|
|
xena2012 W sumie cała sytuacja ze studentami w USA nie jest wcale zabawna .Czy John Grisham podaje jakies konkretne przykłady tych świetnych prac po skończeniu uczelni? |
|
|
Anonymous System służby zdrowia kompletnie losowy oznacza jeszcze mniejszy brak wpływu pacjenta. Możliwe, że byłby lepszy mimo tego, ale mało prawdopodobne, że wg pacjenta.
Optymalność jest uwarunkowana przez koszty, wydatki i punkt widzenia (pacjenta, lekarza, urzędnika NFZ, kierownika i/lub właściciela placówki medycznej, decydentów, finansistów). Wiele o optymalizacji mówi przysłowie, że lepsze jest wrogiem dobrego. |
|
|
Dark Regis To fakt. Niemniej jednak rzucenie wszystkiego na żywioł nie doprowadzi do żadnego rozwiązania. Proszę zauważyć, że w cywilizacji niektóre koncepcje ucierają się tysiące lat, zanim przybiorą właściwą i dającą się jakoś sensownie zastosować formę. Na przykład prawo. To jest właśnie ten niewysłowiony paradoks leżący u podstaw prób zrozumienia naszego świata, który wielu ludziom nadal nie pozwala uchwycić myślą naturalności "ewolucji" w DNA i chemicznych procesach u podstaw życia, gdyż "wszystko wskazuje na stworzenie" i to w 6 dni. Musi być 6 bo jakże inaczej ;). Pokazywałem kiedyś przykład kostki Rubika, która ma 43 tryliony pozycji, ale z każdej z nich można kostkę ułożyć w nie więcej niż 20 ruchach. Problem znalezienia tych ruchów rażąco przekracza jednak możliwości delikwenta z kartką i papierem, a o zastosowaniu losowania nawet nie wspomnę (choćby w formie algorytmu genetycznego). Coś podobnego musi być zaszyte we własnościach chemicznych atomów i dalej cząstek (stereochemia), w taki sposób, że wydaje nam się niemożliwy przypadek. I tak w koło Macieju. Lecz to właśnie wyprowadza oba wątki dyskusji o stworzeniu przed moment utworzenia materii. Nawet, gdy będziemy bezwiednie wierzyli w sprytne skróty i inteligentne stworzenie, to nadal lipidy będą się same agregować i tworzyć błony, choćby pokrywały goły kamień. Ale żarty i filozofia na bok. Dlatego właśnie powyżej poruszyłem zagadnienie optymalizacji ale w określonym kontekście. Możemy bowiem optymalizować zarówno jakąś funkcję celu, czas dotarcia do zadowalającego nas rozwiązania, jak i zużycie innych zasobów. Właśnie zrozumienie teorii złożoności obliczeniowej uczy, że coś zoptymalizowane względem czasu, nie musi być zoptymalizowane pod względem np. zużycia pamięci (taśmy w MT). A to są tylko najprostsze przypadki, nie jakieś złożone systemy społeczne lub biologiczne. |
|
|
Pani Anna Ubawiłam się ostatnio niezmiernie przy lekturze książki Johna Grishama "Bar Pod Kogutem", traktujący o tematyce prywatnych uczelni (prawniczych, jak to u Grishama) w USA, gdzie oprócz nader wątpliwego poziomu nauczania i wartości dyplomów tych "uczelni" dochodzi jeszcze gigantyczne zadłużenie studentów, którzy biorą i otrzymują (bez względu na sytuację materialną) kredyty studenckie i startują w swoje "podyplomowe" dorosłe życie z obciążeniem rzędu 250 000,00$, mamieni wcześniej obietnicami świetnej pracy i znakomitych zarobków, przy których ćwierć miliona dolarów to pikuś. Najbardziej utkwiło mi w pamięci stwierdzenie jednego z bohaterów, że "bardziej by mu się opłacało kupić taką uczelnię, niż ją kończyć"... |
|
|
Jabe Żeby optymalizować trzeba wpierw znać prawdziwy koszt poszczególnych rozwiązań. Fałszowanie cen przez państwową interwencję powoduje, że nawet znalezione optymalne rozwiązanie nie będzie w rzeczywistości najtańsze. W naszych warunkach najoptymalniej jest być zblatowanym z władzą, która po uważaniu rozdziela pieniądze z podatków. |
|
|
Dark Regis Tak jest, ale to wymaga regulacji w takiej samej formie, jak egzamin na prawo jazdy i ze wszystkimi tego konsekwencjami. No powiedzmy egzamin na sternika jachtowego, gdyby udało się stworzyć mechanizm funkcjonujący niczym koteria ślepców i nie potrzebujący do tego państwa. |
|
|
W Polsce działa 490 tzw"uczelni" ,gdyby zliczyc razem to w Chinach I Indiach nie ma nawet połowy tego a Indie za kilka lat to będzie czołówka zaraz za USA.!
UKraina i Słowacja od kilkunastu już lat to zagłębie do produkcji naszych doktorantów ,Czechy też swoje dokładają.
Dlaczego jest jak ze studntami w Siemiatyczach to skoro Pani nie chce sie dociekac dlaczgo to mnie tym bardziej ale podpowiem , tu chodzi o kasę ...!?
Co do opieki medycznej to tutaj jeśli nie rozdzieli się prywatnej praktyki i nie pozbawi dostepu do kontraktów z FOZ to będzie tylko gorzej a afery Z VAT,FOZ,alkoholem,akcyzami ,to psikuś. |
|
|
Dark Regis W kontekście wad obecnego systemu rzeczywiście system kompletnie losowy o cechach błądzenia przypadkowego może okazać się lepszy. Jednakże nie musi być optymalny.... proszę spojrzeć na mój post powyżej. |
|
|
Dark Regis Proszę Pana, mam nieodparte wrażenie, że nie ma Pan pojęcia o znaczeniu słowa optymalizacja. W dziedzinie algorytmów optymalizacyjnych naukowcy cieszą się jak dzieci, gdy uda im się stworzyć algorytm, który przy najgorszych układach da wynik K razy gorszy od najlepszego, gdzie K jest pewna stałą. Jak pewną, to sobie weźmy K=sto miliardów. Polecam książki Christosa Papamitriou, a zwłaszcza "The complexity of pure Nash equilibria", jeśli już buszujemy w zbożu ekonomii i na rynkach:
scholar.google.com
Gdyby to, co Pan mówi o optymalizacji było prawdą, to wszystkie najlepsze algorytmy świata byłyby probabilistyczne w rodzaju Monte Carlo, bo po się wysilać. Nie powstałaby też nigdy dziedzina zwana teorią sterowania:
1) Control theory: en.wikipedia.org
2) "Notes on optimal control theory with economic models and exercises" Andrea Calogero: matapp.unimib.it
Szczególnie zachęcam do przeczytania końcówki, gdzie jest pokazane na palcach w jakim sensie jest coś optymalne. Jeśli Pan nadal nie dowierza, to polecam porozwiązywać Pańską metodą dwa znane problemy (takie muszki owocowe złożoności obliczeniowej), które można sformułować w języku zrozumiałym nawet dla gimnazjalisty:
1) Problem komiwojażera (TSP): en.wikipedia.org
2) Problem plecakowy: en.wikipedia.org
|
|
|
lala autorka na pewno ceni "wykształconych" propagandzistów z prywatnej szkoły pana Rydzyka, hojnie dotowanej z państwowej kiesy,
ach! ta ich znakomita polszczyzna, ta wiedza historyczna, ta znakomita orientacja w świecie współczesnym i znajomość języków.....
"hatakumba" po prostu...
ps. nie bronię tu szkoły prywatnej o której pisze autorka- samo zjawisko warte jest jednak głębszej analizy - np. reforma Gowina, która na pewno nie pozwoli upaść prywatnej uczelni krakowskiej, skąd obecny minister się wywodzi....
ps.2 - już do autorki - kiedyś wspomniała Pani jak ceni Michalkiewicza - szkoda, że już wówczas nie dostrzegła Pani OHYDY moralnej tego człowieka, potwierdzonej właśnie jego ostatnim komentarzem dotyczącym wyroku za gwałt na 13-latce ... |
|
|
Anonymous W przeważającej liczbie szpitale są państwowe, formą zatrudnienia jest etat państwowy, a płatnikiem jest państwowy NFZ.
Prywatne we wszystkich trzech zakresach usługi medyczne są w zdecydowanej mniejszości, bo trudno konkurować z "bezpłatnym".
Dlatego nie zgodzę się, że "Ideolodzy wolnego rynku uważają, że jest to optymalny regulator stosunków społecznych.":
1. w kontekście wad obecnego systemu
2. ze względu na piętnowanie wolnego rynku mianem ideologii (to negowanie zasad określanych jako wolny rynek jest ideologią)
Dodam, że skokowe odejście od obecnej sytuacji do w pełni wolnorynkowej uważam za niemożliwe z powodu braku zapasu kapitału u pacjentów do pełnego finansowania leczenia, braku kapitału i mentalnej gotowości u lekarzy do prywatyzacji, gwarancję pełnego przejęcia rynku usług i ubezpieczeń przez instytucje finansowe. To ostatnie i tak nastąpi jako konsekwencja obecnego stanu i trendu.
To co jest możliwe to współudział pacjentów w kosztach własnego leczenia od symbolicznego po większy powiązany z reformą podatków od pracy. Ponadto prywatyzacja w ręce lekarzy z 5-10 letnią zapowiedzią i po deregulacji podyplomowego kształcenia medycznego.
W szkolnictwie sytuacja jest podobna, a jedynie nie podejrzewam przejęcia przez instytucje finansowe. To zbędne. Przejęcie ideologiczne już nastąpiło.
Pozdrawiam |
|
|
Jabe Lekarzem powinno się zostawać po zdaniu egzaminów państwowych. To powinna być taka sama licencja, jaka obowiązuje na prowadzenie pojazdów. W obu przypadkach chodzi o to samo – żeby ograniczyć ryzyko, że ktoś umrze w wyniku czyjejś niekompetencji. Trzeba właśnie oddzielić studiowanie od potwierdzenia zdobycia potrzebnych umiejętności. To nie uczelnie powinny same swój poziom oceniać. Problem dotyczy nie tylko małomiasteczkowych uniwersytetów, lecz także uczelni państwowych, choć być może w mniejszym stopniu. Całe szkolnictwo jest w zapaści, i to nie rynek spowodował. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero. |
|
|
Jabe Wolny rynek pozwala ustalić wartość produktów i pracy, a więc optymalizację. Wolny rynek zostawia swobodę innowacyjności, co prowadzi do wzrostu wydajności. Ale wolny rynek nie reguluje społeczeństwa, cokolwiek to miałoby znaczyć. Czemu skądinąd zacna blogerka się nie szanuje, dopuszczając się takich nadużyć?
Sytuacja pacjentów nie była tak tragiczna jak teraz, za co można winić wolny rynek tylko o tyle, że on nie działa tam, gdzie go nie ma. Służba zdrowia jest państwowa, Łaskawa Pani!
Szkoły prywatne optymalniej dostarczają rzeczy najbardziej pożądanej – papierka. Poziom ma znaczenie drugorzędne, bo w tym kraju patrzy się na papierki. Tu zgoda. Jednak wolny rynek odpowiada tylko na potrzeby, które tworzy biurokracja i biorąca się z niej mentalność. Rozmawialiśmy już o tym, a Pani w kółko na wolny rynek nastaje. Sytuacja, nawiasem mówiąc, mam wrażenie, właśnie się zmienia i szkoły będą musiały się dostosować.
Co do dyplomów, wystarczy znieść państwowe stopnie naukowe, a wolny rynek załatwi resztę. Gdy szkoła wyższa będzie przy każdym punkcie ksero, zacznie się liczyć, co faktycznie dyplom zaświadcza i kto go wystawił. Niech drukują Ukraińcom doktoraty na przejściu granicznym.
|
|
|
Kazimierz Jarząbek Zgadzam się z Autorką: funkcjonowanie służby zdrowia jest problemem. Moim zdaniem, jeszcze większym problemem jest znalezienie poprawnej odpowiedzi na pytanie: jak skutecznie zadbać o swoje zdrowie. Autorkę pozdrawiam i życzę dobrego zdrowia, Kazimierz Jarząbek |