|
|
Ptr Ja bym jednak jeszcze raz przeanalizował paradygmat wyjściowy, w świetle którego dochodzi się do takich radykalnych wniosków. Bo nie mam problemu ze Starym i Nowym Testamentem. Chrystus mówi ,że zbawienie zaczyna się od Żydów. Ale jednocześnie wiemy , że łaska przenosi się na pogan, aż "losy pogan się wypełnią".
Z paradygmatu ukierunkowanego technicznie może wynikać to ,że nie do pogodzenia jest człowiecza natura Boga z boskością. A jednak boskość ludzka to jest niewyobrażalna realność i trudność realnego bytu w stosunku do boskości teoretycznej , przyrodniczej, naukowej, w sensie wiary w jakieś zaćmienia Słońca, ognie, pory roku, a nawet w big bang i grę w kości. |
|
|
Ciepło,ciepło :). Kulczyka parę osób widziało na Cyprze (co jest całkiem prawdopodobne, bez żartów). |
|
|
Dark Regis No cóż, nie bez przyczyny niektóre starożytne księgi zostały z Pięcioksięgu na wstępie wykluczone, albo w zależności od mądrości etapu włączane do lub wyłączane z konkretnej większej księgi.
pl.wikipedia.org
Argument o autorstwie Boga można między bajki włożyć, z powodu nagromadzenia głupot i samej treści, głównie sagi rodzinnej :). Chyba nie uważamy, że Bóg był żydem piszącym o swojej rodzinie? To tak, jakbym ja napisał doktorat z matematyki opierając się na Koziołku Matołku i Misiu Uszatku. Drugi, alternatywny argument o zakodowaniu czegoś w Pięcioksięgu (inspiracji) można także obalić bardzo prosto. Czy to kodowanie zakładało arbitralny wybór 5 z dużej liczby innych ksiąg? Czy przetrwało operacje scalania wielu ksiąg w jedną z wyrzucaniem fragmentów, wreszcie jak w tym bajzlu mogli połapać się starożytni mędrcy rabini? Ja osobiście wątpię w możliwość istnienia takiego kodu, nawet w dobie superkomputerów pomocnych do czynienia numerologicznej kabały, a cóż dopiero w czasach kolesi liczących na liczydłach z kozich bobków. ;)
Jest jeszcze argument trzeci wzmacniający obalenie argumentu 2. Nie tylko o możliwości istnienia kodu w Piśmie, ale wręcz o statystycznych badaniach, które "rzucają świat naukowy na kolana" pisali głównie przedstawiciele plemienia pochodzący z Rosji, w ramach czegoś, co dziś określamy teorie spiskowe. Ponieważ ja ich w większości uważam za nieuleczalnych konfabulatorów, więc każdy zwolennik ich tez musiałby się mocno naprężyć, żeby mi coś konkretnego udowodnić. Powtarzam, nie tędy wiedzie droga do Boga. Bóg daje nam dar mądrości, korzystajmy z niego roztropnie. Daje nam roztropność, byśmy osiągnęli mądrość. |
|
|
Dark Regis Coś na ten temat wiem, bo w PAN-ie pracuje mój kolega (ten od prof. Mostowskiego, którego na stypendium we Francji czarni doktoranci po akademiku z nożami ganiali;). Pamiętam jak czasem popołudniami wspólnie w skupieniu i bardzo sumiennie odtwarzaliśmy trudne warunki, w których Stefan Banach tworzył swoje słynne przestrzenie i twierdzenia. Wpadały nam wtedy do głowy niesamowite pomysły. Któregoś dnia poszliśmy na wykład bodaj u Boratyńskiej ze statystyki. Już miałem wchodzić do sali, ale ten mnie nagle ciągnie za łokieć i prowadzi do sąsiedniej, gdzie siedliśmy w tylnym rzędzie. Przez ścianę słychać było wyraźnie cały wykład, a on tymczasem wyciągnął dwie butelki kruszona, odkapslował z fantazją i zaczęliśmy słuchać oraz coś tam sobie bazgrać. Proszę tylko nie wyciągać pochopnych wniosków, gdyż ja u Boratyńskiej miałem z egzaminu 5. Co dostał kolega, szczerze mówiąc nie wiem ;)
pl.esgieha.wikia.com
Jedna z takich idei, która mi się wtedy zrodziła w głowie, dotyczyła jakiejś nieznośnej maniery stosowanej w całej analizie, a w analizie funkcjonalnej w szczególności. Chodzi o podchodzenie do każdego zagadnienia od strony jakiegoś ciągu punktów, ciągu funkcji, ciągu zbiorów, ciągu miar, ustawiania osi współrzędnych w ciąg itp. Chodzi o to, że pewne tego rodzaju konstrukcje są wykonalne jedynie dlatego, że milcząco zakłada się istnienie pewnika wyboru. A jak go nie ma? No to podawałem tu kiedyś przykład zagadnienia LPO (Limited Principle of Omniscence), LLPO (Lesser LPO) oraz EM (Excluded Middle). Dla plastycznego wyjaśnienia tego mojego podejrzenia o niecnotę posłużę się nieco inną konstrukcją. Weźmy ciąg liczb naturalnych - ma on jeden "ogon" nieskończony. Następnie podzielmy go na liczby nieparzyste oraz parzyste i ustawmy je w tej kolejności - mamy już dwa majtające się ogony, dalej ustawiamy trzy ogony ze względu na podzielność przez 3, mamy ogon dla liczb z reszta 1, resztą 2 i resztą 0, itd. w nieskończonym ciągu konstrukcji... Proszę zauważyć, że oto skonstruowałem coś, co ma nieskończenie wiele ogonów (dla każdej skończonej liczby naturalnej), a jednocześnie udało mi się te wszystkie liczby ustawić kolejno 1,2,3,4,... (jako "reszty"). Oczywiście jest to sprzeczność, gdyż albo zachodzi pierwszy albo drugi przypadek (ze względu na porządek nie są to struktury izomorficzne). Oczywiście ten pierwszy przypadek pije do tzw. niestandardowych modeli arytmetyki Peano. Co to ma wspólnego z Banachem? Ano to, że jak mamy w jakimś procesie wytworzoną przestrzeń funkcyjną, o której wiemy tylko tyle, że ma przeliczalny wymiar, to nie możemy z gruntu zakładać, że osie współrzędnych dla tych wymiarów uda nam się sensownie ustawić w ciąg x1,x2,x3,... Bo to oznacza dokładnie tyle, że zawsze gdzieś tam majta się ten jeden ogon, w którym wszystkie nieosiągalne elementy idą w porządku liniowym. Tymczasem jak zobaczy Pani np. funkcję Dirichleta (nigdzie nieciągłą i nieróżniczkowalną) dla liczb wymiernych, to... |
|
|
Dark Regis ... to naszym oczom ukaże się fraktal. To właśnie nasunęło mi myśl, żeby zamiast uporządkowań typu liczb naturalnych zacząć w analizie rozważać mniej liniowe struktury, takie jak grafy, mniej lub bardziej regularne siatki, drzewa, ogólnie różne "aranżacje" jakiegoś uniwersalnego zbioru przeliczalnego. W tej optyce zbiór liczb naturalnych jest tym samym zbiorem co zbiór liczb wymiernych, albo zbiorem liczb algebraicznych, tudzież punktów kratowych na płaszczyźnie, czy może takiej kuriozalnej paprotki dla zobrazowania grupy wolnej o 2 generatorach. To jest ten sam zbiór, na którym został określony inny rodzaj "uporządkowania". Ponieważ ta siatka kwadratowa nie jest żadnym uporządkowaniem, więc wziąłem ten wyraz w uszy. Oczywiście punkty tej siatki mogę jakoś tam liniowo uporządkować, np. idąc po rozwijającej się spirali, ale w ogólnym przypadku trafiamy na zagadnienie mocno związane z funkcjami rekurencyjnymi (patrz obliczalnymi za pomocą Maszyny Turinga) i ogólnie pojętą algorytmiką i obliczalnością. Fraktale np. nie wydają się być obiektami tej klasy, mimo łatwości wyliczania kolejnych przybliżeń. Tak więc postulat możliwości dobrego porządkowania dowolnego zbioru (równoważny AC), można zastąpić słabszym postulatem zaaranżowania pewnego "uporządkowania" fraktalnego, dzięki któremu jakieś zagadnienia dadzą się jeszcze efektywnie wyliczać. To nie jest jakiś nowy pomysł i siatki oraz sieci spotykamy co i rusz w topologii, albo w chociażby w takich metodach numerycznych, np. metodach elementu skończonego i ich zbieżności do rozwiązań przypadku ciągłego. No i teraz widać jak błądził ten nieszczęsny Banach ;) Po prostu można konstruować pewne obiekty w analizie funkcjonalnej, które przy braku AC stają się dość kontrowersyjne. W przypadku przeliczalnym okazuje się np., że pewne przestrzenie funkcyjne przejawiają lepsze własności geometryczne lub algorytmiczne (coś jak rekurencyjna konstrukcja zwana w matematyce buildingiem), gdy osie współrzędnych ustawimy tak jak zbiór liczb wymiernych, zamiast naturalnych. jeszcze większe znaczenie tego rodzaju aranżacje mają w przypadku, gdzie porządki liniowe są z założenia nienaturalne. Na przykład w dziedzinie zespolonej, a jeszcze bardziej w przestrzeniach (algebrach) opartych na nieprzemiennych kwaternionach, czy niełącznych oktonionach. Tam już nie za bardzo da się napisać coś w rodzaju nieskończonego szeregu lub funkcję rozwinąć w szereg, bo powstaje problem, które mnożenie akurat mamy na myśli - lewe czy prawe, albo dodatkowo a(bc) czy (ab)c. Właśnie tu pomocne wydają się takie aranżacje "zbioru indeksów", przy których w jakiś sposób można zalgorytmizować wyliczanie nieskończonych uogólnionych sum, a więc także i definiowanie całek, operować na nieskończonych rozwinięciach, wprowadzać "normy".
To ma też związek z informatyką, bowiem widziałem na własne oczy algorytm przeszukiwania lub sortowania na fraktalu, np. zbiorze Cantora.
Matematycy są szaleni, dlatego są matematykami ;) |
|
|
Ptr Odnośnie drugiego problemu - Tam , gdzie między ludźmi przestaje działać Bóg, gdzie Jego wola nie jest pełniona - tam pozostaje czy wchodzi szatan. Wiadomo, że Bóg nie niszczy świata z powodu szalejącego w nim zła. Ale kwas zakwasza mąkę aż wszystko się zakwasi. Do tego podobne jest Królestwo Boże.
Pierwszy - Syn Boży nie ma i nie może mieć skazy z powodu Jego ziemskich przymiotów. Znieważenie nie ma mocy rzeczywistej. Obiektywnie znieważenie musi samo być logicznie i moralnie wadliwe.
|
|
|
Dark Regis Przypomnę jeszcze Jacka Kaczmarskiego:
"Żyły przecież dzieci Hioba bogobojnie i dostatnio
Siedmiu synów jak te sosny siedem córek jak te brzozy
Szanowały swego ojca i kochały swoją matkę
Żyły w zgodzie z każdym przykazaniem bożym
A tej nocy błysk i grom
Runął ich bezpieczny dom
I na głowy spadł lawiną głazów grad
Dnia nie ujrzy więcej już
Siedem sosen, siedem brzóz
Jednej nocy cały las utracił świat
Za tę ojców nadgorliwość
W wierze w wyższą sprawiedliwość
Która każe ufać w dobra tryumf nad złem
Za lojalność i pokorę
I za łask minioną porę
Za niewiarę w świat za progiem który jest
Za ten zakład diabła z Bogiem
Czyj silniejszy będzie ogień
Dzieci Hioba Dzieci Hioba
Idzie kres
Żyły przecież dzieci Hioba na nadzieję w przyszłość rodu
Siedmiu synów jak te miecze siedem córek jak te róże
Nie zaznały w swoim życiu smaku krwi ni smaku głodu
I kto tylko żył szczęśliwy los im wróżył
A tej nocy grom i błysk
Śpiących pozamieniał w nic
Boży świt oglądał już dymiący gruz
Patrzył nieomylny kat
Jak litością zdjęty wiatr
Bogobojny lament Hioba w niebo niósł
Za ten zakład Boga z biesem
W zgodzie z waszym interesem
Choć ostrzega was jak może zmysłów pięć
Za ten zakład Boga z czartem
O kolejną dziejów kartę
I za kije końce oba za zwykłego życia chęć
Za to czego nie ujrzycie
Bo się wam odbierze życie
Dzieci Hioba Dzieci Hioba
Idzie śmierć"
youtube.com |
|
|
Kazimierz Koziorowski na miescie mowi sie ze to wyglada na mord na zlecenie a okolicznosci i osoba zabojcy starannie dobrane. spustoszenia dokonane przez nozownika, ktory wykonal swoje zadanie tak jakby zostal do niego przeszkolony i prawdopodobnie niefachowa pierwsza pomoc w postaci agresywnej reanimacji zanim (po 10 minutach !!!) przyjechala karetka i po pol godzinie w szpitalu podjeto profesjonalne proby uratowania ofiary - jezeli byl zleceniodawca to zadbal o to zeby czynnik opoznienia pomocy mial zdecydowane znaczenie dla finalu jaki znamy. zbyt wiele zbiegow okolicznosci... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To był wszechstronnie uzdolniony człowiek. Na seminariach zajmowano się różnymi filozoficznymi tematami, nie tylko matematyką czy teorią poznania. Był poza tym pastorem protestanckim.Jego biografię napisał ostatnio profesor Janusz Czyż, matematyk, stały uczestnik słynnych seminariów na Hożej. Czyż specjalizował się w przestrzeniach Hausdorffa. Jego książkę na ten temat wydrukowano podobno nawet w Japonii. Jako anegdotę dodam, że kod wejścia do kamienicy naprzeciwko Hożej 69 gdzie była sala seminaryjna był 1234. |
|
|
Dark Regis Problem w tym, że z owym "synostwem" wiążą się trzy niepożądane rzeczy: 1) żydowskie pochodzenie Pana Wszechświata, co jest zupełnym absurdem oraz odwróceniem rzeczywistej sytuacji i proszę sobie wyobrazić hipotetyczną rozmowę z jakimś kosmitą Klingonem z Vulkanii na ten temat; 2) "sk...syństwo" naszego Boga głoszone już całkiem oficjalnie przez "starszych i mądrzejszych"; 3) nadmierne skrócenie dystansu, które nie wszystkim pozwala zachować właściwą pokorę oraz godność podczas wierzenia. Z tym, że ten trzeci przypadek jest jakby najmniej ważący. Można sobie bowiem wyobrazić, a przynajmniej spróbować, że oto jakiś prorok opowiada to samo chrześcijaństwo, ale zupełnie bez odwoływania się do żydostwa i z pominięciem tego - delikatnie mówiąc - kontrowersyjnego tła. Przecież nie trudno wskazać głupoty w Piśmie zapowiadającym jego przybycie, co zresztą czynią sami rabini, tak samo jak wczesne przypadki fałszowania historii oraz poważnego mijania się z prawdą ludu będącego autorem Pisma. Dziś do tego wszystkiego możemy dorzucić jeszcze typowy już sposób oskarżania Polaków o przeprowadzenie holokaustu i mnożenie się kamienic do zwrotu bez pokrycia w papierach. Słowem, jak napisałem "w paralizatorze wyczerpały się baterie, bestia fika, czas realizować geszeft i sp... na Malediwy". Mocno to spłaszczyłem, ale to jakoś subtelnie tłumaczy nagłe wzmożenie tych absurdalnych ataków na Polskę, chrześcijaństwo oraz cywilizację łacińską.
Co do administrowania Szatana nad światem, to jest przecież nauczanie samego Chrystusa. Może nie powiedział tego otwarcie, ale to właśnie zasugerował np. w casusie takim jak "kuszenie", "przypadek Hioba", czy powiedzmy w finale. Nie tylko Jehowi to wyczytali. |
|
|
Ptr Uzurpują sobie większe prawa dysponowania wspólną własnością. Nawet atmosferą ziemską. I chodzi o kasę.
|
|
|
Dark Regis Ja go niestety nie znałem, ale to były moje pierwsze "poważne" książki w ogólniaku. Jest rewelacyjny, prawda? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Znam, mam , słuchałam jego wykładów i bywałam na seminariach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ekolodzy bronią swojej ideologii a nie lasu. Na widok wyschłych żółtych świerków i limb w Tatrach powinni się rozpłakać. Widać, że chodzi to o " Moje na wierzchu". A dla gremium unijnego to tylko interes. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przyroda coś tam naprawi albo zmieni ale w perspektywie milionów lat. Tam gdzie były góry będzie być może morze, a tam gdzie było morze wyrośnie las.W naszej ludzkiej perspektywie to nic nie daje. Las zeżarty przez korniki też jest pewną być może interesującą dla badaczy biocenozą, ale tego nie chcemy w Tatrach i Białowieży. Dlatego musimy interweniować a ideologię odłożyć do lamusa utopii. |
|
|
Ptr "...adminem naszej rzeczywistości jest sam Szatan..." -taki mocny osąd to chyba odbicie stanu naszej kultury po kilku stuleciach "wyzwalania się" i postępu. Dodałbym ,że ludzie w tej "grze" metaforycznie mogliby być zbudowani jakby z pieniędzy, ich ciała zbudowane z banknotów. Bo to jest w tym świecie realna wartość wobec małego znaczenia innych motywacji , tych miedzyludzkich, które niegdyś bardziej sie liczyły jak wieszczyli wieszcze.
"najważniejszą nauką, jaką mamy wyciągnąć z błąkania się w naszej rzeczywistości jest nauczenie się miłości, szacunku dla całego dzieła i stworzenia, zdobycie wiedzy prowadzącej do Jego zrozumienia" - to piękne , ale wydaje się niepełne. Oczywiście jest niepełne.
Celem istnienia jest przyjęcie bożego synostwa - przejście do nowego świata jaki Bóg tworzy jako odnowienie starego zakonu. Alternatywą jest odrzucenie tego synostwa, chęci wejścia tamże, na tym lub przyszłym świecie i trudno powiedzieć jak. Alternatywą jest ulepszanie tego świata na własną rękę, polityka , w zasadzie wszystko inne czyli róbta co chceta. W zasadzie można też korzystać z atrybutów religii, pełna wolność. Ale kryterium jest jedno - wchodzisz czy nie. Nikt nie może cię wprowadzić . Drzwi wejściowe są w naszej duszy. Te słowa piszę tylko z wiary, nie mogę podeprzeć ich wiedzą , dowodem. Ale tutaj wracamy do cytatu :
"najważniejszą nauką, jaką mamy wyciągnąć z błąkania się w naszej rzeczywistości jest nauczenie się miłości, szacunku dla całego dzieła i stworzenia, zdobycie wiedzy prowadzącej do ... "
Oba światy są nieco skonfliktowane, co właśnie przeżywamy. |
|
|
Dopowiedzenie:
trojmiasto.wyborcza.pl
No to już jasne co miał skryć kir po prowokacji gdańskiej. Czy aby tylko tyle?
Raczej nie. Czeka nas cała "kombinacja operacyjna" z pudłami rezonacyjnymi w tle i agentami wpływu na wierzchu. Jak w MONTAŻU Wołkowa |