Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kocham pana, panie Sułku
Data Autor
lala
niestety, po książce Grossa powstało wiele innych publikacji, szkoda, że ich autorka nie zna, ale ukazały się ostatnio Tokarskiej-Bakir o kieleckim pogromie (autorka dokładnie sprawdziła biografie zatrudnionych wówczas w kieleckim UB i milicji, ciekawe!) no i zaraz dwa grube tomy pod red. Grabowskiego i Engelking..... powoli na jaw wyjdzie jeszcze wiele.... szkoda, że niewielu potrafi spojrzeć prawdzie w oczy
Do wpisu: Zagadki historii
Data Autor
lala
hm, jak to wspaniale i prosto można tłumaczyć spiskowymi dziejami własną polską nieudolność....  
Izabela Brodacka Falzmann
Pozdrawiam serdecznie, odezwę się
Izabela Brodacka Falzmann
Porozumienie w istotny sposób przyczyniło się do powojennego rozwoju gospodarki  Niemiec oraz do odzyskania przez Niemcy statusu światowej potęgi gospodarczej. W dokumencie  NBER z 2016 roku wykazano, że Porozumienie Londyńskie „przyspieszyło wzrost gospodarczy na trzy sposoby: poprzez utworzenie przestrzeni fiskalnej dla inwestycji publicznych, obniżenie kosztów kredytów oraz stabilizację inflacji."[7] Porozumienie umożliwiło Niemcom przystąpienie do międzynarodowych instytucji finansowych, takich jak  Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Monetarny IMF  oraz Światowa Organizacja Handlu WTO. Inne źródła: facebook.com    
Izabela Brodacka Falzmann
Część porozumienia dotyczyła zadłużenia, które miało zostać spłacone dopiero po zjednoczeniu Niemiec. Przez wiele dziesięcioleci wydawało się to niemożliwe, ale w 1990 roku do zapłaty przypadała kwota  239,4 mln marek niemieckich w niezrealizowanych odsetkach. Roszczenia te zostały zaspokojone poprzez tzw. "Fundierungsschuldverschreibungen" (Funding Debt Securities) o okresie zapadalności 20 lat. W dniu 3 października 2010 roku dokonano ostatniej płatności na te obligacje w kwocie  69,9 mln euro. Była to ostatnia płatność uiszczona przez Niemcy w poczet znanych długów, wynikających z obu wojen światowych.[6]  
Izabela Brodacka Falzmann
Negocjacje dotyczyły łącznego zadłużenia w kwocie 16 mld marek wynikającego z  Traktatu Wersalskiego  po I Wojnie Światowej, które nie zostały spłacone przez Niemcy w latach trzydziestych, a które Niemcy postanowiły spłacić w celu odzyskania swojej reputacji. Wierzycielami były rządy i banki prywatne w USA, Francji i Wielkiej Brytanii. Kolejna kwota w wysokości 16 mld marek dotyczyła powojennych pożyczek udzielanych przez USA. Na mocy postanowień Porozumienia Londyńskiego kwota kapitału (do spłaty) została zredukowana o 50% do około 15 miliardów marek, a spłatę rozłożono na 30 lat, co w warunkach szybkiego wzrostu gospodarki niemieckiej nie stanowiło większego problemu.[4] Istotnym warunkiem porozumienia był wymóg, by spłaty były dokonywane wyłącznie gdy Niemcy Zachodnie osiągały nadwyżki w handlu zagranicznym, a spłaty były ograniczone do 3% dochodów z eksportu. Warunek ten powodował, że wierzyciele Niemiec byli bardzo zainteresowani importem niemieckich towarów, co z kolei wspomagało odbudowę kraju po wojnie.[5]  
Izabela Brodacka Falzmann
Porozumienie Londyńskie dotyczyło różnego rodzaju zadłużenia Niemiec zarówno sprzed II Wojny Światowej, jak i po niej. Niektóre z tych długów wynikały bezpośrednio z działań podejmowanych w celu finansowania systemu reparacji, natomiast inne odzwierciedlały ekstensywną działalność pożyczkową, głównie prowadzoną przez inwestorów z USA na rzecz niemieckich firm i rządów.[2] Poza  Niemcami Zachodnimi, strony zaangażowane obejmowały państwa takie, jak ,[3] Belgia, Kanada, Dania, Francja, Wielka Brytania, Grecja, Iran, Irlandia, Włochy, Liechtenstein, Luksemburg, Norwegia, Pakistan, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Południowa Afryka, Stany Zjednoczone, Jugosławia i in. Państwa  Bloku Wschodniego nie brały udziału w Konferencji.  
Izabela Brodacka Falzmann
en.wikipedia.org Porozumienie Londyńskie (Umowa Londyńska) o niemieckich długach zagranicznych Wikipedia, wolna encyklopedia Porozumienie Londyńskie o niemieckich długach zagranicznych, zwane także Londyńską Umową o Zadłużeniu (niem.: Londoner Schuldenabkommen), była  traktatem o  umorzeniu zobowiązań, zawartym pomiędzy  Federalną Republiką Niemiec  a państwami wierzycielami. Porozumienie podpisane 27 lutego 1953 roku weszło w życie 16 września 1953 r.[1] Opis [edit] Konferencja nt. Niemieckiego Zadłużenia Zagranicznego (zwana także Londyńską Konferencją w Sprawie Zadłużenia) rozpoczęła się 28 lutego 1952 roku i zakończyła 28 sierpnia 1952 r.[1] W czasie Konferencji osiągnięto Porozumienie, które podpisano w Londynie 27 lutego 1953 roku.[1] Porozumienie zostało ratyfikowane przez Stany Zjednoczone, Francję, Wielką Brytanię 16 września 1953 roku, w dniu, w którym weszło w życie.[1]  
Izabela Brodacka Falzmann
Mam znajomych, którzy mieszkali obok Jaroszewicza> Podobno otwierał furtkę z bronią w ręku i nikogo postronnego nie wpuszczał. Trudno uwierzyć, żeby wpuścił karateków. Jego syn "  czerwony książe " też zmieniała zeznania na temat zaginionych dokumentów.
Archiwum Wywiadu i Kontrwywiadu AK, Archiwum Gestapo znane jako Archiwum Jaroszewicz, Archiwum gen. Petelickiego. To 3 archiwa znajdujące się w prywatnych rękach, które bez wątpienia mają wpływ na to jaką Polskę mamy i z jakim "Ten Krajem" przychodzi nam się mierzyć.Ciekawe jak umierają osoby z nimi związane. 
jazgdyni
Witaj Izo! To dla mnie szokujące co napisałaś. Wiesz, jak dużym zaufaniem i szacunkiem Ciebie darzę, wiem ile wiesz, lecz to niesamowite, że taka kluczowa tajemnica jest nadal pilnie strzeżona. Pojmuję potęgę Rothschilldów i czy to dlatego tajemnica archiwum Radomierzyc, jest nadal dzisiaj tabu? Proszę, prześlij mi nieco więcej namiarów. Może na PW? Usciski
Bez wątpienia morderstwo Jaroszewiczów było politycznym ale wersja o archiwum jest  dęta niż prawdziwa bo Schellenberg nie był idiotą a jednym z najbardziej lotnych dowódców i raczej w jednym miejscu nie trzymał by tego wszystkiego razem ,wiedząc ,że to mu uratuje szyję. Steć był starym schorowanym człowiekiem którym opiekowały się siostry i nikogo nie wpuszczał do mieszkania kogo nie znał i było tak zawsze nawet wtedy gdy jeszcze był aktywnym homo .Miał wielkie zbiory ale co dokładnie to wiedziały tylko siostry a co zabrano już po śmierci też nic nie wiadomo bo nad wszystkim czuwała SB. Nie torturowano go ale lekko tylko pobito i nie umarł od tego to pewne i gdyby coś miał zabójczego to po śmierci jaroszewicza albo by się pozbył albo oddał władzy bo  wiedząc o zagrożeniu do niczego te archiwa nie były potrzebne. Na co mogli trafić to na dokumenty dotycząc Werwolfu którego dowódcą został Schellenberg ,mogły być i tez pieniądze na prowadzenie działalności i to nie marki.i to mogli przytulić Ponieważ wszystko to domniemania to jeśli przytulił jakieś teczki to raczej te z nazwiskami agentury niemieckiej wśród komuchów i ich wzajemnych donosach i mordach np zabójstwa Janka Krasickiego. a to było już dużym zagrożeniem dla żyjących a mocno usadowionych  po różnych służbach i w partii a i dla samej Moskwy.
mjk1
Szanowna Pani. Jeżeli twierdzi Pani, że „powszechnie wiadomo, że przed II wojną światową Niemcy były ekonomicznym bankrutem”, to mam nadzieję, że zna Pani zarówno kwotę zadłużenia jak i przynajmniej jeden bank w którym rząd III Rzeszy był zadłużony? Byłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby podała Pani źródło tej informacji, bo w tym do którego adres Pani podała, nic na ten temat nie napisano. Mam nadzieję, że potrafi Pani również wyjaśnić, dlaczego żaden bank, po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, nie zażądał spłaty tego „gigantycznego zadłużenia”. Pozdrawiam Panią z nadzieją na odpowiedź.  
Izabela Brodacka Falzmann
Podaję źródła, zapomniałam: Za en.wikipedia.org oraz  Jerzy Rostkowski: "Radomierzyce, archiwa pachnące śmiercią"
Do wpisu: Timeo Danaos
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Na spotkaniu o którym piszę było kilkadziesiąt rodzin z dziećmi, a nawet wielodzietnych. Wszystkie te rodziny dają swoim przykładem dowód, że nie popierają aborcji. To środowisko tradycjonalne w poglądach. Ja staram się walczyć z głupotą. Na pewno nie na barykadzie i  z odkryta piersią.Nie w moim wieku.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie twierdzę, że żółtko to trucizna lecz " obce białko" na które reaguje silnie układ odpornościowy. Nie bez przyczyn obecnie zakazuje się podawania żółtka niemowlęciu i zaleca karmienia piersią do roku. Zakazane są też wywary mięsna które polecali lekarze w latach 80=-tych. Polecali to znaczy wymuszali na matkach taką dietę. Farby, antybiotyki to też nic dobrego ale tego lekarze nie zalecają. Raczej udają, że nie wiedzą o tym. Światli lekarze zabraniają podawania niemowlęciu drobiu co było podstawa osławionych rosołków.Nie polecają agresywnych proszków do prania. Czym innym jest jednak zło związane z rozwojem cywilizacji , niejako jej niepożądany efekt uboczny, a czym innym instytucjonalne wspieranie złych rozwiązań.
Jeśli Pani twierdzi ,ze żółtko to trucizna to jak wytłumaczyć ,że to żółtko jest kompletnym budulcem do wylęgnięcia się gada jakim jest kura ,struś ,krokodyl czy insze płazy...!? Zapomniała Pani o antybiotykach które za czasów gierka wprowadzono na masowa skalę do hodowli drobiu czy bydła i stosuje się dziś bez umiaru i żadnej kontroli nie wspomnę o hormonach wzrostu.Po wejściu do unii możemy w produkcji żywności stosować 20 tyś .różnych związków chemicznych i to Pani nie przeszkadza jak i rosnąca liczba dzieci z uczuleniami a niby wszechobecna chemia w domu to niby nie ma wpływu ,trujące farby na zabawkach i tkaninach to co ,niby związku nie mają...!?  
Pokrętna argumentacja ,szczepione dzieci przeżyją a nieszczepione umrą i na nic pózniej treny żałobne!
Przymusem i najgorsza kara jest wysyłanie dziecka do szkoły muzycznej mimo ,że ma drewniane ucho ,podobnie szkolenie na piłkarza bo modne a on ma talent do pokera.
Ma Pani szczęście ,ze tych ruchów nie było gdy obowiązkowo szczepiono przeciwko Heinego _Medina i grużlicy-tylko głupek kupuje dziecku na ryneczku mleko prosto od krowy czy śmietanę bo cymbał nie wie ,że krowy chorują na gruzlicę i pałeczki są identyczne jak u ludzi . Nie lepiej ten rewolucyjny zapał przekierować na inny cel bo trudno mi nawet sobie Panią wyobrazić jak z odkrytą piersią i sztandarem postępu w dłoni niczym Marianna stoi Pani na barykadzie.Pracownicy Muzeum Polin czyli inaczej śmierci wystąpili na czarno jako popierający "czarny marsz"czyli mord na nienarodzonych ,może to zbyt ostre porównanie ale jakoś mi pasuje do tych ruchów wolnościowych.
To się nazywa glucometr i firmy rozdają je za darmo bo zarobek mają na paskach bo do każdego glucometru jest inny pasek który nie pasuje do innego,nakłuwacze czy inaczej lancety są znormalizowane i pasują do każdego typu czy wielkości nakłuwacza.Nawet jak za "darmo" to i tak płaci pacjent w cenie pasków .
Izabela Brodacka Falzmann
Dodajmy do tych wszystkich przejawów ludzkiej mentalności korzystanie z sanatoriów traktowanych jako dom wczasowy, wymuszanie na znajomych lekarzach leków dla znajomych itp. Rzadko który lekarz ma odwagę cywilną, żeby odmówić takiej prośbie. Poza tym mentalność porozbiorowa każe przedkładać interesy małej społeczności nad interesy całego społeczeństwa traktowanego jako źródło opresji.
Anonymous
Pisze Pani o ludzkiej mentalności. Jest dokładnie taka. Kalkulujemy swoje działania, co prości ludzie rozumieją, a u ekonomistów jest dostrzegane od poziomu noblistów. Co najwyżej nieświadoma kalkulacja jest okraszona hipokryzją. Do tego socjalizm poprzez rozdawnictwo stawia ludzi przed dylematem więźnia. Nie ma możliwości współpracy w skali makro i właściwie skalkulowanym postępowaniem jest gromadzenie dóbr dostępnych. Współpraca jest możliwa w rodzinie, albo innej wspólnocie, gdy ktoś rezygnuje z realizacji potrzeb indywidualnych by zrealizować cudze z powodów etycznych, albo w ramach wzajemności. To może są sprawy oczywiste, ale ze względu na piętno wywierane przez socjalistyczny byt ich świadomość zanika, otwierając drogę do odkrywania ich na nowo przez naukowców, a to to nie zawsze to samo. W efekcie pacjenci gromadzą leki, korzystają z usług medycznych, które są dostępne zamiast tych, które bardziej potrzebują, albo wzywają karetkę do grypy lub efektów zdenerwowania po kłótni rodzinnej. Jakoś nie przypominam sobie dziennikarskich śledztw, które by przeanalizowały przyczyny opóźnienia wysłania karetki do umierającego. Tak samo nie spodziewam się analizy wpływów refundacji leków i tzw. procedur na koszty leczenia, ich dostępność, efektywność. Ani zajęcia się wpływem zasad wdrażania terapii na ich cenę, dostępność, na innowacyjność (rzeczywistą). Ani oceną polipragmazji wynikającej z refundacji, a prowadzącej do interakcji leków u osób starszych, a która wynika z możliwości organizmu dobiegającego kresu. Wystarczy zresztą ocenić ilość wody potrzebnej na rozpuszczenie codziennie zażywanych tabletek z ilością płynów przyjmowanych – jest często mniejsza. Mniejsza nie bez przyczyny w możliwościach związanych z prostą fizjologią starszych pań i panów.
Izabela Brodacka Falzmann
Chcemy sami decydować jak i kiedy szczepimy dzieci, tak jak chcemy decydować czy posyłać je do szkoły muzycznej czy na piłkę nożną.. Ruchy anty szczepionkowe są to ruchy wolnościowe. Eksperci zbyt często się mylą żeby im w ciemno zaufać.
Do wpisu: Donos za jeden uśmiech
Data Autor
lala
mam wrażenie, że informacje Pani dotyczące ksiązki o Sendlerowej pochodzą z jakiejś ogólnikowej recenzji czy zasłyszanej opinii - może warto najpierw przeczytać całość zanim się napisze cokolwiek.... ot, taka elementarna rzetelność - ważna, zwłaszcza gdy się lekką ręką feruje oceny