|
|
Jan1797
Marek1taki 22:01 - wczoraj,
<Liberalnym bajarzem jeszcze nie byłem.>
I szczerą mam nadzieję szanowny Marku, że nie osiągnie pan tego piedestału.
Deklaracja autorki w kwestii MOPS-u jest jednoznaczna, dodatkowo zapytam, czy
przelewanie pieniędzy pomocy społecznej rekami urzędników samorządowych jest zasadne?
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
Dark Regis (cd)
Dla naprawdę dużych N i małej liczby losowań (tu 10), trzeba sprytnego sposobu kodowania sytuacji. Wtedy możemy użyć tablicy dynamicznej T, w której znów rezerwujemy pierwsze 10 pozycji T[0]...T[9], a w pola T[10] i T[11] wpisujemy liczby 0 i N, co oznacza nieprzerwany ciąg kolejnych liczb długości N zaczynający się od zera, w T[12] wpisujemy jakiś znak terminatora, np. -1 (hex FFF..F). Gdy wylosujemy liczbę R z zakresu [0...N], to mamy 3 możliwości: 1. będzie to pierwsza liczba (czyli tu 0) i wtedy poprawiamy T[10]=1, T[11]=N-1; 2. będzie to ostatnia liczba, więc poprawiamy T[11]=N-1; 3. będzie to liczba R ze środka i wtedy tworzymy 2 bloki: T[10]=0,T[11]=R-1, oraz T[12]=R+1,T[13]=N-R, i na koniec terminator T[14]=-1. W losowaniu 2 z N-1 liczb znów będziemy mieli przypadki brzegowe jak wcześniej oraz przypadki tworzące jakiś dodatkowy blok, gdy liczba podzieli blok już istniejący. W każdym razie cała para idzie w sprytne wyliczanie indeksów. Wynik znów znajdzie się w polach zarezerwowanych o indeksach 0,...9.
Tak właśnie rozumują matematycy, programiści i projektanci systemów, a przynajmniej powinni. A jak rozumują politycy z łapanki wymyślający kolejne coraz to sprytniejsze "reformy" służby zdrowia? Jaka jest jakość takiego rozumowania?
Teraz początek pomysłu na służbę zdrowia w zakresie SOR-ów działających w nocy. Powiedzmy, że chcemy zoptymalizować nieco zużycie środków, czyli np. pracę personelu. Nazwijmy to elastycznym reagowaniem. Powiedzmy jeden lub więcej lekarzy na dyżurze plus odpowiednia do hipotetycznego zapotrzebowania liczba lekarzy w odwodzie (na telefon). Zamiast drużyn głuptaków od wysyłania lub niewysyłania karetek, infolinia bezpośrednio do zespołu lekarzy, poza barierą czegoś w rodzaju tych "karetkarzy" żeby byle katarem nie zawracać im d, którzy obsługują powiedzmy teren województwa. SOR-y mają z nimi połączenie telekonferencyjne, żeby przy braku czasu u lekarza miejscowego, lekarz zdalny mógł obejrzeć, sklasyfikować ważność zgłoszenia pacjenta. Nawet oszacowanie czasu przyszłej wizyty lub zlecenie pielęgniarkom jakichś badań lub czynności jest tu ważne. Gdy system w danym stanie zaczyna się dławić, to uruchamiana jest automatycznie procedura zwiększenia liczby personelu. Można to zrobić np. określając z góry czas jaki może czekać pacjent. W każdym razie o sprawach organizacyjnych i technicznych decyduje tu system, a nie lekarz, który od 15 minut usuwa korek z ucha cioci Gieni. Dalej można by było zoptymalizować sytuacje typu "na trasie A11 autobus z wycieczką zderzył się z tirem". Przecież można podejmować już decyzje o mobilizacji w promieniu 100km, a nawet wylocie śmigłowca na podstawie wstępnych danych, a nie dopiero wtedy, gry po dwóch godzinach ordynator w jakimś Pcimiu stwierdzi, że ma za mało sal i chirurgów. Po prostu trzeba modelować, planować i harmonogramować, a nie tylko liczyć na szczęście, cuda, zastraszanie kosztami, albo na efekt krwiożerczego liberalizmu na rynku usług. |
|
|
megalampus Udzielilem odpowiedzi na twoje pytanie ale sie nie ukazala..Sprobuje jeszcze raz..
Main idea byla, ze kazdy System posiada wlasny Paradox ( Anomaly)..System stara sie go kontrolowac..Wystarczy silna expozycja i Anomaly przebije sie przez ta sciane..
To powoduje efekt Kaskady i System upada W Polskim politycznym dupolu wystarczy wpuscic taki Virus i staranie planowana 30 letnia ukladanka runie..Tego obie strony sie boja ..
Okreslilem nazwe tego WIRUSA we wczesniejszym wpisie co bylo powodem cenzury..Wiesz jaki polityczny wirus mam na mysli..
Najwazniejszym Imperatywem i priorytetem jest doprowadzenie do upadku Systemu ( nazwijmy go Magdalenkowego) Wtedy dopiero bedziemy zdolni budowac Nowa Rzeczywistosc.
|
|
|
wielkopolskizdzichu Wprost przeciwnie. Cały czas organizowane są nabory dla kierowców, spawaczy, lekarzy. Niedogodności rekompensują wypłaty.
Ulega Pani propagandzie i sama ją tworzy, opisując pojedyńcze przypadki jako obowiązującą normę. |
|
|
Dark Regis No właśnie, że nie. W jaki sposób zaimplementuje Pan 10 bębnów z N kulami, a następnie jak zagwarantuje, że z kolejnego bębna nie wylosujemy kuli o tym samym numerze, co z bębna 1? Oczywiście można do każdego z bębnów wsypać różne kule, ale wtedy liczba bębnów musiałaby być dzielnikiem liczby kul, bo inaczej prawdopodobieństwo wyciągnięcia pojedynczej kuli nie byłoby równe. Pokażę to na przykładzie. Weźmy dwie kostki sześcienne i rzucajmy nimi. Jakie jest prawdopodobieństwo wypadnięcia na obu liczb oczek różniących się o 1? To można policzyć na palcach: wszystkie możliwości to 11,12,...,21,22,...,31,...,65,66, czyli 6*6=36, zbiór nas interesujący to: 12,21,23,32,34,43,45,54,56,65. Stąd pp wynosi = 10/36=5/18. Ponieważ Kaziowi Sprytnemu nie chciało się tego rozpisywać, to od razu w głowie dokonał optymalizacji: "wystarczy policzyć tylko raz każdą kombinacje, bo jak mamy kostki w dwóch kolorach (czerwona i niebieska), to zawsze konkretny wynik rzutu będzie albo czerwono-niebieski, albo niebiesko-czerwony, jak 13 np. i 31. Tymczasem jest to guzik prawda, bo wyniki składające się z identycznej liczby oczek są "pojedyncze". Można je ustawić na dwa podane sposoby, ale to nic nie zmienia w kwestii prawdopodobieństwa. Kaziowi zatem wyszłoby z "rozumowania", że mamy nowe zdarzenia ustawione w porządku mniejsza przodem 12,13,14,...,,66 i prawdopodobieństwa 1/(6+5+4+3+2+1)=1/21 dla każdego zdarzenia. Ponieważ naszych zdarzeń jest 5 (12,23,34,45,56), to wychodzi 5/21. I co z tym zrobić? No właśnie. Kazio nie zauważył, że dokonując sklejenia zdarzeń elementarnych w pierwszym doświadczeniu, przeszedł do przestrzeni probabilistycznej o różnych prawdopodobieństwach dla zdarzeń elementarnych: dla zdarzenia ij jest to 1/18, gdy i różne od j, oraz 1/36 dla i=j. Sprawdzam 15(1/18)+6(1/36)=5/6+1/6=1 więc wszystkie prawdopodobieństwa sumują się do 1, zaś nasze jest równe znów 5/18 (5 zdarzeń z tych o pp 1/18).
Teraz weźmy na tapetę taki dziwny pomysł, ze gdy Marysia wyciągnie kulę taką samą jak z wcześniejszej urny, to zapisujemy pierwszy wolny wynik z prawej. Np. gdy mamy ...5,6 a następnie znów 5, to piszemy ...5,6,7. To jest równie beznadziejna metoda naprawienia problemu, jak u Kazia, bowiem wprowadzamy do procesu losowania pewien dryf. Wystarczy zobaczyć, że wyniki mające zlepki postaci 5,6,7 staja się bardziej prawdopodobne niż inne układy, bo powstają z innych sklejonych zdarzeń np. 5,5,5; 5,5,7; 5,7,5; 5,6,6; 6,6,5 itd. Kapewu? ;) Matematycy w amerykańskich kasynach tylko czekają na takie błędy w generatorze losowym :D
Jak więc to zrobić? Jeśli liczba N jest stosunkowo mała, to można utworzyć tablicę dynamiczną T o rozmiarze N+10, pola o indeksach 0,...,9 pozostawić zarezerwowane, od indeksu 10 wpisać kolejno 1,2,...,N, wylosować liczbę naturalną z zakresu [0..N], powiedzmy R, przepisać ją na pozycję T[0]=R i przekopiować ogon od indeksu R+11 o 1 w lewo: for (i=R;i< N;i++) {T[i+10]=T{i+11];}, zmniejszyć N o 1 (N--). Wykonać w pętli kolejne 9 razy.
(cdn) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tonie było pod Pana adresem. Przykro mi że tak Pan to zrozumiał. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann A jak powiedziała pewna prawniczka pary homoseksualne charakteryzuje większa dzietność. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Własnie dlatego tylu Polaków ucieka obecnie z Norwegii |
|
|
Anonymous Ręką sierotki Marysi - jak w LOTTO Szanowny Panie. Z 10 bębnów - z każdego po jednej kuli o liczbie od 1 do N. |
|
|
Dark Regis Panie Marku, zanim spróbuję napisać odpowiedź na powyższe pytanie, chciałbym dowiedzieć się jak by Pan rozwiązał taki pospolity programistyczny problem: Mamy dużo liczb {1,2,...,N}, z których mamy wylosować 10 taki sposób, żeby żadna liczba się nie powtórzyła i każdy wybór był jednakowo prawdopodobny. Wygląda skromnie, nieprawdaż ;)
Nie chodzi o to, że ma to związek ze służbą zdrowia, ale dobitnie pokazuje, że czasami bicie głową o ścianę przy nierealnym założeniu o ograniczeniu pewnych zasobów lub środków (czas, pamięć, elegancja kodu) prowadzi na manowce i do strasznych rzeczy (czyli też strasznych programów:)
Jako podpowiedź opowiem o pewnym wydarzeniu z przeszłości. O pewnym człowieku, doktorze matematyki i informatyki, który kiedyś zarzucił mi w pewnym środowisku niekompetencję, gdyż śmiałem sprawdzać fakt zaistnienia permutacji w jednej pętli FOR. Było to coś około 10 bloków kodu (klocków) w procedurze szyfrującej dane, które były rozstawiane losowo i robiły za balast, czyli nie wpływały na wynik, ale zaciemniały kod. Po ich zaobserwowaniu w kodzie można było heurystycznie stwierdzić, że tą właśnie metodą dane zostały zaszyfrowane. Nawet więcej, dzięki wymyślonej przez siebie technice odwracania słów (czyli kodów procedur - to taki skrót informatyczny/matematyczny;) byłem w stanie odpowiedzieć ze 100% dokładnością: tak, to słowo powstało za pomocą tego oto konkretnego automatu (np. reprezentowanego przez graf przepływu sterowania). No więc ten doktor wyśmiał mnie przy kolegach, a gdy się zmęczył doczepianiem, to ja spokojnie opisałem kolegom jak to działa. Mianowicie jeśli mam do znalezienia 10 klocków i wiem, że wszystkie muszą wystąpić ale w dowolnej kolejności, to przygotowuję sobie wektor 10-cio bitowy i znajdując kolejny klocek w kodzie ustawiam odpowiadający mu bit na 1. Zaznaczam, że jest tylko dziesięć klocków. Jeśli w wyniku nie dostanę wektora z 10-ciu samych jedynek, to a) nie jest to permutacja, stąd b) nie jest to ta procedura, więc c) nie jest to ten automat szyfrujący. Oczywiście gdyby Pan chciał *wygenerować* wszystkie permutacje z jakiegoś dużego zbioru, to szczęścia i zdrowia życzę ;)
Kiedyś zadałem to pytanie jednemu ze znajomych i gdy ten zaczął pisać propozycje, to mu kartek w drukarce zabrakło. Jedna z koncepcji polegała na tym, żeby wszystkie możliwe wyniki losowań zakodować bitowo, czyli za pomocą ciągu liczb 1 - wylosowano, 0 - nie, o stałej długości. Wtedy wystarczyłoby wylosować jedną taką liczbę i podać wyniki. Gdyby N=100, to mielibyśmy 100 nad 10, liczbę wyborów 10 liczb spośród 100. Bagatelka, zmieści się w pamięci RAM. Jednak gdy zwróciłem mu delikatnie uwagę, że w ten sposób stracił informację o kolejności losowań, to pogryzł, zgniótł kartki i się obraził ;). Niepotrzebnie się poddawał, bo wystarczyło jeszcze spermutować losowo tę wybraną dziesiątkę, gdyż chodzi jedynie o to, żeby każda dziesiątka i każda kolejność miały to samo prawdopodobieństwo wylosowania, jak w LOTTO. Jest dużo prostszy sposób :] |
|
|
lala przecież zachwyca się pani prezesem i jego przenikliwością oraz skutecznym działaniem na rzecz dobra wspólnego |
|
|
lala "Norwegia słynie ze swoich totalitarnych rozwiązań." i
właśnie dlatego tylu jest polskich emigrantów w Norwegii |
|
|
lala ""Jeżeli ideolodzy LGBT zrealizują swoje postulaty być może dziecko zostanie oddane parze homoseksualnej gdzie będzie wykorzystywane"
niestety, to bardzo żałosny komentarz - szkoda, że nie potrafi Pani w tej materii myśleć samodzielnie , tylko
powtarza ideologiczne schematy....
a tymczasem żyjące od kilkunastu lat dzieci homo
seksualnych przyjaciół moich wspaniale sobie
radzą w szkole i ich normalnym środowisku
\(szkoda, że tylkonowojorskim) |
|
|
Anonymous Liberalnym bajarzem jeszcze nie byłem. Rzut stołem chybiony. |
|
|
Dark Regis No dobrze, ale my wciąż się kręcimy wokół tych biednych ludzi, którzy wchodząc w system muszą się po prostu zdemoralizować. Wpływa na to demoralizująca struktura samego systemu, jak też innych systemów, które przygotowują w cyklu ciągłym "kadry" do demoralizacji, jak np. takie szkolnictwo. Podejście konserwatywne polega na tym, że uznaje się skłonność do degeneracji człowieka za fakt bezsporny. Na drugim biegunie są liberałowie, którzy wierzą w jakieś możliwości samoogarnięcia lub samonaprawienia się *każdego* jednego człowieka, który poniuchał już bagna. To jest jednak cecha tylko niektórych ludzi i to bardzo nielicznych. Trzeba zatem tak planować i tworzyć systemy, żeby ryzyko zapaści totalnej było jak najmniejsze. To, że ona w końcu nastąpi, to jest wyższy stopień optymizmu konserwatysty ;) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Norwegia słynie ze swoich totalitarnych rozwiązań. Jak zawsze poszkodowany jest zwykły człowiek. Skandale związane z oddawaniem dzieci do rodzin zastępczych gdzie są krzywdzone nic nikogo nie uczą. Zostali zamienieni w barany na rzeź. Wyspa Utoya to tego symbol. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo trafne określenie - bajania. Zasada jest prosta. uderz w stół nożyce się odezwą. Wszyscy wiemy co przeżywają pacjenci, którzy usiłują dostać się do szpitala. Nie tak dawno pani Bohwic opisywała przeżycia z SOR gdzie na podłodze leżał człowiek z otwartym złamaniem nogi i pomimo piszczeli na wierzchu nikt z personelu nim się nie zajął. Zajmując się ostatnio chorą sąsiadką widziałam jak zachowują się wobec niej pielęgniarki, których ktoś tu broni statystyką.Sama widziałam pracownice MOPS okradające sąsiada.MOPS oczywiście trzeba zlikwidować. Służbę zdrowia nareszcie zreformować i to skutecznie. Tak źle nie było nawet za komuny. Nie było takiej znieczulicy. Nie wolno jej usprawiedliwiać ani zarobkami, ani przepracowaniem. Pozdrawiam serdecznie |
|
|
laesir "pielęgniarki piją kawkę i chichoczą w swoim pokoiku" Z całym szacunkiem dla autorki, ale takie słowa to szczyt bezczelności!
Czy szanowna autorka wie ile pielęgniarek przypada w Polsce na 1000 mieszkańców? Dla porównania dane z 2016 roku:
Polska - 5,24,
Szwajcaria - 16,89,
Szwecja - 11,17,
Wielkiej Brytania - 8,19.
A będzie tylko gorzej. Według prognoz w 2030 roku ten wskaźnik ma w Polsce spaść do 3,8 Co więcej na koniec 2018 roku średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosiła 49,98 lat.
Czy szanowna autorka wie ilu pacjantów ma pod swoją opieką jedna pielęgniarka? Otóż często bywa tak, że jedna pielęgniarka przypada na 20 łóżek i oprócz stricte opieki nad pacjentami musi zajmować się również biurokracją. Cały system działa tylko dlatego, że wiele pielęgniarek pracuje na kontraktach i wyrabia 2 etaty.
Na szczęściej powojenny wyż demograficzny tzw. "baby boomers" odchodzi właśnie na emeryturę i szanowną autorkę nie będzie drażnił widok pielęgnirek w szpitalach, bo ich w ogóle nie będzie. Zejdziemy do poziomu Albanii gdzie to rodzina musi zapewnić opiekę choremu w szpitalu.
|
|
|
Anonymous Tak. Wyczuwam tę ideę Pi razy drzwi. W odpowiedzi pisałem jakie są obecne trendy. To o czym Pan pisze ma uzasadnienie np. w rejestracji pacjentów w sytuacjach gdy w ograniczony sposób działa wolny wybór. Np. na SOR. Zamiast filozofów, makaronu i widelców mamy pacjenta, lekarza i "widelce". Jest system kartkowy i zdarza się, że pacjent umiera na SOR nie z powodu nieodwracalności choroby tylko z powodu kilkugodzinnego oczekiwania. To oczekiwanie to wynik "niesystematyczności" zachorowań - nie mamy wpływu, charakteru zgłoszeń (od krytycznych do błahych) - urynkowienie, np. udział własny miałoby wpływ ale demokracja nie wybacza ograniczania socjalu i po trzecie wynik działania "czynnika ludzkiego" personelu. Załóżmy, że nie modyfikujemy widelca (fabryki). Jak by Pan podszedł do tego tematu? |
|
|
Jan1797 Szanowna Pani.
Rekord „korupcja w MOPS-ach"od kilku lat nie zawodzi, dzisiaj 40 tysięcy wyników.
Doskonale Pani wie, od lat twierdzę o likwidacji i zastąpieniu MOPS-ów przez ZUS, bo ponoć
samorządy oszczędzają, tu parsknę śmiechem na liberalne komentatorów bajania.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Dark Regis @Marek1taki, nie dokładnie o to mi chodziło. Ja mówię o systemach, które zaimplementowane w dowolnym środowisku nie będą prowadziły do znanych zakleszczeń i błędów. Mówię o modelu abstrakcyjnym, a nie o tym co ma lekarz na biurku robić. W tym przypadku rzeczywiście mamy system pracujący równolegle, bo pacjenta nie można ograniczyć do jednej choroby w danym momencie, ani założyć, że ma prawo w danej chwili leczyć się u jednego lekarza. W takich systemach informatycznych umówiono się stosować pojęcia wątków, semaforów, mutexów, sekcji krytycznych i innych mechanizmów synchronizacji. Przecież problem siedmiu jedzących filozofów, którym podano spaghetti (jedzone dwoma widelcami) i pomiędzy każdymi dwoma położono po jednym widelcu, jest problemem uniwersalnym, prawda? Tam chodzi o to, żeby nie zagłodzić żadnego filozofa. Podobnie zresztą jest ze znanym problemem pisarzy i czytelników, który już leży bliżej sedna naszego problemu. Tego nie rozwiązuje się nawet najsprytniejszymi procedurami pracującymi na poziomie jednego "filozofa" lub "pisarza", a więc to nie lekarz musiałby się martwić, którą procedurę zastosować. Warto o tym pamiętać przy projektowaniu systemów wielowątkowych, gdzie różne obiekty sytemu pracują równolegle i dzielą wspólne zasoby. Pan zaś mówi o tworzeniu nowej dogmatyki, a nie o procedurach, jak w tym przykładzie, gdzie lekarz nie ma prawa podejmować żadnych działań na mieście.
Mój przykład bardziej odwołuje się do filmu z Charlie Chaplinem, który stojąc przy taśmie w fabryce ma dwa klucze płaskie w rękach i musi tylko wykonać jedno dokręcenie śruby na jakimś elemencie. Przecież nikt go nie zmusza (prócz rutyny) do dokręcenia kluczami nosa prezesowi fabryki, gdy ten przypadkowo jedzie leżąc na taśmie. Mówiąc poważnie, mamy tu do czynienia z dwoma różnymi zagadnieniami: 1) zaprojektowaniem fabryki (system) i 2) tym co zrobi w danym momencie człowiek przy taśmie (lekarz). Reasumując, zostawiając swobodę ruchu lekarzowi, należy tak zaprojektować system taśm, aby mieć pewność iż będzie dostarczał mu właściwych pacjentów. Z drugiej zaś strony ma zagwarantować pacjentom, że nie znajda się na jakiejś bocznicy, albo z braku miejsc do gastrologa nie pojadą objazdem przez chirurga gotującego się do wycięcia nerki. To nie ma nic wspólnego z ideologią - to jest inżynieria. Ideologia zaś zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy spór o to, czy inżynieria załatwi wszystko vs inżynieria niczego nie załatwi. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Może Pan/ Pani nie zna tego z autopsji .Ja znam. Jeżeli na pielęgniarkę przypada 20 pacjentów tym bardziej nie ma czasu na kawę i plotki gdy obok cierpią i umierają ludzie. Gdy pracowałam w liceum w klasach było do 40 osób zamiast jak obecnie w szkołach prywatnych 5. Nikt z nas nie uważał ze ten fakt usprawiedliwia nieróbstwo czy lekceważenie losów uczniów. Nie chcę pisać banałów o zawodzie i powołaniu. Albania albo kraje III świata kłaniają się naszej roszczeniowej mentalności. |