Otrzymane komantarze

Do wpisu: Powtórka z rozrywki
Data Autor
Czesław2
Tak jest z każdą strukturą władzy. Brak możliwości jakiejkolwiek kontroli czy wpływu na władzę. Czy przeciętny człowiek ma wpływ na stawianie 30 znaków drogowych na 100 metrów jezdni? Na szaleństwo z przyzwoleniem na przejeżdżanie przez rowerzystów drogi w poprzek ( 100% powodów śmiertelnych wypadków )? Na zawężanie jezdni do jednego pasa przy szkołach? Przecież kiedyś tych problemów nie było. To dążenie do maksymalizacji zużycia paliw spowodowało dążenie do maksymalnego spowolnienia ruchu w miastach i poza nimi oraz powstanie kryminogennych przepisów dających większe i co najważniejsze niejednoznaczne przywileje pieszych, rowerzystów i motocyklistów na jezdni. Zamiast wyłapywać idiotów i zbrodniarzy łatwiej zablokować kraj.
HenrykH.
:)  I Polska ,ech te wierchy.
Anonymous
Drastycznie trafny przykład. W papierach się zgadza. Za chwilę będę bronił ordynatora. Póki co zwrócę uwagę, że on już był uświadomiony politycznie po linii propagandy medialnej i po linii propagandy zawodowej i służbowej. Zwykle to dziennikarze dopytują o zgodność z procedurami i trzeźwość. Ordynator wiedział już o co będzie pytanie, że nie o zasady medycyny, a o zasady administracyjne w medycynie. To nie to samo. Tu wchodzimy w skutki ingerencji państwa z pełną akceptacją większości lekarzy i pacjentów wdzięcznych państwu, że wkracza między nich. Nie jest to "zgoda świadoma" ale wyrachowana nieświadomie. Obrona polega na tym, że niezależnie od systemu (państwowy-prywatny, regulowany-nieregulowany) błędy będą. Po drugie nie znając konkretnej sprawy, a znając tradycję reportaży o zgonach, żadnego błędu nie było. Pamiętam serię codziennych informacji o nieprzyjęciu do szpitala z pokazywaniem płaczących rodziców. Za którymś razem padło mimochodem stwierdzenie, że dziecko miało ostrą białaczkę limfoblastyczną. Fakt, że nie rozpoznali, że lekarz w przychodni w oparciu o doświadczenie i intuicję (bo nie w oparciu o procedury) słusznie kierował i potem słusznie zlecił morfologię za kilka złotych. Przebieg był piorunujący. Stan dzieci pogarsza (i poprawia się) szczególnie szybko, a objawy nie maja stałego charakteru. Tak mogło być i w poruszonym przez Panią przypadku. Weźmy sytuację odwrotną. Prywatny szpital i przyjmują na obserwację podobny przypadki. Okazuje się, że nic się nie dzieje u większości pacjentów. Problem będzie odwrotnie stawiany, że naciąganie na diagnostykę w warunkach szpitalnych.
Anonymous
@Imć Waszeć W wielu sytuacjach procedury i systemy kontrolne są OK. Mają swój koszt. Gdy pacjent wybiera i płaci za wersję z pełnym pakietem procedur i kontroli plus ubezpieczenie od wszelkich okoliczności to jest ostatecznym kontrolerem i nie przerzuca kosztów na innych pacjentów. Stany Zjednoczone są przykładem gdzie procedury, systemy kontrolne i ubezpieczenia są głównym kosztem, bo w tym kraju wolności nie ma wolnego wyboru. Widać na filmach, że pacjent jest ze szpitala wywożony na wózku inwalidzkim. Tak stanowi procedura, bo tak stanowi prawo, bo tak je ustanowił precedens. To jest koszt. Inny koszt nieznany z filmów jest taki, że reanimacji na ulicy lub w sklepie nie podejmuje lekarz, który akurat się napatoczy, bo to niezgodne z procedurą. Można więc więcej procedować i kontrolować a mniej leczyć. Będzie mniej błędów niezgodnych z procedurami, bo kto nie leczy ten nie popełnia błędów w leczeniu. Ubieranie medycyny w papier, robienie nauki z procedur to ideologia. Im młodsi lekarze tym łatwiej przyjmują zmiany, akceptują ideologicznie system. Starzy wymrą a w miarę zmiany pokoleń system się dociera i uszczelnia. Generalnie to jest problem regulacji, upaństwowienia medycyny i tzw.praw pacjenta. Też zaraza. Taka różowa. Wrócę do tego skąd się biorą procedury. Z analizy danych. "Problemem" biologii człowieka jest zmienność. Do tego dochodzi zmienność środowiska. Do tego dochodzi omylność twórców procedur, która zaostrza kontrole eliminując lub opóźniając wdrażanie terapii. Do tego marketing i lobbing. Również ideologiczny. Wystarczy dać przykład jak to funkcjonuje wokół ekologizmu CO2. A szczepienia? A transplantacje? A banki komórek macierzystych?
megalampus
Ale to jest wlasnie ten Software Zla zamontowany w System..Skorumpowani etycznie i moralnie ludzie..
paparazzi
Góralu, czy ci nie zal........?
Dark Regis
@maxilampus, tu nie chodzi o kontrolę w sensie jakiegoś człowieka, któremu system daje więcej władzy i jeszcze który zechce szturchać kolegów. Tu chodzi dokładnie o część systemu, która zadziała automatycznie i dokona kontroli nieprawidłowości. Tak, wolna amerykanka działa znacznie gorzej niż system operacyjny nawet takiego dziuroroba jak Microsoft (vide Eternal Blue). Niektórym się wydaje, albo mają właśnie takie zadanie, żeby to głosić, iż jest to nieludzkie, gdy maszyna lub automat dokonuje oceny działań człowieka. Bo to pozwala wielu ludziom mieć władzę, a tylko nielicznym wiedzę. Tymczasem gdy takie zadanie kontroli powierza się człowiekowi, to wtedy na 100% z czasem wylezie uznaniowość, olewanie, lenistwo, korupcja, złośliwość, małość, miałkość, albo po prostu czyste zło w jakiejś postaci, jak w przypadku tych hitleramptów (vide dzielny konsul Kowalski) lub klinik eutanazyjnych w Holandii.
Pani Izabelo jak zawsze  bardzo trafne  spostrzeżenia.Dodam tylko, że sędziowie kuratorzy psycholodzy wożeni są do  Norwegii na spotkania i szkolenia aby potem ten norweski zamordyzm i totalitaryzm państwowy  wprowadzać kuchennymi drzwiami do naszej ojczyzny gdzie byle pierwszy dobrze wytresowany urzędas jest panem życia śmierci  dziecka,chorego czy emeryta ! Serdecznie pozdrawiam !
wielkopolskizdzichu
"Najchętniej jak pan Kmicic pognałabym ich batem po śniegu w kierunku ruskiej granicy," Będzie miała Pani więcej taki powodów, w miarę rozrostu pomysłów Pana Ziobry.  Ale oczywiście winić będzie Pani lekarzy, ale nie ekipę z swojej kasty.
megalampus
Czyli brak kontroli..O to IM chodzi.."wolna amerykanka" czyli Komuna 2.0 z ktorej nigdy nie wyrosli.. Brak kontroli nad ich poczynaniami i brak za nie odpowiedzialnosci..Zdegenerowani ludzie w zdegenerowanych Instytucjach Panstwa.. Komu to sluzy ? nie nam obywatelom..nie nam Polakom.. Patrze na swoje zycie i widze ,ze Panstwo i jego Instytucje  ( czy aby napewno polskie ?) do dnia dzisiejszego nie spelnilo moich podstawowych oczekiwan..Wrecz przeciwnie..Oszukiwalo mnie cale zycie,pozbawilo elementarnuch potrzeb ..wygnalo mnie jak psa na 35 letnia poniwierke,,wygnalo z Polski jak bezpanskie psy 15 mln Polakow..i obecnie 3 -4 mln.naszych dzieci...Przez calu okres kiedy tutaj moieszkalem bylem poddany przez panstwo szykanom i przemocy.. Lacznie z pobiciem przed 2-ma laty przez policjanbtow z Katowic w bialy dzien  na parkingu Mc Donalda..Nic sie nie zmienilo i nic sie nie zmieni..Bandyckie Panstwo z jego Bandyckimi Instytucjami..bez spolecznej kontroli bez zadnej odpowiedzialnosci za wlasne dzialania..Panstwo Mafii policyjno-sadowniczych,urzedniczych i administracyjnych ps. Admin mozesz to puscic..jestem poza Polska i juz nigdy tutaj nie wroce..Nie nede juz mieszkal w tym bandyckim Panstwie..  
Dark Regis
Może zamiast samych gołych procedur należałoby wreszcie zaimplementować całą resztę, hę? W informatyce wymyślono już dawno temu taki model obliczeń, który skutecznie izoluje warstwę problemu, na której pracują procedury, od całej reszty programu. Nazywa się to często głupotoodpornością - nawet w poważnej literaturze:). Żeby zagwarantować gdzieś głupoto- albo raczej głupkoodporność, potrzeba całego mechanizmu i dziesiątek nowych dziwnych pojęć. Przykładowo "wywłaszczanie" (preemption) służy temu, żeby jakieś jedno zadanie, które pracuje równolegle z innymi zadaniami i się zakukało w czerep, nie zablokowało całego systemu. W ten sposób jest szansa, że jakiś proces kontrolny pracujący w tle kopnie w końcu takie zadanie w de uwalniając zasoby dla reszty systemu. Jednym z takich nadzorców jest scheduler. Inne ciekawe pojęcie, które chyba powinni sobie przyswoić "projektanci" systemu obsługi pacjentów, a dokładniej kolejek do lekarzy, to marshalling. Dodam, że wcale nie polega to na zamianie żywego pacjenta w numer pesel, czy ewentualnie inny numer ewusia, z dołączoną jak kilo kitu torbą na płyty CD i teczki na papiery. Trzeba po prostu mieć jeszcze trochę wyobraźni, a nie tylko ciąg do władzy, żeby projektować jakiekolwiek systemy. Skoro więc w informatyce potrzeba aż takiego nakładu środków i całego nowego słownictwa, żeby wszystko działało sprawnie i bez zgrzytów, to jakim prawem kaduka w ochronie zdrowia i urzędach mogą poprawnie działać systemy złożone z samych gołych procedur, głównie gęgających w koło jakieś swoje "bla bla bla bla"? Jakiś pomysł? Może to informatyka jest za głupia? PS: System, który opisuję powyżej dotyczy obiektów o wiele mówiącej nazwie: kontrolki. Może więc więcej kontroli nad pyrgającymi zającami systemu nie jest aż takie złe, zaś mniej kontroli nad zwykłym pacjentem może okazać się per saldo zbawienne? Jeszcze raz powtarzam hasło na dziś: głupotoodporność!
Dark Regis
Zachowano procedury, ale utracono kontrolę. To jest to , o czym piszę.
Izabela Brodacka Falzmann
Wstrząsająca był dla mnie rozmowa dziennikarki z ordynatorem szpitala który nie przyjął dziecka i ono zmarło. Ordynator zapewnił dziennikarkę,że zachowano procedury. " To znaczy, że dziecko zmarło legalnie?" zapytała przytomna dziennikarka.
Izabela Brodacka Falzmann
W odniesieniu do osoby starej sąd rodzinny, który decyduje o umieszczeniu w zakładzie w większości przypadków traktuje ją jako niezdolną do czynności prawnych. Jeszcze gorzej jest z osobą w stadium terminalnym, która przyjmuje morfinę. Łatwo przyjąć że ma zakłócony obraz rzeczywistości. Nasza sąsiadka nie dała się wywieźć do szpitala i  zmarła w swoim domu. Tego tylko chciała. 
Anonymous
Też mi na nerwy działają procedury. Spotykam się jednak z zadowoleniem z ich wdrażania u większości pacjentów ponieważ tylko poważnie chorym one przeszkadzają. Nie zawsze rzecz oczywista utrudniają im dostęp do diagnostyki i leczenia. Dla szukających profilaktyki i lekko chorych są dobre bo poszerzają zakres świadczeń, z których pacjent może korzystać. Przebadać się nie zaszkodzi, a najwyżej nie pomoże - raczej rzadko szkodzi. Teraz procedury medyczne mają już nawet rangę ustawy. Taka jest polityka sprzedażowa.
Anonymous
Z pozycji osoby urzędowej realizującej procedury wszystko jest możliwe do postawienia na głowie, a na nogach z pozycji petenta jest dokładnie odwrotnie. Po to są procedury. Pozory wolności służące ubezwłasnowolnieniu.
mmisiek
Porażające to wszystko. Nie jestem prawnikiem i może nieco naiwnie zapytam jak to wszystko możliwe (mowa o sąsiadce) w sytuacji gdy każda osoba, która nie jest ubezwłasnowolniona i zachowuje przytomność, ma prawo do odmowy leczenia?
Do wpisu: Od miłości do nienawiści
Data Autor
megalampus
To jest ta wlasnie "Powtorka z Rozrywki"..Bandyckie Panstwo PRL z przeszlosci ze skorumpowanymi Instutucjami i rownie Bandyckie post-PRL-owskie Panstwo czecia RP..Postkomunistyczne mentalnie bachory bez kontroli ,pasozytujace na Narodzie..Pelne Dejavu..
Zapomina pani, że dzięki prawu i utrwalonej linii orzeczniczej lepiej jest dać się pobić niż się bronić.
Izabela Brodacka Falzmann
W wielu szkołach w tym w znanej mi osobiście są dzieci zdiagnozowane jako " aspergery". Najczęściej są to dzieci które kiedyś określono by jako indywidualistów czy samotników. Szkoła dostaje dotację, a nauczyciele nie muszą znać się na psychiatrii ani nad tym zastanawiać. Wśród aspergerów są zapewne dzieci naprawdę dotknięte tym syndromem oraz zwykli inteligentni samotnicy, którzy kultywują swoje pasje i nie mają czasu ani ochoty na klasowe życie towarzyskie.
Dark Regis
Na pewno nie zespół Aspergera. To coś było zdiagnozowane w filmie "Rain man". ;)
Izabela Brodacka Falzmann
Obecnie niesforny chłopak zamiast dostać klapa zostaje zdiagnozowany ( zespół Aspergera, ADHD ) i podlega medykalizacji. To znaczy dostaje lek ( np. Concerta ), jest spokojniejszy, nauczyciele są zadowoleni, szczególnie, że szkoła dostaje na dziecko zdiagnozowane 4 tys. dotacji. Medykalizacja polega na tym, że zapewne do końca życia będzie klientem psychiatrów i psychologów.  Gdzie tu  miejsce na kod kulturowy?.  Młody człowiek i jego rodzice skupieni będą na jego prawdziwych czy rzekomych dolegliwościach.  Będzie miał ulgi przy egzaminach. Okaże się że ma dyslekcję, dysgrafię i dyscalculię. Nie musi zatem pisać ortograficznie, nie musi umieć liczyć, nic nie musi.Może się skupić na depilowaniu korpusu i korygowaniu brwi. I ktoś taki ma bronić napadniętej kobiety?. Raczej się schowa za jej spódnicę.
Dark Regis
Ludzie, którzy posuwają się do uprzedmiotowiania innych ludzi, a już w szczególności do rozgrywek dziećmi z opcją zabójstwa włącznie, są głęboko upośledzeni moralnie i społecznie. Przyczyn zła należy więc szukać w procesie formowania społeczeństwa i postaw ludzkich. Nie trzeba daleko się rozglądać. Wystarczy obejrzeć film "Chłopaki nie płaczą", w którym nie ma chyba ani jednej coś znaczącej roli pozytywnej, czyli postaci nie będącej oprychem lub cwaniakiem.
Pani Anna
A mnie zbulwersował przypadek, kiedy pewien znany mi osobnik tocząc boje z byłą żona o jak to sam określił "wyszarpanie" dziecka, podbił oko 2letniemu maluchowi tuż po "udostępnieniu" mu go przez żonę, po czym zawiózł go do szpitala na oględziny, żeby zrzucic winę na kobietę, że niby w taki stanie dziecko mu "wydała". To pewnie też casus, którego nie wolno uogólniać.
Darek
Szanowna Pani Izabelo. Każdy przypadek przemocy, z jakiegokolwiek powodu, wobec dzieci, jest naganny i powinien być tępiony gorącym żelazem. Ma Pani rację w tym przypadku, nic, absolutnie nic, nie usprawiedliwia postępowania ojca wobec małego Dawida. Również nic nie usprawiedliwia wykorzystywania dziecka, jako argumentu w walce pomiędzy rodzicami. Basta i koniec. W dużej mierze, według mnie, przemawia przez Panią emocja, instynkt macierzyński, jako kobiety i matki. Można się pokusić przy okazji tej sprawy o głębszą analizę sytuacji, bo pewnie takich przypadków jest więcej i będzie coraz więcej. Uważam, że przyczyną tego - w dużym uproszczeniu - jest naruszenie kodu kulturowego, a o tym wspominali również przedmówcy. Zostały bardzo mocno zachwiane granice pomiędzy rolą kobiety i mężczyzny. Kiedyś podział był jasny, kobieta zajmuje się domem i dziećmi. Facet ma zapracować na rodzinę i zapewnić jej bezpieczeństwo. Emancypacja kobiet, szczególnie wspierana przez feministki i lewaczki doprowadziła do wynaturzeń. Nie mam nic przeciw, aby kobiety się kształciły, pracowały, aby wchodziły w dziedziny, które były dla nich zamknięte. Świat się zmienia, rola kobiety i faceta ewoluuje. To naturalne. Ale nie wolno zmieniać kodu kulturowego. Co ma zrobić facet, który po rozwodzie zostaje ogołocony z kasy na alimenty, a w zamian matka z zemsty ogranicza mu prawo do widywania z dzieckiem. Proszę popytać, w większości spraw rozwodowych kobieta jest na wygranej pozycji, szczególnie wtedy, gdy sędzią jest kobieta. Facet jest bez szans, ma tylko bulić. Matka może palić, pić, "używać życia", ale i tak jest wygrana. To jest właśnie to uprzedmiotowienie dziecka. Zdarza się, że po czymś takim facet wpada we frustrację i dzieje się dramat. Oczywiście, aby nie było, wielu facetów nieźle "pracuje" sobie na takie traktowanie, zaniedbuje rodzinę, "robi" przemoc w rodzinie. Źle pojęta emancypacja doprowadza do absurdów. U nas jeszcze nie, ale na zachodzie powiedzenie koleżance z pracy, że ładnie wygląda, to już mobbing. Proszę zobaczyć , co robią mamusie w szkole. Zwrócenie uwagi, że dziecko obija się, źle się zachowuje , itp. wywołuje furię. Kiedyś po czymś takim ojciec robił burę, był klaps lub 2 paski na 4 litery i wszystko wracało do normy ( nie mylić z przemocą). Dzisiaj za takie coś matka gotowa jest "oczy wydrapać". A później płacz, bo 30 letnie dziecko bije mamusię. Proszę porozmawiać z policjantami, którzy mają służbę z kobietą policjantką. Kiedyś zadałem pytanie w towarzystwie, jak zostanie taka policjantka poturbowana, to kto został pobity, kobieta, czy policjant? Większość kobiet powiedziała - kobieta. Przywrócenie właściwego kodu kulturowego jest według mnie tym, co może zatrzymać te negatywne zmiany.