|
|
Dark Regis Najlepszym przykładem walczącego z samym sobą socjalizmu lub liberalizmu jest program 500+. W pewnym momencie śmierć zajrzała w oczy polskim politykom, bo liczby zaczęły ukazywać tendencje w społeczeństwie, wskazujące na wymieranie. Wymieranie siły roboczej zagonionej do utrzymywania nierobów i głupków, a zwłaszcza robiącej na postkomunistycznych emerytów. Dlaczego nie rodziło się w Polsce dostatecznie dużo dzieci? Politycy PIS wpadli na to bez błędu - bo ludzie nie mają pieniędzy na utrzymanie siebie, państwa, polityków i jeszcze do tego dzieci. Dopóki posiadanie dzieci było sprawą dobrowolną, to ludzie tej możliwości pokazania państwu gestu Kozakiewicza nie dostrzegli. Dopiero odwrotna lichwa, czyli sądowe ściąganie alimentów, która miała rzekomo zabezpieczyć prawa dziecka w rozbijanych rodzinach, przeważyła sprawę. Posiadanie dzieci stało się niebezpieczne tak samo, jak posiadanie czarnej teczki na SB. Dodatkowo wyśrubowane alimenty, a w wielu drastycznych przypadkach były to kwoty wielu tysięcy złotych miesięcznie, spowodowały efekt podobny jak radary na wyjeździe z każdej gminy. Polska stała się szybko zagłębiem kasy kopanej z alimentów lub długów powstających na zobowiązaniach alimentacyjnych. Po co więc kopać węgiel w pocie czoła, skoro tu od kasy "aż się roi"? Dziś zaległości sięgają już miliardów i same się po kościach nie rozejdą. Co więc PIS zrobił, żeby rodziło się więcej dzieci (niewolników do utrzymywania systemu)? Rozdał pieniądze ludziom, którzy a) nie boją się mieć dzieci w Polsce lub b) są na tyle głupi, że nie rozumieją zagrożenia, c) są na tyle cwani, że potrafią w odpowiednim momencie zwiać, albo d) stosować zasłony dymne, nawet udawać związek na kocią łapę z jakimś "ciapatym" z Zachodu. Początkowo manewr się powiódł, bo w Polsce rzeczywiście w fazie burzliwego niedorozwoju zaczęło w kraju brakować smaru w trybach gospodarki, czyli tych małych kwot wydawanych codziennie na bułkę, mleko lub skarpetki. Potem przyszły inne korzyści, w tym polityczne, poszerzenia elektoratu przynajmniej w sondażach. Niestety, nikt nie pomyślał, że podstawową przyczyną wymierania nie było brak 500+, tylko postawienie w gospodarce na tanią siłę roboczą, która nie wiąże końca z końcem do pierwszego, nie ma stałego miejsca zamieszkania, czyli jest mobilna - ideał gospodarki korporacyjnej i niewolniczej. Stąd "modne" są chwilówki, niemal każdy leming ma kredyt, najlepiej żywią się Kruki, a Polacy nie garną się do pracy, której jest przecież tyle. Problem sam by się rozwiązał przy godziwych zarobkach, ale to niesocjalistyczne, nieliberalne. Próbowano więc ściągnąć muzułmanów, skończyło się chwilowo na Ukraińcach i co? Znów nie ma za co utrzymać siebie, państwa, dzieci, a na koniec jeszcze emerytur dla tych Ukraińców. W Polsce rządzą jacyś ekonomiczny debile, którzy świetnie sprawdziliby się w Kongo lub Malezji, lecz w Polsce muszą stać w sprzeczności z naszą kulturą, wiarą, racją stanu. Nie ma lewara. Stąd właśnie stawianie na RN. |
|
|
Dark Regis Może nazwijmy na początek rzeczy po imieniu. Wiele rodzin w Polsce jest patologicznych, ponieważ celowo zerwano w nich więzy stanowiące osnowę dla porządnej wielopokoleniowej rodziny. Istotny wkład do tego procesu mają zarówno knowania PRL w celu stworzenia nowego człowieka, jak i współczesne knowania liberałów w celu stworzenia człowieka "wolnego". "Kariery" (tu specjalna cecha charakteru gwarantująca sprzedajność i brak kręgosłupa moralnego), myślenie ekonomiczne pod dyktando państwa (np. zainteresowanego mobilną i tanią siłą roboczą), wreszcie cała reszta drobnych życiowych upierdliwości (podatki, mandaty, kolejki, wyciągający łapy mundurowi, wredne sądy, "działacze społeczni"). Czynniki mogą być różne, lecz skutek dla rodziny zawsze ten sam: alienacja i rozbicie więzi, pijaństwo, awantury, rozwody, indywidualizm przechodzący z czasem w egoizm, szukanie wsparcia u tych, którzy są temu winni (instytucje państwa). Ja miałem okazję obserwować, jak zachowuje się pijak w rodzinie wielopokoleniowej i w rodzinie zatomizowanej i to są dwie różne rzeczy. Tak różne, jak sympatyczny jowialny Zagłoba i przyp... się do wszystkich zajadły pijaczyna. Obaj są niby produktem tej samej patologii, więc skąd takie różnice? Przede wszystkim w dużej rodzinie nie ma drastycznych awantur, jest obustronne zrozumienie i chęć pomocy, poświęcenie dla dobra grupy. W rodzinie zatomizowanej niemal zawsze będzie rozwód, wojna o dzieci, sobiepaństwo, egoizm i obezwładniający brak pomocy oraz jakiejkolwiek nadziei (to w zasadzie powinienem wymienić wśród przyczyn). Chcemy mieć tanią siłę roboczą? No to mamy też armię pijaczyn, którzy pracują tylko po to, żeby mieć za co wypić. W takim społeczeństwie dzieci rodzą się głównie przypadkiem, więc nie trudno zauważyć, że państwo "musi" wziąć za nie odpowiedzialność. Jak widać nie tylko socjalizm jest ustrojem, który stwarza nieistniejące normalnie problemy, często nieznane w innych ustrojach, z którymi następnie dzielnie walczy przez dziesięciolecia i w efekcie tylko je pogłębia, żeby dalej mieć z czym walczyć. |
|
|
jazgdyni "Najważniejsze, żeby niemożliwe było skazywanie kogoś na dom opieki wbrew jego woli."
Powiedziałbym: nie tylko. Bo często wielu starszych nie potrafi jasno wyrazić swojej woli. Świadkiem byłem bardzo przykrej sprawy, bo to rodzina; osoba z początkami demencji, głównie z typowymi kłopotami z pamięcią i koncentracją, sama przyjmowała leki, w tym benzodiazepiny (zwykłe Relanium 5 mg), chętnie ordynowane osobom starszym, a ponieważ nie pamiętała, czy już zażyła, czy nie, to nadużywała i chodziła otumaniona. Wówczas można było z nią zrobić wszystko. W Holandii bez zastanowienia podpisałaby wyrok śmierci na siebie.
Więc wyrażenie woli to jedno, lecz ważniejsze to prawdziwy, odpowiedzialny nadzór i opieka rodziny. To standard, jaki znam w Grecji, Włoszech i w Chinach. Zaraz tu się odezwą ci, którzy wyłącznie znają rodziny patologiczne w Polsce. A to nieprawda.
A co do przypadku, który przywołujesz - wiem, że to trudne z powodu upadku sądownictwa, ale nauczmy się korzystać z pomocy prawników i spisywać akty woli, przechowywane w kancelariach lub sejfach, tak, że gdy nadejdzie czas, kiedy nam trudno będzie logicznie myśleć, ktoś przedstawi nasze prawdziwe zamiary i chęci. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Najważniejsze, żeby niemożliwe było skazywanie kogoś na dom opieki wbrew jego woli. Nieład w książkach nie jest żadnym tu argumentem. Oczywiście zdarza się, że wredna rodzina umieszcza starszego człowieka w zakładzie wbrew jego woli w dodatku fałszując jego podpis. Kierownictwo zakładu traktuje takie fałszerstwo jako normę. Znam takie przypadki. |
|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski Racja, zostanie to przeze mnie opisane. Tylko to mi zostało. |
|
|
Pani Anna A to się nazywa wówczas "indywidualny przypadek", taki sam, jakim i ty Zdzisiu jesteś, ku naszej wielkiej tu radości. |
|
|
wielkopolskizdzichu "od żadnym pozorem nie zmienianie starszej osobie miejsca zamieszkania i przyjaznego otoczenia."
A jak nie jest to przyjazne otoczenie tylko rodzinka żyjaca z emerytury seniora i jednocześnie mająca w 4 literach jego potrzeby? |
|
|
jazgdyni Witaj Izo!
Trafiłaś Izo swym mądrym tekstem w strumień moich ostatnich rozmyślań. 70-tka blisko, więc trzeba zacząć się troszczyć. Jednakże Ty zetknęłaś się z bezdusznością i głupotą paniuś z opieki społecznej, biegłych sądowych i gestapowskich sędziów. Czarny i ponury obraz. Ja natomiast z pewnym przerażeniem obserwuję i słucham premiera Morawieckiego i jego entuzjastyczne panie minister, które w temacie starości pieją z zachwytem o wielu inwestycjach, które można nazwać, jak komuniści - domami pogodnej starości. Nie wiem, gdzie szanowne panie z rządu się chowały, lecz jeżeli nie w rodzinach patologicznych, to by wiedziały, co oznacza dom wielopokoleniowy i jak ekstremalnie istotne jest, pod żadnym pozorem nie zmienianie starszej osobie miejsca zamieszkania i przyjaznego otoczenia. To przecież jest elementarz geriatrii. Więc rząd, gdyby naprawdę chciał to robić mądrze, a nie tylko dla poklasku, to by pomógł rodzinom, by tak, jak dziećmi, mogły się opiekować swoimi rodzicami, dziadkami, czy nawet ciotkami i wujkami. Nie wspomnę, że to również ekonomicznie jest bardziej uzasadnione. Fakt, hospicja są niezbędnie potrzebne. Lecz tylko w faktycznym stanie terminalnym. Lecz, jeżeli nie ma ciężkiej choroby i pełnej nieporadności, to osoby starszej nie powinno się tykać i wyrywać z miejsca, które zna, kocha i jest do niego przywiązana. Domy pogodnej starości to odebranie paru lat życia.
Pozdrawiam |
|
|
jazczworaków Witam Autorkę i Szanownych Forumowiczów!
Że co? Zapisywać, to będą argumenty, do dyskusji? Do dyskusji niby z kim?
ONI -funkcjonariusze systemu na Wasze pisane argumenty mają jeden , którego bez wahania użyją bez żadnych sentymentów i ograniczeń - jeżeli uznają to za konieczne.
Ten argument to PAŁA. To SIŁA.
Przyjmijcie sobie taką oto definicję "państwa": "Państwo jest to najwyższa forma przestępczości zorganizowanej".
I przez pryzmat tej definicji oceniajcie "państwo" i jego funkcjonariuszy.
Zrobi Wam się jaśniej.
"Wszystkich nas nie ubezwłasnowolnicie." - już ubezwłasnowolniliśmy i ubezwłasnowolnimy jeszcze bardziej!! |
|
|
xena2012 ,,Takie rzeczybtrzeba dokumentować''.Bardzo trafna wypowiedź Autorki,jeśli bowiem dojdzie kiedyś do dyskusji na temat losów senierów w Polsce będą argumenty i konkrtne przykłady do dyskusji,a nie ogólnikowe stwierdzenia o anonimowych osobach.. |
|
|
Jan1797 Przede wszystkim współczuję Pani w związku z warszawskim otoczeniem.
Nawet we wspólnotach mieszkaniowych w Pani mieście, patologiczne przypadki
są szczególnie pazerne. Kolejny n-ty raz zapytam, nie panią Izabellę a wszystkich
jak zamierzacie obronić się przed tą po lewicową patologią kutą przez siedemdziesiąt
lat bez organizowania się we wspólnoty. W Polsce wici ma tysiącletnią tradycję budowaną
bez czekania na Państwo. W dobie mobilnej komunikacji i internetu trudno nie pojąć, że ludzie
zrzeszeni w grupy posiadają większe prawa niż jednostka. Na wsi istnieją wspólnoty parafialne
sołeckie, rady parafialne i koła gospodyń. W miastach problem jest bardzo poważny, to mnóstwo
samotnych ludzi. Jeżeli tworząc wspólnoty do zarządów wybierzecie ludzi nieodpowiednich tonie
pozostaje nic, tylko spojrzeć w lustro. W temacie drugim bądźmy konsekwentni, musi nastąpić
zmiana prawa dotyczącą funkcji kuratora środowiskowego powołanego na bazie zmiany ustawy.
Młodych prawników mamy na pęczki i jest w kim wybierać. Pieniądze na ten cel należy wycofać
z dofinansowania samorządów w obszarze MOPS-ów. Nie powinien nikt liczyć na dotychczasowe
struktury z powodów, które podnosiłem wcześniej, tj.64 kilo net rekordów, dotyczących naruszeń
prawa w MOPS-ach.
Pozdrawiam, Jan. |
|
|
angela Wg Zdzicha w Polsce prowadzą przedszkola same Bernadetty.
Ale Zdzichu zadowolony pewnie, bo ukazał się znów " wdzieczny" temat do wysmarzenia jakiegoś antykatolickiego gniota, a w głównej roli koniecznie jakąś szantrape, tak dla dopełnienia i "ocieplenia"
wizerunku siostry. |
|
|
Dark Regis Dla uzupełnienia tematu "onych" i ich metod niszczenia wspólnoty narodowej oraz państwa: youtube.com |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Byłoby cenne opisanie przypadku kolegi. Takie rzeczy trzeba dokumentować. Ludzie w nie nie wierzą dopóki sami nie trafią w szpony systemu. |
|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski Zastanawiam się nad określeniem ich jako inny krąg kulturowy. Celne, dowcipne, ale… Oni chcieliby, żeby ich widzieć jako etniczną mniejszość (w istocie są większością – wystarczy popatrzeć na wybory do samorządów Warszawy i innych dużych miast), której należy się pobłażanie i publiczna kasa na podtrzymanie ich odmiennej moralności oraz przyjętego sposobu istnienia w społeczeństwie. A to przecież trąd, śmiertelna choroba, którą należy zwalczać z determinacją i bezwzględnie. Zero tolerancji i żadnego przedawnienia dla podejrzanych rozstrzygnięć, gdzie w grę wchodzą majątek znacznej wartości i praktyka ubezwłasnowolniania osób. Zwykle zamieszane są w nie w znamiennym zespoleniu władza administracyjna, sądy i ich otoczenie z kuratorami i biegłymi na czele.
Wyrażam szczególne uznanie dla Pani wysiłków, by nie było cicho o rzeczywistym froncie walki zachłannej dziczy z oczekującymi sprawiedliwości. Nie dokładam opisu przykładu ze swojego otoczenia, nie jest to takie proste, żeby działać tu na gruncie pewności, ale finał tej konkretnej sprawy mówi sam za siebie: mój ubezwłasnowolniony kolega popełnił samobójstwo. Za szóstym razem mu się udało, a że wcześniej próbował tyle razy, więc można sobie próbować wyobrazić, jak wielka była jego rozpacz.
|
|
|
wielkopolskizdzichu "W domach dziecka jest jednak jakas kontrola, z obawy przed koleżanką, żeby nie wydała. "
Zwłaszcza jak Siostra Bernadetta ma pieczę nad dziećmi. |