|
|
Jan1797 Komisja z RDOŚ przyjedzie do Przybyłowa lada dzień, lecz Dora ma wątpliwości
, czy otrzyma odszkodowanie.
Jest pani pesymistką, a przecież odróżnia pani zadania samorządu i rządu.
Czy gmina w Tolkmicku może sformułować wniosek do ministerstwa o kontrolowany
odstrzał wilków? Czy chociaż raz skoordynują swoje działania z rolnikami i PZŁ? |
|
|
Jabe Z Pani słów wynika to, co napisałem. Szuka Pani winnych w niewłaściwym miejscu. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Afera "dzikiej reprywatyzacji" która mogła mieć miejsce tylko dzięki działaniu sądów uznających pełnomocnictwa wystawione przez osoby zmarłe kilkadziesiąt lat temu świadczy dowodnie jak działają nasze sądy. Nie wiem czy jawną korupcję i oszustwa sądowe można nazwać kaprysem. Rękojmia zaufania do ksiąg wieczystych oznacza, że jeżeli ktoś sprzeda bez Pana wiedzy Pana mieszkanie .współdziałając z nieuczciwym notariuszem a nabywca oświadcza że kupił je w dobrej wierze komornik wyeksmituje pana z jego mieszkania pomimo, że wykryto oszustwo. Kodeks daje po prostu pierwszeństwo nabywcy w dobrej wierze przed prawdziwym właścicielem.. Jest to kryminogenne. Inaczej jest w przypadku rzeczy ruchomych. Na przykład swój samochód odzyska Pan pomimo że ktoś zapłacił za niego złodziejowi. Pani Trawny była wpisana do księgi wieczystej przez pomyłkę, przez zaniedbanie administracji. To Tak jakby ktoś wysłał przez pomyłkę pieniądze na Pana konto.. Nie znaczy to, że ma Pan prawo do tych pieniędzy. |
|
|
Jabe Napisała Pani, że „nasze prawo daje rękojmię zaufania do ksiąg wieczystych”, oraz że „pani Trawny była wpisana do księgi wieczystej”. Zarazem jednak uważa Pani, że „sąd chciał chyba oddać jej to gospodarstwo”. Stąd wniosek, że uważa Pani, że kaprysem sądu jest stosowanie prawa. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak sprawa Trawny to hańba naszej administracji. Rzecz w tym że nie uporządkowano ksiąg wieczystych na ziemiach zachodnich a nasze prawo daje rękojmię zaufania do ksiąg wieczystych. Pomagało to złodziejom nieruchomości w ich przejmowaniu. Nabywca " w dobrej wierze" kamienicy za 50 zł (.autentyczne) od staruszki z demencją załatwiał sobie wpis do księgi wieczystej i przejmował kamienice. w majestacie prawa.Pani Trawny był wpisana do księgi wieczystej przez zaniedbanie. Ale sąd chciał chyba oddać jej to gospodarstwo tak jak zatwierdził sprzedaż kamienicy przy Hożej w Warszawie za 50 złotych. |
|
|
Jabe O jakich przepisach mowa? |
|
|
u2 "Należy do tych autochtonów ( tutejszych) którzy wrócili do swojej ojcowizny pokorne wykupując dom czy gospodarstwo z rąk aktualnych posiadaczy."
To sie chwali. Ale nie wszyscy autochtoni tak postępują. Przez wiele lat ciągnie się sprawa Agnes Trawny :
prawo.pl
SN działał do tej pory na niekorzyść zasiedzenia, choć przepisy są w tej materii jasne :-)
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Byłam działaczem ekologicznym a nawet za czasów PRL byłam w redakcji bezdebitowego pisemka ekologicznego . Odstręczyła mnie od tej działalności tak zwana ekologia głęboka. . Uczestniczyłam kiedyś w sympozjum naukowym poświęconym idiotycznemu projektowi posadowienia elektrowni jądrowej w Darłowie. We wniosku końcowym napisano, że ten projekt należy odrzucić ze względu na fakt, że zrzuty gorącej wody szkodzą planktonowi z Bałtyku. Uczestników nie interesowały losy ludzi w przypadku awarii elektrowni, nie interesował fakt zniszczenia uzdrowiska lecz skupili swą uwagę na planktonie. nie podpisałam protokołu i wyjechałam.Zrozumiałam, że taka ekologia nie ma nic wspólnego ze środowiskiem lecz jest sposobem na życie działaczy i właściwie temu środowisku szkodzi. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Byłam działaczem ekologicznym a nawet za czasów PRL byłam w redakcji bezdebitowego pisemka ekologicznego . Odstręczyła mnie od tej działalności tak zwana ekologia głęboka. . Uczestniczyłam kiedyś w sympozjum naukowym poświęconym idiotycznemu projektowi posadowienia elektrowni jądrowej w Darłowie. We wniosku końcowym napisano, że ten projekt należy odrzucić ze względu na fakt, że zrzuty gorącej wody szkodzą planktonowi z Bałtyku. Uczestników nie interesowały losy ludzi w przypadku awarii elektrowni, nie interesował fakt zniszczenia uzdrowiska lecz skupili swą uwagę na planktonie. nie podpisałam protokołu i wyjechałam.Zrozumiałam, że taka ekologia nie ma nic wspólnego ze środowiskiem lecz jest sposobem na życie działaczy i właściwie temu środowisku szkodzi. |
|
|
wielkopolskizdzichu Pani Izabela świetnie rozpoznaje co i kiedy napisać, to się nazywa mądrość etapu. |
|
|
Kazimierz Koziorowski tak sie dzieje gdy lewaccy ekoterrorysci-ignoranci ekologiczni traktowani sa przez politykow jako ekolodzy. ci oszusci zrobia wszsytko zeby uczciwych gospodarzy srodowiska wyoutowac jak sp. prof. Szyszko |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann terminu "walenie w garnki "użyłam niejako w przenośni. Robią to zapewne sąsiedzi i nikt na nich nie donosi ale pani Dorze chodziło o bardziej radykalne a mniej uciążliwe dla niej metody jak sygnały świetlne i dźwiękowe uruchamiane przez czujnik ruchu, a to trzeba założyć i jet łatwe do wykrycia przez kontrolerów. Cierpienia wilka, który nie zje kolacji są dla tych zidiociałych obrońców przyrody ważniejsze niż cierpienia patroszonej żywcem kotnej owcy. No a poza tym pani Dorota hoduje owce nie dla wilków lecz dla siebie . Sąsiedzi są po stronie pani Doroty. W innej miejscowości na północy Mazur jak słyszałam od znajomych ludzie wynajęli kłusowników i po cichu walczą z drapieżnikami. Ustawodawca może sobie nawet " Tańczyć z wilkami" ale na swój koszt. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Do Pani Dory zawiozła mnie moja kuzynka, która wróciła do Polski po wielu latach pracy w Niemczech aby zamieszkać z mężem ( polskim lekarzem też zwracającym z Niemiec) w przepięknym starym domu kupionym na Żuławach. Te tereny są mi znane gdyż jeździłam konno w Kadynach koło Tolkmicka a w Matytach trzymam starego Zefira. Zawsze interesował mnie temat przesiedleńców , autochtonów gdyż oni uważali się za "tutejszych" a nie za Niemców.Podobnie jak nasi "tutejsi" na Polesiu nie uważali się za Białorusinów.Potem byłam u niej jeszcze raz ze znajomą z Matyt .Kryterium jest proste - pani Dora nie mówi po polsku więc trzeba porozumiewać się z nią w innym języku. Zaimponowała mi. W wieku 85 lat prowadzi sama hodowlę, mieszka sama , niczego i nikogo się nie boi. Z administracją jednak ma kontakt utrudniony ze względu na właściwy władzom analfabetyzm językowy. |
|
|
NASZ_HENRY Gratulacje!
Stając w obronie Niemki zidentyfikowała Pani wszystkie szwabskie kundelki, które przychodzą, tydzień w tydzień, aby poszczekać i posikać na blogu a które tym razem zostały tematem zmuszone do milczenia.
Chapeau bas ☺☻
|
|
|
sake2020 A dlaczego ,,walenie w garnki'' jest powoduje,że nie tylko wilki są odstraszone ale zawiadomiony Urząd Gminy? Przecież urzędnicy z pewnością by o tym nie wiedzieli gdyby nie zawiadomili ich ,,życzliwi''.Przecież mieszkający sąsiedzi i ich zwierzęta też są narażone na ataki wilków. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli ustawodawca chce wilki chronić musi płacić odszkodowania. Pani Dora ma 85 lat i nie mówi po polsku. Należy do tych autochtonów ( tutejszych) którzy wrócili do swojej ojcowizny pokorne wykupując dom czy gospodarstwo z rąk aktualnych posiadaczy. Podobnie postąpił na przykład Bruno ze wsi Matyty ,który zastawszy w swoim domu nowych lokatorów wycofał się i wykupił od gminy starą nie używaną szkołę.Podobne są losy nieżyjącej już pani Preuss opisanej w książce "Z Weepers do Wieprza. Droga panny Preuss".napisanej przez Dorotę Paśko-Sawczyńską z Matyt. Rodzina pani Preuss byli to bogaci chłopi. Pani Preuss chciała zostać tam gdzie się urodziła. Mieszkała w Wieprzu ( dawniej Weepers) w jednym z domków dawnych swoich robotników folwarcznych,otoczona powszechnym szacunkiem i sympatią. Na tych terenach nie było to łatwe. Wracając do Dory. Chciałam załatwić dla niej psa rasy karelski pies na niedźwiedzie. Nie chciała, powiedziała, że nie wie czy będzie mogła długo zapewnić mu dom. Nie chciała również żeby pies mordował wilki a zrobiłby to bez trudu. Chce dostać należne odszkodowanie i mieć prawo odstraszać wilki hałasem. na przykład waląc w garnki. I tyko tyle. |
|
|
u2 Została honorowym obywatelem Tolkmicka.
wochenblatt.pl
Wygląda na to, że nikt już nie panuje nad problemem wilków w województwie warmińsko-mazurskim.
gdos.gov.pl
XXI w. okazał się szczególnym okresem, zaczęto postrzegać wilka jako gatunek cenny przyrodniczo i podjęto radykalne działania w celu zachowania tego gatunku. Wilk został wpisany na listę gatunków zwierząt rodzimych dziko występujących objętych ochroną gatunkową ścisłą i od tego czasu wymaga ochrony czynnej. W stosunku do tego gatunku zastosowanie mają zakazy m.in. umyślnego zabijania, umyślnego płoszenia, niszczenia nor oraz siedlisk. Obecnie zarówno wilk jak i jego siedliska podlegają ochronie na mocy porozumień i aktów prawa międzynarodowego, prawa wspólnotowego oraz krajowego. Stał się gatunkiem o znaczeniu priorytetowym, co oznacza, że jest gatunkiem zagrożonym.
|