Otrzymane komantarze

Do wpisu: Każdy zbój ma swój strój.
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To nie jest fascynacja komunizmem ani pokąsanie przez Hegla ( na to Tyrmand był zbyt inteligentny) lecz konkretne działanie na rzecz imperium zła, któremu nie był wierny, tak jak niczemu nie był wierny. Ta "małowierność" dla mnie była zaletą, bo przyniosła wnikliwy opis jego środowiska. Zabawne, że Putrament miał za złe swoim kolegom po piórze zdradę komunizmu, natomiast nie wstydził się tego, że zdradził swoją kresową rodzinę. "Zły" był moją nie powiem, że ulubioną, ale lekturą w czasach gdy wyszedł, czyli w drobnym dzieciństwie, a jeżeli chodzi o skarpetki to jak w tytule.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja bardzo lubię twórczość Tyrmanda i uważam, że opisał swoje środowisko z niezwykłą przenikliwością dając dowód ogromnego talentu. Natomiast jestem przeciwna mitologizacji jego postaci-  jak każdej mitologizacji. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też pozdrawiam. Wyjęłam tekst o panu Adwencie. Postaram się umieścić go jak najszybciej. Problem polega na tym, że nie chciałabym czegoś przekręcić i muszę sprawdzić różne informacje. Pozdrawiam.
Do wpisu: Strażnicy pieczęci
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To było takie zdziwienie retoryczne:)
Izabela Brodacka Falzmann
Chyba to racja, ale pan Kordos ma zapewne powody, żeby nie stawiać sprawy na ostrzu noża. Choć nie trudno się dowiedzieć, kto to zrobił z ujawnieniem wstrzymam się do porozumienia z autorem. Jeżeli w ogóle zechce rozmawiać.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też słyszałam, że jego wypowiedzi są bardzo ciekawe. Od osoby obiektywnej i niezależnej. A opowiadaliśmy o nim obrzydliwe dowcipy. Chciałabym dowiedzieć się więcej na ten temat.
Izabela Brodacka Falzmann
To bardzo typowe. Dopłacamy przez patronaty medialne do różnych bzdur, ale gdyby ktoś z nas chciał z jakiejś dotacji skorzystać, recenzent ma taką minę jakby przemówiła krowa lub wierzba. Jeżeli ktoś nie jest z grupy z dziedzicznym prawem głosu, szuka sobie wydawcy za granicą. I coraz częściej znajduje. Detektor  pozwalający potwierdzić odkrycie nowego pierwiastka Copernicum 112 wykonał i zaprojektował polski elektronik, wpisany do grona odkrywców i noszony w Darmstadt na rękach. W Polsce nikt o tym nie wie, o co dbają koledzy po fachu.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też mam upolowaną przez siostrzeńca. I lubię historię nauki. Chodzi mi raczej o niezrozumiałe i niegodne tytułu profesora zachowania. Jeżeli jest błąd - trzeba zwrócić uwagę i koniec. Był kiedyś jakiś inżynier z Gliwic, który poprawiał teorię względności. Nikt nie chciał nawet do tego zajrzeć. Profesor Trautman zrobił chyba jakieś seminarium na ten temat, nie pamiętam, nie chciałabym nakłamać. Pamiętam jednak uzasadnienia braku zainteresowania. To jakiś inżynier, szkoda czasu. Pewnie rozmówcy mieli rację co do meritum, ale wykluczali faceta a priori.
Izabela Brodacka Falzmann
Polityka wydawnictw i hurtowni bywa samobójcza. Można wydać wszystko własnym sumptem, ale potem autor zostaje z prezentami dla cioć w piwnicy. Znam przypadek gdy żadne wydawnictwo nie chciało wydać ciekawego, profesjonalnie napisanego przewodnika i wydało go wydawnictwo niemieckie. Ponieważ jest przed promocja nie mogę ujawniać szczegółów ale po tej imprezie na pewno do tego wrócę.
Izabela Brodacka Falzmann
Jakoś głupio walczyć z donosami donosem. Pan Kordos został uhonorowany przez wydawnictwo niemieckie i cenią go studenci. Książka Przystawy rozchodzi się doskonale. Kibicuję osobom, które przełamały  lęk i wydają i rozprowadzają swoje książki sami. Coraz trudniej o monopol informacyjny.
Do wpisu: Surowe i gotowane
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To tylko  takie głupawe żarciki. Przy tej pogodzie nawet tatrzańskim jest ciężko. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mam specjalnych sekretów. Raczej grozi mi ekshibicjonizm i grafomania. Taką diagnozę postawił mi szwagier. Chętnie się zgodziłam i natychmiast postanowiłam o tym napisać. Swoją drogę bardzo trudno wybrać sobie formę " wpisów". Przyjęłam dwa założenia:(1)piszę prawdę, nawet mało elegancką (2) piszę co chcę. To wcale nie są oczywiste założenia i nie muszą być przez wszystkich akceptowane. Zamówienie społeczne obejmuje raczej  publicystykę polityczną i to dość jednostronną. Im bardziej jestem zapracowana tym bardziej błahe są zapewne moje rozważania. Ale to ma być przyjemność- nie ponury obowiązek, albo - nie tylko obowiązek.
Izabela Brodacka Falzmann
Pociągnięcie większości to nie ta fachowość o którą mi chodzi. Nie śp Hitler tez pociągnął większość za sobą.
Do wpisu: Podróż sentymentalna
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Bo na tym polega ambiwalencja. To jak z wypadkiem teściowej w samochodzie zięcia:) A rzeczywiście- nie piłam jeszcze kawy po całonocnej pracy, do której wracam. To pa pa.
Izabela Brodacka Falzmann
Dodam jeszcze, że chyba widać, że poziom reprezentowany przez szanownego Pana nie jest dla mnie osiągalny więc szkoda chyba czasu na wychowywanie mnie.
Izabela Brodacka Falzmann
W tym rzecz, że nie musi Pan czytać- ani tego co jest na półkach, ani moich wpisów. Wszyscy oceniamy wstecz w oparciu o wiedzę teraźniejszą i historię i ludzkie postawy. Wszyscy z wyjątkiem Pana. Ale jak wyżej.
Izabela Brodacka Falzmann
Mąż też przyjaźnił się ze ludźmi ze Świetlika. Miał jednak zastrzeżenia, że pozwolili się zebrać w jednej zagrodzie ułatwiającej inwigilację. Nie trzeba było sieci agentów. Wystarczyło bywać na licznych firmowych imprezach.
Izabela Brodacka Falzmann
Putrament nie zrezygnował ze stylu  polegającym na luksusowej konsumpcji, którą zapewnił mu komunistyczny reżim. Na zachodzie był wiarygodny jako ziemianin, który- " wicie rozumicie" - sluży komuchom dla "zachowania substancji".
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, to bardzo trudny problem. Po mistrzowsku radził sobie z tym Tyrmand. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam,
Izabela Brodacka Falzmann
Na pewno to im lepiej wychodziło:)
Izabela Brodacka Falzmann
To bardzo ciekawe. Czy mogłaby Pani o tym napisać? Proszę zauważyć, że te historie składają się jak układanka. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Mogłam oczywiście. Ale sądzę, że książka jest dość obiektywna. Pomyślałam sobie, że nie ma sensu dąsanie się. Raczej przeciwnie- trzeba pisać historię prawdziwą. oczywiście nie może sprowadzać się ona do " kto, z kim, gdzie i kiedy" jak chcieliby niektórzy.
Teresa Bochwic
a nie Liceum, naturalnie.
Teresa Bochwic
Parę słów o Putramencie. Sowieckim stupajką stał się, a nie był od razu, bowiem pochodził z dobrej polskiej ziemiańskiej rodziny kresowej. Jego ojciec, posiadacz niewielkiego mająteczku, zasłużył się w I wojnie światowej, a może już w wojnie 1920 roku. Wiem to, ponieważ JP chodził do Liceum Zygmunta Augusta (uwaga! nie im. Zygmunta Augusta, podobnie jak Uniwersytet Wileński Stefana Batorego, a nie jego imienia), do jednej klasy z moim Ojcem, Witoldem Rudzińskim. Ojciec spędzał u Putramentów kilkakrotnie wakacje szkolne i w latach przed śmiercią (zmarł w 2004 roku) opowiadał mi to. Kiedyś, gdy będę miała czas, wreszcie to odsłucham i przepiszę z kaset, bo jest tam wiele ciekawych rzeczy. Tam jest i nazwa mająteczku, i co konkretnie wykonał ojciec Putramenta, chyba przeszedł jako ostatni przez jakiś wysadzany most czy coś w tym rodzaju. Ojciec z osłupieniem przyjął jego konwersję polityczną, że tak powiem, i - chyba trochę nie dowierzając własnym oczom - jeszcze jakiś czas spotykał się z nim już w PRL. Tak, że te prawdziwe elity, do jakich niewątpliwie należała rodzina Putramentów, nie tylko czasem rezygnowały ze stylu,ale  czasem wręcz szły na współpracę albo po prostu przyłączały się do okupantów. Na szczęście rzadko.