Otrzymane komantarze

Do wpisu: Głupi, głupszy, najgłupszy...
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo pesymistyczna wizja i mnie jeszcze bardziej przygnębiająca. Czy jest jakieś wyjście?. 
Izabela Brodacka Falzmann
Nie brakuje geniuszy bez matury ( Banach) i  idiotów z tytułami. W Polsce nakłada się na to sposób doboru kadr naukowych za realnego  socjalizmu.Prawnikami zostawali ludzie po słynnej ( nomen omen) duraczówce. Nazwa uczelni pochodzi wbrew pozorom nie od nadużywanego przez Michalkiewicza terminu duraczyć czyli ogłupiać lecz  od nazwiska Teodora Duracza. W duraczowce można było podobno po dwóch tygodniach zostać magistrem prawa a potem sędzią czy prokuratorem. Ktoś przecież musiał skazywać akowców w kiblowych procesach. Absolwenci duraczówki zostali potem profesorami i kształcili następców. Na wydziałach humanistycznych wykładowcy marksizmu leninizmu przetransformowali się na liberałów. Trochę trudniej było o specjalną ścieżkę na politechnikach. Za ciężkie studia i za dużo pracy.  Problem w tym, że tak jak kazano nam śledzić na klęczkach jak Kołakowski zmaga się z marksizmem każe nam  się teraz z równym nabożeństwem śledzić jak inni historycy idei zmagają się z kolejnymi " izmami". My nie musieliśmy zmagać się z marksizmem bo odrzucaliśmy go z góry. Nas nie pokąsał Hegel.
Pers
Część Iza, Zawsze gdy natykam się na kogoś, kto ma wyższy stopień naukowy niż dr to zapala mi się czerwona lampka. Kiedyś, po 3 roku studiów, wyjechałem z żoną za granicę, żeby zarobić na nowo założoną rodzinę. Córeczka miała już prawie trzy latka i mogła zostać z dziadkami. Z trzech, zaplanowanych, miesięcy zrobiło się 7 lat. Na studia już nie wróciłem bo i po co? Magisterka z prawa to tylko taka większa matura. Ale nie żałowałem bo uchroniłem swoją wolność. Postawiłem na samokształcenie i przestałem nawet czytać "poważną" literaturę, żeby nie kondycjonowała mojego sposobu myślenia. Już na studiach zauważyłem, że im wyższy stopień naukowy tym większy idiota/tka. Później mój kumpel, z którym dzieliłem ławkę w podstawówce (prof belwederski z chemii doświadczalnej) wyjaśnił mi szczegółowo na czym polega "kariera naukowa". System selekcjonuje już na studiach jednostki ambitne, niekoniecznie zdolne, którym przygotowuje specjalną ścieżkę. Dotyczy to głównie nauk humanistycznych (stąd pewnie taki wysyp "historyków" w polityce i bankowości), socjologii, psychologii albo psychiatrii. Potem, uzbrojeni w "tytuły" wyskakują w razie potrzeby jako "eksperci" w mediach spłacając w ten sposób dług wobec promotorów. I "wyjaśniają" nam coraz to nowe paradygmaty. Pozdrawiam
juur
Nasze doświadczenia wskazują na działania na trzech płaszczyznach, które doprowadziły nas do obecnej sytuacji - teoretyczne przesłanki ekonomiczne, przeplatane z zwykłą głupotą i nie były to czynniki dominujące wg mnie. - ordynarna korupcja i nic więcej - świadome działanie na naszą szkodę np. z nienawiści do Polski  
Kazimierz Koziorowski
Re: "Nie da się również wymyślić, jak to jest  w przypadku obecnych szczepionek, łatwych teorii spiskowych." Nie trzeba wymyslac, tez samo wyjdzie na jaw za jakis czas. Poki co podaje sie do wierzenia ze osoba niezaszczepiona jest nieodpowiedzielna aczkolwiek rownie powszechnie wiadomo ze odpowiedzialni nie sa ani producenci szczepionek, ani rzady nagabujace, ani medycy. zapewniajacy ze terapia eksperymentalna nomen omen nieba przychyla..Mniemam ze towarzystwa ubezpieczeniowe zaczna wymigiwac sie od wyplat ubezpieczen na zycie po zmarlych ktorzy brali udzial w eksperymentach medycznych bez zgody ubezpieczyciela. 
Do wpisu: Ja wam rzucam myśl a wy go łapcie....
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Krakówek też przepraszam. 
Jan1797
A Krakówek sie nie gniewa :-))_
Pers
Izo Droga //odpowiedzmy sobie na proste pytania. Kto będzie pilnował graczy i innych użytkowników boiska po godzinach pracy szkoły  oraz kto zapłaci pilnującym? Kto będzie sprzątał po graczach? Kto będzie odpowiadał za ich bezpieczeństwo? Kto zapłaci odszkodowanie gdy niefortunnie dojdzie do wypadku?// Masz oczywiście rację. Z tego, racjonalnego, punktu widzenia tak to wygląda. Ale wyjście jest. Szkolne boiska nie mogą być miejscem przypadkowych spotkań przypadkowych ludzi. Włosi rozwiązali to w bardzo prosty sposób. Z takich urządzeń mogą korzystać tylko grupy "zorganizowane". Mogą założyć kółko przyjaciół np. przy miejscowej parafii czy wspólnocie mieszkaniowej (condominium). Wtedy wiadomo kto wchodzi na obiekt, kto jest odpowiedzialny za szkody itd. To naprawdę wielka strata i marnotrawstwo, że fajne, szkolne obiekty po lekcjach świecą pustkami. Pozdrawiam jak zwykle serdecznie :)
Izabela Brodacka Falzmann
Wydaje mi się, że żadna siła nie zmusi mieszkańców niezamożnych gmin do rezygnacji z palenia na przykład gałęziówką.Gałęziówkę w leśnictwach prowadzących wyręby można dostać praktycznie za darmo. Tymczasem gminy proponują dopłaty dla pozbywających się " kopciucha" na rzecz drogiego ogrzewania gazowego czy olejowego. Lub ogrzewania prądem,który też trzeba wytworzyć. Proponuje się nieustannie energetykę jądrową która jest najbrudniejszym, najbardziej niebezpiecznym i kosztownym sposobem pozyskiwania energii. Inaczej mogą twierdzić tylko humaniści. Tymczasem straszy się ludzi smogiem, którego nie ma. Widziałam osoby, które jeszcze przed pandemią paradowały po Warszawie w masce na twarzy. To wszystko po to żeby zlikwidować kopalnie na rzecz wiatraków i paneli. Nie tak dawno Niemcy uruchamiali elektrownie węglowe gdy śnieg zasypał panele a wiatraki stanęły z przyczyny braku wiatru. Polska ma tylko węgiel-nie ma ropy ani gazu i oznacza to uzależnianie jej od dostaw tych surowców z zewnątrz. Nie twierdzę, że możliwa jest autarkia, ale skandalem jest, że nasz kraj sprowadza nawet opakowania papierowe z Hiszpanii. 
"To samo dotyczy „zielonego ładu”, który stał się idée fixe władz centralnych i lokalnych" Dłúższy czas zastanawiałem się, o co chodzi z tą "walką ze smogiem", skąd ten nacisk i jakiś wręcz "świr" u rozmaitych radnych, aby "zwalczać" ten smog, którego, nawiasem mówiąc, nie ma (to, co jest, to jest zaledwie tzw. "niska emisja", ale to "nie brzmi dobrze", zatem "walczy się" ze "smogiem")? Z krótkiej notki, na którą dość przypadkowo trafiłem, wynika, że gminy, w których radni zakażą mieszkańcom używania pieców wykorzystujących paliwa stałe (przede wszystkim węgiel) -- które-to piece są obecnie nazywane wyłącznie "kopciuchami" (stygmatyzacja) -- otrzymują dostęp do jakiegoś "funduszu rozwoju". Tak więc (jak się domyślam) radny zarobi, jego szwagier (co ma firmę) zarobi, ktoś inny z rodziny zarobi -- a to wszystko sterowane unijnym "funduszem rozwoju", za pomocą którego Niemcy rugują polski węgiel także w skali mikro (bo w skali makro to poprzez limity na emisję CO2). Radni niewielu gmin oglądają się na dobro mieszkańców -- ostatnio jedynie radni Chrzanowa i Rabki odrzucili tę ofertę. Pozostali chętnie zakazują mieszkańcom gmin palenia węglem, no bo któż nie chciałby mieć "czystego powietrza"? Kto chce dusić się "smogiem"? Kto chciałby, żeby wokół niego dymiły jakieś "kopciuchy"? Powstały nawet złożone z młodych gamoniów jakieś "Alarmy Smogowe". Skąd to się bierze, taka dezynwoltura w wykonaniu radnych? Jest to kwestia zasad wykonywania mandatów radnych -- które powodują, że radni, gdy tylko zostaną wybrani, natychmiast przestają oglądać się na swoich wyborców:  "Radni są przedstawicielami społeczeństwa w radach na wszystkich szczeblach samorządu terytorialnego. Mandat, który wykonują charakteryzuje się trzema cechami, generalnością, niezależnością oraz nieodwołalnością. Generalny charakter mandatu polega na tym, że radny reprezentuje nie tylko swoich  przedstawicieli, ale cały naród. Niezależność oznacza, że radny może działać bez uwzględniania opinii wyborców. Nieodwołalność, jako najważniejsza cecha z punktu widzenia wygaśnięcia mandatu, polega na tym, że wyborcy nie mogą odwołać przedstawiciela przed upływem kadencji. Oznacza to, że zasadą jest, iż osoba, która została wybrana na radnego, pełni tę funkcję przez cztery lata."  ( rp.pl ) Żadna z tych trzech "cech" jest nie do utrzymania, jeśli faktycznie radny ma służyć swym wyborcom -- a nie traktować ich jedynie jako "głosy" potrzebne wyłącznie przed wyborami, zaś jako "nieznośnych natrętów" (i bezsilnych, "na szczęście" dla świeżo upieczonego radnego) zaraz po wyborach. Tak samo, jak należałoby wprowadzić JOW-FTFP w wyborach do Sejmu, analogicznie należałoby zreformować zasady sprawowania mandatu samorządowca. Inaczej hodujemy sobie paniska, które nie muszą się na nas oglądać (rzadko się zdarzają tacy odpowiedzialni radni, jak w Chrzanowie czy Rabce).
Izabela Brodacka Falzmann
Mój żart nie był stosowny.Przepraszam. Pan Jan Rokita jest historykiem sztuki. Napisał przewodnik po zabytkach Góry Kalwarii.Jako jedyny radny przeciwstawiał się pomysłowi żeby radni Góry Kalwarii pojechali uczyć demokracji mieszkańców Indonezji. Pomysł ten jest szalony.  W Indonezji istnieje kilkanaście narzeczy więc pomijając różnice kulturowe  panowie  nie mieliby szans porozumieć się z urzędnikami których chcieli pouczać.Ale i tak chyba pojadą.
Izabela Brodacka Falzmann
Ta Rokita tonie ta. Ta z Góry Kalwarii.- tamta z Krakówka. 
NASZ_HENRY
To ten lewicowy Bugaj i ta prawicowa Rokita ☺☻  
Do wpisu: Banalność dobra
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Drodzy Państwo, proszę!!! Odłóżmy kłonice, weźmy do ręki miecze. Intelektualne oczywiście.
Centrystka
@MFW Dzięki za jakże merytoryczne i kulturalne odniesienie się do mojego komentarza,którego ani w ząb nie zrozumiałeś. No, cóż; widać ,że nie stać cię na wysiłek normalnej polemiki,więc aby cokolwiek napisać,usiłujesz opluć i obrazić, jak na rasowego chama i prostaka przystało.
Jan1797
Żadna praca podobno nie hańbi, lecz czy naprawdę nobilituje? Próbowali nobilitować na początku lat dziewięćdziesiątych, uczynić wolnym. Współcześnie chwilami podglądają, ale wystarczył 93' rok, by skutecznie wyleczyć do dzisiaj. Że tu (NB.) zbieracze szparagów i podcierający dominują, pewnie tak. Czy są akceptowaną grupą, oferującą wolność, ani Pani, nikt z nas nie wierzy:-) Jedyną maleńką chrząstką niezgody pozostają robótki ręczne i darcie pierza to jak najbardziej właściwe dzisiaj generatory wspólnoty, czasu „wrześniowych klimatów". Pozdrawiam Panią.
Kazimierz Koziorowski
@Ptr: przyklad kawalu z jazda Niemcow do Polski gdzie ichnie samochody rzekomo juz sa. Znamienne ze nie nikt nie odpowiada pieknym za nadobne: Polaku jedz do Niemiec - polskie dziela sztuki juz tam sa. 
Kazimierz Koziorowski
przyklad turecki moglby posluzyc szerszej refeksji. komuna owszem nie zostawila tam pobojowiska ale u nas rownniez wiele ocalalo po 1989. czego komuna nie zdazyla zdegradowac tym zajmuja sie wlasnie lewaccy destruktorzy: deprawacja dzieci, promocja pedagogiki wstydu, bagatelizowanie coraz szybciej postepujacej utraty suwerennosci - oddawanie bez walki kolejnych przyczolkow. plagi te tlumione sa w zarodku przez Turcje jak i inne "autorytarne" mocarstwa.  
Izabela Brodacka Falzmann
Robótki ręczne,darcie pierza to generatory wspólnoty na trochę inne czasy. Żadna praca podobno nie hańbi lecz czy naprawdę nobilituje? W Oświęcimiu więźniowie w wolnych chwilach żeby się nie nudzić przesypywali piasek z kupki na kupkę a stosowny napis na bramie obozu informował co czyni wolnym. Teraz wolność daje zapewne zbieranie szparagów i podcieranie starych Niemek.
Izabela Brodacka Falzmann
Polska miała i ma  bardzo wielu wybitnych ludzi.Na przykład wszyscy współcześni informatycy powinni padać na klęczki przed Czochralskim z którego wiedzy i genialności korzystają i żyją. Jeżeli przed krajem i światem stoją poważne wyzwania nie można pozwolić na sprowadzenie naszych aspiracji do uczciwego sprzątania psich kup. To tylko symbol- chodzi o właściwą perspektywę społeczeństwa obywatelskiego, nie będącego roboczym bydłem  o którego dobrostan należy dbać i je "wyszczepić aby uzyskać stadną odporność".Ludzi się szczepi a nie wyszczepia jak krowy i uzyskują gromadną a nie stadną odporność. Nawet język mówi na jaką rolę się godzimy.
Izabela Brodacka Falzmann
Do geopolityki nie dorosłam, to dla mnie zbyt trudne rozważania. Tak czy owak chciałabym żebyśmy wybili się na niepodległość zamiast być słabym ogniwem w europejskiej wspólnocie. Wspólnocie czego?. Na pewno nie losów..I na pewno nie praw. Są pewne prawa dla nas i zupełnie inne dla krajów poważnych jak to nazywa Michalkiewicz. Powinniśmy zacząć myśleć o sobie w poważnych kategoriach nie godząc się na rolę skansenu. 
Izabela Brodacka Falzmann
Tak to prawda. Chociaż 500+ zredukowało chwilowo podaż najtańszej siły roboczej dla Niemiec ale to tylko kwestia czasu. Inflacja zmusi nas do zbierania szparagów i podcierania niemieckich staruszków ( przepraszam za dosłowność) . Sytuacja wróci dla nich do normy. A dla nas? Jaką normę sobie wyznaczamy.  
Izabela Brodacka Falzmann
Zlikwidowano przemysły i instytucje .Instytucje i obyczaje. Przede wszystkim te, które sprzyjają samostanowieniu. To dotyczy nie tylko naszego kraju.Jak kiedyś powiedziała minister oświaty Norwegii ich młodzież jest wychowywana w świadomej bezradności. Był to komentarz do wydarzeń na wyspie Utøya gdzie jeden bandyta zabił 69 osób a sterroryzował setki. Potem jak na parodię te wychowywane w świadomej bezradności dzieciaki protestowały machając białymi tulipanami.  
Izabela Brodacka Falzmann
To bardzo trafne określenie, najlepszy dowód, że weszło do publicystycznego  obiegu. Ja dobrze rozumiem,że we współczesnym świecie nie jest możliwa autarkia.jednak sytuacja kraju,który jest strefą zgniotu albo złączką ( też cudze trafne  terminy) zdecydowanie mi nie odpowiada. Pomimo,że -jak chyba większość społeczeństwa  - miałam dosyć socjalistycznej  władzy nie uważałam nigdy,że w Polsce wszystko nadaje się do wyburzenia i że . nie ma ucieczki przed współczesnym neokolonializmem.Współczesny neokolonializm to własnie specjalizacja we wspólnocie która wyznacza nam rolę taniej siły roboczej i odbiorcy ( rynku zbytu) dla produktów nie koniecznie lepszych lecz produkowanych w krajach które nie są strefą zgniotu. Jednak po transformacji ustrojowej na przebieg której nie mieliśmy w zasadzie wpływu nie mamy również w zasadzie wyboru. Ja też nie kupuję niemieckich samochodów bo mnie po prostu na nie nie stać  ale nie tęsknię do "kaszlaka". Marzy mi się , że będziemy jeszcze produkować własne samoloty i maszyny. Jak na razie sprowadzamy nawet papierowe opakowania.. 
Teutonick
Zdaje się, że za papierek lakmusowy prawdziwości teorii głoszącej, że obecna ekipa nierządząca była zdolna mentalnie do tego aby przynajmniej spróbować podjąć tę grę, nawet za cenę przebrania się w wallenrodowski płaszcz, można ostatecznie uznać jej zachowanie "w dobie koronakryzysu". Wiele wskazuje na to, że istniała niemała szansa realnego zmniejszenia dystansu do jewropejskich potentatów, wystarczyło trochę odwagi i asertywności. Zamiast tego dostaliśmy płynięcie w głównym nurcie w imię taniego PR-u i kontynuację polityki samoosłabiania się, aby docelowo móc popaść w spiralę kolejnych, odpalanych właśnie, linii kredytowych. W ślad za tym w kolejce idzie "Zielony Ład", wraz z tęczowym zresztą i zadaniowani harcownicy mogą sobie tutaj do woli pohukiwać pod ciemną publikę, że nie oddadzą ani guzika - jak widać na przykładzie tego pierwszego, pozostaje to jedynie kwestią czasu. I naprawdę zdaje się, że już znikąd nadziei...