|
|
lala ależ takie było właśnie pytanie - czy domagałaby się Pani natychmiastowej eksmisji na bruk,gdyby wielodzietna matka nie płaciła czynszu i nie chciała mieć do czynienia z opieką społeczną (bo tak się jej obawia)? |
|
|
spike W kwestii najmu mieszkania, znajomy stosuje pewien sposób, nie wynajmuje całego mieszkania, a tylko jeden pokój, dzięki temu ma dostęp do mieszkania z prawem do wejścia, do tego wymaga umowy notarialnej z osobą, która zobowiązuje się przyjąć eksmitowanego lokatora, jak do tej pory ten mechanizm działa. Wynajmuje w ten sposób kilka mieszkań, mieszkania stanowią jego kapitał na przyszłość, lepszy niż lokata w banku, do tego nic go nie kosztują, a nawet dają zysk. - - - - - - - - - - - -- - - - - - Nie wiem jak wygląda wynajęcie mieszkania poprzez pośredników, znajoma z tej formy korzysta, jej to pasuje, bo mieszka daleko, więc nie ma możliwości bieżącego doglądu mieszkania. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Właśnie taką matką powinna zająć się skutecznie opieka społeczna ale tylko na jej wyraźne życzenie. Samotne matki boją się kontaktu z opieką społeczną bo boją się odebrania dzieci i umieszczenia w bidulu albo przekazania rodzinie zastępczej gdzie bywa że giną zakatowane jak to było w Pucku. Natomiast opieka społeczna zajmuje się przymusowym oddawaniem starszych ludzi wbrew ich woli do domów opieki. Mój sąsiad który radził sobie sam przy pomocy kolegów , miał mieszkanie kwaterunkowe i emeryturę został umieszczony wyrokiem sądu w domu opieki bo jego książki były zakurzone co nie spodobało się idiotce kurator. Po 6 tygodniach zmarł na gangrenę w tym domu gdzie faktycznie nie było ani jednej zakurzonej książki. |
|
|
lala ależ jestem za świętym prawem własności - problem w tym, że głoszone przez Panią poglądy o bezwzględnej i natychmiastowej eksmisji stoją jednak w sprzeczności z głoszonym tutaj wielokroć staniem po stronie najsłabszych - matkę samotną, wielodzietną, która sobie nie radzi finansowo też by Pani nakazała eksmitować? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dlatego pragnęliśmy wydostać się z opiekuńczego ( rzekomo) realnego socjalizmu żeby honorować święte prawo własności. Wielu oczekiwało, że zadziałają w większości spraw mechanizmy rynkowe. Faktem jest, że w Warszawie i w większych miastach całe dzielnice są puste. Ludzie nie wynajmują mieszkań w obawie przed dzikimi lokatorami, którzy są praktycznie nieusuwalni. Ceny wynajmu mieszkań szybują ze szkodą dla studentów i tych którzy są zmuszeni lokal uczciwie wynajmować. Czy gdyby ktoś wyrwał Pani torebkę też uważałaby Pani, że należy mu się ochrona bo miał pod górkę do szkoły? Są specjalne firmy, które oferują usuwanie dzikich lokatorów. Nie chciałaby Pani wiedzieć jak to robią. Czy o to Wam wszystkim chodzi? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie chodzi o psy. To tylko przykład działań które przynoszą efekt przeciwny do intencji. Prawdziwych czy tylko deklarowanych. A swoją drogą w obecnej sytuacji spychanie dyskusji na prawa zwierząt nie jest przypadkowe. |
|
|
tricolour Ciekawe, jak pomysł natychmiastowych eksmisji dzikich lokatorów koresponduje z wychwalanym pomysłem, że "przepisy przyjmowane na korzyść określonej grupy społecznej z czasem zaczynają działać na jej niekorzyść, obracają się przeciwko niej"?Czy młoda kobieta w ciąży, wywalona z roboty na rzecz starego alkoholika, z zaległością opłaty jednego czynszu, jest już przedmiotem do natychmiastowej eksmisji?A może do rzeźni? Dlaczego stanąć w połowie drogi do Morskiego Oka?😜 |
|
|
lala ze zdumieniem przeczytałam te słowa autorki: "Natychmiastowe eksmisje na bruk dzikich lokatorów uregulowałyby tę sprawę. Na rynku pojawiłoby się dużo więcej mieszkań do wynajęcia." -popieranie natychmiastowych eksmisji na bruk - to doprawdy dość radykalnie brzmiąca nowość w jej prezentowanych tu od lat poglądach... |
|
|
NASZ_HENRY Doktorze, poprawna diagnoza, tylko dlaczego tak późno 😡 |
|
|
tricolour Fakt, strata czasu. Ale warto mieć świadomość, że wymiana przekonań nie musi prowadzić do zajęcia wspólnego stanowiska. |
|
|
sake2020 Posiadanie psa czy kota uczy wiele. W życiu mojej rodziny były trzy psy , dwa ze schroniska i jeden który się przyplątał. Teraz mam koty wzięte z ulicy. To domownicy, szczęśliwi i kochający,wiele można się od zwierząt nauczyć. |