Otrzymane komantarze

Do wpisu: Grochem o ścianę. Państwo nie jest ani hodowlą, ani dżunglą. Część I. Fałszywy wybór.
Data Autor
mjk1
Mam wrażenie, że doszliśmy do momentu, w którym po prostu różnią nas założenia wyjściowe Panie Grzegorzu. Pan wychodzi z przekonania, że państwo jest z natury formą zorganizowanego terroru, a podatki są moralnie równoważne haraczowi. Ja tego założenia nie podzielam. Nie dlatego, że uważam obecne państwo za idealne. Wręcz przeciwnie - wielokrotnie pisałem o jego wadach i konieczności głębokich reform. Uważam jednak, że istnienie wspólnych instytucji publicznych nie jest złem samym w sobie. Złem może być sposób, w jaki są zarządzane. Historia pokazuje, że społeczeństwa próbowały zarówno maksymalnie ograniczać rolę państwa, jak i maksymalnie ją rozszerzać. Żadne z tych rozwiązań nie okazało się wolne od poważnych problemów. Dlatego pozostaję zwolennikiem reformowania, a nie burzenia.Myślę też, że nasze spojrzenie na człowieka jest po prostu inne. Pan zakłada, że dobrowolne mechanizmy rozwiążą większość problemów społecznych. Ja uważam, że człowiek jest zdolny zarówno do dobra, jak i do nadużyć, dlatego potrzebuje jednocześnie wolności i pewnych wspólnych reguł.Na tym chyba polega istota naszej różnicy i nie sądzę, abyśmy przekonali się wzajemnie. Mimo to dziękuję za tę wymianę argumentów, bo pozwoliła dobrze pokazać dwa zupełnie odmienne sposoby patrzenia na rolę państwa.
Romuald
Zgadzam się z Panem i podobnie mogę powiedzieć o sobie, odnośnie szczęścia stosownego wychowania w domu, jak nauki na uczelni, gdzie faktycznie nieliczni wyciągną wnioski z tego co usłyszą. Troje z moich wykładowców było studentami którzy po wojnie mieli to szczęście uczyć się od przedwojennych nauczycieli akademickich, może też specyfika kameralnego instytutu sprzyjała przekazowi nie tylko wiedzy naukowej, ale i życiowej, choć chyba nigdy nie wprost.A koniunkturalizm, konformizm i kariera, to czy wybory były słuszne i jak się z nimi czujemy po latach, to zależy od tego jacy się staliśmy i wedle własnej świadomości. I tu także zgadzam się z Panem, że nie ważne czy jest się sędzią, politykiem czy robotnikiem, ważna jest obiektywna uczciwość, względem innych i systemu.
Grzegorz GPS Świderski
Trzecia droga socjaldemokracji to rzeczywiście ogromna przestrzeń. Jednak ta przestrzeń zawsze będzie mieszanką biznesu i polityki, rynku i państwa, a na tym styku zawsze muszą tworzyć się destrukcyjne patologie. Mieszanka dobra ze złem to zawsze destrukcja. I tak — różnych sposobów na tę destrukcję w tej mieszance jest nieskończenie wiele. Między „zburzmy wszystko” a „nie zmieniajmy nic” jest bardzo proste rozwiązanie ograniczone tylko do dobra, bez mieszania tego ze złem: zamiast wszystko burzyć, należy wszystko to, co istnieje, pozbawić terytorialnego monopolu. To jest właśnie odpowiednia reforma ku dobru. A wszystko, co będzie mieszać terytorialny monopol na terror z wolnym rynkiem, wywoła patologie, które dobrze znamy i obserwujemy wszędzie na świecie. Nie znam człowieka, który przestrzegałby w pełni Dekalogu i nigdy nie grzeszył. Dobro to utopia. Jeśli dobra nie szukasz, to sobie grzesz, ale czemu chcesz zmuszać do tego wszystkich innych dookoła przy użyciu terroru? A widać, że chcesz, bo szukasz rozwiązań centralnych, a nie lokalnych, szukasz jakiejś trzeciej drogi narzuconej siłą od góry.Ty mówisz: mafia jest niezbędna, bo nas chroni przed inną mafią, edukuje nas i leczy, więc musimy jej haracze płacić. Tylko zadbajmy, by była mniej brutalna i by lepiej uczyła i leczyła. OK, twoja wola. Jednak czemu nie zgadzasz się na to, by niektórzy chronili się, opłacając dobrowolnie agencje ochrony, uczyli się i leczyli, opłacając dobrowolnie szpitale, szkoły i ubezpieczalnie, które mogliby sobie wybrać z wielu dostępnych? Czemu wszyscy musimy budować porządek na mafii, która nas sterroryzuje? To, że tak wolisz, że nie widzisz innego rozwiązania, że uważasz, że tak było zawsze i wszędzie nie jest wystarczającym argumentem.Czemu tak bardzo boisz się przyznać wprost: tak, ludzi należy sterroryzować, trzeba hodować jak bydło, tylko trzeba to zrobić w sposób łagodny, jak dobry gospodarz, nie tylko przy użyciu kija, ale też marchewki. Należy wypracować coś optymalnego między kijem i marchewką. Gdybyś to wprost przyznał, to dyskusja byłaby łatwiejsza.
mjk1
Bardzo dziękuję za ten komentarz Panie Romualdzie, bo w dużej mierze potwierdza moje własne doświadczenia. Ja również uważam, że fundamentem wychowania są rodzice. Miałem pod tym względem ogromne szczęście. W moim domu nie mówiło się o wielkiej polityce, ale od dziecka wpajano mi jedną prostą zasadę: uczciwość jest ważniejsza od doraźnej korzyści. To zostało ze mną na całe życie. Cała moja edukacja przypadała na czasy PRL, więc dominowała w nich obowiązkowa propaganda. Paradoksalnie znacznie większy wpływ wywarły na mnie studia. Trafiłem na Politechnikę Śląską, gdzie wielu wykładowców wywodziło się jeszcze z przedwojennej szkoły lwowskiej. Byli to ludzie ogromnej wiedzy, kultury i charakteru. Nie prowadzili politycznej agitacji, byli otwarcie antysystemowi, a swoim sposobem myślenia uczyli niezależności, odpowiedzialności i szacunku dla prawdy. Z perspektywy czasu widzę jednak coś jeszcze. Z naszej grupy uczelnia tak naprawdę ukształtowała tylko kilka osób. Dwóch kolegów wyjechało później na Zachód, ja zostałem w Polsce. Nigdy nie należałem do partii, często otwarcie krytykowałem absurdy tamtego systemu, a mimo to udało mi się dojść do wysokich stanowisk. Sam do dziś zastanawiam się, na ile była to kwestia szczęścia, a na ile tego, że po prostu starałem się pozostać wierny zasadom wyniesionym z domu i uczelni. Większość kolegów bardzo szybko dostosowała się jednak do obowiązujących reguł gry. Nie dlatego, że byli mniej zdolni, ale dlatego, że uznali, iż karierę robi się przede wszystkim przez konformizm. To pokazuje, że nawet najlepsza uczelnia nie jest w stanie nikogo wychować wbrew jego charakterowi i temu co wyniesie z domu rodzinnego.Dlatego zgadzam się z Panem. Rodzina daje fundament, szkoła i uczelnia mogą ten fundament wzmocnić albo osłabić, ale ostatecznie przychodzi moment, w którym każdy człowiek sam odpowiada za własne wybory. I chyba właśnie od tej osobistej odpowiedzialności zaczyna się zarówno dobry sędzia, jak i dobry polityk czy zwykły, uczciwy człowiek.
Romuald
To dobre pytanie, po pierwsze powinni być to rodzice, ale pytanie kim są, co robią i jakie mają podejście do życia. W omawianym przypadku na nich bym nie liczył.Czy uczelnia może, owszem ale tylko próbować i to nienachalnie i dyskretnie i ma małe szanse dotarcia do już ukształtowanych ludzi. Takim przykładem jest jeden z profesorów na podyplomowych studiach na wydziale prawa UWr zajęcia głównie dla pracowników instytucji państwowych, zaczął od stwierdzenia" "Proszę Państwa w Polskim wymiarze sprawiedliwości panuje zbydlęcenie" i o dziwo nikt z sali a było to około 40 osób powiązanych z szeroko rozumianym "wymiarem sprawiedliwości" nie zaprzeczył, nie powiedział czegoś w stylu: "Panie Profesorze u nas nie ma zbydlęcenia".Niestety pierwsze wyjście "na piwo" w trakcie zjazdu dało do myślenia że owszem są tacy co nawet nie ukrywają że jak już dostaną immunitet to prawem nie będą się przejmować. I rzeczony profesor wiedział co mówi.Niestety taki człowiek musi ukształtować się sam w oparciu o to jak żyli rodzice, kim byli, co on sam wie o sobie i jak siebie postrzega. To wielka sztuka i na pewno poznanie sędziego czy prokuratora i zobaczenie go jak funkcjonuje w codziennym życiu daje dość dobry obraz człowieka. Patrząc na moich kolegów, czy to co twierdzi znajomy adwokat, profesor był bardzo taktowny w swojej wypowiedzi. Zresztą kilku z prowadzących zajęcia miało swoje ulubione zwroty dotyczące patologii w różnych dziedzinach.
mjk1
Dziękuję za ten komentarz Spike, bo właściwie uprzedziłeś to, o czym chcę napisać w kolejnych częściach cyklu. Właśnie dlatego użyłem sformułowania „historia sprawdziła obie skrajności”. Nie twierdzę, że gdzieś istniało państwo całkowicie pozbawione swojej roli, podobnie jak nie istniało państwo całkowicie kontrolujące każdy aspekt życia. Historia pokazuje raczej kierunki i konsekwencje zbliżania się do tych skrajności. Z jednej strony widzieliśmy systemy, które próbowały podporządkować państwu niemal wszystko. Z drugiej - sytuacje, w których słabe państwo oddawało pole najsilniejszym grupom interesu, forsie czy przemocy. W obu przypadkach kończyło się to źle dla zwykłych ludzi.Dlatego nie szukam utopii ani po jednej, ani po drugiej stronie. Interesuje mnie pytanie znacznie bardziej praktyczne: jak zbudować państwo, które jest na tyle silne, by chronić ludzi i egzekwować prawo, ale jednocześnie na tyle ograniczone, by nie zastępowało ich we wszystkim.Myślę, że właśnie wokół tego pytania warto prowadzić dalszą dyskusję i to postaram sie opisać w kolejnej  części cyklu.
mjk1
Myślę, że dotknęła Pani sedna problemu, choć poszedłbym jeszcze krok dalej. Nie ma uczciwego państwa bez uczciwych ludzi. Dotyczy to sędziów, polityków, prokuratorów, urzędników, dziennikarzy i każdego zawodu, od którego zależą losy innych. Przykład reprywatyzacji warszawskiej rzeczywiście pokazał, że zawiodły nie przepisy same w sobie, ale konkretni ludzie. Ktoś podpisywał decyzje, ktoś akceptował oczywiste absurdy, jak roszczenia rzekomo składane przez osoby mające 120 czy 140 lat. To nie był błąd jednego systemu, lecz całego łańcucha ludzi, którzy przestali zadawać podstawowe pytanie: „Czy to jest uczciwe i zgodne ze zdrowym rozsądkiem?”.Pani pyta: „Kto ma wychować człowieka na sędziego?”. To pytanie można rozszerzyć: kto ma wychować człowieka na uczciwego polityka, nauczyciela, lekarza czy urzędnika? I właśnie dlatego coraz bardziej dochodzę do przekonania, że fundamentem państwa nie są instytucje, lecz kultura, wychowanie i odpowiedzialność, bo nawet najlepsze przepisy nie pomogą, jeśli człowiek nie ma odwagi powiedzieć:„To jest niezgodne z prawem i przyzwoitością”.Od tego wszystko się zaczyna.
mjk1
Znowu przypisuje mi Pan poglądy, których nie wyraziłem Panie Grzegorzu. Nie postuluję ani obecnego stanu rzeczy jako ideału, ani utrzymywania wszystkich patologii. Piszę tylko, że między utopią całkowicie wolnorynkową a wszechobecnym etatyzmem istnieje ogromna przestrzeń do rozsądnych reform. Historia pokazuje, że państwa rozwijają się właśnie dzięki stopniowemu poprawianiu instytucji, a nie przez ich całkowity demontaż. Nie znam kraju, który funkcjonowałby według proponowanego przez Pana modelu. To koncepcja czysto teoretyczna a nie sprawdzony w praktyce system.Różnimy się więc nie w ocenie problemów, lecz w sposobie ich rozwiązywania. Ja nie szukam utopii. Szukam rozwiązań, które można wdrożyć w realnym państwie i które rzeczywiście poprawią życie ludzi. bo między hasłem „zburzmy wszystko” a „nie zmieniajmy nic” istnieje jeszcze coś, co nazywa się odpowiedzialną reformą.
spike
"Spróbuję pokazać, że historia już wielokrotnie sprawdziła obie skrajności. I żadna z nich nie okazała się rajem, który obiecywali jej zwolennicy." - - - - - czekam z niecierpliwością, na pokazanie jednej tej skrajności - "niemal całkowity brak państwa" - - - - nie tak dawno leciał turecki serial "Wspaniałe stulecie", mottem tego serialu był sułtan nazywany Sulejman sprawiedliwy, wspaniały, bo dotrzymywał słowa i kierował się prawem, historia tego imperium pokazała, jak z wspaniałych czasów sprawiedliwości, rozwoju i potęgi, imperium się rozpadało, bo wygrywała liberalna chciwość, podobny los spotkał też inne imperium - rzymskie, ale nie tylko, gdzie nie ma ludzi i ich bytu, rządzi pieniądz, cywilizacja upada, to co wypisuje @świderski to koszmar do jakiego marzy doprowadzić Polskę, a na horyzoncie ma cały świat. Przykład Chin, zbudowany na "świetlanej" ideologii, przeobraził się w w krwiożerczy imperializm, z podziałem narodu na kasty, w którym jedna dominuje, żerując na większości, mają tak dobrze, że nawet obecnie uciekają z ojczyzny.
mada
Fundamentem państwa jest  Sądownictwo, nie Sądy tylko Sędziowie. Ludzie a nie jakieś bezosobowe twory.Jak wychować Sędziego jeżeli  uczy się na studiach, że najważniejsza jest wygrana, nie sprawiedliwość.Sędzia, który wydawał wyroko dla 140-cio latka to Sędzia?  A nikt o tym się nawet nie zająknie. Jakieś ubóstwienie największych szkodników.Ale kto ma wychować człowieka na Sędziego?
Grzegorz GPS Świderski
Te skrajności widzisz tylko w niszowych dyskusjach. W świecie rzeczywistym mamy właśnie to, co postulujesz, czyli polityczną trzecią drogę, coś pomiędzy pełną wolnością a pełnym zamordyzmem, pomiędzy wolnym rynkiem a etatyzmem, pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem — to się nazywa socjaldemokracja i od dziesiątek lat w Polsce obowiązuje i jest ochoczo realizowana przez SLD, PSL, PiS i KO. Więc nie ma co dyskutować, masz to, czego chcesz. A jeśli zauważasz jakiekolwiek patologie, to są one właśnie skutkiem tej twojej ulubionej trzeciej drogi, są skutkiem styku polityki z biznesem i mieszaniem się jednego z drugim.Porównanie z dobrem i złem jest to najbardziej adekwatne. Dobro ze złem w praktyce zawsze się miesza, człowiek jest grzeszny i ciągle popełnia grzechy. Ludzie bogobojni mówią: walczymy ze złem, dążmy do dobra, mimo że dobro to utopia. A moralni trzeciodrogowcy mówią: zła nie zwalczymy, pomieszanie dobra ze złem jest realne, prawdziwe, nieusuwalne, więc pogódźmy się z tym i uznajmy moralną trzecią drogę za jedynie słuszną. Nigdzie na świecie nie osiągnięto ideału dobra. Święci nie istnieją. Trochę sobie pogrzeszmy, potem zróbmy coś dobrego, potem znów pogrzeszmy. Tak było, jest i będzie i należy się z tym pogodzić, to zaakceptować i się do tego przystosować.Ty nie szukasz ideału, ty szukasz kompromisu dobra za złem, kompromisu wolności z zamordyzmem, wolnego rynku z etatyzmem, dobrowolności z terroryzmem, monopolu z konkurencją. Jesteś jak Koziołem Matołek — szukasz czegoś, co jest bardzo blisko. Ten kompromis już w Polsce mamy.
Do wpisu: Grochem o ścianę. Politycy się nie zmienią, dopóki nie zmienią się wyborcy.
Data Autor
mjk1
Właśnie na tym polega różnica między opinią a zarzutem Droga Sake. Jeżeli twierdzisz publicznie, że wielokrotnie nazwałem Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem niepoczytalnym, to ciężar udowodnienia tego spoczywa na osobie, która taki zarzut stawia. Nie dlatego, że ja tak chcę. Tak po prostu wygląda uczciwa dyskusja.Nie proszę o przeszukiwanie całego Internetu. Proszę tylko o wskazanie jednego miejsca, w którym rzeczywiście napisałem to, co mi przypisujesz. Jeżeli taki cytat istnieje, bez problemu przyznam się do błędu. Jeżeli go nie ma, to znaczy, że przypisałaś mi poglądy, których nigdy nie wyraziłem.Natomiast co do drugiej części Twojego komentarza - ja nigdzie nie napisałem, że nie poruszasz bieżących spraw. Pisałem coś zupełnie innego: że sama znajomość problemów nie odpowiada jeszcze na pytanie, dlaczego przekaz nie dociera do szerszego grona odbiorców.To jest pytanie o skuteczność komunikacji, a nie o słuszność poglądów!!!I właśnie o tym od wielu tygodni próbuję rozmawiać.
sake2020
Nie jest moim obowiązkiem szukać i przytaczać pańskich wypowiedzi na które już niejdnokrotnie zwracałam panu uwagę. A konkrety to po prostu bieżące sprawy które powinno się poruszać. I ja to robię a pan mi zarzuca,że nie potrafię przekazywać swoich racji ludziom spoza mojego środowiska.Skąd ta pewność? Przynajmniej staram się to robić bez moralizowania i pouczania i głupich uwag jakie pan mi zarzuca ,że nie czytam ze zrozumieniem tylko traktuję rozmówcę z szacunkiem.
mjk1
Ale ja właśnie o tym od początku piszę Droga Sake. Widać, że czytanie ze zrozumieniem też nie jest Twoja mocną stroną. Najpierw zarzucasz mi, że wielokrotnie nazwałem Jarosława Kaczyńskiego „niepoczytalnym umysłowo”, a kiedy proszę o wskazanie choć jednego takiego cytatu, słyszę tylko: „tak było i nie raz”. To nie jest argument. To jest oskarżenie bez dowodu. Jeżeli rzeczywiście coś takiego napisałem, bardzo proszę zacytować konkretny wpis albo komentarz. Naprawdę jeden wystarczy. Jeśli nie potrafisz go wskazać, to znaczy, że przypisujesz mi poglądy, których nigdy nie wyraziłem.A teraz druga sprawa.Piszesz, że trzeba mówić do ludzi zrozumiałym językiem, pokazywać skutki decyzji, zachować spokój, nie denerwować się, przekonywać, rozmawiać o konkretach. Przecież to jest dokładnie to, o czym od wielu tygodni piszę. Naprawdę nie rozumiem, z czym polemizujesz. Od początku twierdzę, że sama racja nie wystarczy. Trzeba jeszcze umieć ją przekazać ludziom spoza własnego środowiska. Przecież Ty każdy mój tekst sprowadzasz do tezy, której w nim nie ma, a potem z tą wymyśloną tezą prowadzisz polemikę.I jeszcze jedno.Piszesz: „konkrety, konkrety, konkrety”. I ja się z tym zgadzam. Tylko dlaczego sama, zamiast konkretnego cytatu potwierdzającego swoje oskarżenie wobec mnie, po raz kolejny poprzestajesz na ogólnym stwierdzeniu „tak było”? Skoro domagamy się konkretów od innych, może najpierw zacznijmy od siebie.
sake2020
Niestety tak było i to nie raz.Takich jak pan jest zresztą wielu,radzę więc powściagać język. Co zrobić by przekonać ludzi nieprzekonanych? mówić do nich ich językiem zrozumiałym,pokazywać przykłady jakie skutki mają źle przedstawiane decyzje i niekompetencja. Nie denerwować się gdy ktoś  wygłasza idiotyzmy tylko spokojnie przekonywać.Wziąć udział w dyskusji na blogach dotyczącej przyszłości Polski a nie ciągnąć jak kota za ogon jedno pytanie -dlaczego prawica nie przekonuje.Spytać Polaków na blogach jak widzą sytuację z pociskami do Patriotów i jak oceniają sytuację w sprawie kolejnych prowokacji rosyjskich.Konkrety,konkrety,konkrety.....
mjk1
Po raz kolejny odpowiadasz na tekst, którego nie napisałem Droga Sake. Proszę wskazać choć jeden mój wpis, w którym nazwałem Jarosława Kaczyńskiego człowiekiem „niepoczytalnym umysłowo”. Naprawdę jeden, bo ja czegoś takiego nigdy nie napisałem. Owszem krytykowałem konkretne decyzje polityczne. I będę to robił nadal. Między oceną decyzji polityka a stwierdzeniem, że jest niepoczytalny, istnieje jednak zasadnicza różnica. Tak samo krytykuję Donalda Tuska. Czy z tego wynika, że uważam go za niepoczytalnego? Oczywiście, że nie. Właśnie o tym od kilku felietonów próbuję pisać. Zamiast dyskutować z tym, co rzeczywiście napisałem, tworzysz swoją urojoną wersję, z którą sama polemizujesz.Pytasz mnie, dlaczego część społeczeństwa wierzy Tuskowi mimo afer, kłamstw i złych decyzji. To jest bardzo dobre pytanie. I właśnie na nie próbuję odpowiedzieć od początku całego cyklu.Moim zdaniem nie dlatego, że Polacy kochają patologię. Nie dlatego, że nagle wszyscy przestali odróżniać dobro od zła. Tylko dlatego, że sama słuszność argumentów nie wystarcza. Trzeba jeszcze umieć przekonać ludzi spoza własnego elektoratu!!! Jeżeli od wielu lat przekaz trafia głównie do ludzi już przekonanych, a sondaże praktycznie stoją w miejscu, to warto zadać sobie pytanie, czy problem leży wyłącznie po stronie wyborców. To nie jest obrona Tuska. To nie jest atak na prawicę. To jest pytanie o skuteczność.Można mieć rację w bardzo wielu sprawach i jednocześnie nie potrafić tej racji przekuć w większość społeczną. I właśnie to najbardziej mnie niepokoi. Dlatego nie wystarczy powiedzieć: „oni są zmanipulowani”. To może być częściowo prawda. Ale jeśli chcemy wygrać wybory, a nie tylko wygrać dyskusję we własnym gronie, trzeba odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie:Co zrobić, żeby mimo tej propagandy przekonać ludzi?I na to pytanie wciąż nie usłyszałem żadnej konkretnej odpowiedzi. A przecież właśnie od odpowiedzi na nie zależy przyszłość prawicy.
sake2020
Siła indoktrynacji społeczeństwa jest tak wielka,że nie przyjmuje ono żadnych argumentów.Jeżeli pan przekonuje niemal w każdym wpisie,że lider partii opozycyjnej PiS jest niepoczytalnym umysłowo człowiekiem a to powtarzają i inni zwolennicy Tuska od lat to co się dziwić,że społeczeństwo nie daje się przekonać. W końcu to prawica jest stale atakowana i oskarżana o całe zło.Nie rozumiem więc pana fałszywej troski o niskie poparcie dla prawicy. Dlaczego zresztą pan uważa,że prawicy wystarcza dotychczasowy stan posiadania elektoratu i trzeba nadal ,,robić to samo''. Odwróćmy sytuację i niech pan odpowie dlaczego reżimowi wierzy spora część społeczeństwa tolerującego kłamstwa ,arogancję ,złodziejstwo bez zmrużenia oka.  Tak kochamy patologię i Tuska?
mjk1
Ty dalej nie rozumiesz Droga Sake, że po raz kolejny rozmawiamy o dwóch różnych sprawach. Ja nigdzie nie napisałem, że prawica ma milczeć wobec chamstwa, afer czy nadużyć. Nie napisałem też, że nie należy krytykować rządu ani wskazywać odpowiedzialnych za złe decyzje. Wręcz przeciwnie - uważam, że trzeba to robić!!!Ja stawiam jednak inne pytanie.Skoro od lat stosowana jest ta sama strategia komunikacji, skoro codziennie mówi się o aferach, edukacji, energetyce, bezpieczeństwie, migracji i kolejnych błędach rządu, to dlaczego poparcie dla prawicy praktycznie stoi w miejscu? Dlaczego ten przekaz trafia głównie do ludzi już przekonanych?Republika i Polska24 docierają przede wszystkim do własnego elektoratu. To niewielka część rynku medialnego. Zaledwie 8% i to w porywach. Tymczasem wybory wygrywa się nie utrzymaniem dotychczasowych zwolenników, ale przekonaniem tych, którzy jeszcze nie są przekonani. I właśnie o tym próbuję rozmawiać.Nie pytam, czy prawica ma rację!!!Pytam, dlaczego mając rację w wielu sprawach, nie potrafi skuteczniej przekonać większości społeczeństwa.Jeśli przez kolejne lata będziemy powtarzać dokładnie te same metody i oczekiwać innego rezultatu, to trudno liczyć, że same sondaże nagle zaczną rosnąć.Ja przynajmniej próbuję szukać odpowiedzi i proponować inną drogę. Chętnie ją poddam krytyce. Ale równie chętnie poznam też Twoją propozycję, bo dotychczasowa strategia nie przynosi nawet mikroskopijnych korzyści. Co konkretnie należy zrobić inaczej, żeby poparcie dla prawicy rzeczywiście zaczęło rosnąć? Bo samo stwierdzenie, że „trzeba dalej robić to samo”, po kilku latach nie brzmi już jak strategia, tylko jak nadzieja, że kiedyś samo się uda.
sake2020
@mjk1.....Oczywiście jak zwykle wg pana rozmijamy się w dyskusji. Nic dziwnego,dla pana dyskusją jest dzielenie włosa czworo, ogólnikowe wpisy bez przykładów i konkretów i oczekiwanie by wszyscy przyjęli pana stanowisko. To własnie ja spytałam pana jak powinna zachować się prawica w obliczu takiego chamstwa jakiego doświadcza.Pan oczywiście uważa,że powinna zetrzeć ślinę z twarzy ,udawać że to deszcz pada, a rozwiązń upatrywać w pokornej swojej postawie..Tylko czy tą pokorą przekonają tych którzy nie głosują na prawicę a są indoktrynowani propagandą Tuska i jego sitwy?Czy może pan nawet zarzucić ,że odpłacają sitwie taką samą arogancją,bo ja nie zauważyłam. Pan uważa że trzeba mówić o błędach,edukacji ,gospodarce,energetyce  nawet w takiej atmosferze gróźb, nienawiści i szczucia jakich prawica doświadcza .Ale dlaczego pan nie zauważa,że prawica własnie o tym co pan wylicza mówi i robi.W terenie ,na wiecach, w dyskusjach w niezależnych mediach,w komentarzach z Polski reporterów, w kontrolach poselskich. Nie bawi się w przepychankę z sitwą. Prawica podaje projekty zmian,poprawy choć te z reguły lądują w sejmowym koszu dzięki ,,uprzejmości'' osoby uważanej się za marszałka. Pana chyba bardzo boli,że prawica piętnuje afery Koalicji,które pan najchętniej by ominął by rozmowy o gospodarce,bezpieczeństwie czy energetyce były bezosobowe, niewskazujące winnych i nie wiadomo skąd się wzięły. Tak się niestety nie da.Po prostu nie da się w dyskusji o edukacji ominąć negatywnej roli Ministra Edukacji co pan zarzucił prawicy.To jak mówić o poprawie edukacji którą niekompetentna zupełnie paniusia blokuje idiotycznymi decyzjami? O czym tu dyskutować jak pan jest ślepy i głuchy.Wydaje mi się,że pan usilnie broni reżimu Tuska rozmywając każdy temat.
mjk1
 Do Ciebie chyba do końca Świata nie dotrze Droga Sake, że za każdym razem rozmawiamy o dwóch różnych sprawach. Ja nigdzie nie napisałem, że politycy obecnej władzy nie obrażają wyborców prawicy. Wręcz przeciwnie - uważam, że takie wypowiedzi, jak te o „moherach”, „ciemnogrodzie”, „chrypiatych głosach”, „pleśni” czy innych pogardliwych określeniach są niedopuszczalne i tylko pogłębiają podziały.Tyle że mój tekst nie był o tym.Ja stawiam inne pytanie: jak na takie zachowanie powinna odpowiadać prawica, jeśli chce przekonać ludzi spoza własnego elektoratu?Czy odpowiedzią ma być powielenie tego samego języka, tych samych emocji i tych samych etykiet? Czy raczej pokazanie, że można prowadzić politykę skuteczniej i dojrzalej? To nie jest nawoływanie do milczenia ani do unikania tematów. Wręcz przeciwnie. Uważam, że trzeba mówić o błędach rządu, o edukacji, energetyce, gospodarce czy bezpieczeństwie. Ale warto robić to tak, żeby przekonać także tych, którzy dziś nie głosują na prawicę. Jeśli każda odpowiedź sprowadza się wyłącznie do tego, że „oni zaczęli”, to po kilku latach obie strony stoją dokładnie w tym samym miejscu, a politycznie nie zmienia się nic. Najlepszym tego dowodem i to niezaprzeczalnym,są aktualne sondaże.I właśnie dlatego od kilku wpisów próbuję przenieść dyskusję z pytania „kto kogo bardziej obraził?” na pytanie „co zrobić, żeby wygrać z tym mechanizmem?”, bo dopóki nie odpowiemy na to drugie pytanie, będziemy tylko bez przerwy opisywać ten sam problem, zamiast go rozwiązywać.
sake2020
@mjk1....To jak mają się zmienić wyborcy prawicy,by politycy zwłaszcza ci z ,,klasy rządzącej'' nie obrzucali ich wyzwiskami ,ze są prymitywami ,prostakami bez wykształcenia, chodzący do koscioła, zgarbionymi o ,,chrypiatym głosie'' i przekrwionymi oczami a teraz jak raczyła powiedzieć pańcia Dziemianowicz -Bąk-pleśnią? Jak pan to wytłumaczy? pewnie tym,że targają mną niestosowne emocje ,bo tu trzeba powiedzięć o wojnie plemiennej,bańce,etykietach i mechanizmach by temat rozmyć i ograniczyć liczbę okazji do kolejnego ataku .Tzn milczeć albo pogrązyć się w jałowych dyskusjach o niczym czy unikać błędów -jakich? 
mjk1
Dziękuję za ten komentarz Panie Wiesławie, bo porusza Pan bardzo ważny aspekt, którego rzeczywiście nie sposób pominąć. Nigdy nie twierdziłem, że Zjednoczona Prawica działała w komfortowych warunkach. Wręcz przeciwnie. Trudno zaprzeczyć, że miała przeciwko sobie znaczną część krajowych i zagranicznych środowisk opiniotwórczych, instytucji oraz mediów. To niewątpliwie wpływało zarówno na prowadzenie polityki, jak i na przebieg kolejnych kampanii wyborczych. Jednocześnie uważam, że właśnie dlatego jeszcze większego znaczenia nabiera unikanie własnych błędów, bo jeśli przeciwnik wykorzysta każdy błąd, to tym bardziej trzeba ograniczać liczbę okazji do jego ataku.Moim zdaniem te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają. Można jednocześnie dostrzegać bardzo trudne warunki, w jakich funkcjonowała prawica, i równocześnie analizować decyzje, które mogły zostać podjęte lepiej.To zresztą bardzo ciekawy temat do osobnej dyskusji i myślę, że jeszcze do niego wrócę w jednym z kolejnych tekstów. Dziękuję również za wskazanie materiałów do dalszej analizy.
Grzegorz GPS Świderski
Proszę o lekkie doprecyzowanie tych własnych obserwacji. To obserwacje których konkretnie dyskutantów? A jak ich jest tak dużo, że nie da się ich wymienić z imienia czy nicku, to proszę choć ich liczbę oszacować. Póki tego nie znamy, nie ma sensu rozmawiać o zjawisku, bo to może być zjawisko marginalne, nic nie znaczące, poboczne, nieistotne. Opisujesz zjawisko socjologiczne, czy psychologiczne? Ja o tym chętnie porozmawiam, ale bez tego uściślenia, dyskusja nie ma sensu, bo psychologicznie się z twoimi wnioskami zgadzam, ale socjologicznie się nie zgadzam. 
spike
"Świnto prawda" jak mawiał ks.prof.Tischner
Wiesław Jan
Uzupełnienie poprzedniego komentarza. Nie twierdzę, że PiS nie popełnił żadnych błędów. Aby w miarę obiektywnie ocenić w jakich warunkach rządzili i  i prowadzili kampanie wyborcze, musimy  "prześwietlić" przeciwnika. Od samego początku transformacji ustrojowej w Polsce zaistniały dwie główne partie polityczne. Partia liberalna "nowoczesna" uzależniająca Polskę od Unii Europejskiej. Ideowo skierowana w stronę lewicy to Platforma Obywatelska W tym gremium są jeszcze mniejsze partie tworzące razem silną koalicję o jednakowych poglądach lewicowych. Druga partia prawicowa, konserwatywna, narodowa i chrześcijańska podtrzymująca tradycyjne wartości to Prawo i Sprawiedliwość z mniejszą partią prawicową - Suwerenną Polską.  Prawica jest bez przerwy dyskredytowana, poniżani są ci którzy popierają Prawo i Sprawiedliwość Przed wyborami następuje szczególna eskalacja nienawiści do Prawicy.  Jakie ośrodki zagraniczne popierają Platformę Obywatelską:-  Unia Europejska stosując szantaż finansowy rządów prawicowych, - Fundacje finansowane przez komunistę Sorosa,- Fundacje propagujące "gender" - finansowane przez ośrodki zagraniczne,- Inne stowarzyszenia i organizacje pożytku publicznego, - Moskwa, która wyraziła zadowolenie z wygranej Tuska w ostatnich wyborach,- Łukaszenka - prezydent Białorusi gratulujący Donaldowi Tuskowi wygranej,- Media nie Polskie, które z całej siły pomagały w kampanii wyborczej Platformie Obywatelskiej.       Na placu boju została sama Prawica  a wokół nich sączyła się nienawiść.  Czy w takich okolicznościach  Zjednoczona Prawica miała jeszcze pole manewru aby zyskać więcej wyborców?https.//historiaiwspolczesnosc.pl