Otrzymane komantarze

Do wpisu: Po wizycie w USA – czas na mapę drogową dla Polski.
Data Autor
mjk1
Dziękuję za ten wpis Panie Marku. Uważam, że trafił Pan w sedno problemu. Rzeczywiście, jednym z największych braków współczesnej Polski jest brak spójnej doktryny państwa, a szerzej – doktryny cywilizacyjnej. Bez niej instytucje funkcjonują poprawnie pod względem formalnym, przepisy są wdrażane zgodnie z literą prawa, ale często wbrew logice rozwoju narodowego. Skutek jest taki, że „robimy wszystko na opak, ale zgodnie z przepisami”.Doktryna państwa to nic innego, jak jasna odpowiedź na pytanie: po co istnieje Rzeczpospolita i jakie są jej cele długofalowe? Bez takiej ramy każdy rząd działa według własnego, krótkoterminowego planu, a państwo przypomina statek bez kompasu – raz dryfujący na wschód, raz na zachód, byle przetrwać najbliższy sztorm.Dlatego w mojej mapie drogowej obok polityki, instytucji czy finansów pojawi się także element cywilizacyjny. To właśnie tutaj znajdzie się miejsce na stworzenie polskiej doktryny, takiej, która będzie ponadpartyjna, zakorzeniona w naszej tradycji, a jednocześnie zdolna prowadzić nas ku przyszłości.
sake2020
Jak autor widzi ów marsz ku realnej naprawie? Podkreślam ,,realnej'' bo zarówno sam projekt społeczny jak i mapa drogowa są już nam dobrze znane. Propozycja działania krok po kroku od instytucji po politykę gospodarczą i społeczną jest kusząca ale trzeba ustalić początek od którego zacznie sie realizacja. Wizyta w USA nie jest początkiem nowego etapu, bo tego nigdy nie da się rozpocząć jeśli nie uwzględni się realnych warunków. tu wewnątrz kraju. Czas wreszcie zauwazyć, że nie żyjemy w państwie prawa a panujący reżim umacnia się z każdym dniem. To z kim i jak co najważniejsze te wszystkie piękne plany wprowadzać w życie? Każdy dzień przynosi kolejne wieści o żądaniach niemieckich które mamy realizować,a czego nam nie wolno. W ten sposób  cały temat jest jedynie dla pokrzepienia serc.
Jan1797
Oto każdy kamień powtarza tę mantrę od trzydziestu lat. Później co prawda są wybory i chwilowa amnezja, ale kto by zwracał uwagę na takie szczegóły, Waldku?
mjk1
Dziękuję za poparcie Mazurze. Zgadzam się – zmiany muszą być głębokie, a nie kosmetyczne. Nie wystarczy wymienić kilku osób na stanowiskach, jeśli fundamenty systemu pozostają chore.Ale jednocześnie wierzę, że ta „przebudowa totalna” nie powinna oznaczać burzenia dla samego burzenia. Musi to być przebudowa mądra i przemyślana, taka, która z jednej strony rozliczy patologie starego systemu, a z drugiej zachowa to, co działa i służy ludziom.Polska potrzebuje planu, w którym każdy krok ma swój sens i prowadzi do większej sprawności państwa. I właśnie temu ma służyć mapa drogowa, żeby zamiast rewolucyjnego chaosu była realna, skuteczna odbudowa.
Marek Michalski
Do realiów codzienności dodałbym brak doktryny państwa. Doktryny cywilizacyjnej. To ten defekt sprawia, że wszystko jest robione na opak, ale za to zgodnie z przepisami.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Dłużej klasztora niz przeora.To musi być przebudowa totalna, zeby kamien na kamieniu nie został ze starego systemu.Jestem za.
mjk1
Rozumiem emocje Ijon, bo rzeczywiście w wielu obszarach życia codziennego widzimy ogromną obecność kapitału zagranicznego – od handlu detalicznego po sektor finansowy. To fakt, że przez ostatnie dekady Polska zbyt łatwo sprzedawała majątek narodowy i pozwalała na dominację obcych firm.Ale z drugiej strony, to nie oznacza, że „państwa polskiego już nie ma”. Państwo istnieje tak długo, jak długo istnieje naród, jego instytucje i wola bytu. To, że dzisiaj wiele firm czy marek jest w rękach zagranicznych, jest poważnym problemem gospodarczym i cywilizacyjnym, ale to problem, który da się odwrócić przez:- odbudowę silnego kapitału narodowego,- wspieranie polskich firm w ekspansji,- mądrą politykę gospodarczą i podatkową,- a także przez świadome wybory konsumenckie Polaków.Mapa drogowa, którą zapowiedziałem, właśnie po to powstaje, abyśmy przestali czuć się kolonią, a zaczęli odzyskiwać podmiotowość. Polska może być nie tylko rynkiem zbytu dla innych, ale też państwem, które samo tworzy rozwiązania, firmy i idee ważne dla świata.Dlatego zamiast mówić, że „Polski już nie ma”, wolę mówić, że Polska wymaga odbudowy. I to jest zadanie, które stoi przed nami wszystkimi.
Ijontichy
WSZYSTKIE TE TWOJE 5 PUNKTÓW...TO JUŻ NIEAKTUALNE.Państwa Polska juz nie ma...jest podległy land pomiędzy Odrą i Bugiem,Tatrami i Bałtykiem---land polen!Od sklepów,po urzędy centralne a nawet stacje benzynowe...telewizje niemieckie,reklamy tam też niemieckie.Zdegenerowane i ordynarne Rossmann...np.Firma z nazwy szwajcarska,ale należąca do Niemców finansowana przez Izrael...działa oficjalnie w Bazylei budynek wielkosci 2 budek londynskich telefonów. Telefony  do nich: via Deutschland...ale we Wrocławiu mają filie.Gdzie nie dotkniesz to niemieckie...nawet bateryjki AAA i AA 
Do wpisu: Statek na kursie ku górze lodowej – jak naprawić finanse Polski?
Data Autor
u2
"co po Tusku?"Nie widać co tam będzie. Głucho wszędzie, ciemno wszędzie.Tusk sie chwalił, że Polacken mają coraz więcej geldu w kieszeniach. Okazało sie jednak że to były dane za okres kiedy rządził ten znienawidzony Kaczyński. Oczywiście Tusk ani myśli przepraszać frajerów Polacken i prostować swoje kłamstwo. Woli stare kłamstwo szybko przykrywać nowym kłamstwem w myśl zasady profesora Belki (TW Belch) wyrażonej w programie Onet rano. 
mjk1
Pełna zgoda U2, za rządów Tuska i jego ferajny zawsze kończy się tak samo: dług rośnie, Polakowi w portfelu coraz mniej, a „elity” bawią się w luksusy za publiczne pieniądze. Ten scenariusz znamy już aż za dobrze.Ale warto postawić pytanie zasadnicze: co po Tusku?Bo sama zmiana szyldu na drzwiach KPRM niczego nie załatwi. Polacy nie potrzebują kolejnej ekipy, która będzie się tłumaczyć „zastaliśmy fatalny budżet”, a potem i tak pójdzie tą samą drogą, rozdawnictwa, długu i podatków.Jeżeli następny rząd nie odważy się na naprawę fundamentów finansów, czyli reformę systemu bankowego, ograniczenie lichwy, kontrolę nad emisją pieniądza i racjonalizację wydatków, to będziemy tylko kręcić się w kółko. Dziś Tusk, jutro ktoś inny a długi zostają na karku podatnika.Dlatego pytanie do wszystkich polityków, którzy chcą przejąć władzę, brzmi: co zrobicie po Tusku, żeby Polacy wreszcie mogli odetchnąć, a państwo było dla narodu, a nie dla banków i spekulantów?
u2
"jak naprawić finanse Polski?" To bardzo proste. Należy POgonić Tuska i jego ferajnę liberałów-aferałów. Zawsze gdy rządzi Tusk ze swoją ferajną to na nic nie ma kaski, panuje drożyzna, inflacja i bezrobocie. A dług publiczny rośnie w kosmicznym tempie.Ferajna Tuska sobie kupuje lekką rączką, za nasze ciężko zarobione pieniądze, flotyllę jachtów, które po roku odsprzeda z zyskiem a raty POżyczek spłacać będą frajerzy, czyli my, prości ludzie z małych miasteczek i wsi, nie mylić z WSI (dawniej WSW).
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1Obyś mial rację.Dokładnie!Trzeba nazywać rzeczy po imieniu.W początku było słowo.
mjk1
Masz rację Mazurze, wielu polityków nie tylko nie rozumie, jak powstaje pieniądz, ale nawet nie ma odwagi, by zadać to pytanie. To niestety pokazuje, że obecny układ polityczny nie jest w stanie wyjść poza utarte schematy, bo nie rozumie fundamentów systemu, w którym funkcjonuje.Co do wojny, zgoda, nikt jej nie chce. Ale historia uczy, że wojny wybuchają nie dlatego, że narody ich pragną, tylko dlatego, że elity finansowe i polityczne uznają je za „rozwiązanie” własnych problemów. Właśnie dlatego trzeba mówić o reformie finansów teraz, zanim ktoś uzna, że kolejny konflikt jest jedyną drogą wyjścia z pułapki.Pytanie „z kim?” jest kluczowe. I tu, mimo wszystko, jest pewna nadzieja. Można liczyć na młodych polityków, którzy wyrastają ponad partyjne schematy: w PiS czy Solidarnej Polsce pojawiają się ludzie szukający powrotu do korzeni, w Konfederacji widać głosy rozsądku ekonomicznego, w Lewicy, szczególnie w nurcie Zandberga, pojawia się wrażliwość społeczna, która może być ważna w układaniu nowego ładu. A ponad tym wszystkim coraz wyraźniej widać rolę otoczenia prezydenta Nawrockiego i samego prezydenta, którzy, jeśli będą konsekwentni, mogą stać się katalizatorem dla prawdziwej debaty o naprawie państwa.Tak, dziś rządzą miernoty, ale nie musi tak być zawsze. Demokracja w polskim wydaniu daje teraz marny efekt, ale demokracja to także narzędzie, które można wykorzystać. Być może nie od razu, być może krok po kroku, ale jeśli nie zrobimy nic, wybór pozostanie prosty: albo miernoty i ich długi, albo cudze wojny i cudze interesy.A więc „z kim”? Z każdym, kto jest gotów przerwać milczenie, które opisałeś. Bo to właśnie od tego zaczyna się każda reforma – od odwagi nazwania rzeczy po imieniu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Jasne.Powiedz to politykom.Oni nawet nie wiedzą w jaki sposób jest kreowany pieniądz.Kiedyś zadałem to pytanie .Głucha cisza zapadła.Co do wojny to nikt jej nie chce ale jak problemy nie dadzą się pokojowo rozwiązać to sięgnie się po inne środki.Jestem jak najbardziej za reformą państwa i finansów ale z kim?Miernoty rządzą i taka jest cena demokracji w naszym wydaniu.
mjk1
Na Ciebie zawsze można liczyć Mazurze. Trafiasz w samo sedno kilku kluczowych problemów, które składają się na obecną pułapkę, w jakiej znalazło się nasze państwo.                                     1. Banki i ich rolaMasz rację, od lat osiemdziesiątych mamy do czynienia z deregulacją sektora finansowego, co sprawiło, że banki przestały być narzędziem wspierającym realną gospodarkę, a stały się celem samym w sobie. Kapitał przestał służyć produkcji, innowacji czy stabilności społecznej a zaczął służyć wyłącznie spekulacji i generowaniu zysków dla wąskiej grupy interesariuszy. W efekcie państwa, które teoretycznie mają prawo do emisji pieniądza i kształtowania polityki gospodarczej, w praktyce zostały podporządkowane „rynkom finansowym”. Bank centralny ma dziś związane ręce, bo nie działa w logice dobra publicznego, lecz w logice systemu dłużnego, którego celem jest ciągła obsługa odsetek.2. Finanse publiczne i wydatki zbrojeniowePrzykład 5% PKB na zbrojenia jest tu bardzo wymowny. W obecnym modelu finansowania państwa, każda dodatkowa złotówka wydana na obronność (nawet jeśli uzasadniona względami bezpieczeństwa) oznacza lawinowy wzrost kosztów obsługi długu i dalsze ograniczanie inwestycji w to, co naprawdę buduje siłę państwa – edukację, naukę, zdrowie, infrastrukturę czy własne technologie. Wydatki na obronność stają się tym bardziej niebezpieczne, jeśli nie idą w parze z rozwojem własnego przemysłu i innowacji. Kupowanie „wojennego szrotu” z zagranicy to nie jest wzmocnienie, lecz drenaż pieniędzy, które mogłyby pozostać w obiegu krajowym i napędzać rodzimą gospodarkę.3. Mechanizm błędnego kołaBardzo celnie zauważyłeś, że system opiera się dziś na prostej logice: „dopóki spłacamy odsetki, wszystko jest w porządku”. To właśnie jest istota pułapki długu. Każdy kolejny rząd, niezależnie od barw politycznych, nie zmienia modelu, tylko gra na czas: emituje kolejne obligacje, zadłuża państwo jeszcze bardziej, byle tylko nie dopuścić do otwartego bankructwa w czasie własnej kadencji. Odpowiedzialność zostaje przerzucona na następców a koszty na społeczeństwo.4. Czy wojna jest „resetem”?To niezwykle ważne, że podniosłeś ten wątek. Faktycznie, w historii niejednokrotnie zdarzało się, że wojny pełniły funkcję brutalnego „resetu” – niszczyły długi, zmieniały granice, burzyły dotychczasowy ład. Ale trzeba powiedzieć jasno: to rozwiązanie pozorne i zawsze obliczone na interesy wielkich graczy kosztem narodów. Wojna zawsze niszczy kapitał ludzki, materialny i społeczny. Po wojnie państwa wchodzą w nowe zależności finansowe, bo muszą odbudowywać się na kredyt, często w jeszcze gorszych warunkach niż przed konfliktem. To nie reset, lecz pogłębienie niewoli, tyle że pod nowym nadzorcą.WniosekDziś faktycznie potrzebujemy resetu, ale nie w postaci wojny. Resetu pokojowego, opartego na odważnych reformach finansowych i politycznych. Na przywróceniu państwu kontroli nad własnym pieniądzem, na powiązaniu emisji z realną gospodarką, na stworzeniu ram, w których kapitał służy człowiekowi, a nie odwrotnie. To zadanie trudne, wymagające odwagi a przede wszystkim, świadomości społecznej, ale jedyne, które daje perspektywę przyszłości. Wojna nie jest rozwiązaniem – wojna jest kapitulacją.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Obawiam się, ze te słuszne postulaty w obecnym systemie sa po prostu niemożliwe do realizacji.W jaki sposób zmusić banki, by wróciły do swojej dawnej roli czyli służebnej w stosunku do gospodarki ?Po deregulacji w latach osiemdziesiątych instytucji finansowych to one dyktują warunki a bank centralny nie ma nic do gadania.Proszę zauważyć, ze 5 %PKB na zbrojenia to przynajmniej 15 %budżetu państwa. To nas dopiero wykończy.Nie mówiąc juz o utrzymaniu tego wojennego szrotu.To tylko drobny ułamek. Tak długo jak spłacamy odsetki jest ok a po nas choćby potop. A jak przyjdzie nowy rząd to zwali na poprzedni i tak w kolko , a pętla się zaciska.Ale może wojna zrobi reset. 
mjk1
Dziękuję za tę analizę Panie Bartoszu. Bardzo trafnie pokazuje rozdźwięk między rządową propagandą sukcesu a realnym doświadczeniem ludzi i twardymi danymi gospodarczymi. Minister Domański posługuje się selektywnymi liczbami, wyrywając je z kontekstu i tworząc wrażenie stabilności tam, gdzie mamy narastający kryzys strukturalny.Faktycznie, wskaźnik PMI, spadki w przemyśle czy rosnące koszty produkcji w ramach Zielonego Ładu to nie są dane, które można przykryć konferencją prasową. To sygnały ostrzegawcze, że polska gospodarka nie ma fundamentów rozwojowych a dług i koszt jego obsługi tylko pogłębiają stagnację. Zwykły obywatel doświadcza tego na co dzień: w rosnących cenach, w trudności ze znalezieniem stabilnej pracy, w braku inwestycji w krajowy przemysł.Dlatego właśnie w moim cyklu podkreślam, że problem nie leży w bieżącej retoryce ministra finansów, to jedynie objaw. Rdzeń kryzysu tkwi w samym modelu finansowania państwa: w podporządkowaniu się pieniądzowi dłużnemu i w braku suwerennej polityki finansowej. Bez przełamania tego mechanizmu żadna kosmetyka fiskalna ani narracyjne sztuczki ministra nie odmienią sytuacji Polaków.Można więc powiedzieć tak: Domański swoje, a rzeczywistość swoje. I to właśnie rzeczywistość będzie weryfikować polityków, szybciej niż im się wydaje.
Bartosz Jasiński
A Domański swoje. Twierdził najpierw, że finanse publiczne są w dobrym stanie, a później złapany na kłamstwie obarcza winą Prezydenta, która sprawuje swój urząd od miesiąca. W narracji Ministra Finansów znajdziemy więcej absurdów. Twierdzi, on że nasza gospodarka rozwija się znakomicie. Przytacza selektywne dane ekonomiczne, które są później rozpowszechniane przez media prorządowe. Jednak zwykłym Polakom z dnia na dzień żyje się coraz gorzej. Ceny rosną wciąż w wysokim tempie, a na rynku pracy widoczne jest spowolnienie. Dowodem na to są dane o sytuacji w polskim przemyśle. Wskaźnik PMI, opracowany przez międzynarodowe instytucje, pokazuje, że produkcja przemysłowa w naszym kraju w ostatnich miesiącach kurczy się na tle rozwoju choćby w Hiszpanii czy stabilnego poziomu w Niemczech i Czechach. Implementacja Zielonego Ładu oraz podwyżki kosztów czynią naszą produkcję relatywnie bardziej kosztowną. Nie zanosi się na to, żeby sytuacja miała się zmienić. 
Do wpisu: Co powinien zrobić prezydent po sukcesie wizyty w USA: wyzwania polskiej racji stanu
Data Autor
sake2020
To dobrze,że w dyskusji padło słowo ,,odpowiedzialność''.To ono właśnie pokazuje,że powinna spoczywać zawsze i na wszystkich-rządzących, politykach i obywatelach. w prawidłowo funkcjonującym państwie. Czas zdobyć się na ocenę i odwagę sprawdzenia. Mamy spostrzeżenia? Tak ,tylko czy o nich mówimy? Czy to co dzieje się wokół nas nie świadczy o braku odpowiedzialności tych którzy mają odpowiadać za państwo? Jak nazwać infantylne a jednocześnie chamskie zachowania premiera i jego ministrów walczących z prezydentami o krzesło,o miejsce w samolocie, umniejszających prerogatywy prezydenckie,ośmieszajacych głowę państwa w obcych mediach tylko dlatego,że nie pochodzi z ich ekipy? Gdzie odpowiedzialnosć za państwo jak nikt nie odpowiada za nieprawidowości, zaniedbania, nietrafione decyzje? Dlaczego nie odpowiedziała utratą stanowiska za KPO pani minister Pełczyńska -Nałęcz? W naszym państwie od lat brakuje odpowiedzialności, są straty nigdy nie rozliczone .Czyż nie tak było z Fabryką Osocza która nigdy nie powstała,a albo skarbcem na życzenie Balcerowicza ,ale nigdy nie powstałym, czy elektrownią która zaistniała tylko w planach a pochłonęła miliony? Teraz upadła jakaś inwestycja przemysłowa w Katowicach po roku działalności i pochłoniętych milionach, ale czy ktoś imiennie,finansowo za to odpowiedział?  
NASZ_HENRY
@sake2020 ... Łaskawość Pani dla trolla jest większa niż @admina 😉
sake2020
@VivaPalestina.......Zależy co pan uważa za sukces. Wpis złośliwy i  zaczepny ,a w gruncie rzeczy niemertoryczny ma chyba tylko prowokować do podobnej treści i nieznaczącego komentarza. Może lepiej pan by napisał dlaczego ta wizyta była wg pana nieudana a czego pan po niej oczekiwał. Ma pan zwyczaj atakować nielubianych przez siebie polityków chyba tylko za to że w ogóle są.  Bez względu na to co prezydent zrobi czy powie pan bedzie powielał swój dyżurny komentarz.
mjk1
@Viva.Rosyjska „obsesja imperialna” to nie publicystyczny wymysł, tylko fakty: Czeczenia, Gruzja, Krym, Donbas, pełnoskalowa wojna z Ukrainą. Jeśli to nie jest dowód obsesji, to co nim jest?Jeżeli zaś chodzi o wizytę, to oczywiście, jej „sukces” nie oznacza, że nagle wszystko się zmieniło z dnia na dzień. Ale w polityce międzynarodowej sukces mierzy się w stabilnym podtrzymaniu sojuszy, rozszerzeniu pola do negocjacji i jasnym komunikacie wobec przeciwników. Prezydent Nawrocki uzyskał potwierdzenie obecności wojsk USA w Polsce, rozmowy o współpracy energetycznej i – co ważne – wizerunek partnera traktowanego poważnie w Waszyngtonie. To są realne korzyści, które nie rozwiązują wszystkich problemów, ale wzmacniają pozycję Polski w trudnym momencie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@adminZgadzam się ze spike. Tego się nie da czytać , ani tym bardziej komentować. Kilometry literek! 
mjk1
Zgadzam się Pani Danuto, że nie można zrzucać na Prezydenta całej odpowiedzialności – państwo to system, który powinien być wspierany przez parlament, rząd i społeczeństwo obywatelskie. Ale nie jest naiwnością oczekiwać, że głowa państwa będzie nadawać ton i kierunek, bo taka właśnie jest rola prezydentury w systemie politycznym. Co do służb – dlatego właśnie trzeba je wzmacniać procedurami i standardami, aby nie stały się atrapą, jak w Moskwie, tylko realnym instrumentem ochrony interesów narodowych. A kwestia prawa i jawności finansowania to dokładnie ten punkt, w którym społeczeństwo musi wymagać od posłów odpowiedzialności, bo bez nacisku ludzi każdy polityk faktycznie woli „przetrwać” niż ryzykować.
danuta
Że wszystkim się zgadzam, z zastrzeżeniem, że cokolwiek to naiwne. Po pierwsze - nie usiłujmy zrzucać na barki Prezydenta tych ciężarów, które on już sobie sam zarzucił. Naszym obowiązkiem, jako ludzi, którzy ponieśli Go do zwycięstwa i przy Nim trwają, jest stuprocentowy kontakt z rzeczywistością. Po drugie - jak wygląda samodzielność służb, widać w Moskwie, i to od dziesięcioleci. Obyśmy nie musieli tego poczuć.  Po trzecie - wszyscy wiedzą, kto kogo finansuje, lecz ci, którzy powinni stworzyć takie prawo, żeby to uniemożliwić, od każdego kolejnego dnia wyborów, w których uzyskali mandat czekają na następną kadencję, na prolongatę mandatu, więc wolą wieloletnią szorstką przyjaźń. Po czwarte - Strzembosz prawdę Ci powie. Po piąte - i nie używajmy mowy nienawiści, bo się Pani Ursula zdenerwuje i nas skrytykuje. I nie daj Boże jeszcze ktoś to zrobi, a my przecież nie na darmo będziemy oszukiwać obywateli "tego kraju". TO NIE JEST POLSKA RACJA STANU! Polską racją stanu jest szczera rozmowa z naszymi posłami, bo zdaje się uznali, że wystarczy Nawrocki, i ograniczają się do recenzowania kolejnych wydarzeń, zamiast wybrać spośród siebie przywódców zdolnych, tak jak Prezydent, krzyknąć "za mną!" zamiast miauczeć "naprzód" i popiskiwać "zwyciężymy".