Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nie jesteśmy skazani. Jesteśmy uśpieni. Dlaczego Polska przestała wierzyć, że może być czymś więcej?
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Jesteś typowym Polakiem. My, Polacy, świetnie umiemy krytykować i jesteśmy ekspertami politycznymi i piłkarskimi. Dokładnie wiemy, jak należałoby rozegrać mecz i jak powinno się Polską rządzić. Jednak naszym problemem jest to, że ta nasza wiedza nie jest konstruktywna. Wiemy, co jest źle i jak by było dobrze. Niemniej nie umiemy tego przekuć w praktykę: "jak to zrobić?". Oprócz tych wszystkich teoretycznych, utopijnych pomysłów, jakie masz, potrzeba jeszcze pomysłu jak to osiągnąć i kto to zrobi. Póki mamy demokrację, to nie ma innego sposobu, by większość całościowych pomysłów na Polskę zrealizować poprzez głosowanie na polityków.To, że PiS zmarnował 8 lat to oczywiste. To, że dziś Tusk jest jeszcze większym nieudacznikiem to druga oczywistość. Nie ma więc wyjścia i za kimś opowiedzieć się trzeba, ale nie za tymi partaczami. Moim zdaniem jedynym sensownym wyborem jest Konfederacja. Nie dlatego, że ona zrealizuje moje czy Twoje pomysły, lecz dlatego, że realizując wolnorynkowy kapitalizm, wycofując państwo ze zbędnego zarządzania i ograniczając je do niezbędnego minimum, spowoduje, że dostaniesz więcej szans i możliwości na realizacje Twoich pomysłów.Znajdziesz bogatego biznesmena, którego przekonasz, by to realizował. Sam założysz firmę, która wyemituje idealną walutę i będzie nią zarządzać jak chińscy komuniści. Możesz nawet założyć firmę budowlaną, handlową, transportową etc... i zatrudnić tych genialnych Chińczyków z politbiura. Na wolności będziesz miał na to milion razy większą szansę niż w socjalizmie.To jest generalna zasada: komuniści, socjaliści, keynesiści, socjaldemokraci i wszelcy inni zamordyści, często nazywający się "państwowcami", by zrealizować swoją ideologię, muszą zdobyć pełnię władzy, muszą przekabacić króla, albo nim zostać. A wolnościowcy nie chcą szczegółowo ludziom życia organizować, uważają, że wolność gospodarcza jest kluczowa, a w niej każdy będzie realizował swoje pomysły. W tym ujęciu wolnościowcy nie są konstruktywni, nie mają szczegółowych planów, tak, jak socjaliści. Jedynym naszym planem jest to, by nie było żadnych centralnych, monopolistycznych planów. A Ty ciągle planujesz centralnie, jakbyś był królem. To utopia.
Marek Michalski
Dlaczego w Polsce ( i w Europie) nikt nie myśli strategicznie?Odpowiedź brzmi: problem z oceną rzeczywistości."większość ludzi nie zauważa już, iż to, co bierze za normalność, jest efektem filozofii, która porzuciła poznawanie bytu i zastąpiła je pytaniem o to, jak skonstruować własną rzeczywistość. Współczesność żyje dziedzictwem Kartezjusza, Hume’a i Kanta, których łączy jedna zasadnicza teza: prawda nie jest tym, co istnieje, lecz tym, co człowiek ustanawia."dorzeczy.pl
Marek Michalski
@MJK1 To była ironia. Unia nie działa, NATO nie działa, modernizacja armii nie działa.Drogi są, port jest. Jest jeszcze NBP.
sake2020
@mjk1....Muszę się z panem zgodzić.,że  nie powinno się zmieniać projektów zwłaszcza wymagających  dłuższego czasu realizacji. piszę to na podstawie doświadczeń z pracy. Wszelkie szkolenia które przechodziłam wprawdzie nudne ale zakładały ciągłość kontynuacji projektów, a nie odwracania do góry nogami tego co już się zaczęło i wymagało czasu do sprawdzenia korzyści. To się sprawdzało w zakładzie przemysłowym.
mjk1
Ma Pan rację Panie Marku, że te projekty działały i właśnie o to chodziło. Ja nie twierdzę, że „nic w Polsce nie działa”. Wręcz przeciwnie, te projekty są dowodem, że gdy pojawia się ciągłość ponad kadencjami, to potrafimy osiągnąć bardzo dużo. Problemu nie ma w potencjale ani w umiejętnościach. Problem jest w tym, że takie projekty są w Polsce wyjątkiem, a nie regułą. NATO, UE, autostrady czy port w Gdańsku to przykłady sukcesów, które się udały właśnie dlatego, że kolejne rządy musiały je kontynuować. Nie były kasowane po wyborach i nie były traktowane jako „projekty jednej partii”.Napisałem o czymś bardzo prostym. Polska ma realny potencjał i potrafi go wykorzystać, ale tylko wtedy, kiedy nie zaczynamy wszystkiego od zera co 4 lata. To nie krytyka Polski, tylko wskazanie warunku, dzięki któremu możemy iść dalej.
Marek Michalski
„Potencjał jest, ale nie ma szans, bo w Polsce nikt nie myśli strategicznie”Jak nie, jak tak?"polskie projekty, które wychodziły ponad kadencje, zawsze działały:– wejście do NATO,– wejście do UE,– budowa dróg ekspresowych,– modernizacja armii 2000–2020,– rozwój portu w Gdańsku."Skoro działały, to jest dobrze a nie źle.  
Do wpisu: Polska mogłaby być bogata, ale sama sobie wiąże ręce. Dlaczego stoimy, choć powinniśmy biec?
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
To normalne, że jak coś przekracza nasze możliwości intelektualne, to zwalamy to na SI. No bo przecież dzisiejsze LLMy są wielokroć mądrzejsze od większości ludzi. Dziś większość uzna, że wszelkie prace naukowe czy mądrzejsze rozkminy stworzył ChatGPT. Ty piszesz dość mądrze i też dostajesz zarzuty, że Ci to SI pisze. Pisząc te same zarzuty, po prostu się sam deprecjonujesz. Takie podejście jest destrukcyjne i niszczy dyskurs publiczny, co wyjaśniam tu: naszeblogi.pl.Ja to, co napisałem, pisałem zanim w ogóle wymyślono LLMy. Tu o tym, jak Rosja się rozpadnie: naszeblogi.pl - też można było się kiedyś spytać: w jaki sposób ma się rozpaść mocarstwo atomowe, jakim jest ZSRR? Dziś sytuacja Rosji jest analogiczna do ZSRRA tu notka sprzed ery LLMów: salon24.plJak chcesz rozmawiać poważnie, to przestań robić przytyki osobiste, czego nauczyłeś się od tutejszych chamów. Tym tylko sam siebie ośmieszasz. To niczemu dobremu nie służy.
mjk1
Czyta Pan czasami te farmazony, które Panu SI wypisuje, bo mam wrażenie, że nie? "W wojnie atomowej nikt nie wygra, wszyscy będą przegrani". Tymczasem we wpisie, który Pan był łaskaw wkleić, "stoi jak byk": " ... je­śli uda się do­pro­wa­dzić Fe­de­ra­cję Ro­syj­ską do roz­pa­du, al­bo do te­go, że w ja­ki­kol­wiek in­ny spo­sób utra­cą sta­tus mo­car­stwa, a Ro­sja­nie prze­sta­ną mieć im­pe­rial­ne aspi­ra­cje, to na­sz re­gion, ca­łe Mię­dzy­mo­rze, ma szan­sę gwał­tow­nie roz­wi­nąć się cy­wi­li­za­cyj­nie i tech­no­lo­gicz­nie" i dalej: "...gdy Ro­sja upad­nie, nasz kraj sta­nie się naj­waż­niej­szym cen­trum lo­gi­stycz­nym w od­bu­do­wie Ukra­iny". Może Pan wyjaśnić w jaki sposób chce Pan pokonać mocarstwo atomowe?Dalej jest jeszcze lepiej: "W woj­nie się nisz­czy po to, by wy­grać. Pod­sta­wo­wą za­sa­dą po­li­tycz­ną je­st to, że za­nim gru­by schud­nie, to chu­dy zdech­nie. Po­nio­sę ra­ny, ale wro­ga za­bi­ję. Stra­cę sprzęt, ale wróg się pod­da. Znisz­czę wszyst­ko do­oko­ła, ale wro­go­wi znisz­czę wię­cej".Jak Pan chce zniszczyć Chiny i Rosję? W jakiej kolejności i w jaki sposób?I dalej: "Nie ma­my żad­ne­go mo­ral­ne­go obo­wiąz­ku, by po­ma­gać Ro­sji czy Chi­nom, na­wet je­śli bę­dą po­ko­na­ni nie­ho­no­ro­wo, nie­uczci­wie, pod­stęp­nie i zbrod­ni­czo. To są wredne komuchy i niech zdechną.Jak chce ich Pan pokonać nie­ho­no­ro­wo, nie­uczci­wie, pod­stęp­nie i zbrod­ni­czo? Jakiś autorski plan o którym nie wiedzą Stany?Mógłbym tak długo, ale zakończę krótko. Przestań chłopie korzystać z SI, jak nie rozumiesz jaki kit Ci wciska, bo tylko się kompromitujesz.
Grzegorz GPS Świderski
W wojnie atomowej nikt nie wygra, wszyscy będą przegrani. Dlatego jej tak długo nie ma i nie będzie. Mamy wojnę konwencjonalną i hybrydową. Zachód wojnę konwencjonalną wygra i Rosja się rozpadnie, co da Polsce najlepsze w dziejach warunki rozwojowe. A wojna hybrydowa z islamem już jest przegrana, już na Zachodzie w sposób nieuchronny powstaną szariackie kalifaty, co paradoksalnie daje dodatkowo dużą szansę na rozwój Międzymorza, bo my się uchowamy, do nas ucieknie cały zachodni biznes.Jedyna możliwość, by to wykorzystać, to wolnorynkowy kapitalizm, bo tylko w warunkach wolności gospodarczej rozwój biznesu może się spotęgować. Socjaldemokratyzm i wszelkie jego mutacje, w tym keynesizm, tylko i wyłącznie przeszkodzą w rozwoju tak, jak do tej pory przeszkadzają. Chiny nam w tym rozwoju nie będą przeszkadzać, a wręcz odwrotnie, współpraca z nimi da jeszcze lepsze warunki rozwoju. Chinom Syberia wystarczy na sto lat. Niemniej to wszystko to tylko perspektywa dwóch dekad, bo potem nastąpią zmiany tak drastyczne, że są całkowicie nieprzewidywalne, jedyne co pewne, to że wszystkie państwa upadną, bo przestają się opłacać.
mjk1
Masz rację, że korzenie tej idei są starsze. Koncepcje współpracy państw Europy Środkowej pojawiały się już w XIX wieku, później w okresie międzywojennym i ponownie po upadku ZSRR. Warto jednak doprecyzować dwie rzeczy:To, co dziś nazywamy „Trójmorzem”, nie jest kopią tamtych planów. Współczesna Inicjatywa Trójmorza (z 2015–2016) to projekt infrastrukturalny wspierany przez USA i UE, obejmujący transport, energetykę i cyfryzację, z funduszem inwestycyjnym i listą projektów priorytetowych. To nie jest unia polityczna czy wojskowa, tylko platforma rozwoju szlaków Północ–Południe.Państwa regionu mogą być bardziej samowystarczalne energetycznie, transportowo i logistycznie, ale tylko jeśli współpracują. I w tym sensie Trójmorze jest najbardziej realistyczną formą takiej współpracy, bo nie wymaga wspólnego rządu, nie wymaga nowych traktatów i opiera się na inwestycjach, które i tak muszą powstać. Dlatego zamiast patrzeć na stare koncepcje, warto spojrzeć pragmatycznie. Dzisiejsze Trójmorze to narzędzie. Kwestia w tym, czy Polska chce je wykorzystać.
mjk1
Dzięki za obszerną wypowiedź i za to, że podszedłeś do tematu szerzej. Z wieloma diagnozami mogę się zgodzić:– brak długofalowych strategii,– marnowanie potencjału,– brak ciągłości państwa,– uzależnienie rozwoju od bieżących interesów politycznych.To są realne problemy. Ale w kilku punktach jednak się różnimy i myślę, że ta różnica jest kluczowa, bo prowadzi do zupełnie innych wniosków:Trójmorze istnieje nie „na papierze”, tylko jako platforma, która dopiero szuka treści. Tu nie chodzi o federację czy wspólne decyzje. To inicjatywa infrastrukturalna, która rośnie powoli, jak każdy projekt regionalny.Tak samo wyglądała kiedyś współpraca nordycka czy Grupa Wyszehradzka. To, że coś nie działa „pełną parą”, nie oznacza, że nie istnieje. Oznacza tylko, że ktoś musi wziąć inicjatywę, a Polska mogłaby być tym „kimś”.Rola Niemiec czy Holandii to jeden z czynników, a nie wyrok. Tak, duże państwa zawsze pilnują swoich interesów. Ale równocześnie:– port w Gdańsku rośnie szybciej niż Hamburg,– korytarz bałtycko-adriatycki staje się priorytetem UE,– tranzyt z Azji przesuwa się na Bałtyk,– Ukraina, Słowacja i Czechy potrzebują alternatywnych połączeń.To nie jest bajka, to zmiana geopolityczna, która faktycznie nam sprzyja. Jeśli tego nie wykorzystamy, to nie dlatego, że „się nie da”, tylko dlatego, że nie próbujemy.Fatalizm społeczny to samospełniająca się przepowiednia. Mówienie, że społeczeństwo „ma wszystko w dupie”, niczego nie wyjaśnia i niczego nie zmienia.Jak ludzie mogą mieć świadomość strategii transportowych, jeśli:– media żyją wyłącznie konfliktem,– politycy nie tłumaczą długoterminowych projektów,– nikt nie łączy kropek między transportem, gospodarką i poziomem życia?Świadomość nie bierze się „z powietrza”. Trzeba ją budować i właśnie dlatego rozpocząłem tę serię.Zrzucanie wszystkiego na jedną partię (jakąkolwiek) to fałszywa odpowiedź na prawdziwy problem. Można mieć różne poglądy gospodarcze - wolnorynkowe, konserwatywne, socjaldemokratyczne. Ale problem nie jest ideowy. Problem jest systemowy. Brak ciągłości państwa. Traktowanie projektów infrastrukturalnych jako narzędzi walki. Kasowanie projektów tylko dlatego, że zaczęła je inna ekipa. Krótkoterminowość i brak odpowiedzialności za długofalowe decyzje. To się nie zmieni automatycznie po wyborze jakiejkolwiek partii, bo dotyczy logiki działania państwa, a nie preferencji ekonomicznych. To właśnie dlatego stawiam pytanie inaczej: nie „kto ma rządzić?”, tylko „co musi być ponad rządami?”. Jeżeli jakiś projekt, portowy, kolejowy, tranzytowy, ma być strategiczny, to musi mieć gwarancję realizacji niezależnie od wyniku wyborów. I to jest jedyny sposób, by realnie zbudować pozycję lidera Trójmorza.Reasumując. Potencjał jest ogromny. Dotąd był marnowany, ale nie zgadzam się, że „nie ma szans”. Szanse są, tylko wymagają presji, świadomości i zmiany logiki myślenia o projektach państwowych. I dlatego tę dyskusję zacząłem, żeby przynajmniej nie powtarzać automatycznie, że „nic się nie da”, zanim nie spróbujemy.
mjk1
A ja pod tamtym wpisem zadałem Ci proste pytanie: czy byłbyś uprzejmy wyjaśnić, kto może być wygranym w wojnie z państwem atomowym, ewentualnie, kto zostanie zwycięzcą jeżeli wojna atomowa wybuchnie?Nie odpowiedziałeś do dziś. Tamten wpis zawierał założenie, że Zachód wygra wojnę z Chinami i Rosją. Na razie na to się nie tylko nie zanosi, ale dodatkowo Zachód przegrywa wojnę handlową z Chinami i to z kretesem. Tu też masz odpowiedź dlaczego ASE nie ma szans w starciu z chińskim modelem gospodarczym.
Grzegorz GPS Świderski
Na Twoje dzisiejsze pytanie o to, czy Polska ma potencjał, by być liderem Trójmorza, czy raczej krajem tranzytowym drugiej kategorii, w gruncie rzeczy odpowiedziałem Ci już 2,5 roku temu w osobnej notce: naszeblogi.plTam próbowałem podejść do tematu bardziej konstruktywnie: nie tylko opisać potencjał (położenie, porty, szlaki Północ–Południe), ale też pokazać, jak obecny model państwa i sposób uprawiania polityki systemowo ten potencjał marnują.​Potencjał jest ogromny, ale dopóki nie zmienią się ramy ustrojowe i bodźce dla klasy politycznej, będziemy wracać do tych samych dyskusji co kilka lat z coraz gorszym stanem infrastruktury.​Dlaczego w Polsce nie umiemy wykorzystać naszego potencjału i możliwości, jakie się pojawiają? To proste: bo rządzą socjaldemokraci na zmianę, raz PO, raz PiS. By cokolwiek zmienić, należy przestać na nich głosować i wybrać Konfederację, a zatem ASE, czyli wolnorynkowy kapitalizm. Cały syf, jaki mamy w Polsce, bierze się stąd, że nie wyszliśmy w pełni z socjalizmu.
Alina@Warszawa
Trójmorze, nie wiem czy pod tą nazwą, było pomysłem znanym już przed wejściem Polski do UE. Była to koncepcja unii państw postkomuszych, które oderwały się od ZSRR, kiedy ten się rozpadał, czyli na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Te państwa mogą utworzyć unię niezależną wojskowo, żywnościowo, surowcowo.
Hornblower
Czy Twoim zdaniem Polska ma potencjał, by stać się liderem Trójmorza ? Oczywiście, że ma.Czy jesteśmy skazani na bycie krajem tranzytowym drugiej kategorii? Oczywiście, że tak.Żaden polski rząd nie ma długoterminowej strategii transportowej, ani żadnej innej strategii. Może oprócz jednej, jak zawłaszczyć to państwo i spróbować rządzić jeszcze jedną kadencję.To wynika także z tego, że państwa poważne, jak Niemcy, dbają, by nasz bantustan nie stał się zbytnią konkurencją. Przykładem choćby zniszczenie polskiego przemysłu stoczniowego. Więc nie ma szans na żadne huby i marginalizację portów niemieckich czy holenderskich.Czy międzymorze istnieje? Na papierze może i tak, w praktyce nie. Nie prowadzi żadnych wspólnych działań, nie podjęło żadnej wspólnej inicjatywy. Dodatkowo, nasz bantustan jest skłócony w zasadzie ze wszystkimi krajami międzymorza.Czy efekt może przynieść tzw. presja społeczna? Nie może. Ogłupiane, rozpijane i skłócone społeczeństwo ma w dupie międzymorze i perspektywy związane z jego rozwojem, bo ma inne problemy i inne postrzeganie ważności spraw.
mjk1
Warto oddzielić emocje od faktów Danusiu i przestać patrzeć tylko przez pisowsko-różowe okulary.. Idea Trójmorza była inicjatywą ponadpartyjną. Powstała w 2015–2016 jako wspólny projekt 12 państw regionu, wspierany przez USA i Komisję Europejską. W Polsce różne środowiska polityczne różnie ją oceniały, jedni widzieli szansę, inni sceptycznie podchodzili do skuteczności. To normalne, że każda większa koncepcja geopolityczna ma zarówno zwolenników, jak i krytyków. Najważniejsze jest co innego:Dziś Trójmorze realnie istnieje jako platforma transportowa, energetyczna i infrastrukturalna, niezależnie od tego, kto je kiedyś chwalił czy krytykował.I to jest punkt wyjścia. Jeśli Polska chce być liderem regionu, to warto patrzeć nie wstecz „kto ośmieszał”, tylko do przodu: jak wykorzystać tę strukturę dla naszego interesu i rozwoju.
mjk1
Widzę, że znów emocje Cię ponoszą Spike. Rozumiem, bo temat polityki w Polsce od lat działa jak zapalnik.Ale jeśli mamy rozmawiać serio o rozwoju kraju, to musimy oddzielić fakty od etykiet i obelg, bo inaczej wszystko sprowadza się do tego, kto kogo bardziej obrazi.Sprawa jest prosta. Ani jeden rząd nie zrealizował długoterminowej strategii transportowej, bo w Polsce nie ma ciągłości w projektach ponadkadencyjnych. Władza się zmienia i projekty są zatrzymywane. Nowa władza zaczyna od zera i tak w kółko. To nie jest kwestia tego, kto jest „szajką”, „tyfusem” czy „dewiantem”, tylko tego, żepaństwo działające jak wahadło co 4 lata nigdy nie zbuduje infrastruktury na miarę swojego potencjału. O tym właśnie ma być ta dyskusja. Można się spierać, kto zrobił więcej, kto mniej, ale jeśli chcemy, żeby Polska była hubem Trójmorza i liderem regionu, to trzeba zacząć myśleć bardziej jak państwo, a mniej jak kluby kibiców politycznych.Dlatego zamiast wyzwisk mam jedno konkretne pytanie:Co Twoim zdaniem powinno być pierwszym projektem, który powinien mieć gwarancję realizacji niezależnie od tego, kto rządzi?Bo tylko wtedy zaczniemy rozmawiać o przyszłości, a nie o tym, kto kogo bardziej nienawidzi.
sake2020
A kto  forsował i kto ośmieszał ideę Trójmorza? Warto przypomnieć.
spike
@kolegen, masz rację, tylko że przyczynę szukasz jak zwykle nie tam gdzie trzeba, to jest nie tylko głupie, ale też prymitywne. Spałeś cały ten czas jak choćby w czasach gdy PiSiory rządziły? -.. ..- .--. .- , to wszystko o czym napisałeś, miało być realizowane, dlaczego nie widzisz, bo nie chcesz, że obecna szajka te wszystkie plany zakopała głęboko pod ziemią, oni zadowalają dewiantów, nie Polskę i Polaków, głownie pod dyktando Niemiec, którego Tyfus jest wykonawcą. -.. ..- .--. .- , Co do Covidu, to już jest w swej głupocie żenujące, by tym się podcierać, Polska nie była jedna, która dala się nabić w butlę, ale to wiemy obecnie, wtedy była autentyczna panika, łatwo się wymądrzać po czasie, podobnie jak wystrugani historycy, którzy co roku pieprzą co Polska powinna zrobić gdy Niemcy napadli, albo o strategii Powstania Warszawskiego, ja bym takich lał i patrzył czy równo puchnie.-.. ..- .--. .- ,
mjk1
Sam wielokrotnie pisałeś, że biblioteki omijasz z daleka, ale Ty się nawet do garów nie nadajesz Dżabe. Wystarczy, że palniesz tylko trzy słowa i wychodzi całe twoje nieuctwo. A tak już całkiem poważnie. Trójmorze jak najbardziej istnieje, to formalna inicjatywa 12 państw UE, z własnymi szczytami, funduszem inwestycyjnym i projektami infrastrukturalnymi. To nie slogan, tylko działająca platforma współpracy.Pytanie nie brzmi „czy istnieje”, tylko czy Polska chce w niej odgrywać główną rolę, czy siedzieć na widowni.Jak nie masz nic do powiedzenia, to się przynajmniej nie kompromituj.
mjk1
Widzę, że temat budzi emocje i to zrozumiałe, bo każdy ma prawo do swojej oceny ostatnich lat i obecnej sytuacji. Tylko że jeśli chcemy poważnie rozmawiać o przyszłości transportu, portów i roli Polski w regionie, to potrzebujemy spojrzeć trochę szerzej niż przez pryzmat konkretnych polityków czy bieżących sporów.Dwa fakty są obiektywne:- Żaden rząd, ani poprzedni, ani obecny, nie zrealizował długoterminowej strategii transportowej na miarę potencjału kraju. Powody były różne: pandemia, konflikty polityczne, brak ciągłości, brak priorytetyzacji.- Polska ma realny, geograficzny potencjał, który nadal jest do wykorzystania i to niezależnie od tego, kto rządzi.W tym sensie klucz nie leży w tym, aby wskazywać „kto zawalił”, tylko jak stworzyć taki nacisk społeczny, debatę ekspercką i świadomość publiczną, żeby każdy kolejny rząd, bez względu na barwy, musiał wreszcie traktować ten temat strategicznie. Oskarżenia, etykiety, czy porównania do „pełzania” niczego nie zmienią. To tylko zniechęca ludzi, którzy mogliby chcieć coś poprawić.Ja próbuję rozpocząć rozmowę o tym, co możemy zrobić teraz. Jak odzyskać kierunek. Jak wykorzystać Trójmorze, porty, połączenia kolejowe i geografię. Jak wyjść ponad partyjne emocje i wrócić do myślenia państwowego. Bo jeśli zostaniemy tylko przy wzajemnych oskarżeniach, to niezależnie od tego, kto rządzi, nic się nie zmieni, a czas nam ucieka. Chętnie usłyszę Wasze konkretne propozycje: co według Was powinno być priorytetem, jeśli chcemy, żeby Polska w 2035 faktycznie była hubem Trójmorza?
mjk1
Ano taki Mazurze, że o wielu tych rzeczach mówiono od lat, ale to, że mówiono, wcale nie oznacza, że temat jest „prosty” ani że był kiedykolwiek poważnie realizowany. Wniosek nie jest taki, że „nic się nie da”, tylko że dotychczas brakowało trzech elementów jednocześnie:- ciągłości politycznej,- presji społecznej,- odpowiednich warunków geopolitycznych.I dopiero teraz te trzy rzeczy zaczynają się układać. Kiedy te pomysły pojawiały się 10–20 lat temu, to była głównie publicystyka. Dziś, po wojnie na Ukrainie, rozszerzeniu Trójmorza, wzroście roli portów na Bałtyku i zmianie kierunków handlu, mamy realne okno możliwości, które wcześniej nie istniało. Różnica jest prosta:to nie są już „marzenia”, tylko konieczność strategiczna dla całej Europy Środkowej.Dlatego teraz dyskusja ma sens i dlatego warto ją zacząć od nowa, ale poważniej niż kiedykolwiek.
Jabe
Trójmorze nie istnieje.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ itichySkoro dają się wziąć pod but to niech pełzają jak robaki i tyle.Byle piwo w biedrze i dziesięć razy myte mięso na grilla!I czego tu nie rozumieć?
Ijontichy
Była szansa...8 lat przefrymarczono bo Covid19 [pod koniec tych lat] i premier dla którego było wszystko inne ważniejsze [UE i kamienie+podpisy]...teraz ten dostał rozkaz: ZLIKWIDOWAĆ TEN DZIKI KRAJ,KTÓRY PRZESZKADZA W ŁĄCZNOŚCI NIEMIEC I ROSJI! I ten wykonuje ten rozkaz....z przyjemnością...i ma zezwolenie w naszym "społeczeństwie" u "naszych"partii i tych,których Polska przyjęła średniowieczu...