|
|
Grzegorz GPS Świderski Bardzo prosto: głosować na Konfederację. |
|
|
mjk1 Nie mam nic przeciwko i fajnie by było. Niestety na dziś mamy większy problem do rozwiązania i to jak najszybciej: jak odsunąć szkodników od władzy, aby nie niszczyli państwa? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski "...potrzeba ram, porządku i instytucji powracała zawsze, nawet w nowych formach."Tak jest! Dokładnie tak! I właśnie to, co proponują libertarianie, a ja prorokuję jako nieuchronne, to są nowe ramy, porządek i instytucje. My nie postulujemy zniesienia tego. Wszystkie instytucje, które zbudowało państwo, zostaną — nadal będą szkoły, szpitale, banki, elektrownie, giełdy, sądy, wojsko, policja, służby specjalne, parlamenty etc. - zmieni się tylko ich umocowanie społeczne, przestaną być monopolami, przestaną być narzędziami aparatu terroru, staną się wolne, konkurencyjne, wolnorynkowe, pluralistyczne, prywatne — ale to będą te same budynki i ci sami ludzie. Po upadku państw ramy, porządek i instytucje wrócą, a precyzyjniej: nigdy nie upadną wraz z państwami. Upadnie tylko sama idea statolatrii — że tym wszystkim musi zajmować się terrorysta monopolizujący te dziedziny terytorialnie. W skali międzynarodowej anarchokapitalizm już istnieje, już działa, już się sprawdza. Najpoważniejszym problemem jest to, że suwerenne podmioty są duże i spójne terytorialnie. To powoduje, że są możliwe wojny — władca jednego terytorium może bombardować inne. A gdy świat podzieli się na tysiące Liechtensteinów składających się z licznych enklaw i eksklaw, tak jak dawne polskie ordynacje rodowe, to wojny stracą sens, bo jakiekolwiek bombardowanie wroga zniszczy też własne tereny i obiekty. Nie jest możliwa krwawa wojna z użyciem czołgów i myśliwców między wielkimi korporacjami, które mają swoje siedziby w większości miast świata. Żadna korporacja nie zbombarduje Gurgaon, bo tam ma swoją siedzibę i swoją infrastrukturę silnie zmieszaną z zasobami wszystkich innych korporacji, z którymi miałaby walczyć. |
|
|
mjk1 Dziękuję za szczerość - naprawdę. I za to, że ten głos jest otwarty, a nie zaczepny. To już bardzo dużo.Myślę, że w jednym punkcie jesteśmy faktycznie zgodni, że rewolucje niszczą więcej, niż naprawiają, a realna polityka to zawsze sztuka przejść, a nie skoków. Jeśli więc mówisz o kompromisie jako narzędziu dojścia do większej wolności, to jest podejście, z którym da się rozmawiać bez ideologicznej wojny.Różnimy się natomiast w horyzoncie i założeniu nieuchronności. Ty zakładasz zanik państwa jako proces niemal deterministyczny (technologia, osobliwość, krypto), ja patrzę bardziej empirycznie. Państwa upadały i wracały, waluty się zmieniały, ale potrzeba ram, porządku i instytucji powracała zawsze, nawet w nowych formach. Nie jestem przekonany, że 2045 będzie wyjściem z historii, raczej kolejnym jej zakrętem.Dlatego traktuję państwo nie jako byt moralny (dobry/zły), lecz jako narzędzie, które bywa groźne, gdy chce rządzić wszystkim, ale bywa konieczne, gdy trzeba utrzymać stabilność w czasie dużych przełomów. Jeśli w tym sensie mówisz: "zgadzam się na ramy, byle były wąskie i trudne do rozszerzenia", to jesteśmy blisko porozumienia.Co do politycznych zaproszeń - doceniam je, ale na dziś wolę zostać poza strukturami. Ktoś musi być po tej stronie, która nie walczy o władzę, tylko pilnuje sensu, ciągłości i długiego horyzontu. Jeśli moje teksty i argumenty okażą się przydatne, to dobrze. Jeśli nie, historia i tak to zweryfikuje.Reasumując Ty chcesz maksymalnej wolności jak najszybciej. Ja chcę wolności, która nie rozsypie się przy pierwszym wstrząsie. Jeśli kompromisem ma być państwo naprawdę minimalne, przewidywalne i samoograniczające się, to jest przestrzeń, w której możemy się spotkać. Bez mesjanizmu. Bez rewolucji. Bez wiary w to, że świat musi skończyć się dokładnie wtedy, gdy przewiduje to teoria. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski "Istnieje bowiem kilka obszarów, w których państwo ma do odegrania istotną rolę, zwłaszcza jeśli chodzi o zapewnienie stabilności, egzekwowanie praw, ochronę własności czy bezpieczeństwo."Libertarianie napisali o tym setki traktatów, w których bardzo solidnie, i teoretycznie i na podstawie realnie istniejących przykładów, wykazali, że i ta rola państwa jest zbędna. Najważniejszy z nich to Rothbard, który to najlepiej rozkminił. To nie znaczy, że zbędny jest ktoś, kto zajmuje się zapewnieniem stabilności, egzekwowaniem praw, ochroną własności czy bezpieczeństwem. To będzie musiało być zawsze i będzie zawsze zinstytucjonalizowane. Libertarianie tylko bardzo solidnie wykazali, że tym nie musi zajmować się terrorysta, który ma terytorialny monopol na zdzieranie siłą haraczy z mieszkańców danego terytorium. Tak jak wszystkim na świecie, tymi dziedzinami też mogą i powinny się zajmować konkurencyjne, prywatne firmy. Śmiało legislatura, judykatura i egzekutywa mogą być prywatne i konkurencyjne. Ważne jest tylko to, by to się działo w ramach już wykształconej jednolitej cywilizacji dającej ramy moralne oraz różnych kapitalistycznych, prywatnych, rozwiniętych, działających instytucji, takich jak banki, giełdy, firmy ochroniarskie, detektywistyczne, militarne, zrzeszenia konsumenckie, fundacje certyfikujące, organizacje charytatywne etc. A to już mamy. Dlatego u nas anarchokapitalizm jest możliwy, a w Somalii nigdy nie nastąpi, bo tam nie mają takiej cywilizacji jak nasza.I wkrótce (za 20 lat) tak będzie, to nieuchronne, bo po prostu ten terrorysta, który teraz te ważne dziedziny zmonopolizował, upadnie, tak jak upadło niewolnictwo. Bo to się po prostu ekonomicznie już nie opłaca. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Dzięki za tę odpowiedź. To teraz Ci napiszę, że to żadna nowość, do czego między nami doszło. Dokładnie taka dyskusja jak nasza toczy się w Konfederacji od dawna. Ty to Ruch Narodowy, ja to Nowa Nadzieja, Ty to Bosak, ja to Mentzen. I oni sobie wypracowali kompromis, do którego i my powoli dochodzimy. Niemniej ja z moich ideałów nie zrezygnuję, bo jestem dużo bardziej radykalny niż Mentzen, który jest tylko konserwatywnym liberałem, a ja jestem libertarianinem. A Bosak, choć sam siebie tak nie nazywa, jest ordoliberałem. Niemniej ja, jako radykalny paleolibertarianin, w imię doraźnej, realnej, pragmatycznej polityki jestem skłonny do kompromisów, dlatego popieram i Bosaka i Mentzena. Tym kompromisem jest ASE i państwo minimum bardzo dobrze opisane w fachowej literaturze. Ja uważam, że państwo jest całkowicie zbędne. Jednak nie upieram się, by je zlikwidować, albo nawet do tego dążyć, bo dobrze wiem, że ono nieuchronnie zaniknie na skutek rozwoju technologii i wykładniczego wzrostu wydajności pracy. Więc nie boję się iść na kompromisy i nie wstydzę się działać w partii, której liderzy określają się jako "państwowcy". Bosak i Mentzen są państwowcami, są wyznawcami statolatrii, która jest moim zdaniem złem moralnym. Jednak tego zła nie zniszczymy nagle, a nawet gdyby się to udało, to będzie to rewolucja, a ta jest zawsze jeszcze gorsza od tego, przeciw czemu się buntuje. Więc chętnie zgodzę się na Twoje ramy i warunki startowe zarządzone odgórnie przez tego terrorystę, który nas okupuje. On i tak zdechnie w ciągu dwóch dekad, bo mniej więcej w 2045 roku nastąpi technologiczna osobliwość. Więc mi teraz zależy tylko na tym, byśmy w momencie zaniku państwa mieli wolnorynkowy kapitalizm nawet z ramami państwowymi, ale tak wolny, jak się da, jak realia polityczne na to pozwolą. Im będziemy mieć więcej wolności, tym łatwiej przeżyjemy upadek państw. Gdy upadną państwa socjaldemokratyczne, takie, jak dzisiejsza III RP, to będzie to wielki krach skutkujący krwawymi rozruchami i masowymi bankructwami. A kapitalistyczne państwo minimum łagodnie wejdzie w anarchokapitalizm i się w nim rozpuści.Więc radzę Ci zapisać się do Ruchu Narodowego. Tam znajdziesz idealne warunki do wysłuchania Twoich koncepcji i jeśli będziesz kompromisowy i koncyliacyjny, to zaczniesz mieć szanse na realizację Twoich pomysłów. Za 2 lata Konfederacja będzie miała 100 posłów, z czego RN będzie miał połowę. To jeszcze nie pozwoli realizować naszych planów, bo konieczność kompromisu z socjalistycznym PiSem je uczyni mniej skutecznymi, ale powoli będziemy Polskę zmieniać, aż do kolejnej kadencji w 2031, gdy Konfa uzyska pełnie władzy. Jak się dobrze postarasz, to będziesz doradcą ministra infrastruktury z RN. A ja Cię poprę jako sojusznik z wolnościowej partii koalicyjnej, bo Ty np. poprzesz ministra edukacji, czy służby zdrowia od nas, którzy zrealizują pełną prywatyzację tych dziedzin. Wtedy już będziemy wiedzieć, czy i jak udało się zrealizować ideały ASE w Argentynie przez Milei i go po prostu skopiujemy.W ten sposób powoli zmieniając Polskę, wycofując państwo z kolejnych dziedzin, którymi się zajmuje, gładko wejdziemy w osobliwość w 2045 i ją bezboleśnie przetrwamy. To będzie tsunami, które zatopi wielkie statki, ale tysiące małych łódeczek to przetrwa, może nie wszystkie, ale większość. Więc zgadzam się na Twoje rozwiązania. Nawet zgadzam się na Twoje koncepcje co do waluty, bo to czy się zgodzę, czy nie, i czy Ty to zrealizujesz, czy nie, to i tak nic w praktyce nie zmienia, bo upadek dolara to będzie tak wielki krach, że żadne państwowe waluty fiducjarne, nawet Twoja, i tak tego nie przetrwają i w sposób nieuchronny światowy handel zostanie opanowany przez kryptowaluty. Upadek państw i światowy system finansowy oparty na kryptowalutach to nasza nieuchronna przyszłość, która musi nastąpić z przyczyn ekonomicznych. Ja nie muszę tego postulować i o to walczyć. Jedyne, na czym mi zależy i o co walczę, to by Polska w to weszła łagodnie. |
|
|
mjk1 Zgadzam Mazurze, że w Polsce, jak i wszędzie, najważniejszy jest interes kraju, a nie interesy partyjne. Właśnie to, jak wyznaczymy granicę między interesem narodowym a partyjnym, powinno być podstawą zdrowej polityki. Wolność jest podstawowym fundamentem, który rzeczywiście pozwala ludziom na rozwój i samodzielne podejmowanie decyzji. W tej kwestii absolutnie się zgadzam, nie potrzebujemy nadmiaru biurokracji, regulacji czy nadmiernej ingerencji w życie ludzi i firm. Często widzimy, jak administracja państwowa staje się bardziej przeszkodą niż wsparciem dla rozwoju, a państwowy aparat w wielu przypadkach tylko komplikuje życie. Jednak, całkowita rezygnacja z jakiejkolwiek roli państwa nie jest rozwiązaniem. Istnieje bowiem kilka obszarów, w których państwo ma do odegrania istotną rolę, zwłaszcza jeśli chodzi o zapewnienie stabilności, egzekwowanie praw, ochronę własności czy bezpieczeństwo. Państwo nie musi być obciążeniem, ale bez minimalnych struktur i regulacji, rynek nie będzie funkcjonował w sposób sprawiedliwy i stabilny, a siła polityczna i ekonomiczna nie będzie rozłożona równomiernie. Nadmierna zaś centralizacja władzy i korporacyjność polityki powodują, że struktury państwowe stają się obciążeniem, a nie wsparciem. I tutaj rzeczywiście można mówić o nadmiarze biurokracji, której zadaniem powinno być wspieranie rozwoju, a nie utrudnianie go. Odpowiedzialność polityków za podejmowane decyzje powinna opierać się na dbałości o interes narodowy, nie partyjny. Tylko wtedy możliwe jest stworzenie stabilnych warunków rozwoju, które przekładają się na sukces gospodarczy i społeczny. W praktyce chodzi o stworzenie zdrowego balansu między wolnością gospodarczą a rolą państwa w zakresie zapewniania podstawowych ram funkcjonowania rynku. To właśnie w tej równowadze powinna tkwić siła przyszłości Polski. Dlatego myślę, że Twoje zdanie o wolności i ograniczeniu roli rządu jest w pełni zasadne, ale przy jednoczesnym rozważeniu, w jakim zakresie państwo może ułatwiać i wspierać rozwój. |