|
|
tricolour @janWłaśnie czytam uważnie, że suponujesz mi brak powagi. Na jakiej podstawie? |
|
|
Jan1797 "który konsekwentnie ciągnie temat."A w którą stronę? Bądź poważny i czytaj uważnie. |
|
|
tricolour @JanChciałbym, ale wątpię. Zresztą - zobaczymy.A z innej strony - Mjk jest jedynym tutaj blogerem, który konsekwentnie ciągnie temat. Reszta pisze felietony... |
|
|
mjk1 Szanowny Panie Grzegorzu,to jeden z najtrafniejszych komentarzy, jakie pojawiły się pod moimi tekstami i bardzo dziękuję za ten wpis.Rzeczywiście, to co Pan napisał, uderza w samo sedno współczesnej polskiej polityki: PiS i PO nie różnią się wcale w sferze gospodarczej, bo obie formacje realizują ten sam model redystrybucyjnego, etatystycznego państwa, w którym polityka fiskalna jest narzędziem kupowania lojalności wyborców, a nie strategią rozwoju. To właśnie dlatego wojna między nimi nie toczy się o idee, tylko o emocje. Nie jest to spór o kierunek modernizacji, tylko o władzę nad transferami. Nie jest to konflikt o model gospodarki, tylko o to, kto ma kontrolować budżet i media. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka — to nie jest żadna alternatywa, to ten sam system w dwóch barwach. Zgadzam się też z Panem, że prawdziwy spór ideowy mógłby przebiegać pomiędzy nurtem wolnorynkowym (misesowsko-rothbardowskim) a etatystyczno-keynesowskim.To byłby wreszcie spór produktywny, o wizję rozwoju, a nie o to, kto komu zabrał mikrofon w telewizji.Ale, i to jest kluczowe, taki dyskurs wymaga dojrzałej debaty ekonomicznej, której w Polsce od dawna nie ma, bo gospodarka została sprowadzona do socjalnych haseł i PR-owych obietnic. Jednocześnie jednak chciałbym wyraźnie podkreślić, że czysta austriacka szkoła ekonomii, choć intelektualnie niezwykle inspirująca, nie jest w pełni wystarczająca do zarządzania współczesnym państwem w sytuacji strukturalnych kryzysów gospodarczych.Tak jak pisałem w moich wcześniejszych tekstach z cyklu o niezależnym pieniądzu i reformie naprawczej państwa, kapitalizm w swej klasycznej formie zawodzi w momencie, gdy pojawia się kryzys nadprodukcji i niedoboru popytu. To właśnie wtedy, gdy ludzie przestają mieć środki na zakup dóbr, a rynek przestaje się sam równoważyć, mechanizmy austriackiej szkoły przestają działać, bo zbyt duża część kapitału gromadzi się w górnych warstwach systemu finansowego, a gospodarka realna traci zdolność do samonapędzania.Dlatego każde państwo, nawet najbardziej liberalne, musi posiadać pewien zakres suwerenności monetarnej i regulacyjnej, by chronić rynek przed jego własnymi ekscesami. Właśnie z tych przesłanek wynika koncepcja niezależnego pieniądza i reformy naprawczej, o której pisałem wcześniej: chodzi o przywrócenie realnego obiegu wartości, opartego na pracy, innowacji i lokalnej przedsiębiorczości, a nie na spekulacji i długu.Chodzi o gospodarkę, w której państwo nie jest ani opiekunem, ani żandarmem, ale strażnikiem równych szans i uczciwych reguł. To, co Pan napisał o konieczności przejścia od sporów personalnych do sporów ideowych, jest absolutnie kluczowe.Bo jeśli Polacy nie zaczną wreszcie rozmawiać o modelu gospodarki, a nie o tym, kto z kim się kłóci w telewizji, to żadna „zmiana pokoleniowa” ani „nowy ruch” niczego nie zmieni.Dlatego właśnie potrzebny jest nowy język debaty publicznej, język oparty nie na emocji, lecz na wiedzy i odpowiedzialności. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Wojna polsko-polska, bratobójcza walka PiS z PO, dzieląca Polaków nawet w poprzek rodzin, ma jedną kluczową przyczynę: fakt, że PiS i PO mają identyczne poglądy ekonomiczne, identyczny program gospodarczy, to są socjaliści realizujący wszystkie punkty klasycznej socjaldemokracji. Więc by się czymś różnić, musieli wywołać wojnę personalną na emocje. Najskuteczniejsza metoda zdobycia i utrzymania władzy to "dziel i rządź". No to nas podzielili, a my jak te barany daliśmy się podzielić i w ogóle nie zauważamy, że wszystkie główne partie mają identyczne poglądy ekonomiczno-gospodarcze. Na szczęście klinem w ten głupi podział wbija się Konfederacja, która reprezentuje poglądy wolnorynkowe, a zatem antysocjalistyczne, prokapitalistyczne. I jeśli to się utrwali, czyli ten podział na zwolenników misesizmu-rothbardyzmu i makrksizmu-keynesizmu, to będzie to wreszcie zdrowy, twórczy, sensowny, konstruktywny spór. Wreszcie zaczniemy dyskutować przy pomocy rozumu, a nie emocji. Nie będziemy dyskutować, że Tusk to a Kaczyński tamto, co nie ma kompletnie znaczenia, ale że Mises to, a Keynes tamto, że Rothbard to, a Marks tamto. Po takiej dyskusji, po zebraniu całej argumentacji, każdy się w końcu zorientuje, że austriacka szkoła w ekonomii ma rację i jedyny sensowny ustrój to wolnorynkowy kapitalizm. Taki dyskurs w Polsce się jeszcze w ogóle nie zaczął. |
|
|
Mrówka Znalazłeś u mnie posłuch, dobrze prawisz. |
|
|
Jan1797 I tu się mylisz. |
|
|
tricolour @mjkNie znajdujesz posłuchu. Winni są "oni". |
|
|
mjk1 Tak, to właśnie Twój głos Droga Danusiu był inspiracją tego wpisu. I dziękuję, żeś go ponownie zabrała, bo w tym, co napisałaś, widać emocje wielu ludzi, którzy czują się zdradzeni, oszukani i pozbawieni wpływu na własne państwo.To emocje prawdziwe, głęboko ludzkie. Ale jeśli mamy cokolwiek uratować, musimy je przekuć w myślenie, nie tylko w gniew. Masz rację w jednym: Polska rzeczywiście zsuwa się w chaos, w którym bezprawie, kłamstwo i cynizm stają się walutą polityczną.Ale źródła tego nie leżą wyłącznie po jednej stronie.To nie „tylko PO” doprowadziła kraj do stanu demoralizacji, i nie „tylko PiS” ponosi winę za erozję instytucji państwa.To cały system, który od lat żywi się nienawiścią i buduje poparcie nie na programach, lecz na lękach.Zgadzam się całkowicie, że media odegrały fatalną rolę.Jedne przez lata tłumaczyły każdą decyzję rządzących, nawet najbardziej kuriozalną, inne z kolei żyły obsesją „antyPiS-u”, zamiast przedstawiać alternatywę.To nie dziennikarstwo, to wojna informacyjna, w której prawda przestała być wartością, a stała się narzędziem.Ale tam, gdzie widzisz tylko „chamstwo zwycięskiego obozu”, ja widzę mechanizm, który działa zawsze wtedy, gdy władza przestaje czuć oddech społeczeństwa obywatelskiego.Zauważ, każda ekipa, niezależnie od szyldu, gdy tylko poczuje monopol, zaczyna mówić językiem buty i pogardy.Najpierw były „lemingi”, potem „ciemny lud”, dziś „faszyści” i „naziole”.Zmienili się tylko adresaci. Mechanizm ten sam.Wbrew pozorom, wojna polsko-polska istnieje.Tyle że to nie wojna między PiS i PO.To wojna między ludźmi, którzy wierzą w państwo prawa, a tymi, którzy wierzą w plemię.Między tymi, którzy chcą wolności, a tymi, którzy chcą dominacji.Między tymi, którzy rozumieją, że Polska to wspólnota a tymi, którzy widzą w niej łup do podziału.Nie zgadzam się też, że społeczeństwo „milczy”.Ono raczej milczy z bezsilności, bo nie ma już komu ufać.Partie zdradziły, media zdradziły, instytucje się rozłożyły.Ale w tym zmęczeniu rodzi się coś nowego – potrzeba trzeciego głosu, głosu rozsądku, który nie będzie ani przybudówką PO, ani ucieczką dla rozczarowanych PiS-em.Dlatego właśnie piszę, że czas skończyć z wojną polsko-polską.Nie po to, żeby komukolwiek coś „wybaczać”, tylko po to, żeby zacząć wreszcie rozliczać wszystkich, bez względu na partyjny sztandar.Bo jeśli tego nie zrobimy, to rzeczywiście Polska upadnie, nie dlatego, że ktoś ją „sprzeda”, tylko dlatego, że wszyscy uwierzymy, że już nie warto o nią walczyć. |
|
|
Wojciech2 "Nie ma żadnej wojny polski-polskiej ,jest tylko chamstwo ,,zwycięskiego obozu'' sprowadzane do niszczenia opozycji. przy milczącej zgodzie społeczeństwa." i to jest właściwe podsumowanie, bo po jednej stronie jest osiem gwiazdek i "totalna opozycja", a druga strona milczy. |