Otrzymane komantarze

Do wpisu: Urzędnicy kontra obywatele. Czas zburzyć mur systemu
Data Autor
Alina@Warszawa
Realizacja planu podmiany narodów Europy. Władza lewicowych wariatów.  dakowski.pl;
mjk1
Nasza Ania ukochana zainspirowała mnie, swym wpisem tutaj, do napisania osobnego tekstu na temat patologii w naszej warstwie polityczno-partyjno-urzędniczej.  Wrzucę niebawem. Pozdrawiam.
paparazzi
Absolutna racja, nie raz pisałem o reformie administracji państwowej ale pan to ujął najlepiej. Administracja i sądy powinny tworzyć zaufanie, dalej to się wiąże z patriotyzmem narodowym. Jak ludzie widzą że państwo dba o Naród , dba o ich przychody bo jest zainteresowane ich bogactwem w/g zasady naród bogaty , bogate państwo bo każdy człowiek jest jego inwestycją.  
mjk1
Daleko mi do śmiechu Droga Aniu i oczywiście masz rację, że relacja państwo–obywatel to układ wzajemnych zobowiązań. Obywatel ma obowiązki: pracuje, płaci podatki, wychowuje dzieci, broni kraju. Ale właśnie dlatego państwo nie może działać jak bezduszna machina, lecz musi wspierać, słuchać i chronić. Nie chodzi o „sługę” w sensie dosłownym, lecz o przypomnienie, że w demokracji to nie obywatel ma się kłaniać urzędnikowi, ale odwrotnie.Jeśli ktoś, jak Sikorski, poczułby się urażony nazwaniem go „sługą narodu”, to znaczy, że zapomniał, kim naprawdę powinien być każdy urzędnik opłacany z naszych podatków.Ten wpis to część większej całości: cyklu o naprawie państwa. Bo zanim zajmiemy się reformą finansów, ustroju czy prawa, musimy odzyskać zdrową relację: obywatel to nie petent. Państwo to nie narzędzie represji. A urzędnik to nie pan, tylko funkcjonariusz publiczny, który odpowiada przed nami.Zmienimy państwo tylko wtedy, gdy przypomnimy sobie, czym w ogóle miało być. I kto tu komu ma służyć.
sake2020
Zmierza Pan ku utopii.Gdzie i kiedy istnialo czy istnieje państwo które jest sługą obywatela? Zresztą słowo ,,sługa'' nie najlepiej się kojarzy, może raczej zastąpić go zwrotem, że państwo ma obowiązki i powinności wobec obywateli. Powinno dać obywatelom możliwości pracy, dostęp do edukacji i rozwoju, Państwo powinno być wsparciem dla słabszych i wsłuchującym się w głos obywatela.Tyle że stosunek państwo-obywatel to transakcja wiązana i obywatel też ma obowiązki wobec państwa.Obywatel powinien pracować na dobro państwa a więc i innych obywateli, bronić państwa zagrożonego agresją, tworzyć rodziny rodzić i wychowywać dzieci które zapewnią ciągłosc państwa. To tylko ogólne ramy, konspekt który należy rozwinąć i uzupełniać. Już sobie wyobrażam jak pan te moje wypociny obśmieje, więc tylko zejdę z poziomu ogólności na przykład polski.-wyobraża pan sobie minę Sikorskiego jakby go nazwać sługą narodu? 
Do wpisu: Dostęp do ziemi – przywilej wybranych.
Data Autor
mjk1
A ja Mazurze uważam, że to urzędowe przyklepanie, zostało dodatkowo dość słono przyklepane.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1 Masz oczywiście rację. Wielokrotnie przeżyłem sytuację gdy samowolki budowlane po kilku latach starań zostały urzędowo przyklepane . I weź tu szanuj prawo.
mjk1
Rozumiem frustrację Mazurze. Wielu ludzi słusznie czuje się wypchniętych poza system. Gdy przez lata nie możesz uzyskać warunków zabudowy, działka rolna leży odłogiem, a obok deweloper stawia osiedle z pomocą gminy, trudno się nie zdenerwować. Ale choć lex obora (czy lex stodoła) daje faktycznie pewne furtki, to nie jest to trwałe rozwiązanie problemu i może przynieść więcej szkody niż pożytku. Owszem, dziś prawo pozwala postawić stodołę czy budynek gospodarczy bez pozwolenia czy zgłoszenia, ale nie do zamieszkania. Jeśli ktoś zdecyduje się tam zamieszkać, to: łamie prawo budowlane (czyli naraża się na nadzór budowlany i nakaz rozbiórki), - nie ma szans na odbiór budynku ani uzyskanie adresu czy meldunku, - nie podłączy legalnie mediów (woda, prąd, kanalizacja), - nie ubezpieczy domu, bo to "nie dom", - a bank nie udzieli kredytu hipotecznego, bo nie ma czego zabezpieczyć. Co więcej, takie obchodzenie prawa tworzy precedens niebezpieczny dla nas wszystkich: skoro jeden obywatel "kombinuje", to inny może kombinować przeciwko niemu. Zaczynamy żyć nie w państwie prawa, tylko w kraju cwaniactwa i wzajemnej nieufności. Dlatego nie chodzi o to, by "olać urzędników", tylko zmusić ich do działania w interesie obywateli. Dom to nie luksus, tylko podstawowe prawo człowieka. To państwo powinno ułatwiać budowę na swojej ziemi, nie ją utrudniać. Potrzebujemy prawdziwej reformy: - zmiany ustawy o planowaniu przestrzennym, by nie blokowała działek przez dekady, - uproszczenia zasad przekształcania działek rolnych pod zabudowę indywidualną, - automatycznych decyzji, a nie uznaniowości urzędnika, - jasnych terminów i konsekwencji za brak działania administracji. Dziś nie trzeba obchodzić prawa, trzeba naciskać, by działało uczciwie i równo dla wszystkich. Tylko wtedy nie będziemy musieli „udawać stodoły”, by móc zamieszkać na własnej ziemi.
mjk1
W pełni się z Tobą zgadzam Droga Aniu, że bez prawa nie da się naprawić państwa, ale równie niebezpieczna jest sytuacja, w której prawo istnieje tylko na papierze, a w praktyce jest martwe, selektywnie stosowane lub służy silnym kosztem słabszych. Dziś obywatel nie ma pewności ani swojej własności, ani swoich praw. Rolnicy słusznie skarżyli się na działania agencji rolnych, które nie działały w interesie narodowym. Podobnie drobni właściciele ziemi, blokowani latami przez samorządy czy urzędników, widzą, że deweloperzy mają w tych samych gminach zielone światło. To nie jest państwo prawa. To państwo układu. Przytoczony przez Ciebie przykład wypowiedzi prof. Sadurskiego jest kontrowersyjny, ale pokazuje, jak desperacko środowiska prawnicze szukają sposobów na wyrwanie się z obecnej pułapki. Jednak droga na skróty, nawet w imię przywracania prawa, prowadzi w końcu do chaosu. Nie można przywracać ładu prawnego metodą "na Herkulesa", bo wtedy prawo staje się narzędziem siły, a nie sprawiedliwości. Wtedy każdy rząd może uznać, że "tymczasowe bezprawie" to metoda reformy i tak właśnie kończymy z bezprawiem sankcjonowanym. Dlatego potrzebna jest reforma instytucjonalna i mentalna, a nie tylko „nowe przepisy”, bo dziś przepisów mamy aż nadto. Problem w tym, że: - urzędnicy ich nie stosują lub robią to wybiórczo, - sądy są niewydolne, a sprawiedliwość opóźniona jest sprawiedliwością zaprzeczoną, - władza wykonawcza instrumentalizuje prawo, aby karać przeciwników i premiować swoich. W takich warunkach prawo traci autorytet, a obywatel staje się petentem i w tym sensie zgadzam się: jesteśmy w stanie cywilizacyjnej zapaści państwowości. Jak to zmienić? Trzeba stworzyć kodeks nowoczesnego państwa obywatelskiego, którego filarami będą: 1. Niezależność instytucji, nie podlegająca bieżącej władzy, 2. Prosta, jasna legislacja, zrozumiała dla obywatela, 3. Realne narzędzia kontroli społecznej nad urzędnikami i politykami, 4. Priorytet dla interesu obywatela, a nie układów korporacyjno-deweloperskich, 5. Prawdziwa decentralizacja, ale z mechanizmami rozliczalności. Prawo nie może być wymówką dla opresji ani alibi dla bierności. Musi być tarczą obywatela, a nie mieczem władzy. I tu tkwi sedno: nie trzeba odrzucać prawa, trzeba je odzyskać, dla obywateli, nie przeciw nim. Tylko wówczas możliwa jest realna naprawa państwa, także w obszarze tak podstawowym, jak dostęp do ziemi i mieszkania.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1 Olac urzędników! Działka rolna ?  - lex obora albo lex stodoła - masz prawo zbudować sobie bez żadnych zgłoszeń i zezwoleń stodołę. A co w tej stodole mieszka to inna inszość.
sake2020
Pan  proponuje cyklem wpisów rozpocząć dyskusję nad programem naprawczym w róznych obszarach życia. Ziemia ,własność,- to wszystko wiąże się z trudnościami związanymi z ociężałością machiny urzędniczej zbyt rozrośniętej by móc rzeczywiście nawet ogarnąć swój resort a jednocześnie być podporzadkowaną aktualnej władzy. Trudno naprawić jednak cokolwiek jeśli zbacza się świadomie ze ścieżki prawa.Przytoczę wypowiedź profesora prawa Sadurskiego nawołującgo by w celu przywracania praworządności powinno stosować się bezprawie. ,,Niech Żurek idzie śmiało na rympał.Ma być jak Herkules, trzymanie się litery prawa to droga donikąd''.   Jak więc  odrzucając prawo ma wyglądać gospodarka, polityka społeczna w tym mieszkaniowa, jakich przepisów się trzymać? Faktem jest że nigdy nie było dobrze ,że niedaizm i tumiwisizm jest powszechny, ale w obecnej sytuacji  nikt nawet nie może być pewny swojej własności.Umykał nam fakt skarg rolników ,że agencje rolne opanowane przez PSL blokują sprzedaż polskiej ziemi chętnym rolnikom polskim a preferują obcokrajowców. Czyli państwo opresyjne wobec własnych obywateli. A sprawy deweloperów i ich działania? Dla nich panujące bezprawie to los szczęścia.Byliśmy w państwie ułomnego prawa a wylądowaliśmy w całkowitym i sankcjonowanym bezprawiu. Trzeba przywrócić prawo ,bo tylko wtedy da się cokolwiek naprawić.. 
Do wpisu: Nie damy wam legitymacji. Zbudujemy nowe państwo
Data Autor
VivaPalestina
TW Tezeusz Cwel "Rus gówno W twojej roSSji wybierasz  w swojej armii czerwonej swego ukochanego osranego bandytę putlera. Dlaczego uciekłeś z Polski dupa paliła czy pukali o 6.00. Starcze ?" Przecież ty pojebany jesteś kapusiu ::) Ja pierdole... Co za debil...
Tezeusz
@Rus gówno W twojej roSSji wybierasz  w swojej armii czerwonej swego ukochanego osranego bandytę putlera. Dlaczego uciekłeś z Polski dupa paliła czy pukali o 6.00. Starcze ?
mjk1
Uczciwie do końca Droga Aniu.  Zgodnie z zasadą w październikowych nie brałem udziału. Jak zobaczyłem, co wyprawiają ci co wygrali, to w następnych, które akurat nie miały znaczenia, byłem jednym z pierwszych w lokalu wyborczym. I oczywiście w prezydenckich też uczestniczyłem i w pierwszej turze nie głosowałem na Nawrockiego.
sake2020
@mjk1.....A czy teraz w tych wyborach - w pażdzierniku i późniejszych  prezydenckich brał pan udział pomimo tego ,że uważa je za element układu zamkniętego? 
mjk1
Jak Ci pisałem Viva, że nie zawsze masz rację, to zaprzeczałeś. Teraz sam to udowodniłeś. Tym razem wyszło na moje. Jak z krasnoludkami.
VivaPalestina
mjk1 "Na żadną. Nie uczestniczę w tym systemie. Nie uznaję tych zasad gry." Jakbym sam napisał :) Dwa razy byłem na wyborach. Pierwszy raz w 1985 roku (jestem usprawiedliwiony bo byłem wtedy żołnierzem i musiałem). A drugi raz jak Andrij Dudajło startował na 2 kadencję. Poświęciłem się i z bólem doopy oddałem głos na Trzaskowskiego.
Do wpisu: Kto ma instytucje, ten ma władzę. Czas na nowe zasady
Data Autor
mjk1
To trafna obserwacja Droga Aniu, bo rzeczywiście, jeśli Polska ma wyjść z obecnego kryzysu państwowości, nie może dłużej udawać, że prezydent to ceremonialna figura bez znaczenia. Potrzebujemy głowy państwa, która nie tylko korzysta z prerogatyw, ale aktywnie broni interesu narodowego, również na arenie europejskiej. Przyszły prezydent musi jasno powiedzieć: Polska nie jest krajem drugiej kategorii, któremu się coś każe. Polska ma prawo mieć własne zdanie, własny interes i własny głos, nawet jeśli nie pasuje to brukselskiemu establishmentowi. W tym kontekście warto docenić działania tych europosłów, którzy w ramach EKR próbują tworzyć realną przeciwwagę wobec ideologicznej dominacji UE. Ale to nie wystarczy. Polska polityka zagraniczna musi być spójna, pewna siebie i konsekwentna, a kluczową rolę w tym może odegrać prezydent, zwłaszcza w obliczu ograniczania suwerenności przez kolejne inicjatywy UE: Zielony Ład, migracyjne przymusy, ingerencje w wewnętrzne sprawy państw członkowskich. Problem jednak jest znacznie głębszy. Zdradliwe głosowania europosłów przeciwko własnemu państwu to nie tylko sprawa lojalności, ale objaw znacznie poważniejszej choroby systemowej. To efekt tego, że polskie państwo nie funkcjonuje jak spójny, sprawny organizm, tylko jak zbiór rozproszonych wpływów, niejawnych lojalności i instytucji pozbawionych tożsamości. Dlatego właśnie ten cykl wpisów nie dotyczy wyłącznie kwestii europejskich, ani tylko relacji z UE. To cykl o naprawie państwa jako całości, od jego ustrojowego fundamentu, przez instytucje, aż po kulturę polityczną i mechanizmy odpowiedzialności. Prezydent, nawet najlepszy, nie naprawi państwa w pojedynkę. Ale może być iskrą, inicjatorem procesu, który Polacy dokończą, jeśli zrozumieją, że prawdziwa niepodległość nie polega na tym, by mieć flagę i hymn, lecz sprawne instytucje, niezależne sądy, wolne media i lojalne elity. Dlatego warto mówić o roli prezydenta. Ale jednocześnie trzeba pamiętać, to tylko wierzchołek góry lodowej. Rdzeń problemu to państwo jako takie. I temu właśnie poświęcony jest cykl moich wpisów: jak to państwo naprawić, by znów było nasze.
sake2020
@mjk1.......Tyle że trzeba postawić krok dalej.Ktoś musi zawalczyć o te interesy. Mamy przecież polskich europosłów skupionych wokół Morawieckiego w partii Konserwatystów i Reformatorów którzy robią dobrą robotę. Niestety mamy też europosłów którzy zapomnieli chyba że są Polakami głosując przeciw Polsce. Wielka nadzieja w prezydencie ,który swoim autorytetem i wsparty naszym zaufaniem  może rozpocząć ,,nową erę'' nie przejmując się zakazami Tuska.Przecież pamiętamy jak Tusk niszczył wizerunek prezydenta Kaczyńskiego mówiąc ,że jemu prezydent do niczego nie jest potrzebny,blokował mu przelot,nawet krzesło,a  chamowaty Sikorski szydził,że Kaczyński pogubi się w brukselskich korytarzach,nie znajdzie drogi do toalety, a nawet klęczał szyderczo wołając by prezydent nie jechał kompromitować tam Polski. Właśnie tam trzeba pokazać,że nie jesteśmy krajem któremu tylko się każe.
mjk1
To bardzo dobre pytania Droga Aniu. Rzeczywiście, warto sobie zadać jedno podstawowe: czy inne państwa członkowskie UE pozwalają Brukseli ingerować w swoje sprawy wewnętrzne tak, jak pozwala na to obecna polska władza? Odpowiedź brzmi: nie. Niemcy, Francja czy Hiszpania umiejętnie rozgrywają Brukselę, chroniąc swoje interesy. Nawet jeśli łamią zasady unijne (jak Niemcy przy orzeczeniu swojego Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który zakwestionował wyższość prawa UE), to robią to z podniesioną głową, bez kompleksów i z pełnym przekonaniem, że państwo narodowe ma prawo chronić własny porządek prawny. Ich europosłowie nie donoszą na swój kraj, bo to polityczne tabu. U nas? Przez ostatnią dekadę zdrada interesu państwa była wręcz przepustką do kariery. Polscy europosłowie opozycji nie negocjowali z Brukselą, oni ją wykorzystywali jako pałkę do walki wewnętrznej. Zamiast budować pozycję Polski jako suwerennego partnera w UE, woleli osłabiać własne państwo, byle tylko osłabić rząd PiS. I choć PiS nie był bezbłędny, to taktyka totalnej delegitymizacji rządu za granicą była nie tylko szkodliwa, ale i bezprecedensowa w skali Europy. Trudno nie zgodzić się, że przez 10 lat Polacy, jako opinia publiczna, nie odrobili lekcji suwerenności. Zamiast oceniać obiektywnie działania rządzących, wielu przyjęło postawę „byle nie PiS” – nawet jeśli oznaczało to zgodę na bezprawie obecnej ekipy. Teraz mamy tego efekt: rząd, który łamie Konstytucję w biały dzień, a Komisja Europejska bije brawo. Czy Europa to stado baranów? Nie. Ale wspólnota narodów została wyparta przez system, w którym elity brukselskie mają własny interes, często oderwany od obywateli. Kraje takie jak Węgry, Dania czy nawet Czechy dobrze to rozumieją i stawiają granice ingerencji. Polska, zamiast iść ich śladem, oddała klucze do suwerenności ludziom, którzy w Brukseli szukają legitymacji do rządzenia, bo w Polsce nie potrafią wygrać w ramach demokratycznych reguł. To nie Unia jest problemem, tylko model relacji, który pozwala jej działać jak właściciel kolonii wobec państwa, które zatraciło instynkt obronny. Bez suwerenności, nie będzie równowagi, powagi ani odbudowy.
sake2020
@mjk1.....Mnie jednak nurtuje problem ,,pokory'' państw UE wobec jej władz. Jak to z nią jest. Czy inne  państwa pozwalają u siebie robić porządki KE nawet wbrew traktatom? Czy naginają swoje przepisy dla brukselskiego lepszego samopoczucia,czy też po cichu uzgadniają z Brukselą swoje kwestie czy korzyści? My wiemy tylko z samochwalstwa Tuska, że nie został ograny przez Unię a nawet jesteśmy ,,beneficjentami'' wszelkiego dobra i pieniędzy płynących do nas  z UE. Trudno uwierzyć,że Europa to stado baranów.    I jeszcze słowo o marnowaniu 10 lat. Właśnie to Polacy zmarnowali te lata ,,jechaniem po PiS'' bez jakiejkolwiek refleksji nad zachowaniem ówczesnej opozycji rosnącej tym samym w siłę a teraz bezkarnej i bezczelnej. Ilu to nibypolskich posłów szczekało w Brukseli, szczekało w TVN i było gotowe związać się sojuszem z każdym kto też na PiS będzie szczekał.Tyle ,że w Brukseli żaden obcy europoseł  nie atakował jawnie swego kraju bo nie podobał mu się własny rząd. Teraz się podoba? No to sie cieszmy.
mjk1
Masz rację Droga Aniu, odbudowa państwa nie może się udać, jeśli najważniejsze instytucje są podporządkowane nie tylko jednej partii, ale wręcz zewnętrznemu interesowi politycznemu spoza Polski. Równowaga władzy, niezależność instytucji i ich autorytet, wszystko to wymaga jednego: suwerenności. Bez niej nie zrobimy ani kroku. Raport Komisji Europejskiej o „praworządności” to klasyczny przykład instrumentalnego traktowania prawa jako narzędzia politycznego. Wskazuje się na rzekome „braki” w poprzednim rządzie, milcząc lub wręcz pochwalając działania obecnej ekipy Tuska, które nie mają nic wspólnego z żadną praworządnością: siłowe przejęcie mediów publicznych, prokuratury, likwidacja TVP Info bez ustawy, wygaszanie mandatu sędziom, czystki kadrowe, zamachy na budżet TK, SN czy KRS, to wszystko dzieje się bez żadnej reakcji ze strony KE, a często przy jej aplauzie. To nie jest równe traktowanie, to polityczna gra. Tego typu działania łamią nie tylko Konstytucję RP, ale także zasady zapisane w traktatach unijnych, które wyraźnie ograniczają kompetencje UE do ściśle określonych obszarów. KE nie ma prawa ingerować w organizację mediów publicznych w państwach członkowskich, wybór prokuratora krajowego czy struktury sądów konstytucyjnych. A jednak to robi, bo politycznie jej się to opłaca. Tylko że państwo nie może być trwale zbudowane na politycznym szantażu zewnętrznym. Jeśli każda reforma, każda decyzja, każdy wybór ludzi do instytucji zależy od „zielonego światła z Brukseli”, to nie mamy własnej państwowości, mamy zarząd komisaryczny. A to jest stan patologiczny. Dlatego Karol Nawrocki ma rację, sprawa musi trafić do Brukseli, ale nie w tonie błagania, tylko stanowczej noty suwerennego państwa. Musimy jasno powiedzieć: dość bezprawnego przekraczania kompetencji traktatowych. Dość politycznych ingerencji, które mają osłabić mechanizmy obronne polskiego państwa przed wewnętrznym monopolem jednej grupy politycznej. Odbudowa nie zacznie się, dopóki trwa uzależnienie struktur państwowych od zewnętrznych impulsów politycznych. Jeśli jakikolwiek rząd, obojętnie czy PO, PiS, Konfederacja, czy inny, musi pytać KE, czy wolno mu działać zgodnie z Konstytucją i polskim interesem, to nie mamy państwa, tylko prowincję. Odbudowa instytucji zacznie się dopiero wtedy, gdy Polska odzyska sterowność i możliwość egzekwowania prawa we własnych granicach, niezależnie od opinii politycznych komisarzy. Europa może być wspólnotą współpracy. Ale nie może być narzędziem dominacji nad wolnymi narodami. Teraz już rozumiesz Droga Aniu, jaka jest różnica pomiędzy obecnym prezydentem a poprzednim i dlaczego, mówienie, że z poprzednim zmarnowaliśmy 10 lat, nie było "jechaniem" po PIS?
sake2020
Żeby przywrócić państwu równowagę, uniezależnić instytucje i urzędy od partii i zauważyć obywateli należy przywrócić mu powagę. To wiąże się z naszym członkostwem w UE i stosunkiem tejże do Polski. Żeby cokolwiek odbudować trzeba mieć zdrowe fundamenty. Raport KE o stanie ,,praworządności '' w Polsce jest skandalicznym dokumentem pokazującym podwójne standardy,hipokryzję i cynizm. Dokument nie tylko używa ,,praworządności'' jako pałki do okładania niepokornych krajów w każdej dziedzinie zycia.,ale też pochwala bezprawie jakie jest udziałem rządu Tuska. Siłowe przejęcie prokuratury, mediów publicznych, bezprawne odsunięcie Prokuratora Krajowego, czystki kadrowe , ,,polowanie na czarownice'' ,odwoływanie prezesów Izb naruszanie rażące ustaw i wyroków TK, odebranie budżetów TK, SN, KRS  i wreszcie łamanie Konstytucji . KE  łamie więc w ten sposób kręgosłup państwa. bo nawet sprawy w które ingeruje leżą poza jej kompetencjami i przekraczają uprawnienia traktatowe. Musimy zrozumieć, że dopóki parasol ochronny KE będzie rozpięty nad Tuskiem nie ma mowy o żadnej odbudowie. Najpierw trzeba odnieść się do bezprawnego ingerowania UE w obszary, w które prawnie nie może wkraczać. Karol Nawrocki -elekt zapowiedział, że jego obowiązkiem będzie te sprawy poruszyć w Brukseli, ale natychmiast Tusk uznał to jako bezprawne działanie prezydenta. Nie będzie żadnej odbudowy jeśli czynniki zewnetrzne będą decydowały o naszym być albo nie być.  
Do wpisu: Czas naprawy.
Data Autor
mjk1
Masz rację Hornblower: system regularnie wypuszcza "nowe" ruchy tylko po to, by rozbroić społeczne emocje i znów przekierować energię na kontrolowane tory. To trwa od dekad. Kukiz, Palikot, Nowoczesna, Hołownia, każdy miał być alternatywą, każdy okazał się bezpiecznym wentylem. Ale to nie znaczy, że nie ma ludzi, na których można dziś postawić. Są, nawet w istniejących partiach. Nie każdy, kto działa w ramach obecnych ugrupowań, jest automatycznie częścią układu. Niektórzy młodzi politycy, Grzegorz Płaczek z Konfederacji, Paulina Matysiak z Razem, Michał Woś czy Patryk Jaki z byłych środowisk Ziobry, to przykłady osób, które mimo różnych poglądów, mają cechy wspólne: niezależność, autentyzm i odwagę. Oni są zbyt bezkompromisowi, by szybko „wkręcić się” w układ, ale zbyt niepokorni, by zdominować obecne szyldy. Dlatego nie chodzi o to, by nowy ruch całkowicie odciął się od partii, ale by wyciągnął z nich to, co wartościowe, i połączył z tym, co oddolne, obywatelskie, bezimienne. Nie zbudujemy nowej siły na celebrytach ani wiecznych skoczkach partyjnych, ale też nie musimy tworzyć wszystkiego od zera. Trzeba zbudować mechanizm selekcji, w którym najpierw rozpoznajemy ludzi po ich działaniach, konsekwencji i odwadze – a dopiero potem pytamy, z jakiej są partii. Jeśli ktoś mówi rzeczy ważne, ale z lewej flanki, nie skreślamy go. Jeśli ktoś działa uczciwie w niszowej frakcji, warto dać mu przestrzeń. Nowy ruch nie może być szyldem. To ma być platforma współpracy ludzi o różnych poglądach, ale wspólnych zasadach. Nie rozmyta ideologia, tylko konkretne minimum ustrojowe i etyczne, które musi być respektowane: niezależność Polski, przywrócenie prawa, likwidacja klientelizmu, silne instytucje, decentralizacja władzy, odbudowa wspólnoty. Tak, trzeba uważać, żeby nie dali się podpiąć do tego kolejni cwaniacy z przeszłością. Ale to nie znaczy, że nie można zaufać nikomu. Trzeba zaufać rozsądnie, ostrożnie, na podstawie działań, nie deklaracji. Ludzie tacy jak Płaczek, Matysiak, Woś, Jaki – mogą być takimi punktami odniesienia. Jeśli dołączą do nich ci, którzy dziś są „poza sceną”, ale nie poza życiem publicznym, wtedy coś może się zrodzić. To nie będzie łatwe. Ale jeśli mamy czekać aż wszyscy się wypalą, to wypalimy się razem z nimi.
Hornblower
No właśnie. Potrzebny jest nowy ruch. Nowa siła. Zauważ, że beneficjenci obecnej sytuacji nie czekają z założonymi rękoma. Od czasu do czasu pojawia się na wszelki wypadek "nowa" siła i "nowy" ruch, od razu z całkiem dobrymi notowaniami. Na okoliczność, gdyby Polakom znudził się obecny dualizm, ni stąd, ni zowąd pojawia się na ten przykład jakaś Liga Polskich Rodzin, Samoobrona czy Ruch Palikota. Potem Kukiz'15 i Nowoczesna. Potem Polska 2050. Gotowe rozwiązania dla Polaków zmęczonych wojną PO - PiS. Nowy - stary ruch, najlepiej przydatny do spacyfikowania mrzonek Polaków o nowej sile politycznej. I zrażenia ich do kolejnego pomysłu tego typu. Kto zatem miałby stworzyć ów nowy ruch? I jak uniknie przystąpienia do owego ruchu zawodowych polityków, którzy przeszli już kilka  czy kilkanaście partii i zawsze są tam, gdzie władza i kasa? Cyników i oportunistów, którzy z najszlachetniejszego zamierzenia zrobią PO, PiS, PSL czy Lewicę bis? U mnie lokalną gwiazdą polityki jest gość, który był w 9 partiach. Największy sukces to rzecz jasna dokonany w porę transfer z PO do PiS, dzięki czemu 8 lat miał super fuchę za super kasę. Kto i jak ich zatrzyma przed opanowaniem owego nowego ruchu?