Otrzymane komantarze

Do wpisu: "Nie lubię dzieci" - smutne i przerażające wyznanie Polek
Data Autor
Pani Anna
@Zbyszek_S  Oj nie rozumiemy się.  Czytając mam wrażenie,  że Pan naprawdę urodził się wczoraj. Gdzie ja napisałam,  że badania o ustalenie ojcostwa jest inicjowane przez kobiety? Jest inicjowane przez tę ze stron, która uchyla się od płacenia alimentów argumentując "nie mam pewności,  że  TO dziecko jest moje". "Masowe" jak Pan twierdzi zjawisko jest czymś spowodowane, Pan uważa,  że tym, iż obecnie kobietom w głowach się poprzewracało i zamiast znosić w milczeniu jak ich matki i babcie przemoc fizyczną,  ekonomiczna lub psychiczną,  zdrady czy pijaństwo występuje taka o rozwód.  I to jest dla mnie dowód myślenia stadnego, czyli solidarności męskiej w Pana wykonaniu. Proszę pomyśleć,  czym może kierować się kobieta występująca o rozwód,  mająca pełna świadomość,  że zostanie sama z dzieckiem, że pod każdym względem będzie miała trudniej,  że na "rynku małżeńskim " kobieta z dzieckiem nie jest już szczególnie pożądana? Według mnie musi być zdeterminowana, a nie nieodpowiedzialna ( choć nie wykluczam, że i tak może być  w jakimś promilu - statystyka). Wie Pan, ja nie tylko znam życie,  bo już większą jego część już przeżyłam, ale odbyłam również kiedyś staż jako aplikantka w sądzie rodzinnym. Napatrzyłam się. Pan, mam wrażenie po prostu nie lubi kobiet, nie mówiąc o ich zrozumieniu :) Napisałam już Panu, że ja sama też dlugo deklarowałam niechęć do dzieci oraz ich posiadania. Jak to mówią,  na wszystko musi przyjść czas. 
tricolour
@zbyszek. Nie, moim zdaniem nie. Oczywiście jest sprzeczne z naszymi oczekiwaniami oraz myśleniem kategoriami konsekwencji, ale natura działa tak, jak eksperyment "utopia" - gdzie zaspokojona we wszystkie potrzeby oraz wolna od niebezpieczeństw społeczność myszy zdechla co do sztuki po 1588 dniach eksperymentu, przechodząc znane nam dziś fazy homoseksualizmu czy hedonizmu. Tak działa natura: nie mam wroga, to po sytym obiedzie dymam kolegę. Bo ileż można dymać te same koleżanki?
Zbyszek
@Pani Anna: Odpowiedzialność to jest pozostanie w małżeństwie po jego zawarciu, co najmniej do pełnoletniości dzieci. Jeśli pani uważa za odpowiedzialne zachowanie masowe - bo 70% to zjawisko masowe, składanie pozwów o rozwód po zawarciu małżeństwa to takie zachowanie odpowiedzialne wcale nie jest. Przeciwnie. Podobnie te badania ojcostwa - jak rozumiem inicjowane przez kobiety, wskazują raczej na nieodpowiedzialność tych pań. Stąd pani przypisywanie nieodpowiedzialności mężczyznom, trąci płciową solidarnością wyłączającą myślenie racjonalne. "Przyznam,  że sama nie wiem, jak te współczesne kobiety sobie radzą jakoś jednak mniej bo mniej ale wciąż rodząc dzieci, wychowując i pracując jednocześnie,  nie mając nikogo do pomocy, bo rodzice albo daleko,  albo też jeszcze sami pracują zawodowo." Nie. Ta hipoteza o uciemiężeniu polskich kobiet jako źródle ich udręki i/lub niechęci do dzieci jest nieuzasadniona. Nie urodziłem się wczoraj. Znam mnóstwo historii. Dawniej kobiety miały ciężej. Nie miały po prostu takich oczekiwań i takiego przekonania o byciu poszkodowanymi jak mają teraz. Same warunki były częstokroć o wiele, wiele trudniejsze, a zakładały rodziny, nie badały ojcostwa, były żonami i matkami, i ostatecznie rzecz biorąc - badania naukowe na to wskazują - były szczęśliwsze niż kobiety obecne. Pani - zgodnie z feministyczną, zaakceptowaną przez kobiety narracją - winą obciąża mężczyzn, a kobiety to uciemiężone ofiary, które "bronią się" rozwodami i podobnymi sprawami. To nie jest zarzut. Z tą postawą spotykam się przez lata i to w rozmaitych przekrojach wiekowych i poglądowych u kobiet. Ten instynkt stadny wyłącza myślenie racjonalne, a włącza - bojowe. Czy zatem meżczyźni są bez winy? Nie. Ale wszystko jest przeciwko nim. Państwo. Prawo. Sądy. Media. Eksperci. Kobiety. Musielibyśmy przejść na szerszą dyskusję o interakcjach między płciami, o takich paranoicznych ale uzasadnionych ruchach jak MGTOW i tak dalej i temu podobne. Ale proszę zwrócić uwagę, że to wszystko jest skutkiem argumentacji obronnej, polegającej na stawianiu zarzutów innym, w celu usunięcia mogącego pojawić się negatywnego wartościowania, w związku z tym prostym wyznaniem kobiet, ze "Nie lubię dzieci" i tymi ich decyzjami, że dzieci nie chcą i tymi skutkami, że wymieramy.  
Zbyszek
@tricolour: "Nie rozumiem, co jest smutnego w szczerym wyznaniu, zgodnym z naturą?" To jest sprzeczne z naturą.
spike
Nie wiem w którym miejscu to napisałem, inaczej rozumiemy słowa pisane. Dodam tylko, że obecnie nastała "moda", że młodzi nie uważają się dzieci jako kapitał rodziny, a trudno od państwa wymagać, by "kupował" dzieci, tym bardziej, że inne kraje dzięki kolaboracji z Niemcami, mieli dużo mniejsze koszty odbudowy gospodarki, jak też po wojnie nie byli pod sowiecką okupacją, a obecny rząd zrobił dla rodzin i dzieci dużo więcej niż pozostali, a faktycznie rządzą tylko 8 lat.
Pani Anna
@Tricolour  Też mi się wydaje, że współczesne zachodnie społeczeństwa przypominają te myszy hodowlane Calhouna. Podobieństwa są zdumiewające. Swoją drogą nie był przypadkowy sposób wychowania dzieci w nawet bardzo bogatych,  arystokratycznych, a nawet monarszych dworach. Surowy, wymagający,  w spartanskich warunkach. Królewicze oddani Długoszowi na wychowanie spali w kącie izby na wiązce słomy.
wielkopolskizdzichu
"panie wyraźnie postulują związki bez dzieci z ewentualną obecnością psa." Ten twój Prezes też nie ma żony i dzieci. Za rodzinę kot mu robi. Czyżby za młodu nasiąknął lewacką modą?
tricolour
@all Nie rozumiem, co jest smutnego w szczerym wyznaniu, zgodnym z naturą? Wielokrotnie powtarzany na różnych ssakach eksperyment "utopia" zawsze dawał identyczny efekt. Zawsze, nie było jednego innego. To zamiast przyjąć wyniki eksperymentu jako element wręcz przyrody dziwicie się temu, co oczywiste.
Pani Anna
@Rolnik No cóż, sama natura tak nas ukształtowała,  że instynktownie poszukujemy najlepszych genów do przekazania potomstwu ...  Nie widzi Pan w przyrodzie, co niektóre samce wyprawiają, żeby tylko przypodobać się samiczce,  kiedy przychodzą gody? Te markowe loki to przy tym pikuś. 
sake2020
Przecież model nie posiadania rodziny i dzieci jest lansowany w Polsce.Na protestach proabocyjnyvch pani Lempart wypowiadały się liczne uczestniczące w nich panie jaką radość odczuwały po dokonaniu aborcji,nawet dopisał im apetyt na pizzę.Podobne wypowiedzi padają w GW gdzie panie wyraźnie postulują związki bez dzieci z ewentualną obecnością psa.Nawet to było tak ,,pięknie'' ujęte-,,psiecko-tak,dziecko-nie'' Tego trendu nie zmienią żadne formy pomocy młodym rodzinom jeśli tę rodzinę traktuje się jak przeżytek katolicyzmu i ciemnogrodu.Zadbają o to organizacje i fundacje nie wiadomo przez kogo dotowane.
Pani Anna
@Zbyszek_S  Ale co to jest w tym wypadku ta odpowiedzialność.  To, że uznał dziecko i się ożenił,  to chwała mu za to, ale często na tym jego rola się kończy.  Przyznam,  że sama nie wiem, jak te współczesne kobiety sobie radzą jakoś jednak mniej bo mniej ale wciąż rodząc dzieci, wychowując i pracując jednocześnie,  nie mając nikogo do pomocy, bo rodzice albo daleko,  albo też jeszcze sami pracują zawodowo. A tu w domu jeszcze jedno dodatkowe dziecko, co z tego, że metrykalnie dorosłe, które wymaga pełnej obsługi ( bo w domu to mamusia gotowała,  sprzątała, i zajmowała się dziećmi). Żadna ze mnie feministka ale sama bym tego nie zniosła. Do tego zdrady, ciągła nieobecność w domu bo " ktoś musi zarabiać,  a w korpo nie tolerują,  kiedy wychodzi się przed szefem ". Nie twierdzę,  że to wszystkie powody, bo to życie. Pomijam pijaństwo i przemoc. Pan widzi na spacerze mężczyznę pchającego wózek i z tego wyprowadza wniosek,  że kobieta nie lubi dzieci. Ja patrząc na tych młodych mężczyzn dookoła autentycznie współczuję współczesnym dziewczynom,  które jakoś muszą wśród tych podgolonych istot w rurkach znaleźć właściwego kandydata na męża i ojca swoich dzieci. Dlatego też ten "wybór " jest coraz bardziej przypadkowy, spowodowany tykającym zegarem biologicznym... A potem cóż.  Ja nie wymagam od innych heroizmu, bo sama nie wiem, jak bym się zachowała, czy też nie pogoniłabym dziada.   
NASZ_HENRY
Czasy się zmieniają Kiedyś dzieci cementowały małżeństwo. Obecnie małżeństwo cementuje wspólny kredyt mieszkaniowy ;-)  
Zbyszek
@Pani Anna: Aha. Rozumiem z tym badaniem ojcostwa. Tego, czego nie rozumiem, to powód. Ja jestem archaiczny. Są młodzi. Poznają się. Zawierają małżeństwo. Współżyją ze sobą na zasadzie wyłączności i wierności. Rodzą się dzieci. Stąd mi się wydawało głupie to badanie ojcostwa, bo co tu badać?! Ale rozumiem, że teraz panowie oraz panie, stali się postępowi i stąd te badania. Pani próba wskazywania mężczyzn jako winnych 70% udziału kobiet w pozwach o rozwód nie jest dobrze uzasadniona. Zupełnie nie wiadomo, co ma znaczyć, że mężczyzna coraz częściej "nie radzi sobie z braniem odpowiedzialności". A kobieta sobie radzi, że składa pozew o rozwód? To jest odpowiedzialność?
Zbyszek
Ale wszyscy politycy i media ciągle mówią, że ZA MAŁO jest pomocy i pieniędzy dla potencjalnych matek. Że jakby było więcej, to ho ho.... zaraz zaczęłyby rodzić. Więc one są poszkodowane biedą i trudnymi warunkami, i dlatego nie decydują się na dzieci. Z pańskiego komentarza wynika, że jest dokładnie odwrotnie.
Zbyszek
Ciekawy komentarz. Wnioski jakie z niego wynikają, są takie, że to, co często wskazujemy na przyczynę braku dzieci - więcej pomocy państwa dla dzieci i rodziny, wcale nie pomaga i rzeczywistość podpowiada, że jeśli to działa, to niewystarczająco albo w ograniczonym horyzoncie czasowym. Także to, że posiadanie dzieci bierze się z ukształtowania psychiki i mentalności ludzi, a nie z dogodnych warunków materialnych, które będąc dogodne często tak zmieniają tę psychikę, że ludzie i kobiety w szczególności "Nie lubią dzieci". Zatem cały ruch zmiany "starych" wzorców zachowań, ról społecznych i rodzinnych, jest procesem takiej zmiany ludzi, że zaczynają wymierać. Pewien bogaty Amerykanin uporczywie powtarzał, że jest nas za dużo. No cóż...
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ Lech Makowiecki, bardzo słusznie. Egoizm, bezgraniczna chęć posiadania dóbr materialnych, wiara w bożka Mamon, chęć samorealizacji nie sprzyjają dzietności  i można by dalej wyliczać. Pzdr 
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@Pani Anna " Nie kocham cię juz Stefan, Markowi się ładniej kręcą włosy " w wolnym tłumaczeniu. Przypuszczam z  prawdopodobieństwem dążącym do pewności, że  jednak kobiety. Facet jest bardzo prostym narzędziem do obsługi. Wiem to też z doświadczenia nie tylko z literatury. Pzdr 
Jabe
Wytłumaczenie erozji po­zycji ins­ty­tucji ro­dziny jest proste: soc­jalizm. Pań­stwo prze­jęło obo­wiązki rodziny. Po co rodzić pań­stwu dzieci?
spike
"Permanentny brak systemowego wsparcia dla młodych rodziców, szczególnie w kwestii mieszkaniowej." etc. Tylko jak wytłumaczyć podobną sytuację wymierania narodów o wiele bogatszych niż Polska, ktoś opublikował niemiecki raport, był podobny do polskiego, za 50 lat Niemcy będą stanowić mniejszość narodową we własnym kraju, a co najciekawsze, napływowi emigranci zarobkowi nie mając tych zdobyczy cywilizacji, rozmnażają się "jak króliki", może tajemnica ich dzietności tkwi w ich kulturze, że mężczyźni mają swoje obowiązki, a kobiety swoje, nie wchodzą sobie w paradę, jak to się dzieje w "naszej" cywilizacji, gdzie kobieta chce przejąć, zastąpić mężczyznę. Oopłakane skutki tego widzimy w każdej dziedzinie, od polityki zaczynając, wystarczy posłuchać posłanki opozycji, albo te marszów "macic", domagające się "prawa kobiety", do tego - Boże nie grzmisz - "prawa człowieka"! do aborcji na życzenie, do tego na koszt całego narodu, podobnie jest z in vitro, dr Mengele metoda poczęcia człowieka, by począć jednego człowieka, poświęca się kilkoro jego poczętych braci, bo mamusi nie życzy sobie więcej niż jednego dzidziusia, bo to ciężka praca i za drogo. Można powiedzieć, że polski katolicyzm tak mocno komuś przeszkadza, że znalazł sposób, by się znienawidzonej Polski pozbyć, redukując do garstki parobków, to lepsze i skuteczniejsze niż zbrodniczy holokaust. "Potrzeba przede wszystkim przedostać się do społeczeństwa obcego, choćby obwarowanego jako forteca i wtedy dopiero można je pokonać" Potrzeba zatem przyswoić sobie wszystkie formy zewnętrznej asymilacji, tak co do narodowości jak i co do religii,(), by móc swobodnie rozkładowo działać od wewnątrz na rdzenne społeczeństwo" "Musimy się starać, by wszelkimi środkami zmniejszyć wpływ chrześcijańskiego Kościoła, który był zawsze naszym największym nieprzyjacielem i w tym celu musimy zasiewać w sercach jego wiernych wolnomyślne idee i wątpliwości, a nadto wywoływać niezgodę i spory religijne."  
wielkopolskizdzichu
"Macierzyństwo/ojcostwo nie jest udręką! Jest naszą największą radością" Bardzo mało sobie tej radości Pan Piosenkarz dostarczył, 2 x więcej tej radochy ma Tusk.
Lech Makowiecki
ZAMOŻNOŚĆ A DEMOGRAFIA To, że jesteśmy zawdzięczamy płodności naszych przodków. Gdyby w tłumie naszych praojców i pramatek zabrakło jednej tylko osoby – nie byłoby nas na tym świecie! W przeszłości wojny i zarazy dziesiątkowały Rzeczpospolitą, ale dzięki nadzwyczajnej witalności odradzaliśmy się z każdej zapaści... W czasach szwedzkiego potopu – w wyniku działań wojennych, chorób i głodu – ubyło nam aż 40 % populacji! A jednak wciąż odradzaliśmy się jak Fenix z popiołów... Kanclerz Bismarck rwał sobie włosy z głowy, widząc eksplozję demograficzną Polaków w germanizowanej Wielkopolsce! W okresie międzywojennym ojcem chrzestnym każdego siódmego syna w rodzinie zostawał „z klucza” prezydent Ignacy Mościcki... A było tych prezydenckich chrześniaków (sprawdzanych do czwartego pokolenia) około tysiąca! Hekatombę drugiej wojny światowej też „odreagowaliśmy” powojennym wyżem demograficznym… I to w biedzie, bez wsparcia programu 500+… Cóż, skłonność do posiadania dzieci nie wiąże się z zamożnością społeczeństwa; wręcz przeciwnie… Ta odwieczna misja człowieka – gotowość do podjęcia ogromnego trudu prokreacyjnego – rodzi się w naszych głowach i w sercach. Liczne i po bożemu wychowane potomstwo było niegdyś gwarancją bezpiecznej starości dla rodziców, dla dziadków... Gdy ciężar utrzymania seniorów przejął ZUS (czyli państwo) – nie rodzenie dzieci, lecz aborcja na życzenie stała się podstawowym prawem kobiet! Ale ta „kalkulacja” działa w obie strony... Kto zechce dziś bronić przed eutanazją samotnych, schorowanych i nikomu niepotrzebnych staruszków? Wiem, że i tak nie przekonam współczesnych młodych „Europejczyków” do „bezsensownego mnożenia się jak króliki”. Egoizm nakazuje im „realizować się” i żyć „tu i teraz”. Po nas – choćby potop! Każdy, kto zrozumiał sens posiadania dzieci wie, że jest to uczucie nieporównywalne do żadnego innego. Macierzyństwo/ojcostwo nie jest udręką! Jest naszą największą radością… I to tylko po nas zostanie...
Pani Anna
@Zbyszek  Jeżeli kobieta składa pozew o alimenty od ojca swojego dziecka, który nie jest mężem lub on podejrzewa, że nie jest ojcem, to wówczas przeprowadza się sądowe ustalenie ojcostwa, w oparciu o badania genetyczne. Co do wnioskowania o rozwiązanie małżeństwa z powodu "niezgodności charakterów ", to już tradycyjnie najczęstszy powód podawany w pozwie, kiedy proces chce się przeprowadzić w miarę szybko i bez prania brudów.  Nie każdy ma tak silną psychikę by przechodzić przez piekło udowadniania winy, przesłuchiwania świadków,  poszukiwania dowodów i kosztów z tym związanych.  Nie przypuszczam też,  żeby nagle kobiety tak bardzo zapragnęły samotnego zmagania się z wychowaniem potomstwa jednocześnie pracując zawodowo. Z pewnością ma to związek z coraz powszechniejszym typem mężczyzny "Piotrusia pana", który nie radzi sobie z braniem odpowiedzialności.  Ale, żeby nie być posadzoną o stronniczość płciową,  wiąże się to również z nowym zwyczajem zamieniania czegoś,  co szwankuje na nowy model, zamiast naprawić stary. To dotyczy zarówno kobiet jak mężczyzn. 
Pani Anna
@Zbyszek_S  "Może służyć niewłaściwym celom i być w zastosowaniu szkodliwa, wtedy np. kiedy odrzuca się w imię owej solidarności, błędy jakiejś części naszej grupy w stosunku do relacji czy postaw życiowych." Myślę,  że w tym przypadku to raczej fanatyzm, lęk przed odrzuceniem przez stado, a nie prawdziwa solidarność.  Oczywiście ma Pan racje z tą korektą solidarności płciowej w sytuacjach rodzinnych. Jeśli mojego syna skrzywdzi kobieta, to ja stanę po jego stronie. Gdyby jednak zdarzyło się,  że to on porzuciłby (hipotetycznie) swoje dziecko, to ja pomogę jego matce, nie jemu. I on o tym wie.
Hornblower
No cóż, dziesiątki lat niszczenia rodziny jako instytucji i religii jako systemu wartości. Propagowanie hedonistycznego stylu życia, słynne róbta co chceta. Permanentny brak systemowego wsparcia dla młodych rodziców, szczególnie w kwestii mieszkaniowej. Przekładanie rodzicielstwa na później, bo kariera, kredyty, Wyścig i bieg, gdzieś i po coś. Emigracja młodych osób. No i mamy co mamy.
paparazzi
Wielmożna pani Anno, przecież wszystkim wiadomo ze Tusk co innego robi a co innego mówi. No i ma kasę na rodzinkę .pap.pl Synalek Michal Tusk zatrudniony za spora kasę w OLT Express Sp. zo.o.”. Jak twierdził był tylko "zewnętrznym konsultantem” . Tuske mógł mieć nawet 12 dzieci a co? Tylko zona mówiła ze to gnojek.