Otrzymane komantarze

Do wpisu: 4 tygodnie na diecie keto i z czym to się je
Data Autor
NASZ_HENRY
Covidowa ;-)  
Zbyszek
To jakaś "odrzutowa" :)
Admin Naszeblogi.pl
I efekt jojo
NASZ_HENRY
10 dni na szpitalnej diecie  zapewnia zrzucenie 10 kg ☺☻
Do wpisu: Niezbyt trafne przykazanie czy kolosalna pomyłka?
Data Autor
Jan1797
Ad 1 -jest samo hamulcem. Inaczej będzie; przywiązaniem, zauroczeniem, podległością. Ad 2 -wszystko jest polityką. Możemy ją traktować jak dżentelmeni dyskurs o pieniądzach. Ad 3 -odkłamywanie „postępowej” głupoty trwać będzie pokolenia. To jest pomyślna wersja.
Zbyszek
To ciekawe. Że pierwsze z pierwszych przykazań, wskazane osobiście przez Pana Jezusa, jednak nie budzi zainteresowania, ani chęci reakcji. Są dwie możliwości: a) jest "przesadzone" i "nie ciekawe" b) ludzie idą sobie swoim życiem, w inną stronę niż wskazywał Pan Jezus. No ale my, zawsze wszystko wiemy lepiej, zwłaszcza jeśli inni nas w tym utwierdzają.
Zbyszek
1. Miłość nie neguje krytyki, przeciwstawiania się etc. 2. Aspekty polityczne pomijam. 3. "Czy wiara nakazuje miłować bliźniego bez jego skruchy" Oczywiście, że tak. Tylko wmówiono nam, że miłość polega np. na odwołaniu kary, przyznawaniu praw, traktowaniu "jak gdyby nigdy nic się nie stało". To wmówienie to skutki głupoty "postępowej", która w różnych odmianach i odcieniach występuje wszędzie, niestety czasem w KK.
Jan1797
Szczególnie dzisiaj, łatwiej tak opisać wątpliwości; -Zastanawiałem się wcześniej nad tolerancją podczas mszy, ludzie dorośli chodzą po kościele lub zwiedzają -nasi mruczą. Przecież jeżeli chodzą to być może, próbują przyłączyć się i szukają dla siebie miejsca. Czy mamy prawo powątpiewać lub to krytykować? Mamy w naszym mieście możliwość przebywania w miejscach szczególnych, w których tolerancja zbudowała potrzebę reorganizacji Państwa i w konsekwencji jego rozkwit. Tak było do otwarcia się na „zachód” ta sama tolerancja stała się przyczynkiem klęski. Gdzie tu miłość bliźniego? Ta miłość to wiara we wspólnotę. Z jednej jednak strony mam dzisiaj przykład Wandy Półtawskiej która potrafi przebaczać, lecz i mnie Jezus daje wybór. Proszę przyglądnąć się konfliktowi budowanemu przez byłego RPO, jak go szanować miłością bliźniego. Trzeba jednak wielkości, by kochać takiego bliźniego; „współrodaka lub cudzoziemca” mieszkającego w naszym kraju negującego wspólny dom, czyli wroga? Czy wiara nakazuje miłować bliźniego bez jego skruchy, czy ubyło wątpliwości? Nie sądzę.
Zbyszek
Historia instytucji KK wskazuje na to, że żaden ruch nie jest jednostajnie postępowy. Przecież do wybuchu reformacji, pomimo, że to był bardziej ruch polityczny i biznesowy niż religijny, przyczyniły się istotnie wyjątkowe "nieprawidłowości" na Watykanie. Więc ten ruch jest raczej "falowy", w górę i w dół, i na przemian. Prawdopodobnie nie da się czysto przełożyć wartości duchowych w instytucję, ale to nie znaczy, że nie należy próbować :) Bo instytucje są niezbędne.
Ptr
Pisząc o pierwiastku duchowym miałem na myśli tylko i wyłącznie coś indywidualnego, ale to może oddziaływać na najbliższe otoczenie. ( W końcu istnieje podobieństwo społeczności do stada owieczek.) Czy można ten pierwiastek duchowy uspołecznić tak , aby go nie zepsuć, nie zamienić na towar. Nie zamienić na poparcie polityczne, społeczną popularność. miejsce w historii, itp.  Zadaję pytanie czy jest możliwy powrót do jakichś lepszych norm moralnych ? Czy tylko ruch postępowy po równi pochyłej ku jeszcze dziwniejszym i gorszym  stanom. 
keram
No, tak jak 6 "nie cudzołóż" - i nie wiem czy z obcą w moim łóżki czy z moją w obcym łóżku ?!
Zbyszek
Ciekawy komentarz. Pytanie związane z tekstem, jest jednak natury osobistej i indywidualnej, a nie kulturowej i społecznej. W tym właśnie drugim zakresie, upatrujemy źródeł zarówno zagrożeń jak i szans. Może nie do końca słusznie. Obecny czas nie jest dobry. Ale czy był "dobry czas"? Instytucja kościoła chwieje się w posadach. Oby się oparła i utrzymała.
Ptr
Bardzo istotny temat. Mam kilka skojarzeń.  Po pierwsze sednem lub jedną z najważniejszych rzeczy w wierze jest pierwiastek duchowy , czyli coś czego nie może w żaden sposób wytworzyć świat , którego doświadczamy obiektywnie, z którego wartości korzystamy. To żerowisko, czyli wszystko co można kupić za pieniądze, a pewnie można bardzo wiele, nie może z definicji zamienić wartosci materialnej na pierwiastek duchowy, gdyż byłoby to postrzegane jako strata wartości.  A człowiek jest wezwany , aby zauważyć, przeżywać i "mieć" pierwiastek duchowy. I nie chodzi o emocje które można wygenerować przez rozrywkę, sztukę , czy szerzej kulturę.   Czyli wznieść oczy ponad żerowisko, zachować się irracjonalnie względem tego żerowiska. Tak jak rzeczą irracjonalną byłoby odmówić sobie meczu , aby móc pomyśleć o najważniejszym przykazaniu. ( A już najbardziej trudne byłoby młodzieńcowu i każdemu z nas, sprzedać wszystko co ma i pójść za Jezusem. A przecież to byłoby coś wielkiego! ).  Po drugie : nasza kultura od czasów nowożytnych , od tej czy tamtej rewolucji,  wydaje się,  zeszła na poziom żerowiska. Może najpierw zafascynowana nauką ( katolicy poznający świat), potem technologią, gospodarką ( tylko śledzenie słupków wzrostu ekonomicznego), potem dobrobytem, posiadaniem, a teraz wyzwalaniem wszelkich potrzeb konsumpcyjnych już jest tylko żerowiskiem i to coraz bardziej prymitywnym żerowiskiem. Tak jak byśmy cofnęli się do biblijnych czasów brata Abrahama czyli Lota. Było już mnóstwo rewolucji i one w dużej mierze zepchnęły wymowę pierwszego przykazania na margines, w zasadzie do świata prywatnego. Kiedyś prorocy byli wygnańcami żywiącymi się na pustyni. Dziś pewnie nie mogą zaistnieć w przestrzeni publicznej.  Po trzecie :  Religia jest wbudowana w przestrzeń publiczną  , ale jest zwasalizowana. Pozakatolickie wyznania już dawno uczyniły z wiary religie państwowe, które zostały zaprzęgnięte do uwiarygadniania żerowiska i wojen prowadzonych w imię tego żerowiska. Katolicyzm w praktyce negocjuje swoje wpływy z coraz bardziej wynaturzonym światem. W tym wszystkim traci zmysł co jest pierwiastkiem duchowym , a co zwykłym generowaniem przyjemnych uczuć i błogosławieniem przeciętności. To sytuacja trudna dla każdego, bo jak można się wznieść ponad znany poziom , gdy rola jest racjonalnie wyznaczona przez racjonalność tego świata, który pogardza pierwiastkiem duchowym , którego nie może mieć, ani w żaden sposób podporzadkować. 
RinoCeronte
Panie Zbyszku, taki na przykład poseł Nitras będzie się przymilał a potem zarobi krocie na rogu nosorożca. 
Są dwa fundamenty naszej wiary- Pismo Św. i Tradycja, a z niej wynika Ordo Caritatis.
Zbyszek
Nie rozumiem :)
RinoCeronte
Wstrząsajace przykazanie... Chyba dlatego chcą nas opiłować.
Do wpisu: 3 dzień finałów Konkursu Chopinowskiego - podsumowanie
Data Autor
JzL
Już po Konkursie Chopinowskim pozwolę sobie na pozamuzyczną refleksję. U żadnego z uczestników nie dostrzegłem tatuaży, pomalowanych na czarno czy czerwono paznokci, ćwieków w nosie czy uszach, farbowanych na zielono czy różowo włosów. Jakiś inny, cudownie normalny świat twitter.com
sake2020
Ja podeszłabym uścisnąć rękę Kamilowi Pacholcowi wyraźnie skrzywdzonemu przez jury i codziennie nam obrzydzanego przez tzw.grono ekspertów w trakcie konkursu.Teraz po zakończeniu zmagań i wręczaniu nagród wychodzi tzw.,,proza'' okołokonkursowa i prawdziwe intencje jurorów.
NASZ_HENRY
PODSUMOWANIE Konkurs wygrała, poza konkursem, włoska firma Fazioli, na której fortepianach grała większość laureatów. W konkursie hybrydowym mistrzem został Jakub Kuszlik o co zadbała, jego nauczycielka, przewodnicząca jury, który w sumie zarobił, tak jak zwycięzca, też 40 tys. euro ☺☻  
u2
Trochę podobny. Prawdziwy Bruce Lee był mistrzem nie tylko w kung-fu, ale również w ... tańcu. W 1958 roku został razem z młodszym bratem mistrzem Hong-Kongu w cza-czy.
Zbyszek
Trochę podobny.
Zbyszek
Brawo.
Jan1797
"Gdybym ja tam był na tej scenie po występie Aimi i widział to wszystko, to sam bym do niej podszedł. Może by się trochę zdziwiła, ale co tam. Nie nie podałbym jej ręki, żeby wspólnie wykonać ukłon. Wziąłbym ją na te gościnne polskie ręce po prostu." Oglądałem galę i patrzyłem na Aimi, wspaniałą kulturą dziewczynę, trzymałem za Nią kciuki w konkursie i będę trzymał nadal. Naszej Aimi, z szacunkiem do nas w oczach -powodzenia :-)
NASZ_HENRY
Paluszki własne, plecy cudze! Bruce (Xiaoyu) Liu kształcił Wietnamczyk (mieszkający w Kanadzie) Đặng Thái Sơn zwycięzca X Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 1980 roku a obecnie jeden z jurorów.  Jego powiązania z przewodniczącą jury to trzeba sobie wygooglać samemu ☺☻