Otrzymane komantarze

Do wpisu: Cierpienie jest korzystne?
Data Autor
Zbyszek
@u2 Pański komentarz odbieram jako niemerytoryczny. No comment.
u2
Jednym, żyje się zdecydowanie lepiej niż za PRLu, innym żyje się gorzej. Osobom starszym moze sie żyć gorzej z prostego powodu, są starzy i schorowani. Ale ja porównuję poziom życia dla osób czynnych zawodowo oraz dzieci i młodzieży. Co prawda życie religijne w PRL-u kwitło. Teraz nie wiem. Jestem daleko od religii. Może nachodzi pana zwątpienie. To normalka jak jest pan czyimś naśladownikiem, kogoś kto dyktuje panu jak ma pan żyć.
u2
To był czas Trójki i festiwalu w Jarocinie, No nie, Jarocin to był wentyl bezpieczeństwa dopiero w dekadzie Jaruzela. Co do Trójki to audycje satyryczne były na najwyższym poziomie już od dekady Gierka : pl.wikipedia.org Pożyliśmy dekadę w dobrobycie i później ze zdwojoną siłą pier...... Tyle, że nie była to wina towarzysza Gierka, co usta miał słodsze od cukierka. W porównaniu ze współczesnym zadłużeniem 3RP zadłuzenie zagraniczne PRL było śmiesznie małe w okolicach 10% PKB. Po towarzyszu Gierku pozostały i są nadal używane 2,5 miliona mieszkań. Rekord do dzisiaj nie pobity. Za Gierka powstało ponad 350 zakładów produkcyjnych. Oczywiście mośki zrobiły wiele, aby zdewaluować osiągnięcia Gierka. To była wreszcie dekada wspaniałych osiągnięć sportowych Polek i Polaków. Przykłady osiągnięć można mnożyć.
Zbyszek
Nie podzielam Pana/Pani ocen. Jednym, żyje się zdecydowanie lepiej niż za PRLu, innym żyje się gorzej. Wskaźnik samobójstw coś by powiedział, bo on odzwierciedla oceny ludzi na temat "jak się żyje". Ale to nie był temat tekstu.
Darek
Epoka Gierka, to był swoisty wentyl bezpieczeństwa. Władza wiedziała, że umęczeni ludzie znowu mogą wyjść na ulice i wtedy będzie gorzej niż w 70 na Wybrzeżu. Dlatego poluzowali, zadłużyli się i dali Polakom troszkę pożyć na kredyt. To był czas Berlieta, licencja autobusu za łapówkę, który się rozlatywał, Massey Fergussona, traktora kupionego na licencji. Problem był taki, że śruby w nim były w systemie calowym, a nie metrycznym. To był czas Trójki i festiwalu w Jarocinie, który, jak stał się zbyt niezależny, to Owsiak z Wojewódzkim rozwalili. Pożyliśmy dekadę w dobrobycie i później ze zdwojoną siłą pier...... Co było dalej, to większość z Was wie.
Zbyszek
Dziękuję za komentarz. Życie to nie bajka, choć za takie chcielibyśmy je uważać. Dobre przytoczenie Niemollera. "Together we stand. Divided we fall" Może to dotrze.
Darek
Celowo, to przejaskrawiłem,bo taki był zamysł. Chodziło o to, że zamiast się kłócić, powinniśmy wspierać. Inaczej nas po kolei wyłuskają.
u2
W samej rzeczywistości nie ma nic złego. Jest, jaka jest. Autor jest zapewne za młody, aby pamiętać PRL. Ale ja pamiętam. Epoka Gierka była ok, dała Polakom nadzieję. Epoka Jaruzela ją odebrała i na końcu sama się skończyła ustawką okrągłego stolika.  Teraz rzeczywistość w Polsce gwałtownie sie zmienia. Jest cały wysyp inwestycji. Inwestorzy nie piszą, że jest jak jest, tylko aktywnie zmieniają rzeczywistość. W Suwałkach w czasach PRL były  dwa, trzy główne kościoły, dwa przerobione z cerkwi. Teraz jest kilka razy więcej kościołów, ale z moich pobieżnych obserwacji wynika, że kościoły  się wyludniły. Niemniej jednak wiem że Polacy to głównie katolicy. Jeszcze PRL-owskie pokolenie nie wymarło, a oni są wręcz fanatycznymi katolikami. Może młodsi wolą doczesność od religii, ale to nic dziwnego. Żyje się zdecydowanie lepiej niż w czasach PRL. Dużo wygodniej, dużo zdrowiej. Bez bezsensownej walki o przetrwanie.
Jabe
Nie powiedziałbym, że epoka Gierka była w porządku, bo propaganda sukcesu dawała złudną nadzieję na lepszą przyszłość. On też budował państwo dobrobytu. Precz z socjalizmem!
mada
Z tym wierszem to trochę przesadziłeś.
Darek
Bardzo dobry tekst - poza tym napisany poprawną polszczyzną -  który powinni przeczytać wszyscy Ci, którzy decydują się zażarcie stawać po jakiejkolwiek stronie barykady. W dzisiejszym świecie stajemy się nieświadomie, takimi pudłami rezonansowymi, które mają powielać poglądy innych. I bardzo często nie zauważamy, że jesteśmy manipulowani. Wydaje nam się, że nasz autorytet musi mówić prawdę, że on jest kryształowy, że komu, jak komu, ale jemu musimy wierzyć. I powielamy bezrefleksyjnie jego narrację, bo przecież jest on fachowcem. Wyłączamy myślenie. I tragedia jest wtedy, jak przypadkiem, lub nie, opada kurtyna. Wtedy okazuje się, że nasz autorytet wcale nie jest taki święty, Że w sumie, to stoi on po tej samej stronie, co jego medialni przeciwnicy. I jak tu przyznać, że daliśmy się oszukać? Przykład Covid jest tu na miejscu. Wystarczy poczytać wpisy, komentarze i dochodzi się do wniosku, że staliśmy się takimi pudłami rezonansowymi, które powielają narrację wodzów pandemii i sanitaryzmu, jak i ich przeciwników. My się kłócimy, ubliżamy sobie, a oni się cieszą, bo osiągają swój cel. Powoli kurtyna opada i okazuje się, że ani jednym, ani drugim nie chodzi o nas, ale im chodzi o ich samych. Oni dobrze znają zasady inżynierii społecznej i wiedzą, że człowiek zrobi wszystko, aby mu się nie pogorszyło, ale nie zrobi nic, aby mu się polepszyło. Myślę, że w takiej sytuacji można śmiało sparafrazować słowa: "Kiedy przyszli po niezaszczepionych, nie protestowałem. Nie byłem przecież niezaszczepiony. Kiedy przyszli po ozdrowieńców, nie protestowałem. Nie byłem przecież ozdrowieńcem. Kiedy przyszli po zaszczepionych jedną dawką, nie protestowałem. Nie byłem przecież zaszczepiony jedną dawką. Kiedy przyszli po posiadających paszport kowidowy, nie protestowałem. Nie miałem takiego paszportu. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było." Martin Niemöller
Do wpisu: Esej na weekend o „ja” wybaczaniu, sukcesie i egoizmie
Data Autor
HenrykH.
Jasne ze stek bzdur.Nie napisał Pan nic o przymusie szczepień-:) czy cudownych lekach na nie istniejącą zarazę.  
Pani Anna
Mnie się bardzo podobał,  jak zwykle zresztą.  A że nie komentuję - nie zawsze mam taką potrzebę. Za to jest nad czym myśleć,  a wtedy cóż,  czuję,  że jeszcze jestem.
Zbyszek
Niewykluczone, że mój tekst to stek bzdur. To jest kwestia oceny. Natomiast pański komentarz, to zwykły, kliniczny przykład i przejaw zła.
Francik
Zbysiu, te twoje wypociny to stek bzdur.
Do wpisu: Wandemia jako choroba i życie jako konflikt - fragment
Data Autor
Zbyszek
Istniejemy w pewnych "uwarunkowaniach". Cieszę się, że zdecydował się Pan na lekturę całego tekstu i że była ciekawa. Pozdrawiam.
JanAndJan
@Zbyszek_S Dyplomatycznie Pan się obszedł z NB. Ja, poszedłem za wskazanym przez Pana linkiem. Doczytałem - trafiony, zatopiony - i się... wypowiedziałem. Dziękuję Pozdrawiam
Do wpisu: O diable i szczegółach
Data Autor
Ijontichy
"Przyczyna błądzenia istot żywych zasadza się na tym,że sądzą,że fałsz można odrzucić,a prawdę zgłębić. Wszelako kiedy zgłębisz samego siebie,fałsz staje sie prawdą i nie ma żadnej inej prawdy,którą należałoby dalej zgłębiać." PS.Najważniejsze to przekonac samego siebie o realności swoich wymysłów. Dobrej niedzieli :-))
Zbyszek
"Jasminum" oglądałem. To dobry i ważny, i polski film. Dziękuję za komentarz, zwłaszcza w czasach, gdy ludzie stają się tylko "widzami". Pozdrawiam.
JanAndJan
@Zbyszek_S Poruszające rozważanie. "Słowo na niedzielę" dla tzw. nie wierzących..? "Czasem Coś, mieści się między jest, a nie ma…" 30plusminus.maryja-mistrzejowice.pl Dziękuję Pozdrawiam
Do wpisu: Unaocznianie - początek eseju
Data Autor
JanAndJan
@Zbyszek_S To mi Pan dał zagwozdkę. Muszę przemyśleć wszystko jeszcze raz. Zacząłem nocą odpisywać Panu, gdy @Ijontichy "przypomniał" o niezwykle ważnym czynniku stymulującym "zagłośność" - strach.. Poźną nocą... Dziękuję Panu za dopowiedzenia.. Muszę to jeszcze sobie przemyśleć. "Zapomniałem" o czynniku strachu.. Rośnie więc złożoność problemu. Powolutku.. w ciszy.. Ceni Pan muzykę, Chopina... kolejny "przypadek".. Oglądałem i słuchałem ubiegłoroczny Konkurs, ale raczej wycinkowo, bo.. Wykonania świetne. Ale.. wieeeele lat temu usłyszałem z polskiej płyty, w Polsce wykonany przez Artura Rubinsteina, II. Koncert fortepianowy f-moll, op. 21. google.co.uk... I... się zakochałem. Zwłaszcza Larghetto.. Koncert z 22. Lutego 1960 r. Artur Rubinstein, tak interpretuje, że każde inne wykonanie jest .. niekompletne. Muzyka...moja słabość. Czyżykiewicz, Kleyff, Poniedzielski, Tropicale Granda.. King Crimson, ELP, Cohen.. LZ...ABBA.. Pan wybaczy..Didaskalia. Tak. Spójność została skończona. Nauka, wiedza spauperyzowane. "Dobrą robotę" wykonała Szkoła Frankfurcka. A efekty - konsumujemy, jesteśmy konsumowani. Nie jestem nauczycielem akademickim, z tego co pamiętam na studiach mówiło się o tym, ale na poziomie "abstrakcji", luźno powiązanym z realiami, tak więc podbudowa teoretyczna - taka sobie. Doświadczenie, intuicja, obserwacja nauczyły mnie, iż kolejne replikacje pokoleniowe, polityczne, kulturowe są regresywne w skutkach. Materiał wejściowy o coraz niższej jakości, po obróbce dawał produkt wyjściowy dla większej grupy odbiorców, ale o niższych parametrach. Itd. Stąd - może naiwne - oczekiwanie, by naturalny potencjał, możliwy do wyzwolenia (wydobycia) w ciszy, odwrócił jednostkowo, indywidualnie niekorzystne procesy i trendy. Moim zdaniem upowszechnianie kultury wysokiej, wiedzy interdysplinarnej, mają nikłe szanse powodzenia (poniekąd potwierdza Pan ten pogląd), gdyż po 1. gleba jest jałowa; stepowieje a po 2. "hałas" uniemożliwia koncentrację, i projekcję... Cdn. Introspektywnie, ale zawsze coś. Dziękuję za możliwość odskoczni intelektualnej i etycznej, zawartych w Pana felietonach. Pozdrawiam
Zbyszek
"upowszechnienie kultury wysokiej, słowa pisanego, muzyki, sztuki są winowajcami "nieporządku w głowach", natłoku wrażeń, informacji, bodźców - a, w konsekwencji, "hałas", zagłuszanie myśli i sumienia" Nieporządek w głowach, jest dla mnie skutkiem drugiej rewolucji światopoglądowej. W pierwszej odrzucono autorytet wiary i religii, i postawiono na szczycie "rozum", czego skutkiem była wspomniana przez pana Wandea. Mimo tego błędu, oświecenie trzymało się scholastycznej tradycji, że "wszystko musi się zgadzać". Optowało, za wytłumaczalnością i spójnością owej wytłumaczalności świata. Druga rewolucja nastąpiła po zbrodniach pierwszej połowy XX wieku i nazywa się anty-oświecenie lub postmodernizm. Odrzucono jedność i spójność wytłumaczenia świata i jego procesów. Jako ideał i modus operandi została naga siła w walce o swoje interesy. Więc skończyła się spójność, zupełnie programowo. Jak nie ma spójności, ani nawet przeczucia ani dążenia do jej osiągnięcia, to zostaje chaos. A chaos to "rozedrganie", hałas i robi się za głośno. Cały temat jest szeroki i można by długo. Cenię kulturę i słowo pisane, oraz ich upowszechnianie. Staram się upowszechniać swoją  książkę, ale to jest pod prąd upowszechnianiu "świata", więc idzie powoli. Cenię muzykę, także rock and roll, choć nie cały. Cenię Chopina.
Zbyszek
Oczywiście, że szereg "modalności" współdecyduje o efekcie unaocznienia. Także kontekst, jakim jest psychika, duchowość osoby przeżywającej bezpośrednio dane doświadczenie. Czy jest "za głośno"? Tak. Tak to można nazwać. Ja bym powiedział za szybko, za pstrokato, za chciwie, bo chciwie chłoniemy "nowości", "wrażenia" itd. i coraz trudniej się na skupić, coraz trudniej pozwolić myślom złożyć się w całość obejmującą 20 minut, godzinę, a co mówić dłużej. Świadomość nasza staje się "rozedrgana', co nowego? co nowego? pytamy nieświadomie i sięgamy po te źródła "nowości". Nie zgadzam się, że unaoczniając odsuwamy od siebie. Zależy co i z czyjego wyboru unaoczniając. O tym jest pełny tekst, którego jedynie początek tutaj komentujemy.
JanAndJan
@Zbyszek_S. 2. Cisza.  Ojciec Kolbe, Rotmistrz Pilecki - podejmowali decyzje w zgiełku.. Tumulcie zewnętrznym. Bo wewnątrz - cisza, skupienie, unaocznianie... Tak myślę.  Jak Pan zauważył, pominąłem drugi element ciszy - skutek i przyczynę - skupienie. Koncentracja. Bez gotowości do unaoczniania, której składowymi są cisza i skupienie (jednymi z kilku zasadniczych) - informacja jest tylko impulsem elektrycznym, coś pomiędzy laxigenem, a P. Zenkiem M. Przy czym - zróżnicowana oferta (dzisiaj transformująca, -owana w ofertę zróżnicowań) jest bogata. Słowo - nie przypadkowe. Bogata, czyli ekskluzywna, czyli adresowana właśnie do Ciebie..tylko do i tylko dla.. tekstowo.pl 🥴 to, dla mnie (autoironia). A, dla Pana - super hiper und the best/fajno jest - film na ..streamie. Wykazałem związek?  Szanowny Autorze.  Poruszył Pan temat, którego wątki interesują mnie jakiś czas.. Jakiś czas właśnie - temu - czytając o Rew.Franc. (celowe) mignęła mi przed oczami nazwa Wandea. Potem już, nic nie było takie same. Bez patosu, ze zgrozą i pytaniami. Wieloma. Gdzieś obok (nie pamiętam gdzie i kto) zaskoczyła mnie informacja, a właściwie teoria(?) związana z moją główną  tezą: jest za głośno! Oddając własnymi słowami, skrótowo sens: upowszechnienie kultury wysokiej, słowa pisanego, muzyki, sztuki są winowajcami "nieporządku w głowach", natłoku wrażeń, informacji, bodźców - a, w konsekwencji, "hałas", zagłuszanie myśli i sumienia. Zagubienie i czynienie głupstw.. zbrodnia! Gdy popatrzeć na realizowany, marksistowski marsz przez instytucje, gdy prześledzić rozwój mediów, gdy oglądnąć eksplozję podaży i konsumpcji muzyki, a tu i teraz - przeskok do meta rzeczywistości wirtualnej, to...Moim zdaniem, sekciarsko brzmiące ostrzeżenia przed diabelskim rykiem rock'n'rolla.. zastanawiające. Prawda?  Pomiędzy informacją, a unaocznieniem - pustka. Zamiast skupionej ciszy, ewoluującej w "heureka", albo "bądź wola Twoja" - dostajemy, żremy - "zróbcie hałas" albo "witamy na Fhlostone".  Autorze. Zapoznałem się z całym esejem. Zgadzam się - c19 - to dobra lupa, przez którą zobaczyliśmy własne odbicie (szkiełko i oko, przegrało). Nie jest to laurka dla humankind. Trawestując klasyka: w miarę rozwoju socjalizmu, zaostrza się, elitaryzuje dostępność Unoaczniania. Jest, po prostu - za-głoś-no. Gwiazdy ogląda się w ciemności, a nie w zgiełku świateł megalopolis.  Dziękuję za kolejny artykuł "skłaniający do refleksji" (autoironia. Taki typ)  Pozdrawiam
JanAndJan
@Zbyszek_S. 1. Szanowny Autorze Teza: jest za głośno.  Zanim ad remy -  MUSZĘ się odnieść do Pana komentarza pod felietonem o filmie na platformie streamingowej.  Ma to związek z esejem. Spróbuję wykazać, że tak jest. Ku swojemu zdziwieniu, Pański głos i Pana Jazgdyni zasmuciły mnie... Ludzie światli i wrażliwi - grają w "ich" grę? Zdziwienie i smutek. No, smuteczek, powiedzmy.  Impresja.  Będąc w poczekalni szpitalnej, mignął mi ekran tv, a tam kadr z autostrady pod Glasgow - kompletnie pustej, bo lokdałn. Z jakąś dziczyzną szwendającą się jej skrajem. Cisza na obrazie.. Mesmeryzujacy widok. Wokół krzątanina, a tam-tu postapokaliptyczna CISZA... Ad remy. Unaocznienia (ładne słowo) działają selektywnie, powierzchownie, nietrwale, skrajnie utylitarnie. Przykład: jadąc autem z drugiego końca Polski, byłem świadkiem wypadku - tuż po. Na zmiecionej z ramy kabinie żuka i silniku, rozciągnięte były zwłoki ofiary.. Memento dla mnie (35lat temu!) i dla innych kierowców - przez  maksymalnie 1,5 - 2 km. Czego zabrakło i brakuje? Czas i emocje. Najlepiej stres.  By ominąć zasadniczy element skutecznej recepcji i percepcji unaoczniania - gotowość (to, nieco inny temat. Duży.) - fachowcy (pierwszorzędni, za St. Michalkiewiczem i St. Lemem - konklawe) posiłkują się gadżetami x czas x emocje x fizjologia. Pozytywnym przykładem jest np. Terapia: pl.m.wikipedia.org. Konkretnie:  sklep-kajkosz.pl A, z drugiej str. np. Projekt MK Ultra pl.m.wikipedia.org. Instytucja i proces "prania mózgu" stosowany przez pn. Koreańczyków, b. dobrze ilustruje ten schemat także.  Proszę zwrócić uwagę, jak jesteśmy - humanoidy - poddawani tresurze. Krzyk, hałas, migające obrazki, tempo, akcelerująca zmienność, hektolitry bitów informacji, o informacji, nt. informacji, interpretacji informacji... tekstowo.pl Schowani za gardą (pozorną, każdy się umie ukryć w tłumie...) wychowania, wyedukowania, kodów, mód, trendów, przynależności, przynależenia do należących - zależnych od tych lepiej wiedzących, sztandarów, wyznań... itd.  Unaoczniamy, wiemy, rozumiemy, od, do i po informujemy, odsuwając od siebie dyskomfort rozumienia, refleksji, sumienia.. MYŚLENIA. Odpowiedzialności.