Otrzymane komantarze

Do wpisu: Eksperyment percepcyjny czyli czy warto trzecią dawkę
Data Autor
Roz Sądek
Czy nie zaniedbała Pani poinformowania o tym ONZ, Brukseli, FIFA i NASA?  
Pani Anna
Rozmawiałam z dziewczyną,  która szczepi. Pytałam o drugą i następne  100% dawki. Powiedziała, że to są wciąż te same,  z pierwszego rzutu, które im nie "wyszły ". Te, co miały być przechowywane w -70(pamięta to ktoś  jeszcze?). Generalnie ludzkość w swojej masie to jeden wielki baran, a co się robi z baranami. Zwłaszcza, gdy sami wręcz się o to proszą. 
Roz Sądek
Nooo, nareszcie jakiś nowy temat. Odkrywczy i Magnetyczny. Blogerzy wirusolodzy wszystkich krajów, łączcie się!
chatar Leon
Nie przyjąłem żadnej dawki tej dwudawkowej (pamiętam, że dwudawkowej) szczepionki. I w ogóle nie kierowałem się przy tym opiniami żadnych "antyszczepionkowców" (w Polsce nie ma żadnego znaczącego lobby antyszczepionkowego) czy "foliarzy" opowiadających o czipach Gatesa pływających w szczepionkach. Nie miałem też tutaj żadnych uprzedzeń. 1. Po pierwsze, wiosną 2021 (kiedy mogłem toto sobie zapodać w ramach "ostatniej prostej kończącej pandemię") zapoznałem się uważnie z "ulotką dołączoną do opakowania", czyli opisami na stronie producentów. Już z tych informacji wynikało, że jako taką skuteczność preparat ma przez kilka miesięcy, a po tym okresie jest ona po prostu nieznana i cokolwiek na jej temat można będzie powiedzieć dopiero po dłuższych badaniach. 2. Logiczną decyzją było zatem, gdy wiosną sezon infekcyjny się kończył (a gwarantowano skuteczność preparatu jedynie przez parę miesięcy), zaczekanie z ewentualnym szczepieniem do jesieni, gdy należało się spodziewać kolejnego sezonu infekcyjnego. Po to, by zapewnić sobie odporność na owe kilka miesięcy, gdy w sezonie infekcyjnym ryzyko zakażenia jest duże. 3. Jesienią zaczęło wychodzić na jaw, że skuteczność szczepionki jest bardzo niska (i znów, nie trzeba było żadnych "spiskowych teorii", wystarczyło jedynie spojrzeć na dane statystyczne, które były do znalezienia choćby na stronach resortu zdrowia), za to zbyt duża jest skala niepożądanych skutków ubocznych. 4. Zapewnienia o tym, że szczepionka zabezpiecza zaszczepionego oraz inne osoby przez zachorowaniem bardzo szybko okazały się kłamstwem. 5. Kłamstwem okazały się także zapewnienia o wyeliminowaniu przez szczepionkę ryzyka hospitalizacji czy zgonu. 6. Opowiadanie o potrzebie przyjmowania kolejnych "dawek przypominających" tej "dwudawkowej szczepionki" było już wystarczającym powodem, ażeby po prostu podziękować różnym niedzielskim, dworczykom, sajmonom, pyrciom i horbanom za udział w całej zabawie. Trudno, doprawdy, podać większą kompromitację w historii medycyny (jeśli można nazwać to medycyną) aniżeli hucpę ze szczepionką antykowidową.
Pisowskie pomysły w temacie pandemi odstraszyły mnie skutecznie od tej partii. Byłem wielkim zwolennikiem ale jak to w życiu, czym większa miłość to zawód miłosny powoduje tym większą nienawiść. Na wybory pójdę na 100%. Nie wiem jeszcze na kogo będę głosować ale w zasadzie jest mi to obojętne. Najprawdopodobniej Konfederacja ale może to być Platforma a nawet lewica. Każdy będzie dobry kto zmniejszy szanse PiS na dalsze sprawowanie władzy. Ja widzę sam że moje postępowanie jest całkowicie nieracjonalne. Poza kwestiami związanymi z pandemią nie mam nic do zarzucenia. Ale nic już tego nie zmieni. Ograniczenie dostępu do służby zdrowia odbieram jako próbę zamordowania mnie osobiście. Kwarantannę przy bezobjawowym koronawirusie jako ograniczenie mojej wolności, zamordyzm oraz następną próbę zamordowania mnie osobiście. Nie moglem wyjść do apteki po insulinę czy inne leki jakby kto pytał. Lockdowny odebralem jako próbę zubożenia mnie i zamordyzm. Namawianie na niesprawdzone szczepionki odebrałem jako próbę  wciśnięcia mi wadliwego produktu. Po tym czymś dalej mozna się koronawirusem zarazić, ciężko chorować a nawet umrzeć. Blokadę sprzedaży amantadyny w aptekach odebrałem jako próbę zamordowania mojej żony. I mogę jeszcze tak długo wymieniać za co nienawidzę Niedzielskiego, Morawieckiego, Kaczyńskiego i całego PiSu. Żegnaj PiSie
Zbyszek
Temat rzeka. Generalnie pojawia się pytanie: czy można zaufać ludziom? Czy wolno ludziom samodzielnie myśleć? Czy wolno im samodzielnie wysnuwać wnioski? Czy wolno im samodzielnie decydować o sobie? Ostatecznie, czy wolno im być WOLNYMI? Generalna odpowiedź wypowiadana przez "świat" wydaje się brzmieć "NIE". Bo jesteście za głupi. Bo narobicie szkód innym i sobie. I tak dalej. Więc o losie ludzi, kto ma decydować jeśli nie oni sami? Eksperci? Naukowcy? Ci "co wiedzą"? No ale tu, kluczowym elementem jest zdolność ludzi do samodzielnego myślenia. Oświecenie zakładało, że każdy może zrozumieć, to co mu do życia dobrego niezbędne, tylko trzeba ludzi uczyć. Uczyć myśleć, rozumować. Uczyć o świecie. Oświecenie to inaczej "modernizm". Ludzie się nim zachłysnęli, bo dawał odpowiedzi na pytanie jak osiągnąć stawiane sobie cele. Niestety nie dawał odpowiedzi na pytanie: jakie cele sobie stawiać? I dlatego przyszły potworności XX wieku, a tuż po nich, post-modernizm, który odrzucił ideały Oświecenia i człowieka uznano za niezbyt bezpieczne stworzenie, którym należy kierować. Ponoć od dekady czy nawet dwóch spada średni mierzony iloraz inteligencji na testach. Człowiek ma świadomość przeładowaną informacjami, nie potrafi ich już efektywnie przyswajać, ma problemy z budową wiarygodnych i poprawnych dłuższych ciągów mysli. No i co? Pozwolić takiemu decydować? Czy... lepiej go poganiać w jakąś stronę. Taka sytuacja :) national-geographic.pl
Es
@Admin Proszę poczytać lub posłuchać choćby doktora Bodnara jak należało leczyć to zapalenie płuc
Pani Anna
Admin Dwa razy w życiu  mialam zapalenie płuc,  a zapalenie oskrzeli  niezliczoną ilość,  gdyż byłam nad wyraz chorowitym dzieckiem. I jakoś żyję. Mądry lekarz pediatra powiedział mojej mamie mamie "wyrośnie z tego ", kiedy ta, nie zważając na mój ryk usiłowała mnie zaszczepić jakąś gamaglobulina, bo już nie wiedziała co ma ze mną począć,  gdyż oddychałam jak  stary astmatyk nad trumna... I tak się stało. 
Admin Naszeblogi.pl
@Pani Anna Teraz już tak. Możesz się tego trzymać. Bo już nie grozi zapalenie płuc. Samo przechorowanie Omicrona jest jak szczepionka (na gorsze mutacje). Ale wątpię, żeby się pojawiła mutacja, w której powróci zapalenie płuc. Wykluczyć jednak nie można. Poza tym, nawet po Omicronie grozi tzw. long covid, czyli przedłużająca się infekcja na tygodnie czy nawet miesiące, która może uszkodzić mózg czy inne organy. SarsCov2 jakich by nie dawał objawów, powoduje też dysfunkcje układu odpornościowego u kilku % populacji. Osoby z grupy ryzyka powinny się więc w zasadzie zaszczepić i czwartą dawką. Ja nie jestem z grupy ryzyka ale rozważę 4. dawkę, jednak przed samym zimowym sezonem zachorowań, bo wtedy szczepienie, które zabezpiecza na krótko ma sens. Na pewno nie teraz ale powiedzmy w grudniu 
Pani Anna
Admin  Ja nie wzięłam ani pierwszej, ani drugiej, ani trzeciej i tego zamierzam się trzymać. Cała moja rodzina też. He, he, cóż jest warte życie bez odrobiny ryzyka :)))) będzie katar, czy nie będzie?
Admin Naszeblogi.pl
Kto nie wziął trzeciej dawki, gdy dominowały mutacje koronawirusa wywołujące zapalenie płuc, igrał ze swoim życiem i zdrowiem oraz bliskich. Teraz, gdy niemal w 100% dominują  mutacje BA.5/4 kataralne to szczepienie kolejnymi dawkami nie ma praktycznie żadnego znaczenia. To znaczy podnosi poziom przeciwciał ale na bardzo krótko ok. kwartał. Osobom z grup największego ryzyka może to coś da, tylko co po tych kilku miesiącach? Co kwartał nie będą się chyba szczepić
Do wpisu: Ludzie i marionetki
Data Autor
marsie
Też o miłości: biuletynnowy.blogspot.com Pozdrówka!  
.
"Pinokio" Winshlussa aż trzewia skręca a oczy płoną.Polecam.
Do wpisu: Komentarz do: "O życiowych wyborach niepolitycznie" :)
Data Autor
.
Życiowe wybóry są tylko jednym z setek codziennych kluczy do otwarcia tych samych drzwi przyszłości.Ludzki interkosmos zawężony do pętli jądra ewolucji,staje się siecią wzajemnych gonitw ucieczek i snu,symbioza z systemem ponad wierność własnych marzeń rodzi bezwolność wyborów,kto żył w Metropoli i stał się jej członkiem ten budował sieć wzajemnej adoracji żródła mocy,postępu, nowoczesności. Nierzadko zdarza się też stać w miejscu,a nawet się cofnąć zatrzymać puls rozumu  i można zanurkować w werbalno-towarzyską ascezę,istnieją decyzje które są ponad naszą świadomością są ogniwem między sprzecznościami a logiką.  Powinność wobec rodziny i jej wszechmogącą  pętla miłości czyni ludzkkie wybory oczywistymi,jest jednak na jej drugim biegunie egzystencji samotność która skrywa klucze do władzy absolutnej samotnej śmiertelnej.
Tezeusz
Słuszna uwaga.Choć zwrot " Panie literacie " czy autorze " to bardziej nobilitacja ... Co do " osobistych wycieczek " tylko vice versa" nic poza tym..
Zbyszek
Zachęcam do używania form kultury europejskiej Pan/Pani wobec osób postronnych. Wycieczki i oceny  osobiste, zarzuty i oskarżenia, proszę zachować dla siebie. Lektury gratuluję.
Tezeusz
Autorze a czego ten materiał ma dotyczyć ? piszesz o ludzkości o biologi, odczuciach wielkie frazesy itp...a o rocznicy wybuchu PW zapomniałeś ? widocznie ten temat nie jest dla ciebie ważny - dlaczego ? taki temat przyziemny ale chyba ważny, ale czy dla wszystkich ? tak się pytam.. A ja " Drogę I cz.1" i " Drogę II cz2" przeczytałem.. Tym się różnimy !
Zbyszek
"Ale zadam teraz trochę przewrotne pytanie, czy to źle?" Pojęcia "dobrze" i "źle" są pojęciami względnymi więc to nie jest pytanie przewrotne, czy to źle, że liczy się "tu i teraz", a nie perspektywa i potem. "Dobrze" i "źle" są pojęciami istniejącymi wyłącznie w odniesieniu do CELU. Pytanie co jest tym celem. To co służy realizacji celu jest "dobrze", to co utrudnia jego osiągnięcie to "źle". Jeśli celem jest doświadczenie przyjemności tu i teraz, to szereg zachowań nie zakwalifikujemy jako złe, bo przyczyniają się do realizacji tego celu. Jeśli będziemy dążyć do celu wymagającego długiego i owocnego życia, np. dobre wychowanie dzieci, wnuków, zostawienie czegoś istotnego potomnym, to te same zachowania co uprzednio, mogą osiągnięcie tego celu utrudniać, więc będziemy je postrzegać jako "złe". Oczywiście, życie nie jest zero-jedynkowe i matematyczne. Ale generalnie te zasady funkcjonują i doraźność, gdy zaczyna dominować, utrudnia realizację celów odłożonych w czasie. Książa jest dostępna do pobrania w celu wysłuchania lub przeczytania, bez konieczności ponoszenia opłat {TUTAJ}
Filovera
Dziękuję za tak obszerny komentarz do mojego wpisu i podjęcie dyskusji. Sądzę, że poruszył Pan w niej ważny aspekt, mianowicie: "zdolność patrzenia na życie w perspektywie, zdolność przewidywania w długim horyzoncie skutków decyzji, zdolność korygowania swojego systemu emocji za pomocą rozumu", jako przesłanka podejmowania właściwych decyzji. Odnosząc się do tego, mam wrażenie, że odkąd upowszechniły się w naszym życiu przedmioty jednorazowego użytku, odkąd wszystko w prosty sposób można wymienić na nowy model, a "stary" (choćby nawet taki nie był) wyrzucić, zamienić, zmienić, bez naprawiania, to tak też zaczęliśmy traktować swoje życie w jego części nie przedmiotowej, a odnośnie relacji, pracy itd. Po co cokolwiek naprawiać, starać się budować, skoro można zerwać, zmienić, zamienić, wymienić itd. Po co myśleć, co będzie za 5-10 lat, skoro świat tak szybko się zmienia, że nie wiemy, co będzie za rok, po co coś budować wytrwale, skoro świat tyle oferuje nam możliwości, a że są to możliwości "z kartonu", to nie ważne, liczy się emocja, liczy się tu i teraz. Ale zadam teraz trochę przewrotne pytanie, czy to źle? A może ten etap, na którym jesteśmy, jako ludzkość, etap nietrwałości, jednorazowości, jest potrzebny, abyśmy zrozumieli, że wszystko, co buduje człowiek na tej ziemi, jest w rzeczywistości nietrwałe, a jedyny cel, jaki mamy to własne zbawienie? Przyznam, że sama mam wiele różnych wątpliwości, co do przyjęcia właściwej perspektywy... A co do Pana książki, to tematyka mnie zainteresowała, zamierzałam w 2020 roku wybrać się na taką pielgrzymkę, samotnie, przeszkodziła mi w tym pandemia, a dokładniej wprowadzone obostrzenia. Nadal jednak o takiej pielgrzymce myślę. Serdecznie pozdrawiam.   
Do wpisu: Krótko - "szczepionki" działają. Są dane z Kanady i UK
Data Autor
u2
Niech Pan napisze gdzie pracuje i co robi No przecież autor pisze : zawód wolny, z miasta królewskiego Lublin, tytuł mgr inż. co niektórzy złośliwcy rozwijają : może guzik robić i nieźle żarobić. :-) PS. Z tego co zauważyłem to przerzucił się na kaznodziejkę. Ponoć odbył zasadniczą służbę wojskową, dlatego należy uważać, czy aby to nie wilk w owczej skórze, bo lubi pielgrzymować do Niemiec :-)
Zbyszek
Ja o danych napisałem. Dane  źródłowe mają to do siebie, że trzeba CZASU i to SPORO, aby się przez nie "przegryźć" zrozumieć, poskładać. Dodatkowo komunikacja blogerska ma w sobie mechanizmy izolacji społecznej, tj. pozornie ludziom umożliwia wymianę myśli, w praktyce to zjawisko słabo wystepuje, bo ludzie mają ZA DUŻO wątków, informacji itd. ciśnienie nowości jest zbyt wielkie, więc lecą dalej i to jest już zwyczaj.
juur
Nikt, nic. Dane też nic nie znaczą?
Adam66
@ Zbyszek_S Dziękuję za kulturalną odpowiedź, co niestety jest od jakiegoś czasu coraz rzadziej spotykaną formą dyskusji w przestrzeni publicznej.... A tak a propos danych kanadyjskich, rząd kanadyjski doszedł do wniosku, że przejrzyste publikowanie danych zbyt obnaża niepowodzenie akcji wyszczepiania więc tak zagmatwał podawanie informacji, że tylko nieliczni mogą się zorientować o co chodzi. covid-19.ontario.ca  
juur
Proszę bardzo: assets.publishing.service.gov.uk
Zbyszek
Ma Pan w sumie rację. Odpowiednie linki do danych są w tekście {TUTAJ}. Tam są linki do omówień zagranicznych, a w tych omówieniach linki do dokumentów źródłowych rządowych Kanady i UK. Sprawa była badana przez twz. fact check i wyszło, że dane są prawidłowe. Tutaj wykres za kwiecień i maj w UK {LINK}