Otrzymane komantarze

Do wpisu: Cytaty: Dwa rodzaje ludzi: plebs i nadludzie
Data Autor
Czesław2
Tutaj dokładnie o tym, co nam fundują. youtube.com
Dark Regis
Tego rodzaju myślenie natychmiast znika, kiedy łopatologicznie uświadomi się myślicielowi - czy to dostojewskiemu czy plebejowskiemu - iż jest tylko rodzajem niedorozwiniętego szympansa, próbującego stawiać się w centrum Wszechświata. Dowód? Proszę: qr.ae
Alina@Warszawa
Gdybym nie dyskutowała z Rosjanami na KONT, to tekst Dostojewskiego wydawałby mi się podobny do tekstów współczesnego Harrariego, czyli zupełnie niedopuszczalne w naszej cywilizacji uzasadnienie zbrodni w imię jakichś urojonych celów.  Ale po poznaniu ich sposobu myślenia, śmiem twierdzić, że taką filozofię jak pisze Dostojewski, wyznaje 70-80 % współczesnych Rosjan. Dla nich w stosunkach międzynarodowych nie ma prawa innego niż prawo silniejszego. Po prostu troglodyci. Najprawdopodobniej wynika to z ich religii, albo silnych wpływów talmudycznych Chazarów. Jest to sprzeczne z naszą chrześcijańską, katolicką kulturą. Dlatego na postawione pytania jest tylko jedna odpowiedź - my jesteśmy KATOLIKAMI, nawet jeśli ktoś jest "niewierzącym" katolikiem jak mówił o sobie nieżyjący filozof prof. Bogusław Wolniewicz. A z  tego bycia katolikami wynika równość praw i obowiązków wobec Boga, miłość, uczciwość, wzajemny szacunek. My takich problemów nie mamy, bo nie mamy takich podziałów, a przelanie krwi bliźniego jest zawsze zbrodnią, poza przypadkiem obrony koniecznej. No i nie musimy budować Nowej Jerozolimy!
Zbyszek
Żeby tylko jego...
Maverick
To co nadchodzi jest gorsze od wszystkiego co znamy. Mój monolog: rumble.com
NASZ_HENRY
Dostojewskiego biez wodki nie razbieriosz ;-)   
Do wpisu: Cytaty: Współczesna inżynieria społeczne i jej efekty
Data Autor
Czesław2
W czasach w miarę współczesnych człowiek jako podmiot skończył się w momencie przyznania sobie przez elitę narodu wybranego za Atlantykiem prawa do druku kasy. Sam Pan pisał, że to kasa rządzi politykami, nie odwrotnie.
Zbyszek
@Alina: Uwaga bardzo dobra. Bo społeczeństwo staje się jak gdyby, i wszyscy pojedyczny ludzie w nim też, PRZEDMIOTEM, który jakiś "inżynier" sobie obrabia, przmienia, przebudowuje zgodnie ze swoim planem, zamiarem, koncepcją. Wtedy wypada zapytać a gdzie CZŁOWIEK? To on już tylko przedmiotem? Ale oni nam to mówią, powoli sączą do uszu, do umysłu, do serca, do duszy o ile jeszcze ktoś ją posiada, o ile nie zaprzedał ją za srebrniki ze stanowiska w ministerstwie, radzie nadzorczej, redakcji, korporacji, banku... Przecież minister, z łaciny minister to sługa, więc nasz sługa setki i tysiące razy, a w przełożeniu na ekrany gadające do poszczególnych ludzi, to bedzie miliony i biliony razy mówił, że chce nas "wyszczepić", że nas "wyszczepi". Nie, że my się zaszczepimy albo nawet on nas zaszczepi, nie, co to, to nie, po prostu, jak wobec zwierząt, on nas wyszczepi. Przecież drugi minister mówił do nas wszystkich "Po prostu, zwyczajnie wygenerujemy taki stan emocjonalny, że ludzie powiedzą - chcemy to mieć", to gdzie tu miejsce na CZŁOWIEKA? Na jego wolę, na jego decyzje, na jego poznanie, na jego rozum, na jego człowieczeństwo? Nikogo to nie obchodzi, bo to przestało być ważne. A przestało być ważne, bo oni ludziom to mówią, a ludzie... a ludzie myślą o tym, co mają powiedziane, ze mają myśleć, a nie o czymś innym, a choćby i pomyśleli i na taki gest, zryw niemal heroiczny się zebrali, to się okaże, że.... nic nie mogą. To już lepiej nie myśleć, jak było w poprzednim cytacie z ksiązki z 1866 roku, której nikt już nie czyta, bo czyta się w wystarczającej masie wiadomości, krótkie, dosadne, do których tylko określenie najpodlejszego trunku z czasu komunistycznego może pasować, czyli - mózgotrzep. To ja sobie czytam zapomniane książki. Siedzę nad stronami, które przekładam i jak coś pomyślę, że może dla ludzi, to zacytuję i im pokaże. Nic to, że... wiadomo. Bo o co właściwie się rozchodzi? O co chodzi każdemu? W tym, co robi, co mówi, co czyni? Tołstoj powiada - to będzie w następnym cytacie - że liczy się tylko jeden cel, wolność i władza nad tym mrowiskiem. Tej wolności i władzy jeden zdobywa po horyzont, drugi jedno ciut, ciut, ale każden się stara. Ale może chodzi o to, żeby być człowiekiem. Że człowiek nie jest wcale tylko zbiorem biegnących w nim, przewidywalnych i sterowalnych myśli, chęci, impulsów. Tu jakby się kłania ta "Zbrodnia i kara". Że człowiek to coś daleko więcej, więcej może nawet niż śmierć, a co tam wspominać o zwierzętach, które przecież kochamy, ale jak trzeba to zabijamy, o rzeczach, komputerach, systemach. Chodzi o to, czy istnieje Natura, albo już religijnie i dosadnie mówiąc Bóg. Bo jak nie istnieje to rację mają wszyscy ci, co pragną.. Więcej i więcej. Wolności i władzy. Ale jak istnieje, to oni wszyscy dostaną to, na co pracują - siebie. A CZŁOWIEK, to znaczy przed CZŁOWIEKIEM się otworzy. Co? No przecież ludzkie oko nie widziało, ludzkie ucho nie słyszało...
Czesław2
Teraz będą nadawać certyfikaty energetyczne wszystkiemu, ze stodołą włącznie. Mamy Fit for 55 II.
Alina@Warszawa
Jakoś nikogo nie oburza stosowanie bardzo konkretnego słowa "inżynieria" do oszustw i manipulacji socjologicznych. W ten sposób oszuści  nadają swoim manipulacjom walor techniczny, a więc coś co jest realne, solidne, obliczone, stabilne, co ma służyć dobru człowieka.  Słowo inżynieria pochodzi od słowa "silnik" w języku francuskim i pewnie początkowo dotyczyło tylko branży mechanicznej związanej z pojazdami.  Kiedy słyszymy pojęcie "inżynieria" w połączeniach nietechnicznych typu "społeczna", to powinniśmy widzieć czerwone ostrzegawcze światło, że oto mamy do czynienia z bezczelnym oszustwem i oszustami. Ciekawe, kiedy ci oszuści wpadną na pomysł nadawania sobie "uprawnień inżyniera społecznego"? I jaką będą musieli się wykazać praktyką zawodową? Wykazać, że oszukali, zmanipulowali 100, czy 2000 ludzi? Albo kiedy uruchomią studia "inżynieria społeczna" na politechnice? (Temu oszustwu sprzeciwiał się śp. Krzysztof Karoń, określając podobne zjawiska jako ANTYKULTURA.) Prawdziwi inżynierowie są teraz szykanowani przez polskie prawo, bo nie tylko muszą spisywać w zeszyciku swoją praktykę zawodową, to jeszcze jacyś cwaniacy egzaminują ich z przepisów, które zmieniają się co parę lat, albo częściej, czyli ci pierwsi "uprawnieni" powinni zdawać od nowa, bo przecież skąd wiadomo, że przeczytają nowe przepisy? Ci egzaminatorzy sami mają urzędowe "uprawnienia" z dawnych czasów i zupełnie nie mają pojęcia o projektowaniu, czy nowoczesnym budownictwie, więc znaleźli sobie zajęcie, żeby żyć z pracy innych, uzależniając prawo inżynierów do pracy od zapłacenia haraczu, czyli składek na Izbę. O sądach zawodowych np. lekarskich, jak to "działa", można poczytać w wielu miejsca poza oficjalnymi mediami oczywiście. Jacyś cwani złodzieje ukradli nam nie tylko państwo - oni usiłują ukraść nam cały świat łącznie z powietrzem do oddychania!
Zbyszek
Nie sposób tutaj uciec od listu św. Pawła Apostoła do Efezjan (6,12): "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich." Św. Paweł mówi, że istnieją "pierwiastki duchowe". Można je rozumieć rozmaicie, także i tak, że istnieją pewne myśli, intencje, popędy, kierunki, sposoby rozumienia i postrzegania rzeczywistości, istnieją i się w różnych ludziach w różnym czasie "przejawiają". Od... w zasadzie zawsze. Stąd w 1866 roku w carskiej Rosji, jakiś pisarz wyrażał to, co teraz jakby staje się mainstreamem. Bo to nie o niego chodzi, ani nie o tych, co dziś chcą z nami robić to, co chcą, tylko o ową "Chęć", która nie jest wcale i jedynie produktem umysłu tego lub owego, tylko odwrotnie, ów umysł staje się narzędziem owej "Chęci", owego "pierwiastka duchowego", a on/ona trwa. Stąd opisana przez apostoła - duchowa walka. Nie z konkretnymi ludźmi, ale z owymi Zwierzchnościami, które ludzi używają.
Czesław2
Nigdy bym nie przypuszczał, że Dostojewski był prorokiem. Z drugiej strony, metody reżimowe są takie same od zawsze, zmieniają się tylko narzędzia.
Dark Regis
A ja już myślałem, że to powiedział Wokulski, który chciał pierwszy odkryć metal lżejszy od powietrza ;)
Zbyszek
Ponoć to tylko kwestia dystansu. W czasie.
NASZ_HENRY
Zbrodnia i kara, Nie zawsze para ;-)  
Do wpisu: Być nietoperzem czyli problem świadomości
Data Autor
Dark Regis
Nie sądzę żebyście, krytykując w ten sposób naukę w czambuł, zajmowali się tam czymkolwiek wartościowym prócz być może nieumyślnego siania defetyzmu antynaukowego pod dyktando tego wrednego typa Putina. Zacofanie technologiczne europejczyków (teraz już wiemy, że przez małe e, bo na tym polega "wspólnota") jest ruskim na rękę. A co ma do tego TVN, bo nie widzę tu różnicy?
Alina@Warszawa
 [20:24] - Imć Waszeć Nie przeginaj jak TVN! Napisałam dość precyzyjnie, że nie oglądałam i nie mam zamiaru oglądać filmu, i nie porównywałam niczego do Krecika!  Gry są zabawą matematyczną, dla mojego mózgu zupełnie bezsensowną .... Po prostu zajmuję się zupełnie czym innym.
Dark Regis
Jeśli Pani uważa Conwaya za Krecika, to strzeż nas Boże przed taką Ynteligencją u władzy. Dobrze by było zaznać wreszcie w życiu jakieś pozytywnej zmiany, a nie tylko pozornych przetasowań w tej samej grupie agresywnych ideologii.
Alina@Warszawa
[19:39] - Imć Waszeć  Nie rozumiem dlaczego mam wyjaśniać co rozumiem z filmu? Przecież ja żadnych bajek od dawna nie oglądam, no może Reksia, albo Krecika, żeby porównać ze współczesnymi bajkami i stwierdzić, że moje roczniki miały szczęście w dzieciństwie, nawet, jeśli oglądały te bajki w czarno-białych telewizorach. 
Dark Regis
Nic by z gnojówki nie wychodziło, bo po prostu probabilistyka tu nie działa. Ten sposób myślenia tu nie działa. Jest ona wykładana w szkołach w formie dogmatu religii naukowej, ale w realu po prostu nie działa, a na pewno nie wszędzie. Dlaczego? Podpowiem, są układy fizyczne, w których "przejście przez ścianę" dla klasycznej fizyki wynosi zero. Gnojówką jest tu chyba ta klasyczna fizyka, bo nie widzę innego kandydata. Natomiast przejście przez ścianę, czyli przez barierę potencjału wykorzystuje się już w konstrukcjach technicznych, nie mówiąc już o zauważeniu tego zjawiska podczas fotosyntezy. Z drugiej strony w grze Life nie ma kompletnie nic probabilistycznego, a jednak nikt tego nie umie do końca wyjaśnić. Konkretnie nie umie powiedzieć, czy dany układ będzie ewoluował w nieskończoność, czy też zamieni się w pył zbudowany z oscylatorów i gliderów (umrze). Niedziałanie probabilistyki wiąże się też z innym zagadnieniem, a mianowicie ze złożonością obliczeniową. Gdybyśmy mieli tyle cząstek ile zawiera Słońce i próbowali probabilistycznie policzyć jaka jest szansa na powstanie helu z wodoru przy założeniach klasycznych, to prawdopodobieństwo to wynosi ZERO! Jednak przy uwzględnieniu maleńkiego prawdopodobieństwa złamania zasad fizyki klasycznej i przejścia przez barierę fuzja w gwiazdach zachodzi i to wielokrotnie aż do poziomu żelaza. Gdybyśmy mieli wysnuć ten sam wniosek z wiadra gnojówki, to moglibyśmy czekać na pozytywny wynik cały wiek wszechświata, czyli do świętego nigdy. Czy to już odrobinę wyjaśnia sprawy? Słowo, nawet najdziwniejsze, nic nie stworzy w marnym modelu obliczeń, czyli np. dla automatów/maszyn operujących na słowach. A przecież jeśli automat operuje nie na słowach, tylko na czymś więcej, to już mamy skuchę, prawda? Jest to znany fakt w matematyce już od około dwustu lat. Słowami, automatami i językami zajmuje się m.in. teoria półgrup (i monoidów). W każdym razie wychodząc od słowa i przetwarzając je klasycznie nie otrzymamy niczego więcej niż komputer w grze Life, bo ta jest Turing-zupełna, czyli jest takim automatem uniwersalnym do przetwarzania słów. Czy zna Pan lepsze automaty, w których słowo wygeneruje coś więcej? No więc to nie jest ten case... Powiem to wyraźnie: Jeśli coś było na początku, to nie żadne słowo, a tym bardziej nie w języku hebrajskim, tylko odpowiednio złożony model obliczeń. Model, którego jeszcze nie odkryliśmy. Dopiero uruchomienie prawdziwego komputera kwantowego pozwoli nam zacząć odpowiadać na to pytanie, a będzie się działo to analogicznie jak z AI. Koniec końców wszyscy przyjmą to za normalne zjawisko. Więcej. Jeśli w chrześcijaństwie jest coś wartościowego, co ma wpływ na całość wszechświata, to na pewno da się to opowiedzieć bez żadnego odwołania do żydów i do ich pism. W przeciwnym przypadku mielibyśmy tu do czynienia z czym dużo grubszym niż Anty-Ockham.
Dark Regis
@Alina@Warszawa Ale po co aż tak daleko wybiegać. Może po prostu niech Pani mi wyjaśni co rozumie z tego filmu o grze Life wynalezionej przez Conwaya i dlaczego działa w niej normalny komputer? Inaczej mówiąc i bardziej obrazowo, dlaczego ktoś mógłby tam napisać program księgujący i wysyłający pity do zusu? Cud jakiś? Dodam od siebie, że komputer działa też w grze Minecraft, a tam kurze jajka są tylko pro forma ;)
spike
Jakby było takie zjawisko jak ewolucja powszechne, naturalne, to z takiej mieszaniny związków organicznych jaką jest gnojówka, co chwilę by z niej wychodziły jakieś bliżej nieokreślone stwory :)) Na Ziemi jest sporo gatunków, których szczątki są odkrywane w skamielinach, a do dziś je widzimy, jak. np. taki krokodyl, nosorożec, czy inne komary i chrząszcze, który byt trwa (ponoć) mln lat, a jakoś dalej nie ewoluowały na wyższy stopień rozwoju, cech, czy umiejętności. Co do jajka, to jednak jego zawartość nie jest zwykłą mieszaniną organicznych zw.chemicznych, one zostały odpowiednio sporządzone, by stanowiły budulec dla nowego życia. Zarodek jajka wrzucony do byle jakiej mieszaniny zw.organicznych, nie będzie wykorzystany, zarodek zginie. (pomijam tu niezbędny proces zapłodnienia zarodka) Fenomenem życia jest jego zapis w DNA, to jest to "słowo", które było na początku Stworzenia. Czyż człowiek ni postępuje podobnie ? Program komputerowy jest tym źródłem "słowa", wg którego komputery sterują robotami, które wykonują odpowiednią pracę, tworzą. Przykładem dla jaja będzie drukarka 3D, "słowo" program komputera wydrukuje nam dowolną rzecz, albo drukarka wydrukuje jakieś pismo, zdjęcie czy folder. Siła która była w stanie stworzyć życie, ale także cały kosmos, musi być nieograniczona i potężna, człowiek jest zbyt ograniczony, by ją zrozumieć, a tym bardziej ją kontrolować, ta siła nie pochodzi z Ziemi. Nie tak dawno lekarze naukowcy stwierdzili, że ludzka świadomość nie podlega prawom ziemskim, nie pochodzi z Ziemi, do tego stwierdzono, że świadomość nie lokalizacji w mózgu, jak się twierdzi. Badania zainicjowane były zjawiskami śmierci klinicznej, oraz relacjami pacjentów, o czym mówi się od dawna.
spike
Znany badacz starożytnych cywilizacji Erich von Däniken, znany jest także z tezy, że człowiek powstał dzięki ewolucji, czy inżynierii genetycznej kontrolowanej przez pozaziemską cywilizację, wtóruje mu też kilka innych znanych postaci, szukających potwierdzenia, że Ziemię odwiedzali kosmici. Z wieloma tezami można się zgodzić, co do niesamowitych osiągnięć inżynieryjnych w starożytności, które nie pasują do ludzi żyjących w tamtych czasach, skromnie ubranych w skóry, z dzidą w ręku, na tle megalitycznych budowli wzniesionych z głazów ważących dziesiątki ton, do tego budowle są w swej konstrukcji dowodem wyjątkowej wiedzy i umiejętności inżynieryjnej. Ale ten fakt, w żaden sposób nie wyjaśnia powstania życia na Ziemi, ci "bogowie" z gwiazd też jakość powstali. Do tego dochodzi jeszcze inny aspekt, już dość dużo i często mówi się i dokumentuje obecność UFO, pomijam dowodzenie tego, choć rozmowy o tym zjawisku są omawiane w Kongresie USA, ale znamienne jest, że ci "obcy" uprowadzają ludzi, czy zwierzęta, dla celów badawczych, a to by przeczyło twierdzeniu Ericha von Dänikena, że ONI "stworzyli" człowieka.
Zbyszek
"Nie rozumiem podejścia naukowców, jak ognia boją się stwierdzić, że tak złożoną materię są organizmy żywe, musiała dokonać jakaś świadomość," Bo tacy naukowcy są w mniejszości albo nie są uczciwi ze względów materialnych. Anthony Flew był najbardziej znanym na świecie propagatorem ateizmu, profesorem filozofii. Nawrócił się na wiarę w to, że istnieje Bóg, pod wpływem biologii. Kluczowym tutaj jest pragnienie "ja", by posiąść "świat", a więc kompletną wiedzę, która pozwoli go całkowicie zrozumieć,a przez to nim władać, być ponad nim. Pomysł, że istnieje coś, co jest niepoznawalne dla nas z definicji, ale istnieje, jest sprzeczny z przywołanym pragnieniem.
Alina@Warszawa
[22:52] - Imć Waszeć  Przyznaję się bez bicia - powaliło mnie zdanie "Mamy tu do czynienia po prostu z pewnym związkiem chemicznym, który wraz z osiągnięciem w toku ewolucji pewnej wielkości i złożoności, zaczyna przejawiać nowe dziwne zachowania."  Owszem, może uwierzę w to dziwne zdanie, uwierzę że "związek chemiczny potrafi się dziwnie zachować" pod warunkiem, że Autor wyjaśni mi jak powstaje proste zjawisko (teraz miliardy "substancji" tak się zachowują) przemiany (podczas wysiadywania) zawartości 1 jajka (ptasiego, gadziego) składającego się z wody, tłuszczu, różnych substancji w stanie płynnym, w kompletnego ptaka/gada z kośćmi, piórami/łuskami, z pierwiastkami, których nie było przed wysiadywaniem w takiej ilości na początku - jak np. wapń. I jeszcze proszę jakoś uzasadnić, albo udowodnić, że jajko i proces wylęgania powstał na drodze ewolucji i na skutek jakiegoś "wybuchu". Ja, inżynier, twierdzę, że to się nie da uzasadnić, ani udowodnić, bo mamy do czynienia z nieziemską inżynierią, której ani ludzka wiedza, ani ludzki mózg jak na razie nie dosięga.