|
|
Czesław2 W czasach w miarę współczesnych człowiek jako podmiot skończył się w momencie przyznania sobie przez elitę narodu wybranego za Atlantykiem prawa do druku kasy. Sam Pan pisał, że to kasa rządzi politykami, nie odwrotnie. |
|
|
Zbyszek @Alina: Uwaga bardzo dobra. Bo społeczeństwo staje się jak gdyby, i wszyscy pojedyczny ludzie w nim też, PRZEDMIOTEM, który jakiś "inżynier" sobie obrabia, przmienia, przebudowuje zgodnie ze swoim planem, zamiarem, koncepcją. Wtedy wypada zapytać a gdzie CZŁOWIEK? To on już tylko przedmiotem? Ale oni nam to mówią, powoli sączą do uszu, do umysłu, do serca, do duszy o ile jeszcze ktoś ją posiada, o ile nie zaprzedał ją za srebrniki ze stanowiska w ministerstwie, radzie nadzorczej, redakcji, korporacji, banku...
Przecież minister, z łaciny minister to sługa, więc nasz sługa setki i tysiące razy, a w przełożeniu na ekrany gadające do poszczególnych ludzi, to bedzie miliony i biliony razy mówił, że chce nas "wyszczepić", że nas "wyszczepi". Nie, że my się zaszczepimy albo nawet on nas zaszczepi, nie, co to, to nie, po prostu, jak wobec zwierząt, on nas wyszczepi. Przecież drugi minister mówił do nas wszystkich "Po prostu, zwyczajnie wygenerujemy taki stan emocjonalny, że ludzie powiedzą - chcemy to mieć", to gdzie tu miejsce na CZŁOWIEKA? Na jego wolę, na jego decyzje, na jego poznanie, na jego rozum, na jego człowieczeństwo? Nikogo to nie obchodzi, bo to przestało być ważne. A przestało być ważne, bo oni ludziom to mówią, a ludzie... a ludzie myślą o tym, co mają powiedziane, ze mają myśleć, a nie o czymś innym, a choćby i pomyśleli i na taki gest, zryw niemal heroiczny się zebrali, to się okaże, że.... nic nie mogą. To już lepiej nie myśleć, jak było w poprzednim cytacie z ksiązki z 1866 roku, której nikt już nie czyta, bo czyta się w wystarczającej masie wiadomości, krótkie, dosadne, do których tylko określenie najpodlejszego trunku z czasu komunistycznego może pasować, czyli - mózgotrzep.
To ja sobie czytam zapomniane książki. Siedzę nad stronami, które przekładam i jak coś pomyślę, że może dla ludzi, to zacytuję i im pokaże. Nic to, że... wiadomo. Bo o co właściwie się rozchodzi? O co chodzi każdemu? W tym, co robi, co mówi, co czyni? Tołstoj powiada - to będzie w następnym cytacie - że liczy się tylko jeden cel, wolność i władza nad tym mrowiskiem. Tej wolności i władzy jeden zdobywa po horyzont, drugi jedno ciut, ciut, ale każden się stara. Ale może chodzi o to, żeby być człowiekiem. Że człowiek nie jest wcale tylko zbiorem biegnących w nim, przewidywalnych i sterowalnych myśli, chęci, impulsów. Tu jakby się kłania ta "Zbrodnia i kara". Że człowiek to coś daleko więcej, więcej może nawet niż śmierć, a co tam wspominać o zwierzętach, które przecież kochamy, ale jak trzeba to zabijamy, o rzeczach, komputerach, systemach. Chodzi o to, czy istnieje Natura, albo już religijnie i dosadnie mówiąc Bóg. Bo jak nie istnieje to rację mają wszyscy ci, co pragną.. Więcej i więcej. Wolności i władzy. Ale jak istnieje, to oni wszyscy dostaną to, na co pracują - siebie. A CZŁOWIEK, to znaczy przed CZŁOWIEKIEM się otworzy. Co? No przecież ludzkie oko nie widziało, ludzkie ucho nie słyszało... |
|
|
Czesław2 Teraz będą nadawać certyfikaty energetyczne wszystkiemu, ze stodołą włącznie. Mamy Fit for 55 II. |
|
|
Alina@Warszawa Jakoś nikogo nie oburza stosowanie bardzo konkretnego słowa "inżynieria" do oszustw i manipulacji socjologicznych. W ten sposób oszuści nadają swoim manipulacjom walor techniczny, a więc coś co jest realne, solidne, obliczone, stabilne, co ma służyć dobru człowieka.
Słowo inżynieria pochodzi od słowa "silnik" w języku francuskim i pewnie początkowo dotyczyło tylko branży mechanicznej związanej z pojazdami.
Kiedy słyszymy pojęcie "inżynieria" w połączeniach nietechnicznych typu "społeczna", to powinniśmy widzieć czerwone ostrzegawcze światło, że oto mamy do czynienia z bezczelnym oszustwem i oszustami. Ciekawe, kiedy ci oszuści wpadną na pomysł nadawania sobie "uprawnień inżyniera społecznego"? I jaką będą musieli się wykazać praktyką zawodową? Wykazać, że oszukali, zmanipulowali 100, czy 2000 ludzi? Albo kiedy uruchomią studia "inżynieria społeczna" na politechnice? (Temu oszustwu sprzeciwiał się śp. Krzysztof Karoń, określając podobne zjawiska jako ANTYKULTURA.)
Prawdziwi inżynierowie są teraz szykanowani przez polskie prawo, bo nie tylko muszą spisywać w zeszyciku swoją praktykę zawodową, to jeszcze jacyś cwaniacy egzaminują ich z przepisów, które zmieniają się co parę lat, albo częściej, czyli ci pierwsi "uprawnieni" powinni zdawać od nowa, bo przecież skąd wiadomo, że przeczytają nowe przepisy? Ci egzaminatorzy sami mają urzędowe "uprawnienia" z dawnych czasów i zupełnie nie mają pojęcia o projektowaniu, czy nowoczesnym budownictwie, więc znaleźli sobie zajęcie, żeby żyć z pracy innych, uzależniając prawo inżynierów do pracy od zapłacenia haraczu, czyli składek na Izbę. O sądach zawodowych np. lekarskich, jak to "działa", można poczytać w wielu miejsca poza oficjalnymi mediami oczywiście.
Jacyś cwani złodzieje ukradli nam nie tylko państwo - oni usiłują ukraść nam cały świat łącznie z powietrzem do oddychania! |
|
|
Zbyszek Nie sposób tutaj uciec od listu św. Pawła Apostoła do Efezjan (6,12): "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich."
Św. Paweł mówi, że istnieją "pierwiastki duchowe". Można je rozumieć rozmaicie, także i tak, że istnieją pewne myśli, intencje, popędy, kierunki, sposoby rozumienia i postrzegania rzeczywistości, istnieją i się w różnych ludziach w różnym czasie "przejawiają". Od... w zasadzie zawsze. Stąd w 1866 roku w carskiej Rosji, jakiś pisarz wyrażał to, co teraz jakby staje się mainstreamem. Bo to nie o niego chodzi, ani nie o tych, co dziś chcą z nami robić to, co chcą, tylko o ową "Chęć", która nie jest wcale i jedynie produktem umysłu tego lub owego, tylko odwrotnie, ów umysł staje się narzędziem owej "Chęci", owego "pierwiastka duchowego", a on/ona trwa. Stąd opisana przez apostoła - duchowa walka. Nie z konkretnymi ludźmi, ale z owymi Zwierzchnościami, które ludzi używają. |
|
|
Czesław2 Nigdy bym nie przypuszczał, że Dostojewski był prorokiem. Z drugiej strony, metody reżimowe są takie same od zawsze, zmieniają się tylko narzędzia. |
|
|
Dark Regis A ja już myślałem, że to powiedział Wokulski, który chciał pierwszy odkryć metal lżejszy od powietrza ;) |
|
|
Zbyszek Ponoć to tylko kwestia dystansu.
W czasie. |
|
|
NASZ_HENRY Zbrodnia i kara,
Nie zawsze para ;-)
|