Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tchórzostwo prezesa Kaczyńskiego
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Cha, cha a nie pisałem. Jak tylko bankster zamienił to wyszło Szydło z worka. I tak  bedą się kopać do kolan jak mówi Michalkiewicz i nic tu się nie zmieni na tej wymierającej wsi. Pzdt
smieciu
No bo kto, jak nie on, opierając się na założeniu, że nadal jest autentycznym, a nie malowanym przywódcom, który nie dał się zdominować przez kunktatorskie otoczenie, ma decydujący głos. Długo to trwa ale może kiedyś dotrze. To że prezes nie ma realnego wpływu na nic widać przynajmniej od czasu „puczu”. Nie ważne czy to dlatego że zamknięty jest w klatce stworzonej przez jego najbliższych współpracowników filtrujących docierające do niego informacje, czy też dlatego że jakaś choroba sprawia że traci kontakt z rzeczywistością. A może zwyczajnie ma to już w dupie. Nie ważne. Tak jak pisałem już dawno temu, układ jest jasny. Morawiecki jest głównym szefem gdyż zarządza kasą. Nikt w PiSie tego nie zakwestionuje mimo że Mateusz nie należał do partii i nie ma w niej swoich struktur... Już samo to pokazuje jak działa ta partia: Główny szef, ten od pieniędzy to człowiek nadany z zewnątrz mający wejścia do Towarzystwa. Szefu medialny, prezydent to już nawet sam nie wie komu chciałby się podlizać. Nie wyszło z Trumpem to się łasi do Tuska. A reszta? Reszta obrabia swoje małe poletka za pomocą pieniędzy, które łaskawie dostaną od premiera. Wybory samorządowe są dla nich bardzo ważne gdyż tylko tam mogą tak naprawdę pobawić się w władzę. Polansować się, poprzyjmować jakieś pokłony, wstawiać ludzi na stołki, załatwiać rzeczy. Obecne wybory to dla nich prawdziwe być albo nie być. Tak to wygląda, z czasem dotrze do każdego. Tylko czy wtedy będzie mieć to jakiekolwiek znaczenie?
Admin Naszeblogi.pl
Niepotrzebnie. Czasem zdarzają się awarie po prostu, jak brak prądu na przykład 
OLI
@Admin, wrzucam ponownie mój komentarz z godziny dziewiątej. Jeśli nie znalazł uznania w pańskich oczach - chciałabym przynajmniej wiedzieć dlaczego. Witam w klubie mówiących, jak jest. Słabością prezesa jest, że chociaż wie, co należy zrobić, to na końcu robi to, czego nie chce. Pomiędzy tymi punktami jest zwykle tyle zwrotów i obrotów, kalkulacji politycznych i obiektywnych konieczności, że na finiszu sam prezes może nie pamiętać, jak się to stało. Nie możemy zapominać też o tym, że w obecnej kadencji największą słabością prezesa jest prezydent Duda, bo to on dzielnie walczył o to, żeby było, jak jest. I - wybaczy Pan - zaufanie do premiera odtwarzającego płomienne mowy o nowych perspektywach, innowacyjności, zrównoważonym rozwoju i dołączaniu do najbardziej rozwiniętych państw świata - mam na takim samym poziomie, jak do pomnikowego prezydenta.Oprócz wszystkich innych powodów dla mnie jest wystarczający ten, że zostali obaj wykreowani tym samym sposobem.
Dark Regis
Tak właśnie się kończy szpachlowanie przegniłej prowizory z dykty, bo może jeszcze trochę pojeździ.
Pers
Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Czyżby Matka Boska wlała panu z Gdyni trochę rozumku do pustej głowy?
Możliwe, że ma Pan rację. Ale możliwe jest również, ze jest Pan swego rodzaju Markiem Jurkiem. Był kiedyś taki. Żyje (długiego szczęśliwego życia Panie Marku), ale w polityce to "był". Wszystko, wszyscy, natychmiast, bez wyjątku  - ale wyjdzie z tego" nic".
Wiesz pan co, łatwo jest siedzieć dupą na kanapie i czekać na to co ktoś zrobi !  Zaangażuj się pan trochę to zobaczysz pan jakie to łatwe. Pan albo nie rozumiesz sytuacji w Polsce, a także w UE do której, niestety, Polska należy, albo liczysz pan na poklask !  Puknij się pan, szczególnie w związku z tytułem tej pańskiej notki, i konkluduj pan czy powinniśmy teraz głosować znowu na PO czy też może na Nowoczesną ?!!  Bo szlag mnie trafia jak czytam takie paszkwile ! Jarosław Kaczyński  - lider PiS, to jeden z największych patriotów polskich, najlepszych i najmądrzejszych polityków w Polsce.   Stoi on twardo na straży wartości cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej oraz prawa i sprawiedliwości dla wszystkich Polaków. Niech Pan Bóg ma Go w swojej opiece !   
OLI
Witam w klubie mówiących, jak jest. Słabością prezesa jest, że chociaż wie, co należy zrobić, to na końcu robi to, czego nie chce. Pomiędzy tymi punktami jest zwykle tyle zwrotów i obrotów, kalkulacji politycznych i obiektywnych konieczności, że na finiszu sam prezes może nie pamiętać, jak się to stało. Nie możemy zapominać też o tym, że w obecnej kadencji największą słabością prezesa jest prezydent Duda, bo to on dzielnie walczył o to, żeby było, jak jest. I - wybaczy Pan - zaufanie do premiera odtwarzającego płomienne mowy o nowych perspektywach, innowacyjności, zrównoważonym rozwoju i dołączaniu do najbardziej rozwiniętych państw świata - mam na takim samym poziomie, jak do pomnikowego prezydenta.Oprócz wszystkich innych powodów dla mnie jest wystarczający ten, że zostali obaj wykreowani tym samym sposobem.  
Darek
Czasami najprostsze metody są najlepsze. Tym bardziej, że jest na to przyzwolenie większej części narodu. Prowadzenie jakiejś nieuzasadnionej, misternej gry spowoduje, że w końcu zaplączą się we własne nogi. Kasta sędziowska jest najważniejszym bastionem starego układu. To trzeba wypalić gorącym żelazem, żadnych skrupułów. Oni w razie czego nie będą brali jeńców.
Anonymous
Nie nie jest kwestia miękkości czy twardości tylko odmiennych zasad dla maluczkich a odmienna dla nadzwyczajnej kasty stosowana przez dobrą zmianę. To są zakulisowe rozgrywki zamiast prawa i sprawiedliwości. Silni wobec słabych, słabi wobec silnych - to nie dzieje się znikąd, to zdrada i matactwo. To kreowanie wrogiej siły politycznej na siłę przez agenturę w dobrej zmianie. Jak można sobie wyobrazić sytuację z wizytą Morawieckiego u Gersdorff w SN, to przebija nawet to jak Duda lata z piórem, tylko nie dostało oprawy medialnej. Pewnie coś w tym jest, że Mateusz ma zastąpić Andrzeja.
Do wpisu: Okropny ból w d.
Data Autor
Anonymous
I zgadzam się z konkluzją, że to wymaga poufnych analiz i uzgodnień. Skąd więc pomysł, że najpierw odsłaniamy polskie intencje, a później się ameryka zastanowi? To nas wystawia do wiatru i obniża wartość umowy. Nastawia negatywnie na samym początku. Wykreśla z porozumienia element zaufania (wątpliwy) a wnosi gwarancje braku zaufania. Jak np. chcą kontrolować sytuację baz w Polsce, skoro jedna demonstracja i telefon od Merkel w kilka dni podważają wartość potencjalnego sojusznika konfliktując polityków, z którymi chcą współpracować. Albo nie mają tej kontroli, albo jej nie użyli, albo użyli do osłabienia Polski. Za dużo wątpliwości wskazuje na wkręcanie nas. Oprócz sytuacji przemilczanych, bo nie pozostawiają złudzeń - akt 447. Potem Pawlak z Tuskiem i kontraktem gazowym wyjda na zbawców ojczyzny.
jazgdyni
Jasne, że dyplomacja jest pełna brudnych i czystych trików. Lecz dla nas problem jest w tym, że bardzo mało z tej gry wiemy, a tym bardziej rozumiemy. Staramy się interpretować, a na prawdę wróżymy z fusów. Choćby to podpisywanie na stojąco. Co my z tego rozumiemy? Czujemy niesmak, bo taką poniżającą interpretację podrzucili Niemcy z onetu i ruski z tvn. Lecz już po chwili internet zaroił się od zdjęć naszego św. Jana Pawła II tak samo podpisującego na stojąco i Merkel też. A młody Tyrmand wrzasnął - co wy tam wiecie?! Do tego małego gabinetu, gdzie jest tylko historyczne biurko i jeden fotel praktycznie nie wpuszcza się obcych, w tym również głów państwa. I ci, co powinni i się w zawiłościach orientują, mają znak, że sprawa jest wyjątkowa i poważna. Zadajesz mnóstwo autentycznie ważnych pytań. Lecz czy szukanie odpowiedzi na tym etapie i działanie przy otwartej kurtynie jest rozsądne? Gra się ciągle toczy i pertraktacje trwają. A jak wiem z własnych doświadczeń, im pertraktacje i uzgodnienia są bardziej poufne, tym większa nadzieja na sukces. Tymczasem już naszym sukcesem jest to, że rozmowy w temacie się toczą, a poważnie zaniepokojeni Niemcy i Rosjanie są wyraźnie zdenerwowani. Mówi się, że poważna polityka i właśnie dyplomacja wymagają zacisza gabinetów. A sprawy najważniejsze nawet rozmów w "cztery oczy". A my tu nagle wrzeszczymy - o czym rozmawialiście - dokładnie - podać szczegóły. Trochę to dla mnie dziecinne.
Anonymous
Jakieś powody weny były. I forma satyryczna też nie przypadkowa. Czy 17 IX 2009 resetu Obamy i 17 IX 1993 wyjścia wojsk rosyjskich to przypadkowe daty? Czy świadome upokarzanie w dyplomacji jest mało prawdopodobne? Nieprawdopodobne, albo poważnie niepoważne, lub histerycznie teatralne może to się wydawać nam, ale skoro obserwujemy stosowanie tej techniki w dyplomacji to trzeba wyciągać wnioski. Nie latamy jak jaskółki ale czasem wnioskujemy, że będzie padało. Trudno porównywać interes polityczny z imprezą domową. Jeden prezydent może zaprosić drugiego na koszt państwa na imprezę, ale zapraszanie armii to interes polityczny potencjalnie obopólnie zyskowny lub tylko jednostronnie. Z konferencji prasowej u Trumpa wyglądało, że Polska deklaruje 2mld dolarów (nie wiadomo na jakich zasadach) a USA nie wie czy jest zainteresowane, bo ciągle tylko traci ze wszystkimi. Wniosek propagandowy z tego przekazu, że na taryfę ulgową nie ma co liczyć. O akt 447 nie pytał ani Duda, ani prasa. O porównanie do przywilejów strategicznie położonego Izraela też nie. Porozumienie ma być bilateralne, a w ramach NATO. Sukces, że prezydencji wiedzą, że to o zagrożenie ze strony Rosji im chodzi, bo NATO razem z polityką USA oscyluje między współpracą z Rosją a obawą przed Rosją. Co z zagrożeniem ze strony Niemiec w ramach UE i najazdu "imigrantów"? Nie analizowano. Kiedy wyjadą nikt się nie zastanawia. Czy nie obronią Gdańszczan przed nimi samymi jak Krzyżacy w 1308r.? Nie analizowano. Czy 2 mld są zaliczką na poczet roszczeń z aktu447?  Cisza. Jaka technika wojskowa ma być instalowana i jakiej obsługi i ochrony wymaga. Nie mówiono. A całkiem zrozumiałe, że wymagają tego najnowsze technologie wojskowe (co jest założeniem czysto hipotetycznym, że takie będą). Co zatem podpisano to się nie dowiedzieliśmy. Sorry, taki przekaz, że samozachwyt Dudy i Szczerskiego przeraża. To się nie broni skoro jest oficjalnie reklamowane jako akt robienia łaski.  
Teutonick
Hmm... 100 tys.? Ino skąd ich brać panie dzieju, skąd ich brać...
jazgdyni
Albo lewatywa. Dodam.
jazgdyni
Może i niesmaczna. Niestety, między innymi wychowałem się na takich cymesach literatury: "Lepiej śmiechem jest pisać, niż łzami"  François Rabelais I dalej niestety, przeczytałem, może zbyt młodo, całego "Gargantuę i Pantagruela". Nie muszę dodawać, że na dodatek w tłumaczeniu tego zboczeńca Boya - Żeleńskiego. I to ohydne - "Ktoś jest zacz, coś wszedł w sracz, złożyć swe wielmożne łajno - słuchajno... " będzie prześladować mnie chyba do śmierci. A ponieważ uważam się za sowizdrzała (inni też tak sądzą - oczywiście pejoratywnie), to skatologia mi nie straszna. Co do baniek - właśnie tak to planują. I dodam: sprowadzą 10 tysięcy, to będzie robota dla 100 tyś naszych. Serdeczności
Teutonick
Muszę przyznać, że dość (nie)smaczna miniaturka - zależy czy rozpatrywać ją pod kątem warsztatowym czy też hmm... tematycznym;) Co do 2 dużych baniek, to z tego co mi wiadomo za wikt i opierunek (koszty utrzymania bazy) jankesi zapłacą sobie sami, nam pozostawiając do rozwiązania zagadnienie odpowiedniego przygotowania infrastruktury do momentu ich wejścia na obiekt (który i tak pewnie - znając chociażby ich obyczaje misyjne - będą urządzać po swojemu), przy czym pewnie niebagatelną kwestią pozostanie sprawa skomunikowania tegoż z planowanym CPK. Pozdrawiam
szara_komórka
 A co, d..a boli? Do apteki po Procto-Glyvenol.  
Jabe
Co podpisano?
jazgdyni
Droga Xeniu Oni zawsze, jak te pinczerki będą szczekać i obsikiwać buty. To już taka rasa. Ugryźć nie potrafią, tylko hałasować. Śmiejmy się z tego. To jest autentycznie zabawne. Wsciekanie się na to nie ma sensu.  
jazgdyni
Oczywiście - moze być mnóstwo scenariuszy. I wszystkie jednakowo prawdopodobne. Proszę zauważyć, ze na innym portalu umieściłem ten tekst w dziale =humor i satyra=. Natomiast świadome upokorzenie gościa Białym Domu wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne. To jest domena i metoda Kremla, co widzieliśmy, jak Putin niemalże poszczuł Merkel brytanami, wiedząc, że ona strasznie boi się psów. Więc nie jest tak, że podobnie jest na całym świecie. Dyplomacja jest dosyć precyzyjnie skodyfikowana, choć akurat Trump mało się tym przejmuje. Widać to było przy powitaniu, gdy prezydent USA nie dopuścił do klasycznego ustawienia do zdjęć: (od lewej) żona gościa - gość - gospodarz - żona gospodarza. Co do Żydów - oni raczej takimi drobiazgami się nie zajmują. Oni walą od razu z grubej rury.  Upokarzanie kogoś, którym się gardzi, bo z najświętszej definicji jest gojem, to przyznanie mu poważnego statusu. Co do dwóch baniek na Fort Trump to jest powszechne niezrozumienie, bo tak świadomie propaguje onet, tvn, czy tok fm, a Szczerski i tamta ferajna dobitnie nie potrafią uświadomić publiczności, że forsa pójdzie na obiekt militarny i logistykę, utworzony na polskiej ziemi i będący zawsze naszą własnością, udostępniony armii USA, jako dzierżawa. Status bazy Ramstein jest inny, bo wywodzi się z okupacji Niemiec po II WŚ, przez USA, GB i Francję. Oczywiście, że poniesiemy koszty za taką obecność. Lecz jak Szanowny Kolega zaprasza gości do domu, to zazwyczaj stawia im żarcie, napitki i rozrywkę. To tylko w czasach studenckich organizuje się imprezy składkowe.
xena2012
Dla naszych mediów i polityków jedyny wniosek z wizyty z wizyty prezydenta w Stanach to sprawa a teraz juz nawet ,,afera'' z krzesłem. O czym mówiono,co podpisano nieważne liczy sie tylko fakt że prezydent Duda stał.Jakoś Onety,Fakty czy GW nie poświęciły chwili uwagi i nie komentowały złośliwie kiedy  Komorowski rozparł się na krześle pozostawiając Merkel i Sarkoz'ego na stojaco.
Anonymous
Dobre, ale to mogło się zdarzyć i innemu przedstawicielowi Polski. Były przekazy od Obamy o resecie 17 IX, był tekst Obamy o "polskich obozach koncentracyjnych" - to są zaplanowane inscenizacje i z tym trzeba się liczyć. Jakiś ważny Żyd zapowiedział kiedyś, że Polska będzie upokarzana jak nie podporządkuje się żydowskim roszczeniom. To niestety się potwierdza. Nie wiemy jakie tam były drobiazgi tej wizyty, można każdego spreparować szeregiem niedogodności, tempem, temperaturą, pochlebstwami, zaskoczyć kłamstwami. Problem widzę, obok niezamykania oczu na te inscenizacje, co oni w końcu uzgodnili, bo sami nic konkretnego nie powiedzieli poza polską propozycją budujemy fort za 2 zielone melony. Co podpisali. Do czego dążymy. Jaką mają wizję obaj prezydenci jak zrealizują deal. Bo jak nie wiedzą o co im chodzi, to niech głowy nie zawracają, niech się spotkają by okazać dobrą wolę i przyjaźń, ograniczą to do ceremoniału - ale wtedy trzeba gościa przyjąć godnie. Ostentacyjne darcie łacha ktoś spreparował wbrew interesom USA i Polski.
Do wpisu: Dlaczego prezydent Szczurek nie może zostać
Data Autor
jazgdyni
Wyobrażam sobie, że zwieńczeniem wojennego filmu o Gdyni i Piaśnicy, powinny być sceny, gdy przez 90% butni i aroganccy Niemcy, walczą zębami i pazurami, by dostać się na pokład Gustloffa i zwiewać byle dalej. Gdyby tam jeszcze, w tłumie szkopów w panice, wkomponować twarz Tuska, którego rodzina podobno była na Gustloffie, to byłbym w pełni usatysfakcjonowany. I scena finałowa: - gdy tańczą i śpiewają w drodze do Vaterlandu, wynurza się rusek, patrzy przez lornetkę i wydaje komendę (po niemiecku) - Torpedo LOS!