Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wygramy czy nie? Rozważania w momencie przełomu nad losem RP
Data Autor
Dark Regis
Panie Ryszardzie, problemem jest właśnie owo przechodzenie "od ogółu do szczegółu" albo odwrotnie. Proszę obejrzeć poniższe filmy (z punktu widzenia technologii) i wyciągnąć wnioski w kwestii inżynierii. Ja wiem, że humaniści nie lubią się zastanawiać nad tymi rzeczami i nie wyciągają wniosków, pozostając na pozycji krytycznego sceptyka. Ale to już nie są czasy dla takich postaw, bo to jest nie tylko gra zespołowa, jak w wieku XIX i XX (budowanie maszyn, systemów), co wręcz maszyny przystąpiły już do zastępowania elementów mniej wydajnych, a nawet zaczynają wyręczać Człowieka w analizowaniu i myśleniu. Jest to spowodowane powodzią danych do przetworzenia i Człowiek nic na to nie poradzi. Chodzi teraz o to, żeby ten nieunikniony trend antropologizować (kulturyzacja) i humanizować (etyka i moralność), czyli czynić ten proces przyjazny Człowiekowi. To jest zadanie dla humanistów. 1) Tevatron w FermiLab (USA): youtube.com . Zdjęcia: google.com 2) CERN: youtube.com . Zdjęcia: google.com 3) Roboty z firmy Boston Dynamics: youtube.com 4) Komputer kwantowy:  youtube.com Te projekty przekroczyły już możliwości pojmowania (całościowego i w szczegółach)  pojedynczego inżyniera, a nawet rozumowania pojedynczego przedstawiciela rodu ludzkiego, choćby był Cweisteinem. Nad tymi projektami pracują armie ludzi na świecie i obok innych jest tu rozwijany system zarządzania zespołem i tworzeniem grup badawczych. To już jest inżynieria zespołów ludzkich i pojedynczy kręcący nosem humaniści są tu niczym negacjoniści holokaustu. Armie ludzi stają naprzeciwko jednostek, które dodatkowo zagrożeń doszukują się we wspólnocie celów tych pierwszych, a nie w zastosowaniach, gdy produkt trafi do rąk jakichś globalistów lub innych cwaniaków albo wariatów. Stare powiedzenie mówi: jeśli nie możesz pokonać wroga, to się przyłącz. Wtedy można wpływać na kierunek przemian cywilizacyjnych.
Ryszard Surmacz
No tak, programiści, ale to zupełnie inna dziedzina, ba, to nowy zawód - inżynier i humanista w jednym. Jako inżynier utożsamiasz się z programista, ja, jako humanista, też powinienem to robić. Tylko, widzisz, Ty, jako inżynier masz mniejsze opory, ja, jako humanista, mam je większe, bo na plecach położono mi odpowiedzialność i cały bagaż niezmiennych wartości i zasad, na których ten świat stoi. Bez nich runie, jak domek z kart. I teraz zasady. Ty, jako inżynier masz wkodowany obowiązek rozwijania postępu, ja jako humanista nie mogę pozostawać w tyle, z tym, że zapędy zrywającej się z łańcucha cywilizacji muszę dostosowywać do kulturowych ram. I ten proces nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek hamulcem. Zachowanie właściwych proporcji w świecie (każdym, też idei i postępu) jest warunkiem przetrwania i istnienia. W tym wyścigu jest też moment krytyczny, którego przekroczyć nie można. Ale wróćmy trochę niżej. Np szczepionki - postęp dyktuje ich stosowanie, najlepiej bez ograniczeń - dla dalszego finansowania rozwoju; humanistyka zadaje pytanie o skutki uboczne, które inżynieria musi wziąć pod uwagę. Dziś wiemy, że nie chce brać, bo chce zarabiać. Był okres, że w Polsce po szczepionkach dzieci zaczynały mieć poważne problemy ze zdrowiem, w grę wchodziły porażenia nerwowe, mózgowe i nawet autyzm. Moja sąsiadka, znajoma przeżyły coś podobnego. Służby państwowe nie odpowiadały na wątpliwości obywateli.Dalej. Zbrojenia, tu jest podobnie. Najnowsze osiągnięcia generuje wojsko, dla zdobycia przewagi i złupienia innego. Humanistyka mówi stop! I teraz jak któraś ze stron zdobędzie przewagę, następuje katastrofa: albo ucieczka od przyrodniczych uwarunkowań tego świata, albo degradacja i zacofanie... No może tyle, bo czas mnie już zaczyna gonić. Hej
jazgdyni
Jasne, że pamiętam. Choć najbardziej tęsknię za tą grubą angielską czekoladą. Bloki chyba po kilogramie. A dzięki tym niedouczonym, tym razem w Lidlu, po dniach angielskich, kupiłem jeden z najlepszych serów pleśniowych, niebieskiego Stiltona , klasy Roquefort, a o niebo lepszy od włoskiej Gorgonzoli, czy Danish Blue, za bezcen, bo właśnie dojrzał i się go pozbywali. A właśnie wtedy powinien być najdroższy.
jazgdyni
No właśnie! Tak potworne są braki w historii własnego kraju. Komuna ukryła wielkie zwycięstwa i rozległy obszar podległy Polakom. Taka odpowiedź - kpina, śmiechy - chichy, to przykry dowód nie tylko kompletnej ignorancji, lecz również wyraz stosunku do wspaniałej tradycji i szczytnej historii. A że rodzice nic nie opowiadali? Dziwne...
jazgdyni
Ja mogę powiedzieć, że filozofia jest matką wszystkich nauk...   - dokładnie też tak uważam.   Inżynier dąży do szczegółu, humanista do ogółu   -   NIE, NIE, NIE ! Tak było i jeszcze zapewne gdzieś tak jest. Uczono w ten sposób jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Było to proste (prostackie?) przekształcenie rzemieślnika w >>>> technika i w >>>> inżyniera. Powiem, by wyjaśnić prosto, jak to było z inżynierami w dziedzinie komputerów, a potem informatyki. Pańska definicja inżynierska dotyczyła przede wszystkim tzw. hardware'owców i programistów. Lecz był jeszcze jeden inżynier, który nijak nie mieści się w tej klasyfikacji - to był projektant systemu. Tak więc projektanci systemów i nadzorcy (opiekunowie) systemów i im podobni stworzyli zupełnie nową techniczną grupę specjalistów. Oni mało bawią się w szczegóły bo muszą ogarniać całość projektu, czy istniejącego układu z wszystkimi współzależnościami. Wiedza do tego potrzebna jest nawet głębsza niż typowa humanistyczna (wiedza idei) i czasami nawet zahacza o aspekty transcendentalne. Tak więc musimy koniecznie zmienić perspektywę, bo w czasie obecnej rewolucji, z przykrością stwierdzam, że humaniści nie nadążają za zmianami. A tu zmieniają się globalne prawidła, paradygmaty i wzorce myślenia. Dam tu ciekawostkę, jako fan chaosu. W technice powstało i w tzw. "inteligentnych" układach wykorzystuje się całkiem nowy rodzaj logiki, co przecież jest elementem filozofii. To fuzzy logic.  [ en.wikipedia.org ], albo po polsku - logika rozmyta [ pl.wikipedia.org ]. Ja widać, nawet Wikipedia ma tylko parę słów do powiedzenia. Panie Ryszardzie -trzeba na serio być bardzo czujnym, bo świat zmienia się tak gwałtownie, jak nigdy. Inżynierowie (w moim znaczeniu) mają w rękawie takie pomysły, ze już nawet za pięć lat może byc zupełnie inaczej. I powiem coś, co może wydać się przykre - humanista bez dostatecznej znajomości techniki i pewnej wiedzy inżynierskiej bedzie skazany do rezerwatów. Serdecznie pozdrawiam
jazgdyni
Zanim Pomidorze zaczniesz się wymądrzać swoim tragicznie powierzchownym włoskim, zerknij choćby tutaj: pl.glosbe.com cultore Gender: masculine; Type: noun; kochanek   { noun masculine } amator  { noun masculine } niefachowiec { noun masculine } nieprofesjonalista { noun masculine } Parę przykładów: Si da'il caso che io sia un cultore dell'impressionismo.   Tak sie sklada, ze jestem koneserem impresjonizmu. Ha un pappagallo, ama l'opera, é un cultore della storia medievale.   ...i uwielbia historię Średniowiecza. I ostatnie zgodne z twoimi zawodowymi zainteresowaniami: Non sono un cultore del porno.   Nie jestem wielkim fanem porno. Więc nie rób z siebie większego błazna niż nim jesteś udając znajomość języka.
Pers
"cultore to po włosku kochanek" Panie dyletant, w języku włoskim nie istnieje słowo cultore  a kochanek to "amante" .  Najbliżej "cultore" jest scultore co znaczy rzeźbiarz. Doucz się matolku. 
Ryszard Surmacz
Na tej samej zasadzie: np. każdy ksiądz jest lepszym teologiem, niż każdy teolog księdzem. Czy ktoś to może podważyć? Myśliciel, to zbyt ogólne pojęcie - humanista. Ja mogę powiedzieć, że filozofia jest matką wszystkich nauk. Panie Januszu, inżynier i humanista z reguły reprezentują dwa różne różne typy myślenia. Inżynier dąży do szczegółu, humanista do ogółu. Nie liczyłem ilu wielkich humanistów, powiedzmy od XIX w. bo wcześniej to inne uwarunkowania, było inżynierami, ale wydaje mi się, że raczej mało. W ujęciu globalnym, to humaniści układają świat, inżynierowie są wykonawcami. I nie w tym nic, co mogłoby zaniżać możliwości czyjekolwiek. Tak po prostu jest. Tak się kręci świat. Kobieta nie będzie facetem, a mężczyzna kobietą. Kiedyś, gdy byłem reportażystą i jeździłem dużo  po kraju, zacząłem robić wywiady z inżynierami. Zafascynowali mnie. Przyznam, że to były bardzo fascynujące rozmowy, nie mniej jednak zawsze wyczuwałem pewien strach przed wyjściem "na szerokie wody". Nie dowiedziałem się czy wynikał on z ustroju, w którym wszyscy byliśmy zastraszani, czy z pewnych świadomych braków. Innymi natomiast byli inżynierowie wykształceni w II RP, ba, to zupełnie inny gatunek ludzi. Miałem jednego takiego w rodzinie, którego zdążyłem jeszcze lepiej poznać. Wiem na czym polega etos inżyniera. Owszem, cały spór: inżynier-humanista jest bezsensowny, bo to jak mąż i żona, nie mniej jednak są to dwa różne światy. I jak wcześniej napisałem - inżynier jest trybikiem w perpetuum mobile, a humanista dziś ofiarą lub wygnańcem bez głosu. Jeden pracę ma, drugi jej nie ma. To bardzo zły objaw. Państwa nie zbudujemy bez inżynierów, ale bez humanistów nie wyznaczymy jego horyzontów. Ale, gdy technologia dostrzeże swój horyzont możliwości, a urwana z łańcucha cywilizacja zabije humanistę, wszyscy rzucą się sobie do gardeł. Próbkę pokazał już Fukuyama. Tam na Zachodzie naprawdę uwierzyli, że świat duchowo dobrnął do końca. Efektem tego min jest najazd Hunów i rozkład etyczny. Humaniści wraz z Kościołem są wyłączeni z procesu. Ale proszę się nie martwić, dobry inżynier z poważnym humanistą powinni szybciej znaleźć wspólny język, niż dwóch humanistów ze sobą. Pozdrawiam
jazgdyni
Bo moje podejście nie leży Cyborgu w kanonie. Głupieją, a potem się wściekają, że ktoś z nich robi wała, bo nie gada o żydach i pedałach. A ja dzisiaj kupiłem oryginalny irlandzki Cheddar w promocji i jestem bardzo zadowolony.
jazgdyni
Tu jest poważne niezrozumienie. Inżynierowie zazwyczaj są większymi humanistami, niż humaniści inżynierami. Ktoś to może podważyć? I my bardzo potrzebujemy mądrych humanistów, choć wolałbym mówić -myślicieli. Matematyka - Królowa Nauk, jest nauką ścisłą. Dobry inżynier musi być dobrze w niej osadzony. A to implikuje pewną dyscyplinę procesów myślowych. Dlatego nie gram w Lotto - szansa wygranej 1 do 13 000 000. Lecz w kasynie przy ruletce z łatwizną co noc mogę wygrywać jakieś 200 dolarów. Tylko po paru dniach mnie z kasyna wypieprzą, bo takich nie lubią. Więc spór humanizm kontra zawody ścisłe jest bezpodstawny. Cały podział również też. Ja złośliwie używam pejoratywnego określenia "humanista"patrząc na tą rzeszę niedouków z historii, prawa, politologii, stosunków międzynarodowych i wieszania, pardon le mot, kutasa na krzyżu, którzy pchają się do polityki.
Ryszard Surmacz
To nie żaden koniec inżynierów. Inżynierowie są, jak tryby w perpetuum mobile,a my wszyscy razem wzięci porażeni jesteśmy komunizmem i tylko nam wydaje się, że zbędna jest ideologia. Proszę Pana, dziś świat, może nie cały, ale nasz cywilizowany po europejsku - potrzebuje, jak jej powietrza. Albo wysilimy się na tę ideę, albo zostanie ona wypracowana poprzez krew i ludzką krzywdę. Elity zachodnie same z tej gry się wyłączyły, Kościół zresztą też. Inżynierowie pracują, uczciwi humaniści są przerażeni i nie nadążają. Ale wyłączenie humanistów, albo ich zablokowanie oznacza wojnę wszystkich z wszystkimi - dotąd, dopóki nowa interpretacja nie zjednoczy ludzi i nie odda im spokoju. 
Ryszard Surmacz
Widzę, że jest Pan w nastroju do pisania książki. Chętnie przeczytałbym jedną z nich. Ludzie renesansu zawsze imponują, ale renesansów w przeszłości było co najmniej kilka. My żyjący w obecnym czasie też jesteśmy przed swoim renesansem. On nastąpi, kiedy praca inżynierów osiągnie kres swoich możliwości.  Kres ten może wyznaczyć nasz mózg lub strach przed nieznanym - wystarczy jedna próbka uwolnienia się tego, co wymyśliliśmy z ludzkiej kontroli. Wiedza owszem pochłania i ma to do siebie, że sama odsłania niezagospodarowane dotąd tereny. Fascynuje. To taki bonus za cierpliwość i konsekwencję. Natomiast co do inżynierów, to mam inne zdanie. To tylko dzisiaj inżynierowie są "przodownikami", gdy dobrną do tego czy innego kresu, potrzebni będą humaniści. Tak było do tej pory, że humaniści wyznaczali horyzonty świata, i nic nie wskazuje, aby to się zmieniło. To inny rodzaj myślenia. Gdyby ich zabrakło, aż strach pomyśleć - pozabijamy się, bez zrozumienia. I teraz ważne dla nas Polaków. Polscy inżynierowie przedwojenni osiągali dobry poziom znajomości humanistyki, ze względu na specyfikę polskiej szkoły średniej - ona naprawdę przygotowywała do życia i znakomicie odpowiadały na pytanie, jak zjednoczyć pozaborowe społeczeństwo i wyjść ze 123 lat niewoli. A więc najpierw przygotowanie humanistyczne, po to, aby móc się porozumieć i rozumieć, a potem specjalizacja. I to była właściwa droga. Niedawno odnośnie reformy szkolnictwa usłyszałem radę, aby skorzystać ze wzorca fińskiego... No już brakuje mi słów... a dlaczego nie sięgnąć do przedwojennego polskiego? Bo co, sanacja, bieda itd. Zamknęliśmy się w getcie PRL i wciąż nie możemy wyjść z tego zaklętego kręgu komuny.  To kalectwo. My o II RP bardzo niewiele wiemy, a to był okres, w którym wyznaczono parametry istnienia naszego państwa i naszej kultury. Oczywiście, po zmianie granic musi nastąpić stosowna korekta. Ale II RP jest dla nas niezbędnym punktem odniesienia. Ale ogólnie, ciekawość i konsekwentne zaspokajanie jej wymagań, same kierują człowieka na właściwe tory. Tylko, że nie zawsze idzie to w parze ze zrozumieniem masowym lub urzędowym. Bycie innym dziś może być bardzo kosztowne.
U mnie w Warszawie widać to bardzo wyraźnie.Także w mojej dalszej rodzinie.Dominuje cwaniactwo i prymitywne a la Wałęsa i inteligentne .A w życiu codziennym coraz więcej utrudnień.
megalampus
..."Polacy wojowali o Inflanty, Spisz, Krym, Mołdawię, Szwecję, Ukrainę."...O bosze...a kiedy to Polska "wojowala o Spisz ,Krym ,Szwecje i "Ukraine"..?? Panie kolego,,,panskie braki w podstawowej wiedzy historycznej sa histerycznie porazajace :-)) ..."Rzeczypospolita była prawdziwym imperium. Byliśmy pierwszymi władcami Berlina"...hihihihi :-)) Niezly odjazd czy tylko ignorancja ?
jazgdyni
Rzeczywiście- powinienem napisać, że ci w polityce bardziej rzucają się w oczy. A poziom pospolitej głupoty jest niestety bardzo wysoki. I tak, ci pseudo-inteligenci to narodowe utrapienie.
jazgdyni
Pełna zgoda.Filozofia rzeczywiście nie jest nauką. Nie spełnia paradygmatu i metodologii. Lecz trzeba przyznać, że jest bardziej zapładniająca, w treningu myślenia abstrakcyjnego
Jabe
Tacy sami.
Jaworowski
Jazgdyni>>Lecz niestety można być inteligentnym głupkiem. Albo sprytnym głupkiem. Tych ostatnich pełno jest w polityce.<< Dlaczego w polityce? Cały elektorat splatfusiałych to elektorat wielkomiejskiej inteligencji. Ta inteligencja a raczej pseudo inteligencja uzurpowała sobie prawo do bycia przewodnią siła narodu, jedynie słuszną, postępową i rzekomo awangardową. Czy ta hołota miejska, gdyż inaczej tego nazwać nie można, to tylko inteligentne inaczej głupki, czy tylko cwaniacy rozgarnięci inaczej? Czy w ogóle mają prawo nazywać się inteligencją, gdyż zakrawa to na jakąś ironię?
Jabe
To zbyteczne, bo wolności Polski dzielnie pilnują sojusznicy. Miałem nadzieję, że się Pan o ludzi zamierza upomnieć. No ale oni (w całej unii) dostają plusy do koryta, więc niech się nie odzywają.
Jaworowski
Jabe>>Co do wolności, zgaduję, że ten wpis to wstęp do protestu przeciw ACTA2.<< Jabe, twoi od Grzesia Szablozębnego głosowali za ACTA2, co im za chwilę nie przeszkodziło, by wyć obłudnie  przeciw cenzurze w internecie. Ot, takie rozdwojenie jaźni. Czy są inteligentni, czy raczej głupcami, pokrętnymi manipulatorami bez zasad, pozostawiam ocenie innym.
Czesław2
Sądzę, że dla 99% ludzi nie matematyka jest gwarantem sukcesu, lecz predyspozycje do słowotoku.
jazgdyni
Witaj po długim czasie! Mam nadzieję, że choroba ostatecznie pokonana. Brak takiej osoby, jak Ty, natychmiast się w internecie zauważa. I oczywiście masz rację - po 50-tce zmienia się głębia ostrości, na życie patrzy się nieco inaczej i cele są już inne. Chyba, że jesteś człowiekiem przegranym i nadal musisz się borykać z codziennością i wolą przetrwania. Pozdrawiam
jazgdyni
Co z tego? Ano trzeba przybliżyć coś, o czym mało myslimy i prawie nie dyskutujemy, a czym jest geopolityka i geostrategia. Bo to ważniejsze niż nieustanne pitolenie o Berlinie, Moskwie, czy Izraelu.
jazgdyni
Nie. Tu będzie chodziło o działania zapewniające Polsce wolność na stulecia.
jazgdyni
No pewnie, że jestem polonocentryczny! W końcu nawet pojąłem, mimo że Koneczny tego nie sprecyzował, istnieje odrębna od europejskiej, cywilizacja polska. I nie zapominam, że od średniowiecza do XVIII wieku Rzeczypospolita była prawdziwym imperium. Byliśmy pierwszymi władcami Berlina, zasiadaliśmy na moskiewskim tronie, posiadaliśmy Krym i forty na Karaibach. Polacy wojowali o Inflanty, Spisz, Krym, Mołdawię, Szwecję, Ukrainę. I jak tu nie być polonocentrycznym?