|
|
jazgdyni Imci,
1. Odsyłasz do takiej matrycy, albo takiego algorytmu, czy równania, by rozwiązać taki, czy taki problem. Dla mnie niestety to nieco mechaniczne. Taka jakby księgowość wyższego rzędu. Mało w tym widzę kreacji i twórczości.
2. "Programy piszące programy" - patrz pkt.1. Sam się śmiejesz. Nie ma jeszcze nawet najmocniejszego na świecie komputera, chłodzonego substancją poniżej zera Kelvina i operującego na poziomie jeszcze niższym niż mechanika kwantowa, który byłby zdolny do jakiejkolwiek twórczej kreacji. On może tylko mielić dane, algorytmy, kody, które mu wpuszczono do brzucha. |
|
|
jazgdyni Tylko ci dopowiem, że w wysoce profesjonalnych, a także niektórych militarnych, największym zaufaniem cieszy się Windows NT. W niektórych istotnych, najwyższego zaufania systemów newralgicznych stosuje się 8 -bitowe procesory Intel 8080. To nic, bo konstrukcja szeregu motorów Caterpillarów sięga czasów po IIWŚ.
Według zasady - lepsze jest wrogiem dobrego. |
|
|
jazgdyni To, co tutaj Marku mówisz, to zmiana paradygmatu myślenia o dobrym systemie. To co zazwyczaj widzimy, to mechaniczne podążanie za starym, z ewentualnie małymi usprawnieniami.
Widzimy to właśnie w konflikcie nauczyciele - rząd. I nie powinien być to jakiś okrągły stół. Min. Zalewską, premier Szydło i Broniarzystów należy odsunąć od obrad, i tylko kreatywny think tank, obdarzeni szacunkiem przedstawiciele wszystkich zainteresowanych, zamknięci jak kiedyś kardynałowie w Viterbo, o chlebie, wodzie i Toj Toju, mają wymyślić zupełnie nowy system oświatowy. Nowy od A do Z, co nie wyklucza czerpania drobnych spraw z tradycji.
Wszystkie dotychczas spory i konflikty rozwiązywane są podobnie i mało skutecznie.
Wiele w decyzjach jest pozorów i teatru. TVP Kurskiego doprowadziła to do absurdu.
Jeżeli decydenci chcą cieszyć się szacunkiem muszą: 1. Uczciwie komunikować i objaśniać. 2. Nie wolno im traktować społeczeństwa jak idiotów, bo i tak nie zrozumieją.
Na przykład: Premier rzucił hasło ELEKTROMOBILNOŚĆ. I dosyć. Nic więcej. Jeżeli to ma być nasza przyszłość (z czym się zgadzam), to proszę sprecyzować o co chodzi. Kapuję, że pierwszy etap - komunikacja miejska jest ładnie i szybko do załatwienia. Ale co dalej? Wybudujemy fabrykę samochodów elektrycznych? Czy może tylko będziemy montować Tesle albo Toyoty? A może tylko będziemy robić ważne komponenty - szybko ładujące się baterie o dużej gęstości energii (W/kg), nowatorskie, bo ma być innowacja; albo jeszcze lepsze silniki elektryczne. No, nie wiemy. Bo Morawiecki trochę ma nas za głupków.
Szło by lepiej, gdyby dobrze wyjasniać i uzasadniać decyzje. |
|
|
Anonymous A tu - w systemie bezpieczeństwa na drogach - metafora systemów ubezpieczeń zdrowotnych:
niezalezna.pl |
|
|
Anonymous Microsoft ma pozycję monopolisty globalnego i o żadnych metodach analizy czy go dopuścić czy nie dopuścić nie było mowy. W Polsce prawie każdy komputer państwowy pracuje w tym systemie i jest otwarty na sieć pod pozorami ochrony danych, a z punktu, nawet nie lekarza, a administracji danymi do rozliczenia z NFZ nic powyżej win95 nie jest potrzebne. Sprzęty jakich używamy mają w większości win95. Kosztów nikt nie zweryfikuje, po co skoro pacjent i tak dostaje "wszystko" i " za darmo". Potem może się burzyć sam w sobie bo jest taką właśnie szklanką wody.
Z czarną dziurą to była ironia. Przyrost wiedzy medycznej jest rzeczywiście problemem. Jest to przyrost sztuczny, wynikający ze zmielenia danych wejściowych na wyjściowe, a efektem jest więcej otrębów niż mąki. To się potem sprzedaje i finansuje na NFZ. Któż się będzie ekscytował diagnostyką w rodzaju krzywej cukrowej i aplikacji papierowej (samoobserwacja pacjenta). |
|
|
Dark Regis W skrócie:
1) Ten system łączący małych z większymi, a tych z dużymi itd. jest już obecnie realizowany np. przez Microsoft w zakresie dystrybucji systemów operacyjnych (np. licencja OEM dla składaczy własnego sprzętu). Gdybym miał podać jakieś naukowe argumenty na rzecz takiego "obliczania", to powołałbym się na zagadnienie granular computing. To jest adekwatny model dla rozległych i wielowarstwowych zagadnień logistycznych: en.wikipedia.org
2) Jeśli chodzi o zagadnienie nadmiernej agregacji rynku i tworzenie się superfirm albo rozległych syndykatów, to można stworzyć założenia prawne (antitrust) rozbijające zbyt duże klastry do jakiejś ustalonej średniej. Jednym z modeli pozwalających na "mierzenie" klastrów mogą być diagramy Voronoi (inaczej teselacja Dirichleta). Zwłaszcza, że z powodzeniem wykorzystuje się to narzędzie w grafice komputerowej do generowania bardziej naturalnych z wyglądu struktur lub map: en.wikipedia.org
3) Kiedyś tu opowiadałem o planowaniu przedsięwzięć za pomocą zapisania pożądanych postulatów w postaci formuł logicznych, czyli reguł Gentzena i używaniu narzędzia do automatycznego dowodzenia z tych formuł (np. Coq) w celu sprawdzenia poprawności rozumowań i stabilności struktury projektu. To podejście zostało użyte z powodzeniem do zaprojektowania nowej technologii dla blockchain (bitcoiny): ii.uni.wroc.pl
Dopiero na tym poziomie abstrakcji możemy coś sensownego mówić o wartości podjętych lub niepodjętych decyzji, bo bez aparatu logicznego to jest najczęściej tylko burza w szklance wody.
4) Co do diagnostyki, to raczej nie chodzi o czarną dziurę, a o czarną skrzynkę, czyli takie urządzenie, które wydaje werdykt na podstawie jakichś ukrytych reguł. Oczywiście człowiek kontrolujący to urządzenie może się z tym werdyktem zgadzać lub nie, ale tak czy siak musi to być opisane procedurami, a nie np. zależeć od zawartości koperty. Eliminacja człowieka z procesu stawiania diagnozy raczej nie jest możliwa ze względu na przyrostowy charakter zdobywanej wiedzy medycznej i konieczność kontroli poprawności całego procesu. Chodzi tylko o eliminację (a raczej o "eliminację", bo nikt nigdy tego nie robi, chyba że w propagandzie lub reklamie) żmudnych obliczeń i kojarzenia milionów danych. To chyba jasne, że człowiek tego nie umie zrobić w przeciągu kilku tysięcy całych żyć człowieczych, a więc po prostu najczęściej strzela i liczy na farta. Dla przypomnienia "muszka owocowa" złożoności obliczeniowej, czyli TSP. Przykład niesłychanie prosty, a trampki młodym zapaleńcom spadają: en.wikipedia.org
5) Są już programy piszące programy, czyli w pewnym zakresie AI (ta techniczna) będzie programować się sama. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż programowanie również ma gigantyczną złożoność obliczeniową. Pozostaje jeszcze sztuka programowania, ale to nie dla wszystkich. |
|
|
Anonymous Ciekawa ta czarna dziura i rzeczywiście okrągła. W kwestii łączenia woziwodów z systemem logistycznym nie mam nic przeciwko. Byle zasady były dla wszystkich równe, a nie brano się za tworzenie praw pod firmę monopolizujacą rynek. Klient musi mieć wybór - to z nim musi następować sprzężenie zwrotne, nie z decydentem. Decydent w większości spraw musi być stróżem wolnego rynku jako medium, w którym dokonuje się wymiana i jej wartościowanie. Zakłócenia oznaczają straty. Wyjątkiem są obszary strategiczne. Np. zakup szczepionki w obliczu epidemii, co zilustruję geniuszem Ewy Kopacz, która nie zakupiła szczepionek na grypę i okazało się to strzałem w dziesiątkę. W ogóle nie docenia się wartości niepodjętych decyzji. Decydenci jak nazwa wskazuje, chcą decyzje koniecznie podejmować, a właśnie czasem mogliby usiąść na d.
Wracając do czarnej dziury. Rzeczywiście w nieodległej przyszłości diagnostyka może się odbyć w jeszcze doskonalszej niż obecne czarnej dziurze, która spenetruje pacjenta we wszystkich projekcjach niekoniecznie poprzez jego otwory naturalne, a na wskroś. Problemem analizy będzie nadmiar danych, z których otrzymamy i tak na końcu wynik dostępny tradycyjnymi metodami. Tu przydaje się weryfikacja metody diagnostycznej przez zainteresowanego w rozmowie z lekarzem. Obecnie jest chciejstwo i rozdawnictwo. Minimum socjalnym jest "przebadanie się" pakietem laboratoryjnym z kultowym cholesterolem, co nie dziwi bo uzależnienie od obniżania jego poziomu statynami było swego czasu propagowane przez firmy farmaceutyczne.
Wracając do komputerów. Są programowane przez ludzi. Tych samych omylnych, którzy tworzą procedury i schematy diagnostyczne. To użyteczne pod warunkiem, że nie są szczelne, bo pacjent nie ma zbiorowych potrzeb zdrowotnych, ma własną indywidualna potrzebę i prawo by podejmować własne decyzje, również błędne. Każdy jest kopaczem swojego dołka. |
|
|
Dark Regis Bowiem nauka o Człowieku zawsze doznaje niebezpiecznego wypaczenia, gdy nie ma dla niej jakiejś przeciwwagi. Przykładem może być antropologia w XIX i na poczatku XX wieku. Oczywiście są też sprzężenia zwrotne, które na przykład z cybernetyki doprowadziły do transhumanizmu, ale ogólny schemat psucia nauki przez ideologie, która przebiera się za obowiązujący paradygmat jest taki sam. Dlatego np. zimni matematycy i informatycy trzymają cugle biologom.
PS: Korporacja Uber pokazuje, że skuteczne jest też łączenie solistów "woziwodów" z systemem logistycznym. W każdym razie chodzi o różne warstwy działania współczesnych firm, a nie płaski model kopania dołów. |
|
|
Dark Regis Jeśli dobrze się Pan przyjrzy temu problemowi, to nie chodzi o eliminację czynnika ludzkiego, ale o podniesienie poprzeczki dla czynnika ludzkiego. Czynnik ludzki zamiast prowadzić pojazdy będzie zajmował się serwisowaniem, nadzorem, logistyką, wytyczaniem celów do osiągnięcia i harmonogramowaniem (rozkłady jazdy, algorytmy i te rzeczy). Obecnie np. maszynista w pociągu już też do niczego innego nie służy, niż realizacja punkt po punkcie pewnych procedur. Jeśli stworzy się adekwatne do problemu oprogramowanie, to to jest praca dla takich małych programistów (tak jak była mała matura). Oczywiście cała rzesza nieuków i niepełnosprawnych intelektualnie nie będzie miała co w życiu robić, dlatego kasty rządzące kombinują z tym opluwanym przez liberałów dochodem gwarantowanym. Tak samo radosny czas Zosi samosi w biznesie niechybnie się kończy i zaczynają przewagę zdobywać właśnie systemy - zaksjomatyzowane i zaprogramowane dla rozwiązywania danego rodzaju problemów. Tak samo jak sklep wielkopowierzchniowy góruje nad sklepikiem osiedlowym, zaś hurtownia nad "woziwodą" z busikiem, tak samo przewagę w montowniach zdobywa robotyzacja nad systemem taśm z pracą niewolniczą pod nadzorem.
To oczywiste, że w końcu komputery zastąpią lekarzy w diagnostyce medycznej, bo już teraz to komputery analizują terabajty danych z różnych czujników np. na statkach i w samolotach, a nie dywizja jakichś Jasiów z liczydłami. Po prostu tych danych jest już zbyt dużo dla człowieka, żeby ten w oparciu o nie mógł coś sensownego stwierdzić, wykryć chorobę i zaordynować leczenie. Te wszystkie procenty, poziomy, wskaźniki, wymazy, odczyny, enzymy, białka, krwinki czy USG, EKG, EEG, w końcu muszą zacząć coś mówić, a nie że znudzony pan doktor wreszcie olewa to wszystko i proponuje kolegę, zaś kołowrotek z badaniami i wizytami (koszty) trwa kolejne kilkanaście lat (przypadek mamy). Właśnie dlatego stale postuluję, żeby w szkołach nie tyle uczyć, co chociaż pokazywać dzieciom przykłady problemów z dużą złożonością obliczeniową, żeby te wyrabiały sobie na możliwie wczesnym etapie edukacji odpowiednie intuicje. To procentuje. Do tego służyć mogą różne łamigłówki, kostki Rubika, Tetrisy, Pentomina, Sudoku, Sokobany itp., a nie koniecznie pełnokrwista teoria grafów z formalnymi definicjami, twierdzeniami i dowodami. Nawet takie rzeczy jak kwadraty łacińskie (np. taki n-krotny problem wież szachowych, albo dokładniej kwadratów nxn, gdzie n liczb ww wszystkich wierszach i kolumnach nie może się powtarzać) mogą nauczyć pokory i zrozumienia dla tych spraw.
PS: Przykład jak powinna uczyć szkoła. Zapewne Pan słyszał ostatnio o "sfotografowaniu" czarnej dziury? Otóż tam zgromadzono na dyskach twardych tak ogromną liczbę danych z radioteleskopów, że musiano wszystkie dyski zwozić do jednego centrum obliczeniowego niemal ciężarówkami zaś ich analiza trwała kilka lat. Oto film ze szczegółami:
youtube.com |
|
|
jazgdyni Na razie, bo zawsze nam się miło i dobrze rozmawia, pozwolę zwrócić uwagę tylko na jedną sprawę - celowość i skuteczność nauki. Lubię astrofizykę, lecz na spokojnie odpowiedzmy sobie - po co nam ta czarna dziura? Ile to kosztowało i co będę z tego miał. Albo taki Wielki Zderzacz Hadronów za ponad 6 mld USD. Tymczasem strasznie mało wiemy o człowieku. Dla mnie to raczej najważniejszy obiekt badawczy. |
|
|
jazgdyni Wydaje mi się, że władzy brak prawdziwego trustu mózgów, który by obejmował całość przemian i rozwoju. Kaczyński zajmuje się ideologią i strategią. Morawiecki głównie pilnuje pieniądze i stara się coś robić z gospodarką, a dalej to już każdy sobie rzepkę skrobie. Powinien być ustalony plan, harmonogram, drabina priorytetów itd. Byłbym zadowolony gdyby to przedstawiono opinii publicznej.
Poza tym władza chyba za mało płaci fachowcom. System e-recepty i raportowania aptek wprowadzany 1 kwietnia, zawiesza się, odrzuca raporty, ma kłopoty z transmisją. A niby mamy tak świetnych informatyków.
Najgorsze jednak jest to, że ta przebudowa to mechaniczne rozwiązywanie problemów. Brak nowej wizji. Decydenci cierpią na brak kreacjonizmu - itd, itp. Braki intelektualne, rozbuchane ego wielu decydentów, kariera ważniejsza niż służba. Praktycznie wszystko to, na co cierpi cały naród.
Ps. Muszę w tym temacie częściej pisać i przesyłać władzy. Zrobiłem to i dzisiaj znów zamknęli sześciu od jumania leków. |
|
|
Anonymous To fragment większej całości organizacji świata.
W S24 o eliminacji czynnika ludzkiego z życia pisze tu:
salon24.pl
a głos przeciwny podnosi korzyści z automatyzacji:
salon24.pl
Człowiek jest rzeczywiście omylny. Nie przeszkadza to jednak w usadzeniu lekarzy - i farmaceutów - do wklepywania danych do nieomylnego komputera.
To też jest ustawką (jak wykreowanie scentralizowanego rynku farmaceutycznego), bo automatyzacja nie jest zaprzeczeniem pracy ludzkiej póki nie jest używana w celu sprowadzenia człowieka do roli niewolnika, póki nie odcina go od wpływu na rzeczywistość.
A tymczasem symbolicznie dogorywa Katedra.
|
|
|
Anonymous Cel jest podobny jak w energetyce:
salon24.pl
Taką samą sieć dystrybucji można zrobić np. w farmacji.
Potem wystarczy zgasić światło a ludzkość stanie się bezradna w podstawowych życiowych sprawach. |
|
|
jazgdyni Jest dużo mądrzejszych sposobów dystrybucji leków, niż ten nasz siermiężny i świadomie zepsuty, Różne parszywe akcje typu "leki za złotówkę", a nawet :"leki za grosz" były pospolitym dumpingiem, który jest wszędzie zabroniony, tak jak zmowa cenowa. W rezultacie popsuci pacjenci biegają od apteki do apteki pytając ile co kosztuje. Tak są zmanipulowani, że do apteki, gdzie lek jest o złotówkę tańszy, wydają na autobus 3 zł. A szczytem była w pewnych aptekach sieciowych sprzedaż leków poniżej ogólnopolskiej ceny zakupu. Tych patologii jest masa i nikt się specjalnie nie przejmuje, a ogłupiona społeczność biega jak kurczaki bez głowy.
Durnotą jest również dystrybucja na opakowania lub blistry. I co robić, jak nierozgarnięty lekarz zapisze na 4 tygodnie 28 pastylek a w jednym blistrze jest 30?
W Stanach oglądałem proces dokładnie. Apteki kupują leki luzem w sporych hobokach. Lekarz przypisuje antybiotyk przez 4 dni 3x dziennie. Więc apteka fasuje 12 kapsułek do własnego opakowania i opisuje zalecenia lekarza. W Londynie, jaki w Danii, tak jak ty, zostawiałem receptę w aptece i zgłaszałem się po dwóch godzinach po odbiór. Dowożą im na cito, a na miejscu trzymają tylko najpopularniejsze painkillery, itp.
U nas ktoś świadomie gra, raz pod producenta, innym razem pod wielkie hurtownie.
Wielką wadą jest także to, że aptekarze są tak znerwicowani i nieufni wobec siebie, że nie potrafią stworzyć lokalnej spółdzielni - grupy zakupowej, jednej księgowości, czy serwisu komputerowego. Jedna pani magister w Gdyni chciała stworzyć takie stowarzyszenie, potem potężnie rozwinęła własną sieć, ale przedtem zrobiła zbiórkę i praktycznie okradła koleżeństwo. Żona i córka potraciły po parę tysięcy.
Lecz w artykule chciałem pokazać, że nie widomo, czy rząd pomaga, czy wprost przeciwnie. |
|
|
Anonymous Hm... Miała być apteka dla aptekarza, a jest jak jest. Klasa średnia nie jest przewidziana. |
|
|
jazgdyni Wiesz, że na statkach, a zaczynałem w 75tym, starszy oficer był odpowiedzialny za załadunek. Stateczność, zanurzenie, wzdłużne i poprzeczne wypoziomowanie, balast, paliwo, itd.
Do pomocy miał właśnie analogowy komputer. Z setką wieloobrotowych potencjometrów. Klęli, nic nie rozumieli, ale uparcie kręcili. A i tak ładowali na oko, lub na podstawie poprzednich zapisów. Wiesz, ja w moich systemach miałem tylko płytkie lokalne sprzężenia zwrotne. Oczywiście były także zabezpieczenia awaryjne po przekroczeniu punktów krytycznych.
Nie zapomnę i dzisiaj jest to zabawne, jak całą noc przesiedziałem na kominie i płaską deską "modulowałem" procentową zawartość O2 w inert gazie. Statek prosto ze stoczni, żadnyc zapasów, a poszedł siłownik pneumatyczny (butterfly). Moje sprzężenie zwrotne to słuchawki na uszach i C/O w biurze pokładowym przy komputerze, z poleceniami: przysłoń jeszcze trochę, albo - dobra odpuść całkiem. Kochałem ten generator inert gazu i mógłbym z niego zrobić doktorat. Kotły parowe były znacznie głupsze.
Aż zbudowaliśmy "Bodil Knutsen" - pierwszy arktyczny, ultranowoczesny shuttle tanker. Wyobraź sobie, że w siedmiocylindrowym silniku głównym B&W na każdy cylinder przypadały trzy komputery, potem zdublowana sieć zbiorcza i dwa serwery plus dwie stacje operatorskie. A to tylko niewielki wycinek.
Cybie, godzinami można by rozprawiać. |
|
|
jazgdyni Jak chce się odbudować klasę średnią, to nie można niszczyć drobnej inicjatywy. Już jest konflikt spowodowany przez sieci, które łamią prawo i wywołują protesty magistrów farmacji. Bo prawo farmaceutyczne mówi, że w każdej chwili w aptece musi być magister farmacji. Magistrów jest mało, bo też powyjeżdżali na zachód. Doszło do tego, że apteki sieciowe zatrudniają jednego magistra na kilka aptek, a bieżącą pracę wykonują technicy. W dobrej norweskiej/niemieckiej/angielskiej/duńskiej/holenderskiej aptece (obserwacja własna jk) struktura zatrudnienia jest taka, że na każdej zmianie jest wysokopłatny jeden magister i paru techników obsługujących pacjentów na bieżąco. Gdy jest recepta to mgr musi ją autoryzować. Tak jak u nas technikowi nie wolno. Zaczęło się u nas polowanie na małe sieci, gdzie brakuje magistrów. Inspekcja gdy trafi na aptekę bez właściwej obsady, to ją natychmiast zamyka, aż do wyjasnienia i uzupełnienia personelu.
Pobocznym rezultatem jest rosnący konflikt na styku magister - technik. |
|
|
Anonymous @Jabe Tak, ale z Apteką Biedronką jest jak z Dolarową Stonką. Jedynie słuszne zaufanie do monopolu może zostać rozdęte aż pęknie. Na razie jest nadymane regulacjami, czyli państwo opiekuńcze chroni nas ustawowo oddając w ręce monopolów.
O aptekarzach zapomnimy jak zapomnieliśmy o drobnych bankierach. Zostaną pracownicy apteczni, jak pracownicy bankowi. |
|
|
Jabe Chodzi o to, żeby chorzy mieli gdzie kupić leki, nie żeby aptekarze mieli gdzie pracować. |
|
|
Anonymous W komentarzu poniżej napisał Pan o braku sprzężeń zwrotnych. To sedno. Problem w tym, że system państwowy te sprzężenia blokuje. Potem walczy z wytworzonymi problemami rozbudowując kontrolę wędrówki tabletki od fabryki do połknięcia. To nie jest za darmo, a może się skończyć czymś takim jak Pan pisze: jedną siecią Apteką Biedronką. |
|
|
jazgdyni Cześć
Leki i ich obrót to bardzo grube pieniądze, A jak się kombinuje (a wszyscy kombinują) to lewej kasy może być dużo. Dwóch panów z przemysłu farmaceutycznego, gości, co jak to w Polsce, niczego sami nie zbudowali, tylko przewłaszczyli dobra narodowe, znajduje się w dziesiątce najbogatszych Polaków. |
|
|
jazgdyni Jak władza dokładnie określi cel, jak ma wyglądać obrót lekami, stworzy system i będzie go bezwzględnie przestrzegać, to już będzie duży sukces.
Teraz stoi w rozkroku. Lobbyści tłustych międzynarodowych korporacji ciągną zmasowany atak na ministerstwa i władza się waha, czy umocnić model małych rodzinnych, indywidualnych aptek, czy oddać tą gałąź międzynarodowym sieciom. To takie proste i osobiście nęcące, bo samemu się zarobi, gdy Polskę pokryje jedna sieć Apteka Biedronka.
To, że drugie rozwiązanie wiąże się z bankructwem i pauperyzacją kilkudziesięciu tysięcy mikro-biznesmenów, to koszty restrukturyzacji. Szkoda, ale cóż robić.
System stosowany w Niemczech jest bardzo przyjazny dla obywateli. Tylko, że oni są bogaci, a my biedni |
|
|
jazgdyni To wszystko jest chore Cybie. Nędznie zaprojektowane i jeszcze gorzej realizowane.
Wiesz, że jestem specjalistą od systemów. Dobry system ma poprawnie realizować zamierzony cel. Musi być stabilny. I musi być odporny na zakłócenia. Ważna jest rola integralnych zabezpieczeń, w tym głównie sprzężeń zwrotnych, które samoistnie redukują błędy i odchylenia. To co sprawdza się w automatyce, jest standardem naukowym, musi identycznie być zorganizowane w systemach społecznych. Takich jak szpitalnictwo, obrót lekami i jak właśnie widzimy w szkolnictwie. Systemy są tworzone przez biurokratów i prawników.Tworzone intuicyjnie oraz w oparciu o stare schematy. Nikt tam nie ogarnia podstawowych zasad poprawnych zasad organizacji. Powiedziałbym, że to niestety normalne, lecz na przykład dobre banki potrafią zorganizować dobry system.
Od 1 kwietnia w ramach kontroli dystrybucji leków wprowadzono codzienne raportowanie. Coś, jakby remanent dnia. Zakupy, sprzedaż, stany magazynowe,itp. MZ szarpnął się wreszcie na dużą serwerownię i monitoruje codzienną aktywność aptek. Oczywiście pozwoli to wyłapać,jeżeli oprogramowanie jest dobre, podejrzane przypadki.Jeżeli pewna apteka kupuje codziennie 100 porcji jednej z insulin,a ma tylko średnio 50 pacjentów, to znaczy, że zajmuje się handlowaniem lekami w taki sposób, że nie zaopatruje pacjentów tylko bierze udział w nielegalnych transakcjach. No dobrze,to tylko monitorowanie, zbieranie danych. Nie wiemy jaki konkretny efekt ma to powodować. Poza tym, apteki to najmniejszy gracz w przekrętach lekowych. Ale tak to już jest, że zawsze uderza się w małych. Łapie się ulicznego dilera trawki, a wielkich dystrybutorów się nie tyka. Więcej - TV co rusz pokazuje najazdy pancernej policji na plantacje marychy gdzieś w piwnicy, prowadzonej przez paru nastolatków. A nigdy nie słyszałem o akcjach związanych z obrotem kokainy. Może ten drogi i ekskluzywny towar zażywają ci, co decydują o działaniach. A są to grube pieniądze.
Jako system nie działa prawidłowo wiele sektorów państwa. Lecznictwo i szkolnictwo widzimy dokładnie. Znamy też fatalny system obrotu żywnością: od pola do stołu.
Coś trzeba radykalnie zmienić.
Bo dobry Bóg, zrobił co mógł, pora teraz zawołać fachowca. |
|
|
Anonymous Być może nie ma rozwiązania w obecnej sytuacji i musi być ten system który jest. Jeśli mamy nóż na gardle warto wiedzieć jaki, dlaczego, ile nas to kosztuje i w zamian za co. |
|
|
jazgdyni Czy wszyscy już zapomnieliśmy aferę Laboratorium Frakcjonowania Osocza z podejrzanym udziałem prezydenta Kwaśniewskiego?
Krew i osocze to gruby biznes. W Europie praktycznie zmonopolizowany przez Szwajcarię |