|
|
jazgdyni Tak jest. |
|
|
jazgdyni Tak Pani Anno, jestem na tyle kompetentny by stwierdzić, że Baśń jest autentycznym poplątaniem faktów i wymysłów Gabrysia, niespełnionego dziennikarza GieWu, który pisze dla pań na poziomie Halrequina. Proszę wybaczyć, ale Erich von Däniken nauczył mnie ostrożności i zawsze staram się stosować naukowe metody falsyfikacji. Poza tym, co się Pani u Rojta nie podoba?
Ps. Takie znaczki ":-))))" świadczą, że nie traktuje Pani komentarzy poważnie. |
|
|
Dark Regis Dziś te ofiary obchodzą mnie tyle ile obchodzą one Katza z Natanjahu. O ile oczywiście mamy na myśli te same ofiary. Widocznie taki był mega geszeft i nie musimy się kajać za cudze targi.
PS: Wam lewakom, szwabom i kacapom stale wydaje się, że uda się wam nas przerażać i paraliżować w działaniach liczbami ponoszonych ofiar i krwawością waszych zbrodni. |
|
|
Pani Anna Pan sobie chyba raczy żartować. Ebenezer Rojt i jego krucjatowe "recenzje", mogłam się tego spodziewać:-))))
Czy jest pan na tyle kompetentny, żeby ocenić wartość "Baśni jak Niedźwiedź", skoro powołuje się pan na twór w rodzaju Ebenezera Rojta, obawiam się, że nie.
W ogóle mam wrażnie, że wielu blogerów tutaj ma wszystkich czytelników za idiotów.
|
|
|
Dark Regis Rozumiem. Mam jednak przykład, że z tzw. uznanymi informatykami i uznanymi firmami trzeba w Polsce bardzo uważać, bo nie mamy skutecznego kontrwywiadu. Gadowski o firmach komputerowych, szpiegach z ABW, spec propagandzie, Rosji: youtube.com |
|
|
wielkopolskizdzichu Ciekawy to sposób jednoczenia poprzez trywializację 200000 ofiar. |
|
|
jazgdyni Panie Imciu
chyba nieporozumienie w rozumieniu pojęcia fachowiec. Ilu ja mam kolegów, durnych profesorów... Nie zliczę. Fachowiec to gość, któremu wykształcenie nie przeszkadza, jest nieistotne, albo rzeczywiście pomaga. Fachowiec oceniany jest wyłącznie za efekt. Wezmę do pracy 8 letniego smyka, jeżeli bez kartki i deliberacji tworzy błyskawicznie algorytmy.
Przecież Pan wie, co mam na myśli.
Ps. Przykładem autentycznego kretynizmu - anty-fachowości, jest notoryczne powtarzanie, że 5 metrowy tor wodny do Elbląga na zalewie, to coś wyłącznie dla kajaków. Mówiąc to publicznie, do kamery każdy z tych posłów robi z siebie durnia. Tzw. szlak Wielkich Jezior albo Droga Wodna Świętego Wawrzyńca miała w moich czasach dopuszczalne zanurzenie właśnie 5 mtr.
PLO wybudowało tam specjalną serię drobnicowców tzw. serię Z. albo jeziorowce. Z zanurzeniem 4,5 swobodnie płynąłem na ms Zabrzu przez Atlantyk, a po przekopie zacumowałbym w Elblągu |
|
|
jazgdyni Pani Anno, jest tego bardzo dużo.
Choćby 6 polemik Rojta:
Tym kimś /lub czymś/ był właśnie Ebenezer Rojt. Prowadzi on bloga pod nazwą Kompromitacje /TUTAJ/, w których zamieszcza złośliwe recenzje różnych książek. W październiku 2012 rozpoczął istną krucjatę przeciw "Baśni jak Niedźwiedź II" Coryllusa. Napisał gigantyczną recenzję w sześciu częściach /a zapowiada siódmą/ wytykając autorowi wszelkie pomyłki, literówki, błędnie napisane daty i t.p., oraz drwiąc ze wszystkiego, co choć trochę odbiega od uznanych stereotypów na temat historii. Dzieło Rojta rozsławił bloger Nicktymczasowy w dwóch notkach "Ach, ten Ebenezer Rojt" /TUTAJ/ i "Kim jest Ebenezer Rojt?" /TUTAJ/.
naszeblogi.pl |
|
|
Dark Regis A Pan stale tylko się do kogoś porównuje, uzależnia działanie od kogoś i przymierza do jakiegoś fikcyjnego standardu. Nie potrafi Pan stać samodzielnie na nogach, chodzić prosto i samemu wyznaczać kierunki? Co nas obchodzą żydzi z ich porąbaną koncepcją budowy jedności narodu? No może trochę obchodzą, z uwagi na manierę napadania na Polskę i Polaków. Lecz my mamy własny projekt do realizacji i własny sposób jednoczenia. |
|
|
Dark Regis No właśnie w tym kłopot, że twórcy najlepszych gier na świecie to nie byli fachowcy, tylko amatorzy, którzy z czasem zostali uznani za fachowców. Przykład Satoshi Tajiri, który nie ukończył nawet technikum, a jest twórcą jednej z najbardziej znanych na świecie gier, mianowicie "Pokemon". Adam Sawkins, twórca "FortressCraft" również nie jest jakimś wybitnym doktorem habilitowanym grologii. Był jednak w stanie obronić swój projekt, bazujący oczywiście na słynnym "Minecrafcie" w tym sensie, że też używa voxeli, przed niespotykaną falą hejtu w Internecie ze strony wyznawców Notcha i jego samego. Jako twórca i prezes własnego studia zarobił na niej już grubo ponad milion dolarów. Wcześniej podobno zajmował się programowaniem dźwięku w grze "Burnout". Tak więc też nie mieści się w ścisłych ramkach klasy fachowców. Tworząc ostatnią grę pracował grubo ponad 100 godzin tygodniowo, ale stworzył coś oryginalnego (stąd ten dodatek w tytule "Evolved"). Atmosfera jest niesamowita. Gra powstawała kilka lat i śledziłem ją od samego początku, ale powiem szczerze, że warto było czekać. Model biznesowy przyjęty przez Adama Sawkinsa, to sponsoring w formie tzw. patronów (Patreons). Jeśli ktoś chce otrzymać nowe dodatki przed oficjalnym wydaniem, grać w grupie z innymi patronami, wpływać na kształt gry itp., to zobowiązuje się do płacenia powiedzmy $10 abonamentu miesięcznego na rzecz twórcy. Okazuje się, że to działa i to nawet lepiej niż te miliony z jakiegoś ministerstwa prawdy. Oczywiście teraz już jest wiele gier tworzonych na voxelach i już nikt z nikim nie walczy, ale z kolei są oburzeni fani gier typu "Factorio" (czyli symulacji fabryki;) Cóż, życie.
FCE: youtube.com , youtube.com
A skoro już jesteśmy przy voxelach, wodzie i inżynierii, to jest taka gra o statkach (nawodnych, podwodnych, nawet lotniskowcach), które buduje się klocek po klocku. Nazywa się ona podobnie jak fundacja Jonny Danielsa. To jest w założeniu koncepcyjnym coś podobnego do starej gry komputerowej Core Wars, czyli wojen rdzeniowych. Musimy stworzyć z dostępnych części jak najskuteczniejszą broń, którą pokonamy kreacje przeciwników, a są to albo konstrukcje kierowane przez AI albo inni łebscy gracze na całym świecie. Nasz okręt lub samolot będzie więc działał albo autonomicznie, albo możemy zasiąść na fotelu nawigatora/pilota.
From the Depths: youtube.com , youtube.com |
|
|
Pani Anna Poda pan jakiś konkretny przykład fałszowania przez nich historii? Bo przecież książki Janusza Bieszka o Wielkiej Lechii nie wydali... (Nomen omen też Janusz, też z Gdyni i też emeryt...) |
|
|
Jabe w gruncie rzeczy życie nie polega na dokonywaniu wyborów między dobrem a złem, lecz na tym, czy się wygrywa, czy przegrywa |
|
|
jazgdyni Znam Coryllusa i Toyaha chyba od 10 lat. Byłem dosyć blisko i mam ich pierwsze książki z dedykacjami. Tak było, aż się pokapowałem, że wszystko co robią, to taki plan biznesowy. Posuwali się do wszystkiego - obrażania ludzi, fałszowania historii, manipulowania i czego tam jeszcze, by w końcu założyć wydawnictwo i rozkręcić biznes. Przeciwko skutecznemu rozkręcaniu interesu nie mam nic. Pod warunkiem, że zachowuje się pewien szkielet uczciwości i przyzwoitości, Niestety, tego było mało.
Dlatego, mimo autentycznie wysokiego poziomu blogów, do Szkoły Nawigatorów nie mam zaufania. Nie chcę ciągle dociekać, czy poznałem prawdę, czy znowu mnie oszukują. |
|
|
jazgdyni Dobre 20 lat temu, akurat na środku Oceanu Indyjskiego poznałem i zafascynowałem się grą Submarine Commander, którą mi puścił mój niemiecki kolega. To był właściwie symulator. Jako dowódca łodzi podwodnej, w czasie II WŚ operowało się na Pacyfiku zwalczając japońską flotę. Były różne opcje, z najdłuższą - całą wojenną karierą. Grałem zazwyczaj jeden epizod - Sunk Yamamoto. Trzeba było jedną jedyną łodzią zatopić lotniskowiec, otoczony przez silną eskortę. Oczywiście grafika wówczas była cienka, nie mniej fabuła i interakcja były fantastyczne. Gra była przygotowana bardzo fachowo, ze znajomością morza i okrętów, więc dla pływającego była wręcz szkoleniowa. Wada - to była gra na długie godziny, mimo, że czas można było skalować. Lecz na statku, czyli w pracy, nie można było za długo grać.
O co mi chodzi: każda przyzwoita gra musi mieć oparcie fachowców w temacie gry, jeżeli rzeczywiście ma być na wysokim poziomie. |
|
|
Dark Regis Tam się nie zmieściło. Oto przykład produkcji opartej na Ogre: youtube.com
Na przykład klon Diablo pt. Torchlight korzysta z Ogre: en.wikipedia.org
Film: youtube.com
Jeszcze chciałem wrócić do tego zarządzania, które jest piętą achillesową Polaków i pokazać pozytywny przykład ze Szwecji. Chodzi mi o Code Club AB, przez który przewinęło się też kilku Polaków. Pewnie kojarzy Pan słynna grę Minecraft stworzoną przez Notcha vel Markusa Perssona. Obecnie grę rozwija z ludźmi z całego świata Rolf Jansson. Jest to gra stworzona w Javie na autorskim silniku 3D, a w zasadzie 2.5D. Niestety zrobiło się już późno, więc dziś już nie zdałam omówić tematu. Powiem tylko, że mogę w tej grze zrobić bardzo dużo zarówno z awatarem użytkownika, NPC, strukturą, mobem, terenem, a nawet ustawieniami serwera. Do większości z tych zadań wystarczy mi dostęp do SQL-owych plików zawierających zapisany cały stan gry na danym serwerze, lecz są też takie, które wymagają napisania kawałka kody, czyli moda. Przykładowo transfery postaci pomiędzy serwerami, zupełnie nowe królestwo i nowy kult, nowe zwierzę, AI dla zwierzęcia lub NPC (na przykład zaprogramowanie instynktu stadnego dla wilków, tropienie itp.), nowe drzewo i te sprawy, modyfikacja terenu w rodzaju "boskiej interwencji" (to już jest w grze, ale chodzi mi o nowe własne efekty, jak powiedzmy rozstąpienie się kontynentu pod wpływem okoliczności ;))
Dużym utrudnieniem jest jednak ogromny bałagan zrobiony przez rzesze programistów zarówno w kodzie, jak i w bazach danych. Proponowałem kiedyś posprzątanie tego bałaganu (w rozmowie z jednym z programistów, który był z Brazylii), ale wszyscy tam tak panicznie boją się ruszać cokolwiek w tym SQL-u, bo prawdopodobieństwo utraty kontroli nad koncepcją jest niesłychanie duże. Wtedy to już gra raczej na pewno nie ruszy, albo inaczej stanie się zupełnie inną grą opartą na innym założeniu i innej ontologii, bo dziś rzeczywiście ledwie trzyma się w wielu miejscach na zapałkach ;))))
Przykład: youtube.com |
|
|
Dark Regis A jakiż tu widzi kolega problem? Budżet, grafikę 3D czy może pomysł na grę? Zapewniam, że to trzecie jest zadaniem najtrudniejszym.
A co do gier i programów, to proszę bardzo:
1) W zasadzie jeden koleś tworzy grę pt. FortressCraft Evolved. Mówię w zasadzie, bo musiał zatrudnić w końcu grafików. Korzysta on z engine'u Unity 5. Wszystko na temat Unity można swobodnie znaleźć w sieci. Tu np. może Pan go sobie pobrać: unity3d.com , a z prawej strony jest instrukcja, jak go podpiąć do własnego kodu. Czego więcej Panu potrzeba do rozpoczęcia zabawy? Studiów na Sorbonie lub Oxfordzie? ;) Do rozpoczęcia profesjonalnej zabawy, czyli zarabiania na produkcie/grze z tym silnikiem, potrzebna jest opłata dopiero wtedy, gdy zarobi się na programie/grze więcej niż $100K rocznie. Betka :). Opłata abonamentowa, czyli kupienie czasu profesjonalnego korzystania z wiedzy ekspertów i przykładów wykorzystania engine'u, to $25 lub $125 miesięcznie. Tu jest przykład jak podpiąć Unity do C#: unity3d.com; Albo można wygooglować jak dodać go do starocia C++, którym u nas zatruwa się programistów, bo dziś to jest coś jakby niegdysiejszy assembler. A skąd toto wziąć? Ano z Microsoftu z VisualStudio - w tym systemie właśnie pisałem:) Są też tacy, którzy piszą na nim programy architektoniczne i inżynierskie.
Gra FCE jest świetna, ale nie dlatego, że jest wypasiona graficznie, bo jako typowa voxelizacja nie jest, tylko z powodu pomysłu i bogactwa zawartości. Ponieważ głównie chodzi w niej o stworzenie efektywnych ciągów technologicznych, więc nie jest to gra dla dzieci, albo nawet dla ludzi, których odrzuca programowanie na poziomie podstawowym. Po prostu nie zrozumieją instrukcji i tyle.
Takie rzeczy się po prostu wie w cywilizowanych krajach i tam za programowania bierze się młodzież oraz amatorzy. Ale Polacy to kompletne kałmuki w sferze zarządzania czymkolwiek, a już innymi Polakami w szczególności, więc do nas ta kultura po prostu nie dociera, bo kałmukom przyjemniej jest poprzezywać Polaka od idiotów, niż pomóc mu cokolwiek użytecznego zrobić.
2) Kolejnym łatwym silnikiem jest Unreal i używa się go podobnie j.w. Co ciekawsze engine gry Arma jest właśnie z tej rodziny (RV4 Engine, Real Virtuality, plus DirectX11 i PhysX).
3) Innym ciekawym i darmowym rozwiązaniem dla gier niskobudżetowych jest np. silnik Ogre, bo jest w licencji open source i można go rozwijać pod własny projekt: ogre3d.org
4) Żeby nie przeciągać, to tu jest lista engine'ów 3D i opartych na nich gier: en.wikipedia.org
Reasumując najpierw trzeba w projekcie założyć, czy tworzy się 5 lat własny engine, czy przestaje się wykopywać otwarte drzwi i korzysta z usług fachowców. Bezboleśnie to nie pójdzie i trzeba albo zapłacić, albo rozwijać własny. Każdy wybór wymaga innych programistów. |
|
|
paparazzi Kurde, chyba wiem co pan mówi. Musi być masówką najpierw do najmłodszych i konsekwencje dalej. |
|
|
wielkopolskizdzichu "Potrafiliśmy wylansować Wiedźmina na świecie. Więc pora na kolejną grę komp. - "PW Warsaw Uprising". Są pieniądze i wspaniali programiści. A w grze mnóstwo faktów z historii PL. Jak lepiej wydać te pieniądze? Kiepskie spoty? #PW_WarsawUprising"
Ciekawe dlaczego Żydzi swoje powstanie w Getcie, swoją martyrologię obozową z uporem przedstawiają jako rzecz straszną wymagającą ogólnoświatowej żałoby, podczas gdy Polska lansuje rzeż Warszawy jak całkiem fajną imprezkę. do czego zmierza również Pan Bloger. |
|
|
gorylisko panie kolego obawiam się, że próżny pana trud...niestety wiele osób nadal uważa, że wystarczy umieć pykać w klawiaturę albo być programistą który programuje systemy fakturujące i mając dobry, nawet bardzo dobry pomysł są w stanie stworzyć grę i to 3D ;-) niestety to se ne da... trzeba dysponować jakimś budżetem i narzędziami adekwatnymi do potrzeb projektu...no ale filmy made in hollywood robią swoje... tak jest w wielu dziedzinach...np. gość szukał stolarza ;-) do zrobienia więzby dachu...na moją uwagę, że chyba szuka ciesli odwinął mi coś o pedałach... ;-) a że ja byłem w złośliwościach lepszy... z tego co widzę jeszcze szuka...stolarza ;-) sam autor jest inżynierem zdaje się okrętowym czy jakoś tak i niech tak zostanie... bo o informatyce trzeba mieć trochę pojęcia... |
|
|
gorylisko myślę, że gdyby pan poczytał Coryllusa i jego portal szkoła nawigatorów to zrozumiałby pan, że ten pomysł wg pana prosty, nie przejdzie i dlaczego w obecnej sytuacji... tak z ciekawości nadal pan nie wyjaśnił dlaczego oskarża go pan o szlbierstwo... reszcie koleżeństwa radzę zapoznać się z portalem szkolanawigatorow.pl o ile oczywiście chcą to zrozumieją, że rozmowa jak na razie jest bezprzedmiotowa... |
|
|
Dark Regis Zachowujesz się jak żyd z Izraela. Ten poziom zawiści bez żadnych racjonalnych przyczyn jest wręcz modelowy. |
|
|
JHa wam rzucam myśl a wy ja łapcie -mocno nieświerza ale łapaczy kilku się ujawniło i tak powstała grupa pod wezwaniem-szukam właściwej nazwy ale z dominatorem waszeci na czele,uff !
Chuchajcie ,dmuchajcie na waszeci bo świat juz nie bedzie nigdy taki sam gdy przyszłoby mu zamilknąć[pisać} tego geniusza nauk wszelakich !
Gdy odetną go od internetu wielu będzie lżej ale to zawistnicy.
Kochani mieszkańcy Siemiatycz,,kochajcie go bo nie wiecie z jaka estymą przyjmowany jest w szambach !? |
|
|
Dark Regis Wiedźmin to kompletnie inny segment gier niż typowa symulacja pola bitwy. Sporo o tym można się dowiedzieć z serii gier Arma czeskiego potentata Bohemia Interactive Studio. Tu jest film pokazujący tę grę: youtube.com
Przede wszystkim chodzi tu o taki rodzaj grafiki, w której dopuszczamy destrukcję budynków oraz obiektów w świecie gry i samego otoczenia (zanieczyszczenie pyłem wody i dymem powietrza). Polscy programiści mieliby tu utrudnione zadanie, bo musieliby od nowa wynajdywać koło. No ale koniec końców, to wyszłoby nam tylko na zdrowie.
Istnieje też inny segment gier wojennych, w których nie bierzemy udziału w akcji z perspektywy pierwszoosobowej, lecz zarządzamy polem walki. Tu jest gra tego typu. Nawet scenariusz jest podobny do tego, o którym dyskutujemy. Zamiast pisać kompletnie nową grę, można napisać tzw. DLC, czyli dodatkowy scenariusz. Company of Heroes 3: youtube.com
Ideałem byłoby połączenie tych dwóch trybów, czyli umożliwić graczowi bezpośredni udział w akcjach, dać mu możliwość np. dowodzenia obroną barykady i jeszcze pomyśleć o dołączeniu zewnętrznego wątku, czyli coś w rodzaju visual novel, który sączyłby naszą polską narrację. |
|
|
Dark Regis Żeby sobie wyrobić pojęcie o złożoności problemu pisania gier, trzeba zobaczyć jak wygląda typowy kod źródłowy. Polecam przykładowo zajrzeć tu:
1) Kod źródłowy gry typy Civilization z lat 90-tych, czyli nic specjalnego: github.com
1a) Jak to wygląda: youtube.com
2) Kod źródłowy słynnego Quake'a, przerobiony i udoskonalony przez wspólnotę: github.com
2a) Jak to wygląda: youtube.com
2b) Tu jest wykres, jak na przestrzeni lat ewoluował sam engine graficzny: reddit.com |
|
|
jazgdyni Dokładnie tak to widzę. Brałem udział w dość skomplikowanych, wielomilionowych ($$$) projektach, gdzie najistotniejsza była zbiorowa, interdyscyplinarna improwizacja. To dawało najlepsze efekty.
Oczywiście - pieniądze przychodzą w miarę postępu i efektów. I nie ma ch...grajstwa - wszystkie umowy, patenty i prawa spisane przez solidnych prawników.
Ważne - musi być jeden koordynator z wizją i dobrą znajomością tematu. Do codziennej roboty oczywiście bierze się fachowców. Czy z ulicy? Nie wiem... Chyba sławy speców od gier są dobrze znane. |