|
|
Pani Anna Panie Surmacz, Pan jak zwykle coś tam widział, gdzies tam bywał i uważa, że pozjadał wszystkie rozumy. A to "niunia ze szpilką przy ustach", a to "dwie dziewczyny, co chciały dużo chłopów", a to "I pomyśleć, że w okresie zaborów w Polsce, kobieta odegrała tak wielką rolę w odzyskaniu niepodległości Polski.". Coś chyba umknęły pańskiej uwadze te kobiety, Ukrainki, Bułgarki, a także bardzo, bardzo wiele Polek, które są przywożone do "pracy" przez własnych poślubionych mężów. Siedzą tacy w tych burdelach, czy wynajętych mieszkaniach w kuchni, mierzą żonie czas i liczą pieniądze. Przez dwa lata pracowałam charytatywnie kilka godzin w tygodniu w organizacji pomagającej takim kobietom w Niemczech. Niech Pan nie pisze o rzeczach, o których nie ma Pan bladego pojęcia. Znam takiego, Polaka, a jakże, co nawet robi zakupy i obiad gotuje, żeby tylko żona nie musiała "odrywać się od pracy". Cóż, mężczyźni, jakby na to nie patrzeć, też odegrali wielką rolę w odzyskaniu niepodległości Polski. |
|
|
Ryszard Surmacz Jest jeszcze jedna ścieżka demoralizacji społeczeństw. Tą ścieżką jest upadająca cywilizacja, która swój handel oparła na seksie. Nawet w reklamie szpilek wykorzystywana jest długa prosta szpilka, oczywiście przy ustach jakiejś niuni. W ten proceder włączany jest nie tylko świat reklam, ale również TV, prasa, a ostatnio nawet szkoła, poprzez LGBT. Młode kobiety od małego są molestowane i wydaje się im to normalne. Teraz zaczyna molestować się chłopców. Stosownie do tego się zachowują.
Znam osobiście dwie dziewczyny, które trafiły do burdeli z własnej woli, bo chciały coś przeżyć, bo chciały chłopa. Dużo chłopów. Dziś już mają powyżej 50-tki i obydwie są bardzo religijne. Nie będę tego tematu rozwijał, bo dzisiejszy stosunek do niego przypomina niedawny stosunek do Łukaszenki. Wszystko, co wówczas napisano w jego obronie, musiało mieć wymiar rusofilski. A Dziś Amerykanie namawiają nas do zmiany spojrzenia na Białoruś. Wciąż poplątanie z pomieszaniem. Podobnie jest z kobietami. I to się nazywa niewolniczy lub parobczarski, z krótka perspektywą, sposób myślenia.
Kiedyś przez trzy miesiące mieszkałem w Erewaniu i miałem okazję przyjrzeć się kto przyjeżdżał tam na zarobek. Głównie piękne Litwinki i piękne Ukrainki. Ormianie czekali pod drzwiami, jak u lekarza, gdy jeden przekroczył limit czasowy, wszyscy czekający walili pięściami w drzwi. I pomyśleć, że w okresie zaborów w Polsce, kobieta odegrała tak wielką rolę w odzyskaniu niepodległości Polski. |
|
|
Anonymous Podpisywanie ZLA się wywraca od zmian pod te e-recepty. Widoczna zmiana szyldu przy logowaniu do EPUAPu (nie wiadomo po co bo jest gorszy niż był i kłuci się z reszta szaty graficznej) wyraźnie wiąże się z blokowaniem systemu. Poknocili, teraz łatają, zabierają czas lekarzom i w efekcie pacjentom. Mówi się, że to upraszcza pracę. Guzik prawda. Więcej czasu i więcej papieru. Ale ja nie o tych "błędach i wypaczeniach".
Tak jak potrafili dzięki lobbowaniu sprzedawać leki na obniżenie cholesterolu setkom milionów zamiast setkom tysięcy, tak rękami lekarzy za chwilę sprzedadzą rzekomo zdrową żywność potrzebującym. Najpierw serwują propagandę mięsowstrętu i zapisują do sekty wegan, za chwilę dietę pudełkową wcisnąć będą chcieli np. seniorom za złotówkę. Nawet jeśli to wstrętne i drogie, to po podniesieniu rachunków za CO2 wielu zmuszą. Potem ceny normalnego jedzenia wzrosną na skutek spadku popytu a ludzie sami się będą domagać socjalu. Od tego tylko krok by wszyscy płacili na Zakład Zdrowego Żywienia. Oczywiście dotowany przez państwo więc zapewne Narodowy ZZŻ (co temu Narodowcy winni?). Kto będzie chciał ten drugi raz zapłaci drożej za starego poczciwego schabowego z ziemniakami i kapustą. Pomory świń pewnie na tym etapie się utrzymają. Zacznie się piętnowanie nielegalnego uboju. |
|
|
jazgdyni Problem obowiązkowego wprowadzenia e-recept, podobno w skutek dyrektywy UE, jest skandalem, kto wie, czy nie zahaczającym o kryminał. Czytelnicy tu nie wiedzą, ale wszyscy aptekarze zostali zmuszeni do CODZIENNEGO raportowania przez internet swojej aktywności, zakupów, sprzedaży i innej. Program chyba pisali studenci pierwszego roku informatyki, bo jest tak bzdurny i nieludzki. A błędy, w większości robione przez lekarzy i producentów leków, te właśnie podwójnie kodowane paski i kwadraty, te paskudne EANy, które często się nie zgadzają, będą finasowo karane. Przez kogo? Oczywiście apteki. Firma informatyczna (przeklęty monopolista) wzięła grube pieniądze za nowe moduły programowe. Ministerstwo zmusiło apteki do zakupu sprzętu też za grube pieniądze. I dlaczego do cholery to nie działa dobrze?! Gdzie są możliwości korekty? Jakiś kuzyn znowu się nachapał, a cierpieć ma cały sektor farmaceutyczny. Dlaczego takich problemów nie mają żadne banki? Czy dlatego, że poważne firmy zatrudniają programistów za pensję od 11000 wzwyż, a biedniutkie pisowskie MZ tylko za 6 - 7 tysięcy?
To paranoja i burdel. Totalny bałagan, a nie ułatwienie i przejrzystość. Klasycznie tak, jak często przecina się wstęgę oddając nową drogę, a zrobiono tylko 100 metrów do kamery.
A z drugiej strony ustawa farmaceutyczna (najnowsza i nieprzemakalna) jest przez koncerny i sieci obchodzona ze wszystkich stron, mafiozów wywożących polskie leki wsadza się przy kamerach TV na kilka dni i zaraz się wypuszcza. I lista brakujących ważnych lekó ciągle się wydłuża.
W MZ trzeba wyrzucić wszystkich od ministra do ciecia. Bo to albo jaskinia złoczyńców, albo szpital wariatów. |
|
|
Anonymous Ina twarz współczesnego niewolenia po kawałku:
"Ks. Bortkiewicz na premierze „Mięsożercy”: weganizm to już nie dieta, tylko oferta ideologiczna
Film „Mięsożerca. Wróg numer jeden” nie jest o koncepcjach żywieniowych. Bo weganizm i wegetarianizm dzisiaj przestały być propozycjami dietetycznymi. Są ofertą ideologiczną. Są ofertą, która promuje godność zwierząt. Ale ta promocja dokonuje się kosztem degradacji człowieka. Im więcej szacunku dla zwierząt, tym więcej pogardy dla człowieka. To właśnie dlatego film, który mogą Państwo dzisiaj zobaczyć jest tak ważny, a zarazem tak niepopularny w pewnych kręgach. Skala i źródła ataków na ten film pokazują, że spór nie toczy się o dietę, spór toczy się o światopogląd, a ostatecznie toczy się o człowieka, jego wartość, jego godność - napisał w liście skierowanym do uczestników premiery filmu „Mięsożerca. Wróg numer jeden” ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr."
pch24.pl
|
|
|
Anonymous Na pewno nie lekarze w IIIRP. Właśnie zbliża się dzień przymusu wystawiania recept. Lekarz ma być skrybą systemu. Oczywiście nie chodzi tylko o dystrybucję dla globalnych koncernów farmaceutycznych. Podwójne kodowanie i podwójne wykorzystanie: drugie to permanentna inwigilacja.
Z innej beczki: marihuana jako narzędzie czynienia ludzi poddanymi. Jak w Seksmisji z tabletkami, których w końcu nie zażyła Lamia.
businessinsider.com.pl |
|
|
jazgdyni No i powiedz Marku -
kto jest wolny na tym świecie? |
|
|
Anonymous Po przeczytaniu pierwszych zdań myślałem, że to o globalizmie. Niewolnictwo klasyczne oczywiście jest problemem ale wszystkich dotyczy zniewolenie mentalne, prawne, administracyjne, ekonomiczne i fizyczne. Globalizm to nie tylko wolne przepływy towarów, ludzi i technologii.
Globalizm jako idea zniewolenia człowieka,
"Cała eksploatacja "ludzkiego towaru" polega na zmuszaniu ludzi do czegoś wbrew ich woli, do czegoś, gdyby tylko pozostawić im wolny wybór, nigdy by nie robili." |
|
|
jazgdyni O tym dużo piszę. Wojna cywilizacyjna. Walka Dobra ze Złem. Walka Prawdy z Kłamstwem. Politpoprawność jest murem, którym ogrodzono prawdę. Murem osmotycznym, jednokierunkowym. Kłamstwo może się do prawdy przesączać i ją rozwadniać, oraz z nią się mieszać.
Taka sztuczka kanadyjska. |
|
|
jazgdyni Sprawa jest skomplikowana. To często kwestia godności osobistej. Wysoko wykwalifikowane pielęgniarki wolą za wyższe (lecz nie tak wiele) zarobki podcierać tyłki zniedołężniałym, często paskudnym i pogardliwym Niemcom, niż asystować przy skomplikowanych operacjach transplantacji serca, lub innych, ratujących życie ludziom.
Gen niewolnika, albo tylko parobka, u wielu jest nadal silny. |
|
|
jazgdyni Niech mi tu żaden lewak nie usiłuje gadać, że jestem rasistą. Ja tylko poznałem osobiście jakie są różnice między rasami. Nie gardzę murzynami i mam przyjaciół w Kenii, Tanzanii, a nawet w Somali. |
|
|
jazgdyni Miałem wątpliwą przyjemność pracować z czarnym Brytyjczykiem, III Mechanikiem, a właściwie ciągle umysłowo rodowitym obywatelem Cabo Verde,
Facet pozostał mi w pamięci, bo już po 10 minutach padał, dosłownie padał, kładł się na podłodze, zalewał go pot, robił się blady, w jego przypadku szary, bo nie potrafił pracować w wysokich temperaturach. To było na brytyjskim tankowcu, na Perskiej, a jakiś idiota tak zaprojektował, że pomieszczenie agregatów było w zamkniętym metalowym pudle z fatalną wentylacją. Jednak ja potrafiłem tam wytrzymać nawet do godziny, odwadniając się okrutnie, a ten Afrykańczyk wyłącznie 10 minut. To nie jego wina. Oni po prostu tacy są.
Zawsze potem opowiadał, jak cudownie jest żyć na tym Zielonym Przylądku, leżeć nic nie robiąc, gdy ziemia wokół obficie i bezinteresownie, bez przerwy rodzi banany i inne ananasy.
Taki jest ich modus vivendi, więc tylko lewackie głupki z Makrelą na czele, wyobrażają sobie, że jak się ich sprowadzi do Europy, to staną się świetnymi pracownikami. Na to potrzeba stuleci i jak widać w Ameryce, 200 lat nie wystarczyło, by całą czarną populację zmienić.
To nie tylko Afryka, tacy sami są Arabowie, którzy do poważnej pracy biorą sobie Europejczyków (fakt, dobrze płacą) a do mniej poważnej Filipińczyków i innych pracowitych Azjatów. Nie kochają pracy także Hindusi (nie wszyscy) i Pakistańczycy (w większości). To tylko moje pierwsze refleksje.
Jedyna rzecz, która ciągnie ich do Europy to socjal. Wyłącznie! Może jeden na stu szuka dobrego fachu. Reszta kocha się włóczyć w grupie koleżków i molestować kobiety.
Tak, to gatunek bezczelny prymitywizmem neandertala. Mądrale wołają: - Błąd, błąd! Nie dawać ryby, tylko dać im wędkę. Tylko oni qu*wa wędki nie chcą. W żadnym wypadku.
Do modlitwy dorzucają: - I Boże strzeż mnie przed pracą. |
|
|
Dark Regis Podobno kraje afrykańskie, z których nastąpił masowy wypływ ludności, właśnie odtworzyły populację do poprzednich stanów wielkości i oczekują na jeszcze więcej otwartości i współczucia u Europejczyków. Ten cyrk nie skończy się nigdy, bo w przeciwieństwie do europejskich korpo eunuchów, oni nie widzą nic złego w ciągłej kopulacji, hodowli stad krów przeliczanych na kobiety, zadeptywaniu planety i w dwutlenku węgla. W ten sposób w ekosystemie gatunek bezczelny, mało wymagający i ekspansywny, wypiera gatunek zbyt wyspecjalizowany i wydziwiający, żeby móc się szybko przystosować do zmian. :) |
|
|
Głos wołającego na pustyni. Jednak, gdy po lekturze notki choć jeden człowiek uniknie zniewolenia to już będzie coś. Z drugiej strony za handel ludźmi powinna być BEZWZGLĘDNIE wymierzana kara, którą "coś" usunęło z kodeksu karnego. Nie chodzi o zemstę, a o zapewnienie, że zwyrodnialec jeden z drugim już nigdy więcej nikogo nie skrzywdzi. |