Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nieustający przekręt lekowy
Data Autor
jazgdyni
Rynek leków był dosyć dobrze zbilansowany przez ponad pół wieku. Poważne zakłócenie wystąpiło za Kopacz i Arłukowicza. Oni osobiście zdestabilizowali nie tylko leki, ale całe lecznictwo. Oparli się na całkowicie liberalnym podejściu, że tu też trzeba zarabiać i maksymalizować zyski. Tak to się zaczęło. Ja też staram się działać przy minimalnym magazynie. Lecz to jest dobre wyłącznie, gdy rynek jest stabilny i przewidywalny. A teraz nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co jutro stanie się nieosiągalne. Stąd wzrasta nerwowość i po stronie pacjentów i aptekarzy.
Anonymous
Z tym się zgadzam.
Anonymous
@Jazgdyni. Innym czynnikiem może być związek z kryzysem i brakiem zapasów. W wielu gałęziach produkuje się już tylko pod zamówienie a nie na magazyn. Wcześniej nadprodukcję opłacało się sprzedać z zyskiem większym w Niemczech,i z i mniejszym i tak satysfakcjonującym w Polsce. Koszty produkcji wzrosły i ograniczono ją do tej zyskownej, albo by podnieść cenę ograniczono podaż. Nasze ministerstwo wychodzi na przeciw potrzebom wielkich koncernów, chce za nich prowadzić "program magazynowy" i monitorować potrzeby rynku na poziomie klienta. I kształtować potrzeby pacjentów pod potrzeby producentów. Kryzys jest świetnym pretekstem by "coś z tym zrobić". Nie będzie oporu z wdrażaniem totalnej e-inwigilacji i e-manipulacji bo cel zbożny: aby chorym nie zabrakło leków.
Anonymous
@autorytet Ochłoń i przeczytaj co napisałeś. Zmonopolizowana i chroniona. Tyle, że nie tylko patentami. Do momentu braku nie ma sprzężenia zwrotnego między producentem i kupującym. Ich relacja nie odróżnia masła od tabletek.
Anonymous
Problemem jest samo kształtowanie cen przez państwo, niezależnie czy lepiej czy gorzej, zwłaszcza przy jednoczesnym tworzeniu barier wwozu-wywozu. Tak powstaje przemyt. Ten element mnie nie zaskakuje bo to nie kryzys tylko rezultat. Nurtują mnie braki dotyczące równocześnie Polski i Wielkiej Brytanii.
Jabe
I dlatego z Polski wywożą?
AŁTORYDET
Zwracałem ci uwagę Żabe, byś nie pisał o sprawach o których nie masz pojęcia. Produkcja leków, to nie wyrób masła, które może robić każdy. To zmonopolizowana, chroniona patentami produkcja, aplikacja i obrót. Tu pierdoły korwinowskie nie maja zastosowania.
AŁTORYDET
Kiedyś już o tym pisałem. Przeniesienie produkcji wielu związków chemicznych, w tym biologicznie aktywnych jak farmaceutyki, powodowane jest cięciem kosztów przez koncerny. Wymogi środowiskowe, dot. produkcji chemicznej w Europie są, w Chinach i Indiach - nie. Oni tak dbają o ludzi i środowisko, jak w Niemcy w fabryce produkującej nitropochodne w Auschwitz. Nawet to słynne zanieczyszczenie metforminy N,N-dimetylonitrozoaminą, jest wynikiem nieprzestrzeganiem warunków syntezy. O tym jakie mogą być skutki niechlujstwa, pokazało Seveso. Tak długo, jak nie zmieni się strategia koncernów, niewiele sie da zrobić. 
jazgdyni
Dokładnie. Kwestia negocjacji ceny leku między rządem i producentem oparta jest na wyliczeniach siły nabywczej obywateli. Stąd takie różnice. Co nie oznacza, że nie można zaradzić temu, by leki nie przepływały z kraju do kraju. Paru mądrych ludzi, w tym jeden dobry prawnik załatwią to w tydzień. Ale skąd mam wiedzieć, że w całym MZ i MS na wszystkich szczeblach jest dobra wola by to rozwiązać. Zmieniono ministra, wiceministrów i jeszcze paru, a z dwa tysiące urzędników pozostało. Wystarczy jeden skorumpowany, co źle postawi przecinek i jest furtka. Czyli fachowcy kontra dyletanci to jeden problem. A uczciwi kontra nieuczciwi to drugi.
Anonymous
Co Pańskim zdaniem zrobiliby fachowcy?
nonparel
Negocjacje z firmą farmaceutyczną wyglądają tak: lek będzie refundowany do 2 zł 50 groszy, jeżeli jego cena w Polsce będzie wynosić 100 PLN a nie 100 euro, jak po drugiej stronie Odry. Albo spróbujcie go sprzedać w Polsce po 100 euro. Zobaczymy, co wam się lepiej opłaci. W ten sposób tworzą się drastyczne różnice cen po obu stronach wyżej wymienionej rzeki. Tendencja do wywozu leków z Polski ma siłę wodospadu. A żeby zatrzymać bieg wodospadu potrzeba dobrego inżyniera. Tymczasem wywożą leki fachowcy a zatrzymać ten proceder usiłują dyletanci. Są tylko dwa rozwiązania: 1. Ceny i płace będą takie same w Polsce i w Niemczech (niemożliwe) 2. W Ministerstwie Zdrowia i w Ministerstwie Sprawiedliwości będą zatrudnieni fachowcy a nie dyletanci (również niemożliwe) Tak więc problem pozostanie i będzie narastał. Quod erat demonstrandum. nonparel  
Anonymous
Doniesienia naukowe są niezależne jak dziennikarstwo i nagrody literackie. Raz są raz nie. Niekoniecznie ze złej woli, a częściej z okoliczności przyrody. Odnośnie niedostępności - jest bizmut dostępny: mp.pl mp.pl
Jabe
Ustalanie cen przez urzędy.
jazgdyni
Zainteresowało mnie, dlaczego w objawowym leczeniu schorzeń żołądkowych Amerykanie przede wszystkim stosują preparaty bizmutu i bardzo to sobie chwalą. U nas nie doświadczysz. Jeśli nadal masz dolegliwości, to ciekaw jestem, czy już próbowałeś neo-Bianacid. to coś nowego i odmiennego (28 zł za 45 tabletek do ssania)
jazgdyni
Tak Jabe, odnotowałem. Obecny. Tylko co to akurat ma wspólnego z socjalizmem - nie pojmuję.
jazgdyni
O problemach, nieudolności i korupcji w obszarze medycyny i służby zdrowia piszę od lat. Tu natomiast jest artykuł interwencyjny, bo wściekam się jak widzę na własne oczy i potwierdzają to nawet panie inspektor farmaceutyczne, jak akcja wywozu leków trwa w najlepsze, a przestępcy znaleźli sobie nową furtkę w znowelizowanej ustawie i nic im nie można zrobić. Problem zatruwania nas niepotrzebnymi medykamentami przez międzynarodowe koncerny, przy współpracy skorumpowanych lekarzy też już opisywałem. I zgadzam się - całe to leczenie to potworny szwindel. Dlatego też, dla swojego dobra i rodziny, wszystko sprawdzam w miarodajnych doniesieniach naukowych, aby nie być kolejną ofiarą.
Jabe
Problem jest z głową.
NASZ_HENRY
Potrzeba wymienić kopyto nie kolano ☺  
Jabe
Socjalizm bohatersko walczy z problemami, które sam tworzy.
Anonymous
Po pierwsze porusza Pan temat, którego unikają media, chyba, że w wersji politycznie poprawnej, czyli właśnie wspomnianych spektakularnych akcji. Media nie zająkną się dlaczego państwo (nie tylko polskie) uprawia politykę leczenia objawowego wszystkich dziedzin nie wyłączając rynku farmaceutyków. Na bolączkę jest ustawa, która jak się okazuje tworzy nowe luki. Leczeniem przyczynowym jest deregulacja, a właśnie po to wciągnęli nas na członka unii, żeby nas wyregulować. Nawet jeśli pewnych spraw się nie przeskoczy, to trzeba mówić o rzeczywistości takiej jaka jest. Wracając do leków to państwo uszczelniło i koncentruje się na uszczelnianiu rynku, aby patologia regulacji się potęgowała. To samograj. Trzeba będzie bardziej dotować leki i zyski koncernów okupacyjnych wzrosną. Z braku danych trudno się połapać jak na ceny leków wpływają utrudnienia unijne (pod pozorami dbałości i jakość leków i dobro pacjentów - zawodne jak widać) a jak sabotaże i zmowy cenowe. Trwa wojna gospodarcza i zamknięcie przez Chiny 7 fabryk farmaceutycznych jest zauważone, ale przyczyny nikt nie zna, nie docieka. Sabotaże się zdarzają i nie od dzis. Przed laty była sprawa zapakowania pavulonu do fiolek ze sterydem - może źle to pamiętam jako związane było ze śmiercią aktorki Ewy Saładzkiej. Sprawdźmy: gwiazdy.wp.pl I nic o pavulonie. trzydziestki.fora.pl gk24.pl I jakie są losy Jelfy? Można to ciągnąć przytaczając kolejne leki załatwione przed unią ceną urzędową zabójczą dla polskich fabryk leków. Znany kiedyś preparat Tołpy podrożał po prywatyzacji z 3 na 30 zł, ale bez niego można się obejść, to dotyczyło jednak setek leków. Pytanie co sprawia, że produkcją w Polsce  i import z Azji są nieopłacalne. Jeszcze jedno. Wśród brakujących w bieżącym roku preparatów są i takie, których brakowało jednocześnie w Polsce, Finlandii, Holandii i Wielkiej Brytanii wg relacji pacjentów. Czy to ma jakiś związek z fabrykami w Chinach i niezdolnością Europy do produkcji prostych i znanych od lat substancji? Nie sądzę. Raczej jak z farbą do włosów dla blondynek. Zmienia się fotkę na opakowaniu aby odróżnić partie. Z nową fotką wypuszcza się po kilku miesiącach niedoboru i wyczerpaniu starego zapasu nową. Jak widać nie boją się utraty klientek. Czy to ma coś wspólnego z wolnym rynkiem? Może Euthyrox np. jest jak farba dla blondynek?
Do wpisu: Wojna sądowa
Data Autor
Jabe
Puste słowa.
jazgdyni
U pana jest jeden zasadniczy problem, a może i dwa. Ocenia pan wszystko w porównaniu do przeszłości i własnych doświadczeń. Nie chce pan zaakceptować, że teraz może być inaczej. Dlaczego? Bo znacznie wyższa jest świadomość i wiedza ogólna. Ludzie powoli przestają być bierni. I jest to trnd nieodwracalny. Drugim pańskim błędem jest założenie marności polskiego społeczeństwa versus twarde i mocne pozostawione komunistyczne reguły. Tak było. Lecz juz teraz z wielu powodów nie jest. Społeczeństwo w końcu zaczyna byc zdolne do przekształceń, wyrywając się wreszcie ze schematów, którym niestety pan też ulega. Dlatego Ad.1 - 5 są dla mnie nie przemyślane.
Jabe
Dziwne, że przywołuje Pan przykład Turcji jako kraju, w którym zaimplementowano C&B. Zauważyłem jednak, że niestety wielu sądzi tu, że zamordyzm jest jego wariantem. To wschodnia naleciałość – przyjdzie dobry a stanowczy pan, wszystkich weźmie za pysk i będzie dobrze. ad 1, 2. W Stanach sędziowie sądów najwyższych piastują stanowisko zwykle dożywotnio. Wystarczy – jak w Kaliforni – dopuścić procedurę odwoławczą. Kadencyjność może też oznaczać zależność od klik. Coś za coś. ad 3. Niby po co odwoływać dyrektora departamentu w referendum? To nie jest samodzielne stanowisko. Za kogoś takiego odpowiada przełożony. Co do dyrektorów „spółek” skarbu państwa, nonsensem jest ocenianie ich pracy przez ogół. Według jakich kryteriów? Takie firmy są elementem skorumpowanego systemu politycznego i należy ich konsekwentnie zakazać. ad 4. Wysokie komisje dyscyplinarne byłyby nowymi, rzeczywistymi ośrodkami władzy. Byliby to politrucy z mianowania lub wybierane kolektywne duplikaty już istniejących wybieralnych stanowisk, tylko bez odpowiedzialności. Nonsens. ad 5. Gwarancja dostępu do informacji jest w dużym stopniu iluzoryczna, jak każde prawo do czegoś. Co nie znaczy, że nie warto odpowiednich mechanizmów wprowadzać. ad 6. Osobistą odpowiedzialność urzędników za własne czyny zdecydowanie popieram. Właśnie dlatego należy unikać wszelkich rad i komisji. Dziwi mnie tylko, że ktoś, kto takie rozwiązanie popiera, głosując na obecnie rządzących, jest zarazem zwolennikiem scentralizowanego systemu biurokratycznego, w którym nie ma miejsca na kontrolę obywatelską. Przeciwnie, to obywateli władza kontroluje (poszerzenie możliwości podsłuchiwania, rejestracja telefonów, przymus bankowy). Widzę w tym fałsz.
Czesław2
Tak by mogło być, gdyby Polska była krajem niepodległym. Niestety, za pozwoleniem PiS-u unia wkracza u nas  w obszar traktatowo zagwarantowany do dyspozycji państw członkowskich, czyli w system prawny. I wszystko.
jazgdyni
CYBIE! JAK MOŻEMY POGADAĆ? MOŻE NA PW NA NIEPOPRAWNYCH? JK