Otrzymane komantarze

Do wpisu: Cała rzesza wystraszonych
Data Autor
Anonymous
Wiem, że taki przekaz propagandowy, ale cóż poradzę, że marny nawet jakbyśmy nie znali sychchronizujących wpływów na mentalność polityków: sejm.gov.pl
jazgdyni
@Roz Sądek No i wreszcie ktoś pojmuje i mówi do rzeczy. A nie ucieka ze strachu w krainy absurdu lub zastępczych trywializmów. Ta dyskusja pokazuje jak internauci reagują stresem na atak nieznanego. Atak, który nie jest zwyczajowym pitoleniem, tylko czymś od czego zależy życie. Za cholerę się nie przyznają, że oni także się boją, bo jako komputerowi maczo, olewają wroga. Taka reakcja na sytuację kryzysową, to po prostu schowanie się do mysiej dziury. Zamiast złapać byka za rogi, zacząć myśleć konstruktywnie i chociaż raz poważnie się zastanowić, to ani na krok nie zejdą ze swojej brukowanej kocimi łbami ścieżki sarkazmu, podśmiechujek i kpiny. To nasi herosi przecież. O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha… — Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź… to dostoję!
jazgdyni
Gdybyśmy tylko my oparli się na kwarantannie i izolacji, to pewnie bym się też zastanawiał. A ponieważ robią to wszyscy, to zaraz usłyszę - zmowa światowa.
jazgdyni
Ha, ha, ha. A jak by Szanowny odpowiedział, oczywiście hipotetycznie tylko, na również hipotetyczne pytanie, bo zdaje się, ta anegdota tego również dotyczy, czy Wszechświat jest deterministyczny? I co do cholery z moją wolną wolą? Tu dodaję, że jestem zatwardziałym neo-tomistą. A tu nagle w opowieści pojawia się fatum?? OK, rozumiem, że każdy matematyk MUSI być wyznawcą determinizmu. A jak mają kłopot z odpowiedzią, to podeprą się zasadą nieoznaczoności lub twierdzeniem o niezupełności i już wszystko gra.
Roz Sądek
@tricolout On nie ginie tylko się instaluje na zawsze, jak zwyklej grypy. Piszecie - Wy, wesołki, takie rzeczy ze strachu. Próbujecie zaklinać rzeczywistość. Realiści wiedzą - od słowa wiedza, że to nie zwykła grypa. Nie wiem kiedy Wasze żarty i udawane dobre samopoczucie się skończy, może poklask tu na NB działa na ten Wasz strach terapeutycznie? Może jednak należałoby się zastanowić, czy choćby wobec tysięcy narażających się przez niesienie pomocy chorym, i innym tysiącom dbającym by nasze codzienne życie było jako tako znośne, Wasze pisane w ciepłych, bezpiecznych pokoikach dyrdymały są absolutnie nie na miejscu? Trywializujecie niewyobrażalny wysiłek ludzi, którzy w tej chwili dbają o Wasze tyłki. Noo, ale Wy macie Dekamerona (przez "c") w małym paluszku.
Dark Regis
Kiedyś mój znajomy zadał mi bardzo ważne pytanie. Ponieważ rozstawaliśmy się na dłużej, on zostawał w pracy, a ja wyjeżdżałem gdzieś indziej, to takie ostatnie pytania się zdarzają. Czekałem z niecierpliwością o co on mnie spyta. Ten wziął głęboki oddech i wypalił "Jak wyglądają kosmici?" Zbaraniałem. Serio, dech mi odjęło. Lecz po chwili namysłu odrzekłem "W zasadzie tak samo, o ile zwrot tak samo można rozumieć jako własności możliwe do zapisania w DNA, które jest w pewnym sensie uniwersalnym nośnikiem informacji biologicznej". Miałem na myśli, że wszystko, co można wydłubać z chemicznych własności DNA tudzież wspomaganego przez RNA, co dodatkowo może mieć stale myślący nad czymś mózg i może od tego wyłysieć, to w przybliżeniu jesteśmy my. "Serio? Eeee..." - odparł trochę rozczarowany. Miał nadzieję, że wreszcie spotkał w życiu prawdziwego fachowca w temacie Stworzenia, a tu takie kocopały. Wtedy zapytałem go "Czy twoja żona uczy chemii e liceum? Córka też zdaje się to studiuje? Czy więc spotkały się z jakimś zespołem związków chemicznych, które byłyby w stanie wyprawiać rzeczy choć trochę podobne do DNA?" Pomyślał ale nie odpowiedział. "A czy wiesz czym zajmuje się kod? Kodowaniem. Kod coś koduje. A więc gdybyśmy spotkali taką rodzinę związków w przyszłości i stwierdzili, że różni się od DNA jakimś selenem, arsenem, albo innym molibdenem, to z zasady będzie zajmowała się tym samym, czym zajmuje się rodzina DNA. Będzie kodowała. Będzie zawierała algorytmy mówiące o tym jak długo produkować związek A, jak długo B, co włączyć/wyłączyć przy dużym natężeniu związku C i jakie proporcje ma mieć stopa do języka. Zgadza się?" Przytaknął bez wiary. "A więc w tym sensie kosmici będą tacy jak my, czyli będą tak samo uwięzieni w polu tylko tych możliwości, które opisuje chemia". Lubię takie głębokie filozoficzne pytania. Wręcz uwielbiam. Potem ja wyjechałem, a on dalej stał z tym swoim rozdziawionym grymasem niedowierzania ;)))
jazgdyni
Widzę, że szanowny Pan Imci zapuszcza się w interesujące problemy biologiczne. To dorzucę jeszcze, wg. mnie niezmiernie interesujący i tajemniczy temat. Uczą to już w szkole podstawowej, bodajże w kolejnej klasie nauki biologii, gdy tematem jest budowa komórki, że w każdej komórce jest taki dzynks, jak motorek, który napędza i produkuje niezbędną energię i nazywa się mitochondrium. Co więcej - w pewnych komórkach może być ich nawet kilkaset. Lecz co jest ciekawe, ta otoczona podwójną błoną organella, ma swoje własne DNA, zazwyczaj opisywane jako mDNA, całkowicie różne od DNA organizmu w jakim się znajduje. Czyżbyśmy więc, w każdej naszej komórce byli zasiedleni przez jakieś obce organizmy? Na całe nasze szczęście symbiotyczne. Może własnie o to chodzi - my dajemy tobie lokal, a ty odpowiednio, w ramach zapłaty, to odpracujesz lokatorze. Można sobie trochę pospekulować.
Dark Regis
Wracając do tego łuskowcowego ogonka, to widać jak na dłoni, że wirus jest wyposażony na początku swojego genomu w aparaturę pozwalającą na rozpoczęcie replikacji kodu i w grubym przybliżeniu w jeden gen na końcu, który koduje jego S-łynne białko. Z mojego matematycznego punktu widzenia wirus, to po prostu efekt nieudanego procesu powielania łańcucha DNA lub RNA, który przerwał się samorzutnie w jakimś miejscu, ale zachował zdolności powielania i stosowną aparaturę. Wirus nie żyje swobodnie w środowisku poza ustrojem, zresztą on w ogóle nie żyje, a więc jest po prostu ruchomą częścią nas. Częścią mechanizmu replikacji, który uległ awarii. Taki jitter, który wywołuje problemy, a jednocześnie wskazuje, że "dzieło stworzenia" ma niedoróbki. Z drugiej jednak strony patrząc, można pomyśleć o mechanizmie, który jest zdolny w szybkim czasie dokonać stosownych choć losowych zmian w genomie, pozwalając przyspieszyć o kilka rzędów wielkości naturalną probabilistyczną mutację. Czasem w cel, a czasem w płot. Z tego punktu widzenia "dzieło stworzenia" nie jest już ślepe, ale jest bardzo zmyślnym planem, choć my się przed tą wiedzą wzbraniamy. W pierwszym przypadku bowiem możemy nadal postrzegać siebie jako ukoronowanie świata przyrody, zaś w drugim jesteśmy tylko tymczasowym lokatorem niszy z napisem "naczelne, myślące". Kiedyś wspominałem o takim francuskim zespole badawczym, który odwiedzał kominy hydrotermalne na dnie Atlantyku i badał istniejącą tam florę i faunę. Stwierdził wtedy, że organizmy tamtejsze na drodze jakiejś ewolucji zyskały zdolność pożywiania się związkami siarki z gorących źródeł. Okazało się, że różne krewetki, ostrygi i takie tam, weszły w kohabitacje z bakteriami żywiącymi się m.in. siarkowodorem. To znaczy trudno to opisać jakimś znanym dotąd terminem biologicznym, bowiem w części tych organizmów bakterie żyły w oskrzelach, układzie pokarmowym tak jak u innych zwierząt, zaś u niektórych gatunków wniknęły do wnętrza komórek. Stały się dodatkowymi bardzo zaawansowanymi organellami. Stąd, to teza badawcza Francuzów, zróżnicowanie organizmów na Ziemi i przystosowanie do różnych sposobów zdobywania pożywienia było możliwe dzięki temu, że jedne prakomórki przypadkowo zaliczyły mezalians z mikrobami pozwalającymi na fotosyntezę i tak powstały rośliny, zaś inne złapały coś żywiącego się tlenem i na końcu tego łańcuszka powstaliśmy my. Ile mamy w naszych komórkach (eukariota) znanych organelli, które kiedyś były osobnymi samodzielnymi organizmami? Przecież z tego jak byk wynika, że podział na chromosomy jest dokładnie tym samym zjawiskiem, co utrwalanie błędów replikacji w formie wirusa. Jedna modyfikacja służy usprawnieniu procesu dziedziczenia, zaś druga wygląda na mechanizm szybkiej ścieżki przystosowania do "nagłych", czyli takich kilkusetletnich, zmian środowiska.
Dark Regis
Nie dokładnie. O tych łuskowcach słyszałem nie tak dawno w TV z ust rządowego eksperta od wirusów i epidemii. To znaczy, że eksperymentu na wsteczna trasmisję nigdy nie wykonano, zaś od 3 miesięcy potwierdza się tylko zatwierdzoną propagandę. Ciekawe przez kogo zatwierdzoną? Przez WHO? Najwyraźniej nikomu nie zależy na oddaleniu różnych spiskowych oskarżeń. Nawet Chińczykom ;)
tricolour
@Sake Gdyby wirus miał zginąć, to bysmy spędzali czas i czekali. On nie ginie tylko się instaluje na zawsze, jak zwyklej grypy. To my mamy sie dostosować do nowych warunków... 
sake2020
A czy ja napisałam,że to komedyjka? Wcale zresztą nie sugeruję byśmy w tak miły sposób spędzali dany nam czas,choć jak wydaje mi się to lepsze niż biadolenie.Tyle że przy nakazanych odległosciach  raczej nierealne.
Kryspin
To u Was nie lata policyjny helikopter, żeby wyłapywać takie imprezki? Ciekawostka...
megalampus
Marco..Nie wato..To zwykly Konformista..On naprawde nie potrafi myslec samodzielnie..bowiem PRL  wmontowal mu receptor Strachu.,ktory kontroluje cala jego swiadomosc oraz  wyznacza i ogranicza obszary myslenia..Wystarczy wcisna ten guzik Strachu i voilla.. Kazdy z nas posiada mozliwosc Wyboru..Byc lub nie byc Konformista..On dokonal swojego wyboru..Zniewolony Umysl ktory nie jest wstanie zrozumiec argumentacji Wolnego czlowieka....Pzdr.
Anonymous
Zainteresowaliśmy się łuskowcami teraz, a specjaliści akurat w styczniu i to będąc w miejscach i czasie o krok od epidemii, jak w szpiegowskim thrillerze. wiadomosci.onet.pl Puszczają do nas oko.
Anonymous
Z faktu, że na monetach i banknotach są drobnoustroje starają się wyciągnąć wniosek, że trzeba się pozbyć gotówki. Mycie rąk nie stało się wymogiem higieny od wczoraj, a koronawirus nie jest jedynym drobnoustrojem na świecie. Będą to jednak kompilować do znudzenia mimo sprzeczności z ideą szczepień. Nie jest bowiem tak, że szczepimy się tylko drogą zastrzyków w sposób zorganizowany i "najlepiej" przymusowo i na wszystko. Szczepimy się (zdobywamy odporność) żyjąc w zmieniającym się środowisku, w tym poprzez banknoty - jeśli już pogrywać w absurdy. W tej grze wygrywa ten jednak kto za absurdami stawia argument siły - CO2 przykładem i chamskiego "kup pan cegłę" i kreacji waluty. Przewałów wzajemnie zazębiających się w tej grze jest mnóstwo i nie sposób odmówić przebiegłości. Mamy systematycznie obniżane pokrycie pieniądza kredytowego, zmieniający się układ sił globalnych, kumulację kapitału przez maluczkich. Coś z tym musieli zrobić. Wirus jest dobry na reset.
Kryspin
My,Polacy już żeśmy przeca z kolan powstali, to nimamy poco znowu klękać - co,nie?
Dark Regis
No tak, ale jeszcze pozostaje problem specjalnie homogenizowanego łuskowca (to ssak) do celów laboratoryjnych. PS: Są ponoć badania porównawcze i Włosi mają to samo co reszta.
tricolour
@Sake Dekameron to nie komedyjka tylko dramat ludzi zmierzających ku zagładzie. To, że się śmieją nie zmienia celu ich podróży. Można by rzecz, przekładając na czasy współczesne: zmieścisz się, śmiało...
Anonymous
Młodzi nie powinni się bać, jeśli się boją to znaczy, że histeryczna propaganda skutkuje. Media polują na jeszcze jeden zgon, na jakiekolwiek doniesienie, że jednak młodzi też. I głupota w tym i sabotaż. Jeśli podają dane co chwila, że znowu zarażeni, po kilka razy na dobę inną cyfrę  to są efekty. A można zamiast: było wczoraj tyle a tyle, od rana łącznie tyle a tyle.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Jazgdyni - a co innego pozostaje w tym czasie zarazy.? Pzdr
Anonymous
Naturalny wirus może zmutować i się nie chycić łuskowca a zrobiony z SARS1 i łuskowcowego ogonka może się chycić. Liczba zmiennych jest olbrzymia. Ad hoc wszystkich wrzutek się nie zweryfikuje ale pojawiają się informacje od ekspertów nieakredytowanych przy mediach za to z pierwszej linii frontu. Dlatego przytoczyłem wypowiedź zakaźnika, co leczy ludzi i "nie przejmuje się", że koronawirusa się nie leczy antybiotykami. Włosi mogą mieć wredniejszą odmianę (tak podają niektórzy) ale znając tryndy może być jednocześnie tak, że w panice nikt już nie myśli żeby osłuchać, o rtg klatki piersiowej nie wypada dzisiaj mówić bo jesteśmy nowocześni, od razu tomograf komputerowy i/lub OIOM i żarna procedury mielą. Wiemy, że nie wiemy co wiemy. Patrzę na zdjęcia w TV i widzę chwyty te same co z nachodźcami, z klimatyzmem i innymi zarazami.
Dark Regis
Nie zmowa, tylko coś jak sezon na wtykanie kraników w pnie klonowe, żeby zbierać słodki soczek. Przecież w runie na markety po papier toaletowy tez się ludzie nie komunikują dzień wcześniej, prawda? Jest okazja, jest geszeft i tyle.
Dark Regis
Panie Marku, argument dla Pana. Podaję daty, bo to się dzieje na obrzeżach w ramach testu i to na długo przed pandemią: "Stop Scott Morrison from banning cash to trap Australians in banks!" (Scott Morrison’s Currency (Restrictions on the Use of Cash) Bill 2019 is a fraudulent assault on the freedoms of Australians): change.org "Plan to ban cash purchases over $10,000 set to become law as Senate inquiry gives thumbs up" (February 28, 2020) abc.net.au "India's cash crisis explained" (17 November 2016): bbc.com Banksterzy poczuli świeżą krew. "Dirty money: The case against using cash during the coronavirus outbreak" (March 7, 2020): edition.cnn.com
jazgdyni
W Decameronie opisana jest mentalność straceńcza. Orgie przed zagładą.
jazgdyni
Kurcze rolniku! Tylko ten seks w głowie. Wiem dlaczego - idzie wiosna. Znam nawet erotyczny wierszyk o tym.