|
|
jazgdyni @Pani Anna
Niech Pani porozmawia z mądrym człowiekiem, któremu pani ufa. Bo jest Pani potężnie zakręcona stresem i niepokojem. Zapomniała Pani, że jesteśmy również, jeszcze od momentu przed koronawirusem w fazie epidemii grypy H1N1. Pani sama nie rozróżni objawów. Są zbyt podobne. A na dodatek pogoda powoduje sezonowe paragrypy (grypy rzekome) i przeziębienia.
Więc proszę się nie wykańczać podejrzeniami o najgorsze. |
|
|
jazgdyni A pan sobie wyobraża, że jako inżynier na morzu nie miałem okazji, by znienawidzić zarówno maseczki jak i gogle? Dopiero gdzieś w 2003 jak już byłem kimś i dysponowałem budżetem, zakupiłem świetne letnie kaski z ruchomą chowaną przyłbicą i pozbyłem się paskudztwa na twarzy. Widzi pan, pyły z obróbki mechanicznej, czy areozole farb i innej chemii to wielkości mikro. Natomiast wirusy to już klasa nano. Tylko bakteriofagi podchodzą pod ułamki mikro. Z wirusami z powietrza nie dają sobie rady nawet typowe maseczki chirurgiczne.
Nie będę się rozwlekał - klasa N95 to za mało by ochronić przed koronawirusem. Generalnie wszystkie maseczki tu odpadają i muszą być respiratory co najmniej FFP3.
A to już wydatek kilkuset złotych. Słyszałem, że niektórzy biorą sobie filtr HEPA z odkurzaczy i robią sobie maseczki. Ja bym im życia nie powierzył.
Ale jak pan majsterklepka, który nigdy sobie epoksydem nosa nie zatkał, jest bardziej doświadczony od profesora medycyny, to ja wymiękam. |
|
|
jazgdyni Dzięki za przypominanie. Na elektronice mieliśmy dosyć specyficzną matematykę i jak łatwo można się domyślić, nacisk był na algebrę Boola i inne systemy liczbowe (z 16-tkowym w tamtych czasach na czele). Oczywiście przy prądzie elektrycznym i falach radiowych nie można było się obejść bez liczb zespolonych, a dalej w elektromagnetyce bez równań Maxwella. Trzeba więc przyznać, że całkiem nieźle było u nas z matematyką. A dodam, że wtedy sporo obliczeń wykonywaliśmy na suwaku logarytmicznym ( miałem impomujący z NRD, chyba pół metrowy).
Z funkcją schodkową spotkałem się dopiero jak już pracowałem na polibudzie, jak budowałem generator sygnału schodkowego do charakterografu ( na którym potem dobierałem sobie pary tranzystorów do końcówek mocy w systemie push-pull).
Przyznam, że dręczyły mnie punkty nieciągłości funkcji. Natomiast zwinięte wymiary wyobrażałem sobie z dużą łatwością.
To, że przestałem się w końcu wgłębiać, by zrozumieć, czy pojąć całą matematykę do końca, mimo, że z topologią nie miałem najmniejszych problemów, był wówczas brak możliwości dobrego zrozumienia algebry abstrakcyjnej.
A potem zainteresowania przerzuciłem na fizykę wg. Feynmana. Mam jeszcze z tamtych lat trzy tomy jego wykładów.
To były czasy... |
|
|
Jabe No właśnie, epidemia gorsza od wirusa. |
|
|
Dark Regis Dalej idzie tak samo jak już kiedyś pisałem. Zamiast funkcji ciągłych/różniczkowanych na przestrzeniach o skończonym wymiarze, można wziąć przestrzenie jakichś tam obiektów, które zachowują się jak funkcje i można dla nich zdefiniować arytmetykę oraz rachunek różniczkowy i całkowy. Na przykład przestrzeń ciągów zbieżnych do zera, szeregów sumowalnych, albo kombinacji liniowych potęg sinusów i cosinusów. Ciąg to taka funkcja ze zbioru {0,1,2,...} w R lub R^n lub w inną przestrzeń ze zdefiniowanym dodawaniem i mnożeniem. Szereg to dla ciągów jest rodzajem całki, czyli inaczej operatorem liniowym na przestrzeni ciągów i tak ad libitum. Możliwości jest przerażająco wiele. Dopiero teraz możemy zacząć dyskusję o Szkole Matematycznej Lwowsko-Warszawskiej i dokonaniach Stefana Banacha. To jest ta mistyczna kraina analizy funkcjonalnej. Z drugiej strony każdy taki twór, taka przestrzeń, gdzie obowiązują podobne jak dla liczb zasady dodawania i mnożenia jest algebraicznym pierścieniem. Gdy spojrzymy na sam pierścień, to najczęściej jest on kombinacją liniową ze względu na jakiś swój dobrze zdefiniowany podzbiór, na przykład podzbiór elementów całkowitych. Pi razy oko, bo tu są potrzebne pewne warunki, można więc przedstawiać go w formie takiej koślawej "przestrzeni liniowej" nad tym podzbiorem. jak to chodzi widać wyraźnie, kiedy zapisujemy wielomiany ze współczynnikami całkowitymi. Wielomiany stałe zostają utożsamione z pierścieniem współczynników Z, wielomiany liniowe (st. 1) stanowią taką warstwę abstrakcyjnego elementu "X", kwadratowe (st. 2) analogicznie itd. Widać, że przestrzeń wszystkich wielomianów o wsp. całkowitych rozpada się na coś w rodzaju przestrzeni wektorowej z bazą {1,x,x^2,...}. Gdy zamiast Z weźmiemy Q liczby wymierne albo R rzeczywiste albo C zespolone (czyli ciała - doskonałe pierścienie), to będziemy mieć już normalną przestrzeń liniową (vel wektorową). Dla Z była to przestrzeń niezbyt doskonała zwana modułem (nad pierścieniem). Dalej można wyróżnione tą drogą wektory wyposażyć w dodatkowe działanie: iloczyn wektorowy, jakieś dziwne mnożenie, nawias Liego, a wtedy dostajemy tzw. algebrę. To trochę redundantny termin, ale dopiero z tego poziomu można ruszać na podbój mechaniki kwantowej. Można tą drogą pójść znacznie dalej i zdefiniować mnożenie dopiero dla iloczynów tensorowych takich pierścieni, modułów albo algebr. Tam bawiąc się różnymi symetriami można jeszcze przejść do iloczynów zewnętrznych i wewnętrznych, form, algebr Cartana, Clifforda, Jordana i Bóg wie jeszcze czego. Warto jednak mieć świadomość tego jak to warstwami chodzi i od czego zależy. Pierścień np. to zwykła grupa abelowa z dodatkowym działaniem binarnym (np. mnożeniem rozdzielnym względem dodawania), dlatego rozkład grup abelowych na sumy proste przenosi się na rozkłady pierścieni na sumy proste, na rozkłady algebr i iloczynów algebr. Ale aparat podstawowy pojęciowy tylko tu się powiela. Ideał pierścienia/modułu to tylko jedna z podgrup. Kupa gadania... |
|
|
Dark Regis Nie, to nie miała być obelga, tylko ręczne wyjaśnienie, że ten chaos deterministyczny nie ma kompletnie nic wspólnego z chaosem filozoficznym. To są kompletnie różne pojęcia. Chaos deterministyczny w matematyce dotyczy niemożności przewidywania zachowania się w przyszłości układu dynamicznego opisywanego np. równaniami różniczkowymi i to nawet nie aż tak skomplikowanymi jak równania Lorenza dotyczące pogody. Ten chaos mówi m.in. że nie da się skonstruować funkcji, która będzie z dowolną dokładnością przybliżała te przewidywania. Ale to banał i masło maślane, bo przecież rozwiązanie równania lub układu równań różniczkowych zwyczajnych jest jak najbardziej pewną funkcją czasu i wartości początkowych. Tam oczywiście wprowadza się twierdzenia o istnieniu i jednoznaczności, warunki na to, m.in. warunek Holdera (różniczkowalność w sposób ciągły > warunek Lipschitza > warunek Holdera > jednostajna ciągłość > ciągłość), co trochę zawęża możliwości wyrażania różnych związków za pomocą równań, ale nie stanowi w sumie problemu ze względu na szereg twierdzeń o gęstościach jednych zbiorów funkcji w innych zbiorach funkcji. Taki najbardziej zwalający z nóg warunek, to gęstość funkcji schodkowych, czyli takich, których wykresy są kawałkami stałe, a w dyskretnej liczbie punktów następują skoki (nieusuwalne nieciągłości), w zbiorze wszystkich funkcji całkowalnych albo całkowalnych z kwadratem (kwadrat to wprowadza się po to, żeby można było zdefiniować i liczyć normy jak dla wektorów). W ten sposób można cofnąć się do tyłu i zapytać, jakie są "pochodne" dla funkcji schodkowych? Fizyk i inżynier najczęściej kompletnie tego po studiach nie kapuje, ale to są owe słynne delty Diraca poprzesuwane wzdłuż osi Ox w miejsca skoków i jakkolwiek przeskalowane. Ponieważ to kompletnie nie są żadne funkcje, bo nie mają wartości dla granic definiujących różniczkę, jak i wartości w tych punktach skoków, to wprowadza się nową klasę obiektów zwanych funkcjami uogólnionymi lub dystrybucjami. Przestrzeń dystrybucji definiuje się na inne przestrzeni funkcji próbnych, czyli gładkich (klasy C-infinity) z ograniczonym nośnikiem, czyli poza jakim zbiorem zwartym (domkniętym ograniczonym w R^n) mają wartości 0. W geometrii różniczkowej też jest coś takiego używanego do twierdzeń o rozkładzie jedności i nazywa się je funkcjami kapelusikowymi. Teraz można traktować wszystkie operacje na funkcjach uogólnionych, jako operacje na całkach dla przestrzeni funkcji próbnych. Warunek na gładkość i na nośnik ograniczony zapewniają, że wszystko da się policzyć. A więc w szczególności da się policzyć pochodne za pomocą wzoru na całki. Konkretnie z twierdzenia o całkowaniu przez części. Ponieważ jednak całki są operatorami liniowymi na przestrzeniach funkcji ciągłych, różniczkowalnych, itp., to utożsamiamy te operatory z funkcjami uogólnionymi, czyli dystrybucjami. Teraz już każde równanie ma rozwiązanie w przestrzeni odpowiednio dobranych dystrybucji,ale nie każde można przedstawić za pomocą funkcji. |
|
|
tricolour @Jazgdyni
Tłumaczenie Hryniewieckiego jest dobre dla Hryniewieckiego, mnie przekonuje co innego.
Od lat, o tej właśnie porze szykuję swego riba na sezon. Sam go zaprojektowałem, sam wykonałem dla uciechy rodziny i rozwoju syna, sam zdobyłem wymagane certyfikaty do pływania, uprawnienia itp. Ciąłem sklejkę, laminowałem wiadrami epoksydu, malowałem litrami poliuretanu. Pospawałem do niego przyczepę, bo szkoda było drogo kupić coś, co wymagałoby cięcia, przeróbek od nowości. Pracowałem raz w masce, a raz bez maski, bo nie było, bo się zawieruszyła, bo żona do oprysku róż wzięła i nie wiadomo gdzie leży. I zawsze, gdy pracowałem bez maski, to to "odchorowałem" wywlekając z nosa kilogramy śmieci, pyłu i innych smarków. Szczególnie aerozole były uciążliwe, bo niewidoczne gołym okiem zaklejały śluzówkę na kilka dni, która broniła się jak mogła. Im więcej styrenu, to objawy gorsze (aż w końcu zacząłem pracować na niemieckich chemikaliach bezstyrenowych)...
Więc mnie żaden profesor nie przekona, bo mam osobiste doświadczenia, że w nosie kilogramami leży to, czego oko nie widzi. A jeśli nawet noszenie węglowej maski teraz, w czasie epidemii, jest wybrykiem natury, bo zmniejsza prawdopodobieństwo zakażenia o jeden skromny procent, to mnie ten jeden procencik bardzo interesuje. Ja bardzo lubię się zaliczać do jednego procenta idiotów, maniaków, outsiderów tudzież durniów... co pływają po morzu tym, co sami zbudowali zawartością łba i chęcią rąk. A inni siedzą na brzegu... |
|
|
jazgdyni To miała być ukryta obelga z tym dziwnym atraktorem. pytając kogoś. kto zwariował na punkcie roli chaosu?
Co ma wolna wola do matematyki ??? Niesamowite pytanie...
The gist of it is this: They say they have proved that if humans have free will, then elementary particles -- like atoms and electrons -- possess free will as well.
princeton.edu
I tu można również nieco sobie podumać:
philosophy.stackexchange.com
DLATEGO WŁAŚNIE ZAWSZE STAWIAM FILOZOFIĘ WYŻEJ NIŻ MATEMATYKA. BOGATSZA WYOBRAŹNIA (M.IN.)
Ps. A fin, spin i twin zostawimy na później? |
|
|
Pani Anna @sake3
rzecz w tym, że ja wcale nie jestem pewna, czy to nasze obecne odosobnienie jest faktycznie "lekarstwem" na epidemię, której jak dotąd jedynym objawem jest to, że w Polsce 1,5tys ludzi zaczęło kaszleć i kichać, przy czym pierwsi pacjenci już samoistnie, no może z pomoca polopiryny wracają do zdrowia. Sama przez to przeszłam a co mi tak naprawdę było tego nie wie nikt, bo zachorowałam zanim te tzw. "testy" weszły w modę... Co do tzw. "innych krajów", to niech mi ktoś pokaże rzetelne dane dotyczące sumarycznej śmiertelności w okresie "epidemii", bo z tego, co można znaleźć w internecie wynika, że np. we Włoszech śmiertelność w ostatnich 2miesiacach nie przekroczyła średniej dotyczhczasowej, czyli ok. 1800 zgonów dziennie. Natomiast jestem pewna jednego - jeszcze ze 2-3 tygodnie siedzenia w mieszkaniach, bez świeżego powietrza i kontaktu z innymi ludźmi, kapiąc się w detergentach i nie wychodząc bez maski śmiertelny dla większości będzie byle katar, że o jelitówce nie wspomnę. |
|
|
jazgdyni Pani Aniu,
ja rozumiem, co pani Sake3 chciała powiedzieć tym Dekameronem. To bardziej literacko wyrafinowana metafora w stosunku do powszechnej o grającej do końca orkiestrze na Titanicu.
Tylko w Dekameronie rozpasanie w czasie zagłady było dużo wieksze. |
|
|
jazgdyni Gdy pan tylko wiedział, co to plemika...
Co do tych pana ukochanych maseczek, to podobnie myślał tutejszy główny boss, redaktor Sakiewicz. Więc proszę sobie wyguglać dzisiejszą Polityczną Kawę na TV Republika i posłuchać, co mu wytłumaczył profesor Hryniewiecki, autorytet niekwestionowany.
nawet panu link podam:
telewizjarepublika.pl
Nawet jeśli pan w końcu zrozumie, to nie znaczy, że uznam pana za godnego polemistę. |
|
|
sake2020 @Pani Anna.....Chciałam tylko powiedzieć,że przed wiekami ludzie widzieli ratunek w kwarantannie i izolacji.Te wieki minęły a ludzkość nadal ma tylko kwarantannę i odosobnienie jako remedium na epidemię.Różnica w tym,że jeszcze na to odwieczne zabezpieczenie narzeka i krytykuje. |
|
|
tricolour @Jazgdyni
Bardzo dobrze jest być prostym człowiekiem. Prosty czlowiek na zadane mu pytania odpowiada prosto i węzłowato, a czlowiek nieprosty czesto milczy z braku prostoty. Człowiek nieprosty, pogięty przekonaniem o własnej przewadze kluczy, gdy nie zna odpowiedzi na proste pytania ponieważ prostota wyznania "nie wiem" budzi w nim wstyd. Jak na przykład pytanie o dziennik... 3 odcinkowy, a taki miał być wspaniały, amerykański... a tu kicha.
Więc niech Kolega chodzi odważnie bez maski, która nie chroni, po ulicach, co przyjdzie Koledze o tyle bardziej bohatersko, ze Kolega nigdzie - ze strachu - nie wychodzi, o czym Kolega pisał. Tym sie różni prostota od pogięcia: prosty chodzi w masce i tyle. A ten drugi, bez maski, nie chodzi wcale i nie chodząc wcale bez maski podważa jak można chodzić w masce.
I Pańska żałosna próba obrażenia mnie w ostatnim akapicie wyłącznie dowodzi mojej racji, której nie potrafi Pan podważyć. Analityk...
Ps. Się nie wykłócam tylko polemizuję. |
|
|
Anonymous @Imć Waszeć 28.03.2020. 18:26 "Z mojego matematycznego punktu widzenia wirus, to po prostu efekt nieudanego procesu powielania łańcucha DNA lub RNA, który przerwał się samorzutnie w jakimś miejscu, ale zachował zdolności powielania i stosowną aparaturę. Wirus nie żyje swobodnie w środowisku poza ustrojem, zresztą on w ogóle nie żyje, a więc jest po prostu ruchomą częścią nas. Częścią mechanizmu replikacji, który uległ awarii."
Samo sedno. Z biologicznego punktu widzenia też. Gęś z oberżniętą głową może latać po podwórku, ale nikt jej nie zreplikuje. "Oberżniętym" kawałkom RNA się to udało. Losowo, nie deterministycznie i bez wolnej woli. Wolna wola w miejsce przypadku mogła zadziałać dopiero w laboratorium - nie ma się co pokrzywiać na liberałów :-) |
|
|
Dark Regis Wszechświat nie jest deterministyczny i nigdy nie był. Determinizm, to jak ta mrówka Langtona, której trajektoria się wyprostowuje i ucieka z pola widzenia. Z drugiej strony tak właśnie dzieła wirus. Guzik go obchodzi co się stanie z resztą, byle się samemu powielać. Genom to przecież też taki bardzo skomplikowany ale jednak automat komórkowy. To czego nie widzimy, to drobne niestabilności w mechanice działania takiego automatu, które w najmniej spodziewanym momencie powodują jakiś skok w bok. Biorą się one z tego, że równania matematyczne opisujące dynamikę bardzo rzadko są deterministyczne, czyli jakieś takie jak równanie na liczby Fibonacciego F(n+2)=F(n+1)+F(n) (to da się zapisać też w formie zwykłych pochodnych).
Matematyka najczęściej przechodzi nad problemem do porządku dziennego, czyli do nieskończoności. Dlatego matematyka nie ma nic wspólnego z tego rodzaju determinizmem układów dynamicznych. Jeśli można zaryzykować określenie języka matematyki i logiki jako determinizm opisu, to wszystko, dosłownie wszystko jest deterministyczne włącznie z "badaniami" Pisma Świętego. W przeciwnym razie jest bowiem głupie i nielogiczne i nie istnieje żaden sposób na dowiedzenie prawdziwości tego czegoś. Np. 2*2=5.
Wie Pan co to jest atraktor Lorenza? Nie będę tu skrabał wzorów bo nie mam jak, ale proszę sobie odszukać układ równań z którego on wynika. Skomplikowany? Chyba nie. To jest właśnie indeterminizm w całej krasie.
Zasada nieoznaczoności jest nadużywana przez różnych ludzi do wyjaśniania tego, czego ona ewidentnie nie dotyczy i z czym nie ma nic wspólnego. Zasada nieoznaczoności tkwi w najprostszej, by nie powiedzieć zajebiście prostej obserwacji, że jak opisuję wielomian sinusami, albo sinusy wielomianami, to guzik mi z tego wychodzi, bo większość informacji ciągnie się w ogonie rozwinięcia w szereg. Jeśli więc zawężę horyzont obserwacji (utnę ogon rozwinięcia), to tę informację bezpowrotnie stracę. Istnieje analogia dla zasady nieoznaczoności w fizyce w przypadku analizy wielorozdzielczej, gdzie za pomocą rodziny falek próbuje się opisywać różne zagadnienia, które dotąd gryźliśmy szeregami Fouriera (te z sinusami i kosinusami). Co to jest falka, czyli taka cząstka lub atom opisu sygnału, to proszę sobie wygooglować.
A co ma wolna wola do matematyki? Guzik ma. Po prostu jak ktoś chce to się interteresuje i to bada. A jak nie chce to mówi coś losowego, co i tak można matematycznie w 5 minut obalić, a potem delikwent zasłania się wolną wolą przed porażką ;))) |
|
|
Pani Anna @Sake3
Droga Pani, predzej ja nauczę się rowiązywać te zadanka matematyczne, którymi niektórzy panowie tu na NB tak się fascynują, niż oni zrozumieja to, co Pani mieła na myśli podając przykład Dekamerona... Niestety, gdybyśmy mieli wszyscy jutro nagle poumierać, to oprócz naszych kości bielejących na słońcu zostaną po nas tylko te stosy zachomikowanego papieru toaletowego... Tyle. |
|
|
Pani Anna @Kryspin
nie, nie lata. |
|
|
sake2020 Do pana jazgdyni godz 14:35......Nie do Pana tylko do komentatora Rozsądka.Myślę,że warto dyskusje przenieśc na inny poziom,chociazby oceny hipotez dotyczących koronawirusa i źródła jego powstawania. |
|
|
jazgdyni Bardzo proszę o umieszczenie w nagłówku prostego @.... < tu do kogo się zwracamy, bo ja teraz nie wiem, czy ten komentarz jest do mnie.
Wyprzedzająco stwierdzam, że Dekameron i wzmianka mnie nie zniesmaczyły.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Proszę wybaczyć, to nie jest portal edukacyjny.
Jest pan prostym człowiekiem, może nawet przyzwoitym (tego na pewno nie wiem) i ma pan duże braki wiedzy i w myśleniu analitycznym.
Każdy specjalista otwarcie mówi, że maseczka na twarzy zdrowych, którzy zawodowo nie muszą się kontaktować osobiście z zakażonym to bzdura. A pan swoje.
Skąd pan wie, że wirus instaluje się na zawsze? Co to w ogóle znaczy - "instalować się na zawsze"? Czy tak jak HSV1? Czy może inaczej, jak H1N1 i pokrewne szczepy?
Co pan wie o wirusach, że wydaje stanowcze opinie?
Dlatego nie mogę pana traktować poważnie. Pan nawet nie chce się uczyć tylko wyłącznie wykłócać. A ja na to nie mam chęci. Strata czasu. |
|
|
tricolour @Jazgdyni
Bo to nie jest krytykanctwo tylko realizm.
Dlaczego Kolega zaprzestał pisać swój wesołkowaty dziennik? Dlaczego Kolega nagle nabrał poważnego tonu, gdy się okazuje, że może już nigdy za płot nie wylezie, a gdy wylezie, to może ostatni raz? A może dostrzegł Kolega, że te pojedyncze przypadki, takie nic nie znaczące zaczynają mnożyć się może do milionów? To nie było krytykanctwo gdy zwracałem uwagę na konieczność noszenia masek, co Kolega kwitował, że wirusy przez pory przechodzą, a ja nie mam racji - proszę to powiedzieć zarażonym lekarzom z zamkniętych całych szpitali i zarażonym tych pacjentom, co weszli zdrowi, a wyszli zarażeni. Po co oni chcą tych masek wszak wirusy przez pory przechodzą.
Gdy napisałem, że wirus instaluje się na zawsze, to mnie przegania kol. Surmacz, bo wyraźnie sam sobie nie radzi z myślą, że zakazimy się wszyscy (tylko kwestia czasu, a po domach do końca życia siedzieć nie będziemy) i albo przeżyje, albo umrze. A gdy stary (bo nie wiem) to większe szanse, że umrze. Może ja też?
"Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza" - i jest grupa, co włazi władzy bez wazeliny. Osobiście wolę świeże powietrze. A Pan pewnie kocha władzę dalej, mimo że knebluje usta lekarzom... ale po co? Jak Pan myśli? Jeżeli w ogóle Pan myśli, gdy chodzi o władzę... |
|
|
sake2020 Tak Pana/Panią zniesmaczyła moja krótka wzmianka o zachowaniu ludzi w czasie zarazy opisana w Dekameronie?Zarzucone mam trywializowanie i niedocenianie wysiłku ludzi by utrzymać normalne funkcjonowanie kraju.Może zamiast wyżywac się na mnie lepiej skupic się na wypowiedziach tych którym obliczone na okres pandemiii tymczasowe przepisy wydają się oburzające i godne potępienia.Co rusz słyszymy o o łamaniu praw czlowieka, praw obywatela,terrorze sianym przez rząd a polegającym na stosowaniu się do zaleceń ministra zdrowia-unikania wiekszych skupisk ludzi,odstępy w sklepach ,kwarantanna,czy czestsze przebywanie w domu.Swoimi wypowiedziami uruchomiono już RPO Bodnara który ,,będzie bronił''poszkodowanych reżimem władzy,bo pan Bodnar uznał,że te przepisy sa niedopuszczalne i godzace w prawa człowieka.Czyli prawa człowieka w tym konkretnym przypadku są az tak naruszone? Czy pan Bodnar wsparty grupą równie oburzonych ,,drakońskimi przepisami''obrońców praw człowieka nie spowoduje wzrostu pandemii? I jak sie to ma do heroicznych wysiłków ludzi którzy muszą pracować? Tego Pan/i nie widzi?Nad tym się proszę zastanowić zanim Pan/i zaczną zarzucac mi wesolkowatość i trywializowanie. |
|
|
jazgdyni Proszę wybaczyć, mój komentarz nie odnosił się do wszystkich dyskutantów. Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza i jak się stara. Koledzy ci nigdy nie wyrazili jakiegokolwiek twórczego zdania. Zawsze opiniujące i oskarżające, co opisałem w tekście o krytykanctwie. Dla mnie jest interesujące, dlaczego oni nawet w sytuacjach krytycznych tak się zachowują. |
|
|
sake2020 A gdzie Pan czy komentator Roz sądek widzicie ścieżkę sarkazmu i kpiny z mojej strony? Nie udaję żadnego herosa czy wesołka czy komputerowego maczo a sama ze swoimi notorycznymi zapaleniami płuc,oskrzeli i krtani jestem w grupie ryzyka.Zdaję sobie sprawę z olbrzymiego trudu lekarzy pielęgniarek i wszelkich służb utrzymujacych porządek,dostarczajacych towary do sklepów,sprzedawców.Ale też uważam że moim obowiązkiem jest podporzadkowanie się decyzji władz o kwarantannie,czy przepisom które sa wprawdzie uciążliwe ale dla naszego dobra.Ci wszyscy którzy teraz mnie obsobaczają za wzmiankę o Dekameronie myśleli konstruktywnie jak kilka dni temu oburzali się że przepisy uderzają w ich prawa człowieka? Gdzie żescie byli w dyskusjach i wypowiedziach,że reżimowy rząd dokonuje niemalże zamachu stanu bo muszą być zachowane odstepy w sklepach,by raczej bez potrzeby nie wychodzić,zachowywac kwarantannę? |
|
|
Anonymous Wiem, że taki przekaz propagandowy, ale cóż poradzę, że marny nawet jakbyśmy nie znali sychchronizujących wpływów na mentalność polityków:
sejm.gov.pl |