Otrzymane komantarze

Do wpisu: TO BYŁA POLICYJNA PROWOKACJA
Data Autor
jazgdyni
To nie całkiem tak z tą policją. Powoli zaczynała odzyskiwać autorytet w społeczeństwie. Myślę, że zdecydowaną niechęcią cieszą się ciągle oddziały prewencji. Ale to najgorsze młoty. Jak ten młody szczunek tutaj, co go tam nie przyjęli, bo słabowity i strachliwy. Coś się wie.
jazgdyni
@Cyborg59 A ja już otwarcie w TVN24 zostałem za ten tekst zbluzgany - popatrz, popatrz - przez policjanta, szefa jakiegoś ich OPZZ. Ciekaw, dlaczego bluzgał w TVNie? Bo tam lepiej płacą? Jak myślisz, który to z trolli ich usłużnie poinformował? Mam swoje typy. Sakiewicz też wie.
jazgdyni
Cześć Zygmuncie! Miałem z panem Bąkiewiczem kontakt osobisty. Jestem pod wrażeniem. Dawniej myślałem, że Kowalski pociągnie. Niestety... Będę teraz przekonywał prezesa MN by zajął się polityką. Na poważnie. A wtedy przestaniesz się na mnie wściekać, że jestem w PIS zapatrzony. Choć wiem, kto wtedy z PISu przejdzie do niego. I bedzie takich nie mało. Serdeczności
Jabe
Szef Marszów Niepodległości, pan Bąkiewicz, od początku w Konfederacji był traktowany instrumentalnie – Skąd ta wiedza?
Zygmunt Korus
Szef Marszów Niepodległości, pan Bąkiewicz, od początku w Konfederacji był traktowany instrumentalnie, w praktyce jak piąte koło u wozu. Z jego strony rozpoznanie było ważne, oczy mu się otwierały na tych liderów z afisza, bo to za nim stała prawdziwa siła nie tylko z ulicy 11 listopada, ale i z kraju, zwykłych ludzi zdeterminowanych patriotycznie. [Już teraz pytanie: kto wygra: gracze czy spontan? Sądząc po Gwieździe, co się opierał na demokracji robotniczej, raczej Bąkiewicz, tak jak przywódca z Gdańska, "polegnie"...] Konkludując: atak na przywódcę Marszów Niepodległości jest dosłownie wszystkim antypolskim siłom na rękę. Dlaczego? Bo przywódca Robert Bąkiewicz ma dobrze wyszkolone struktury wolontariackie, także obronno-bojowe, i logistykę. Oraz poparcie niektórych dużych firm, co "dają nowoczesność" w interpersonalnej łączności. I bardzo dużą społeczność w kraju za sobą. Pokaz siły policji (czytaj władzy: "zakłócimy wam wszystko, czym się chlubicie, a przy okazji wystraszymy przyjezdnych z kraju, żeby w przyszłości im do głowy nie przyszło wybierać się 11 Listopada do stolicy...!!!"), to wskazanie, kto faktycznie realnie rozdaje karty w polityce. Tyle i aż tyle! [Covid wpisuje się tutaj w szerszą koncepcję zniewolenia narodów , ową "plandemię" pomyślaną jako globalny "potop".] Dlatego tę prowokację na dużą skalę można było przeprowadzić jawnie, wespół-zespół (mam na myśli wszelaki jurgielt). Jest tylko jedno ale: taka zadyma to również "macerowanie się" narodowych sił na prawicy. Jeśli pan Bąkiewicz ogłosi "Marsz Niepodległości" jako partię gotową zmieniać Polskę drogą parlamentarną, to zyska ogromne poparcie, niewyobrażalnie wysokie. Na razie od dość dawna czai się w starterach. A wróg dookoła szyje mu martyrologię - co dla ludzi czekających aż w kraju coś w końcu faktycznie zrobi przełom na drodze ku państwowej samodzielności, jest dobrą wiadomością. Więcej zadym, więcej prowokacji - wrzód ropieje i w końcu ropa się z niego wylewa...
Dark Regis
W tej płonącej kamienicy mieszka Lisowa Hanna, żona "Lisa z TVN". Zaraz po zdarzeniu odpaliła Instagram (albo i Fejsa) i pochwaliła się nagraniem filmu jakiejś niemieckiej organizacji, która przypadkiem przechodziła tam z tragarzami i była tak blisko sprawców, że nagrała ich rozmowę o tym, że ten typ nie trafił racą we właściwy balkon. Wygadywała przy tym o wszystkich Polakach takie rzeczy, że nie powstydził by się ich działacz NSDAP. Najmniej obraźliwe było chyba porównanie MN do "marszy wojennych". Pamiętamy co skrzeczały o wojnie "macice"?. Drugi Hartman. Cytuję: "No, jest coraz lepiej, słuchajcie. Właśnie ci cholerni patrioci przechodząc z racami jak zwykle obok mojego domu, podpalili jedno z mieszkań. Do pierdla z nimi wszystkimi! Zdelegalizować ten cholerny marsz nienawiści. Cztery zastępy straży pożarnej pod moim domem, a ci idioci dalej napieprzają racami. Nie widzę tutaj, słuchajcie, kordonów policji albo stu policyjnych suk, które broniły domu prezesa Jarosława Kaczyńskiego przed kobietami. Dziwna sprawa, prawda? Ale płoną mieszkania w centrum Warszawy, spoko. Dalej odpalają race, tak jakby się nic nie stało. To co od lat dzieje się na marszach nienawiści, bo to nie jest żadne świętowanie polskiej niepodległości, to są regularne wojenne marsze, które rokrocznie przetaczają się ulicami Warszawy. To powinno zostać w końcu zdelegalizowane, zanim ktoś na tej wojnie zginie. Miał szczęście właściciel mieszkania, które spłonęło tutaj na Powiślu, że nie było go akurat w domu. A co gdyby był? Z filmiku, który został opublikowany właśnie na Twitterze wynika, że to nie było przypadkowe podpalenie, że to nie jest tak, że ta raca tam wpadła do mieszkania przez przypadek. Była wymierzona w mieszkanie, na którego balkonie wisi baner Strajku Kobiet. I teraz zacytuję to, co się pojawia na tym filmiku. Jeden z bandziorów mówi: Niech płonie kur*a. A drugi przytomnie zauważa: To nie to mieszkanie. No, brawo wy! Brawo za taki patriotyzm" No i jak się czujecie jako "cholerni polscy patrioci" biorący udział w seansach nienawiści (czytaj wobec żydów) i organizujący marsze wojenne? Teraz zacznie basować niemiecki komunistyczny kołchoz z Brukseli i po to była ta prowokacja.
Jabe
Z informacji nieoficjalnych wiem, że panowie [Trzaskowski i Dobrodziej] mają dobre stosunki i współpracują ze sobą. – To chyba dobrze, że współpracują. Nie muszą się kochać, ale współpracować powinni. Tylko skąd te informacje? Dwóch, niezależnych informatorów [...] stwierdziło autorytatywnie, że to, co się działo, było ewidentną prowokacją policji. – Jak Pan ich policzył? TVP na siłę forsuje wersję podawaną przez policję, obarczając cała winę za zamieszki organizatorów pochodu, chuliganów i warszawskich kibiców. – To TVP też współpracuje z prezydentem Trzaskowskim?
AŁTORYDET
Uważniejsi obserwatorzy, dostrzegli, że poszukiwany przez policję "podpalacz" w biało-czerwonym dresie, owinął szyję szalikiem Legii, a głowę przyozdobił kominiarką Jagiellonii.  Nasza (?) policja miała zawsze problemy z magazynierami: a to kiedyś w Łodzi wydali przez pomyłkę ostrą amunicję, a to teraz pogubili się w barwach klubowych. Stanowczo rekomenduję przeszkolenie magazynierów, bo doprowadzą do większych tragedii... 
EsaurGappa
  Ta bitwa wisiała w powietrzu,a adrenalinę tłumu dało się czuć już u wjazdu do centrum stolicy.Policja już od wielu lat była wystawiana na liczne prowokacje,obrazę funkcjonariuszy i ogólną niechęć społeczeństwa.Ciśnienie wśród szeregowych policjantów na odruch bezwarunkowy było tak duże że stało się to co się stać musiało.Jeszcze tym razem jakoś się rozejdzie po kościach.Do końca roku zostało nie wiele czasu,a każdy dobry człowiek powinien pragnąć pokoju i zawieszenia konfliktu,liczyć na szczery dialog z drugim człowiekiem i minimum miłości.Jednak opętani podpalają świat,a czyny ich są okrutnie logiczne,widać jak chełpią się swoimi triumfami nad naszą cywilizacją.Chcesz pokoju?Gotuj się do wojny!   
wielkopolskizdzichu
Kibol potrzebuje antify by dać komuś łomot, jaja nie z tej ziemi. Urwałeś się Pan niczym bombka z choinki.
NASZ_HENRY
Trzeba zabronić demonstracji po zmierzchu bo w nocy wszystkie koty są czarne ☺  
sake2020
@Zdzichuzwielkopolski....Zaiste ,nowy to gatunek chuligana -Antifa po polsku.,,Wszechstronnie wyszkolona,z sercem do burd,wiernie służaca Trzaskowskiemu.Musiała odpracować koszty szkolenia. 
tricolour
Krzyczeć można wszystko, np Marsjanie! Dobrze, że banda dostała łomot od Policji.
tricolour
Czyli reasumując: Tusk niemiec. Komorowski ruski. Lewica ruska. Sedziowie to kasta. Lekarze to konowały (pogadamy gdy będziesz potrzebował pomocy). Nauczyciele to komunistyczna ostoja. Kobiety - macice. Kobiety z kolejki - pindy, tak mowiłeś. Ja - to wiadomo, nie możesz słowa wyksztusić. Kto jeszcze nam został? Nieważne... Aaa - Policja jak widać cudza, nie nasza.  Te powyższe wyliczenia to bardzo dobra wiadomość, znaczy łatwo wrócić do normalnego kraju będzie.
jazgdyni
Popacz sobie gościu na załączoną relację, to usłyszysz, co kibole wykrzykiwali i kogo chcieli złomotać. ANTIFA ! aNTIFA !
jazgdyni
Coś mi się mocno wydaje, że z ust najważniejszych może coś o policji usłyszymy. Kto tu jest z policji, albo ma tam krewnych?
wielkopolskizdzichu
" obarczając cała winę za zamieszki organizatorów pochodu, chuliganów i warszawskich kibiców. Oczywiście brali oni udział w pochodzie, lecz nie sprowokowani, raczej nie wywołaliby takich zamieszek." Dziwni ci chuligani, który atakują dopiero w momencie prowokacji. Nowy gatunek chuligana, taki Lepszy Sort.
Do wpisu: GLOSSA DO @ANDY & @TROT
Data Autor
Dark Regis
Chodzi o transhumanizm i pytanie, czy możliwe jest przeniesienie świadomości z istoty biologicznej na sztuczną, np. do komputera przyszłości. Oczywiście widać tu wyraźny wpływ materializmu i redukcjonizmu na kierunek badań. Zajmuje się tym m.in. słynny Elon Musk. Według niego byłoby fajnie wysłać takie sztuczne istoty ludzkie w długą podróż do gwiazd. Co do matematyków, to wielokrotnie wyrażałem swoje zdanie na ten temat: jeśli można wygenerować rodzaj samoświadomości w sieci neuronowej w komputerze, to nie widzę żadnych przeszkód do wzbudzenia jej w wyniku żmudnych tysiącletnich rachunków za pomocą kartki i długopisu w jakimś klasztorze Benedyktyńskim. Sorry, ale to właśnie spece od kognitywistyki zauważyli, że efekty rachunków w różnych modelach obliczeń nie mogą być inne. Różnica może polegać jedynie na wydłużeniu lub skróceniu czasu, czyli po prostu na złożoności. Mówiąc o modelu obliczeń mam na myśli Maszynę Turinga, czyli komputer, kod genetyczny, ogólnie świat chemii organicznej, a nawet komputery kwantowe. Kiedyś na wykładzie profesor usiłował przekonać nas, że obliczenie deterministyczne na deterministycznej MT i obliczenie na niedeterministycznej MT, czyli z losowaniem przejść i używaniem jakichś wyroczni, generalnie dają te same efekty. To znaczy, że zakres rozstrzyganych przez nie problemów nie ulega poszerzeniu. To samo na dziś wiadomo o obecnej koncepcji komputerów kwantowych. Co to oznacza? Ano to, że Bóg nie może być uwięziony w żadnym komputerze kwantowym (czytaj: świat nie może zostać sprowadzony do żadnego skończonego zbioru praw i równań), bo będziemy mieli dokładnie taki sam paradoks jaki odkrył Gödel. To właśnie mówi matematyka. A zatem, aby mieć jakiekolwiek szanse na objaśnienie świata, musimy dokonać jakiejś formy transgresji z naszymi modelami obliczeń. Zakładamy oczywiście, że świat faktyczny jest w tym obliczeniowym aspekcie bardzo regularny (jak ten nasz klasyczny) tylko nasze usiłowania przypominają wycieczkę kombinatoryka na konferencję topologów. To już omawiałem przy okazji Penrose'a i pytania o "obliczalność stałych fizycznych", czyli ich wyrażalność za pomocą znanych nam tricków z użyciem liczb. Jeśli stała fizyczna nie daje policzyć, to świata nie można symulować w komputerze. Właśnie dlatego zaraz po tym zająłem się teorią liczb. No i teraz ciekawostka. Okazuje się, że większość szkół wyższych w Polsce opowiada pierdoły o "niemożności wyrażania pierwiastków wielomianów przez pierwiastniki". Trzeba oczywiście wiedzieć co to są rozszerzenia pierwiastnikowe ciał i jak tym aparatem dowodzić np. niemożności konstruowania czegoś za pomocą cyrkla, linijki i ołówka. Po drugie trzeba sobie uzmysłowić, że istnieją też pierwiastniki zespolone. Wreszcie po trzecie, gdy dochodzimy do wielomianów stopni >4, tp po prostu włącza się teoria grup (grupy automorfizmów, Galois), które przestają być rozwiązalne, ale nadal posiadają rozwiązalne podgrupy (vide moja wzmianka wyżej o systemach pozycyjnych i Wolframie).
jazgdyni
@Imć Waszeć No dobrze... Muszę niestety aż trzy razy przeczytać, by łapać sens. Tylko, pozwolę się zapytać, po co to, ten wysiłek i umysłowa ekwilibrystyka, jeżeli TO zdanie: "Tymczasem, gdy mówię o modalności na poziomie kwantowym, to mam na myśli pewien system uniwersalnych praw ZEWNĘTRZNY względem klasycznej matematyki." podważa sens takiej pracy. Mogę sobie wyobrazić "pewien system uniwersalnych praw" kompletnie egzotyczny i w każdym punkcie nie mający nic wspólnego z naszą matematyką. Coś tysiąckrotnie trudniejszego do pojmowania niż liczby urojone, algebra abstrakcyjna, czy dekoherencja. Może tak być? Może. Już parę razy spotkaliśmy się ze zbiorami praw i algorytmów, które kompletnie wywracały nasze dotychczasowe dokonania, czy rozumowania. Choćby jak przewrót kopernikański, czy mechanika kwantowa. I chyba ważne pytanie - czy "to ZEWNĘTRZNE" może być aż takie, że w żaden sposób nie będziemy mogli tego zrozumieć. Zapewne zawsze zakładamy (nie mam pewności, czy tak jest w dzisiejszej matematyce, bo nie śledzę), że przynajmniej algebra i geometria muszą istnieć. A jak nie? Sądzę, że wkrótce czekają nas duże niespodzianki. Teraz coś z innej paki w temacie postępu rozwoju, coś, co łatwo można uznać za sci-fi, i co zresztą widać, bo jest chętnie używane przy możliwości nowych, komputerowych efektach kina. Lecz mówię całkiem poważnie, w momencie, gdy już drukarki 3D, produkują ŻYWE trzustki, rzepki, a już niedługo może nawet oko, czy ucho wewnętrzne. Ludzie parający się rozwojem nauk o człowieku muszą poprzez stwierdzenie, że człowiek jest stworzony z bardzo lichych materiałów, pewnie dlatego, że kiedyś było to najłatwiej dostępne i dużo tego było pod ręką, dojść do wniosku, że w końcu trzeba powymieniać te kruche białka, psujące się kody, zawodzące pompy, nawalające filtry i na dodatek wszystko ubabrane w szybko psującej się cieczy, na coś naprawdę solidnego. Nazwijmy to tutaj, choć zapewne już ktoś gdzieś tak już to nazwał, androizacją ludzkości. Nowego, solidnego człowieka, zbudowanego ze szlachetnych, powiedzmy samonaprawiających się materiałów, które w tej swojej szlachetności, podobnie jak złoto, są nieczułe na destrukcję świata zewnętrznego. W ćwiczeniach umysłowych już jesteśmy w stanie wykombinować sobie takiego swojego wnuka - androida. I chyba czas na praktyczne prace nad zbudowaniem czegoś takiego w realu niezadługo powinien nadejść. No, chyba, że Kreator sądzi inaczej i powie: - stop rebiata, źle się bawicie - i rąbnie nas jakąś kometą, albo nasze słońce wykona jakiś cyrkowy numer. Tak, czy inaczej - robota dla matematyków jest zapewniona.
Dark Regis
Zabrakło mi miejsca na wyjaśnienie tego napisu. Repunit w bazie B, czyli J(B,k)=B^(k-1)+B^(k-2)+...+B+1, jest to w świecie ciągów taka "całka" - sumowanie kolejnych odcinków początkowych ciągu potęg bazy. One są w literaturze brane trochę w innym kontekście jako zbiór generatorów modułów nad pierścieniem, a ponieważ kończą się na którejś potędze, to mamy moduły skończenie generowane, noetherowskie. Z kolei ideały są też modułami, dalej rozkłady na iloczyny ideałów czyli podmodułów. Trzeba by wrócić do teorii grup, bo tu po prostu mamy grupy abelowe i cała teoria się przenosi, z tym zastrzeżeniem, że skupiamy się tylko na tych podgrupach, które są zgodne jeszcze z mnożeniem. Tak więc nie jest to do końca "matematyka rekreacyjna", jak piszą w wielu miejscach i publikacjach. Też już piałem o tym, że w innym ujęciu, czyli z innym porządkiem i splotem w roli mnożenia, "całkowaniem" jest funkcja dzeta (patrz np. temat funkcji tworzących dla ciągów, potęgowych funkcji tworzących, funkcji tworzących Dirichleta i szeregu innych), zaś "różniczkowaniem" funkcja Mobiusa (np. ciąg różnic sąsiednich wyrazów danego ciągu w zwykłym świecie ciągów). Tak więc mamy tu niejako do czynienia z rozkładaniem względem pewnych szczególnych baz modułów. Z kolei J(-B,k)=(-1)^k*B^(k-1)+(-1)^(k-1)*B^(k-2)+...-B+1, więc znaki są naprzemienne. Ten dziwny wzór jest więc zwykłym wzorem dla rozkładu wielomianów: x^n+1=(x+1)*(x^(n-1)-x^(n-2)+...-x+1) dla n nieparzystego. Ale J(B,3n)=J(B,3)*J(B,n)*coś, J(B,5n)=J(B,5)*J(B,n)*coś, J(B,7n)=J(B,7)*J(B,n)*coś,... to już nie przelewki. W tym co nazwałem coś zaczyna zachodzić pewien rodzaj rezonansu, który ujawnia się w dziwacznej strukturze tych "cosiów". Np. B=10, i J(3*5)=J(3)*J(5)*90090991, J(3*6)=J(3)*J(6)*9009018018,(027) tutaj ułamek okresowy, bo kwadrat trójki zżera 37 konieczne do pełnego rozkładu, czyli przechodzimy do ideału ułamkowego (1/37), J(3*7)=J(3)*J(7)*900900990991, J(3*8)=J(3)*J(8)*90090090990991, J(3*9) znów brak (ułamek)... ta liczba z pominięciem tych ułamkowych zawsze będzie postaci 900900...A990990991 gdzie A na zmianę jest 90 lub nic. Dla wielokrotności 5 sytuacja powtarza się co 5 i taki rezonans J(35)=J(5)*J(7)900009090090909909099991, dla 7 co 7 tak jak w 35 tylko wzorzec dłuższy o 2 itd. dla q co q. Nie, nie ma tu jeszcze "szwów" ;)) A coś takiego jak Sz.Pan znajduje? J(4,2k+1)=2...23*13...3, J(9,2k+1)=6...67*14...4, akurat wynika to z kwadratu w bazie. A to J(8,16)=4444466667*177777 i co trzecia linia czyli trafia w indeksy pierwsze 19,31,37...? :))))) Zaskakujące wnioski wychodzą dopiero po przejściu do baz niewymiernych algebraicznych np. jakiś (m+sqrt(n))/2, czyli do ciał liczbowych kwadratowych. mast.queensu.ca
Dark Regis
Podam mój osobisty pogląd poza konkurencją, dobrze? Uważam, że to nie jest przypadek, lecz jednocześnie my nie jesteśmy w stanie odróżnić tego układu praw od innych potencjalnych możliwości, bowiem w naszej realności (inaczej rzeczywistości podlegającej głównie prawom logiki 2-wart.) wszystkie te prawa dziwnym trafem wydają się być albo nieuniknione, idealnie albo dostrojone, albo wręcz jedynie możliwe. Musiałbym wrócić na chwilę do starej dyskusji o toposach i algebrach Heytinga, które konstytuują matematykę opartą o logiki modalne, żeby wyjaśnić ten fenomen. Zresztą może kiedyś znajdę czas na zebranie tego do kupy. Chodzi mi o to, co już mówiłem wielokrotnie: należy odróżniać modele od rzeczywistości opisywanej tymi modelami. Logika jest właśnie tylko modelem pewnego zbioru praw uniwersalnych i tak samo matematyka (nawet nie chodzi o jaskinię platońską). Dalej na tym modelu opierają się kolejne konstrukcje. W inkryminowanym przypadku toposu, wyszliśmy poza świat logik binarnych (booleowskich), ścieżką prowadzącą poprzez pierścienie i geometrię algebraiczną (metodą "weź dowolny pierścień i stwórz przestrzeń, gdzie ten pierścień będzie pierścieniem funkcji w punkcie" przy okazji "stwórz te punkty, które w niczym nie przypominają zwykłej geometrii" np. są wielokrotne, bo w pierścieniach jest tzw. ramifikacja - rozgałęzienie), BĘDĄC stale wewnątrz tego pierwszego modelu (MFC itd.). Tymczasem, gdy mówię o modalności na poziomie kwantowym, to mam na myśli pewien system uniwersalnych praw ZEWNĘTRZNY względem klasycznej matematyki. Mówię o pewnych dostrzeżonych przejawach regularności w świecie, jednak nie o tym, że możemy to naszymi środkami (logika, algebra, Maszyna Turinga, inne takie) skutecznie wymodelować. Obawiam się, że nie, dlatego więc dokonujemy tu transgresji poza to, co zdefiniowałem wyżej jako naszą rzeczywistość. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż w oparciu o model z naszego świata i naszym językiem. Weźmy np. słynne grupy Liego, które miały by być modelem wszystkich oddziaływań we Wszechświecie (grupa E8 i koncepcja Gerretta Lisi;ego - YT). Uważam, że największym błędem, błędem niepoważnych naukowych optymistów jest zakładanie, że opis świata jest skończony w takim sensie jak ta grupa prosta SKOŃCZONA, choć niewyobrażalnie ogromna. Dlaczego tak sądzę? Upewnia mnie w tym casus właśnie algebraicznych ciał liczbowych i ich podpierścieni, dla których od kilkuset lat nie udało się nawet ustalić, czy pewne zbiory obiektów są skończone, zaś z drugiej strony mamy koszmarny problem z wytłumaczeniem dlaczego inne zbiory liczb są skończone i także z dowodem tego faktu. Tym razem zilustruje to historia badań nad "Class numbers of quadratic fields" Ajit Bhand, M. Ram Murty, a na poletku systemów pozycyjnych po prostu problem niejednoznaczności rozkładu i liczby możliwych wariantów rozkładu. Przypomnę, że mimo niejednoznaczności, związki rozkładów "repunitów" są zachowywane. np. J(B,2n)=J(B,2)*J(B,n)*J(-B,n) zachodzi dla każdego B i nieparzystego n.
jazgdyni
@Imć Waszeć Świetne rozumowanie. Przemawiające. Faktycznie problem leży w tej potwornej złożoności i chęci, choćby rozumowego, doprowadzenia do koherencji. Strasznie lubimy wszystko mieć spójne i "do kupy". Nurtuje mnie jednak dodatkowy problem - czy procesy ewolucji są pewnego rodzaju żywiołem, oczywiście w zakresie pewnego systemu reguł i ograniczeń, czy jednak w tych dynamicznych zmianach, z mutacjami, eliminacją błędów i jednak progresem, istnieje jakaś celowość. Jakieś dążenie do czegoś. No i najważniejszy problem - jaka mechanika wszystkim rządzi? Wydaje się, że kwantowa, jednakże pewności jeszcze nie ma. Czyli - czekamy na kolejny ważny przełom.
tricolour
Ci w stalowych mundurach też mieli zdolności organizacyjne i chęć do pracy. Messerschmitty i inne takie nie stały wtedy w sklepach z Messerschmittami.
Dark Regis
Żeby nie być gołosłownym pokażę mały przykład na palcach. Trzeba otworzyć Mathematicę Wolframa, najlepiej tu: wolframalpha.com a następnie przy rozwiązaniach kliknąć "Exact forms". Pokaże się taki wielopiętrowy padalec z pierwiastkami w pierwiastkach, w którym zaszyte są pewne liczby. Jest to odpowiedź na pytanie o system, w którym kolejne liczby całkowite mają przedstawienie [11111]. Zmieniając ostatnią liczbę n=...,-2,-1,0,1,2,3,... (tak tak dla 0 też jest rozwiązanie "przejściowe") można wydedukować wzór ogólny dla całej rodziny, czyli znaleźć pewne odwzorowanie F:Z->C. Ale najlepsze widać na zbiorczym wykresie na płaszczyźnie zespolonej. Widać po prostu jak krokami zniekształca się ten czworokąt z miejsc zerowych (to będzie kwadrat dopiero w nieskończoności), a to pozwala aproksymować sytuacje dla niecałkowitych liczb. Miłej zabawy w matematyka życzę ;))))
Dark Regis
Odniosę się jeszcze do cytatu: "mam duże wątpliwości, że zjawiska i zależności kulturowe można ot, tak po prostu sprowadzać do zjawisk biologicznych, genetycznych, czyli typowo materialnych. Choć, kto wie?" - Musimy odróżniać dwie różne kategorie poznawcze, z których pierwsza sprowadza się do okrywania istoty zjawiska i jej dokładnego opisu, zaś druga mówi - że użyję terminologii matematycznej - o rzutowaniach na inne systemy, czyli o istocie zależności. Poprzez abstrahowanie, modelowanie, formowanie pojęć, formułowanie sądów, falsyfikowanie, ponowne redefiniowanie, kategoryzowanie i Bóg wie co jeszcze, zbliżamy się właśnie do mechaniki czegoś w rodzaju koewolucji. Nie ma to większego związku z filozoficznym dążeniem do poznania istoty czy Prawdy, tylko z próbą jakiegoś poradzenia sobie z rozmiarem problemu. Jego szerokością, głębokością, czy też złożonością w różnych aspektach. To właśnie owa złożoność skutecznie rozgranicza te kategorie. Na przestrzeni ostatnich stu lat znacznie "uprościliśmy" sobie nasze rozumienie fenomenu życia, właśnie dzięki rzutowaniom; najpierw na płaszczyznę biologii i klasyfikacji widocznych gołym okiem cech gatunków, później dzięki poznaniu budowy komórki, wreszcie zrzutowaliśmy to na płaszczyznę chemii, stereochemii, a dziś próbujemy swoich sił w rzutowaniu na mechanikę kwantową. Nie ma to nic wspólnego z ostatecznym wyjaśnianiem, bo na drodze stoi konieczność wyjaśnienie chemii, mechaniki kwantowej, wreszcie pewnej nieboolowskiej rzeczywistości, co się za mechaniką kwantową kryje. Pamięta Pan jeszcze naszą rozmowę o prof. Hellerze i jego pomyśle rzutowania operatorów w algebrach nieprzemiennych na ich komutator (część przemienna) jako próby wyjaśnienia zjawiska dekoherencji funkcji falowej. W przypadku zaś Boga nie jest możliwa walidacja, więc nie jest to temat dla nauki. Obecnie jestem już trochę dalej, w nieco innym punkcie formułowanego wciąż nowego paradygmatu, mam nowe przemyślenia, tylko nie ubrałem ich jeszcze w zrozumiałe dla ludzi słowa ;). Skoro już mówimy o chaosie i fraktalach, to kolejne znajdują się np. w strukturze elementów pierwszych w różnych rozszerzeniach pierścienia liczb całkowitych, który należy zawsze brać razem z jego ciałem ułamków, czyli liczb wymiernych (też zespolonych). Polecam zobaczyć obrazki na końcu tutaj: arxiv.org Co do starego tematu systemów pozycyjnych, to mam kilka nowych obserwacji, które dotyczą struktury rozkładów i pozwalają na odkrycie pewnych nowych słabości w kluczach dla metod szyfrowania. Nazwałem to roboczo "szwami". Nie będę zdradzał szczegółów, powiem tylko, że gdy rozwiązuje się równanie postaci x^k+...+x+1=n (równoważnik pytania "w systemie z jaką bazą liczba n ma przedstawienie w formie k jedynek"), to można nawet dla równań 5 i 6 stopnia zapomnieć o problemie nierozwiązalności przez pierwiastniki i znaleźć formuły dla rozwiązań w zależności od n całkowitego (też ujemnego). Podobnie, gdy weźmiemy ni (liczby urojone).