Otrzymane komantarze

Do wpisu: GLOSSA DO @ANDY & @TROT
Data Autor
jazgdyni
Prawdziwe przyjaźnie zawsze są burzliwe. Jak dobre małżeństwa. Czyli Bohr i Heisenberg nie mieli co robić i może się nudzili. A ja tutaj usiłuję znaleźć właścicieli zagubionego młodego psiaka.
Dark Regis
Nie wiem. Nie mam mundurowej wyobraźni :) Za to widać jak na dłoni zdolności organizacyjne i chęć pracy.
jazgdyni
Skopiowałem. To co ważne i objaśnia każdemu co to jest. A ty w stylu tego durnego, kolorowego trolla, sprawdziłeś i z radością również durnie kontynuujesz: - Ha, ha, ha - to choroba psychiczna jest! Wariat, wariat! Wg. psychiatrii i jej indeksów i jednostek, tudzież praktykujących psychiatrów, ludzi zdrowych nie ma. A ty nie masz pojęcia, co w tym mglistym dziale medycyny się dzieje. A sami psychiatrzy nie potrafią określić, gdzie kończy się norma, a zaczyna choroba. Choćby w takim właśnie bipolaru, czy border line, co spotyka się u wszystkich ludzi. Identycznie jest z depresją, GAD, czy nawet PTSD, o czym Amerykanie przekonali się po wojnie w Kuwejcie. Nie będę na podstawie twoich wpisów z ostatniego okresu tutaj ciebie zdalnie diagnozował, to twój styl, a nie mój, ale każdy z czytelników widzi, że musisz bardzo cierpieć. Jak ci z tym dobrze, to fajnie. Cierpienie podobno uszlachetnia. Więc po paru latach może z ciebie szlachcic wyrośnie?
Edeldreda z Ely
Piękna dyskusja narodziła się na zgliszczach przyjaźni Janusza i Trota... No, ale Heisenberg wpadł na swój sławny pomysł podczas samotnego spaceru, gdy akurat jego przyjaciel Niels Bohr pojechał na narty 😁 
tricolour
Przyznaję, że Bąkiewiczowi byłoby do twarzy z pięknym stalowym mundurze. To wymarzony kolor do tego fizis.
jazgdyni
Czyli nasz deep state - spuścizna Kiszczaka.
jazgdyni
A stwierdzenie << deprecjonuję... twoją osobę>> to co? Twój komplement? A tak a propos - ad personam, czy ad hominem? I ty mi tu z psychiatrią nie wyjeżdżaj, tym bardziej z osobowością (nie zaburzeniami) obsesyjno - kompulsywną. Obejrzyj sobie "Awiatora", to zobaczysz, jak to wygląda A anankastia w odpowiednich proporcjach to spory komplement -  występuje wzorzec zachowań zdominowany dbałością o porządek, perfekcjonizmem, kontrolą umysłową i w kontaktach interpersonalnych, kosztem elastyczności, otwartości i efektywności. Ta <<efektywność>> nieco mi nie pasuje. Zdrówko Ps. Tak, jestem nie reformowalny. Za późno już.
Dark Regis
W sprawie strzelectwa: tvp.info
Lech Makowiecki
Janusz! "Pawtarienie - mat' uczienia"). W liceum też otarłem się o krótkofalarstwo. Nadawałem alfabetem Morse'a zaledwie 80 znaków na minutę (do dziś pamiętam melodię niektórych liter, np. F: dwie kropki-kreska-kropka, czyli "cio-cia Ka-sia") - ale dziś to już przeszłość... Wracając do meritum (męskość) - od dawna namawiam Polaków do uprawiania wszelkich  sportów walki, strzelectwa itp. sprawności. W degenerującej się cywilizacji większość sporów rozstrzygać się będzie na ulicy... Pozdrawiam!
Dark Regis
To echo apelu "emerytowanych" generałów policji, wojska, straży pożarnej i innych formacji o "rozlewie krwi".
jazgdyni
@rolnik zm Nie. Co to było?
jazgdyni
Widziałeś Imci dzisiejsze zachowanie policji w porównaniu z policyjną "ochroną" marszu macic? Czy Kaczyński & Co. boją się policji? Coś tu bardzo nie gra. Chyba muszę wykonać kilka telefonów do W-wy by coś się dowiedzieć. A "wnikanie w tajemnicę zachowania się człowieka" jest dla mnie klasycznym poszukiwaniem schematów, czy wzorców, czyli wepchnięcie tematu w średniowieczną klatkę, gdzie kiedyś wsadzono Homunkulusa. Pozwolę ponownie przypomnieć - jestem zdecydowanym wyznawcą teorii chaosu i jakby było mało tego, jestem holistą i fanatycznym deistą.
jazgdyni
Witaj Lechu Wiem o czym mówisz, podając za przykład Bruca Lee i Mistrza Paderewskiego. Dostałem taśmy i sam uczyłem się do egzaminu nadawania i odbioru w alfabecie Morse'a. Ciężko mi szło. Aż stało się tak, jak mówisz - przekroczyłem pewien próg, mój umysł przestał odbierać poszczególne znaki i je odczytywać, a ja już automatycznie odbierałem melodię, palce same zapisywały odebrany tekst. Gdy to osiągnąłem  było już tylko łatwo i mogłem posuwać się dalej powyżej magicznych 40 słów na minutę. Tu, jak kolega Trotelreiner, powiem po łacinie - repetitio ist mater studiorum. Ćwiczenia i powtarzanie jest podstawą uczenia się. Brak obecności dobrego, tutaj - respektowanego przez dzieci ojca, bardzo szkodzi prawidłowemu rozwojowi i wychowaniu dziecka. Szczególnie u chłopców, gdzie dobry ojciec staje sie podstawowym, pierwszym wzorcem postępowania. Tych dziwczynko-chłopców prawdopodobnie wychowywały samotne mamuśki, dodatkowo chore na nadopiekuńczość. W takiej sytuacji raczej nie wyrośnie całkowicie ukształtowany mężczyzna. A kościół? Gdzie jeszcze są tacy księża, jak nasz wspaniały ks. Zawadzki? Albo ks. Jastak... A zło szybko się wchłania, gdy nie występuje z otwartą przyłbicą, tylko gdy jest dobrze zamaskowane. A co do tych protestów aborcyjnych, to przywołam staropolskie - Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Dark Regis
Och, dzięki, że mnie poprawiłeś Szerloku, bo dziś pisałem w biegu ;). Właśnie Dawkins a nie Wilson - ten od "O naturze ludzkiej", Edward O. Wilson. Chociaż ideologicznie niedaleko. Dziś jestem nieźle wku... bo młode z dalszej rodziny oświadczyło dziś z uśmiechem, że branie udziału w zadymach macic to zaszczyt, a przynajmniej nie obciach w środowiskach młodzieży chowanej dzięki nieróbstwu PIS-u na marksistów, a Polska dla niego zwyczajnie nie istnieje. Właśnie to jest ta wspólna płaszczyzna tych tekstów. Taki mamy stan na podstawie faktów. Mówiłem przecież, że nikt nie będzie się trzymał słabeuszy z flukiem w nosie, bo natura ludzka nie znosi tego rodzaju słabości. Jak długo jeszcze PIS zamierza tolerować tę anarchię pojęciową i inżynierie społeczną w szkołach? Aż Polacy wkurzą się i zaczną dusić własne dzieci? Kiedy się skończy ten chocholi taniec i promocja bezradności, który serwuje nam od lat ekipa Kaczyńskiego? PS ""O naturze ludzkiej" jest książką o tym, jak głęboko nauki przyrodnicze mogą wniknąć w tajemnicę zachowania się człowieka, zanim same przekształcą się w coś nowego. (...) Bezkompromisowe zastosowanie teorii ewolucji do wszystkich aspektów ludzkiej egzystencji nic nie przyniesie, jeżeli osłabnie sam duch nauki, jeżeli idee nie będą formułowane w sposób, który pozwoli na poddanie ich obiektywnym sprawdzianom, a tym samym uczyni je śmiertelnymi."
Dark Regis
Toż pisałem to 2 lata temu, że Bąkiewicz powinien zastąpić Winnickiego.
jazgdyni
Nie pieniądz droga sake, tylko indoktrynacja, fałszywa informacja i podszepty systemu celebryckiego. A  konkretnie - rządzi smartfon i  najbardziej pyskate i wulgarne koleżanki. Pozdrawiam
jazgdyni
Robert Bąkiewicz, szef Marszu Niepodległości,co notuję z dużym zadowoleniem, wyrasta na dużej klasy przywódcę i daj Boże polityka. Podoba mi się jego dzisiejsza postawa i talent organizacyjny. A także bezpardonowa krytyka działań policji, oraz wypowiedź o wynaturzeniach ludzi kościoła w potężnym kryzysie. Z innej beczki podam fatalne transmisje TVP INFO, bzdurnie uzupełniane odpowiedziami zaproszonych gości na niemądre pytania telewizyjnych prezenterów. Również Krzysztof Skowroński wygląda na coraz bardziej zagubionego. Dzieje się...
jazgdyni
Czołem Imci Obdarzyłeś mnie zaszczytem trzech kolejnych komentarzy, opartych na całkiem interesujących rozważaniach o memetyce, niezależnie od tego, że wymyślił to ten szalbierz i idiota Dawkins. Środowisko kognitywistyczne, które mniej matematycznie, a bardziej filozoficznie podchodzi do procesów umysłowych, nieco inaczej, bardziej specyficznie rozumie pojęcie <<memu>>, raczej w kontekście przywoływania informacji z pamięci. The MEM framework  consists of a relatively small set of component cognitive processes configured into memory subsystems. Here MEM is used to discuss “recollection,” particularly the mechanisms by which aspects of experience become bound together to yield the phenomenal experience of contextually specific, event-like memories. I consider how central aspects of complex events are bound to each other and propose that these same cognitive activities operate to bind central and contextual elements into “episodic” memories.  [ mitpressjournals.org ] Bardzo ważne jest także, by zdecydowanie odróżniać <<mem>> od <<meme>>, które to okreslenie jest o wiele bardziej popularne. Co my tu jeszcze mamy? Koewolucja, koherencja... No i ten emergentyzm ontologiczny, który mi kompletnie nie pasuje, bo od bardzo dawna jestem zatwardziałym, fanatycznym holistą. Jednakże musiałbym nie znać na tyle Szanownego Imć Waszecia, żeby nie wiedzieć, że On kocha rozbierać wszystko na najmniejsze drobiny,by potem brać pojedyncze bity, wkrótce qbity, a także memetyczne memy i pleść z nich struktury aż do systemów wysokiej złożoności. Tak, że obecnie nie zamerzam poważnie memetyki studiować. Wystarcza mi tylko tyle, że <<gen>>, zamieniono na <<mem>>, czyli Dawkins bezczelnie żrzynał z genetyki i wymyślił memetykę. Oczywiście, że taka szarada natychmiast przyciągnie takie umysły, jakie Imć Waszeć reprezentuję. Umysły które bardzo podziwiam i z którymi nieco obawiam się dyskutować, bo to wymaga bardzo konkretnej i specjalistycznej wiedzy. Niemalże egzotycznej na szerokim obszarze nauki. Jednakże mam duże wątpliwości, że zjawiska i zależności kulturowe można ot, tak po prostu sprowadzać do zjawisk biologicznych, genetycznych, czyli typowo materialnych. Choć, kto wie? Może kreator miał taki pomysł na kodowanie naszego rozwoju i ewolucji żywego świata. całkiem możliwe... Tylko... co to tak naprawdę ma wspólnego z moim dosyć prostym przekazem dotyczącym inżynierii społecznej? Polecam science.sciencemag.org  
jazgdyni
Och nasz zdolny Trotelreinerze. Wyznawco Wiedzy Tajemnej i Hermetycznej. Zazwyczaj nie cierpię naukowców, co mają coś do ukrycia. Tak, jestem nauczycielem i dyletantem. Wiedzę należy szerzyć jak najbardziej, chocby po to, by zwalczać idiotyzmy informacyjne wzbudzane właśnie przez socjotechniki. Jako dilettante, co kiedyś wyłożyłem w Manifeście, i co zgromadziło parę tysięcy podobnie myślących, pokazałem mój krytyczno - satyryczny stosunek do naukowców i różnorakich "fachowców", co drążą w głąb uporczywie swoją dość wąską dziedzinę tak, że w końcu są tak głęboko, że już prawdziwego świata i innych zjawisk nie widzą. Każde naukowe (i nie tylko) działanie analityczne,  winno kończyć się konkluzją prowadzącą do szerokiej syntezy, Widzę tu konceptualną walkę o uniwersalia, a ty niestety (a może nie) starasz się reprezentować nominalizm. Oprócz oczywiście gniewu, że  niefachowiec ma czelność pisać i tłumaczyć cokolwiek z twojego fachu. Widać, że uczciwej debaty oksfordzkiej nie moglibyśmy przeprowadzić, gdyż wymaga to obustronnego szacunku. A ty nie możesz w dyskusji się obejść bez takich mądrych, kulturalnych i "naukowych" uwag, jak -  "szewcze pilnuj swojego kopyta"...czyli nie deprecjonuje socjotechniki,tylko Twoje wykłady i osobę. Na moich uczelniach byłoby to uznane za chamską obelgę i raczej nie przysporzyło by zwolenników. No cóż... może tam, gdzie zdobywałeś wiedzę to standard. Ps. Przywołane łacińskie sentencje ze szkoły podstawowej, prosto tłumaczy się - Co mi tu pieprzysz JA WIEM LEPIEJ !!! No i dobrze, Dziedzinę masz niewątpliwie lepiej opanowaną, co jest zapewne potwierdzone wieloma dyplomami powieszonymi na ścianie za biurkiem. Lecz ty się gubisz i nie jesteś taki precyzyjny. Nie rozumiesz pojęcia glossa, źle stosujesz (i to w tytule) pojęcie post scriptum, gdzie Ps. może dodać wyłącznie autor tekstu. Choćby te dwie drobnostki pozwalają mi przypuszczać, że kompletnie nie rozumiesz o co w moim tekście chodzi, bo emocje zaparowały ci okulary. Zakończę polską sentencją - Krowa która dużo ryczy, mało mleka daje.  
Dark Regis
Zapomniał zupełnie lub nie słyszał o zjawisku koewolucji, o dążeniu do koherencji gatunków i ogólnie o tym, że wymiana informacji memetycznej pomiędzy różnymi systemami objaśniania świata i tworzenia kultur ludzkich nie musi się odbywać tylko za pomocą wymiany kulturowych fragmentów "DNA" (wirusów umysłu). Może polegać też na stopniowym dostosowywaniu się dwóch różnych systemów (filozoficznych, politycznych, religijnych), poprzez stopniowe ułatwianie ekspresji różnych fragmentów kodu, umożliwianie pewnych nieznanych dotąd przejść logicznych (logika w szerszym, humanistycznym znaczeniu; aparat przekonywania, retoryki), odkrywanie pewnych nowych pojęć, kształtowanie języka. Wielotorowo, co właśnie niedawno opisałem na przykładzie mrówek i drzew w kaskadzie interakcji za pośrednictwem wirusów. Dokładnie w taki sposób, jak to przed chwilą z Wami uczyniłem. Jeśli uważasz, Autorze, że to są bzdury, to pierwszy rzuć we mnie kamieniem. :]
Dark Regis
Tak więc wirus nie jest osobnikiem, ani nie jest gatunkiem. Wirus jest mechanizmem biologicznym służącym do tworzenia koherentnych form życia w danym środowisku, w danej niszy, wreszcie na danej planecie. Wszystkie organizmy żyjące obecnie i jak się okazuje w przeszłości na planecie Ziemia, okazały się bardzo podobne genetycznie. Dla mnie to nie jest dziwne, bowiem ze wszystkich możliwych rozwiązań utrwaliły się właśnie te, które są najbardziej stabilne chemicznie na poziomie replikacji genów, gdy wyjdziemy od zadanego punktu początkowego. Jak napisała pewna badaczka struktury DNA, wszystkie organizmy na Ziemi stanowią jedynie małą kropkę na oceanie możliwości kodowania za pomocą tych czterech liter. Pomińmy chwilowo problem kompletnie innego rozumienia kodów, innych aminokwasów składowych, czyli mechanizmów alternatywnego produkowania znanych oraz nowych białek. Popatrzmy na to co znamy. Pamiętacie Panowie jeszcze moje pytanie o to, czy możliwe są inne systemy życia, czy istnieją inne wyspy? Dotrzeć do nich można by było wychodząc od innych punktów początkowych i przy założeniu, że da się z tego punktu poprowadzić trajektorie do jakichś wysp stabilności, czyli inaczej mówiąc, że w tym docelowym punkcie jest możliwa i nastąpi po jakimś czasie koherencja gatunków. Wirusy służą do wymieniania informacji genetycznej pomiędzy różnymi formami życia w tym samym otoczeniu, są wręcz mechanizmem tej koherencji, czyli też prowadzą do koewolucji. Proste. To nie mrówki namówiły drzewa w Papui Nowej Gwinei, żeby te w procesie przypominającym rakowacenie, przystosowały swoje górne gałęzie na siedliska dla mrówek. Drzewa nie zbadały nigdy naukowo, że azot wydzielany przez te mrówki jest dla nich bardzo korzystny. Z drugiej strony mrówki nie otrzymały żadnego cynku od nieznanych sił, że w koronach drzew jest lepiej niż w korzeniach. Nastąpiła seria sprzężeń zwrotnych, początkowo w ramach serii szczęśliwych przypadków, w których wymianą informacji genetycznej zajęły się wirusy obu gatunków. Wirusy, czyli ruchome fragmenty ich własnego DNA, oraz różni przypadkowi świadkowie, typu grzyby lub bakterie. Wspólnym wysiłkiem dokonali amplifikacji pożądanych zmian, czyli stworzyli środowisko dla koegzystencji gatunków. Nie było żadnego gmerania palcem Pana Bozi, chyba że u samego zarania świata. Tak to właśnie działa. Dopasowywanie cegiełek życia w ramach wewnętrznych procesów genetycznych oraz zewnętrznych oddziaływań i wymiany informacji za pomocą wirusów, doprowadziły w długim procesie wygładzania do uzgodnienia form życia na całej planecie. Wreszcie narodził się materialista profesor Wilson i zakrzyknął w amoku "Eureka! To samolubny gen!" GWno prawda panie Wilson ;) i patrz pan wyżej. Jedno jednak muszę przyznać Wilsonowi. Miał przebłysk geniuszu z tym porównaniem ewolucji genetycznej organizmów, do ewolucji idei w społecznościach ludzkich, czyli memetyki. Z tym, że skończył opisywać słonia po dotknięciu samych uszu. Cząstkowo....
Dark Regis
...munizm i ko-munizm... Nie odrzuci Pan chyba teraz tak bezrefleksyjnie antychrysta Wilsona i jego pogmatwanej teorii? Nie chodzi tu samolubny gen, lecz o memetykę. Samolubne geny Wilsona nie istnieją, jest to jedynie projekcja liberalnego lub raczej libertyńskiego umysłu na rzeczywistość. Typowa zresztą dla tej epoki. W naturze zachodzi bardziej skomplikowany związek genów pomiędzy sobą, a mianowicie coś na kształt sieci sprzężeń zwrotnych, emergentyzm ontologiczny i koewolucja. Można już zasadnie mówić o związkach wewnętrznych oraz zewnętrznych genów w organizmie. Wewnętrzne już znamy pi razy oko ze szkoły, zastanawiał nas tylko fakt, dlaczego są one tak ściśle skorelowane. Dlaczego mechanizm produkcji białek w odpowiedzi na odpowiedni sygnał albo tworzenie z jednej komórki nowej kopii całego organizmu jest tak sprawny i prawie niezawodny. A cała hierarchia sygnałów i odpowiedzi, różnicowanie zwane ewolucją? Tu obowiązywała zawsze materialistyczna wykładnia: pierwsze to o prostu bardzo dużo pojedynczych zależności, zaś drugie to przypadkowe dostosowanie się obdarzonego szczęściem osobnika do zmieniających się warunków zewnętrznych. Problem w tym, że to nie jest do końca słuszny wniosek, ani nawet półprawda. Patrząc w ten deseń na związki zewnętrzne, np. na kolibry i kwiaty przez nie zapylane, często dostosowane tylko do jednego gatunku, na storczyki, mrówki, pszczoły, a nawet jednokomórkowe amebopodobne żyjątka, które mają wbudowany "bezwarunkowy odruch" gromadzenia się w kupę na zimę, zaczynamy tylko tworzyć jakieś dziwne wywijasy intelektualne. Od Annasza do Kajfasza, czyli od bezpośredniej ingerencji palca Pana Bozi, po przypadkową żeglugę po bezkresnym oceanie probabilistycznych możliwości. Wszystko to jest jedna ściema. Pojedynczy osobnik, ani nawet pojedynczy izolowany gatunek, to nie jest byt niezależny w naturze. Nie na tym polega mechanizm koewolucji, żeby tylko błądzić. Nie na tym polega też cała memetyka. Czy, drodzy czytelnicy, z okazji tegorocznej pandemii dowiedzieliście się już o wirusach dostatecznie dużo, żeby kontynuować ten wątek? A co nowego pojął sam Autor? Patrząc na te beznadziejne zmagania grupy nagich w przemyślenia śmiałków z grupą ideologicznych węży śmiem twierdzić, że nic a nic. Laokoon z kolegami musi ulec wężom bo tak.... Fatum. W infosferze latają tylko jakieś spiski światowe, wielostopniowe hierarchie organizacji WIDMO, grupy perfidnych doktorów Who, uległość niewolników przy władzy, którzy niczym golemy świadczą usługi swym panom, i poddany ich nikczemnościom nieszczęsny choć liczny rab przykuty do pługa. Ci, którzy dobrze żyją z krwawicy raba nagle zapragnęli go wytępić. Żenada. Depopulacja pomysłów oraz idei na opisanie rzeczywistości jest tu widoczna jak na dłoni. No dobrze Panowie, ale z czym naprawdę mamy do czynienia? Jak wyżej wspomniałem z koewolucją, ale trzeba po kolei....
Lech Makowiecki
Janusz! Dzięki uporczywym ćwiczeniom atakowany Bruce Lee nie zdążył nawet pomyśleć o obronie; blok i ripostujący cios były u niego odruchowe. Ignacy Paderewski uczył się w Wiedniu wirtuozerskiej gry u najlepszych mistrzów. Chodziło o to, żeby palce biegały po klawiaturze same, bez sterowania z mózgu. To samo było z naszą polską walecznością. Siedmioletni chłopiec przechodził pod opiekę ojca, który uczył go wszystkiego, co sam umiał; robienia szablą, dzidą, strzelania z łuku. Polowania były treningiem ww. umiejętności. Nawet odwaga była nabyta - dobrze wyszkolony wojownik nie czuł lęku, bo znał swoją wartość bojową... Piszesz: "Naród polski nie sparszywiał, nie skarlał. Większość, ci przyzwoici i uczciwi, są jednocześnie pokorni i ulegli, zgodnie z nauką wyniesioną z katolickiego domu i lekcji religii. To nie są wojownicy. A tym bardziej rewolucjoniści. Chcą tylko porządku i spokoju." To już przeszłość. Zło wchłania się lepiej, niż dobro. Zwłaszcza demoralizacja młodzieży realizowana jest perfekcyjnie (przez m.in. ideologię gender). Takimi seksualnymi zwierzątkami łatwiej zarządzać. Religia jest dobra na trudne czasy. Zbyt długi czas stabilnego spokoju, rosnącego dobrobytu, bez wojen, klęsk żywiołowych itp. prób od losu trochę nas rozregulował... Jeden z wierszy o niegdysiejszym wychowaniu dzieci i młodzieży ("Dzieciństwo" -2012r.) spuentowałem: (...) Niegdyś każdy z Polaków (ze szlachty czy z gminu) Do szabli, pistoletu przysposabiał synów By mogli – z bronią w ręku – gdy przyjdzie czas próby Walczyć o swe przetrwanie! A nie – czekać zguby...  
sake2020
Te ryczące na protestach hordy też przecież przynajmniej sądząc z wieku otarły się o lekcje religii czy katolicyzm,a jednak nie są pokorni i ulegli a nawet przyzwoici.Myślę o tych wiedźmach tak chętnie pchajacych się przed kamery.Skąd więc u nich to sparszywienie?Odpowiedzi należy szukać w starej maksymie,że to pieniądz rządzi światem.No i ten świat płaci i to nieźle wiedźmom i towarzyszącym jej ,,wiernym''poprzez fundacje i różne organizacje.A młódź pójdzie na protesty za darmo,grunt że jest zadyma.
jazgdyni
@Trot Nie słowa, tylko naukowe fakty, które odrzucasz bo ci nie pasują. Ty - SOCJOLOG !!! - starasz się zdeprecjonować znaczenie socjotechniki w doprowadzeniu do stanu umysłów wielu z nas. To dla mnie niebywałe! Ave!