GLOSSA DO @ANDY & @TROT

Przepraszam za skróty w tytule, ale edytor tutaj ogranicza długi tytuł.

No dobra...
Poznajecie gościa - Iwan Pietrowicz Pawłow? Zaraz będzie o nim mowa. 

Więc na początek przypomnę odruch Babińskiego.
To taka klasyka z neurologii, jak się bada niemowlaki. Gdy się delikatnie odpowiednio połaskocze podeszwę niemowlaczka, to on fajnie zaczyna przebierać paluszkami nóżki. Jak się wtedy zazwyczaj cieszymy. Choć nie ma w tym nic ludzkiego. Tak samo zareagują pies, czy żaba.
Pewnie każdy choć raz był u doktora i ten, dosyć często sadysta, kazał wam się rozebrać i usiąść prosto na krześle. Potem brał gumowy młotek i pukał was w kolano, tuż pod rzepką, a noga wasza, jak nie wasza, posłusznie fikała do przodu. Choćbyś nie wiem jak się wysilał całym mózgiem, nie zatrzymasz tego fikania po każdym stuknięciu. Ta moja noga ma własną wolę i się mnie nie słucha! Co za świństwo! A mówili, że jestem panem własnego ciała!

Kopanie po podrażnieniu w odpowiednie miejsce w kolanie to jeden z wielu odruchów bezwarunkowych, nad którymi nie mamy kontroli i nasza wola nie działa, zwanych też często i u nas i na świecie refleksami. Jest tego sporo. Choćby źrenica naszego oka sama z siebie zwęża się, jak pada na nas światło; również wymiotujemy na buty, gdy nasz żołądek czegoś nie lubi.
Najbardziej podziwiam Mammalian diving reflex, bo to robi na każdym wrażenie - niemowlak, który jeszcze chodzić nie potrafi, autentycznie rozkoszuje się kąpielą z mamą w basenie, a gdy go zanurzyć pod wodę, nawet względnie głęboko, to się nic złego nie stanie, nie napije się nawet kropelki wody. Mamy pękają z dumy - rośnie nam mały pływak! Albo nurek. Bidule... każdy dzieciak tak ma. - bezwarunkowy odruch nurkowania.
Więc widzicie - wszyscy z nas bez wyjątku, będąc w pełni świadomym, czyli nie lunatykiem, nie ujaranym na haju,  zrobi bezwzględnie zawsze coś, za co nie odpowiada. Czego nie chciał.

No to idźmy dalej z tymi podstawami istoty człowieczeństwa, o których wszyscy ci, co to bez przerwy mędrkują w stylu - a ja zrobiłbym to, albo - on idiota tego nie zrobił. albo - co za durnie, co oni robią, często zapominają

Wróćmy do naszego ruskiego noblisty, Iwana Pawłowa. Znanego wszystkim z odruchu Pawłowa, albo psa Pawłowa. 
Tu dochodzimy do czegoś, na prawdę podstawowego, czego moi dwaj bardzo fajni koledzy Andy51 i Trotelreiner, pominęli w swoich rozważaniach.

Oprócz, jakże ważnych w życiu i zachowaniu każdego człowieka, odruchów bezwarunkowych, albo refleksów (często nawet ratujących nam życie) istnieje cała odrębna klasa odruchów warunkowych, czym właśnie zajmował się nasz dobry profesor Pawłow, a które także, nie ważne, jak inteligentni, czy "mądrzy" jesteśmy, w znacznej mierze decydują o tym, co robimy, jak reagujemy, co więcej - nawet co myślimy i jakie poglądy u nas dominują.

Mała dygresja - profesor Iwan Pietrowicz Pawłow nie był sowieckim głupkiem, bolszewickim "uczonym" typu Miczurina. To był autentyczny i odkrywczy uczony, który Nobla nie dostała za friko. Było nawet tak, że Szwedzi usiłowali go pozyskać dla siebie, obiecując mu nawet jego własny instytut.

Tak więc istnieją odruchy warunkowe - nabyte reakcje. Nabyte, czyli wyuczone. Czasami sami się ich uczymy, ale w przeważających przypadkach, uczą nas tego inni. Praktycznie nawet od samego poczęcia - najpierw tylko matka, gdy dziecko jest jeszcze w łonie; po urodzeniu matka i ojciec, potem jeszcze rodzeństwo, następnie rówieśnicy, a w końcu poza domem, nauczyciele i wychowawcy. czyli w zasadzie obcy nam ludzie mają na nas ogromny wpływ.

Słynny, lekceważąco śmieszący wielu eksperyment Pawłowa z psem polegał na tym, że naukowiec wyszkolił reakcję organizmu na pewien bodziec, pobudzenie. Normalnie pies się ślini na widok i zapach pokarmu. A Pawłow dokonał tego, że pies się ślinił także na dźwięk dzwonka. Po eksperymencie pies po dzwonku nie dostawał żadnego pokarmu. Ale cóż, uwarunkowany odruchowo się ślinił. Dokładnie tak samo, jak cały zbiór biednych lemingów wpada w podniecenie, szał, niepokój, albo przerażenie, gdy usłyszy, albo ujrzy głos i wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. Bo u człowieka następuje nie tylko fizjologiczna reakcja organizmu, ale także reakcja mózgu, konkretnie - reakcja emocjonalna.

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że u człowieka można najłatwiej wykształcić odruchy warunkowe, wówczas gdy jego organizm i mózg, czyli również wszystko, co w nim się dzieje, a co popularnie nazywamy myśleniem, są najbardziej plastycznę i najbardziej chłonne bodźców z zewnątrz, w tym również wiedzy, postaw, poglądów, reakcji i wzorców zachowań, czyli gdy on jest dzieckiem i w wieku dojrzewania. Praktycznie od urodzenia do około 30 roku życia.
To żadne nowatorskie odkrycie, gdy już wieki całe temu, starożytni Grecy kombinowali z demokracją, poprzez tak zwaną efebię, a my dzisiaj dobrze wiemy, czym w tej Grecji efeb był. 
A nasi pradziadowie, Zamojski i Staszic głośno krzyczeli - "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie." (rok 1600).

My, normalnie myślący, uczciwi i przyzwoici Polacy mamy pełną świadomość, dlaczego, wg. mnie, zidiociałe i zdegenerowane, środowiska gender i LGBT, tak walczą o to, by wejść do szkół, a nawet do przedszkoli, by uczyć i wychowywać malutkich w zboczonej ideologii libertyńskiego róbta, co chceta.  Niech żyje anarchia i hedonizm!

Te prace Pawłowa szybko doprowadziły do powstania naukowej teorii warunkowania, w tym również niewinnego warunkowania klasycznego, czyli po prostu uczenia się, lecz niestety także i to na dodatek w Rosji, do powstania inżynierii społecznej. Inżynieria społeczna, albo socjotechnika, to nic innego, jak tylko świadoma manipulacja dla konkretnych celów całymi społeczeństwami, czy mniejszymi grupami ludzi. A to, spowodowało olbrzymie konsekwencje w życiu całych narodów. Od wtedy, mniej więcej od początku wieku XX, bo Pawłow otrzymał Nobla w 1904 roku, już nic na świecie nie dzieje się tak, jak było dawniej. I totalną bzdurą jest mówienie, że jakiekolwiek działania społeczne, czy proste reakcje są spontaniczne.

Socjotechnika rozwinęła propagandę, a także reklamę. Socjotechnika zaczęła być wykorzystywana do bardzo złych celów przez przywódców, a także tych walczących dopiero po władzę. 
Zaczęto narody karmić kłamstwem, oszustwem, intrygą, poronionymi pomysłami, obietnicami, których nigdy nie zamierzano zrealizować. Robiono całym narodom bałagan w mózgu.
Rozsypano klocki, dotychczas dobrze poukładane, tak, że tworzyły naszą cywilizację i kulturę.
Powstał komunizm, faszyzm, narodowy socjalizm... Wszystko na bazie inżynierii społecznej.

Kolega Trotelreiner od paru tygodni dowodzi, że Polacy to durny i tchórzliwy naród. Kolega Andy51 udowadnia, że faktycznie niesympatyczni Niemcy, to paskudne osobniki.
To nieprawda. I Polacy i Niemcy to normalni, niczym nie różniący się od innych ludzie. Tylko:

  • - Niemcy już w latach 20-tych ubiegłego wieku padli ofiarą: 1. Prusactwa, które opanowało całą Rzeszę Niemiecką; 2. Narodowego Socjalizmu - nazizmu - stworzonego w kontrze do rodzącego się komunizmu. Właściwie nazizm jest alter ego komunizmu. Naród niemiecki praktycznie do dzisiaj jest nadal socjotechnicznie zmanipulowany i nie może się pozbyć parszywego charakteru zaszczepionego nawet nie Hitlera & Co, ale już przez Poznaniaka Hindenburga, czy Ludendorfa . 
  • - Polacy do dzisiaj, jako cały naród cierpią traumę spowodowaną okupacją II WŚ oraz półwiecza bolszewickiego ustroju w Polsce. Nie jesteśmy nawet tymi samymi ludźmi, których w 1939 roku zastała wojna. W dużym stopniu jesteśmy całkiem inni. Wielu z tych, co mentalnie nosili i intelektualnie wyznawali reguły, myślenie i kulturę do końca Miedzywojnia wymordowali faszystowscy Niemcy i bolszewiccy Rosjanie. Takie nasze dziejowe nieszczęście z geostrategicznego położenia między młotem i kowadłem. Elity i autorytety wymordowano w osiemdziesięciu procentach. A z pozostałych dobre dziesięć procent to oportuniści, co poszli na współpracę z kolejnym okupantem. A okupant z kolei przywieźli ze sobą kilkaset tysięcy, licząc wraz z rodzinami, swoich ludzi, swoistego ersatzu, aby stworzyć nową elitę narodu. Prosta wyliczenie pokazuje, że gdyby nawet ci pierwsi, przywiezieni , jak to się mówi, "na tankach" z ZSRR Stalina, stanowili zaledwie 100 tysięcy "nowych Polaków" i każde małżeństwo rodziłoby tylko dwójkę dzieci, to już w roku 2010 powstawało by czwarte pokolenie części społeczeństwa, pochodzących z obcej nam kultury, ba - cywilizacji.                                                                                             Naród polski nie sparszywiał, nie skarlał. Większość, ci przyzwoici i uczciwi, są jednocześnie pokorni i ulegli, zgodnie z nauką wyniesioną z katolickiego domu i lekcji religii. To nie są wojownicy. A tym bardziej rewolucjoniści. Chcą tylko porządku i spokoju. Tymczasem, zgodnie z globalnymi przemianami, inwazją technologii zmieniającej sposób życia, oraz atakiem nowo - starej lewackiej ideologii, wspierającej się dodatkowo starym komunistycznym aparatem, od czasów transformacji z jeszcze większą mocą niż za komuny, manipuluje się Polakami, korzystając z wszelkich zdobyczy nowoczesnej inżynierii społecznej.

Zostawić jakikolwiek kraj w spokoju. Nie usiłować w nim inżynierii i manipulacji, bo ktoś ma taką wizję,Wtedy bardzo szybko ustaje wrzenie i napięcie i ludzie przestają prosić o najważniejsze - chcę, żeby było normalnie.
Ale to chyba marzenie ściętej głowy. A my sobie wtedy pogadamy o rzeczach przyjemnych. Albo na prawdę wielkich.

.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [09:22] - Trotelreiner | Link:

...słowa...słowa...słowa... Tak! To byłby Hamlet po przeczytaniu tego arcydzieła...opartego na Wikipedii i stryjku Google...no może Pawłowa masz książkowego...

A już wykład o socjotechnice..."szewcze,trzymaj sie swojego kopyta"

PS.Z ciekawości luknąłem na "polecaną" notkę :https://naszeblogi.pl/43297-pr... autorstwa gospodarza...
     Notka z 2014 roku...prehistoria...ale jedno jest ciekawe...to zupełnie inny @jazgdyni!!! Nie ten sam!!!
    Inni komentatorzy,inni użytkownicy...inny styl wypowiedzi...i tylko mnie "canęło" jedno...Neon24...gdzie autor mial swoje "poletko".
   Hmmm....

PPS.Ale gdzie tu jest odniesienie do mnie i @Andiego51?! 
     Chciałeś zabłysnąć...a tu bateryjka rozładowana...

 

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [12:02] - jazgdyni | Link:

@Trot

Nie słowa, tylko naukowe fakty, które odrzucasz bo ci nie pasują.
Ty - SOCJOLOG !!! - starasz się zdeprecjonować znaczenie socjotechniki w doprowadzeniu do stanu umysłów wielu z nas.

To dla mnie niebywałe!

Ave!

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [14:14] - Trotelreiner | Link:

@jazgdyni11.11
Npisałem: "szewcze pilnuj swojego kopyta"...czyli nie deprecjonuje socjotechniki,tylko Twoje wykłady i osobę.
Kiedy ja studiowałem socjologię,to trzeba było:
Dwa semestry psychologii--egzamin
Dwa semestry psychiatrii---egzamin
Dwa semestry neurologii---zaliczenie końcowe.
Przez całe 5 lat medioznawstwo:prasa,radio i początki telewizji...na szczęscie jeszcze w demoludach nikt nie słyszał o internecie.

Dlatego żeby opanowac socjotechnike medialną,musiałem robić podyplomowe w Pradze i Waszyngtonie...tam pojechałem w nagrodę...za wyniki w nauce.

Już Ci X razy pisałem,że przyjmujesz postawę NAUCZYCIELA na NB...wszystko wiesz,wszystkich pouczasz...i wychodzisz na...zgadnij...kompromitujesz się...

Jako,że Polska ponoć należy do kultury łacińskiej,to pozwole sobie na dwa powiedzenia łacińskie...zamiast tego o szewcze i kopycie:

Piscem natare doces

Ne sus docet Minervam

Vale...
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [16:29] - jazgdyni | Link:

Och nasz zdolny Trotelreinerze.

Wyznawco Wiedzy Tajemnej i Hermetycznej. Zazwyczaj nie cierpię naukowców, co mają coś do ukrycia.
Tak, jestem nauczycielem i dyletantem. Wiedzę należy szerzyć jak najbardziej, chocby po to, by zwalczać idiotyzmy informacyjne wzbudzane właśnie przez socjotechniki.
Jako dilettante, co kiedyś wyłożyłem w Manifeście, i co zgromadziło parę tysięcy podobnie myślących, pokazałem mój krytyczno - satyryczny stosunek do naukowców i różnorakich "fachowców", co drążą w głąb uporczywie swoją dość wąską dziedzinę tak, że w końcu są tak głęboko, że już prawdziwego świata i innych zjawisk nie widzą.
Każde naukowe (i nie tylko) działanie analityczne,  winno kończyć się konkluzją prowadzącą do szerokiej syntezy, Widzę tu konceptualną walkę o uniwersalia, a ty niestety (a może nie) starasz się reprezentować nominalizm. Oprócz oczywiście gniewu, że  niefachowiec ma czelność pisać i tłumaczyć cokolwiek z twojego fachu.
Widać, że uczciwej debaty oksfordzkiej nie moglibyśmy przeprowadzić, gdyż wymaga to obustronnego szacunku. A ty nie możesz w dyskusji się obejść bez takich mądrych, kulturalnych i "naukowych" uwag, jak -  "szewcze pilnuj swojego kopyta"...czyli nie deprecjonuje socjotechniki,tylko Twoje wykłady i osobę.
Na moich uczelniach byłoby to uznane za chamską obelgę i raczej nie przysporzyło by zwolenników. No cóż... może tam, gdzie zdobywałeś wiedzę to standard.

Ps. Przywołane łacińskie sentencje ze szkoły podstawowej, prosto tłumaczy się - Co mi tu pieprzysz JA WIEM LEPIEJ !!! No i dobrze, Dziedzinę masz niewątpliwie lepiej opanowaną, co jest zapewne potwierdzone wieloma dyplomami powieszonymi na ścianie za biurkiem. Lecz ty się gubisz i nie jesteś taki precyzyjny. Nie rozumiesz pojęcia glossa, źle stosujesz (i to w tytule) pojęcie post scriptum, gdzie Ps. może dodać wyłącznie autor tekstu. Choćby te dwie drobnostki pozwalają mi przypuszczać, że kompletnie nie rozumiesz o co w moim tekście chodzi, bo emocje zaparowały ci okulary.

Zakończę polską sentencją - Krowa która dużo ryczy, mało mleka daje.

 

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [19:57] - Trotelreiner | Link:

@jazgdyni 16.29
"Ps. Przywołane łacińskie sentencje ze szkoły podstawowej, prosto tłumaczy się - Co mi tu pieprzysz JA WIEM LEPIEJ !!! No i dobrze, Dziedzinę masz niewątpliwie lepiej opanowaną, co jest zapewne potwierdzone wieloma dyplomami powieszonymi na ścianie za biurkiem. Lecz ty się gubisz i nie jesteś taki precyzyjny. Nie rozumiesz pojęcia glossa, źle stosujesz (i to w tytule) pojęcie post scriptum, gdzie Ps. może dodać wyłącznie autor tekstu. Choćby te dwie drobnostki pozwalają mi przypuszczać, że kompletnie nie rozumiesz o co w moim tekście chodzi, bo emocje zaparowały ci okulary."---koniec cytatu.

Jednak jestes niereformowalny...cały ten komentarz,to atak ad personam...zacytowałem tylko malutki fragment...syndrom anankastyczny...ale w takiej postaci?

 

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [21:46] - jazgdyni | Link:

A stwierdzenie << deprecjonuję... twoją osobę>> to co? Twój komplement? A tak a propos - ad personam, czy ad hominem?

I ty mi tu z psychiatrią nie wyjeżdżaj, tym bardziej z osobowością (nie zaburzeniami) obsesyjno - kompulsywną. Obejrzyj sobie "Awiatora", to zobaczysz, jak to wygląda
A anankastia w odpowiednich proporcjach to spory komplement -  występuje wzorzec zachowań zdominowany dbałością o porządek, perfekcjonizmem, kontrolą umysłową i w kontaktach interpersonalnych, kosztem elastyczności, otwartości i efektywności.

Ta <<efektywność>> nieco mi nie pasuje.

Zdrówko

Ps. Tak, jestem nie reformowalny. Za późno już.

Obrazek użytkownika Trotelreiner

12-11-2020 [09:03] - Trotelreiner | Link:

Ten fragment,który skopiowałeś z Wikipedii i wkleiłeś...ma swój dalszy ciąg.

"Czym jest osobowość anankastyczna?
Osobowość anankastyczna to zaburzenie osobowości wpisane na listę chorób psychicznych (Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10) oraz zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego DSM-IV. Tę jednostkę chorobową diagnozuje się na podstawie występowania charakterystycznych objawów."

Wpisz sobie do Wiki: nerwica natręctw...to się wpisuje w ten syndrom...ale nie przejmuj sie...tego się nie leczy...psychiatria jest bezradna...ale w twoim wieku...
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

12-11-2020 [09:44] - jazgdyni | Link:

Skopiowałem. To co ważne i objaśnia każdemu co to jest. A ty w stylu tego durnego, kolorowego trolla, sprawdziłeś i z radością również durnie kontynuujesz: - Ha, ha, ha - to choroba psychiczna jest! Wariat, wariat!
Wg. psychiatrii i jej indeksów i jednostek, tudzież praktykujących psychiatrów, ludzi zdrowych nie ma. A ty nie masz pojęcia, co w tym mglistym dziale medycyny się dzieje. A sami psychiatrzy nie potrafią określić, gdzie kończy się norma, a zaczyna choroba. Choćby w takim właśnie bipolaru, czy border line, co spotyka się u wszystkich ludzi. Identycznie jest z depresją, GAD, czy nawet PTSD, o czym Amerykanie przekonali się po wojnie w Kuwejcie.

Nie będę na podstawie twoich wpisów z ostatniego okresu tutaj ciebie zdalnie diagnozował, to twój styl, a nie mój, ale każdy z czytelników widzi, że musisz bardzo cierpieć.
Jak ci z tym dobrze, to fajnie.

Cierpienie podobno uszlachetnia. Więc po paru latach może z ciebie szlachcic wyrośnie?

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

11-11-2020 [09:08] - NASZ_HENRY | Link:

Mało konfrontacyjny wpis ☺
 

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

11-11-2020 [09:33] - rolnik z mazur | Link:

@autor,

A o drugim eksperymencie Pawlowa to kolega slyszal? Sporo psow go nie przezylo. Pzdr

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [19:43] - jazgdyni | Link:

@rolnik zm

Nie. Co to było?

Obrazek użytkownika Lech Makowiecki

11-11-2020 [14:09] - Lech Makowiecki | Link:

Janusz! Dzięki uporczywym ćwiczeniom atakowany Bruce Lee nie zdążył nawet pomyśleć o obronie; blok i ripostujący cios były u niego odruchowe. Ignacy Paderewski uczył się w Wiedniu wirtuozerskiej gry u najlepszych mistrzów. Chodziło o to, żeby palce biegały po klawiaturze same, bez sterowania z mózgu. To samo było z naszą polską walecznością. Siedmioletni chłopiec przechodził pod opiekę ojca, który uczył go wszystkiego, co sam umiał; robienia szablą, dzidą, strzelania z łuku. Polowania były treningiem ww. umiejętności. Nawet odwaga była nabyta - dobrze wyszkolony wojownik nie czuł lęku, bo znał swoją wartość bojową...

Piszesz: "Naród polski nie sparszywiał, nie skarlał. Większość, ci przyzwoici i uczciwi, są jednocześnie pokorni i ulegli, zgodnie z nauką wyniesioną z katolickiego domu i lekcji religii. To nie są wojownicy. A tym bardziej rewolucjoniści. Chcą tylko porządku i spokoju."
To już przeszłość. Zło wchłania się lepiej, niż dobro. Zwłaszcza demoralizacja młodzieży realizowana jest perfekcyjnie (przez m.in. ideologię gender). Takimi seksualnymi zwierzątkami łatwiej zarządzać.
Religia jest dobra na trudne czasy. Zbyt długi czas stabilnego spokoju, rosnącego dobrobytu, bez wojen, klęsk żywiołowych itp. prób od losu trochę nas rozregulował... Jeden z wierszy o niegdysiejszym wychowaniu dzieci i młodzieży ("Dzieciństwo" -2012r.) spuentowałem:
(...)
Niegdyś każdy z Polaków (ze szlachty czy z gminu)
Do szabli, pistoletu przysposabiał synów
By mogli – z bronią w ręku – gdy przyjdzie czas próby
Walczyć o swe przetrwanie! A nie – czekać zguby...

 

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [14:33] - Trotelreiner | Link:

Szanowny Panie!
Tuz obok mojego "bloku" mieszkalnego...jest szkoła podstawowa...obok przedszkole...tak sie budowalo osiedla mieszkaniowe za komuny...:-))
Szkołę prowadzili różni dyrektorzy...ale wszyscy musieli należec do PZPR...

Moje córki chodziły do tej szkoły...poziom był wysoki...zwłaszcza matematyka....Pani był genialna....ale dzieci wychodząc z "budy" po lekcjach...umiały sie porozumiewac
w języku cywilizowanym...NIGDY tam nie słyszałem przekleństw,ani łaciny podwórkowej.

W domu...nawet im w głowach nie błysnęło...żeby zakląć...może w myślach,ale przy rodzicach???

Po "upadku" komuny,szkołę przejęły zakonnice...szarytki...zarząd jest ich...nauczyciele i dzieci SELEKCJA ! Bez kija i zaświadczenia z parafii...nie przystąp.

Kiedyś miałem okazję posłuchać tej "elity" dzieci...oprócz smartfonów i i-fonów....kółeczko dziewcząt...i klną jak robotnicy budujący Nowa Hutę!
Ale nawet ci robotnicy...bali by sie Pana Boga...

Dziewczynki...jadą z takim gnojem,że nawet chłopcy im zwracaja uwagę...10,11 lat...z domu to wynoszą?

O innych numerach szkoda nawet pisać...nie uwierzył by nikt...

Ukłony

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [19:14] - jazgdyni | Link:

Witaj Lechu

Wiem o czym mówisz, podając za przykład Bruca Lee i Mistrza Paderewskiego.
Dostałem taśmy i sam uczyłem się do egzaminu nadawania i odbioru w alfabecie Morse'a. Ciężko mi szło. Aż stało się tak, jak mówisz - przekroczyłem pewien próg, mój umysł przestał odbierać poszczególne znaki i je odczytywać, a ja już automatycznie odbierałem melodię, palce same zapisywały odebrany tekst. Gdy to osiągnąłem  było już tylko łatwo i mogłem posuwać się dalej powyżej magicznych 40 słów na minutę.
Tu, jak kolega Trotelreiner, powiem po łacinie - repetitio ist mater studiorum. Ćwiczenia i powtarzanie jest podstawą uczenia się.

Brak obecności dobrego, tutaj - respektowanego przez dzieci ojca, bardzo szkodzi prawidłowemu rozwojowi i wychowaniu dziecka. Szczególnie u chłopców, gdzie dobry ojciec staje sie podstawowym, pierwszym wzorcem postępowania. Tych dziwczynko-chłopców prawdopodobnie wychowywały samotne mamuśki, dodatkowo chore na nadopiekuńczość. W takiej sytuacji raczej nie wyrośnie całkowicie ukształtowany mężczyzna.
A kościół? Gdzie jeszcze są tacy księża, jak nasz wspaniały ks. Zawadzki? Albo ks. Jastak...
A zło szybko się wchłania, gdy nie występuje z otwartą przyłbicą, tylko gdy jest dobrze zamaskowane. A co do tych protestów aborcyjnych, to przywołam staropolskie - Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Obrazek użytkownika Lech Makowiecki

11-11-2020 [20:58] - Lech Makowiecki | Link:

Janusz! "Pawtarienie - mat' uczienia"). W liceum też otarłem się o krótkofalarstwo. Nadawałem alfabetem Morse'a zaledwie 80 znaków na minutę (do dziś pamiętam melodię niektórych liter, np. F: dwie kropki-kreska-kropka, czyli "cio-cia Ka-sia") - ale dziś to już przeszłość... Wracając do meritum (męskość) - od dawna namawiam Polaków do uprawiania wszelkich  sportów walki, strzelectwa itp. sprawności. W degenerującej się cywilizacji większość sporów rozstrzygać się będzie na ulicy... Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [21:01] - Imć Waszeć | Link:

W sprawie strzelectwa: https://www.tvp.info/50760450/...

Obrazek użytkownika sake3

11-11-2020 [13:24] - sake3 | Link:

Te ryczące na protestach hordy też przecież przynajmniej sądząc z wieku otarły się o lekcje religii czy katolicyzm,a jednak nie są pokorni i ulegli a nawet przyzwoici.Myślę o tych wiedźmach tak chętnie pchajacych się przed kamery.Skąd więc u nich to sparszywienie?Odpowiedzi należy szukać w starej maksymie,że to pieniądz rządzi światem.No i ten świat płaci i to nieźle wiedźmom i towarzyszącym jej ,,wiernym''poprzez fundacje i różne organizacje.A młódź pójdzie na protesty za darmo,grunt że jest zadyma.

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [14:17] - Trotelreiner | Link:

Bene!

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [18:49] - jazgdyni | Link:

Nie pieniądz droga sake, tylko indoktrynacja, fałszywa informacja i podszepty systemu celebryckiego. A  konkretnie - rządzi smartfon i  najbardziej pyskate i wulgarne koleżanki.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [14:20] - Imć Waszeć | Link:

...munizm i ko-munizm...

Nie odrzuci Pan chyba teraz tak bezrefleksyjnie antychrysta Wilsona i jego pogmatwanej teorii? Nie chodzi tu samolubny gen, lecz o memetykę. Samolubne geny Wilsona nie istnieją, jest to jedynie projekcja liberalnego lub raczej libertyńskiego umysłu na rzeczywistość. Typowa zresztą dla tej epoki. W naturze zachodzi bardziej skomplikowany związek genów pomiędzy sobą, a mianowicie coś na kształt sieci sprzężeń zwrotnych, emergentyzm ontologiczny i koewolucja. Można już zasadnie mówić o związkach wewnętrznych oraz zewnętrznych genów w organizmie. Wewnętrzne już znamy pi razy oko ze szkoły, zastanawiał nas tylko fakt, dlaczego są one tak ściśle skorelowane. Dlaczego mechanizm produkcji białek w odpowiedzi na odpowiedni sygnał albo tworzenie z jednej komórki nowej kopii całego organizmu jest tak sprawny i prawie niezawodny. A cała hierarchia sygnałów i odpowiedzi, różnicowanie zwane ewolucją? Tu obowiązywała zawsze materialistyczna wykładnia: pierwsze to o prostu bardzo dużo pojedynczych zależności, zaś drugie to przypadkowe dostosowanie się obdarzonego szczęściem osobnika do zmieniających się warunków zewnętrznych. Problem w tym, że to nie jest do końca słuszny wniosek, ani nawet półprawda. Patrząc w ten deseń na związki zewnętrzne, np. na kolibry i kwiaty przez nie zapylane, często dostosowane tylko do jednego gatunku, na storczyki, mrówki, pszczoły, a nawet jednokomórkowe amebopodobne żyjątka, które mają wbudowany "bezwarunkowy odruch" gromadzenia się w kupę na zimę, zaczynamy tylko tworzyć jakieś dziwne wywijasy intelektualne. Od Annasza do Kajfasza, czyli od bezpośredniej ingerencji palca Pana Bozi, po przypadkową żeglugę po bezkresnym oceanie probabilistycznych możliwości. Wszystko to jest jedna ściema. Pojedynczy osobnik, ani nawet pojedynczy izolowany gatunek, to nie jest byt niezależny w naturze. Nie na tym polega mechanizm koewolucji, żeby tylko błądzić. Nie na tym polega też cała memetyka.

Czy, drodzy czytelnicy, z okazji tegorocznej pandemii dowiedzieliście się już o wirusach dostatecznie dużo, żeby kontynuować ten wątek? A co nowego pojął sam Autor? Patrząc na te beznadziejne zmagania grupy nagich w przemyślenia śmiałków z grupą ideologicznych węży śmiem twierdzić, że nic a nic. Laokoon z kolegami musi ulec wężom bo tak.... Fatum. W infosferze latają tylko jakieś spiski światowe, wielostopniowe hierarchie organizacji WIDMO, grupy perfidnych doktorów Who, uległość niewolników przy władzy, którzy niczym golemy świadczą usługi swym panom, i poddany ich nikczemnościom nieszczęsny choć liczny rab przykuty do pługa. Ci, którzy dobrze żyją z krwawicy raba nagle zapragnęli go wytępić. Żenada. Depopulacja pomysłów oraz idei na opisanie rzeczywistości jest tu widoczna jak na dłoni. No dobrze Panowie, ale z czym naprawdę mamy do czynienia? Jak wyżej wspomniałem z koewolucją, ale trzeba po kolei....

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [14:23] - Imć Waszeć | Link:

Tak więc wirus nie jest osobnikiem, ani nie jest gatunkiem. Wirus jest mechanizmem biologicznym służącym do tworzenia koherentnych form życia w danym środowisku, w danej niszy, wreszcie na danej planecie. Wszystkie organizmy żyjące obecnie i jak się okazuje w przeszłości na planecie Ziemia, okazały się bardzo podobne genetycznie. Dla mnie to nie jest dziwne, bowiem ze wszystkich możliwych rozwiązań utrwaliły się właśnie te, które są najbardziej stabilne chemicznie na poziomie replikacji genów, gdy wyjdziemy od zadanego punktu początkowego. Jak napisała pewna badaczka struktury DNA, wszystkie organizmy na Ziemi stanowią jedynie małą kropkę na oceanie możliwości kodowania za pomocą tych czterech liter. Pomińmy chwilowo problem kompletnie innego rozumienia kodów, innych aminokwasów składowych, czyli mechanizmów alternatywnego produkowania znanych oraz nowych białek. Popatrzmy na to co znamy. Pamiętacie Panowie jeszcze moje pytanie o to, czy możliwe są inne systemy życia, czy istnieją inne wyspy? Dotrzeć do nich można by było wychodząc od innych punktów początkowych i przy założeniu, że da się z tego punktu poprowadzić trajektorie do jakichś wysp stabilności, czyli inaczej mówiąc, że w tym docelowym punkcie jest możliwa i nastąpi po jakimś czasie koherencja gatunków. Wirusy służą do wymieniania informacji genetycznej pomiędzy różnymi formami życia w tym samym otoczeniu, są wręcz mechanizmem tej koherencji, czyli też prowadzą do koewolucji. Proste. To nie mrówki namówiły drzewa w Papui Nowej Gwinei, żeby te w procesie przypominającym rakowacenie, przystosowały swoje górne gałęzie na siedliska dla mrówek. Drzewa nie zbadały nigdy naukowo, że azot wydzielany przez te mrówki jest dla nich bardzo korzystny. Z drugiej strony mrówki nie otrzymały żadnego cynku od nieznanych sił, że w koronach drzew jest lepiej niż w korzeniach. Nastąpiła seria sprzężeń zwrotnych, początkowo w ramach serii szczęśliwych przypadków, w których wymianą informacji genetycznej zajęły się wirusy obu gatunków. Wirusy, czyli ruchome fragmenty ich własnego DNA, oraz różni przypadkowi świadkowie, typu grzyby lub bakterie. Wspólnym wysiłkiem dokonali amplifikacji pożądanych zmian, czyli stworzyli środowisko dla koegzystencji gatunków. Nie było żadnego gmerania palcem Pana Bozi, chyba że u samego zarania świata. Tak to właśnie działa.

Dopasowywanie cegiełek życia w ramach wewnętrznych procesów genetycznych oraz zewnętrznych oddziaływań i wymiany informacji za pomocą wirusów, doprowadziły w długim procesie wygładzania do uzgodnienia form życia na całej planecie. Wreszcie narodził się materialista profesor Wilson i zakrzyknął w amoku "Eureka! To samolubny gen!" GWno prawda panie Wilson ;) i patrz pan wyżej. Jedno jednak muszę przyznać Wilsonowi. Miał przebłysk geniuszu z tym porównaniem ewolucji genetycznej organizmów, do ewolucji idei w społecznościach ludzkich, czyli memetyki. Z tym, że skończył opisywać słonia po dotknięciu samych uszu. Cząstkowo....

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [14:33] - Imć Waszeć | Link:

Zapomniał zupełnie lub nie słyszał o zjawisku koewolucji, o dążeniu do koherencji gatunków i ogólnie o tym, że wymiana informacji memetycznej pomiędzy różnymi systemami objaśniania świata i tworzenia kultur ludzkich nie musi się odbywać tylko za pomocą wymiany kulturowych fragmentów "DNA" (wirusów umysłu). Może polegać też na stopniowym dostosowywaniu się dwóch różnych systemów (filozoficznych, politycznych, religijnych), poprzez stopniowe ułatwianie ekspresji różnych fragmentów kodu, umożliwianie pewnych nieznanych dotąd przejść logicznych (logika w szerszym, humanistycznym znaczeniu; aparat przekonywania, retoryki), odkrywanie pewnych nowych pojęć, kształtowanie języka. Wielotorowo, co właśnie niedawno opisałem na przykładzie mrówek i drzew w kaskadzie interakcji za pośrednictwem wirusów. Dokładnie w taki sposób, jak to przed chwilą z Wami uczyniłem. Jeśli uważasz, Autorze, że to są bzdury, to pierwszy rzuć we mnie kamieniem. :]

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [14:38] - Trotelreiner | Link:

Całe szczęście,że wzywasz na udeptaną ziemię   Autora...czyli @jazgdyni...ja wypadam nad morze :-)))

Obrazek użytkownika Trotelreiner

11-11-2020 [14:40] - Trotelreiner | Link:

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [17:32] - jazgdyni | Link:

Czołem Imci

Obdarzyłeś mnie zaszczytem trzech kolejnych komentarzy, opartych na całkiem interesujących rozważaniach o memetyce, niezależnie od tego, że wymyślił to ten szalbierz i idiota Dawkins.
Środowisko kognitywistyczne, które mniej matematycznie, a bardziej filozoficznie podchodzi do procesów umysłowych, nieco inaczej, bardziej specyficznie rozumie pojęcie <<memu>>, raczej w kontekście przywoływania informacji z pamięci.

The MEM framework  consists of a relatively small set of component cognitive processes configured into memory subsystems. Here MEM is used to discuss “recollection,” particularly the mechanisms by which aspects of experience become bound together to yield the phenomenal experience of contextually specific, event-like memories. I consider how central aspects of complex events are bound to each other and propose that these same cognitive activities operate to bind central and contextual elements into “episodic” memories. 
https://www.mitpressjournals.org/doi/abs/10.1162/jocn.1992.4.3.268 ]

Bardzo ważne jest także, by zdecydowanie odróżniać <<mem>> od <<meme>>, które to okreslenie jest o wiele bardziej popularne.

Co my tu jeszcze mamy? Koewolucja, koherencja... No i ten emergentyzm ontologiczny, który mi kompletnie nie pasuje, bo od bardzo dawna jestem zatwardziałym, fanatycznym holistą. Jednakże musiałbym nie znać na tyle Szanownego Imć Waszecia, żeby nie wiedzieć, że On kocha rozbierać wszystko na najmniejsze drobiny,by potem brać pojedyncze bity, wkrótce qbity, a także memetyczne memy i pleść z nich struktury aż do systemów wysokiej złożoności.
Tak, że obecnie nie zamerzam poważnie memetyki studiować. Wystarcza mi tylko tyle, że <<gen>>, zamieniono na <<mem>>, czyli Dawkins bezczelnie żrzynał z genetyki i wymyślił memetykę. Oczywiście, że taka szarada natychmiast przyciągnie takie umysły, jakie Imć Waszeć reprezentuję. Umysły które bardzo podziwiam i z którymi nieco obawiam się dyskutować, bo to wymaga bardzo konkretnej i specjalistycznej wiedzy. Niemalże egzotycznej na szerokim obszarze nauki.

Jednakże mam duże wątpliwości, że zjawiska i zależności kulturowe można ot, tak po prostu sprowadzać do zjawisk biologicznych, genetycznych, czyli typowo materialnych. Choć, kto wie? Może kreator miał taki pomysł na kodowanie naszego rozwoju i ewolucji żywego świata. całkiem możliwe...

Tylko... co to tak naprawdę ma wspólnego z moim dosyć prostym przekazem dotyczącym inżynierii społecznej?

Polecam https://science.sciencemag.org/content/247/4940/301.abstract
 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [18:57] - Imć Waszeć | Link:

Och, dzięki, że mnie poprawiłeś Szerloku, bo dziś pisałem w biegu ;). Właśnie Dawkins a nie Wilson - ten od "O naturze ludzkiej", Edward O. Wilson. Chociaż ideologicznie niedaleko. Dziś jestem nieźle wku... bo młode z dalszej rodziny oświadczyło dziś z uśmiechem, że branie udziału w zadymach macic to zaszczyt, a przynajmniej nie obciach w środowiskach młodzieży chowanej dzięki nieróbstwu PIS-u na marksistów, a Polska dla niego zwyczajnie nie istnieje. Właśnie to jest ta wspólna płaszczyzna tych tekstów. Taki mamy stan na podstawie faktów. Mówiłem przecież, że nikt nie będzie się trzymał słabeuszy z flukiem w nosie, bo natura ludzka nie znosi tego rodzaju słabości. Jak długo jeszcze PIS zamierza tolerować tę anarchię pojęciową i inżynierie społeczną w szkołach? Aż Polacy wkurzą się i zaczną dusić własne dzieci? Kiedy się skończy ten chocholi taniec i promocja bezradności, który serwuje nam od lat ekipa Kaczyńskiego?

PS ""O naturze ludzkiej" jest książką o tym, jak głęboko nauki przyrodnicze mogą wniknąć w tajemnicę zachowania się człowieka, zanim same przekształcą się w coś nowego. (...) Bezkompromisowe zastosowanie teorii ewolucji do wszystkich aspektów ludzkiej egzystencji nic nie przyniesie, jeżeli osłabnie sam duch nauki, jeżeli idee nie będą formułowane w sposób, który pozwoli na poddanie ich obiektywnym sprawdzianom, a tym samym uczyni je śmiertelnymi."

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [19:41] - jazgdyni | Link:

Widziałeś Imci dzisiejsze zachowanie policji w porównaniu z policyjną "ochroną" marszu macic?
Czy Kaczyński & Co. boją się policji? Coś tu bardzo nie gra. Chyba muszę wykonać kilka telefonów do W-wy by coś się dowiedzieć.

A "wnikanie w tajemnicę zachowania się człowieka" jest dla mnie klasycznym poszukiwaniem schematów, czy wzorców, czyli wepchnięcie tematu w średniowieczną klatkę, gdzie kiedyś wsadzono Homunkulusa. Pozwolę ponownie przypomnieć - jestem zdecydowanym wyznawcą teorii chaosu i jakby było mało tego, jestem holistą i fanatycznym deistą.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [19:53] - Imć Waszeć | Link:

To echo apelu "emerytowanych" generałów policji, wojska, straży pożarnej i innych formacji o "rozlewie krwi".

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [21:49] - jazgdyni | Link:

Czyli nasz deep state - spuścizna Kiszczaka.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-11-2020 [13:08] - Imć Waszeć | Link:

Odniosę się jeszcze do cytatu: "mam duże wątpliwości, że zjawiska i zależności kulturowe można ot, tak po prostu sprowadzać do zjawisk biologicznych, genetycznych, czyli typowo materialnych. Choć, kto wie?" - Musimy odróżniać dwie różne kategorie poznawcze, z których pierwsza sprowadza się do okrywania istoty zjawiska i jej dokładnego opisu, zaś druga mówi - że użyję terminologii matematycznej - o rzutowaniach na inne systemy, czyli o istocie zależności. Poprzez abstrahowanie, modelowanie, formowanie pojęć, formułowanie sądów, falsyfikowanie, ponowne redefiniowanie, kategoryzowanie i Bóg wie co jeszcze, zbliżamy się właśnie do mechaniki czegoś w rodzaju koewolucji. Nie ma to większego związku z filozoficznym dążeniem do poznania istoty czy Prawdy, tylko z próbą jakiegoś poradzenia sobie z rozmiarem problemu. Jego szerokością, głębokością, czy też złożonością w różnych aspektach. To właśnie owa złożoność skutecznie rozgranicza te kategorie. Na przestrzeni ostatnich stu lat znacznie "uprościliśmy" sobie nasze rozumienie fenomenu życia, właśnie dzięki rzutowaniom; najpierw na płaszczyznę biologii i klasyfikacji widocznych gołym okiem cech gatunków, później dzięki poznaniu budowy komórki, wreszcie zrzutowaliśmy to na płaszczyznę chemii, stereochemii, a dziś próbujemy swoich sił w rzutowaniu na mechanikę kwantową. Nie ma to nic wspólnego z ostatecznym wyjaśnianiem, bo na drodze stoi konieczność wyjaśnienie chemii, mechaniki kwantowej, wreszcie pewnej nieboolowskiej rzeczywistości, co się za mechaniką kwantową kryje. Pamięta Pan jeszcze naszą rozmowę o prof. Hellerze i jego pomyśle rzutowania operatorów w algebrach nieprzemiennych na ich komutator (część przemienna) jako próby wyjaśnienia zjawiska dekoherencji funkcji falowej.
W przypadku zaś Boga nie jest możliwa walidacja, więc nie jest to temat dla nauki. Obecnie jestem już trochę dalej, w nieco innym punkcie formułowanego wciąż nowego paradygmatu, mam nowe przemyślenia, tylko nie ubrałem ich jeszcze w zrozumiałe dla ludzi słowa ;). Skoro już mówimy o chaosie i fraktalach, to kolejne znajdują się np. w strukturze elementów pierwszych w różnych rozszerzeniach pierścienia liczb całkowitych, który należy zawsze brać razem z jego ciałem ułamków, czyli liczb wymiernych (też zespolonych). Polecam zobaczyć obrazki na końcu tutaj: https://arxiv.org/ftp/arxiv/pa...
Co do starego tematu systemów pozycyjnych, to mam kilka nowych obserwacji, które dotyczą struktury rozkładów i pozwalają na odkrycie pewnych nowych słabości w kluczach dla metod szyfrowania. Nazwałem to roboczo "szwami". Nie będę zdradzał szczegółów, powiem tylko, że gdy rozwiązuje się równanie postaci x^k+...+x+1=n (równoważnik pytania "w systemie z jaką bazą liczba n ma przedstawienie w formie k jedynek"), to można nawet dla równań 5 i 6 stopnia zapomnieć o problemie nierozwiązalności przez pierwiastniki i znaleźć formuły dla rozwiązań w zależności od n całkowitego (też ujemnego). Podobnie, gdy weźmiemy ni (liczby urojone).

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-11-2020 [13:17] - Imć Waszeć | Link:

Żeby nie być gołosłownym pokażę mały przykład na palcach. Trzeba otworzyć Mathematicę Wolframa, najlepiej tu: https://www.wolframalpha.com/i...
a następnie przy rozwiązaniach kliknąć "Exact forms". Pokaże się taki wielopiętrowy padalec z pierwiastkami w pierwiastkach, w którym zaszyte są pewne liczby. Jest to odpowiedź na pytanie o system, w którym kolejne liczby całkowite mają przedstawienie [11111]. Zmieniając ostatnią liczbę n=...,-2,-1,0,1,2,3,... (tak tak dla 0 też jest rozwiązanie "przejściowe") można wydedukować wzór ogólny dla całej rodziny, czyli znaleźć pewne odwzorowanie F:Z->C. Ale najlepsze widać na zbiorczym wykresie na płaszczyźnie zespolonej. Widać po prostu jak krokami zniekształca się ten czworokąt z miejsc zerowych (to będzie kwadrat dopiero w nieskończoności), a to pozwala aproksymować sytuacje dla niecałkowitych liczb. Miłej zabawy w matematyka życzę ;))))

Obrazek użytkownika jazgdyni

12-11-2020 [17:00] - jazgdyni | Link:

@Imć Waszeć

Świetne rozumowanie. Przemawiające. Faktycznie problem leży w tej potwornej złożoności i chęci, choćby rozumowego, doprowadzenia do koherencji. Strasznie lubimy wszystko mieć spójne i "do kupy".
Nurtuje mnie jednak dodatkowy problem - czy procesy ewolucji są pewnego rodzaju żywiołem, oczywiście w zakresie pewnego systemu reguł i ograniczeń, czy jednak w tych dynamicznych zmianach, z mutacjami, eliminacją błędów i jednak progresem, istnieje jakaś celowość. Jakieś dążenie do czegoś.
No i najważniejszy problem - jaka mechanika wszystkim rządzi? Wydaje się, że kwantowa, jednakże pewności jeszcze nie ma.

Czyli - czekamy na kolejny ważny przełom.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-11-2020 [18:21] - Imć Waszeć | Link:

Podam mój osobisty pogląd poza konkurencją, dobrze? Uważam, że to nie jest przypadek, lecz jednocześnie my nie jesteśmy w stanie odróżnić tego układu praw od innych potencjalnych możliwości, bowiem w naszej realności (inaczej rzeczywistości podlegającej głównie prawom logiki 2-wart.) wszystkie te prawa dziwnym trafem wydają się być albo nieuniknione, idealnie albo dostrojone, albo wręcz jedynie możliwe. Musiałbym wrócić na chwilę do starej dyskusji o toposach i algebrach Heytinga, które konstytuują matematykę opartą o logiki modalne, żeby wyjaśnić ten fenomen. Zresztą może kiedyś znajdę czas na zebranie tego do kupy. Chodzi mi o to, co już mówiłem wielokrotnie: należy odróżniać modele od rzeczywistości opisywanej tymi modelami. Logika jest właśnie tylko modelem pewnego zbioru praw uniwersalnych i tak samo matematyka (nawet nie chodzi o jaskinię platońską). Dalej na tym modelu opierają się kolejne konstrukcje. W inkryminowanym przypadku toposu, wyszliśmy poza świat logik binarnych (booleowskich), ścieżką prowadzącą poprzez pierścienie i geometrię algebraiczną (metodą "weź dowolny pierścień i stwórz przestrzeń, gdzie ten pierścień będzie pierścieniem funkcji w punkcie" przy okazji "stwórz te punkty, które w niczym nie przypominają zwykłej geometrii" np. są wielokrotne, bo w pierścieniach jest tzw. ramifikacja - rozgałęzienie), BĘDĄC stale wewnątrz tego pierwszego modelu (MFC itd.). Tymczasem, gdy mówię o modalności na poziomie kwantowym, to mam na myśli pewien system uniwersalnych praw ZEWNĘTRZNY względem klasycznej matematyki. Mówię o pewnych dostrzeżonych przejawach regularności w świecie, jednak nie o tym, że możemy to naszymi środkami (logika, algebra, Maszyna Turinga, inne takie) skutecznie wymodelować. Obawiam się, że nie, dlatego więc dokonujemy tu transgresji poza to, co zdefiniowałem wyżej jako naszą rzeczywistość. Trudno to wytłumaczyć inaczej niż w oparciu o model z naszego świata i naszym językiem. Weźmy np. słynne grupy Liego, które miały by być modelem wszystkich oddziaływań we Wszechświecie (grupa E8 i koncepcja Gerretta Lisi;ego - YT). Uważam, że największym błędem, błędem niepoważnych naukowych optymistów jest zakładanie, że opis świata jest skończony w takim sensie jak ta grupa prosta SKOŃCZONA, choć niewyobrażalnie ogromna. Dlaczego tak sądzę? Upewnia mnie w tym casus właśnie algebraicznych ciał liczbowych i ich podpierścieni, dla których od kilkuset lat nie udało się nawet ustalić, czy pewne zbiory obiektów są skończone, zaś z drugiej strony mamy koszmarny problem z wytłumaczeniem dlaczego inne zbiory liczb są skończone i także z dowodem tego faktu. Tym razem zilustruje to historia badań nad "Class numbers of quadratic fields" Ajit Bhand, M. Ram Murty, a na poletku systemów pozycyjnych po prostu problem niejednoznaczności rozkładu i liczby możliwych wariantów rozkładu. Przypomnę, że mimo niejednoznaczności, związki rozkładów "repunitów" są zachowywane. np. J(B,2n)=J(B,2)*J(B,n)*J(-B,n) zachodzi dla każdego B i nieparzystego n.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-11-2020 [19:34] - Imć Waszeć | Link:

Zabrakło mi miejsca na wyjaśnienie tego napisu. Repunit w bazie B, czyli J(B,k)=B^(k-1)+B^(k-2)+...+B+1, jest to w świecie ciągów taka "całka" - sumowanie kolejnych odcinków początkowych ciągu potęg bazy. One są w literaturze brane trochę w innym kontekście jako zbiór generatorów modułów nad pierścieniem, a ponieważ kończą się na którejś potędze, to mamy moduły skończenie generowane, noetherowskie. Z kolei ideały są też modułami, dalej rozkłady na iloczyny ideałów czyli podmodułów. Trzeba by wrócić do teorii grup, bo tu po prostu mamy grupy abelowe i cała teoria się przenosi, z tym zastrzeżeniem, że skupiamy się tylko na tych podgrupach, które są zgodne jeszcze z mnożeniem. Tak więc nie jest to do końca "matematyka rekreacyjna", jak piszą w wielu miejscach i publikacjach. Też już piałem o tym, że w innym ujęciu, czyli z innym porządkiem i splotem w roli mnożenia, "całkowaniem" jest funkcja dzeta (patrz np. temat funkcji tworzących dla ciągów, potęgowych funkcji tworzących, funkcji tworzących Dirichleta i szeregu innych), zaś "różniczkowaniem" funkcja Mobiusa (np. ciąg różnic sąsiednich wyrazów danego ciągu w zwykłym świecie ciągów). Tak więc mamy tu niejako do czynienia z rozkładaniem względem pewnych szczególnych baz modułów. Z kolei J(-B,k)=(-1)^k*B^(k-1)+(-1)^(k-1)*B^(k-2)+...-B+1, więc znaki są naprzemienne. Ten dziwny wzór jest więc zwykłym wzorem dla rozkładu wielomianów: x^n+1=(x+1)*(x^(n-1)-x^(n-2)+...-x+1) dla n nieparzystego. Ale J(B,3n)=J(B,3)*J(B,n)*coś, J(B,5n)=J(B,5)*J(B,n)*coś, J(B,7n)=J(B,7)*J(B,n)*coś,... to już nie przelewki. W tym co nazwałem coś zaczyna zachodzić pewien rodzaj rezonansu, który ujawnia się w dziwacznej strukturze tych "cosiów". Np. B=10, i J(3*5)=J(3)*J(5)*90090991, J(3*6)=J(3)*J(6)*9009018018,(027) tutaj ułamek okresowy, bo kwadrat trójki zżera 37 konieczne do pełnego rozkładu, czyli przechodzimy do ideału ułamkowego (1/37), J(3*7)=J(3)*J(7)*900900990991, J(3*8)=J(3)*J(8)*90090090990991, J(3*9) znów brak (ułamek)... ta liczba z pominięciem tych ułamkowych zawsze będzie postaci 900900...A990990991 gdzie A na zmianę jest 90 lub nic. Dla wielokrotności 5 sytuacja powtarza się co 5 i taki rezonans J(35)=J(5)*J(7)900009090090909909099991, dla 7 co 7 tak jak w 35 tylko wzorzec dłuższy o 2 itd. dla q co q. Nie, nie ma tu jeszcze "szwów" ;)) A coś takiego jak Sz.Pan znajduje? J(4,2k+1)=2...23*13...3, J(9,2k+1)=6...67*14...4, akurat wynika to z kwadratu w bazie. A to J(8,16)=4444466667*177777 i co trzecia linia czyli trafia w indeksy pierwsze 19,31,37...? :))))) Zaskakujące wnioski wychodzą dopiero po przejściu do baz niewymiernych algebraicznych np. jakiś (m+sqrt(n))/2, czyli do ciał liczbowych kwadratowych.

https://mast.queensu.ca/~murty...

Obrazek użytkownika jazgdyni

13-11-2020 [00:30] - jazgdyni | Link:

@Imć Waszeć

No dobrze... Muszę niestety aż trzy razy przeczytać, by łapać sens.
Tylko, pozwolę się zapytać, po co to, ten wysiłek i umysłowa ekwilibrystyka, jeżeli TO zdanie:
"Tymczasem, gdy mówię o modalności na poziomie kwantowym, to mam na myśli pewien system uniwersalnych praw ZEWNĘTRZNY względem klasycznej matematyki." podważa sens takiej pracy. Mogę sobie wyobrazić "pewien system uniwersalnych praw" kompletnie egzotyczny i w każdym punkcie nie mający nic wspólnego z naszą matematyką. Coś tysiąckrotnie trudniejszego do pojmowania niż liczby urojone, algebra abstrakcyjna, czy dekoherencja. Może tak być? Może. Już parę razy spotkaliśmy się ze zbiorami praw i algorytmów, które kompletnie wywracały nasze dotychczasowe dokonania, czy rozumowania. Choćby jak przewrót kopernikański, czy mechanika kwantowa.
I chyba ważne pytanie - czy "to ZEWNĘTRZNE" może być aż takie, że w żaden sposób nie będziemy mogli tego zrozumieć. Zapewne zawsze zakładamy (nie mam pewności, czy tak jest w dzisiejszej matematyce, bo nie śledzę), że przynajmniej algebra i geometria muszą istnieć. A jak nie?
Sądzę, że wkrótce czekają nas duże niespodzianki.

Teraz coś z innej paki w temacie postępu rozwoju, coś, co łatwo można uznać za sci-fi, i co zresztą widać, bo jest chętnie używane przy możliwości nowych, komputerowych efektach kina. Lecz mówię całkiem poważnie, w momencie, gdy już drukarki 3D, produkują ŻYWE trzustki, rzepki, a już niedługo może nawet oko, czy ucho wewnętrzne. Ludzie parający się rozwojem nauk o człowieku muszą poprzez stwierdzenie, że człowiek jest stworzony z bardzo lichych materiałów, pewnie dlatego, że kiedyś było to najłatwiej dostępne i dużo tego było pod ręką, dojść do wniosku, że w końcu trzeba powymieniać te kruche białka, psujące się kody, zawodzące pompy, nawalające filtry i na dodatek wszystko ubabrane w szybko psującej się cieczy, na coś naprawdę solidnego. Nazwijmy to tutaj, choć zapewne już ktoś gdzieś tak już to nazwał, androizacją ludzkości. Nowego, solidnego człowieka, zbudowanego ze szlachetnych, powiedzmy samonaprawiających się materiałów, które w tej swojej szlachetności, podobnie jak złoto, są nieczułe na destrukcję świata zewnętrznego.
W ćwiczeniach umysłowych już jesteśmy w stanie wykombinować sobie takiego swojego wnuka - androida. I chyba czas na praktyczne prace nad zbudowaniem czegoś takiego w realu niezadługo powinien nadejść. No, chyba, że Kreator sądzi inaczej i powie: - stop rebiata, źle się bawicie - i rąbnie nas jakąś kometą, albo nasze słońce wykona jakiś cyrkowy numer.
Tak, czy inaczej - robota dla matematyków jest zapewniona.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-11-2020 [12:32] - Imć Waszeć | Link:

Chodzi o transhumanizm i pytanie, czy możliwe jest przeniesienie świadomości z istoty biologicznej na sztuczną, np. do komputera przyszłości. Oczywiście widać tu wyraźny wpływ materializmu i redukcjonizmu na kierunek badań. Zajmuje się tym m.in. słynny Elon Musk. Według niego byłoby fajnie wysłać takie sztuczne istoty ludzkie w długą podróż do gwiazd. Co do matematyków, to wielokrotnie wyrażałem swoje zdanie na ten temat: jeśli można wygenerować rodzaj samoświadomości w sieci neuronowej w komputerze, to nie widzę żadnych przeszkód do wzbudzenia jej w wyniku żmudnych tysiącletnich rachunków za pomocą kartki i długopisu w jakimś klasztorze Benedyktyńskim. Sorry, ale to właśnie spece od kognitywistyki zauważyli, że efekty rachunków w różnych modelach obliczeń nie mogą być inne. Różnica może polegać jedynie na wydłużeniu lub skróceniu czasu, czyli po prostu na złożoności. Mówiąc o modelu obliczeń mam na myśli Maszynę Turinga, czyli komputer, kod genetyczny, ogólnie świat chemii organicznej, a nawet komputery kwantowe. Kiedyś na wykładzie profesor usiłował przekonać nas, że obliczenie deterministyczne na deterministycznej MT i obliczenie na niedeterministycznej MT, czyli z losowaniem przejść i używaniem jakichś wyroczni, generalnie dają te same efekty. To znaczy, że zakres rozstrzyganych przez nie problemów nie ulega poszerzeniu. To samo na dziś wiadomo o obecnej koncepcji komputerów kwantowych. Co to oznacza? Ano to, że Bóg nie może być uwięziony w żadnym komputerze kwantowym (czytaj: świat nie może zostać sprowadzony do żadnego skończonego zbioru praw i równań), bo będziemy mieli dokładnie taki sam paradoks jaki odkrył Gödel. To właśnie mówi matematyka. A zatem, aby mieć jakiekolwiek szanse na objaśnienie świata, musimy dokonać jakiejś formy transgresji z naszymi modelami obliczeń. Zakładamy oczywiście, że świat faktyczny jest w tym obliczeniowym aspekcie bardzo regularny (jak ten nasz klasyczny) tylko nasze usiłowania przypominają wycieczkę kombinatoryka na konferencję topologów. To już omawiałem przy okazji Penrose'a i pytania o "obliczalność stałych fizycznych", czyli ich wyrażalność za pomocą znanych nam tricków z użyciem liczb. Jeśli stała fizyczna nie daje policzyć, to świata nie można symulować w komputerze. Właśnie dlatego zaraz po tym zająłem się teorią liczb. No i teraz ciekawostka. Okazuje się, że większość szkół wyższych w Polsce opowiada pierdoły o "niemożności wyrażania pierwiastków wielomianów przez pierwiastniki". Trzeba oczywiście wiedzieć co to są rozszerzenia pierwiastnikowe ciał i jak tym aparatem dowodzić np. niemożności konstruowania czegoś za pomocą cyrkla, linijki i ołówka. Po drugie trzeba sobie uzmysłowić, że istnieją też pierwiastniki zespolone. Wreszcie po trzecie, gdy dochodzimy do wielomianów stopni >4, tp po prostu włącza się teoria grup (grupy automorfizmów, Galois), które przestają być rozwiązalne, ale nadal posiadają rozwiązalne podgrupy (vide moja wzmianka wyżej o systemach pozycyjnych i Wolframie).

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-11-2020 [13:22] - Imć Waszeć | Link:

Tak samo jak zakazanych konstrukcji za pomocą linijki itd. można dokonywać w przypadkach, gdy np. już jest narysowany jakiś okrąg, odcinek lub użyjemy niestandardowego narzędzia np. ekierki, zera wielomianów stopni 5+ też da się liczyć. Tylko że wzory te zależą od niewyrażalnych za pomocą linijki itd. liczb nazywanych zerami n-tego stopnia z jedynki. Rozwiązania są kombinacjami liniowymi tych zer z jedynki. To jest metoda Eulera, a znane wzory Cardano to szczególny jej przypadek dla stopnia 3: http://www.math.us.edu.pl/~pgl...
Istnieje np. wielomian trzeciego stopnia, który nie ma rozwiązania w pierwiastnikach rzeczywistych, ale ma w zespolonych. Chodzi głównie o to, że w przypadku wielomianów wyższych stopni, tzw. rezolwenta staje się wielomianem wyższego stopnia niż wyjściowy, a ponadto rozszerzenie pierścienia liczb całkowitych o pierwiastki jakichś równań kwadratowych najczęściej prowadzi do przypadku, że w tym nowym pierścieniu jest albo jakaś duża liczba jedynek, albo wręcz nieskończona (jedynka to taki element całkowity pierścienia liczbowego, że jego odwrotność też jest elementem całkowitym). Jeśli chodzi o wielomiany dwóch i więcej zmiennych, rozkładanie na czynniki oraz związane z nimi pierścienie, to nie podejmuję się jeszcze o tym mówić, bo to temat na habilitację. Podobnie zresztą jak pierścienie liczbowe (rozszerzenia p. liczb całkowitych) i ciała kubiczne oraz stopni 5, 7,..., których przejawy pokazywałem w rozkładach repunitów. To znaczy o kubicznych mogę od bidy coś tu napisać za jakiś miesiąc po przetrawieniu kilku dysertacji. Oczywiście temat sprowadzi się natychmiast do badania krzywych eliptycznych czyli do kryptografii ;)
Na razie tyle i jeszcze raz zwracam uwagę na temat "grup klas ideałów" w pierścieniach liczbowych, która liczy odstępstwo od jednoznaczności rozkładu, bo nakreślony w linkowanej pracy szkic historii postępów w tej dziedzinie uświadamia nam jakie słabości ma współczesna matematyka.

PS: Pewnie pojawia się czasem zdziwienie, po co mi te rozkłady liczb pierwszych i różne krzywe eliptyczne? To proste. Kiedyś na tym forum zadałem sobie proste pytanie: "skąd terroryści biorą duże liczby pierwsze do swoich programów wymuszających okupy (ransomware)?" Przecież nie z instytutów matematyki, prawda? Dodatkowo klucze szyfrujące są generowane algorytmem. Najczęściej bierze się rodzinę liczb, która jest podejrzana o zawieranie wielu liczb pierwszych (można wstępnie użyć metody sita), a następnie próbuje testem Millera-Rabina rozłożyć ja na czynniki. Jak test da odpowiedź "probably prime", to zbóje internetowi są w domu. Czyli znając metodę generowania kluczy można znaleźć ich słabości w przypadku konkretnej metody szyfrowania. Ponadto każdy algorytm, także Millera-Rabina, Fermata czy sita kwadratowe, są dobre tylko w pewnym zakresie liczb, zaś w innych zawodzą. Innych metod używamy dla dzielników różniących się bardzo długością, a inne dla niemal równych. Gimbus nie przeskoczy matematyka :)

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-11-2020 [01:29] - jazgdyni | Link:

@Imć Waszeć

Jeszcze powrócę do tego Pańskiego twierdzenia, że rzeczywistość właściwie działa wg. logiki 2-wartościowej. Już chyba ta teza odchodzi do historii. Wszystkie te fraktale i bajery pokazują, że nastały czasy logiki rozmytej - fuzzy logic. Moje zawodowe DP - Dynamic Positioning też w oparciu o nią pracuje. A systemy AI/SI, sieci neuronowe, czy dyskutowane tu algorytmy ewolucyjne. Pytanie - czy nowa matematyka wypiera starą? Głównie w zastosowaniach.

A teraz osobiste wspomnienia sprzed pół wieku. Bardzo lubiłem wielomiany i ich analizę. I to stopnia i nie tylko jednej zmiennej. Teraz czytając Pańskie rozważania, widzę, że to było tylko przedszkole i przez te 50 lat dokonał się ogromny postęp, albo może nawet przełom w tej analizie. Fascynujące. Musiałbym pewnie jechać do przodu krok po kroku. Życia nie starczy, by zrobić wszystko, co bym chciał.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-11-2020 [18:44] - jazgdyni | Link:

Robert Bąkiewicz, szef Marszu Niepodległości,co notuję z dużym zadowoleniem, wyrasta na dużej klasy przywódcę i daj Boże polityka.

Podoba mi się jego dzisiejsza postawa i talent organizacyjny. A także bezpardonowa krytyka działań policji, oraz wypowiedź o wynaturzeniach ludzi kościoła w potężnym kryzysie.

Z innej beczki podam fatalne transmisje TVP INFO, bzdurnie uzupełniane odpowiedziami zaproszonych gości na niemądre pytania telewizyjnych prezenterów.
Również Krzysztof Skowroński wygląda na coraz bardziej zagubionego.

Dzieje się...

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-11-2020 [18:54] - Imć Waszeć | Link:

Toż pisałem to 2 lata temu, że Bąkiewicz powinien zastąpić Winnickiego.

Obrazek użytkownika tricolour

11-11-2020 [22:59] - tricolour | Link:

Przyznaję, że Bąkiewiczowi byłoby do twarzy z pięknym stalowym mundurze. To wymarzony kolor do tego fizis.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

12-11-2020 [12:20] - Imć Waszeć | Link:

Nie wiem. Nie mam mundurowej wyobraźni :)
Za to widać jak na dłoni zdolności organizacyjne i chęć pracy.

Obrazek użytkownika tricolour

12-11-2020 [14:12] - tricolour | Link:

Ci w stalowych mundurach też mieli zdolności organizacyjne i chęć do pracy. Messerschmitty i inne takie nie stały wtedy w sklepach z Messerschmittami.

Obrazek użytkownika Edeldreda z Ely

12-11-2020 [09:36] - Edeldreda z Ely | Link:

Piękna dyskusja narodziła się na zgliszczach przyjaźni Janusza i Trota... No, ale Heisenberg wpadł na swój sławny pomysł podczas samotnego spaceru, gdy akurat jego przyjaciel Niels Bohr pojechał na narty 😁 

Obrazek użytkownika jazgdyni

12-11-2020 [12:30] - jazgdyni | Link:

Prawdziwe przyjaźnie zawsze są burzliwe. Jak dobre małżeństwa.
Czyli Bohr i Heisenberg nie mieli co robić i może się nudzili. A ja tutaj usiłuję znaleźć właścicieli zagubionego młodego psiaka.