
To już było nie do wytrzymania. Atmosfera w głównej sali sejmowej stała się nie do zniesienia. Mamy już teraz nie tylko gło.........sne kłótnie ale nawet chamskie obelgi. A nawet zdarzały się zalążki rękoczynów. To trzeba zmienić. Zlikwidować złe emocje i przywrócić wszystkim posłom, wybrańcom narodu, taką atmosferę, by ostudzić stres, częstą wściekłość i wykrzykiwanie obraźliwych obelg.
Organ doradczy i opiniodawczy przy Marszałku Sejmu, w skład którego wchodzą przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych, Konwent Seniorów, postanowił te nieetyczne i nieprzyzwoite zachowania usunąć. Debata trwała wiele godzin. W końcu posłowie seniorzy zdecydowali – trzeba w sali sejmowej poprawić klimat, by wszyscy posłowie na sali obrad poczuli się komfortowo, zyskując tym spokój i dobry nastrój. Jak to się kiedyś mówiło – debata i wymiany zdań mają być w pełni "ą i ę".
Zdecydowano więc by przy pomocy siły pomocniczej - 40 osobowej grupy obsługującej posłów w trakcie debat, głosowań i pozostałej pracy w wielkiej sejmowej sali, poprawić warunki na sali zebrań.
Każdy poseł ma swoje stałe miejsce na sali. Ma również w swoim miejscu elektroniczne komunikatory. Oczywiście najbardziej znane obywatelom RP są guziki do głosowania: TAK, NIE i WSTRZYMUJĘ SIE OD GŁOSU. Jednakże te poselskie, elektroniczne urządzenia dla każdego wybrańca, mają znacznie pojemniejsze możliwości.
Mając nowy zespół obsługi posłów na sali głównej, wystarczy dodanie jednego przycisku (miejsce i połączenie w tak zwanym standby'u już jest od dawna w terminalu). Tak więc przyciśnięcie dodatkowego, nowego klawisza wyśle sygnał do pomieszczenia obsługi, że konkretny poseł potrzebuje pomocy, bez opuszczenia swojego stanowiska. Aby obsługa sejmu różniła sie od swobodnych ubiorów posłów, a także od mundurów Straży Sejmowej, pracownicy obsługi będą mieli strój typowy dla pomieszczeń hotelowych i gastronomicznych. Czyli mężczyźni czarne spodnie, biała koszula i kamizelka. A żeńska obsługa – do wyboru – albo czarna spódnica lub spodnie, też biała bluzeczka i tradycyjny fartuszek. Szkoleni będą wytrenowani by poruszać się bezszelestnie i prawie niewidocznie.
Oczywiście przygotowano również jadłospis i listę usług dodatkowych, tak pomyślaną, by przypadkiem Sejm nie zamienił się w gospodę. Takie zamówienia, jak woda mineralna (gazowana i niegazowana; kawa (wg. upodobań od espresso do latte i nawet latte macchiato), herbata czarna, zielona i ziołowa. Także jogurt, kefir i kwaśne mleko. Dosyć burzliwa dyskusja dotyczyła zamawiania piwa. Jednak, w zakresie wysokiej kultury zdecydowano się na kieliszek markowego białego i czerwonego wina. Ci najmłodsi posłowie żądali również te tajemnicze małe, plastikowe torebeczki z proszkiem, ale to seniorzy kategorycznie zakazali, ku wściekłości kilku posłów (jeden nawet był kiedyś ministrem), a drugi, ten na "Si", co powoływał się na wspaniałego dziadka, był wyraźnie zasępiony.
Grupa najlepszych ekspertów od socjologii i psychologii socjalnej, nie dość, że poparła ten projekt, to stwierdziła, że już w parę miesięcy będziemy mieli w Sejmie taką przemianę, że atmosfera bedzie jak w elitarnym, londyńskim klubie gentlemanów.
Jak widać, e celu przetestowania eksperymentu, już zaczęto stosować te dodatkowe usługi w trakcie posiedznia sejmowego. Na pierwszy ogień wybrano panią wice-marszałek Senatu, poseł Monikę Wielichowską, z domu Baran. To już poważna i elegancka pani po 50-tce, właściwej postury (nie żaden chudzielec). To na niej wypróbowano młodą panią goniec, która dostarczyła pani marszałek gorący napój, a chwilę później zapomniane dokumenty. [*]
Tak oto nowy projekt poprawienia kultury i komfortu pracy wypadł pozytywnie.
Teraz tylko czekać, co wymyślą jeszce władze Sejmu, by ulżyć ciężko zapracowanym i zmęczonym tą odpowiedzialną pracą naszych, przez nas wybranych posłów.