Otrzymane komantarze

Do wpisu: G... i D... Zielony ład. A gdzie brązowy?
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Tytuł hrabiowski Władysława Zamojskiego jazgotowizgdyni śmierdzi. 
tricolour
Hehehe... Coś z podwórka onet.pl
wielkopolskizdzichu
Myślałem że otrzymam choć próbę wyjaśnienia skąd się wzięło w twej pisanie teza o zarażeniu Prusów Bizancjum, a tym czasem dostałem radę abym przewertował historię Krzyżaków i Wielkich Mistrzów.  Tak się składa, że historia średniowiecza jest moim konikiem i wielokrotne analizy nad przyczynami rozwoju Zakonu, jego upadkiem, ale jednocześnie zaczynem do powstania nowoczesnych Niemiec stoją w swym efekcie za tym, aby nazwać twoje tezy, bzdurą którą może napisać ktoś nie mający pojęcia o Krzyżakach i Bizancjum, ich strukturze władzy, a nawet architekturze, Krótko pisząc Zakon był diametralnie inny niż Bizancjum, temu właśnie zawdzięcza swój sukces. Po części wynika to z tego, iż twórcy Zakonu nie mieli styczności z Bizancjum, albowiem pierwsze krucjaty opierały się na Frankach, a nie na Niemcach. Dopiero w III krucjatę żywioł niemiecki się zaangażował pod  dowództwem Barbarossy, potem Leopolda, ale ich kontakty z Bizancjum były dość mizerne, ograniczyły się do walki o Cypr. W każdym razie to uczestnicy III krucjaty których większość, Bizancjum na oczy nie oglądała, powołała do istnienia Zakon IV krucjata, w którą,  ponownie byli zaangażowani głownie Frankowie, którzy zdobyli Konstantynopol, miała z Bizancjum wiele do czynienia, bo w końcu je zdobyła tworząc Cesarstwo Łacińskie. Najwyraźniej mylisz Krzyżaków z Krzyżowcami.
mjk1
Najpierw uwaga ogólna. Każdy portal i Nasze Blogi też, jest tak skonstruowany, że zanim rozwinie się jakaś konstruktywna dyskusja, notka znika ze strony głównej i prawie nikt do dyskusji już nie wraca, przez co dyskusja, czasem bardzo rzeczowa, traci swój edukacyjny charakter. Postaram się więc rozwinąć temat przy najbliższej nadarzającej się okazji. Teraz tylko pobieżnie. New Deal to klasyczny Keynesizm, wprowadzony tylko w krótkim okresie czasu i zaledwie w kilku dziedzinach gospodarki. Po zakończeniu tych programów, jak Pan zapewne wie, wszystko wróciło do normy i ponowny kryzys wybuchł już w 1937 r. Zanim Pan mnie wyklnie, musi przyjąć do wiadomości, że dokładnie to samo rozwiązanie wprowadzili w 1933 r. tzw. naziści. Podstawy teoretyczne stworzył jednak nie Keynes a Georg Friedrich Knapp, choć założenia ogólne były prawie identyczne. W Niemczech a właściwie w III Rzeszy, nie zaprzestano jednak tego programu i funkcjonował do samego końca wojny. Żeby go przerwać, dopiero wojska okupacyjne musiały wprowadzić inflację, która go zatrzymała. Jeżeli chodzi o helikopter Friedmana, to musimy go wprowadzić. Innej alternatywy nie ma. Dlaczego? Pozwoli Pan, że zakończę pytaniem.  Siła nabywcza polskiego społeczeństwa to zaledwie czterdzieści kilka procent PKB. Co z tego wynika? Tylko tyle, że nasze społeczeństwo potrafi wykupić tylko czterdzieści kilka procent tego, co produkuje. Kto ma wykupić resztę? Jeżeli potrafi Pan odpowiedzieć na to pytanie, zrozumie, że wprowadzenie helikoptera Friedmana jest koniecznością. Można oczywiście wprowadzić rozwiązania Knappa, Kaleckiego, czy Keynesa, ale rozwiązanie Friedmana eliminuje wady wcześniej wymienionych rozwiązań
jazgdyni
@mjk1 Coś często ostatnio słyszę o tym helikopterze. Szczególnie wśród krytyków władzy (np. Warzecha). Czyżby stało się to akurat modne, bo pozwala szczypać Morawieckiego? Natomiast nikt nie chce mówić i obiektywnie oceniać New Deal'u Roosevelta, a także roli Planu Marschalla. A akurat, to nie są rozważania czysto teoretyczne, tylko gruby katalog faktów. A co do znaczenia i wagi giełd w ekonomii i gospodarce pozwalam sobie mieć inne zdanie. To potężny instrument - i tu zgoda - gry rynkowej o niesamowitym impakcie.
Jabe
Do rzeczy proszę.
mjk1
Słowo się rzekło, kobyłka u płota Dżabe. Ciemny lud i ciemny Dżabe powinieneś uczciwie napisać. Słyszałeś o helikopterze Friedmana? Słyszałeś. Szkoda jednak, że słyszałeś a nie czytałeś. Sam przyznawałeś wielokrotnie, że wiedzę czerpiesz tylko z Internetu a wiedza zawarta w bibliotekach jest dla Ciebie nic nie warta. Dlatego o helikopterze Friedmana wiesz dokładnie tyle, co przekazali Ci inni. Przypuszczam, że głównym i jedynym Twoim edukatorem był patafian w muszce zwany „krulem”. Opowiedział Ci, jak to Friedman opisywał sytuację, co stanie się, jak rozsypiemy nad jakimś krajem, pieniądze z helikoptera. I jako przykład podał Rodezję, która zmieniła po pewnym czasie nazwę na Zimbabwe. Sprawdziły się rozważania Friedmana nieprawdaż?   Prawdaż. Niestety drogi Dżabe, ten stary cwaniak Friedman, rozpatrywał również sytuację, co stanie się, gdy rozsypiemy pieniądze z helikoptera, nie tylko nad biednym krajem, ale także nad bogatym. Tego jednak już Twoje guru Ci nie przekazało, więc o tym nie masz bladego pojęcia. Jeżeli jednak cokolwiek o tym wiesz, to napisz, kiedy, gdzie i z jakim skutkiem rozsypano pieniądze z helikoptera nad Europą. Dla ułatwienia podam Ci, że było to w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Próbuj, a najlepiej poproś swoich edukatorów o pomoc Dżabe. Wizyty w bibliotece nie proponuje, bo nie wiedziałbyś nawet jak się w niej poruszać a co dopiero korzystać. Pozdrawiam słodko Dżabe.    
mjk1
Nie potrzeba ani specjalnej chęci, ani siły. Wiedza jest na wyciągniecie ręki. Ja, podobnie jak Pan, kończyłem uczelnię techniczną i miałem tylko jeden semestr ekonomii, wtedy z przymiotnikiem polityczna. Nie chcieliśmy tego słuchać, bo rzeczywistość wyglądała inaczej a raczej tak nam się wydawało, że wygląda inaczej. Nie mówili całej prawdy o ekonomii w naszej części Europy, ale dokładnie omawiali wady systemu istniejącego po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Tam było dokładnie tek samo. Też omawiano wady naszego ustroju, przemilczając wady swojego. Ja zainteresowałem się ekonomią na serio, dopiero jak u nas zainstalowano kolejny jedynie słuszny ustrój. Przeżywszy socjalizm rozumiałem doskonale, że z próżnego i Salomon nie naleje, ale nie mogło mi się pomieścić w głowie, że ludzie żarcia po śmietnikach szukają a jednocześnie producenci, nie mogąc znaleźć nabywców, niszczą żywność idącą w tysiące ton. Zadałem, więc sobie pytanie, czy czasem nauczyciele, mówiąc o wadach systemu zwanego kapitalizmem nie mieli racji. Wystarczyło pójść do biblioteki Akademii Ekonomicznej w Katowicach, która teraz jest Uniwersytetem. Akademia, nie biblioteka. Nie tylko znalazłem potwierdzenie słów tamtych nauczycieli ekonomii. Znalazłem również rozwiązania tych problemów, które podali w swych pracach wymienieni przeze mnie we wcześniejszym wpisie ekonomiści. Nie polecałbym jednak tej wiedzy nikomu, gdyby rozważania teoretyczne nie sprawdziłyby się w praktyce. Okazało się, że wszystkie bez wyjątku zostały wprowadzone i wszystkie bez wyjątku z rewelacyjnym, przewidzianym w teorii, skutkiem. Niektóre za naszego życia. Najlepiej jednak sprawdził się system zaproponowany przez Friedmana, który wprowadzono na krótko nawet w naszym kraju w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Jak będę maił okazję opiszę, choć nie jestem jedyny na tym portalu, który te zagadnienia zna. Na koniec krótkie wyjaśnienie. Giełda o której Pan napisał, ma dokładnie tyle wspólnego z ekonomią, co totalizator sportowy. Zauważył Pan chyba, że w totolotka ludzie często wygrywają. Większość jednak przegrywa. Wygranym jest jednak za każdym razem totalizator zwany sportowym. Pozdrawiam Pana.       
Jabe
Ciemny lud wierzy (bo mu wygodnie), że rządowi pieniądze przynoszą elfy i dobre wróżki, a produkty magicznie materializują się w supermarketach, by można było je za te pieniądze kupować.
jazgdyni
@mjk1 Nigdy nie miałem dość siły i chęci, żeby choć pobieżnie postudiować ekonomię. Niby to też nauka i ma swoje prawa, ale poziom losowości, oraz wagi warunków zewnętrznych jest tak wielki, że nawet najpotężniejsze komputery nie są w stanie oszacować ruchów giełdy. Wobec tego, oświadczanie, co jest dobrym ruchem, a co złym, jest tylko intuicyjne. A poleganie na tzw. autorytetach, może skończyć się Balcerowiczem, który właśnie zaufał Sachsowi z jego wydumaną terapią szokową, którą niemalże zrujnował Boliwię. No i mieliśmy potem lata biedy i złodziejstwa.
jazgdyni
@Ptr Tak pięknie poetyckiego opisania polskiej flagi nie znałem. To jest na prawdę chwytające za serce. Wielu nie pojmuje, że w dobrych czasach Rzeczpospolita sięgała aż po Dzikie Pola. Że tam właśnie, bliżej Kijowa, niż Krakowa, były najstarsze rody Polaków. Kniaziów. Jedyny prawomocny tytuł w Rzeczypospolitej. Żadnych hrabiów, baronów, czy markizów. A teraz biedna Ukraina, która nie może, albo nie chce znaleźć swych dawnych korzeni. Bo one są polskie... Pozdrawiam
jazgdyni
@Zdzichu Prześledź sobie drogę którą Krzyżacy trafili z Jerozolimy do Malborka. I może także historię Wielkich Mistrzów.
mjk1
Nie gniewaj się Dżabe, ale jesteś głupszy od lewego kalosza ostatniego cieśli oddziałowego byłej kopalni Katowice-Kleofas. Jak udowodnisz, że można nikomu nic nie zabrać i jednocześnie dać potrzebującym, to ja księdzem będę. Jeżeli jednak choćby pierdniesz, że nie da się nic nikomu nie zabrać i jednocześnie dać potrzebującym, to przysięgam, że rozjadę Cię na mokro. Masz wybór. Ryzykuj. Nie zaryzykujesz, bo o ekonomii masz tyle do powiedzenia, co daltonista o kolorach.  
Ptr
Skoro jest coś takiego jak klub normanych czyli super straight to jestem też SS. Dwie blyskawice mialy podobno znaczyć Win, Win. Ale nie ma się co chwalić ,że jest się normalnym. Bo też nie o ilość tu chodzi.  Barwy flag - palące się pole pszenicy. Ukraina - pole pszenicy.  Flaga polska - bialy oznacza ziemie pólnocne , ośnieżone , zamieszkałe przez blondynki, Ruś biala, Białystok, itp. czerwony oznacza Ruś czerwoną, ziemie poludniowe, gdzie jedzie się pod zachodzace słońce. Inne kierunki też maja swoje kolory chyba prasłowiańskie, ale nie pamiętam.  Prusy lubią kolor czarny. Zrobli sobie przed wojną flagę polską i wstawili czarny pasek - geograficznie pasowało.     
wielkopolskizdzichu
To samo proponuję tobie. Objaśnij o co lotto z twoim wyobrażeniem wpływu Bizancjum na Krzyżaków i Prusy.
Jabe
Zwierzęta leśne nie stają się bogatsze, gdy je leśnicy dokarmiają. Generalnie, gdy ktoś zabiera, a później rozdaje, to on jest bogaty, a nie ci, którym on daje, bo to on rozporządza. Pomagałem bardzo biednym – Podziwiam.
jazgdyni
Obywatele są bogatsi, gdy w końcu stać ich na to, co skromie pragną. Indywidualnie. Pomagałem bardzo biednym i rozumem, co to jest wyjście z nędzy.
mjk1
Nie Szanowny Panie. Na razie społeczeństwu nic nie dajemy. Napisałem to na blogu Pana Ryszarda Surmacza, zabieramy tym, którzy maja środki i dajemy tym, którym brakuje i absolutnie nic to nie daje. W tym momencie rodzi się jednak pytanie, czy można dać społeczeństwu nie zabierając nikomu? Aby odpowiedzieć na to pytanie wystarczy przestudiować choćby Knappa, Kaleckiego, Keynesa a najlepiej Friedmana. Smith oczywiście ma rację, że państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli, ale nie jest to sprzeczne z teoriami wcześniej wymienionych przeze mnie ekonomistów. Jak jest Pan zainteresowany mogę rozwinąć.   Pozdrawiam.  
Jabe
Obywatele nie bogacą się przez to, że są dokarmiani tym, co sami wypracowują.
jazgdyni
Czyli ciągle jeszcze społeczeństwu dajemy za mało. a gospodarka słabo się rozwija? Państwo jest bogate, bogactwem obywateli.  Adam Smith. twórca ekonomii.
jazgdyni
Rozumiem. Ty Zdzichu nie zrezygnujesz.  Tylko, co ty z tą kuśką powyczyniasz?
jazgdyni
Pozdrawiam i żegnam. Miłego dnia.
wielkopolskizdzichu
Tiia..... jazgot chce przekonać nas, że jak do łóżka, zaczną mu się pakować dwie atrakcyjne lesbijki - w typie rubensowskim, jaki lubi -  to on je osobiście na kopach za drzwi wyekspediuje.
Teutonick
A cóż to znowu za zwierzenia o poranku?:) Sam siebie waść potrzebujesz przekonywać czy jak?:)
mjk1
A co kogo obchodzi jakieś głupie 12 mld. złotych pieniążków? Dla nas najważniejsze, że Deutschland śmierdzi g...m. To nas najbardziej cieszy i zajmuje. Kto by się tam jakąś głupią gospodarką przejmował.