|
|
jazgdyni @Esaur Gappa
Cześć
Jakże dobrze Ciebie rozumiem. I w pełni zgadzam śię.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Cześć
Nie mam Ci tego za złe, że strollowałeś mój tekst. Po prostu już taki jesteś. Masz dużą wiedzę, lecz jesteś, co nazywam, naukowym detalistą. Czyli mądrym gościem strasznie przywiązanym , w Twoim wypadku do autostrady, a nie ścieżki, swojego toku rozumowania. Dlaczego detalista? Bo znowu się podnieciłeś kolejnym detalem, jak odkrycie nowego bozonu.
Śledzę z uwagą i fascynuje mnie profesor Dragan. Kto wie, czy obecnie nie najwybitniejszy na świecie fizyk kwantowy. Dlaczego? Bo on jest w gronie tych paru osób ( może pięciu, może siedmiu), którzy pojmują o co chodzi z kwantami i ma śmiałość powiedzieć, że to może być g. warte i rzeczywistość jest kompletnie inna i może kiedyś wymyślimy coś zupełnie innego. Powiedział też, że obecnie w zakresie nauk ścisłych, wszyscy dali się uwieść matematykom, więc robią wszystko, byleby tylko pasowało do modelu. Na przykład ciągu zer i jedynek.
Dragan jest szczery aż do bólu i to nie jego jakaś taktyka, tylko jego "nieszczęście" - jest, nie wiem dokładnie w jakim punkcie, autystykiem, na pograniczu aspargera, czy nawet autentycznym sawantem nowego typu, co nie tylko ogarnia bezmyślnie każdy szczegół, ale też potrafi zbudować syntezę swoich spostrzeżeń i wizji. To powoduje, że jako naukowca, co jest nielicznym wyjątkiem, oprócz podstawowego pytania =jak=, dręczy go pytanie =dlaczego=. Więc mamy tu, co można porównać z Eisteinem, Bohrem, czy Feynamanem, połaczenie nauki z filozofią. A dla mnie tylko taka postawa znamionuje pełnego naukowca. Dragan jest i szczery i otwarty i każdemu zainteresowanemu nauką radzę go słuchać. Mamy dzisiaj to szczęście, że ważne, a nawet przełomowe wykłady dostępne są dla każdego, kto tylko ma dostęp do Internetu i polecanych podkastów YT. To właśnie dziejący się przełom komunikacyjny i edukacyjny, którego większość jeszcze nie zauważa.
Wspomniałeś chaos deterministyczny, dynamikę nieliniową, fraktale, itd., czyli zakres fizyki, którą fasynuję się dokładnie od 20 lat, kiedy musiałem zgłębić filtry Kalmana. I jak typowy naukowiec, rzuciłeś te zagadnienia, tak, jakbyś nigdy nie słyszał ode mnie o tej mojej fascynacji i też zajmował się tą dziedziną od dawna. Typowe...
Roger Penrose, noblista; fizyk i matematyk na szczęście również jest filozofem. Więc podobnie, jak ja usiłowałem dociec, czy bestialstwo jest zapisane w chromosomach człowieka, wszystkich ludzi, czy konkretnego narodu, Penrose też docieka spraw ludzkich i nawet starając się odpowiedzieć, jak w głowie rodzi się myśl, używa teorii kwantowych. I właśnie taka nauka najbardziej mi się podoba - wychodzenie poza obszary dotychczasowej wiedzy. Zadawanie pytań tam - "gdzie jeszcze rozum nie sięga". |
|
|
EsaurGappa Zabawa z cyframi jest taka fascynująca,można budować bez końca horyzonty,pastwiska i oazy słów by ućieleśnić to co jest pierwsze ostatnie zero.Czy znajdzie się choć jedno dziecko które potrafi zajrzeć matematyce prosto w oczy i powiedzieć że jest całkowicie podległa miłości.Pradawne instrumenty ewolucji przemysłowej, oddziałują na centralny układ nerwowy,stary świat U m i e r a .Nowy jeszcze się nie narodził,gdy Bóg malował matematykę zapewne myślał o miłości,jednak gdy spojrzał na swe dzieło zaświergotały mu w sercu namiętnie cyfry zatańcował czas otworzyła się dziura bez dna. |
|
|
Dark Regis U mnie ślimak bezmuszlowy też sądził, że kresu nie ma, a kapusta śpiewem mami jak Lorelei. Niestety, wlazł na niebieskie kulki i jego świat już rano był się skończył. Wielu ludziom się wydaje, że złapali za nogi Boga, a przynajmniej, że siedzą mu przy uchu i nadają. Po paru latach przychodzi weryfikacja jak te niebieskie kulki. No ale ile można naszkodzić innym pod tym pretekstem.... |
|
|
Czesław2 Tak, tylko mnie chodziło o to, ze coś musi być wiarygodne, jeśli obserwacje są niewiarygodne, nie odzwierciedlają "rzeczywistości", gdyż czas i przestrzeń w miejscu powstania danych obserwacyjnych są "zniszczone" to czemu wierzyć? |
|
|
u2 Świat na zewnątrz natomiast zacznie pędzić do kresu.
No właśnie, z doświadczenia wiem, że kresu nie ma. Jak by się hitlerki nie biesiły, to świata nie zniszczą :-) |
|
|
Dark Regis "Achilles nigdy nie dogoni żółwia" to jest właśnie obraz tego co się dzieje, gdy liczymy równania ruchu w kierunku na czarną dziurę. Oczywiście patrząc z orbity. Gdy liczymy dla układu odniesienia związanego ze spadającym na czarną dziurę ciałem, to wyniki będą inne. W szczególności przekroczymy horyzont zdarzeń w skończonym czasie i część fizyki wokół nas pp. nadal będzie się zgadzać. Świat na zewnątrz natomiast zacznie pędzić do kresu. |
|
|
Dark Regis Nie. Model musi wyjaśniać te odstępstwa od równań. Musi nadążać za obserwacjami, czyli zmieniać się. Nie może być tak, że model zastępuje rzeczywistość, a to co znajdziemy w modelu, to od razu będzie też gdzieś w rzeczywistości. To właśnie nie działa. |
|
|
u2 Jeżeli nie zakłada się ciągłości funkcji i warunków początkowych/brzegowych
Miałem RR, czyli równiania różniczkowe z prof. Wojciechem Żakowskim, ojcem dziennikarza Jacka Żakowskiego, z Collegium Civitas z PKIN. Otrzymałem ocenę 4,5 (max 5). Było jakieś dziwne zadanie na egzaminie, które do końca nie rozkminiłem. Jednak różniczki są decydujące w opisie współczesnego świata.
PS. Jednak holistyczne widzenie świata różni się nieco od różniczek. Tak Achilles nigdy nie dogoni żółwia :-) |
|
|
Czesław2 No właśnie, modelu. Model musi w takim razie korygować obserwacje czy weryfikacje, jakby tego nie nazwać i robi się perpetuum mobile. |
|
|
Dark Regis "gdzie ujawniają się nieznane dotąd właściwości materii" to oznacza istnienie innego modelu. |
|
|
Dark Regis "ona rzeczywistość "mierzy" tylko w ograniczonym zakresie." - otóż to. Tu znajduje się wyjaśnienie "osobliwości". W drugą stronę jest jeszcze gorzej. Mamy równania różniczkowe, które niemal idealnie opisują rzeczywistość, ale jednocześnie efekty kwantowe od pewnego momentu nie pozwalają nam tego dokładnie policzyć. Chyba podczas dyskusji Hawkinga z Penrosem padł ten argument "o dziwności" świata opisywanego matematycznie. Swoją drogą fenomen diagramów Feynmana i wyjaśnienie jego zagadkowej stosowalności nadal czeka na swojego Einsteina. |
|
|
Czesław2 Na jakiej niby podstawie mielibyśmy oceniać w tych skrajnych warunkach punkty nieciągłości? Może one są w miejscu, gdzie ujawniają się nieznane dotąd właściwości materii? |
|
|
Dark Regis Jeżeli nie zakłada się ciągłości funkcji i warunków początkowych/brzegowych, to życzę szczęścia przy liczeniu równań różniczkowych. Jest taka możliwość, ale ona zakłada ciągłość w pewien sposób wyższego rzędu (ciągłość funkcjonałów nad przestrzenią funkcji próbnych, najczęściej gładkich i o ograniczonym nośniku). |
|
|
Pers @u-bocik
//Zero w przyrodzie nie występuje.//
Występuje, jesteś tego przykładem. |
|
|
u2 Przecież w tej "walce" gdzieś musi być zero, wyrównanie, nieprawdaż?
No nie, zero absolutne nie jest możliwe. Dlatego zero to tylko przybliżenie rzeczywistości. Zero w przyrodzie nie występuje. |
|
|
Czesław2 Znam podstawy fizyki ciała stałego, nie na tym poziomie jednak. Poprzedniej dyskusji nie pamiętam, może przeoczyłem. Rozumiem Pana, zmienna to jest zmienna i nie może być tak, że ona rzeczywistość "mierzy" tylko w ograniczonym zakresie. |
|
|
Dark Regis @Czesław2 rozmawialiśmy już kiedyś o tym. Po prostu nikt się jej nie spodziewał znaleźć i nie szukał, bo był oślepiony majestatem Modelu Standardowego. Typowe zjawisko w nauce. Ale teraz już pójdzie z górki i rzeczywiście zaczyna się Nowa Fizyka. Słyszał Pan może o ciekawym wytłumaczeniu strzałki czasu? Bodaj Leonard Susskind zauważył, że może być to wynikiem niesymetryczności w ewolucji fraktalnej, czyli w takich układach dynamicznych, które zawierają chaos deterministyczny. To ten rodzaj niesymetryczności, który pojawia się też przy badaniu algebr Lie'go. Jest to już daleka abstrakcja, bowiem w przypadku procesów fizycznych zabawa we wzory kończy się na dostatecznie małej skali, gdzie np. górę biorą efekty kwantowe, albo jeszcze mniejszej gdy znika przestrzeń i czas. Cały czas nie mamy wytłumaczenia tego zjawiska, bo najczęściej w fizyce króluje "spojrzenie całościowe" na zagadnienie. Przykładowo równania Einsteina (grawitacja), to zwykłe równania różniczkowe cząstkowe z czasem jako parametrem. Tymczasem od dawna wiadomo, że w zależności od siły grawitacji zmienia się miara czasu. W krytycznym przypadku czarnej dziury czas liczony zewnętrznie staje w miejscu. Nie trzeba być jednak Einsteinem żeby zauważyć, że w takim przypadku gdy zmiany czasu (pochodne po czasie) ustają i wynoszą już zero, to mamy jakąś osobliwość. A nie jest to owa mityczna osobliwość w centrum czarnej dziury, tylko dopiero horyzont zdarzeń. Kiedyś zwracałem uwagę na super prosty fakt, że w całym czasie zapadania się grawitacyjnego gwiazdy, w jej centrum wypadkowa siła grawitacji wynosi ZERO. Jak to więc jest możliwe, że po zapadnięciu nagle wszyscy uważają ją za nieskończoną? Niedawne obserwacje fal grawitacyjnych i zderzeń czarnych dziur oraz gwiazd neutronowych wskazują, że mogą one mieć ze soba więcej wspólnego niż nam się wydaje. Niektórzy mówią już o wewnętrznym horyzoncie zdarzeń gwiazd neutronowych:
cnet.com
W zwykłej arytmetyce z parametrycznym czasem jest to niemożliwe, ale co by było gdyby materia doprowadzana do skrajnych stanów gęstości po prostu podlegała unifikacji oddziaływań i odpychający elektromagnetyzm upodobniał się do przyciągającego zachowania gluonów? Przecież w tej "walce" gdzieś musi być zero, wyrównanie, nieprawdaż? No więc jeśli super gęsta forma materii niszczy przestrzeń i czas, to jaki sens ma pisanie równań parametryzowanych przestrzenią i/lub czasem dla tych zjawisk i przekraczających tę barierę w celu ich wyjaśniania? Coś mi tu wyraźnie zgrzyta. |
|
|
Czesław2 @Imć Waszeć Zastanawiające jest to, ze prędzej znaleziono cząstkę bez momentu magnetycznego, a więc prawie nie oddziałująca z otoczeniem i do detekcji wymagającą olbrzymich czujników, dopiero potem posiadającą moment magnetyczny? |
|
|
u2 choć wiary nie dam
Pod koniec życia Cz. F. Klimuszko (1905-1980) prezentował swoje umiejętności i wizje na forach międzynarodowych. Przeszłości nie można zmienić, przyszłości również. Choć w filmie Spielberga pt. "Park Jurajski" było o mięsożernym dinozaurze, którego nigdy nie było, a wkrótce archeolodzy znaleźli jego szkielet. :-) |
|
|
Dark Regis Miejmy tylko nadzieję, że stanie się to jeszcze za naszego życia, choć wiary nie dam. A tymczasem szykuje się jeszcze lepszy skok technologiczny. Nie wiem jak go nazwać, "bozonika"?
komputerswiat.pl
"Osiowy bozon Higgsa podobnie jak bozon Higgsa jest cząstką elementarną stanowiącą podstawowy budulec świata. W odróżnieniu jednak, od swojego najbardziej znanego krewniaka, posiada on moment magnetyczny. Jego teoretyczne istnienie wykorzystano już wcześniej do wyjaśnienia ciemnej materii, która objawia się nam poprzez potężną grawitację. Teraz jednak pierwszy raz osiowy bozon Higgsa udało się zaobserwować w rzeczywistości. Dokonała tego międzynarodowa grupa naukowców pod kierownictwem prof. Kennetha Burcha z Boston College w USA. Ich odkrycie opisano w magazynie "Nature". W odróżnieniu jednak od bozonu Higgsa, którego byliśmy w stanie zaobserwować w 2012 r. tylko dzięki drugiemu i niezwykle zaawansowanemu Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów w CERN, odkrycie jego magnetycznego kuzyna nie wymagało bardzo skomplikowanej aparatury. Wielkość tych fal, które pojawiają się powyżej temperatury pokojowej, może być modulowana w czasie, tworząc osiowy tryb Higgsa. To właśnie w nim możliwe było zaobserwowanie nowej cząstki. Pomimo przewidywań fizyków, obserwacja osiowego bozonu Higgsa była dla zespołu zaskoczeniem i spędzili rok, próbując zweryfikować swoje wyniki, powiedział Burch."
To już robi wrażenie:
"Znaleźliśmy osiowy bozon Higgsa za pomocą eksperymentu optycznego przeprowadzonego na stole o wymiarach około 1 × 1 metr, skupiając się na materiale o unikalnej kombinacji właściwości. Użyliśmy tritelluridu ziem rzadkich RTe3 — materiału kwantowego o wysoce dwuwymiarowej strukturze krystalicznej. Elektrony w RTe3 samoorganizują się w falę, w której gęstość ładunku jest okresowo zwiększana lub zmniejszana." |