Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Skąd te ruskie bestialstwo

jazgdyni, 11.06.2022

Gdy w szkole uczymy się przyrody, to poznajemy również świat drapieżników. Zwierząt które polują, napadają i żywią się mięsem ofiary.
One nie są bestiami. Po prostu natura w bardzo ważnym celu utrzymywania równowagi populacyjnej wymyśliła karniwory, czyli właśnie mięsożerne stworzenia.
Lecz bestie też są. Typowy drapieżnik, czy to lew, tygrys, krokodyl, boa dusiciel, gdy złapie ofiarę to ją zabija, by dopiero potem skonsumować.
Lecz jest także bestia, która po pojmaniu innego zwierzęcia, od razu zaczyna je zjadać żywcem. To hiena.
Więc niech to właśnie hiena będzie symbolem bestialstwa.
Ludzkimi bestiami są rosyjscy żołnierze. Może nie wszyscy, ale wielu. I na świecie, nie tylko Rosjanie tacy są.
 
Gdy będziemy obserwować polowania hien zauważymy, że działają one stadnie, w sposób wysoko zorganizowany. To oddział okrutnych zabójców.
Nie znam w naturze bestii, które działają samotnie. Bestialstwo jest raczej grupowe. Czy zespołowe.
W trakcie obserwacji wojny na Ukrainie, szczególnie eksterminacji cywilnych obywateli, ugruntowało się przekonanie, że wszyscy Rosjanie, potomkowie mongolskich hord, są genetycznie uwarunkowanymi mordercami – bestiami.
Nie całkiem tak jest.
Nie mogąc w pełni zaakceptować, że cały duży naród, nasi sąsiedzi ze wschodu, to jakaś naturalna, patologiczna odmiana człowieka, zacząłem poszukiwania odpowiedzi w tekstach naukowych i nie tylko. I w końcu coś znalazłem.
Wiecie co to Kaibil? Zapewne mało. Wikipedia wie jeszcze mniej...
Traf chciał, że w moich poszukiwaniach sięgnąłem po książkę "Zero, zero, zero" Roberto Saviano. Podziwiam tego pisarza od paru lat. Przykład rzetelności i odwagi. Domyślam się, że nieco koloryzuje, lecz fakty przedstawia zawsze ze stu procentową gwarancją.
O "sile rażenia" tego laureata światowej nagrody non-fiction book, świadczy to, że mafia wydała na niego wyrok śmierci i stowarzyszenie pisarzy noblistów zmusiło wprost rząd włoski do przydzielenia mu ochrony. Stało się to po sukcesie jego książki "Gomorra. Podróż po imperium kamory". A ponieważ precyzyjnie ujawnił strukturę i hierarchię tej mafijnej organizacji, podając nazwiska bossów tej potężnej, jak mafia sycylijska bandyckiej struktury (kamorra (Camorra) to mafia o tradycjach datujących się od 1820 roku, działająca w Neapolu i sąsiadujących dystryktach południowych Włoch. Jej ostatni dochód to 1 miliard euro). Potem jeszcze powstał serial HBO Gamorra i wściekłość gangsterów zmusiła Saviano do opuszczenia Neapolu.
Tak więc ten bojowy Włoch, dziennikarz śledczy i światowej sławy pisarz w dziedzinie non-fiction naprowadził mnie na ślad, który potwierdził moje wątpliwości, a następnie jasno i dobitnie stwierdził:
"Okrucieństwa trzeba się nauczyć. Nie rodzisz się z nim." [*]
Tak właśnie rozumowałem. Rosjanie nie rodzą się jako bestie i genetycznie otrzymują swoje okrucieństwo. Oni jeszcze są poddawani od maleńkości tresurze i praniu mózgu (przypominam ten krótki filmik sprzed miesiąca, więc już z czasów wojny, gdzie przedszkolaki bawią się, idąc w swoim małym pochodzie, ubrani w czołgi i rakiety z wymalowanym faszystowskim Z).
Dopiero połączenie tych dwóch elementów: narodu z naturalnymi skłonnościami do przemocy i wyszkolenia w celu pozbycia się litości, współczucia i empatii, tworzy armię bandytów i złoczyńców.
Nie tylko Rosjanie stali się bestiami. Saviano podaje przykłady z różnych wojen, w których z takiego okrucieństwa ponad wszelkie ludzkie granice zasłynęły znane mu narody.
"- Serbowie. Dokładni, bezlitośni, skrupulatni w torturach.
  • Bzdura. Czeczeni. Mają tak ostre noże, że nawet nie zauważysz, jak leżysz na ziemi i się wykrwawiasz.
  • W porównaniu z tymi z Liberii to dyletanci. W Liberii wyrywają ci serce, a potem zjadają. To zabawa stara jak świat. Klasyfikacja bestialstwa, lista dziesięciu najbardziej okrutnych narodów.[...]
    Eskalacja krwi, strachu i sadyzmu trwa dosyć długo, aż dochodzi nieuchronne do listy sił specjalnych: francuskich, hiszpańskiego El Tercio, brazylijskiego Bope.
     
Z nieznanych mi powodów, autor świetnie obeznany z okrucieństwem ugrupowań i służb Europy Zachodniej i Ameryki Łacińskiej, nie wspomina dobrze nam znanych sadystów takich jak dzicz Rosji, przemysłowe fabryki śmierci Niemiec, skrytobójstwo Żydów, czy bestialski i głupi (bo atakują każdego kto im popadnie) islamskich terrorystów. Może nie pasowali do narracji, a może przekonania światopoglądowe go powstrzymywały. Nie wiem.
Gdy tylko komunizm pojawił się na świecie, w oparciu o Marksa, Lenina i Trockiego, głownie z wykorzystaniem Kominternu, a później stalinowskiego bolszewizmu, Ameryka, a w szczególności Ameryka Łacińska, stały się bardzo ważnym terenem indoktrynacji społecznej i ideologicznej, wówczas ZSRR, a teraz Rosji. I trzeba przyznać, robili to ze sporym powodzeniem od Meksyku, aż po Chile i Peru. Ostatecznie formalnie opanowali Kubę i Nikaraguę. Tam mieli swoje najsilniejsze bazy wojskowe i wywiadowcze.
Natomiast ideologiczne skażenie i bolszewickie metody walki, czy wojny psychologicznej, rozprzestrzeniały się na cały obszar łaciński – od Meksyku po Argentynę (bestialski morderca, tak ubóstwiany przez młode lewactwo, doktor Ernesto Che Guevara, był właśnie Argentyńczykiem).
Mamy więc pewność, że sowieckiej penetracji uległy też Gwatemala, Honduras, Nikaragua, a jak dzisiaj wyjątkowo wyraźnie widać, również Kolumbia i Wenezuela.
Amerykanie stosunkowo szybko rozpoznali niebezpieczeństwo, jakie niesie komunizm i wszelkimi sposobami starali śię zwalczać tę toksyczną ideologię. Chyba historycznie najważniejsze w walce były takie akty, jak tzw. Doktryna Trumana, prezydenta USA, czy znienawidzona przez bolszewików działalność senatora Josepha McCarthego.
Jak się te działania udały, widzimy dzisiaj, gdzie władze niektórych stanów, wpływowi politycy demokratyczni, spora część mediów i uniwersytetów, są niestety opanowane przez światowe lewactwo, kontrolowane przez Kreml.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zasadniczym celem bolszewików było szerzenie "robotniczej" rewolucji. W tym celu były prowadzone treningi wojskowe, oczywiście z jednoczesnym, typowym dla sowietów, praniem mózgów, by w końcu tworzyć silne oddziały partyzantki (guerrilla warfare), bojowe, lecz jednocześnie bezwzględne, brutalne i bestialskie.
Tam właśnie Roberto Saviano odnalazł najbardziej makabrycznie wytrenowane bestie i tu właśnie po raz pierwszy zetknąłem się z nazwą Kaibile [2]. Konkretnie w Gwatemali.
Podkreślę to stanowczo – mimo, że Saviano tego jednoznacznie nie wskazuje, mam pewność, że przywołana organizacja niby służb specjalnych, lecz faktycznych bestialskich, wysoko wytrenowanych terrorystów, którzy potem gremialnie przechodzili do meksykańskich karteli, to ludzie wytresowani tradycyjnymi metodami rosyjskich czekistów. W bardzo łagodnym stopniu mieliśmy w PRLu przykłady takiej tresury. Słabsze charaktery się poddawały i pod parasolem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, czy Ministerstwa Obrony Narodowej, tworzyły grupy krwawych bandytów, agentów i oficerów. Chyba najlepiej ich poznaliśmy przy makabrycznej martyrologii ojca Jerzego Popiełuszki.
W czasie tego spotkania zawodowców, w temacie okrucieństwa i bestialstwa przeróżnych narodów, jeden z szanowanych informatorów, wojenny weteran tak powiedział:
" - Proszę, najgorsi są tutaj. - Jego palec jest wycelowany w strefę Ameryki Środkowej. Rytuał został przerwany. Gwatemala, Wszyscy są zdumieni.
  • Gwatemala?
    Weteran wojenny odpowiada jednym słowem, nieznanym większości: Kaibile.
    Słyszałem tę nazwę w zeznaniach z lat siedemdziesiątych, teraz już jednak nikt jej nie pamięta.
  • Osiem tygodni – ciągnie brodaty żołnierz – osiem tygodni wystarczy i znika wszystko co ludzkie w ludzkiej istocie. Kaibile znaleźli sposób na wymazanie sumienia. W ciągu dwóch miesięcy można usunąć z ciała wszystko to, co odróżnia je od zwierzęcia, To, co pozwala mu odróżniać zło, dobro, umiar. Możesz wziąć świętego Franciszka i w osiem tygodni zrobić z niego kilera. Który potrafi rozszarpywać zwierzęta, przetrwać, pijąc tylko siki, i wybić dziesiątki istot ludzkich, nie przejmując się nawet wiekiem swoich ofiar.
    [...]
    Milczenie. Właśnie byłem świadkiem herezji. Po raz pierwszy paradygmat wrodzonego okrucieństwa został obalony.
    [...]
    Zabieram się do czytania. I odkrywam, że kaibile to elitarna jednostka antyrewolucyjna armii gwatemalskiej. Powstała w 1974 roku, kiedy zostaje utworzona szkoła wojskowa, która stanie się później Ośrodkiem do spraw Szkoleń i Operacji Specjalnych Kaibilów.
    [...]
    Według ich własnej definicji kaibile to "maszyny do zabijania" wyszkolone podczas mrożących krew w żyłach treningów, jako że męstwa należy dowodzić bezustannie, dzień po dniu, potworność po potworności. Picie krwi zwierzęcia, które dopiero co się zabiło, a potem zjada się je na surowo, wzmacnia kaibila, daje mu siłę.
    [...]
    Wśród najbardziej bestialskich rzezi przypomina się o tej w Las Dos Erres, wiosce w departamencie Peren, którą w dniach 6-8 grudnia 1982 roku zrównano z ziemią, mieszkańców zaś wymordowano [...]
    ... nie oszczędzili nikogo zabili mężczyzn, kobiety i dzieci, zgwałcili małe dziewczynki, wywołali poronienia u ciężarnych, strzelając, waląc je kolbami i skacząc im po brzuchach, powrzucali żywe maluchy do studni, albo pozabijali ciosami pałek, ..."

Nie dokończę reszty opisu. Czyż nie to samo działo się w Buczy i wielu innych miejscach na Ukrainie?
I przepraszam wszystkich, których wzburzyłem tym piekielnym opisem. Lecz trzeba zobaczyć czym jest ludzka bestia.
Powtórzę jeszcze raz – "Okrucieństwa trzeba się nauczyć. Nie rodzisz się z nim."
Lecz prawdą jest również to: - " ... w genetycznej spuściźnie narodów okrucieństwu przyznaje się honorowe miejsce."
Rezultat tych poszukiwań i przemyśleń jest taki, biorąc również pod uwagę narodowe motto Rosjan: - Szanują ciebie tylko wtedy, jak się ciebie boją, aby stworzyć kiedyś takie bestie, jak ci gwatemalscy kaibile, a dzisiaj jak widzimy, identyczne ruskie oddziały, nie walczące na frontach, tylko zabijające cywilów, potrzebne jest połączenie dwóch podstawowych czynników;
narodu z naturalnymi skłonnościami do okrucieństwa, z brakiem sumienia i współczucia, bo zwykły człowiek jest bez wartości wobec cara-I sekretarza-prezydenta, oraz naukowo przygotowanego szkolenia, treningu specjalistycznego, by odrzucić skórę człowieka i zamienić się w bestię.
I jestem pewien, że podwaliny pod taki trening przygotowano jeszcze w czasach carskiej Ochrany, a po roku 1917 bolszewiccy naukowcy i specjaliści opracowali schemat stworzenia bestii z człowieka. Maszyny do zabijania.
I nie działali tylko u siebie, lecz puścili instruktaż w świat, by skorzystał z tego Hitler, Mao Zedong, Pol Pot, Ho Chi Minh, idol lewackich idiotów Che Guevarra i islamscy terroryści.
Taki maksymalny efekt wyprania mózgów.
Jednak to nie koniec "odkryć" jakie odnalazłem we wspomnianej książce.
Zwrócę uwagę, że Roberto Saviano opublikował ją w 2013 roku. Nie było jeszcze inwazji na Krym. I dopiero wtedy urodziło się określenie "zielone ludziki". Należy więc założyć, że nic nie wiedział o działaniach Rosji. O ich bestialstwie.
Saviano skoncentrował się na narkobiznesie – najbardziej dochodowej branży na świecie – oraz na działalności karteli narkotykowych w Meksyku. Bestialstwo i oddziały nieludzkich zabójców odkrył jakby "przy okazji". Ja natomiast mam swoje rozważania dzisiaj, bo już ponad 100 dni przeżyłem bacznie obserwując masakrę jakiej dokonują Rosjanie na Ukrainie. Ciekawe, co dzisiaj Saviano by napisał...
Wprost w oczy rzuca się rozdział szósty tej książki. Nosi on wyjątkowo krótki podtytuł – "Z". A my właśnie bardzo dobrze poznaliśmy "Z" w kompletnie innych okolicznościach.
Takie jedno zdanie znalazłem:
Według zeznań niektórych świadków pojazd kilerów – z napędem na cztery koła – miał namalowaną na szybach charakterystyczną literę "Z". [1]
Od momentu napaści Rosji na sąsiada, widzieliśmy "Z" wielokrotnie: na czołgach, transporterach opancerzonych, helikopterach. Na mnie wrażenie zrobił rosyjski sportowiec, młody szczeniak z butną miną, kiedyś tak typową dla Hitlerjugend, w koszulce z wielkim "Z" na piersi.
Ale o co tu może chodzić? Gdy w Gwatemali dla kaibilów – wytresowanych bestii – zrobiło się za ciasno, przenieśli się przez północną granicę do Meksyku, kraju o wiele większego i lidera światowego narkobiznesu. I właśnie z nieustannych wojen między kartelami, szczególnie tymi znad Zatoki i tymi z Zachodniego Wybrzeża, wytworzyła się nowa bojowa armia – Los Zetas. [3]
"Los Zetas i kaibilów łączyły bardzo ścisłe relacje. Gwatemalczycy wyszkolili żołnierzy, którzy później zostali Los Zetas – "Z".
Los Zetas kuszą najbardziej bezlitosne strony organizacji przestępczych: wzięli to co najgorsze z jednostek paramilitarnych, to co najgorsze z mafii, to co najgorsze z narkobiznesu." [1]
Przypomnę jeszcze raz – to Las Zetas, to "Z" dzieje się w okolicach roku 2010.
A o czym może wtedy Saviano nie wiedział, a my dowiedzieliśmy się dopiero w 2014, wtedy też na drugiej półkuli powstaje Armia Wagnera, a także organizują się kadyrowcy.
Kolejny zbieg okoliczności?
Na koniec taka jeszcze smutniejsza myśl krąży mi po głowie.
Takich bestii w ludzkim ciele bolszewicy wyprodukowali może kilka, a może kilkadziesiąt tysięcy.
A na drugim biegunie, również bolszewickie dzieło długoletniej indoktrynacji: - ilu ogłupionych, zniewieściałych, leniwych, myślących wyłącznie o przyjemnościach i zabawie mężczyzn, a także takich samych, tylko bardziej wulgarnych i wrzaskliwych kobiet wyprodukowało te robaczywe i trujące lewactwo?
Miliony.
Rosja, państwo bezsprzecznie imperialistyczne, azjatyckie i zbójeckie, przez stulecia wypracowała cały różnorodny arsenał wojenny. Non-stop mamy do czynienia z wojną ideologiczną (tu zwyciężają), wojną propagandową, wojną wywiadowczą, demoralizowaniem elit przeciwnika korupcją olbrzymimi sumami.
I to wszystko oparte na głównym filozoficznym filarze: - szanują ciebie tylko wtedy, gdy się ciebie boją.
A czegóż można się bać bardziej jak nie bestii w ludzkiej skórze? Więc ich stworzyliśmy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
[1] Robert Saviano "Zero, zero, zero"; z włoskiego przełożyła Joanna Kluza, wydawnictwo Sonia Draga; 2014
[2] commons.wikimedia.org
[3] youtu.be
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 11416
sake3

sake2020

11.06.2022 14:29

Skąd ruskie bestialstwo? No chociażby  z programów państwowej rosyjskiej telewizji Rassija1  gdzie gwiazda programów  ,,na żywo'' ,oligarcha i proputinowski propagandzista W.Sołowjow rozprawia się z rzekomymi przeciwnikami Rosji i jej działań imperialnych.Prezenter znany z niebywałego chamstwa,agresji i gróźb poruszył ostatnio temat procesu dwu Brytyjczyków pojmanych przez Rosjan na Ukrainie. Zastanawiano się wspólnie z uczestnikami programu nad rodzajem śmierci która byłaby najboleśniejsza dla skazańców -zastrzelenie ,powieszenie czy może raczej poćwiartowanie? Uczestnicy mieli okazję również błysnąć swoimi pomysłami i błyszczeli przy wznoszonych okrzykach aprobaty i radości.Taki program jest transmitowany na cała Rosję,choć wątpię czy Rosjaie w ogóle wiedzą,że nie jest to wojna ojczyźniana,że to nie Ukraina którą goście ,,debaty''proponują utopić w krwi a oni są agresorem. Ten program ma olbrzymią oglądalność jak więc ma nie wyhodować bestii?
jazgdyni

jazgdyni

11.06.2022 15:30

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Skąd ruskie bestialstwo? No

@sake3
Cześć
Opisujesz, to co wyraźnie widać teraz. Natomiast historycznie, w sposób udokumentowany zapisami, takie bestialstwo widoczne już było za Iwana Groźnego, czyli wiek XVI. Są dokumenty, że w czasie wojny o Inflanty, dokonał rzezi w mieście Gulbene. (dziś Łotwa, albo Estonia).
Natomiast Rzeczpospolita poznała ruski krwawy bat dobrze, za Piotra I i za Katarzyny.
Lecz faktycznie masz rację - tak powszechnego zdziczenia całego narodu jeszcze nie widziałem. Tylko... uczciwie trzeba brać pod uwagę fakt, że Rosja, co wiemy od czasów księcia Patiomkina, jest najbardziej zakłamanym państwem na świecie. Więc niczego nie można być pewni. Chyba, że jest się głupawym Mikronem, lub zestrachanym Scholzem.
sake3

sake2020

11.06.2022 21:40

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @sake3

@jazgdyni......To jak Pan sobie wyobraża realizację projektu Eurazji jako przyszłego imperium niemiecko-rosyjskiego przy takim zastrachaniu kanclerza i dyżurującego dniami i nocami pod telefonem fircyka? Chyba będzie to tylko rosyjskie imperium od Władywostoku po Portugalię
jazgdyni

jazgdyni

11.06.2022 22:59

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @jazgdyni......To jak Pan

Projekt "Imperium" został skasowany po tygodniu wojny na Ukrainie. Co oznacza tylko tyle, że teraz Szkopy i Żabojady nienawidzą nas bardziej od Onuc.
A będzie jeszcze lepiej, bo PJK publicznie powiedział, że właśnie jest dobry moment o rozpoczęcie walki o reparacje od Niemiec.
Więc gnieść z zachodu za bardzo nie mogą, gdyż to klasyczna sytuacja złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma.
Będzie dobrze.
u2

u2

11.06.2022 23:12

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Projekt "Imperium" został

Szkopy i Żabojady nienawidzą nas bardziej od Onuc.
Dzisiaj słuchałem pani profesor z Francji, która w Arkadach Kubickiego mówiła, że historycznie Francuzi uważają kacapów za swoich sojuszników, bo walczyli z Francuzami przeciwko Niemcom i Austro-Węgrom.
PS. Pewnie nawet nie wiedzą gdzie znajduje się ta Ukraina, i dlaczego jeszcze nie poddaje się kacapom. Przecież oni chcą prowadzić swoje biznesy z kacapami, a nie z nimi wojować. Z kolei Niemcy historycznie również uważają kacapów za sojuszników, pomimo tego, że zawsze kończyły się te "sojusze" wojnami.
jazgdyni

jazgdyni

11.06.2022 23:32

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Szkopy i Żabojady nienawidzą

Dlatego NIGDY onucom, szkopom i żabojadom nie możemy zaufać. Gadać grzecznie, lecz w myślach traktować jak odwiecznych wrogów.
u2

u2

11.06.2022 23:47

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Dlatego NIGDY onucom, szkopom

onucom, szkopom i żabojadom nie możemy zaufać
Francuzi o tyle są groźni, że nie wycofują swoich biznesów z kacapii, a Macron legitymizuje Putlerka wisząc na słuchawce u tego ludobójcy. Niemcy mogliby odzyskać pałeczkę lidera, ale oni nadal sądzą, ze Ukraina w końcu przegra z kacapią, dlatego nie wspomagają Ukrainy tak jak by mogli, i jak powinni wspierać. Moim skromnym zdaniem to działalność kacapskiej agentur w Rajchu daje znać o sobie. Wyhodowali sobie wielu przychylnych polityków ze Szrederem i Merkel na czele. Scholz jest z SPD, czyli partii pro-rosyjskiej. Jest w trudnej sytuacji. W dodatku znane są jego anty-NATOwskie poglądy.
paparazzi

paparazzi

11.06.2022 19:19

Dobre parę lat temu byliśmy z mala grupa z USA w Gwatemala i w małym miasteczku przewodnik był tak spięty a to było widać jak by był pasterzem owiec okrążonych wilkami. Potem wynurzyło się wojsko, gęsiego z całym ekwipunkiem. Ludzie mieli mieszane uczucia pytając przewodnika ale on odpowiedział ze to rutynowe patrolowanie. Wtedy nie mialem pojecie o partyzantach w tym rejonie.
jazgdyni

jazgdyni

11.06.2022 22:52

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na Dobre parę lat temu byliśmy z

Przyznam się, że źle się czułem w Ameryce Środkowej od Meksyku do Panamy. Jest tam tylko jeden cudowny kraj, gdzie można być spokojnym. To Costa Rica. Ale tam zaplątałem się w autentycznej dżungli.
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 16:33

Ten konflikt, jakby nie patrzył, ma zbawienny wpływ na naukę. Znów zaczynają się liczyć w nauce konkrety, a nie lewackie bzdety. 1. "Brytyjskie Ministerstwo Obrony kupiło pierwszy komputer kwantowy" 11/06/2022: filarybiznesu.pl Więcej o tym cacku: "ORCA Computing is a UK company with completely new approach towards quantum computing based on a proprietary quantum memory technology. Not only does ORCA’s memory solve photonic scaling challenges, it allows photonic machines to be built from optical fibre and telecoms components, allowing on-premises, room temperature and rack mounted quantum systems. ORCA's PT-1 series interferometer systems can be used for machine learning and QUBO where the PT-1’s fast clock speeds provide an efficient quantum-classical interface for fast variational quantum algorithms." 2. thequantuminsider.com Jak widać nie jest to jakieś aj waj niedostępne dla nieamerykanów. A kiedy będzie "Polska inwestuje w nowy komputer kwantowy marki Mera Błonie"? Pytam, bo wydaje się obecnie na wszystko, a najlepiej idzie na ślepe i głuche mięso armatnie w formie kilku nowych dywizji (w sam raz dla termobaryków i bomb kasetowych, których Ruscy użyją tysiące jak w Mariupolu i Siewierodoniecku). ;) PS: Dlaczego polskie zakłady nie mogą wypełniać czymś skorup dla Toczek, żeby Ukraińcy mieli czym strzelać na tyły ludobójców? Wtedy zbędne będą te całe chochole tańce z wysyłaniem nowego sprzętu NATO.
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 16:38

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Ten konflikt, jakby nie

Dlatego, że dba się o niekształcenie inżynierów na zamówienie zakładów. Młodzi zresztą na myśl, że będzie matematyka, idą na zmywak. Przecież wie Pan, że kadry dla danej dziedziny przemysłu muszą być głaskane przez parę pokoleń, aby był skutek. Kadry inżynierskie i zarządzające. Po tym ostatnim wyrazie słabo mi się zrobiło. :)
u2

u2

13.06.2022 16:47

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Ten konflikt, jakby nie

A kiedy będzie "Polska inwestuje w nowy komputer kwantowy marki Mera Błonie"?
Już dawno inwestuje miliony :
kopalniawiedzy.pl
youtube.com
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 16:53

Dodane przez u2 w odpowiedzi na A kiedy będzie "Polska

Tak jak inwestuje w atom. Jedna elektrownia, sądząc po wydanej kasie już pracuje.
u2

u2

13.06.2022 17:11

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Tak jak inwestuje w atom.

Nie masz pojęcia o budowie dużych elektrowni atomowych, więc się nie wypowiadaj tonem mentora :-)
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 18:18

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Nie masz pojęcia o budowie

Jasne, no to napisz ile kosztuje jeden blok ( do wyszukania w internecie) i ile już wydano kasy( Jak wcześniej). O fuzje jadrowa i jakie neutrony do tego się nadają nie pytam.
u2

u2

13.06.2022 18:21

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Jasne, no to napisz ile

jakie neutrony do tego się nadają nie pytam
Nie znasz podstaw, więc resztę też sobie odpuść baranie :-)
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 18:24

Dodane przez u2 w odpowiedzi na jakie neutrony do tego się

A o neutrony się pytalem, nawet w wiki nie możesz znaleśc? Proszę podać ceny, o ktore prosiolem.
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 17:54

Dodane przez u2 w odpowiedzi na A kiedy będzie "Polska

W każdym razie, Panowie, zdanie "brytyjski komputer kwantowy działa, a polski komputer kwantowy nie pracuje" jest zdaniem prawdziwym.
u2

u2

13.06.2022 18:02

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na W każdym razie, Panowie,

jest zdaniem prawdziwym.
No niekoniecznie, Enigmę dostarczyli Anglikom Polacy, i wnieśli ogromny wkład w jej rozszyfrowanie. Co prawda przez dekady przedstawiano Polaków jako szpiegów niemieckich, patrz powieść Roberta Harrisa (nie mylić z Thomasem Harrisem), ale w końcu nawet krewniak legendarnego Alana Turinga to przyznał :-)
dzieje.pl
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 18:13

Dodane przez u2 w odpowiedzi na jest zdaniem prawdziwym.

Nie rozumiemy się. Zapytam inaczej. Gdzie stoi ten mityczny polski komputer kwantowy, z którego mógłbym dziś po 22:00 (taryfa nocna) skorzystać do przeprowadzenia niezbędnych obliczeń? We Wrocławiu?
u2

u2

13.06.2022 18:23

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Nie rozumiemy się. Zapytam

Gdzie stoi ten mityczny polski komputer kwantowy
To jest właśnie ta polska Enigma. Przekonasz się dopiero kiedy wielka wojna światowa, która już wybuchła, przejdzie w decydującą fazę :-)
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 18:32

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Gdzie stoi ten mityczny

Miejmy tylko nadzieję, że stanie się to jeszcze za naszego życia, choć wiary nie dam. A tymczasem szykuje się jeszcze lepszy skok technologiczny. Nie wiem jak go nazwać, "bozonika"? komputerswiat.pl "Osiowy bozon Higgsa podobnie jak bozon Higgsa jest cząstką elementarną stanowiącą podstawowy budulec świata. W odróżnieniu jednak, od swojego najbardziej znanego krewniaka, posiada on moment magnetyczny. Jego teoretyczne istnienie wykorzystano już wcześniej do wyjaśnienia ciemnej materii, która objawia się nam poprzez potężną grawitację. Teraz jednak pierwszy raz osiowy bozon Higgsa udało się zaobserwować w rzeczywistości. Dokonała tego międzynarodowa grupa naukowców pod kierownictwem prof. Kennetha Burcha z Boston College w USA. Ich odkrycie opisano w magazynie "Nature". W odróżnieniu jednak od bozonu Higgsa, którego byliśmy w stanie zaobserwować w 2012 r. tylko dzięki drugiemu i niezwykle zaawansowanemu Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów w CERN, odkrycie jego magnetycznego kuzyna nie wymagało bardzo skomplikowanej aparatury. Wielkość tych fal, które pojawiają się powyżej temperatury pokojowej, może być modulowana w czasie, tworząc osiowy tryb Higgsa. To właśnie w nim możliwe było zaobserwowanie nowej cząstki. Pomimo przewidywań fizyków, obserwacja osiowego bozonu Higgsa była dla zespołu zaskoczeniem i spędzili rok, próbując zweryfikować swoje wyniki, powiedział Burch." To już robi wrażenie: "Znaleźliśmy osiowy bozon Higgsa za pomocą eksperymentu optycznego przeprowadzonego na stole o wymiarach około 1 × 1 metr, skupiając się na materiale o unikalnej kombinacji właściwości. Użyliśmy tritelluridu ziem rzadkich RTe3 — materiału kwantowego o wysoce dwuwymiarowej strukturze krystalicznej. Elektrony w RTe3 samoorganizują się w falę, w której gęstość ładunku jest okresowo zwiększana lub zmniejszana."
u2

u2

13.06.2022 18:44

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Miejmy tylko nadzieję, że

choć wiary nie dam
Pod koniec życia Cz. F. Klimuszko (1905-1980) prezentował swoje umiejętności i wizje na forach międzynarodowych. Przeszłości nie można zmienić, przyszłości również. Choć w filmie Spielberga pt. "Park Jurajski" było o mięsożernym dinozaurze, którego nigdy nie było, a wkrótce archeolodzy znaleźli jego szkielet. :-)
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 18:55

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Miejmy tylko nadzieję, że

@Imć Waszeć Zastanawiające jest to, ze prędzej znaleziono cząstkę bez momentu magnetycznego, a więc prawie nie oddziałująca z otoczeniem i do detekcji wymagającą olbrzymich czujników, dopiero potem posiadającą moment magnetyczny?
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 19:22

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Zastanawiające jest to, ze

@Czesław2 rozmawialiśmy już kiedyś o tym. Po prostu nikt się jej nie spodziewał znaleźć i nie szukał, bo był oślepiony majestatem Modelu Standardowego. Typowe zjawisko w nauce. Ale teraz już pójdzie z górki i rzeczywiście zaczyna się Nowa Fizyka. Słyszał Pan może o ciekawym wytłumaczeniu strzałki czasu? Bodaj Leonard Susskind zauważył, że może być to wynikiem niesymetryczności w ewolucji fraktalnej, czyli w takich układach dynamicznych, które zawierają chaos deterministyczny. To ten rodzaj niesymetryczności, który pojawia się też przy badaniu algebr Lie'go. Jest to już daleka abstrakcja, bowiem w przypadku procesów fizycznych zabawa we wzory kończy się na dostatecznie małej skali, gdzie np. górę biorą efekty kwantowe, albo jeszcze mniejszej gdy znika przestrzeń i czas. Cały czas nie mamy wytłumaczenia tego zjawiska, bo najczęściej w fizyce króluje "spojrzenie całościowe" na zagadnienie. Przykładowo równania Einsteina (grawitacja), to zwykłe równania różniczkowe cząstkowe z czasem jako parametrem. Tymczasem od dawna wiadomo, że w zależności od siły grawitacji zmienia się miara czasu. W krytycznym przypadku czarnej dziury czas liczony zewnętrznie staje w miejscu. Nie trzeba być jednak Einsteinem żeby zauważyć, że w takim przypadku gdy zmiany czasu (pochodne po czasie) ustają i wynoszą już zero, to mamy jakąś osobliwość. A nie jest to owa mityczna osobliwość w centrum czarnej dziury, tylko dopiero horyzont zdarzeń. Kiedyś zwracałem uwagę na super prosty fakt, że w całym czasie zapadania się grawitacyjnego gwiazdy, w jej centrum wypadkowa siła grawitacji wynosi ZERO. Jak to więc jest możliwe, że po zapadnięciu nagle wszyscy uważają ją za nieskończoną? Niedawne obserwacje fal grawitacyjnych i zderzeń czarnych dziur oraz gwiazd neutronowych wskazują, że mogą one mieć ze soba więcej wspólnego niż nam się wydaje. Niektórzy mówią już o wewnętrznym horyzoncie zdarzeń gwiazd neutronowych: cnet.com W zwykłej arytmetyce z parametrycznym czasem jest to niemożliwe, ale co by było gdyby materia doprowadzana do skrajnych stanów gęstości po prostu podlegała unifikacji oddziaływań i odpychający elektromagnetyzm upodobniał się do przyciągającego zachowania gluonów? Przecież w tej "walce" gdzieś musi być zero, wyrównanie, nieprawdaż? No więc jeśli super gęsta forma materii niszczy przestrzeń i czas, to jaki sens ma pisanie równań parametryzowanych przestrzenią i/lub czasem dla tych zjawisk i przekraczających tę barierę w celu ich wyjaśniania? Coś mi tu wyraźnie zgrzyta.
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 19:39

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @Czesław2 rozmawialiśmy już

Znam podstawy fizyki ciała stałego, nie na tym poziomie jednak. Poprzedniej dyskusji nie pamiętam, może przeoczyłem. Rozumiem Pana, zmienna to jest zmienna i nie może być tak, że ona rzeczywistość "mierzy" tylko w ograniczonym zakresie.
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 20:06

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Znam podstawy fizyki ciała

"ona rzeczywistość "mierzy" tylko w ograniczonym zakresie." - otóż to. Tu znajduje się wyjaśnienie "osobliwości". W drugą stronę jest jeszcze gorzej. Mamy równania różniczkowe, które niemal idealnie opisują rzeczywistość, ale jednocześnie efekty kwantowe od pewnego momentu nie pozwalają nam tego dokładnie policzyć. Chyba podczas dyskusji Hawkinga z Penrosem padł ten argument "o dziwności" świata opisywanego matematycznie. Swoją drogą fenomen diagramów Feynmana i wyjaśnienie jego zagadkowej stosowalności nadal czeka na swojego Einsteina.
u2

u2

13.06.2022 19:50

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @Czesław2 rozmawialiśmy już

Przecież w tej "walce" gdzieś musi być zero, wyrównanie, nieprawdaż?
No nie, zero absolutne nie jest możliwe. Dlatego zero to tylko przybliżenie rzeczywistości. Zero w przyrodzie nie występuje.
Pers

Pers

13.06.2022 19:56

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Przecież w tej "walce" gdzieś

@u-bocik
//Zero w przyrodzie nie występuje.//
Występuje, jesteś tego przykładem.
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 19:58

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Przecież w tej "walce" gdzieś

Jeżeli nie zakłada się ciągłości funkcji i warunków początkowych/brzegowych, to życzę szczęścia przy liczeniu równań różniczkowych. Jest taka możliwość, ale ona zakłada ciągłość w pewien sposób wyższego rzędu (ciągłość funkcjonałów nad przestrzenią funkcji próbnych, najczęściej gładkich i o ograniczonym nośniku).
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 20:05

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Jeżeli nie zakłada się

Na jakiej niby podstawie mielibyśmy oceniać w tych skrajnych warunkach punkty nieciągłości? Może one są w miejscu, gdzie ujawniają się nieznane dotąd właściwości materii?
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 20:06

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Na jakiej niby podstawie

"gdzie ujawniają się nieznane dotąd właściwości materii" to oznacza istnienie innego modelu.
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 20:12

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na "gdzie ujawniają się nieznane

No właśnie, modelu. Model musi w takim razie korygować obserwacje czy weryfikacje, jakby tego nie nazwać i robi się perpetuum mobile.
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 20:25

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na No właśnie, modelu. Model

Nie. Model musi wyjaśniać te odstępstwa od równań. Musi nadążać za obserwacjami, czyli zmieniać się. Nie może być tak, że model zastępuje rzeczywistość, a to co znajdziemy w modelu, to od razu będzie też gdzieś w rzeczywistości. To właśnie nie działa.
Czesław2

Czesław2

13.06.2022 20:32

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Nie. Model musi wyjaśniać te

Tak, tylko mnie chodziło o to, ze coś musi być wiarygodne, jeśli obserwacje są niewiarygodne, nie odzwierciedlają "rzeczywistości", gdyż czas i przestrzeń w miejscu powstania danych obserwacyjnych są "zniszczone" to czemu wierzyć?
Czesław2

Czesław2

16.06.2022 11:16

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Nie. Model musi wyjaśniać te

@Imć Waszeć Były jednak przypadki, że to właśnie model spowodował odkrycie w rzeczywistości nieznanych i nieobserwowanych cząstek których istnienie przyjęto na matematyczną ( model) wiarę. Ponawiam moje zdanie, że błądzimy, nie mając pewności ani co do modelów, ani co do obeserwacji.
u2

u2

13.06.2022 20:12

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Jeżeli nie zakłada się

Jeżeli nie zakłada się ciągłości funkcji i warunków początkowych/brzegowych
Miałem RR, czyli równiania różniczkowe z prof. Wojciechem Żakowskim, ojcem dziennikarza Jacka Żakowskiego, z Collegium Civitas z PKIN. Otrzymałem ocenę 4,5 (max 5). Było jakieś dziwne zadanie na egzaminie, które do końca nie rozkminiłem. Jednak różniczki są decydujące w opisie współczesnego świata.
PS. Jednak holistyczne widzenie świata różni się nieco od różniczek. Tak Achilles nigdy nie dogoni żółwia :-)
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 20:29

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Jeżeli nie zakłada się

"Achilles nigdy nie dogoni żółwia" to jest właśnie obraz tego co się dzieje, gdy liczymy równania ruchu w kierunku na czarną dziurę. Oczywiście patrząc z orbity. Gdy liczymy dla układu odniesienia związanego ze spadającym na czarną dziurę ciałem, to wyniki będą inne. W szczególności przekroczymy horyzont zdarzeń w skończonym czasie i część fizyki wokół nas pp. nadal będzie się zgadzać. Świat na zewnątrz natomiast zacznie pędzić do kresu.
u2

u2

13.06.2022 20:32

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Achilles nigdy nie dogoni

Świat na zewnątrz natomiast zacznie pędzić do kresu.
No właśnie, z doświadczenia wiem, że kresu nie ma. Jak by się hitlerki nie biesiły, to świata nie zniszczą :-)
Imć Waszeć

Dark Regis

13.06.2022 20:36

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Świat na zewnątrz natomiast

U mnie ślimak bezmuszlowy też sądził, że kresu nie ma, a kapusta śpiewem mami jak Lorelei. Niestety, wlazł na niebieskie kulki i jego świat już rano był się skończył. Wielu ludziom się wydaje, że złapali za nogi Boga, a przynajmniej, że siedzą mu przy uchu i nadają. Po paru latach przychodzi weryfikacja jak te niebieskie kulki. No ale ile można naszkodzić innym pod tym pretekstem....
u2

u2

18.06.2022 19:30

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na U mnie ślimak bezmuszlowy tez

U mnie ślimak bezmuszlowy
A u mnie po deszczu wyłażą ślimaki muszlowe. W czasach PRL-u zbieraliśmy je w wiadra i sprzedawaliśmy dla żabojadów.
PS. Właśnie oglądam PiP szoł na Polsacie. Gawariat Broniek, Liesiu, Wałdi i Gugałow. Lepsze od nocy kabaretowej, na której niedawno byłem :-)
EsaurGappa

EsaurGappa

14.06.2022 00:52

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @Czesław2 rozmawialiśmy już

Zabawa z cyframi jest taka fascynująca,można budować bez końca horyzonty,pastwiska i oazy słów by ućieleśnić to co jest pierwsze ostatnie zero.Czy znajdzie się choć jedno dziecko które potrafi zajrzeć matematyce prosto w oczy i powiedzieć że jest całkowicie podległa miłości.Pradawne instrumenty ewolucji przemysłowej, oddziałują na centralny układ nerwowy,stary świat U m i e r a .Nowy jeszcze się nie narodził,gdy Bóg malował matematykę zapewne myślał o miłości,jednak gdy spojrzał na swe dzieło zaświergotały mu w sercu namiętnie cyfry zatańcował czas otworzyła się dziura bez dna.
jazgdyni

jazgdyni

14.06.2022 03:18

Dodane przez EsaurGappa w odpowiedzi na Zabawa z cyframi jest taka

@Esaur Gappa
Cześć
Jakże dobrze Ciebie rozumiem. I w pełni zgadzam śię.
Pozdrawiam
jazgdyni

jazgdyni

14.06.2022 03:16

@Imć Waszeć
Cześć
Nie mam Ci tego za złe, że strollowałeś mój tekst. Po prostu już taki jesteś. Masz dużą wiedzę, lecz jesteś, co nazywam, naukowym detalistą. Czyli mądrym gościem strasznie przywiązanym , w Twoim wypadku do autostrady, a nie ścieżki, swojego toku rozumowania. Dlaczego detalista? Bo znowu się podnieciłeś kolejnym detalem, jak odkrycie nowego bozonu.
Śledzę z uwagą i fascynuje mnie profesor Dragan. Kto wie, czy obecnie nie najwybitniejszy na świecie fizyk kwantowy. Dlaczego? Bo on jest w gronie tych paru osób ( może pięciu, może siedmiu), którzy pojmują o co chodzi z kwantami i ma śmiałość powiedzieć, że to może być g. warte i rzeczywistość jest kompletnie inna i może kiedyś wymyślimy coś zupełnie innego. Powiedział też, że obecnie w zakresie nauk ścisłych, wszyscy dali się uwieść matematykom, więc robią wszystko, byleby tylko pasowało do modelu. Na przykład ciągu zer i jedynek.
Dragan jest szczery aż do bólu i to nie jego jakaś taktyka, tylko jego "nieszczęście" - jest, nie wiem dokładnie w jakim punkcie, autystykiem, na pograniczu aspargera, czy nawet autentycznym sawantem nowego typu, co nie tylko ogarnia bezmyślnie każdy szczegół, ale też potrafi zbudować syntezę swoich spostrzeżeń i wizji. To powoduje, że jako naukowca, co jest nielicznym wyjątkiem, oprócz podstawowego pytania =jak=, dręczy go pytanie =dlaczego=. Więc mamy tu, co można porównać z Eisteinem, Bohrem, czy Feynamanem, połaczenie nauki z filozofią. A dla mnie tylko taka postawa znamionuje pełnego naukowca. Dragan jest i szczery i otwarty i każdemu zainteresowanemu nauką radzę go słuchać. Mamy dzisiaj to szczęście, że ważne, a nawet przełomowe wykłady dostępne są dla każdego, kto tylko ma dostęp do Internetu i polecanych podkastów YT. To właśnie dziejący się przełom komunikacyjny i edukacyjny, którego większość jeszcze nie zauważa.
Wspomniałeś chaos deterministyczny, dynamikę nieliniową, fraktale, itd., czyli zakres fizyki, którą fasynuję się dokładnie od 20 lat, kiedy musiałem zgłębić filtry Kalmana. I jak typowy naukowiec, rzuciłeś te zagadnienia, tak, jakbyś nigdy nie słyszał ode mnie o tej mojej fascynacji i też zajmował się tą dziedziną od dawna. Typowe...
Roger Penrose, noblista; fizyk i matematyk na szczęście również jest filozofem. Więc podobnie, jak ja usiłowałem dociec, czy bestialstwo jest zapisane w chromosomach człowieka, wszystkich ludzi, czy konkretnego narodu, Penrose też docieka spraw ludzkich i nawet starając się odpowiedzieć, jak w głowie rodzi się myśl, używa teorii kwantowych. I właśnie taka nauka najbardziej mi się podoba - wychodzenie poza obszary dotychczasowej wiedzy. Zadawanie pytań tam - "gdzie jeszcze rozum nie sięga".
Imć Waszeć

Dark Regis

14.06.2022 20:35

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć

@jazgdyni. Jestem gotów do popełnienia na moim blogu kolejnego tekstu. Będzie to podsumowanie ostatnich pięciu lat na NB. Kiedyś obiecałem, że dobiorę się w końcu do tematu crypto, do szyfrowania, komunikacji i do Darknetu. Tak się stanie. Nawiasem mówiąc Darknet powstał na bazie/kodach sieci P2P z końca lat 90'. Wtedy popularność zdobyły sieci wymiany plików jak Emule, Kazaa, Edonkey. Policje świata ścigały tam piratów udostępniających najnowsze instalki, Windę, Office, Photoshopa i takie tam. Mieli łatwe zadanie, bo z każdym fragmentem kontrabandy wiązał się konkretny numer IP. Zaszyfrowano więc protokół wymiany oraz routingu i dodano nowe cechy, takie jak możliwość płacenia. Rozwinęły się internetowe sklepy. Potem pojawiły się kryptowaluty, które są wyabstrahowaniem i twórczym rozwinięciem idei wartościowych "itemów" i kart z gier CCG (Collectible Card Games): en.wikipedia.org U zarania w celu wymiany tych dóbr leżała platforma, czyli gra lub portal społecznościowy, oraz rodzaj koperty elektronicznej, podpisu, sumy kontrolnej albo szyfrowania. Potem komuś do głowy wpadł pomysł, żeby "itemy" móc przenosić pomiędzy platformami, czyli móc wyprowadzić do obrotu poza grą lub platformą. Działo się to w czasach mojego hasania po Second Life. Wtedy też zainteresowałem się procesami stochastycznymi po to, żeby móc stworzyć w oparciu o Second Life coś w rodzaju "kraniku" - usługi pozwalającej na samofinansowanie swojego działania z części tego, co wpłacą do systemu gracze. Wzór brałem z eSeLowych gorących krzeseł i tysięcy znudzonych ludzi kiwających tam tylko nogami. Potem się znudziłem, długo nie wracałem do tematu, aż wreszcie zobaczyłem, że to wszystko, te właśnie pomysły zostały tak czy owak zrealizowane, rozwinęły się w tokeny NFT i giełdy wymiany typu Binance. Mówi się o ekosystemach kryptowalut. teraz uczelnie kształcą do tego typu poruczeń specjalistów, zaś specjaliści masowo produkują miraże. Dla mnie już kilkanaście lat temu pachniało to jak niezły szwindel, ale dopiero teraz zobaczyłem jakie to jest bagno i jak wciąga ludzi. Dlatego czas coś z tym zrobić i myślę, że temat crypto stanie się zaczątkiem merytorycznej dyskusji na ten temat. Interesujące jest tu wszystko, zarówno aspekt techniczny, stojąca za tym teoria, jak i humanistyka, w tym społeczne konsekwencje, a także AI. Sztuczna inteligencja to już nasza rzeczywistość, a teraz czas się zastanowić w jaki sposób może ona naprawiać, a nie dalej psuć ludzkość. W jednym z paneli chcę się zająć zagadnieniem Arch Nemesis, czyli złośliwej a nawet po prostu złej AI, która wg mnie będzie działać wręcz zbawiennie na ludzką inwencję i solidarność. PS: Proszę zauważyć, że te postulaty, które podaje się przy definiowaniu koncepcji Web 3.0, odpowiadają dokładnie projektowi Darknetu. Aby ludzkie działanie ukierunkować na czynienie dobra potrzeba tu jeszcze złośliwego i nieprzejednanego arbitra. Klasyczna kasta nie wyrobi przy dużym Sps (Scam per second).
jazgdyni

jazgdyni

16.06.2022 06:19

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni. Jestem gotów do

@Imć Waszeć
"U zarania w celu wymiany tych dóbr leżała platforma, czyli gra lub portal społecznościowy"
Tak dokładnie było. Zaczęło się od gierek (w moim wypadki ten tenis, czy pingpong, a nieco potem Pacman), a pierwszy portal społecznościowy to u nas oczywiście Nasz Klasa. Wtedy jeszcze to wszystko traktowano jako zabawę i gadżety i mało kto rozmyślał, do czego osobiste komputery doprowadzą. Chyba krok następny to była poczta.
"...dobiorę się w końcu do tematu crypto, do szyfrowania, komunikacji i do Darknetu" 
To akurat obszary których się boję, nie lubię i unikam. Już karty kredytowe mnie niepokoją i mam tu pewną nieufność. A już  bitcoiny, czy tolkeny to instrumenty diabła. Jako klasyczny hardwarowiec ufam w pełni tylko złotu, ziemi, posiadłości, nieco mniej kamieniom i dziełom sztuki (u nas nie ma uczciwego rynku), a jeszcze nieco mniej papierowym pieniądzom. Natomiast ten drugi koniec - bitcoiny i tym podobne - to klasyczne narzędzia przestępstw i spekulacji. I chyba jestem już za stary, by takie pryncypia zmienić.
A do Twojej "miłości" do kodowania, czy kryptowania mam bardzo daleko, bo zatrzymałem się na ASCII, wtedy kiedy jeszcze nie było zawodu informatyka, a elektronik dorastał do Fortranu i Basica.
Wytłumacz "koncepcję Web 3.0". Bo jeśli to jest to, co myślę, czyli w końcu coś co musi nadejść - nowa, "czysta i otwarta" sieć, konkurencja dla internetu i całego GAFA,  czy GAFAM.
AI, czy SI, to bardzo poważny problem filozoficzny, a nie naukowy. Najpierw trzeba stworzyć "Regulamin", czyli w pełni rozszerzony zbiór - prawa (albo etyka) robotów Asimova (można uwzględnić krytykę Langforda). Nie uważam algorytmów urządzeń samouczących się za sztuczną inteligencję, tak jak i przejście testu Turinga. To stanowczo za mało.
Pozdrawiam
Imć Waszeć

Dark Regis

16.06.2022 19:33

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć

@jazgdyni, Web 3.0 to będzie decentralizacja Internetu, która będzie pozwalała każdemu na Internecie zarabiać i sprzedawać swoje usługi. Bez pośrednictwa wielkich korporacji i prawdopodobnie, a może nawet "przy pewnych uwarunkowaniach geopolitycznych na pewno" bez pośrednictwa wielkich banków. Kryptowaluty są właśnie takim narzędziem pozwalającym podczas sprzedaży rzeczy w Internecie pozbyć się nie tylko nadzoru jakiegoś "uznanego banku" (i płacenia mu za to), ale wręcz pozwalają na osobistą "produkcję pieniądza" w procesie twórczym (pieniądz wyraża wartość towaru, nigdy odwrotnie). Weźmy np. te tokeny. Każdy artysta, żeby płacić innemu twórcy w Internecie za materiały lub usługi, będzie teraz mógł to robić czymś w rodzaju "udziałów w swojej produkcji". W efekcie finalnym, czyli gdy dojdzie do stworzenia zasponsorowanego dzieła, obrazka, muzyki, moda, gry, taki sponsor otrzyma odpowiednią ilość kryptowaluty lub tokeny NFT, z którymi będzie mógł iść na inne portale i je tam przehandlować. To jest właśnie ta moja idea "zapisów i monet w wirtualnym mieście". Zapisy to taka "waluta lokalna", która z racji małego zasięgu nie potrzebuje reprezentacji w formie fizycznej, żeby transakcje mogły się dokonywać. Zaś monety, które może "bić" tylko elita userów "lokalnego miasta", dadzą się już wywieść za jego granicę. Stąd będą bardziej wartościowe niż zapisy mimo tej samej wartości. Tak jak z akcjami na giełdzie. Same akcje są OK, ale nie wnoszą w zasadzie nic do portfela kiedy leżą lub obraca się nimi w ramach tej samej giełdy, ale już dywidendy lub akcje preferencyjne pozwalające na przejęcie części kontroli nad firmą, to już konkretna rzecz, która da się wszędzie sprzedać. Podobnie byłoby tutaj na NB, gdybyśmy za pisanie artykułów i komentarz byli nagradzani lokalnymi pieniędzmi (zapisami), zaś ci najwartościowsi, najaktywniejsi, bądź z innej przyczyny (losowo nagradzani dla reklamy i ściągnięcia nowych autorów) obsypywani kasą, mieliby dodatkowo możliwość "spieniężenia" jej w formie właśnie NFT tokenów "bitych" tu lub pozyskiwanych inną drogą. Dodatkowo gdyby uczestnictwo tutaj wiązało się nie tylko z płaceniem nam, lecz także z formą "uiszczania podatków" (albo kar za głupotę;), to mielibyśmy właśnie coś w rodzaju usługi Web 3.0. Takiej internetowej enklawy rządzącej się własnymi prawami i komunikującej się, w rozmaity sposób współdziałającej, a nawet rozliczającej się z innymi enklawami, które nie miałyby wpływu na wartość naszej waluty i vive versa. Dlatego właśnie, co często powtarzam, nie ma sensu jakoś usztywniać lub normować takich "walut wewnętrznych" (zapisów), bo to ma sens mniej więcej taki, jak kupowanie złoma z Niemiec za kartofle na Podlasiu, i ta sama transakcja ale w Gdyni. Tego się nie porównuje, bo gdyby wymusić na całym świecie stałe ceny wszystkiego, to w ogóle znika potrzeba handlu. W tym sensie zapisy są jedynie wyrażeniem wartości tego czym jest "miasto/enklawa", w przypadku bloga popularność, cytowalność, kliknięcia i te sprawy.
Imć Waszeć

Dark Regis

16.06.2022 20:19

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni, Web 3.0 to będzie

Teraz sprawy bardziej techniczne, co w sumie jest znacznie bardzie interesujące. To jest powrót do przeszłości, do końca lat 90-tych, do tego czym było kiedyś Wired i Hotwired, webziny, czaty, darmowe poczty, komunikatory typu ICQ i wieczne walki przeglądarek. Do pełnej wolności przekonań w Internecie. Z technicznego punktu widzenia chodzi o środowisko z jeszcze większym bezpieczeństwem danych, większą prywatnością, a jednocześnie swego rodzaju reprezentowalnością by możliwe były transakcje i niemożliwe scamy, skalowalność, decentralizacja, niektórzy mówią "płacenie" jako "login". Itp. proszę zobaczyć artykuł w Wiki albo w innym miejscu. Jak wspominałem wkrótce potrzebny będzie rodzaj e-sądu, e-szeryfa, trudne do zniszczenia i spenetrowania przez złodziei i służby repozytorium danych, które zapewni możliwość skutecznego dochodzenia swoich praw, ale bez ujawniania danych wrażliwych. Dużo zagadnień i jest to dyskusja na miesiące. Każdy ze znawców będzie zresztą miał własny punkt widzenia i własne preferencje. Jeśli chodzi o stan obecny, to nie jest Web 3.0 tylko forma dzikiej globalizacji i jak widać z fatalnymi skutkami dla tysięcy ludzi. jest to całkowite odejście od koncepcji enklaw i narzucenie na wszytko siatki przypominającej szulerska giełdę. Chodzi mi o wymienialność kryptowalut na tzw. rynku, Doprowadziło to już do trzech krachów i paru baniek i doprowadzi do następnych, bo jedyne co świta w umysłach graczy spekulujących, to jeszcze więcej tego samego. Jeszcze więcej integracji i "europeizacji" ma być remedium na wszystko. Mami się im we łbach ekosystem kryptowalut na podobieństwo globalnych notowań akcji, Nasdaqa, którymi można globalnie mieszać i skubać leszczyny. Soros to ich idol. Zamiast decentralizować tworzy się pomysły na jakieś stablecoiny, które z jednej strony mają niby gwarantować stabilny kurs względem realnej światowej waluty, a z drugiej pozwolą skarbówkom każdego kasować za byle transakcje niezależnie od tego jaki to ma realny sens. Np. za sprzedaż jakiegoś miecza w jednej grze, gdzie płacący daje postać w innej grze w rozliczeniu. Tymczasem stablecoin o nazwie Luna, to była wtopa stulecia. Jak pamiętamy Amber Gold też miał gwarantować stały zysk i przechowanie wartości złotówek Polaków na wypadek kryzysu, a co może być stabilniejsze dla spekuły niż złoto? Aby powiedzieć więcej musimy niestety przejść przez trochę matmy i informatyki. Mówiliśmy już o tym kiedyś, gdy pokazałem zdjęcie koszulki zadrukowanej formułami Gentzena - definicją Solidity, czyli takiego prostego języka programowania opartego na JS, w którym tworzy się tzw. smartcontracts. To jest rdzeń pomysłu na Blockchain (Ethereum). A tak ogólnie jest to prościzna, tylko trzeba (jak z każdą wiedzą) zaliczyć kilka lekcji wprowadzających. 1. businessinsider.com.pl 2. mlodytechnik.pl
jazgdyni

jazgdyni

18.06.2022 19:10

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Teraz sprawy bardziej

@Imć Waszeć PILNE
Masz jakąś wiedzę o System Aladdin? To jest chyba najgorsze przekleństwo, gdzie darknet nie umywa się do tego.
Imć Waszeć

Dark Regis

19.06.2022 00:23

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć PILNE

1. W kwestii procesorów RISC-V: pl.wikipedia.org Trzeba wygooglować sobie "co to RISC?" (w przeciwieństwie do CISC, jak Intel, AMD, ARM. Jest też MIPS: pl.wikipedia.org Chodzi o to, żeby ujednolicić procesory we wszystkich urządzeniach i zastosowaniach, a nie bawić się w ciągłe rozbudowywanie rozkazów jak w Intelu. Zwracam uwagę, że Intel Core I3-I12 (chyba najnowszy), to coraz większe zestawy rozkazów: AES, AMD-V, AVX, AVX2, FMA3, MMX(+), SHA, SSE, SSE 2, SSE 3, SSE 4.1, SSE 4.2, SSE 4A, SSSE 3, x86-64. Część z nich służy do grafiki inne do kryptografii. 2. Komputery "przyszłości". Warto popatrzeć na swoje biurko, laptopa itp., a potem na to: Oto cały komputer z Win10 w "kostce pamięci": x-kom.pl Można podłączyć do dowolnego telewizora na ścianie. A tu cacko będące twórczym rozwinięciem Raspberry Pi. Khadas: elty.pl Jest więcej takich klonów. 2. Wreszcie końcowy element - sieci 6G (sześć): computerworld.pl To jest właśnie oprzyrządowanie dla Sztucznej Inteligencji, a superkomputery to tylko węzeł końcowy, sterujący węzeł C2, repozytorium danych zgarnianych z całego świata. Dlatego tak sobie myślę, że taka Arch Nemesis mogłaby działać tak: 1) Zaobserwowała gostka, który zachowuje się nie fair, atakuje innych, okrada, nadużywa siły, wydaje się być tępy i niereformowalny. To uruchamia proces "możesz się nim zająć, bo nie zamierzamy go (jako społeczeństwo) w całej rozciągłości chronić". Wsadzisz takiego do celi, to powie że deszcz pada i jeszcze sobie urobi paru frajerów do lizania butów. Zero zysku. 2) Tymczasem łącząc możliwości 6G, procesorów wszędzie, telefonów u każdego, IoT w każdym samochodzie i lodówce, dla pacjenta nadchodzą ciężkie czasy. A to spóźni mu się środek komunikacji na super meczyk z kumplami, zablokuje się winda, bramka na peron, jakaś reklama na skrzyżowaniu nazwie go imiennie ciulem, w drodze na imprezkę zaliczy komisariat i "widelec", bo akurat coś się stanie po drodze. Jednym słowem wieczny PECH. 3) Nic tak nie nauczy tępaka rozumu jak wyraźny niesprawiedliwy dostęp do koryta. Zwłaszcza wtedy, gdy chce się mieć super ciuch, furę, sprzęt, super chałupę, szpanować ciziom i kumplom, bo to jest dla prymitywnych umysłów w życiu najważniejsze. Tak ważne, że mogą w obronie tego koryta ciąć innych ludzi nożami. A tu wszedł w drogę złośliwej AI i dupa będzie na całą wieczność. Może nawet zostanie zakonnikiem, bo w klasztorach będzie mniej elektroniki ;))
Czesław2

Czesław2

19.06.2022 07:28

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na 1. W kwestii procesorów RISC

@Imć Waszeć Jak to działa wobec niepokornych pokazano w Kanadzie. zaskoczył mnie Pan. Tu jeden z poglądów, jak działa sztuczna inteligencja na wyjaławianie mózgów społeczeństw. I to jest clou. Daj nam wszystko, wyłącz myślenie, my kupę zrobimy za ciebie. konradswirski.blog.tt.com.pl
jazgdyni

jazgdyni

18.06.2022 20:56

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Teraz sprawy bardziej

@Imć Waszeć PILNE
Cholerka - sześć godzin wytrwałych poszukiwań i w końcu dotarłem do czegoś, co pozwala mi zrozumieć sens Twoich obecnych fascynacji.
Ciekawe, kto finansuje aż tak wypasiony podcast. To gruba forsa i profesjonalna robota. Czy nie tak?
youtu.be
youtu.be
Imć Waszeć

Dark Regis

18.06.2022 22:36

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć PILNE

@jazgdyni. Wróćmy do początku. Pamięta Pan zapewne, że zajmowałem się zagadnieniem SI na studiach, nawet miała to być praca magisterska. Chodziło o klasyfikację tekstów ze stron WWW. Czyli jeśli strona mówi o sporcie, to mój klasyfikator ma jej nadać etykietę "sport", jeśli o nauce etykietę "nauka", jeśli o dupie Maryni, to np. etykietę "zakaz wstępu" ;) To tylko z pozoru wygląda na proste zadanie, gdyż nie istnieje dotąd zadowalający system rozpoznawania języka naturalnego. Metody używane w tamtym czasie wykorzystywały paradygmat bayesowski, budowanie np. pewnej "ukrytej" maszyny Markowa (HMM) na podstawie korpusu zaetykietowanych ręcznie dokumentów. To taki graf z krawędziami, którym przypisuje się w procesie uczenia prawdopodobieństwa przejść. Prawdopodobieństwa te ekstrahowane są z sąsiedztwa słów, ale z pominięciem tzw. stoplisty, czyli spójników, partykuł itp.. To znaczy, że przeglądamy dokument i tam np. jest "napastnik był na polu karnym w momencie podania", co powoduje wyrzucenie "był", "na", "w" i stworzenia połączeń w HMM dla sąsiedztw "napastnik+polu", "polu+karnym", "karnym+momencie", "momencie+podania". To bardzo duża maszyna (graf), dlatego stosowane są różne techniki pozwalające ją zmniejszyć: usuwa się nieistotne prefiksy i postfiksy i zostawia tzw. "stem" (rdzeń słowa bez końcówek gramatycznych), "pruning" służy wycinaniu par o niezwykle małej częstości występowania, wreszcie uwzględnia się szerszy kontekst niż 2 słowa. W efekcie można stworzyć coś takiego czym dysponuje Google, czyli wyszukiwarkę treści, która zaczyna automatycznie przeglądać Internet i gromadzić konieczne dane. Później pojawiły się inne techniki, algorytmy, aż wreszcie zamiast skupiać się na grafach (jak HMM), wprowadzono technikę algorytmizacji różnych użytecznych kontekstów w formie hipergrafów. Przykładowo Chińczycy na hipergrafach oparli swój system "nadzoru społeczeństwa" w metrze i na ulicach, który pozwala na śledzenie tysięcy osób na raz. Zastosowań jest wiele: porównywanie milionów odcisków palców, przeszukiwanie bibliotek naukowych, rozpoznawania typu okrętu po charakterystyce odgłosu wydawanego przez śrubę, rozpoznawanie osób po głosach zapisanych np. w czarnych skrzynkach samolotów. Te same techniki zostały z powodzeniem zaimplementowane przez graczy giełdowych i początkowo szło to całkiem nieźle. Dlaczego? Ponieważ automaty potrafiły z szumu jakim jest wykres kursu akcji ekstrahować jakieś artefakty pozostawiane przez różne techniki grania, albo przez proste automaty. I nagle jakoś przestało to działać. O co chodzi? Otóż wahania kursów akcji na danej giełdzie z formalnego punktu widzenia nie są danymi dotyczącymi tych akcji lub stojących za nimi firm, lecz zawierają informacje o tym, jak na ich kształt zareagował jakiś konkretny automat, jakaś grupa metod podanych na uczelniach ekonomicznych, a w szczególności jaki szum wzbudziły miliony drobnych ciułaczy. Jest to gra przeciwko czarnej skrzynce o nieznanym i nieprzewidywalnym działaniu.
Imć Waszeć

Dark Regis

18.06.2022 23:08

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni. Wróćmy do początku

Skoro tak, to wielu uznało, że skutecznych metod grania nie ma. Przykładowo środowisko naszych pożal się Boże spekulantów cały czas powtarza bzdety, że gra na giełdzie w oparciu o sztywne reguły i metody przypomina rzut kostką lub monetą, używają nawet pojęcia "gry o sumie zerowej", filtrowania, filtracji itd. Wystarczy jednak sięgnąć choćby po podstawowy podręcznik rachunku prawdopodobieństwa Williama Fellera, żeby przekonać się iż nie mają racji. Słowem klecą banialuki, bo nie znają żadnej teorii. Po pierwsze martyngały, czyli "gry o sumie zerowej" to bardzo specyficzny rodzaj procesów stochastycznych, z którymi wiąże się oczywiście pojęcie filtracji stochastycznej, ale mówi ona o czym zupełnie innym niż o konkretnych punktach stopu, czyli jak oni mówią momentach wyjścia z kontraktu. O tym możemy pogadać innym razem, bo i tak nigdy nie będzie tu możliwości zapisania TAKICH piętrowych wzorów jakie są w teorii martyngałów ;), a poza tym chodzi mi bardziej o właściwą intuicję, plastyczne wyobrażenie, a nie o jakieś stosy indeksów i całek. Dla przykładu proszę sobie poczytać o całce Ito (albo Stratonowicza), żeby mieć wyobrażenie o tych wzorach: mst.mimuw.edu.pl ruj.uj.edu.pl Robi wrażenie, co? :))) Tyle tylko, że jest tu więcej oznaczeń niż informacji. Kiedyś wspominałem o tym, o procesie Wienera (błądzenie przypadkowe, dyfuzja), o przyrostach niezależnych, o różniczkowaniu stochastycznym i białym szumie. W każdym razie nie ma to wiele wspólnego z rzucaniem monetą, nieprawdaż? Podobnie zresztą działają wspomniane maszyny Markowe (łańcuchy), które są procesami stochastycznymi z czasem dyskretnym. Niedawno jeden z pracowników Googla wyleciał z firmy za to, że uznał ichnią SI za świadomą. Mógł się pomylić, bowiem chodzi po prostu o to, że taka SI w jakiejkolwiek grze z nami jest w stanie przeanalizować o parę rzędów wielkości więcej strategii niż fizycznie zrobi to człowiek. W ten sposób może przytłaczać swego rodzaju efektem dominowania. Nie jest to jednak świadomość, tylko małpia zręczność, umiejętność przeszukiwania gigantycznych baz danych, ultraszybkie algorytmy, także na komputery kwantowe. A zatem - wracając do pierwszego punktu - zamiast grać z szumem, znacznie lepiej jest sprowokować przyjęcie określonych strategii przez dostatecznie wielu graczy giełdowych, co spowoduje wygenerowanie określonych artefaktów w wykresach kursów akcji/walut itp. To jest właśnie rdzeń mechanizmu stojącego za tymi wtopami na kryptowalutach. Budowanie bańki, jak niektórzy to nazywają, stało się po prostu czynnością mechaniczną dla różnych potężnych SI z dostępem do solidnego zbioru big data. Mali szulerzy w tym środowisku kompletnie nic nie znaczą. Czy mamy się czego bać? I tak i nie. Przede wszystkim AI jest z natury demokratyczna i nie rozróżnia syna działacza od przyszłego dysydenta, sekretarza od ciecia, co przestaje być już śmieszne, kiedy w totalitaryzmie stawką bywa głowa.
u2

u2

18.06.2022 23:09

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni. Wróćmy do początku

szum wzbudziły miliony drobnych ciułaczy. Jest to gra przeciwko czarnej skrzynce o nieznanym i nieprzewidywalnym działaniu.
Akurat trochę śledziłem kursy firm na giełdzie w latach 90-tych ub. wieku, Z moich obserwacji wynikało, że drobni ciułacze nie mają najmniejszych szans. Akcje w dłuzszym okresie wszystkich firm szły mocno do dołu. Inaczej jest np. w Szwecji. Tam nawet zbieracz puszek i butelek może zostać milionerem. Przykładem jest słynny Curt Degerman :
youtube.com
Ale z tego co słyszałem, tam kursy firm idą w dłuższym okresie w górę i można mieć stały dochód z gry na giełdzie.
Imć Waszeć

Dark Regis

18.06.2022 23:42

Dodane przez u2 w odpowiedzi na szum wzbudziły miliony

@u2 Wszystko zależy od tego jaki to rodzaj giełdy. Jeśli jest to giełda z zerowymi lub bardzo małymi opłatami za transakcję, to zachodzą na niej inne zjawiska, niż na giełdzie z konkretnymi opłatami. Przykładowo ta giełda z Second Life była możliwa do wypatroszenia z dwóch powodów: 1) nie było opłat, 2) istniał pewien algorytm zmieniający cenę akcji po zakupie/sprzedaży określonej liczby akcji. W ten sposób wystarczyło tylko policzyć, gdzie jest ów błędny "środek" i zacząć bujać kup-sprzedaj-kup-sprzedaj-...., aż cena spadnie zupełnie na dół. Krótko mówiąc koleś, który to zaprogramował nie popisał się wiedzą. Inaczej było na wirtualnym NASDAQ-u, ale tam z kolei były dodatkowo opcje. Jak się weszło w zakładkę transakcji dużego gracza powiedzmy dla uproszczenia Microsoft, to zwracał uwagę od razu taki grzebień kontraktów, który miał na celu dojenie małego strumyczka kasy w każdym przypadku, czy były spadki, czy wzrosty. Czyli coś a la mój "kranik" ;) Z tym, że na taką strategię trzeba było wydać już konkretną kasę, a tej nie posiadał byle mały ciułacz. To tyle w kwestii opcji. Nie ma czegoś takiego, że "kursy idą stale w górę", są tylko "dupy nie gracze", którzy są ślepi albo głupi ;). Jedyną znaną metodą "iścia" w górę jest jechanie na wzroście indeksu. Wydaje się wtedy małą kasę na każdą z wybranych firm wiodących plus jakieś ekscesy. Jeśli powiedzmy jakaś firma dołuje, a ja kupiłem N akcji po P zeta, to w pewnym momencie można dokupić podobną (małą) liczbę akcji N' po P-s. Wtedy w przypadku dalszych spadków zmniejsza się pułap do odrobienia (wszystkie akcje kosztują mnie mniej niż P), a wzrasta prawdopodobieństwo krótkiego nawet wzrostu do trochę powyżej tego pułapu; strata się zmniejszy gdy będę cały czas rolować ten wyjściowy pułap w dół. Oczywiście założenie musi być takie, że firma nie upadnie i nie zostanie wyzerowana cena. Jest to przypadek gdy chcemy dalej tym grać, a nie uciekać z kasą. Gdy połączy się wszystkie małe gierki, to przy dobrych wiatrach zarabia się zgodnie ze wzrostem indeksu. Oczywiście gdyby nie było opłat. Opłaty wprowadzono właśnie po to, żeby leszczyna musiała ryzykować, a nie sobie tuliła jakiś portfelik na boku. W idealnym przypadku martyngału w ogóle nie byłoby mowy o jakichś zarobkach, tylko przypadkowych fartach i niefartach. Ale proszę sobie też doczytać temat "Co to jest martyngał?".
u2

u2

19.06.2022 00:11

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @u2 Wszystko zależy od tego

"kursy idą stale w górę"
Z tego co pamietam to prawidłowością polskiej gieły było to że po debiucie na parkiecie, akcje firm nie szły do góry, tylko do dołu. Czyli na wstępie jakieś tam dokapitalizowanie, a potem bryndza z nędzą. Zaryzykuję tezę, że sporo firm zamiast zakładanego dokapitalizowania szło w kierunku bankructw po wejściu na giełdę.
bankier.pl
Imć Waszeć

Dark Regis

19.06.2022 00:31

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "kursy idą stale w górę"

@u2 Przeszacowywanie IPO to jest typowe zagranie na dzikich giełdach. Wtedy zawsze kupujący będą z czasem stratni. Dlatego właśnie w Polsce tylu ludzi umoczyło na Forexie. Przy okazji niedawno pisali to samo o startupach, które po przeszacowaniu walą się z hukiem. Innym znanym scamem jest wydojenie całej płynności np. z tokenów NFT. Ciekawe, że nikt nie dostrzega tego samego myku, takiego kryterium nie stosuje do oceny wydojenia płynności z kryptowaluty w jakimś bardzo bardzo ważnym stabilnym hehehe ekosystemie kryptowalut. No bo jak się NIE umie myśleć modelami, to jak te niebożątka mają to dostrzec, hę?
jazgdyni

jazgdyni

19.06.2022 01:33

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @u2 Przeszacowywanie IPO to

@Imć Waszeć
A nieco z innej beczki: - Dowiedziałem się, że kopalnie bitcoinów pożerają potworne ilości energii. Dlatego musieli wypieprzać z Chin i teraz siedzą w Teksasie i Kazachstanie (przejściowo też w Iranie).
A do tego to już nie teraflopy tylko petaflopy. A istnieje jeszcze niepewność, że oprócz publicznie znanych mocy, gdzieś są jeszcze te tajne, które dopiero mogą być wielkie.
Rezultat - wszystko to wojny o energię, a strategie dyktują Vanguard i Black Rock z grupą Apple, Amazon, Microsoft, Meta i Facebook. Może się nieco pogmatwać, jak Musk kupi od komunistów Twittera.
Imć Waszeć

Dark Regis

19.06.2022 14:17

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć

@jazgdyni, technikalia na dzień dobry: 1) Zamiana w Bitcoinie krzywej eliptycznej Secp256k1 na krzywą eliptyczną Curve25519 (postać Montgomery'ego) albo Ed25519 (postać Edwardsa) i rezygnacja z osiągania w wyniku obliczeń "ładnego hasha" na rzecz określonego przez jakiś serwer C2, to nic innego jak łamanie kluczy haseł stosowanych do komunikacji w Internecie. W tym komunikacji pomiędzy bankami lub dla celów militarnych typu zarządzanie satelitami. Ludzie nadal będą coś kopać, ale znacznie większe korzyści będzie osiągał ten, kto będzie stawiał im zadania "do wykopania". To jest realne zagrożenie, a nie czy wystarczy im prądu. Na pewne cele prądu się nie szczędzi - przynajmniej w niektórych państwach. Mówił o tym Niebezpiecznik, ale wnioski wyciągnąłem sam. 2) Jest też pozytywny aspekt. Można stworzyć taki "bitcoin", który będzie np. faktoryzował liczby metodą krzywych eliptycznych. To już kiedyś linkowałem. Różne zbożne cele kopania kryptowalut: a. Faktoryzacja repunitów (tak naprawdę chodzi tu też o teorię grup i ciał - szczegóły innym razem) i liczb cyklotomicznych, które właściwie są ich czynnikami: stdkmd.net Cyklotomiczne: stdkmd.net b. Poszukiwanie rozkładów Aurifeuile'a i Cunningham Project: en.wikipedia.org homes.cerias.purdue.edu Warto zajrzeć do tych plików, bo to obrazuje jak wysoko jest postawiona poprzeczka i dlaczego potrzeba gigantycznych sieci. c. Uogólnienie punktu 1) w celu rozwiązywania problemu logarytmu dyskretnego dla rozmaitych grup. d. Inne problemy matematyczne jak powiedzmy problem z badaniem grupy Cremony albo rozmaite zagadnienia automorfizmów biwymiernych dla krzywych. W tym także problem mój, czyli poszukiwanie zbiorów generatorów dla ideałów pierwszych w pierścieniach Krulla, które są takimi "pierścieniami wielomianów" nad dziedzinami Dedekinda. To chodzi o te niestandardowe niewymierne bazy systemów pozycyjnych i w nich rozkładanie na czynniki pierwsze (w przypadku UFD na elementy; w ogólnym przypadku na ideały pierwsze). Jest tak dużo pozytywnej i pilnej roboty, którą mogliby odwalać miłośnicy pieniędzy rosnących na drzewach i różni inni spekulanci, że naprawdę aż mnie korci zaprojektowanie takiego systemu. Będzie to wtedy prąd wydatkowany na zbożny cel, a zapłata za włożone wysiłki i osiągnięte grupowo wyniki będzie się wtedy "górnikom" należała jak psu zupa.... Howgh! ;)
jazgdyni

jazgdyni

19.06.2022 15:24

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni, technikalia na

@Imć Waszeć
Robi Pan jeden poważny błąd w dyskusji - na portalu społecznościowym zawęża pan bardzo poważny problem, którym jest 4 rewolucja przemysłowa oparta na AI/SI, do rozważań matematycznych. Tak jakby to wszystko, czy to bitcoiny, darknet, AI to były tylko wojny matematyków - informatyków. Ile to tutaj rozumie? A jakby Pan ludziom wytłumaczył co to są kopalnie, co to są petaflopy ( iczym się rózni od petiflopsa), itd.
Czy nie mamy dzisiaj wielkiego, przełomowego problemu i społecznego i politycznego? Matematyka i kody tego ludziom nie wyjaśnią
Imć Waszeć

Dark Regis

19.06.2022 22:17

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Imć Waszeć

Wiedza przekazywana tylko na obrazkach nikogo nie jest w stanie nauczyć. Może natomiast potwierdzać to, czego już się nauczyliśmy. Nie da się wytłumaczyć "błędu kryptowaluty" bazując na samej tylko papce medialnej i języku popularnonaukowym. Zwłaszcza dotyczy to technicznego aspektu, którego znajomość pozwala racjonalnie inwestować. Nie mówię tu o spekulacji, tylko o inwestowaniu w rozwój takiej dziedziny powiedzmy jak Web 3.0 albo rządową fascynację Blockchainem. Jeżeli się tego nie rozumie, to uprawia się tylko hazard. Przykładowo nasz rząd obecnie zaczyna uprawiać hazard, próbując przy ewidentnych dowodach słabnięcia bezpieczeństwa kryptografii klasycznej (komputery kwantowe, rozległe botnety używane do obliczeń) stworzyć coś, co zwykle tutaj komentujemy "lewusy stwarzają problemy nieistniejące w naturze, które potem będą mozolnie rozwiązywać". Przykład? Zrównanie w prawach elektronicznego badziewia w telefonie bądź w komputerze z dokumentem, który trzeba osobiście podpisać w urzędzie. Co prawda biurokracja i papierologia to udręka, jednak nie w każdym kontekście. Przykładowo będzie można wziąć w lizing samochód tylko klikając coś w telefonie. Aktualna sytuacja na rynku samochodów lizingowanych w Polsce jest taka, że czarni i beżowi Francuzi rozbijają się po francuskich drogach luksusowymi samochodami sportowymi na polskich rejestracjach. Słupy płacą za szkody i dorzucają się poziomu zadłużenia Polaków, stąd wzrasta zachęta do hazardu i szybkiego zysku na kryptowalutach. Co jak co, ale ekstrakcja informacji z ogólnie dostępnych źródeł (OSINT) jest piętą achillesową tych nadzwyczajnych fachowców z rządu. Wniosek: najwyraźniej ichnie ciała doradcze, to takie drużyny pykania w golfa, bo kasiora za "doradzanie" żre, a nie wiarygodne źródło informacji, a tym bardziej nie podstawa do planowania strategicznego. Na koniec coś lżejszego. Taki film dziś obejrzałem o bańkach: youtube.com
u2

u2

19.06.2022 22:33

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Wiedza przekazywana tylko na

Zrównanie w prawach elektronicznego badziewia w telefonie bądź w komputerze z dokumentem, który trzeba osobiście podpisać w urzędzie.
Bez przesady. Akurat mObywatel to dobry projekt i dobre jest poszerzanie mozliwości załatwiania za pomocą tego narzędzia spraw w urzędach i w powszednim życiu. A co do papieru i zwykłych podpisów to znam w mojej rodzinie przypadek kradzieży tożsamości za pomocą tradycyjnych dokumentów. Gdyby był w użyciu mObywatel to kradzież tożsamości nie byłaby taka prosta.
PS. Podpisywałem parę razy umowy za pomocą profilu zaufanego, oczywiście z banku. Dużo wygodniej niż stać w kolejkach do biura.
u2

u2

19.06.2022 09:59

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @u2 Przeszacowywanie IPO to

Dlatego właśnie w Polsce tylu ludzi umoczyło na Forexie
Odnoszę wrażenie, że Polacy nie są wyedukowani ekonomicznie. 40 lat komuny daje znać o sobie. Dają sie nabierać nie tylko na Forex, ale i na kryptowaluty, czy Amber Goldy. A wcześniej BKO Grobelnego. To jeszcze za komuny.
jazgdyni

jazgdyni

17.06.2022 05:49

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @jazgdyni, Web 3.0 to będzie

@Imć Waszeć
Dzięki. Otworzyłeś właściwą furtkę i wszystko się poukładało. I muszę przyznać, że bracia/siostry Wachowscy/Wachowskie miały dużo intuicji.
Przecież byłem marynarzem; ileż to różnych papierków z napisami trzymałem w ręku - franki, liry, pesety, marki, drahmy, jeny ,,, Dawniej były to chociaż metalowe krążki, a nawet jak w Afryce, muszelki. Ważny jest też epizod z PRLu - bony Pekao - ad hoc wymyślona waluta z ograniczeniami. Akcje, papiery wartościowe, czeki. Ileż tego jest i było. Nie wiem, kogo tu winić - Fenicjan, czy Rothschilda. A my po prostu zakodowaliśmy sobie supremację wartości materialnej. Choćby na papierku, gdzie u nas najbardziej wartościowy ma dwójkę z dwoma zerami (200zł). Za takie symboliczne coś natychmiast można posiąść/kupić każde dobro materialne.
Natomiast przenosimy się do sieci. Do świata urojonego, kompletnie niematerialnego. W którym się egzystuje w sposób właściwy dla sieciowego otoczenia. Kiedyś na początku zbierało się tylko punkty. Były one bardzo lokalne - przywiązane do jednego programu. Transfery były bardzo ograniczone. Lecz w miarę rozwoju potrzebna się stała waluta uniwersalna - bitcoiny - warte coś nie tylko w kilku programach, lecz w całej sieci.
Jednakże ważne było połączenie - kolejna brama, przejście między światem bitowym, a światem materialnym. Takie bankomaty, gdzie wsadzasz bitcoiny, a wyciągasz dolary, czy euro, albo odwrotnie. Jeśli dobrze rozumiem, to chyba właśnie tokeny.
Problemem w każdej sferze finansowej jest spekulacja i manipulacja. Mam wrażenie, że w sieci, gdzie hackerów jest więcej, niż Sorosów w realu, cyfrowa waluta jest bardziej narażona na zewnętrzne działania przestępcze. Dlatego też muszę się jeszcze długo do tego przekonywać..
paparazzi

paparazzi

14.06.2022 18:47

Super dyskusja, tak powinien wyglądać blog oprócz kota z Persji.
Imć Waszeć

Dark Regis

14.06.2022 19:58

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na Super dyskusja, tak powinien

@paparazzi: Dyskusja musi być jak sól. Dodana do potrawy zwiększa przyjemność i doznania smakowe, dodana do rany boli. Jeżeli nie umie się dyskutować, to nie umie się też kochać, jak napomknął Esaur Gappa. Wie Pan co jest największym wyzwaniem świata, a co uświadomiłem sobie po wielu wielu latach? Pokora. Zrozumienie naszych własnych ograniczeń i pogodzenie się z nimi pozwala na skuteczne działanie, zaś zaprzeczanie im, zaperzanie się w pysze oślepia. Wie Pan który moment w życiu uważam za najprzyjemniejszy? Ten, kiedy czegoś nie rozumiałem, utknąłem i biłem głową w mur, ale w końcu przysiadłem nad literaturą i to zrozumiałem. Zrozumienie to nie jest nauczenie się zwrotów na pamięć, tylko o wiele wiele więcej. Wtedy zaczyna być zwyczajnie śmieszne powtarzanie w koło "a wie Pan u KOGO ja studiowałem?", bo wtedy już studiuje się u samego siebie. To jest oczywisty walor ;)
sake3

sake2020

19.06.2022 17:02

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na @paparazzi: Dyskusja musi być

@Imć Waszeć......Nie tylko pokora,ale i dystans do samego siebie jest konieczny i nie traktowanie swojej osoby nie jako pępka świata ale małego elementu w tym świecie Pan  chwilach niezrozumienia czegoś siada i szuka rozwiązania w literaturze,ja obserwuję samą siebie jak obiekt badań,tak jakbym stała obok.Dopiero po analizie szukam rozwiązań.
jazgdyni

jazgdyni

19.06.2022 17:37

Jakie ryby łowią matematycy?
Sumy.
.
Imć Waszeć

Dark Regis

19.06.2022 23:02

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Jakie ryby łowią matematycy?

Sumy nie są złe. Taka anegdota. Jak działają pochodne? Na poziomie podstawowym w szkole średniej poznamy taki wzór (a*x^n)'=a*nx^{n-1}, w szczególności a = a*1 = a*x^0, czyli (a)'=0. Teraz się pobawimy: a co jeśli a=1/n! hę? Oczywiście (1/n! * x^n)' = 1/n! * n * x^{n-1}, ale n!= 1*2*...*(n-1)*n, czyli ostatecznie mamy 1/(n-1)! * x^{n-1}. Coś świta? No właśnie jak weźmiemy sumę S(x) = \Sum_{k=0}^{\infty} 1/k! x^k, to S'(x) = S(x). Widać? Co też to może być? Oczywiście jest to rozwinięta w szereg sprytna funkcja e^x, również zapisywana jako exp(x). To jest właśnie "jedynka" operacji różniczkowania (tak jak jedynka dla operacji mnożenia w pierścieniu). Teraz już wiadomo dlaczego jest jej pełno w wykładzie o równaniach różniczkowych. Przynajmniej teoretycznie, bo praktycznie nadal spotykam w sieci absolwentów matematyki, którzy kompletnie nie wiedzą czym jest e^x, a tym bardziej jakieś "sumy" (np. funkcje tworzące dla szeregów lub ciągów). I znów, jak opowiadamy matematykę tylko na wyrwanych z kontekstu obrazkach osobie, która nie uczestniczyła lub przebimbała sobie wykład z RRZ, to ona kompletnie nic z tego nie wyniesie mimo wysiłków. Brak podstaw. W zasadzie większość studiów w Polsce polega na wpieraniu ludziom, że po zdaniu egzaminów mają wiedzę, gdy tymczasem w rzeczywistości większość nic nie ma prócz tego niezwykle silnego przekonania. Przenosząc się na poziom ekonomii, elektroniki, informatyki, genetyki, chemii, astrofizyki mamy dokładnie ten sam obrazek. Istnieje niezliczona rzesza ludzi wykształconych w Polsce, którzy nic nie wiedzą i nic nie potrafią. Teraz wystarczy tylko jeden hochsztapler, czyli osobnik który też nic nie wie, ale sprawia świetne wrażenie, ze świetnymi pomysłami, żeby doszło do prawdziwej tragedii. Na przykład bańki bitcoinowej lub innego Ambergolda. Właśnie język matematyki służy do tego, żeby móc oddzielić hochsztaplerów od ludzi znających temat. Jak pisałem wielokrotnie matematykiem jest się wtedy, gdy zna się matematykę, a nie wtedy, kiedy jakaś Partia wskaże. Znając matematykę nie można mieć problemów z absolutnymi podstawami. Ten tekst należy zadedykować głównie nauczycielom matematyki w szkołach średnich, bo to oni i ich niedomagania w rozumieniu matematyki są przyczyną całej tej lawiny tumiwisizmu w Polsce. To ich postawa psuje wizerunek matematyki i obrzydza. Bardzo podoba mi się reportaż Jacka Bartosiaka z ostatniej wizyty w Izraelu, gdzie mówi (przytoczę własnymi słowami) "oni tworzą firmy, mają ich po kilka, zajmują się high tech, uczą się matematyki i dlatego stać ich na własną armię i własne rozwiązania". youtube.com
u2

u2

19.06.2022 23:23

bańki bitcoinowej lub innego Ambergolda
Na biedaków ci oszuści nie trafili. Pisałem niedawno o suwalczaninie, który "zainwestował" w kryptowaluty 280 k złotych. Oczywiście stracił je na rzecz oszustów. Mój kolega zainwestował w ambergie, nawet mi polecał "inwestycje", ale ja wiedziałem, że to lipa pomimo szalonej inwestycji AG w siedzibę w Plazie w Suwałkach. Zwykle lepiej samemu inwestować kasę, a nie przekazywać ją pośrednikom.
jazgdyni

jazgdyni

20.06.2022 07:27

Dodane przez u2 w odpowiedzi na bańki bitcoinowej lub innego

@u2
A ja spokojny emeryt, nie bawiący się w ryzyko, bo już mój okres :kasynowy" się skończył, a to, że byłem podszkolony przez nasze urocze, szkockie krupierki z kasyna na statku (co tydzień wysyłałem radiowo 40 tyś USD czystego zysku), to za dużo nie traciłem, ulokowałem tu i tam swoje ciężko zarobione pieniądze, na bezpiecznych lokatach, w poważnych bankach. No i sprawdziłem tylko jedną sakiewkę. Od lutego na tej lokacie straciłem 15%, Banki mają żniwa i rżną z góry (kredyty) i z dołu (lokaty).
Ja nie narzekam i jak ci dookoła, jeszcze w złoto nie inwestuję.
u2

u2

20.06.2022 07:43

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @u2

Od lutego na tej lokacie straciłem 15%
Z całym szacunkiem, ale w czasach ujemnego oprocentowania lokat lepiej inwestować w to co inwestuje PMM i p. Lubnauer, czyli obligacje. Jak coś szybko drożeje, np. gaz, to trzeba poczekać aż stanieje i dopiero wtedy kupować. Panika cenowa jest specjalnie podsycana, ale nie należy jej ulegać. Niedawno otworzono spory sklep w mojej okolicy. Ceny poszły w dół we wszystkich pobliskich sklepach.
jazgdyni

jazgdyni

21.06.2022 17:38

Dodane przez u2 w odpowiedzi na Od lutego na tej lokacie

@u2
Dzięki za podpowiedź, tylko, że ja już nie inwestuję. Lokaty mam od 10 lat i gdybym teraz zaczął grzebać, to straciłbym sporo.
jazgdyni
Nazwa bloga:
Żadnej bieżączki i propagandy
Zawód:
inżynier elektronik, oficer ETO (statki offshore), obecnie zasłużenie odpoczywa
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 157
Liczba wyświetleń: 8,954,898
Liczba komentarzy: 32,585

Ostatnie wpisy blogera

  • Czyżby wreszcie? Budowa IV RP start!
  • Boski nekar – eliksir życia
  • Wreszcie to się stało

Moje ostatnie komentarze

  •  Ciekawe.
  • @paparazziPapaFakt, niestety swoje lata mam. Mimo tego, jak się przekonał o tym jeden naćpany gangus, całkiem niedawno, gdy złapałem go w precyzyjnym miejscu, że aż uklęknął i błagał o łaskę. I mam…
  •       @Ula UjejskaCześć Ulu. Jakże miło cię ponownie widać. Mam nadzieję, że ze zdrowiem wszystko w porządku?Widzisz, moi przodkowie to kresy. Czyli Rzeczpospolita ON.…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • PROWOKATOR
  • Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć.
  • Mafia powstała w Trójmieście. Tak, jak obecny rząd.

Ostatnio komentowane

  • EsaurGappa, Właśnie widziałem nagranie z Belfastu gdzie morderca z Sudanu na oczach Irlandczyków mordował ich rodaka,z tego filmiku wynika że miejscowi byli bezbronni,a najstarszy z nich jakiś gość 60 + jako…
  • Tomaszek, Punkt widzenia z miejsca siedzenia .
  • jazgdyni,  Ciekawe.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności