|
|
jazgdyni ...socjalizm jest ok tylko ludzie go spieprzyli.
Ależ Pan jedziesz z grubej rury. Może jeszcze coś o Hitlerze?
"kto nie jest z nami, jest przeciwko nam... "
Ja wybrałem to:
Mk 9, 40:
"Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami".
CZY CHCE PAN IMPUTOWAĆ, ŻE JA OPRÓCZ NASZEGO BOGA JEDYNEGO JESZCZE W KOGOŚ WIERZĘ? |
|
|
re:"JAZGDYNI" a popelnione Plagiaty..
..."Gdy pisze się jakieś luźne refleksje, to wielce prawdopodobne, że mimowolnie popełni się plagiat, zafascynowany mądrą i interesującą wypowiedzią.
Można sobie nawet z tego nie zdawać sprawy, bo taki pogląd często przyjmuje się za swój "...
Doprawdy tak po prostu "mimowolnie" ??? hihihi
Szczegolnie jezeli sie korzysta z funkcji copy & paste ?
Szczegolny to rodzaj moralnosci ,ktory pozwala "mimowolnie" uzywac i przdstawiac jako "swoje przemyslenia" owoce pracy kogos innego umyslu.
Na szczescie zmuszono cie do przeredagowania wczesniejszego tekstu.
Idac tropem ,pozwolilem sobie "przegladnac" twoje "wlasne przemyslenia" zawarte we wczesniejszych twoich postach.
No i okazuje sie,ze ta twoja "mimowolnosc" uzywania czyichs tekstow jest permanenta czescia twojej "tworczosci blogowej"
c.d.n |
|
|
gorylisko nie wiem czy pan zauważył...ale jest pan całkiem blisko tezy... socjalizm jest ok tylko ludzie go spieprzyli...
co do katolstwa...jako wsteczny i nietolerancyjny katol wiem jedno, jezus powiedział jasno i prosto
"Ja jestem droga, zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żyć będzie..."
poza tym wskazywał wyraźnie, ze zbawienie jest przez Niego...
no i sławetne "kto nie jest z nami, jest przeciwko nam... "
co do przytoczonego przykładu konfabulacji to pan sobie żarty stroi ??
bo to chyba nie pana tylko autora linku, chyba. że to pan jest autorem tekstu...
pisał pan, ze to pan go przyłapał na nieścisłościach czy też wręcz oszustwie... to może by pan tak sie potrudził i znalazł jakiegoś haka na w/w Łysiaka
|
|
|
Optymista1930 mam swoje wlasne przemyslenia i pewnosci, jednak przedstawiajac je tutaj musialbym byc mocno dosadny, a nie chce wdawac sie, w zawsze jalowe spory w komentarzach. W zwiazku zas z tym, ze i walesa ma swoje przemyslenia, wole odeslac do specjalisty i fachowca w tej dziedzinie, ktorym jest niewatpliwie pan Tekieli. Pozdrawiam. |
|
|
jazgdyni Witam
Odwagi? Dlaczego? Czy należy się ograniczać, albo chować ze swoimi przemyśleniami?
Przecież tutaj większość jest dosyć dobrze intelektualnie przygotowana.
Nie za dużo talibów.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Widzi Pan...
To jest internet i tą są blogi. Nie jest to akademia i nie jest to portal naukowy, gdzie m.in. też zabieram głos.
Gdy pisze się jakieś luźne refleksje, to wielce prawdopodobne, że mimowolnie popełni się plagiat, zafascynowany mądrą i interesującą wypowiedzią.
Można sobie nawet z tego nie zdawać sprawy, bo taki pogląd często przyjmuje się za swój.
Natomiast, jak się pisze zainspirowany tekstem, który właśnie się poznaje, to oczywiście przywołuje się źródło, m.in. by usystematyzować temat i nadać mu odpowiednią wagę.
Przeważająca grupa blogerów szpera po internecie i wrzuca całe artykuły z innych źródeł. Zazwyczaj, bez głębszej refleksji.
Lecz są tu również tacy, co dużo czytają, cz nawet uczą się, w różnej tematyce. To nie klasyczne studia w przedmiocie, tylko, jak to określam dyletanckie umiłowanie wiedzy (w pierwotnym znaczeniu słowa dilettanti).
Pan mówi tutaj o buddyźmie - o ruchu, który się w Azji rozwinął. Ja mówię o idei. Bo wie Pan, ludzie potrafią wszystko spieprzyć. Niech Pan popatrzy na schizmy w naszym katolicyzmie.
Pozdrawiam
Ps. Przykładem konfabulacji, czyli wymyślonym przez Łysiaka, jest chociażby rozmowa carycy Katarzyny z Nikitą Paninem:
Rozmowa carycy Katarzyny z Nikitą Paninem, jej współpracownikiem. Opublikował ją Waldemar Łysiak, któremu zdaniem wielu „.. należy się tytuł narodowego wieszcza”. Oto jej treść:
„- Widzisz pułkowniku, kiedyś mój pradziad opowiadał mojemu dziadkowi swoją rozmowę z Rosjaninem Paninem, który opowiedział mu swoje spotkanie z carycą Katarzyną. Mój prapradziad zadał mu podobne pytanie, właśnie Rosjaninowi, którego spotkał w Warszawie w 1763 roku. Panin, zaczął wtedy od zdania, które mego przodka zdumiało: Widzisz Panie Wilczurski. Naród, który jest niewolnikiem słów jest, najlepszym materiałem na niewolnictwo. Po chwili namysłu mówił dalej. Panie Wilczurski, Caryca Katarzyna wysyłając mnie na misję do Polski powiedziała, te oto słowa:"
reszta tutaj - bialczynski.wordpress.com |
|
|
Gratuluję odwagi:-)) personalnie nigdy nie ośmieliłem się dzielić takimi spostrzeżeniami, bo bez odpowiedniego zgłębienia tematu i szerokiego spojrzenia, bez znalezienia odpowiedników w Biblii, takie paralele mogą być szkodliwe. Podobne tezy można znaleźć w Biblii, szczególnie w kwestii oddziaływania Szatana na wyobraźnię człowieka (tutaj tzw. problemy) vs zaufaniu Bogu. Ale to bardzo trudny i obszerny temat. |
|
|
jazgdyni Widzi Pan oprócz tego, że jestem żarliwym katolikiem, to tak, jak Pan Jezus nam zaleca, jestem katolikiem rozmyślającym i na dodatek tomistą.
Więc wobec tej wykładni, zło jest brakiem dobra. I wszędzie tam, gdzie jest dobro i dążenie do niego, szatana być nie może, bo poruszamy się drogą do Boga.
Pan mi tu proponuje pana Tekielego... Czy to znaczy, że Pan nie ma swoich własnych przemysleń i wniosków?
Ja staram się swoją wiarę dyscyplinować sam. Oczywiście, w oparciu o lektury mędrców i doktorów kościoła.
Pozdrawim |
|
|
gorylisko no to przynajmniej dobre, że szanowny pan zaczyna podawać źródło do hmmm swoich przemyśleń...
jeśli chodzi o mnie to z tym lubieniem buddyzmu byłbym raczej ostrożny bo on taki miły i sympatyczny nie zawsze jest... nie zawsze był...
poza tym na co zwracał uwagę Wojciech Cejrowski a propos postaci jakie są przedstawiane w świątyniach...
pazury, rogi, ogony... aniołkami bym tego nie nazwał...
sama historia, choćby "pokojowego" Tybetu...Czerwone Czapki, Żółte Czapki... w sporach doktrynalnych używano perswazji
za pomoca dobrze naostrzonych mieczy...
swego czasu znaojmy przekonywał mnie o dobroci i pokojowym duchu tybetańczyków... do momentu kiedy od
wg pana konfabulanta Łysiaka dowiadywałem się jak wykonywano tam karę śmierci... po prostu skazaniec dostawał na pustkowiu taki łomot
że nie miał szans na przeżycie nocy...no może dwóch... każdy kto chciał pomóc też dostawał łomot...
a propos jak czy zamierza pan przedstawić przykłady konfabulacji Waldemara Łysiaka czy też jest pan bardzo zajęty wieszaniem mąki na sznurze co by wyschła do Bożego Narodzenia ? |
|
|
Optymista1930 Jakoś nie umiem podejść z wyluzowanym uśmiechem akceptacji do Pańskich dywagacji, które fajnie brzmią w sensie gawędziarskim, natomiast są całkowitym dyletanctwem i płaskim spłaszczeniem kwestii Wiary. To że Franciszek podchodził do każdego z Miłością, było Jego wyznaniem Wiary i świadectwem, ale nie znaczyło, iż 'dobrotliwie' w swym sercu akceptuje on 'innego boga'. Rozrywkowo hedonistyczne opowiastki o uśmiechniętych grubasach pijących herbatę w ogrodzie nie mają żadnej wartości i nijak się mają/nawet się nie ocierają o kluczową zawartość ludzkiej duszy.
Szczęście...? Sprzedaj Pan duszę diabłu, a będziesz do końca swych dni zadowolony i 'szczęśliwy'!
A może poczytaj Pan Roberta Tekielego i to co on ma do powiedzenia w temacie tricków szatana i demonów, oszukujących ludzi przy pomocy fałszywych religii i filozofii. Tak więc, łysi bramini i uśmiechnięci grubasi, niechaj medytują, co sprawi że będą mogli pięściami rozwalać mury i będą wiecznie usatysfakcjonowani - ja widze wyraźnie i w opozycji do tego, Przesłanie Chrystusa, Którego Treść nie jest rozważaniem o drzewie w ogrodzie...i jest poważna. Bo życie jest poważne, co wcale nie sprawia że człowiek poważnie jego świadom, ma być z tego powodu nieszczęśliwy, żyjąc w 'tradycji smutku' czy jakżeś to Pan powiedział, dając dowód płytkiej percepcji.
Jestem łysy cham, więc piszę jak myślę. Sorry Gdynianinie, podejdź do tego z pokorą...jak podszedłby Św. Franciszek...
A jeśli chcesz podawać przykłady wesołych grubasów - jowialnych i dobrotliwych, mam lepszy i bliższy przykład...
Ryszard Kalisz, którego w Warszawie ludzie wołają 'pornogrubas'. Mniej więcej jest on przedstawicielem podobnej 'filozofii'. |