Otrzymane komantarze

Do wpisu: Państwo rodzinie rodzina państwu
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"To rodziny wg Pana nie są już obywatelami Polski?" Rodziny nie są obywatelami Polski nawet w zamysłach Ojców Założycieli PiS.  Rodzina może być związkiem dwóch osób lub większej, ale jako całość nie tworzą obywatela. Nie nabywają jego praw.
Jabe
Rodziny nigdy nie były obywatelami.
Jabe
Nie zwykł Pan polemizować.
xena2012
To rodziny wg Pana nie są już obywatelami Polski? To kim są? Obciazeniem państwa? Jakimś wymyślonym tworem?
Ryszard Surmacz
Życie udowodniło, że reprezentuje pan nierealny i dziś wyśmiany już sposób myślenia. A jak będzie się Pan domagał argumentów, to proszę sięgnąć to poprzednich polemik.Tam juz napisano wszystko.
Jabe
Niestety Polacy, nawet ci zaangażowani, nie potrafią sobie wyobrazić innego państwa, jak tylko na niby. Dobra organizacja może być w firmie prywatnej, bo właściciel traci, gdy źle zorganizuje przedsiębiorstwo. Na poziomie państwa odpowiedzialność się rozmywa, dlatego należy unikać jego zaangażowania. To rodziny powinny tworzyć dobre państwo, a państwo powinno rodzinom pomagać dobrze układać sobie życie. – Państwo powinno być sprawą obywateli, nie rodzin. Odczepcie się od rodzin – to są prywatne sprawy. Lewica nie potrafi uszanować granic.
Do wpisu: Zadecydował przypadek
Data Autor
Ryszard Surmacz
Właśnie, zobaczymy, jak to pójdzie dalej.
Darek
"Wałęsa został zamieniony na Kornela Morawieckiego" - I to wywołało jego wściekłość na konwencji PO. Druga strona wie, że jeśli świadomość Polaków zostanie zmieniona trwale, pójdzie torami II RP, to ich czas skończy się bezpowrotnie, a oni zostaną  wyrzuceni na śmietnik historii. To ich bardzo boli, bo kasę mieli i raczej będą mieć, zdążyli się poustawiać. Co z tego, jeśli znad głów Frasyniuka, Borusewicza, Wałęsy, Bujaka, itp. spadną aureole, a oni zostaną zrzuceni z piedestału i odejdą w niesławie. Czego im życzę. Wyłom w murze został już uczyniony, już nie jest taki jednolity, a jeśli nadal będzie to szło w takim kierunku, jak idzie, to jest szansa, że runie ostatecznie. Chciałoby się, aby to szybciej szło, ale trzeba być świadomym skali oporu i siły tych zdradzieckich mord, tego gorszego sortu.
Ryszard Surmacz
Witam!! A gdzież to Pan bywał? Dzięki za uściślenie. Rozumiem, że Żołnierze Kornela Morawieckiego do końca byli mu wierni i nie dali się przekupić Kaczyńskim. Rozumiem, że Mateusz jest złożonym hołdem. Ja jednak oczekiwałbym lepszego wykorzystania SW i doświadczeń AK i NSZ oraz oderwanie się od 'S", która wciąż, mimo wszystko, zbyt mocno przyklejona jest do Wałęsy. W polskiej polityce brakuje inteligentnych i przewidujących posunięć - za dużo krzyku, za mało finezji. Brakuje silnego nurtu kulturowego i wigoru II RP. Pozdrawiam
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
"I taki właśnie los zapewne spotkałby SW, gdyby nie przypadek, jakim był wybór Kornela Morawieckiego do Sejmu – z dość przypadkowego ugrupowania, Kukiz -15. Gdyby nie ten fakt, w następnym pokoleniu, już nawet pies z kulawą nogą…" Tę świadomość istotności doświadczenia SW mieli bracia Kaczyńscy. Zdobyli pozycję, która pozwalała przywrócić ich Polsce nie tylko honorując przedstawicieli ruchu odznaczeniami państwowymi, podobnie jak Niezłomnych Wyklętych. Kilkakrotnie  próbowali pozyskać Kornela dla swojego Pospolitego Ruszenia. To z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Kornel startował w wyborach do senatu, niestety bez powodzenia. Nie zrazili się ostrą retoryką Kornela przeciwko nim w kampanii prezydenckiej, ani kwestionowaniem mordu smoleńskiego, co biorąc pod uwagę, że Kornel był fizykiem, miało poważny ciężar gatunkowy. Po przypadkowym wejściu do Sejmu po raz kolejny podjęli próbę pozyskania dla swojej wizji Polski, tym razem z powodzeniem. Wizja ta w wielu wymiarach była bowiem zbieżna z wizją Kornela. 
Do wpisu: Piąta rocznica śmierci prof. Anny Pawełczyńskiej
Data Autor
wielkopolskizdzichu
" musimy najpierw przezwyciężyć peerelowski nawyk niedoceniania kultury, a potem przejść do jej spokojnej i zdecydowanej promocji." Kulturę docenia człowiek wolny, w szerokim tego słowa znaczeniu czyli między innymi posiadający poczucie bezpieczeństwa posiadania własnych dóbr, ewentualnie bezpieczeństwa socjalnego, ale w tym przypadku poczucie bezpieczeństwa jest znacznie mniejsze. Nie czytałem żadnej z książek bohaterki Pańskiego wpisu, znana jest mi tylko i wyłącznie jako jedna z twórców podstaw ideologi Prezesa. Nota bene drugim twórcą jego ideologi jest komunistyczny uczelniany aparatczyk, promotor jego prac. Oprę się tylko na tym co Pan napisał o poglądach Pani Anny Pawełczyńskiej i  tym co naprędce można przeczytać w necie. To se nevrati Panie Surmacz. Proszę sobie wyobrazić, że Drzymała, symbol walki o prawo do ziemi nie mógł postawić domu, ale ziemi Prusacy odebrać mu nie mogli. Zaborcy odbierając ziemię szlachcie w ramach kary za uczestnictwo w nieprawomyślnych czynach skierowanych przeciw nim, od czasu do czasu w wyniku procesów zwracali majątki. Nie wszystkim, ale posiadanie dobrego nazwiska i związki krwi, pomagały w utrzymaniu substancji. W związku z tym doświadczenia ludzi związanych uczuciowo z czasami II RP, kiedy to otrzymywali w spuściźnie majątek niekiedy drobniutki, ale będący w posiadaniu rodziny od pokoleń, nie są adekwatne do sytuacji, kiedy większość Polaków tak naprawdę nie posiada żadnego majątku. Bo majątkiem nie jest bryka ani mieszkanie pod kredytem. Nie na darmo wszyscy, którzy zgromadzili w obojętnie jaki sposób duże pieniądze, inwestują je w miejscach gdzie jest większa gwarancja niż w Polsce, iż nabyte prawo do własności nie będzie naruszone.    Żadna legenda, poezja, książka, media nie zastąpią odczucia, że oto jakaś wraży skur....n chce odebrać to co moje, chce ustalać reguły na moim podwórku. W tym tkwi istota chęci poświęcenia krwi, zdrowia, życia. Niech Pan określi za co można deklarować gotowość pójścia na front, no....nie szarżujmy, gotowość znacznego obniżenia komfortu życia.  Za II RP? Może za Kaczyńskiego? Za Powstanie Warszawskie?  Bądźmy poważni, jeśli nie tworzy się społeczeństwa obywatelskiego, tylko jako ideał Polaka przedstawia się bezwolnego beneficjenta socjalnych obietnic, to oczekiwanie na to, iż ten beneficjent zamieni się w husarza, jest śmieszne.  Choćby w TVP od rana do wieczora słychać byłoby Pana Makowieckiego na przemian z Panem Pietrzakiem, a w przerwach byłyby rozważania na temat tez bohaterki Pańskiego wpisu, to nic z tego nie wyjdzie. Ludzie nie są takimi frajerami.
kaliszanin
znamienne jest, że obie ościenne notki - niezbyt lotna o wstawaniu z kolan jak i ciekawsza o ewentualnym wyciąganiu nas w konflikt z Iranem - zebrały prawie dwukrotnie więcej wejść niż Pańska notka poruszająca temat mocno poważniejszy. znak czasu, czy mądrość etapu? a może prosta konsekwencja realizowanego wobec koloni i jej mieszkańców planu.
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Już nie pamiętam, czy to z Panem, czy też z kimś innym dyskutowaliśmy na ten temat. Mogę tylko dodać, że musimy się odwołać do klasycznej metody periodyzacji i podziału wg właściwości. Podział następuje samoczynnie i naturalnie. Ale problem w tym, że wszystkie nurty, poza tradycyjnie polskim, mają swoje punkty odniesienia. Tradycyjnie polski - go nie ma i jest lokowany w okresie "S", właśnie w tym, w którym pozostało niewielu konkretnych bohaterów i który był wspaniały, ale niczego nie rozwiązał. "S" nie była bytem wyjątkowym, czy odizolowanym od przynajmniej 200-letniej naszej historii, lecz jej dalszym ciągiem. Więcej, odwoływanie się do "S" utrwala struktury postkomunistyczne i nie pozwala Polakom wyjść poza strefę duszności i krótkiej perspektywy. Właściwym punktem jest oczywiście szeroka perspektywa II RP. Dziś już nie ma szlachty, nie ma też prawie tradycyjnej inteligencji, ba, chłopi znikają z horyzontu, ale antagonizm pańsko-chłopski kwitnie w najlepsze. Kilka dni temu miałem taką gorącą rozmowę z kolegą, który od lat ma swoją firmę, można powiedzieć że na dzisiejsze warunki jest panem, ale mimo to, dalej walczy z krzywdą chłopską. To jest nieuleczalna choroba, nazwijmy ją peerelizmem lub komunioza. I to jest problem. Taki stan umysłu trzeba chyba poddawać kwarantannie. Dyskusja nt. inteligencji do niczego nie doprowadzi, bo wśród dyskutantów jest zbyt mało tradycyjnych inteligentów, a zbyt dużo takich, którzy myślą, że wrócą do pańszczyzny, że podniesie się im poziom intelektualny i w ogóle, że nagle okażą się głupsi, niż są dotychczas. Trzeba sięgnąć do Konarskiego, Komisji Edukacji Narodowej. W tej materii niewiele się zmienia. Musi też powstać jakieś centrum, demokracja to nie jest jeden wielki rozpi..., lecz system dający, wymagający i każący. Czy PiS o tym wie? Zobaczymy po wyborach. Bardzo dużo zależy też od nas samych. W Polsce jest nie tylko PiS, każdy z Polaków ma swoje obowiązki i prawa. A zaprzańcy muszą wiedzieć, że są zaprzańcami. Polska kultura ma 1000 lat. Jak mowa o Pawełczyńskiej, to ona proponowała odbudowę polskiej tkanki intelektualnej rozpocząć od ludzi mniej wykształconych, bo są mniej zepsuci i chętni do nauki. Ale Pawełczyńską trzeba przede wszystkim czytać. Wiem, co piszę. 
kaliszanin
Imć Waszeć Tylko jak to zrobić? Ja nie wiem. - proszę nawet tak nie pisać - mało kto z tutaj piszących pisze na takim poziomie. mnie do głowy przychodzą dwa słowa - lustracja i edukacja. jak to zrobić? - ja też nie wiem ale mnie za to nie płacą, najgorzej, że gowin i piotrowicz też nie wiedzą bo są częścią tej ynteligencji tak zasadniczą jak żółtko jaja, rysik ołówka czy też pieg pana kleksa.
Dark Regis
Skoro już wszyscy pobiegli w inną stronę, to ja wypełnię tutaj tę pustkę. Na innych blogach w rozmowach kuluarowych było niedawno poruszane standardowe zagadnienie elity/inteligencji. Stwierdziłem tam, że inteligencji danego narodu nie można wyłaniać automatycznie na podstawie jakiegoś prostackiego kryterium majętności lub wykształcenia (dopóki kształcenie nie będzie szło w parze z racją stanu), bo grozi to wciągnięciem w ten krąg wszelkiego śmiecia i łajna, które albo już ukradło swój pierwszy milion, ewentualnie elementu, który tylko rozgląda się za okazją do pospekulowania ale bez stałych związków, albo takich elementów piwotalnych ((C) Giovanni Sartori) jak obecna marksistowska profesura, walcząca zajadle i dzielnie z paskudnymi polskimi chłopami o swoje drogocenne psy. To nie inteligencja w sensie państwowym, a tylko i jedynie słownikowym. Skoro tak, to nie jest też nasza elita. Jakie kryterium musi spełniać elita, mówiliśmy już wielokrotnie, ale nadal z "prawej" strony pojawiają się tendencje do utożsamiania inteligencji z elitą, a tą drogą marksistów z "polskością", która w kółko przeprasza cały świat za wszystko. Inteligencja jako elita powinna umieć zadbać o kraj, szanować historię, naród, nie wykluczając chłopów i ich psów. Musi być nośnikiem idei polskości. Bo obca inteligencja nie stanie do walki o nasz kraj i nie będzie dowodzić, nie zjawi się tu w czasach biedy i nie poświęci życia za chłopów i ich psy. A powinna przecież zawsze przewodzić, kierować w dobrą stronę, być pomocna, być wzorcem do naśladowania i kształtować pozostały lud. Czy obecnie taka jest? Nie. Gdy weźmiemy jakikolwiek z brzegu przykład, np. Balcerowicza, Grossa lub Grabowskiego, to krew w żyłach się gotuje. Takiego zaprzaństwa nie tolerują u siebie nawet Wyspy Fidżi. Dopóki więc nie uwolnimy się od tej chorej "zas... inteligencji" i od mniemania, iż elitą zostaje się automatycznie po zdobyciu tytułu inteligenta, dopóty będziemy buksować w miejscu, a każdy ruch "yntelygencji", to będzie jakaś prowokacja lub dywersja raniąca naród, nurzająca w łajnie polskość, wiarę i naszą historię. "Zas... elyta" kiedyś nas wykończy od środka jak gangrena. A więc konieczna jest chirurgia. Tylko jak to zrobić? Ja nie wiem. Widzę jednak, że PIS też nie wie i chce tylko przeczekać zaprzańców, może nawet przez kolejne dziesięciolecia. Tak jednak się nie da. Zaprzańcy też się mnożą i kooptują, czego przykładem są największe uniwersytety.
Do wpisu: Jak pozbyć się degeneracji
Data Autor
MichalZatorski
Kobiety, wbrew naturze chcą się wyzwolić z roli matek; mężczyźni, z podobnych przyczyn, pragną być wiecznymi kawalerami bez zobowiązań. To nie jest w żadnym wypadku dobre, to prawda, natomiast przyczyny takiego stanu rzeczy są zakorzenione o wiele głębiej. To nie jest jakieś widzimisię. Poprzez feminizm (który obecnie działa na szkodę obu płci) kobiety się wyzwoliły i zdobyły wyższą pozycję społeczną. Problem polega na tym, że zgodnie z hipergamią szukają wciąż lepszych od siebie mężczyzn. Jeśli kobiety są wykształcone, inteligentne i zarabiają, to mężczyzna musi być oczko wyżej. Powoduje to taki problem, że z marszu połowa samców jest skreślona. Tworzą się grupy inceli itp. ponieważ mężczyźni nie mogą sobie znaleźć partnerki. Co więcej, ci, którzy są najwyżej w hierarchii, mają niemal nieograniczony wybór, ale oni często nie chcą się poświęcać, ponieważ nowoczesne kobiety nie są tego warte. Małżeństwo jest zwykle ogromnym ryzykiem dla mężczyzny, który stawia na szali wszystko co do tej pory wypracował, a kobieta nie stawia nic. Małżeństwo już od dawna przestało pełnić rolę "świętości", jest tylko umową zawartą na papierku. Stąd też tak wiele ruchów typu redpill czy mgtow, jest to reakcja zwrotna na poczynania kobiet. Mężczyźni obecnie dążą do poprawy swojego SMV, ale nie chcą już wiązać się z kobietami, bo to nieopłacalne. Fajnie opisał to D. Durden - david-durden.pl . Ogólnie rzecz biorąc, problem jest dosyć mocno skomplikowany i obawiam się, że szybko nie zostanie naprawiony. Monogamia przestała być traktowana poważnie, kobiety chcą być wyzwolone, a mężczyźni mają już dosyć tego bałaganu i nie będą go naprawiać po raz kolejny. 
Do wpisu: Drodzy Rodacy
Data Autor
kaliszanin
@Ryszard Surmacz no widzi Pan, pan i pańskie pokolenie widziało tylko dwie drogi a tępy robotnik z plakietką w klapie, honorem w dupie i szczęściem w totku wraz ze zgrają sbeków Was wykiwał bo poszedł środkiem na skróty. do tej pory biadolicie nad swoim losem, nad magdalenkową zdradą, nad tym czy skakał czy go przywieźli.... ciężko się przyznać przed samym sobą, że się brało udział w ustawce w roli tła dla jej prawidłowego przeprowadzenia niezbędnego i poniekąd ją legalizującego.  pozdrawiam serdecznie   
Ryszard Surmacz
Jednym słowem, albo Pan pije i bije, albo nie pije i udaje, że żyje. Proszę Pana, w stanie wojennym przesłuchiwało mnie dwóch facetów bardzo podobnych do siebie. Jeden wrzeszczał, walił pałą w stół i groził, drugi podsuwał marchewkę. Początkowo nie mogłem ich rozgryźć. Różnili się jednak głosem. Przez jakiś czas cała moja uwaga skupiła się rozgryzieniu tej zagadki. Potem było już jasne.
kaliszanin
@Ryszard Surmacz po tytule wnioskowałem, że to odezwa - no dałem się nabrać. ja bardzo lubię Pana teksty i czytam je z zaciekawieniem, zawsze od dechy do dechy, dlatego po tytule i po dniu, w którym się ów ukazał oczekiwałem właśnie czegoś wznioślejszego - fakt moja wina, za karę nie pójdę jutro do kina. ja chcę poznawać tutaj poglądy prawicowych często domorosłych ideologów ale również ich adwersarzy, chcę wiedzieć w końcu gdzie i jak tworzą się mity, którymi obrastamy ale najbardziej chciałbym poznać prawdę taką prostą czystą prawdę na wiele tematów gnębiących mnie, może i Pana a może i nawet naszą Ojczyznę. od jakiegoś czasu za życzliwością administratora ośmieliłem się też trochę zabierać głos w sprawach mnie ciekawiących lub wkurzających ale głównie pod kątem chęci poznawania zdania osób ode mnie mądrzejszych na zasadzie zadawania im pytań. nie mam ambicji i możliwości aby zabierać tu głos niejako z Pańskiej strony. moją krytyką często nieudolną i głupią (to najczęściej taki 15 sekundowy impuls i ... poszedł komentarz) proszę się nie przejmować, ale tym, że potrafi się Pan ustosunkować do głosu nawet nieprzychylnego pokazuje Pan swoją wartość. ps santo subito no nie wiem to już wolę być trollem pro bono. ps już w tę sobotę będziemy gościć kolorową paradę w moim pięknym miasteczku... pozdrawiam serdecznie  
Ryszard Surmacz
O, jeszcze Jabego tu brakuje. Kaliszanin twierdzi, że tekst mój, to odezwa; Pan, że z grubej plenarnej rury... No jak, nie dogadaliście się? Ogólnie, Panie Zdzichu, jak ściągnie Pan pikielhaubę ze swojej głowy, to proszę się odezwać. Strasznie ciąży. Tylko tyle mogę doradzić. Na razie weź Pan urlop, dobrze Panu zrobi. Bez odbioru. PS. Założę się że Zdzisiu nie daruje...
xena2012
Przeciez Kwasniewski jako prezydent już sporo lat temu powiedział ,,nie patrzmy w przeszlośc,patrzmy w przyszłość''.Tak więc już ładne kilka lat to haslo wdrazamy w życie.Jeszcze może rok lub dwa a obchody Powstania Warszawskiego tez będą puste a może i zakazane z powodu kosztów które przeznaczy się na parady równości.Internetowi blogerzy też nas pouczają cierpliwie i madrze o zasciankowości i kołtuństwie ,,bogoojczyźnianych'' jak to nazywają uroczystości czy obchodów.Już kręcimy nosem na hymn Polski,niedługo pewnie Warszawska Syrenka'' tez nie bedzie pasowac do nowoczesnego europejskiego państwa,a nasza wiedza historyczna skończy się na bezmyślnym powtarzanie,że wojna nawet nie wiadomo która wybuchła z powodu ,,złego słowa Polaka''. 
wielkopolskizdzichu
Drodzy Rodacy.  Nieźle, z grubej rury, z zadęciem jak na kwartalnym plenum POP. Przypomnę Panu na czym polega wykładnia polskości definiowana przez obecnych samodzierżców Polski. Jeszcze niedawno Polakami byli wyłącznie ci, co głosują na wspomnianych wyżej, teraz Polakow zawęża się do uczestników  imprezy sylwestrowej o narodowym wymiarze oraz konsumentów kotleta panierowanego przepitego piwem z sieciowki. Mało tego, wyżej opisanym podaje się film o Legionach, w którym szarża pod Rokitną sprzedawana jest jako najwyzszych lotów przejaw patriotyzmu. To  są istne jaja z  ludności  zamieszkujacych krainę pomiedzy Odrą a Bugiem. BTW Hymn Polski jest discopolowy, jest dość prostą piosnką skomponowaną przez masona w celu zachęcenia Polakow do oddawania życia i krwi za Napoleona.
Ryszard Surmacz
@ Kaliszanin Widzę, że chandra minęła i przyszedł czas dobrego samopoczucia. Odezwy pisze się inaczej .Krytykę przyjmuję. Ale Panie z Kalisza, niech Pan wreszcie coś napisze. Niech Pan pokaże swój geniusz. Może padniemy na kolana. Wszyscy. I zawołamy: santo subito!!!
kaliszanin
Panie Ryszardzie, Panie Ryszardzie,  miała być odezwa do narodu a wyszło jakoś banalnie, trywialnie, definicji fizyki i pańskiego tekstu, nie powstydziłby się nawet sam Ryszard... petru.
Do wpisu: Przekroczyliśmy Rubikon
Data Autor
Jabe
Ten wpis jest takim zlepkiem niedorzeczności, że trudno się do niego odnieść. Choćby skąd u licha się Autorowi wzięło, że skoro USA nie zamierzają płacić za instalacje w naszej okolicy, to ichni prezydent nie przyjechał? Przecież należało się spodziewać czegoś przeciwnego – że właśnie przyjedzie, bo z kilkoma miłymi słówami zamiast gotówki. W kurtuazyjnej wizycie oficjeli zachodniego sąsiada Autor dopatruje się jakiegoś asa w rękawie. Snuje przypuszczenia, że może przyjechali dlatego, że się przestraszyli naszych żądań. No i klasyka: dla Autora wzorcem jest państwo, które po dwóch dekadach trafiło pod ziemię. Co zaś z tym Międzymorzem?