|
|
Anonymous Trzymam kciuki. Pozdrawiam. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Czesław
Chyba coś Pan źle zinterpretował. No niech Pan opisze, czym tak bardzo Pana obraziłem? |
|
|
Ryszard Surmacz @ Marek1taki
Ksiażka jest gotowa, ale jeszcze się nie ukazała, nie uzyskałem na nia dotacji, ale jest na dobrej drodze. Dziś na tytuł maja wpływ wydawcy, tak, że może byc różny. Ale omawiamy w niej 1000 lat dziejów Ślaska, od czasów piastwoskich po wspólczesne. W tym wiele trudnych tematów. Proszę o cierpliwość. Dam znać. Na wydanie pierwszej, Znów tracimy Ślask, też czekałem kilka lat. Może to jakas reguła. Dziś już tylko na allegro. |
|
|
Anonymous Jaki jest tytuł wspomnianego wywiadu? |
|
|
Ryszard Surmacz @ Marek1taki
Ślask poznałem dobrze, tam też się urodziłem. Na jego temat napisałem dwie ksiażki. Jedna z nich, to wywiad z bardzo znana postacia na Ślasku - i rozmawiamy o 1000 -letnich jego dziejach. Znałem też wielu byłych członków Zwiazku Polaków w Niemczech, rozmawiałem z nimi - dużo i długo. Pozostał mi do nich duży szacunek. Z volkslista bywało różnie, ale bp. Adamski, poprzez Londyn zalecał wpisywać się na nia - dla celów dezorientacyjnych, ale z "zachowaniem czystości polskiego serca". Wiem co piszę.
Za Gierka nastapiła na Ślasku poważna redukcja napięć i różnic kulturowych. A Ślazak i Kaszub, ma Pan rację, to dwa odrębne światy. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Czasław
A tak, w Gliwicach, owszem. Rozmawiali też w Legnicy, w Szczecinie, we Wrocławiu, ale do czasu. Z ta mniejszościa, to ma Pan rację, ale została zawarta w traktacie granicznym z 1990 r. Czy Skubiszewski mógł inaczej? I to jest pytanie, na ktore trzeba odpowiedzieć.
A teraz pytanie - w czym tak Pana uraziłem, że aż odwołał się Pan do chamstwa? Jestem ciekawy? |
|
|
Anonymous Mieszkałem w Katowicach i chociaż nie jest to miasto reprezentatywne ze wzgl. na ludność napływową to zdarzyło mi się w latach sześćdziesiątych słyszeć rozmowy starszych kobiet po niemiecku. Jeden raz - w sklepie - skończył się uwagą "Po polską kiełbasę stoicie i mówicie po niemiecku?!". To były wyjątki i dotyczyły tylko kobiet. Być może prawdą było, że Gierek swojej obstawie zalecił: Jak usłyszycie niemiecki to walcie w mordę.
W 1970 r Gomułka zawarł z RFN układ, którego jednym z efektów było tzw. łączenie rodzin i wiele osób ze Śląska wyjechało w latach siedemdziesiątych do RFN. W latach 1980-1981 też było wiele wyjazdów. M.in. mówiło się, że wyjechało wtedy w ciągu roku 500 lekarzy.
Z tego względu nie sądzę aby w Polsce mieszkało wiele osób, dla których pierwszym językiem był niemiecki a nie polski. Ktoś mimo wszytko wygrał te trzy Powstania Śląskie. Byłem wysłany ze szkoły i wywiad z powstańcem śląskim przeprowadzaliśmy po polsku, serio. Nie sądzę jednocześnie aby miał problemy z mówieniem po niemiecku bo w końcu przez stulecia to był język urzędowy. Nie było też niczym nadzwyczajnym wpisanie na volkslistę i wcielenie do Wehrmachtu. Alternatywą chyba był obóz koncentracyjny, na który decydowali się bodajże zielonoświątkowcy z cieszyńskiego.
To tak z własnej pamięci podaję a Ślązak z Kaszubem gwarą to chyba się nie dogadają.
|
|
|
Ryszard Surmacz @Trotelreiner
W Bytomiu i Gliwicach mieszkaja przeważnie przyjezdni ze wschodu. Za czasów gierkowskich trafić na młodego Ślazaka mówiacego dobrze po niemiecku, to wyjatkowe szczęście.
W tamtych czasach miałem dziewczynę z Kaszub, spędziłem z nia trochę czasu, ale z tym niemieckim, to chyba zbyt ostro pogazowaliście. Ale jak ulał pasuje do krażacych po Polsce mitach. |
|
|
Czesław2 Co mnie to obchodzi, że warszawka nie przyznała Ślązakom statusu mniejszości? Ja, ani Ślązacy niemcom w Polsce statusu mniejszości nie przyznali, tylko warszawka. Po niemiecku mówiły na ulicach starsze babcie w Gliwicach, gdzie studiowałem. Generalnie, odjechał pan po chamsku. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Czesław
Hola, hola, nikt nie przyznał Ślazakom statusu mniejszości narodowej. Nie wiem, w jakiej Pan części Ślaska mieszka (opolskiej, czy katowickiej), ale na Opolszczyźnie w domach też nie mówiono po niemiecku, chyba w czasie wojny, gdy syn był w HJ i bano się, aby nie wydał rodziców. Mniejszość niemiecka do dziś ma kłopoty z niemieckim. W części katowickiej starsze pokolenie znało niemiecki lepiej niż na Opolszczyźnie, ale w domu nie mówiło. Tak jest, wyciepli by go.
Ale twierdzac, że: "ludzie nie rozróżniają człowieka mówiącego po niemiecku i po Śląsku"... tu Panie Czesławie, to ześ już Pan pojechał. Gwara ślaska jest częścia jezyka polskiego (nieco spetryfikowanego) i należy do grupy małopolskiej. Jak pojedzie Pan do Zakopanego, to tam odnajdzie wiele podobieństw. Ma wiele naleciałości niemieckich dotyczacych nazewnictwa technicznego, ale pozostała część, to piastowska, np. spodnioki - kalesony, spodnie - gacie itd.
I tu ciekawostka, skoro pisze Pan, że rodzina pochodzi ze Ślaska, to jak to się stało, że dostał Pan na imię Czesław. Na Ślsku takich imion sie nie nadaje.
Ale pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Czesław2 Po prostu jedną rozmowę po niemiecku uogólnił Pan na Śląsk. |
|
|
Ryszard Surmacz @jazgdyni
W sprawie Powiernictwa Polskiego nawizałem kontakt z sen. Arciszewska, ale był to chyba okres moich kopotów z praca i rozmyło sie. Dzisiejszy zwłaszcza Gdańsk i wszorajszy Wolne Miasto Gdańsk, to niezwykle ciekawy temat. Niestety, jak to u nas, większa jest zasłona milczenia, niż potrzeba prawdy. To samo, co o ziemiach zachodnich. To nie może skończyć sie dobrze.
A po II wojnie wpółpraca komunistów rosyjskich, polskich i niemieckich z KPD, na Ślasku kwitła. We władzach lepiej widziani byli Niemcy (Ślazacy niemieccy), którzy dobrze po polsku nie umieli, niż Polacy. |
|
|
Ryszard Surmacz @jazgdyni
Dzięki za linki. Gdy płk. v. Krokov zjawił się w Krokowej i zrobiło się o nim głośno, zrobiłem z nim wywiad. Nie pamietam, w jakiej gazecie to poszło. Ale nie dał się wciagnać w żadna głebsza rozmowe. Opowiadał o swojej rodzinie i przyjaźni z Polakami. Gdy spytałem, skoro jest takim przyjacielem Polaków, to po co mu ta fosa wokół jego pałacu? Skończyło się śmiechem.
Ale ówczesny wójt chyba z pobliskiego Żarnowca miał na niego wpływ. Nie pamietam o co poszło, ale w razie odmowy zagroził mu wojskiem. I pomogło. Wówczas byli jeszcze ludzie z ikra. Nie wiem, jak potoczyło się dalej, ale w tym czasie okoliczna ludność robiła wrażenie, jakby odzyskała swojego pana. Ale wówczas był to czas wiary w pojednanie, w niemiecka pomoc itd. Był to też czas, w którym na Ślsku powstawały przeróżne ferajny. Każdy wójt budował jakiś dom spotkań i oczekiwał na deszcz niemieckich pieniędzy. Do Głogówka przyjechał przyszywany Oppresdorff (mieli polskie szlachectwo za ukrywanie Jana Kazimierza - porzadna rodzina) - przyszywany, bo ożenił się z córka Oppersdorffa i przyjał jej nazwisko. Do zamku wszedł, jak do swojego, a skoro tak, to w miejscowym burmistrzu rozbudził nadzieje na duże pieniadze. Remont za złotówki zaczał od dużej łazienki, ale na tym sie skończyło, bo jednen drugiego chciał wykiwać. Skończyło się, nie pamietam, ale chyba na aresztowaniu go przez służby niemieckie. Nasz start w UE był żałosny - wszędzie.
Dalej już nie śledziłem spraw zwiazanych z Gdańskiem. Wiem, że maja mocnych opiekunów w niemieckich ziomkach, a ci nie odpuszczaja.
Pozdrawiam |
|
|
Czesław2 Rząd przyjął uchwałę o wyłączeniu Polski.
niezalezna.pl
Czar prysł, został komunizm. |
|
|
jazgdyni Ja też znałem parę domów to, że tak powiem, inteligenckich. Młody byłem, więc nie rozróżniałem i pewien byłem, że mówią do siebie po niemiecku.
A oni rozmawiali w jidysz.
Kaszubi w domach po niemiecku? Dajże spokój! Ha, ha, ha. Kaszubi w domach i w sklepach i już nawet częściowo w szkołach mówią po kaszubsku Szanowny kolego.
Czy to podobne do niemieckiego?
Kaszëbsczé nótë, Abecadło kaszubskie
To je krótczé, to je dłudżé, to kaszëbskô stolëca,
to są basë, to są skrzëpczi, to òznôczô Kaszëba.
Òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.
To je ridel, to je ticz, to są chòjnë, widłë gnojné.
Chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.
To je prosté, to je krzëwé, to je slédné [tilné] kòło wòzné.
Slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.
To są hôczi, to są ptôczi, to są prësczé półtrojôczi [półtorôczi].
Hôk, ptôk, półtrojôk,
slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.
To je klëka, to je wół, to je całé, a to pół.
Całé, pół, klëka, wół,
hôk, ptôk, półtrojôk,
slédné kòło wòzné, prosté, krzëwé,
chòjnë, widłë gnojné, ridel, ticz,
òznôczô Kaszëba, basë, skrzëpczi,
krótczé, dłudżé, to kaszëbskô stolëca.
A spodnie po kaszubsku to buksy. Po norwesku spodnie, o dziwo!, buksy.
Może trochę entymologii poczytać? ;-))) |
|
|
Czesław2 Pan chyba nie był nigdy na Śląsku. Po niemiecku w domach mówiło tylko dorosłe pokolenie przedwojenne na terenach, gdzie były przed wojną niemcy. Pochodzę, jak cała moja rodzina z Górnego Śląska i nigdy w domu ani w okolicy nikt nie mówił po wojnie po niemiecku. Wyciepli by go. Co nie znaczy, że nie ma tu zagorzałych volksdeutschy, jak w całej Polsce. Poza tym, ludzie nie rozróżniają człowieka mówiącego po niemiecku i p oŚląsku, siłą rzeczy z dużymi niemieckimi naleciałościami. |
|
|
jazgdyni U nas, na północy, ludzi z Kresów z ukraińskim rodowodem, przesiedlano nieco bardziej na zachód, co do 1945 r. należało do Reichu, jako pruskie Provinz Pommern, albo West Preusen.
To było wszystko na północny - zachód od Piły, Człuchowa, Lęborka, nad morzem Żarnowca. Nieszczęśliwe tereny, ale piękne. |
|
|
Czesław2 Przypominam, że na Śląsku obecnie Ślązacy są mniejszością narodową, o co skutecznie zadbał Gierek, a później Niemcy. Przesiedlono na Śląsk Górny miliony ludzi ze ściany wschodniej, po tzw upadku komunizmu olbrzymia ilość Ślązaków wyjechała za specjalnymi prawami do Niemiec. |