Otrzymane komantarze

Do wpisu: Miękkie podbrzusza Polski
Data Autor
jazgdyni
CD Warto też popatrzeć na gminę Krokowa (w połowie drogi między Łebą a Gdynią). Znajduje się tam ładny pałacyk, gdzie lubiłem wpadać na dobry obiad. Pałacyk należał do rodzin von Krokow, pruskich junkrów. Tylko problem w tym, że na mocy traktatu, po I WŚ Krokowa należała do Rzeczpospolitej. Tak czy inaczej - fajne miejsce. Nie pamiętam już kiedy dokładnie, ale przed 2010, zajechaliśmy tam na obiad i niestety, nie wpuszczono nas. Większość stolików było zajętych, a towarzystwo rozmawiało po niemiecku. Sprawdziłem później i okazało się, że to siedziba Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Po pewnym czasie zauważono, że taka fundacja bije po oczach i delikatnie mówiąc, nie podoba się w tym miejscu. Więc, nic nie zmieniając, zmieniono nazwę i teraz jest to Fundacja „Europejskie Spotkania” Kaszubskie Centrum Kultury Krokowa. Jakoś z ich strony [ zamekkrokowa.pl ]zniknęła zwyczajowa zakładka "O nas", gdzie są podane władze, ale też warto popatrzeć na niektórych partnerów:  Muzeum Prus Zachodnich w Warendorf/Niemcy, westpreussisches-landesmuseum.de Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, www.fwpn.pl Samorząd Gminy Związkowej Schweich/Niemcy, www.schweich.de Stowarzyszenie Förderverein Krokowa z Föhren/Niemcy Akademie Klausenhof, akademie-klausenhof.de To Tobie Ryszardzie, jako historykowi daje sporo śladów do tropienia. Serdeczności
jazgdyni
Czołem Ryszardzie! O Śląsku mało wiem, ale co nieco mogę mówić o Gdańsku, choć nie jestem insiderem. Dla celów analizy układu zamkniętego potocznie nazywanego Małą Sycylią, odnoszę się do całego Trójmiasta. Historycznie, zaraz po II WŚ, Gdańsk był zniszczony (głównie przez Sowietów) i wyludniony. Gdynia mniej ucierpiała i tu założono centralę - mieszaninę wojskowych i cywilnych służb specjalnych. Powodem także było to, że gdyński port był jedyną dużą bramą w żelaznej kurtynie na terytorium Polski. Do czasów wydarzeń sierpniowych komuniści trzymali się mocno i Gdańsk był raczej miastem prowincjonalnym. Przełom nastąpił po transformacji 1989, a znaczenie Gdańska rozkwitło, gdy PO odebrało władzę komunistom. Lecz już wcześniej zaczynało się coś ważnego dziać. Ze sporą pewnością wiemy, że Kiszczak namiestnikiem Trójmiasta zrobił nie byle kogo - gen. Pożogę, do transformacji wiceministra MSW i szefa wywiadu i kontrwywiadu MSW. oraz członka KC PZPR. A kiedyś także generała milicji. Ponura postać z krwią na rękach. Pod jego kuratelą półświatek zaczął się tutaj umacniać, a gangsterscy przywódcy i kombinatorzy w białych kołnierzykach legalizowali się jako "uczciwi" biznesmeni. Jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec uaktywniła się tutaj działalność STASI. Jak możemy przypuszczać, młody Donald Tusk było agentem, ps. "Oskar". Lecz trzeba pamiętać, że to młody Tusk, już w 1990, zakłada oparty na gdańskim środowisku "liberałów w białych skarpetkach" Kongres Liberalno Demokratyczny, a dużo później jeden z czołowych działaczy KLD, Paweł Piskorski. publicznie powiedział w wywiadzie w 2014, że KLD była finansowana przez niemiecką partię CDU. A kto wie, przez kogo jeszcze. Z KLD wywodzi się też trzon, mających do dzisiaj dużo do powiedzenia, "szarych eminencji" Gdańska (i w pewnym stopniu całego Trójmiasta) - Jan Krzysztof Bielecki (premier "pierwszy milion trzeba ukraść") , Janusz Lewandowski (pracowałem z nim w PLO) i Jacek Merkiel, Co ciekawe, ci sami ludzie 19 lat później brali udział w tworzeniu Platformy Obywatelskiej, do autorstwa której przyznaje się polski, nie niemiecki, szef UOPu, gen. Gromosław Czempiński w 2009 r. Czyżby dokonał się deal, albo Gescheft między niemieckimi i polskimi (ex-komunistycznymi) służbami? A może od samego początku była ścisła współpraca pomiędzy polskimi i niemieckimi służbami, aby Gdańsk zbliżać do Niemiec? Oczywiście pod patronatem i z błogosławieństwem KGB/FSB. Warto jeszcze napomknąć o obecnej pani prezes PLO, Dorocie Arciszewskiej- Mielewczyk, dwukrotnej senator z ramienia PiS, która w 2004 utworzyła Powiernictwo Polskie deklaratywnie do obrony przeciwko niemieckim roszczeniom w Polsce. I jakby w odpowiedzi na niesławne Powiernictwo Pruskie - spółkę reprezentującą "wypędzonych" z Prus Wschodnich Niemców. CD
Do wpisu: Jaką wartość ma nauka
Data Autor
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Witaj! No tak... Chciałem pogadać o rynku wydawniczym. Dotychczas spotykam samych naciągaczy. Na razie
Ryszard Surmacz
Cześć! To zespolenie, o ktorym piszesz, to kolejna komercja. Nie o to chodzi. Człowiek, jak patrzy na ten upadek, to bez płacenia rzyga. Mieszkam w Lublinie, na facedooki i inne tego typu... nie mam czasu. Wiem, wiem...  Nie musisz nic robić, wiadomość przyjdzie do Ciebie sama. Hej
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Prośba Ryszardzie, jeżeli mieszkasz w Ząbkach i to jest Twoje konto na Facebooku, to zajrzyj na wiadomość na Messengerze. Chciałbym z Tobą porozmawiać poza portalami. Pozdrawiam Janusz
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Zespolić się... A może tak z kosmosem? Albo Wszechświatem? Wśród narkomanów, których znam. Żadne tam łachudry. Intelektualiści, doktorzy, gwiazdy - istnieje wspólne marzenie - Ayahuasca. I to z całym ceremoniałem. Tylko... trzeba jechać do Stanów, lub Meksyku, Kanady, zdobyć kontakt, potem akceptację szamana, dobrze mu zapłacić i przeżyć to gdzieś zdala od świata. Przy tym rzygać, cierpieć, by w końcu połączyć się z kosmosem. Potem następuje reset. I człowiek już nie jest taki sam. Podobno o wiele lepszy. Tylko... to kosztuje nie parę, ale kilkadziesiąt tysięcy USD. Choć dokładnie nie wiem. I są oczywiście ersatze,
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Niestety, żadnego polskiego autora nie mogę polecić. Nie spotkałem takiej książki. Może ja napiszę? Taki żart. Ludzie morza zapewne mają swoje życie wewnętrzne, ale raczej jest ubogie. Spotkałem oficerów, nawet się zaprzyjaźniłem z nimi, którzy byli ponad standardowi. Ale marynarze nie są wylewni. Jeden, czy drugi będzie milczał, tłumił w sobie, aż zwariuje. Miałem takie przypadki. Jedyny pisarz, który prawdziwie uchwycił sens bycia "marinero" i który napisał, co siedzi w mojej czaszce od lat, jak nowotwór, to słowa -"ludzie dzielą się na żywych, martwych i marynarzy...". To oczywiście Julio Cortazar. Nie London, Hemingway, czy Joseph Conrad. Tylko Cortazar naprawdę czuł zapach oceanów i olejów napędowych. Napisał wspaniałe opowiadanie o emerytowanym brazylijskim kapitanie. Lata całe poszukuję tego i nie mogę odnaleźć. To, jak powyższy cytat, pasowało do mnie, jako marynarza w stu procentach. Natomiast najpiękniej i najprawdziwiej malował morze Ajwazowski. Przebijał brytyjskich marynistów, w tym samego Turnera.
Ryszard Surmacz
I taraz Panowie ogólna konkluzja: skoro człowiek jest w stanie zespolić się z maszyna w sposob absolutny - tak samo z niewielkim samochodem, jak  i najwiekszymm statkiem oceanicznym, może to zrobić również z natura i wszechświatem. Nauka powinna być tu pomocnym narzędziem. A nie jest. I na tej podstawie widać mizerię owych geniuszy, którzy za pomoca kombinacji myślowych chca dodać skrzydeł nie ludzkości, lecz sobie samym. Paradoks polega na tym, że mimo to, ta droga prób i błedów podażać musimy. Bo to skomplikowana droga do Boga i siebie. Dzięki za rozmowę. Serdecznie pozdrawiam, RS 
Ryszard Surmacz
@ Jan1797 Hm... pobrzmiewaja mi tu echa pogańskie, powiedzmy wczesnopiastowskie. Pański tekst wymaga rozpisania, ale Racławice, to nie wieki, lecz liczać do dziś, to lekko ponad 200 lat. Natomiast porównane Bronicic i Racławic może być ciekawe. Ale to może innym razem.
Jan1797
Drobiazg, przechodząc do sedna, Grecy nie mają problemu z definiowaniem potrzeby przejścia od kultury starożytnej przez Cesarstwo Bizantyńskie do katolicyzmu przed prawosławiem, po prostu to pomijają. Czy Grecy odwołują się do trojaczków Speuzypa, Eleuzypa i Meleuzypa-męczenników kapadockich jak my do Św.Wojciecha w wyprawie do dzikich nie Prus jak na tej mapie bo to wiele późniejsza historia: pl.wikipedia.org U nas pokutuje w mediach siłą wpisany w rzeczywistość konflikt pomiędzy czasem przed chrztem Mieszka I i po co wydaje się co najmniej śmieszne. Polska, której historia o wieki starsza, bo sedno zaciętości bitwy pod Racławicami wynikającej z wielowiekowej tradycji obronnej przekazywanej do dzisiaj z dziadka na wnuka jak historia Bronocic bzg.pl i o tym Pan Marcin. Obie miejscowości dzieli w linii prostej zaledwie kilka kilometrów a przekaz pokoleniowy i wiedza klasztorna gwarantem trwałości bytu państwowego i to jest logiczna kontynuacja bytu i powinność również dla szkiełka i oka.
Ryszard Surmacz
@Jazgdyni Już zamykaja nam okienko, ale czy możesz mi polecić jakaś dobra ksiażkę polskiego autora na temat duszy i psychiki marynarza? Nigdy nie wchodziłem w ten temat. A to może być fascynujace.
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Faktycznie masz rację z tym dziwnym przemijaniem czasu na morzu. A zazwyczaj jest tak - każdy marynarz ma na ścianie duży kalendarz, gdzie zakreślony w ramkę jest dzień zamustrowania. Następne dni są ponumerowane, aż do tego ostatniego, kiedy ma nastąpić zmustrowanie. On też jest zaznaczony ramką. Każdego dnia przed snem, grubym flamastrem skreśla się miniony dzień i przelicza ile jeszcze pozostało do końca. Tak, że Ryszardzie - 40 lat na morzu to w większości wyczekiwanie. Mocno dewastujace. Po skończeniu pływania potrzebowałem 4 lata, by powrócić do jako takiej równowagi. Niestety - wielu nie wytrzymuje już kolejnej radykalnej zmiany. Umierają wkrótce po przejściu na emeryturę. Słuchaj - auto, czy wielki tankowiec, to nie ma znaczenia. Jak się potrafisz prawdziwie zespolić, jeśli znasz wszystkie reakcje, przestawić własny zegar, by współgrał z inercją olbrzyma, to cały czas precyzyjnie panujesz nad sytuacją. Problem jest wtedy, gdy nie masz zaufania do swojego statku. Najgorszy jest wiek niemowlęcy. Zazwyczaj jakieś 2 lata. Odbierasz nową sztukę ze stoczni i mimo, że nadzorowałeś budowę, próby, testy, to nie wiesz, jaki on ci może numer wywinąć, bo jakaś śrubka była niedokręcona. Dla mnie, te 2 lata, to nieustanne polowanie. 24/24. 7/7. Ale... lubiłem to. Pozdrawiam
jazgdyni
Oba dobre - dzieje się. A ja ostatnio wzruszam się kolejnym Kamińskim z Gdyni (nie rodzina). UWAGA - klip jest intensywnie pedalski. Cóż... ale nie eunuchowaty. youtu.be No i autentyczna bomba roku pandemii. Starszy ode mnie o dobrych parę lat gościu. youtu.be
Dark Regis
A teraz przerwa i muzyka ilustracyjna: 1. youtube.com 2. youtube.com
Ryszard Surmacz
@Jan 1797 Dziekuję w swoim imieniu za broszurę. Przeczytam ja chętnie. Jednak z marszu mogę odpowiedzieć, że katolicyzm, to nie jakiś dodatek, który mógł decydować lub nie o zwyciestwie lub klęsce Polaków. Jest on tak wrośnięty, dziś niestety możemy mówić że był, w polska rzeczywistość, że trudno go wyodrębnić z całości. Zoborcy izolowali nie tylko kościół, ale polskość. Na ziemiach zabranych polskość była wygaszana w sposób brutalny (weryfikacje szalacheckie, zakaz posługiwania się językiem, narzucone obce prawo) po to, by na jej miejsce wprowadzana litewskość, ukraińskość, a nawet próbowano białoruskość. Jeżeli chodzi o klasztory, to w naszym kontekście, oczywiście: nieuwikłanie, spokój i nowa synteza. Nie bardzo rozumiem, co chciał Pan powiedzieć w dwóch ostatnich zdaniach.
Dark Regis
Niech Pan uważa, ja w młodości też zaczynałem od takich przelewania na papier takich strumieni czystej świadomości i niech Pan tylko spojrzy co ze mnie wyrosło - zinformatyzowany matematyk ;))
Ryszard Surmacz
@ jazgdyni Nie napisałem, że pytajac o czas miałej na myśli kontekst filozoficzny. Jest czas przyszły, przeszły i teraźniejszy, ale wyjeżdżajac w morski bezkres, wszystkie czasy zapewne zanikaja i na pierwszy plan wychodzi swoisty "bezczas". Inaczej pracuje organizm i inaczej zachowuje sie orientacja. Oczywiście, to punkt widzenia podróżnika. Kiedyś, gdy przegrzałem nieco zwoje mózgowe, chcac odpoczać, wszedłem do przygodnej łódki i spędziłem w niej kilka wspaniałych godzin. To refleksje z tamtego czasu. Zespolenie sie człowieka z maszyna jest inna, gdy mamy do czynienia z samochodem, inna, gdy z potężnym statkiem. Na czym polega różnica. Pytanie może nieco naiwne, ale odpowiedź na nie daje wyobrażenie o czymś większym, co u ldowego szczura wywołuje strach.
jazgdyni
@Imć Waszeć SOC i atraktory, to dla mnie już 20 lat współżycia i przyjaźni. W zasadach sterowania dynamiką czegokolwiek, gdzie rozważamy pierwszą i drugą pochodną, zgodnie z Nyquistem atraktor to punkt, albo zamknięta krzywa . Są oczywiście jeszcze inne kryteria stabilności, ale to właśnie Nyquista używamy najczęściej. Lecz jak wiadomo, życie nie jest proste i w rzeczywistości mamy "dziwny atraktor", albo atraktor Lorenza. A to ci dopiero fraktal. Taka ciekawostka - generatory prądowe, czy to pędzone dieslami, czy turbinami, mają swoje własne regulatory - dawniej klasyczne PID, teraz już cyfrowe. Trzeba zawsze, za wszelką cenę (zużycie paliwa) utrzymać częstotliwość prądu (obroty generatora) i szybką reakcję na zmiany obciążenia. Jak jest więcej generatorów pracujących równolegle, to jest dodatkowo problem takiej komunikacji regulatorów, by uzyskać właściwy rozkład obciążenia, należyte moce czynne i bierne, czy synchronizację. Minimalne w swojej karierze miałem 2 generatory (plus extra awaryjny, umieszczony wysoko w nadbudówce), przeciętnie 3 - 4 i maksymalnie 5. I tu fajna ciekawostka - gdy połączymy równolegle 9 generatorów, to nie potrzeba regulatorów.Następuje samoregulacja. Pozdrawiam
Dark Regis
@jazgdyni Kombinatoryka jest dosłowna i nie potrzebuje żadnych aksjomatów teorii zbiorów. Problemy zaczynają się przy pojęciach nieskończenie dużych i nieskończenie małych. Jest jednak dziedzina, która pozwala przenosić zagadnienia kombinatoryczne ponad granicą nieskończoności. To teoria grup. Operuje ona nawet w świecie kategorii i toposów. Czym jest więc taka uogólniona kombinatoryka? Proszę spojrzeć do "Człowieka..." (link wyżej) i znaleźć pojęcie toposu booleowskiego G-zbiorów, gdzie "punktami" są orbity działania grupy G na zbiorze. To, że w kombinatoryce możemy posługiwać się zamiennie nieskończonymi ciągami liczb i szeregami formalnymi (funkcje tworzące), nie wynika z aksjomatów lecz z pewnego izomorfizmu zredukowanej algebry incydencji ze splotem, z algebrą szeregów formalnych z mnożeniem. Tak samo wzajemna odwrotność funkcji Mobiusa i funkcji zeta dla zbiorów uporządkowanych nie potrzebuje ww. aksjomatów. To są bowiem własności obowiązujące dla "każdego skończonego...", a nie "w granicy". Dlatego przeniesienie kombinatoryki na zbiory nieskończone nie musi być jednoznaczne. Na przykład w teorii grup grupa wolna o dwóch generatorach istnieje, bo można ją na palcach skonstruować, natomiast dowód istnienia grupy wolnej na dowolnym zbiorze generatorów wymaga już AC. A tak na marginesie, to umiejętność tworzenia odpowiednich pojęć języka w sposób absolutny pomaga zapanować nad liczonym zagadnieniem. Na przykład problem zliczania grafów, czy tylko naszyjników z dwoma kolorami paciorków, wzorów kostek do gry itp. może spowodować padaczkę u osób nie znających podstawowych pojęć teorii grup. Zakład? 1) Na ile sposobów można dwoma kolorami pokolorować szachownicę 3x3? Na ile sposobów można tę szachownicę pokolorować, gdy nie interesują nas kolory, a tylko wzorce? (Odp. 140 i 70) 2) Na ile sposobów można pokolorować dwoma kolorami ściany sześcianu, żeby otrzymać kolorowania nie przechodzące w siebie, przy obrotach sześcianu w przestrzeni? (Odp. 10) A trzema kolorami? 3) Pólya: Dane są dwie kule białe, jedna czarna i 3 zielone. Znaleźć liczbę sposobów rozmieszczenia tych kul w wierzchołkach ośmiościanu foremnego, jeżeli ośmiościan można obracać.
jazgdyni
@Imć Waszeć "wszechświat rządzi się prawami nauki" Jakiej nauki Szanowni Państwo? To co już znamy i wiemy? A ile to jest? 99%? no nie żartujmy. Może już 50%? A może tylko 7%? Znamy parę praw nauki, które się dało odkryć poprzez obserwację i analizę naszego świata. I to dosyć wąskiej części tego świata. Nawet nie potrafimy uczciwie stwierdzić, że już więcej wiemy, niż nie wiemy. Ponadto, jako dosyć zgodnie przyjmujemy, że to Boski Projekt, czyli spoza naszego świata, to może nasz aparat pojęciowy nie ma możliwości ogarnięcia wielu praw. Już nawet z grawitacją mamy duży kłopot. A już teraz się mówi, że czas jest dyskretny, a nie ciągły. Faktycznie - sporo osiągneliśmy, ale sądzę, że jeszcze bardzo dużo przed nami. Będę bardziej zadowolony, jak opanujemy zimną fuzję. I nie damy sobie wciskać, że w tym bzdurnym "Zielonym ładzie" ratunkiem jest H - wodór, bo ten pierwiastek utleniając się tworzy parę wodną, która jest 10 x gorsza niż CO2. Za łatwo dajemy się oszukiwać. Trzeba być czujnym.
Dark Regis
"wszechświat rządzi się prawami nauki" - Niedokładnie Mości Panowie. Prawa nauki prowadzą w takie kozie rogi, że nie ma siły na to, aby wyrzucić koncepcję Boga. Pisałem już o teorii liczb i nierozwiązalnych problemach, które można sformułować na palcach. Pokazałem też w czym tkwi problem - rozmaite fraktale. Dla zobrazowania wyobraźmy sobie dowolną powierzchnię, sferę albo oponę. Nasze doświadczenie życiowe uczy nas traktowania tych obiektów w kategoriach ciągłości (czy rozciągłości jak filozofowie). Tymczasem te problemy teorii liczb ukazują zupełnie inną naturę naszej rzeczywistości (bo liczenie 1,2,3,... jest rzeczywiste, a nie abstrakcyjne, czyli zbędne do jej opisu). Jest to natura poszarpana na wysepki różnego rozmiaru, które nie są rozrzucone chaotycznie, ale podlegają ścisłym prawom skalowania. To fraktale. Matematyczny opis, odpowiednik, teoria rozbita na okruchy niczym szklanka, to tzw. tropikalizacja - Tropical geometry: en.wikipedia.org A teraz coś praktycznego. Jak się liczy, czyli jak wygląda arytmetyka na fraktalu. Bierzemy równanie x^3+x^2+x+1=15, które jest skróconym równaniem (x^4-1)/(x-1)=15. Liczbę 15 celowo dobrałem tak, aby 8+4+2+1=15. Bo wtedy (x^3-8)+(x^2-4)+(x-2)+(1-1)=0, więc (x-2)(x^2+2x+4)+(x-2)(x+2)+(x-2)=0 i ostatecznie (x-2)(x^2+3x+7)=0. Pierwiastki to x0=2, x1=(-3-sqrt(-19))/2, x2=(-3+sqrt(-19))/2. Zbuduje teraz liczbowy system pozycyjny biorąc bazę B=x1. Najpierw dla wygody obliczeń wyrażam potęgi bazy B^n względem B: czyli B^(n+1)=B*B^n=B(u(n)B+v(n))=(v(n)-3u(n))B-7u(n). To są dwie rekurencje u(n+1)=v(n)-3u(n), v(n+1)=-7u(n), u(1)=1, v(1)=0. Po wstawieniu drugiej w pierwszą mamy równanie różnicowe z takim samym wielomianem charakterystycznym jak wyjściowy dla x1, x2, czyli h^2+3h+7=0, stąd ma takie same pierwiastki i postać ogólna rozwiązania jest taka: u(n)=C0*h0^n+C1*h1^n. Po obliczeniu C0 i C1 mam u(n)=(h0^n-h1^n)/(h0-h1). Podobne do czegoś? ;) No właśnie, repunit przechodzi w liczby dwumianowe. Teraz mogę łatwo znaleźć reprezentację dla dowolnej liczby aB+b=[cd...e]. Interesuje mnie dodawanie i mnożenie takich napisów. [136]=-1, to będzie pożyczka 1 przy odejmowaniu, np. -[10]=[1360], itd., przeniesienie 1 będzie równe [1240]=-[10/1360]*[13/124] = 7 (to nie ułamki, tylko zapis alternatyw L/-L, albo odwrotnie, żeby górna miała krótszy kod) minus jest skrótem od [136/1], żeby taki jednoznaczny zapis był możliwy. To jest system z 7-ma cyframi. Używam techniki "dużych cyfr", bo przeniesienia są wredne i idą do nieskończoności dla [137...]: Przykład [1132]+[251]=[1383] liczba niewłaściwa 8=7+1, korekta =[1313+12400]=[13713]=[137013]=[1370013]...=[13]. Sprawdzam: [1132]+[251]=2B+16-B-13=B+3=[13]. OK. Analogicznie mnożenie: [125136]=[11]*[136046], sprawdzam [1360460+136046]=[14964A6]=[14A8836]=[15CC136]=[27G5136]=[13825136]=[137125136]=[125136]. No to w końcu da się liczyć na "smoku" czy nie? ;))) Dla pierścienia Z[sqrt(-19)] mamy jednoznaczność rozkładu więc łatwo poszło.
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Odpowiem króciutko na to, a na resztę później. W zasadzie na oceanach posługujemy się jako punkt odniesienia UTC - Universal Time Coordinated (zegar atomowy) co niewiele różni się (sekundy)od GMT, czyli czasu Greenwitch. Natomiast w codzienności, w zależności od lokalizacji i związanej z tym strefy czasowej używamy LT - local time, czyli UTC +- 1, 2hrs... itd. Nie jestem pewien, o co ci chodzi z tym >bezczasem<. Czy to dotyczy dosyć modnych obecnie filozoficznych pojęć .bezczas< i >niemiejsce<? Umiejętność manewrowania jest podświadomym zespoleniem się człowieka - operatora, z maszyną. To kwestia dużego doświadczenia i wyrobionej intuicji. Charakterystyczny epizod. Na wycieczkowcu, będąc na Alasce, co tydzień cumowaliśmy w pięknym miejscu, w miasteczku Ketchikan. Drewniany, dosyć wątły piers. a na dodatek paskudny, zmienny prąd do 6 kt. Nasz stały, od wielu lat kapitan, już niemłody - 82 lata, cumowałał all fast (wszystko na mocno, czyli można schodzić na ląd) w ciągu 15 minut. Było to ważne, bo autokary już czekały na pasażerów, a harmonogram był napięty. Raz "Stary", czyli kapitan, musiał zejść na parę podróży na jakieś badania. Zastępca - kapitan cumował w Ketchikan 2 godziny. Pojechał oczywiście do domu. Drugi zastępca podobnie. Ściągnięto więc helikopterem z Anchorage, naszego zwykłego "Starego". On naprawdę czuł i rozumiał statek. No i miał swoje "tajne" triki. Kiedyś opowiem, jak co drugi dzień cumowaliśmy w Libanie, w Jounieh, chrześcijańskiej części państwa, 10 mil od Bejrutu. Najlepszego
Dark Regis
@jazgdyni Z aksjomatów teorii w logice klasycznej wynika to co wynika i nic ponadto. Nie ma metod rozszerzania zbioru zdań prawdziwych. Za to jedno zdanie sprzeczne powoduje prawdziwość wszystkich zdań czyli absurd.
Dark Regis
BTW. Self-organized criticality - nowa (25 lat;) koncepcja rozumienia natury zjawisk w świecie: 1) en.wikipedia.org 2) www.mit.edu/~8.334/grades/projects/projects12/V.%20A.%20Golyk.pdf 3) quantamagazine.org
jazgdyni
@Imć Waszeć Fajne i pouczające. Wreszcie własna opinia. Mam wątpliwości - "...Przede wszystkim nasza logika nie jest logiką dwuwartościową, bo tamta wyklucza dodawanie nowej wiedzy i usuwanie sprzeczności." Podkreślone słowo =tamta= odnosi się do dwuwartościowej? Dlaczego wyklucza dodawanie nowej wiedzy i usuwanie sprzeczności?  Przecież tworząc algorytmy z wszystkimi boolowskimi operatorami i dodając odpowiednie kwantyfikatory plus pętle sprzężeń zwrotnych, mogę dodawać nowości i usuwać błędy. To chyba dobitnie odpowiada na pytanie Mistrza Jabe "...Na czym polega wybitna subiektywność zbioru naukowych pobożnych życzeń nazwanych teorią wieloświatów?" " ...ale to nie wytłumaczy tych wszystkich mankamentów, które obecnie istnieją w matematyce pod nazwą hipotez z nazwiskami. Hipotezy te ukazują zgoła inny obraz matematyki jako systemu niepełnego i niezdolnego nawet do wyjaśnienia własnych elementarnych podstaw."  To ja wolę Pratchetta i "Świat dysku". To dopiero matematyka! No i ta zabawa aksjomatami i zamiecenie jej pod dywan perski pod nazwą teoria kategorii. Wydaje mi się, że współcześni matematycy pojmują kombinatorykę dosłownie.