|
|
jazgdyni @Ryszard Surmacz
"A może słowo informacja jest tylko dla człowieka, dla Boga Słowo ma charakter sprawczy?"
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że tak właśnie jest. My, ludzie, jeszcze tego nie potrafimy, ale ostro nad tym pracujemy. Dlatego m.in. winniśmy uczyć młodych, ze trzeba słowa ważyć.
Co do tego momentu 0 (ZERO), w którm rodzi się myśl, zarówno Francis Crick, jak i Robert Penrose, poważnie i wytrwale poszukują clou. W nauce krąży hipoteza Penrose'a, że powstanie myśli to załamanie się fali kwantowej. Dobre - tylko jak to sprawdzić? |
|
|
jazgdyni Takich rozważań obecnie przeprowadza się dużo. A chyba na czele są badania nad plazmą. Tu widać wyraźnie na czym matematyka się rozkłada i wali głową o ścianę. A wszystko jest dosyć proste - całość zjawiska, w tym badanego zjawiska, zależy głównie od jednego czynnika - od poziomu energii. Gdy przekroczymy pewien punkt krytyczny, to wszystko robi się niestabilne i obiekt ucieka w chaos. Tu chyba najbardziej zaawansowani są rosyjscy naukowcy, ciągle poszukując sposobu na kontrolowaną syntezę termojądrową. Chyba jeszcze dodatniego bilansu energetycznego nie uzyskano, więc prace trwają. Ciekawym zjawiskiem jest interakcja, a może właśnie transgresja, że gdy pompuje się energią plazmę, nie ważne jaką, zamkniętą w pułapce magnetycznej (np, Penning - Malmberg Trap) to nagle następuje wzajemne, zakłócające oddziaływanie na siebie energii plazmy i energii pułapki. A wtedy, to najlepiej uciekać.
Tak przy okazji zastanawiam się, czy nie mamy tu czegoś analogowego do "ciągana tygrysa za ogon" w Projekcie Manhattan. Badano, jak blisko można zbliżyć dwie półkule plutonu, by zaczęła się reakcja łańcuchowa ( 3 - 4 mm, a pluton zaczynał świecić na niebiesko). Raz, prosty inżynier Louis Slotin chyba uratował Nowy Jork przed wyparowaniem, gdy własnymi rękoma rozsunął, błędnie zbliżone półkule a potem przykrył własnym ciałem. To bohaterstwo przypłacił śmiercią po miesiącu.
I to jest właśnie to, co takie ważne w dynamice i przestrzeni fazowej, czyli zapewne w milionach różnych zdarzeń na świecie (choćby ta dzisiejsza kotłowanina mroźnych frontów nad Polską) - osiągnięcie granicy, gdzie zaczyna się niestabilność układu. I chyba ciągle, już tam dalej, matematyka ma duży problem. My w DP - pozycjonowaniu dynamicznym, używając matematykę chaosu, robiliśmy wszystko, by tego cyklu granicznego nie przekroczyć, zachowując stabilność. Naszą ostateczną bronią, czy ratunkiem, była funkcja "Abort". Czerwony guzik, automaty wszystko zwalniają, likwidujemy połączenia i cała wstecz. Niestety, czasami trzeba. |
|
|
jazgdyni Z grubsza lekko pojmuję. Lecz, jak mówiłem w dynamice zawsze patrzę na czas. Tak więc, czy starasz się wyłącznie zanalizować sytuację w t, czy również dążysz do odkrycia, co się dzieje, jak idziesz do t+1?
I nie rozumiem, jeżeli dobrze mówię, tej transgresji w nieskończoność. Jeszcze niedawno matematycy starali się nieskończoności nie tykać. Taki obszar zakazany. |
|
|
Dark Regis Ach i jeszcze jedna ciekawostka dotycząca korpuskularno-falowej wizji świata fizyki. W jednym z filmów na YT ks. prof. Michał Heller uchwycił samo sedno problemu. Jeżeli liczymy coś na rozmaitości lub rozwiązujemy równanie różniczkowe, to zakładamy nieskończoną podzielność przestrzeni - zakładamy istnienie nieskończenie małych wielkości, takich Leibnizowskich monad. Żeby nie zatracić się w jakiejś filozofii, monada to współcześnie po prostu taki infinitezymalny generator pewnej algebry Liego. Zakładamy również ciągłość pochodnych/różniczek aż do określonego rzędu. W rzeczywistej fizyce nic takiego nie ma miejsca. Wraz z osiągnięciem skali atomu, efekty kwantowe zaczynają gwałtownie narastać i przykrywają błędami przewidywania jakiejkolwiek klasycznej teorii. Także w tym szumie i błędach znikają nasze ukochane fale. Schodząc do jeszcze mniejszych rozmiarów nasza wiedza o fizyce staje się żadna. Granicę stanowi tzw. długość Plancka. Poniżej tej granicy nie ma już ani naszego czasu, ani naszej (czaso)przestrzeni. Nie o to chodzi, że nic nie ma, ale że nic o tym nie wiemy. Heller i szereg sławnych fizyków mówi, że w tym miejscu nadal znajduje się wielki wybuch. On nadal trwa, można powiedzieć tu i teraz, w każdym "punkcie przestrzeni" i w każdej chwili czasu, ale jest ściśnięty do bardzo małych rozmiarów. Właśnie ten stan próbują nie tyle osiągnąć, co przybliżyć badaniom coraz większe zderzacze cząstek. Im większa bowiem jest energia zderzenia, tym wcześniejszy etap ewolucji wszechświata możemy obserwować i badać. Duże prędkości osiągane przez cząstki powodują natomiast, że możemy zaobserwować takie cząstki, których czas życia jest normalnie liczony w miliardowych częściach sekundy. To jest zupełnie praktyczne wykorzystanie teorii względności. Skoro więc na najmniejszym ze znanych nam poziomów trwa wciąż wielki wybuch ze swoją egzotyczna fizyką różna od naszej, to co my biedne żuczki możemy powiedzieć o falach, hę? ;)
Nno... możemy jednak coś powiedzieć - wiemy gdzie wciąż produkują nową przestrzeń dla rozszerzającego się wszechświata i wiemy gdzie powstaje nowy czas:
youtube.com |
|
|
Ryszard Surmacz @jazgdyni
A może słowo informacja jest tylko dla człowieka, dla Boga Słowo ma charakter sprawczy? Dla człowieka słowo może być haosem, dla Boga już nie. Tu widać różnicę pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Też mam wrażenie, że energia, materia i reszta pochodzi z jednego źródła.
Trzeba jednak odróznić informację od myśli czy zamysłu. Informacja jest zbiorem myśli i ukladów czynnych, które z niej wynikaja. Myśl jest poczatkiem, jakby pierwszym elementem przyszłej informacji. Ale przydałby mi się tu jakiś teolog lub filozof. |
|
|
Dark Regis Nie nie, nie chodzi mi o kulki. Chodzi mi o fale. No właśnie "matematyka ma trudności by to opisać i nie wiemy czym są", bo gdyby to były fale, rozwiązania jakiegoś matematycznego równania różniczkowego cząstkowego, zwanego równaniem falowym na normalnej rozmaitości albo od biedy w czasoprzestrzeni, to byśmy wiedzieli czym one są, nawet w przypadku rozwiązań dystrybucyjnych. Tymczasem nie wiemy i już, ale już wiemy za to dlaczego. Otóż równania różniczkowe oraz ich rozwiązania podlegają rozmaitym symetriom, które z formalnego punktu widzenia można powiązać z podgrupami grupy jakichś dyfeomorfizmów, tj. automorfizmów='izomorfizmów na siebie' tej rozmaitości zachowujących strukturę (atlas) różniczkową. Ten rodzaj zachowywania struktury nazywa się w matematyce geometrią (geometria różniczkowa). Poza tym mogą być inne geometrie, które powstają przez nakładanie coraz to większych ograniczeń na te automorfizmy:
Np. mówimy o przestrzeni fazowej dla równania różniczkowego opisywanego hamiltonianem, struktura symplektyczna, układy dynamiczne zachowujące objętość (tzw. formę symplektyczną):
mst.mimuw.edu.pl
To właśnie w tej teorii @jazgdyni znalazł cytat "Kanoniczna struktura symplektyczna na wiązce kostycznej do rozmaitości". No dobrze, ale czy wszystko w fizyce jest symplektyczne? Oczywiście że nie. Struktura symplektyczna jest dopuszczalna tylko dla przestrzeni o wymiarach parzystych 2n. Mówimy oczywiście, że równanie Schrödingera ma swój Hamiltonian, ale nie chodzi tu o to, że on opisuje wszystkie możliwe rodzaje materii. Jak Pan już słusznie zauważył opisuje on dość dobrze stany np. elektronów. Ale to jest tylko QED (oddziaływania elektro(+słabe)). Jądro atomu to QCD (chromodynamika). A teraz sedno: QED ma bardzo dobre przewidywania do około 14 miejsca po przecinku, ale od pewnej liczby branych pod uwagę diagramów Feynmana dokładność drastycznie spada. Dlaczego?:
pl.wikipedia.org
Natomiast QCD nie ma praktycznie żadnej rozsądnej przewidywalności dla niskich energii, ale poprawia się ona ze wzrostem energii. Dlaczego? Elektrodynamika jest abelową (przemienną) teorią pola z cechowaniem, a jej grupą cechowania jest grupa U(1). A z QCD to już SU(3)×SU(2)×U(1), albo też [SU(3)×SU(2)×U(1)]/Z6. To tylko jeden z konkurencyjnych modeli, ale pokazuje, że nie można tu mówić o zwykłej rozmaitości (układzie dynamicznym) ani też o zwykłych falach. Falach, o których zwykle myślimy, mówiąc o cząstkach. Są to naprawdę bardzo dziwne grupy, a symetrie to synonimy grupy:
en.wikipedia.org
PS: Jeszcze dziwniejsza jest geometria na rozmaitościach algebraicznych (definiowane wielomianami) zwana "birational". Jest ona bardzo sztywna i w ważnych przypadkach grupa skończona. Dlaczego?
en.wikipedia.org
"Birational automorphism groups and differential equations"
projecteuclid.org |
|
|
Ptr Na początek elektron ( fala stojąca wokół jąda atomowego ) o wiekszej gęstości fal , czyli wzbudzony przechodzi w falę o niższej ilości fal wokół jadra i emituje foton - falę elektromagnetyczną. Nie wchodzę w fale protonu, i jak zmienia się w neutrin itp. Chodzi o to ,że zapomnijmy raczej o cząstkach, kulkach. Mamy wirtualne twory. I według mnie są skomplikowane dosyć , aby zauważyć ,że to nie są jakieś trywialne kulki. W każdym razie matematyka ma trudności by to opisać i nie wiemy czym są. Takie proto-literki. |
|
|
Ryszard Surmacz @Imć Waszeć
No właśnie. |
|
|
Dark Regis Skoro różne cząstki mogą zmieniać się w energię, zaś energia w różne cząstki, to dlaczego czołowi fizycy głoszą pogląd, że protonów od wielkiego wybuchu jest tyle a tyle? Coś tu nie pasuje, prawda? Z jednej strony głoszona jest pełna wolność przemian "masa<->energia", zaś z drugiej uważa się, że istnieje jakiś odgórny licznik wszystkich cząstek, który nie pozwala na ekscesy typu zamiana protonów w fale (energię), a potem wszystkiego w neutrony albo po prostu w neutrina, albo odwrotnie. To jest takie bardzo zgrubne oszacowanie, bo stale powstają gwiazdy neutronowe i połykające materię czarne dziury, lecz w CERN-ie stale podnoszą niezwykłą trwałość protonu w tym kontekście. W związku z tym należy raczej przyjąć, że takie przemiany nie są dowolne, tylko nie znamy jeszcze mechanizmu kontrolującego liczbę cząstek. Na przykład zakłada się, że w próżni w obecności wysokiej (temperatury) energii tworzą się i anihilują pary cząstka i antycząstka, część z nich wychodzi do "rzeczywistości", ale nie znany jest np. mechanizm, który po tym etapie tworzenia wszechświata pozostawił dużo więcej materii niż antymaterii. Na pewno nie był to fart :) |
|
|
Ryszard Surmacz @ Roz Sadek
A jednak jest kilka merytorycznych wypowiedzi. Nie czuje się Pan kompetentny? Tekst jest prosty, jak drut. Czy Pan sobie wyobraża dyskusje na wyższym poziomie? Te czasy już sie skończyły.
|
|
|
Ryszard Surmacz @ jazgdyni
A tak, ale skuteczność taka jest na krótki czas i tylko na poziomie ludowym. Powtarzanie tego w 1oo lat później może służyć tylko ogłupianiu narodu. |
|
|
Ryszard Surmacz @ jazgdyni
Między Chinami a Japonia jest utajony konflikt za wczesniejsze masowe wyrzynanie Chińczyków. I to jest konflikt nie do załatania. Druga sprawa, na etapie formowania się dwubiegunowego świata (do tego daży USA i Chiny), jakiekolwiek opowiadanie się po stronie przeciwników Chin w ich obozie musi być źle widziane z Pekinu. Gadanie o wielobiegunowości podziałów jest tyle warte, co promocja multikulturowości.
Koncentrujac się na Trójmorzu, trzeba mieć oczy dookoła głowy. |
|
|
Es Wołanie o uzdrowienie Kościoła? 30 lat spóźnione. Teraz jedynie można " świadkować" dogorywaniu. Niezależnie od emocji jakie ten proces wzbudza i będzie wzbudzał wśród romantyków i utopistów |
|
|
Ptr Podobnie rozważałem. Nietrudno zauważyć , że entropia nie daje rady życiu, które się doskonali. ( "Ciemność go nie ogarnia" )
Materia to dziwnie stabilne fale stojące, dlatego mogą zamieniać się w energię, fale propagujące się. |
|
|
Dark Regis No a dlaczego nie było "Cudu nad Auschwitz"? Przecież oni są tak przez wszystkie zdarzenia współczesne na świecie preferowani i na rękach noszeni przez wszystkie autorytety dzisiejszych czasów. Najwyraźniej cudami zarządza jakaś rada "ślepych i głuchych" i nie zawsze cudem jest to, co nam się cudem wydaje lub jest jako cud paląco potrzebne. A może bez pracy nie ma kołaczy i cudów też nie? |
|
|
Dark Regis Przy takich transgresjach dzieje się po prostu coś dziwnego, co powoduje, że musimy zapomnieć o aparacie pojęć i metod przemiennych, a czasem nawet o łączności działania. To oczywiście wychodzi poza teorię grup, a nawet półgrup jak (N,+), które muszą być łączne z definicji. Teoria grup jest ważna w momencie, gdy badamy symetrie w zwykłej geometrii, lecz gdy przechodzimy poza granicę nieskończoności (nawet jakąś ścieżka algebraiczną) nasza geometria wypacza się w takim stopniu, że przestaje podlegać pod ten "klasyczny" paradygmat. Do opisu takich przejść i pojęć najlepiej nadaje się język teorii kategorii i dlatego mówimy o szerszych pojęciach funktorów Galois, funktorów Gelfanda, itp. a nie tylko teorii Galois czy Gelfanda w rozumieniu zbiorów i funkcji. Jednocześnie wyjaśniony zostaje związek pomiędzy analitycznością a algebraicznością, gdzie pierwsza odpowiada spojrzeniu lokalnemu na "punkt" i jego "otoczenie" skąd wywiedziemy układ współrzędnych i te rzeczy, zaś druga spojrzeniu globalnemu na przestrzeń i jakiś pierścień funkcji, którego przejawy działania będą istotnie wpływały na zachowanie się czegoś w otoczeniu każdego punktu (w pewnym sensie można powiedzieć, że ten globalny pierścień definiuje "punkty"). Uogólnienie następuje na następującej ścieżce: przestrzenie liniowe (płaskie, R^n, w tym także nieskończenie wymiarowe, Banacha, Hilberta itp.), rozmaitości (lokalnie R^n), wiązki (lokalnie coś tam, np. sfery), przestrzenie upierścienione (pierścień wzorcowy R dla każdego punktu, jako pierścień "funkcji zerujących się w tym punkcie" - lokalny), schematy (gdzie mamy już dowolne pierścienie także nieprzemienne, geometria nieprzemienna), aż wreszcie dochodzimy do snopów i toposów (ujęcie ogólne w języku teorii kategorii).
pl.qaz.wiki
A jaki konkretnie jest związek algebraiczności z analitycznością? Polecam na początek podstawową topologię na podstawie np. Engelkinga, bo tu trzeba znać pojęcia przestrzeni zwartej, ośrodkowej, metryzowalnej, topologii jako rodziny "zbiorów otwartych", przekształcenia ciągłego jako usubtelnienia topologii, wreszcie kraty, a nawet algebry Boole'a zbiorów domknięto-otwartych. Jeżeli (X,T) i (Y,D) są z TOP, to f:X->Y jest ciągłe, gdy przeciwobraz każdego zbioru z D jest zbiorem z T. Czyli inaczej w każdy zbiór z D jest wpisywany jakiś zbiór z T. To jest właśnie wpisywanie się odpowiednich rodzin zbiorów tak, jak filtrów (pojęcie z dziedziny topologi i teorii krat oraz algebr Boole'a). Podobnie jest dla przestrzeni mierzalnych (z sigma-algebrą zbiorów mierzalnych) i funkcji mierzalnych względem jakiejś miary m (przeliczalnie addytywna funkcja zbioru). Szczegóły...
pl.wikipedia.org |
|
|
Dark Regis Po prawdzie, to nie istnieje żaden chaos w rozumieniu humanistów, czyli jakaś forma całkowitego nieporządku. Jest to po prostu inny rodzaj porządku, którego nie potrafimy zapisać ani liczyć. Nie wiem, czy się dobrze zrozumiemy kiedy powiem, że chodzi o pojęcie obliczalności. Jeśli jakaś funkcja nie jest obliczalna, to ciemna mogiła. Komputer tu niewiele pomoże. Już podawałem różne przykłady tego (nie)-porządku. Na przykład kombinatoryka działa na zbiorze {1,2,...,N} dla dowolnie dużego N. Można z pewnymi własnościami przejść do nieskończoności, ale tu powstaje problem niejednoznaczności. Niejednoznaczność występuje nawet w przypadkach bardzo uporządkowanych przejść, gdy w miejsce symetrii opisywanych grupami skończonymi rozważymy symetrie opisane głupami nieskończonymi (mogą być dyskretne) albo ciągłymi (topologicznymi). Klasycznym przykładem są tu "tabelki działania" grup, których nie da się zapisać wzorami używających prostej rekurencji (indukcji), czyli nie da się ich ustawić w porządku 1,2,3,... Dlatego ja wprowadzam tu nowe pojęcie, które pozwala tworzyć takie "tabelki" w oparciu o pewną "zasadę porządkującą", która nie koniecznie musi być znaną relacją porządku. Zasada porządkująca pozwala rozważać także fraktale jako zbiory "uporządkowane", co fizycy pewnie nazwaliby "grupą renormalizacji". Jeśli przyjrzy się opisywanej przeze mnie wcześniej arytmetyce na fraktalu "smoku", to będzie to działać w taki właśnie sposób. Liczby mające reprezentację "całkowitą" [ab..c] w jakiejś bazie B z pierwiastkiem (także z liczby ujemnej, liczby arytmetyczne) z jednej strony nabudowują się w formie fraktalnego podwójnego "smoka", zaś z drugiej stanowią pewna kratę L na płaszczyźnie zespolonej, która pozwala zagadnienie przenieść na torus, czyli do przestrzeni funkcji dwuokresowych, eliptycznych. Jednocześnie nie ma żadnej sprzeczności w tym, że zajmujemy się rachunkami w pierścieniach bez jednoznaczności rozkładu, a nawet z nieskończoną liczbą jedynek. Powróćmy jednak do pierwszego tematu, gdzie jednocześnie kombinatoryka może być opisana tymi samymi pojęciami, które stosuje się do funkcji ciągłych albo dystrybucji (sploty, transformaty, algebry nad...). Już mówiłem o sumie szeregu jako "całkowaniu" (funkcja zeta), różnicy kolejnych wyrazów jako "różniczkowaniu" (funkcja Mobiusa), nie wspominałem zaś o różnych funkcjach delta, epsilon, lambda, nie pokazałem roli funkcji "logarytm" (addytywna) jako odwrotności funkcji "exp" (e do x) i że ta ostatnia jest taką jedynką "różniczkowania", ale pokazałem na przykładzie jak rozwiązuje się równania różnicowe (analogicznie jak różniczkowe). Jednym słowem cokolwiek nie będziemy chcieli zrobić z przekroczeniem granicy nieskończoności, zawsze pojawi się możliwość zrobienia tego w algebraiczny deseń. Ta algebraiczna transgresja ma swoje odbicie także w dziedzinie analizy i topologii. Wspominałem kiedyś o teorii Gelfanda, który patrzył na wszystko jak na pierścień funkcji. Niestety, tu potrzeba dużo topologii. |
|
|
jazgdyni W pewnym sensie to może nie jest jakieś wyłanianie się świata z chaosu, lecz zwrócenie uwagi na nadrzędną rolę informacji - "słowa" nad "światotwórczymi" materią i energią. Bo oba te byty zawsze dążą same do chaosu, zwiększają w tym celu swoją entropię. Więc by je ujażmić musi najpierw być informacja - gdzie przeciwnikiem entropii jest negentropia, inaczej ekstropia. Tak więc informacja musiała powstać pierwsza, by Wszechświat stał się tym, czym jest. Później ekstopia towarzyszyła i towarzyszy wszystkim zjawiskom na świecie.
I rzeczywiście - mimo pozorów i lokalnych zawirowań, wszystko jest raczej bardzo stabilne.
To co Jezus powiedział, oznacza li tylko, że on z tego świata nie jest. On tu przybył i stąd odszedł. Musiał więc także być przed momentem pierwszych chwil tworzenia naszego świata.
Serdeczności |
|
|
mjk1 @Imć Waszeć.
Nie musisz nikogo godzić. Nie ma innej drogi jak budowa własnego państwa w oparciu o własne zasoby ludzkie i intelektualne.
Aby to jednak zrobić muszą być spełnione tylko, albo aż, trzy warunki.
Te własne zasoby ludzkie i intelektualne, jak je nazywasz, muszą wiedzieć, co należy zrobić, muszą wiedzieć jak to należy zrobić i w końcu zrobić. Niestety te ludzkie zasoby intelektualne nawet nie chcą wiedzieć, co należy zrobić.
Mogę Ci to bardzo łatwo i prosto udowodnić.
W dyskusji pod tym wpisem zadałem proste pytanie, jak była możliwa odbudowa, budowa i rozbudowa powojennego przemysłu, nie tylko stoczniowego, bez jakichkolwiek zagranicznych pożyczek i kredytów?
Jeżeli odpowiesz, udowodnisz, że przynajmniej jedna osoba wie, co należy zrobić a ja nie mam racji.
Obawiam się jednak, że jak za każdym razem nie doczekam się odpowiedzi.
|
|
|
Ptr Zastanawiam się dlaczego św. Jan to pisze i wyobrażam sobie , że jednym z powodów może być polemika z mitem greckim o samodzielnym ( cudownym) wyłanianiu się świata z chaosu. Czy dzisiaj ten mit grecki nie funkcjonuje jako nasza wersja naukowa ewolucji ? Był jakiś pył w nieładzie i sam się skumulował i przez miliardy lat sam zorganizował.
A tu św. Jan pisze , że najpierw był koncept. Ja "słowo" interpretuję jako wszelką informację i prawo fizyczne, gdyż mniemam ,że wszystko : materia, energia, oddziaływania są przejawami jednego "żywiołu", a ten jest dla mnie wirtualny. To wszystko co widzimy i odczuwamy jest wirtualne, ale makroskopowo bardzo stabilne. Oj. trudno teraz o wszystkim.
Oczywiście "słowo" zawiera też znaczenia dotyczące złożonych bytów.
W dodatku Jezus mówi niezrozumiałe dla ludzi słowa, parafrazując: zanim był świat , ja byłem.
Pozdrawiam |
|
|
Roz Sądek @ jazgdyni | "
">>Cud nad Wisłą<< w pewnym momencie, przy tamtej mentalności był potrzebny i spełnił swe socjologiczne zadanie. Jak w czasach Wojen Szwedzkich Matka Boska na murach Częstochowy. Ludzie kochają cudy i lepiej się czują, gdy nad nimi Święta Opatrzność czuwa. To nie temat do kpin, tylko prosty i pożyteczny zabieg psychologiczny.
=========
Taaa, teraz dopiero macie otwarte i jasne umysły. Nie to co tamta mentalnie opóźniona ciemna masa.
|
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Dzięki Imci. Już zacząłem jazgdyni-poważne.prv.pl
Teraz muszę sobie wszystko przemyśleć. Chyba pierwszy temat to będzie >>Ekstropianizm - czyli myśl gościu<< |
|
|
jazgdyni @Ryszard Surmacz & @Imć Waszeć
Wybacz Ryszardzie, ja tutaj nie na temat, ale wiesz jak trudno złapać Imć Waszecia. Pojawia się i znika. A mam akurat białą noc i niespożytą energię. No i JESZCZE nie mamy forum.
Więc...
@Imć Waszeć
Rozumiem, że te Twoje Imci obliczenia to w dużym stopniu iteracje (10101110011110101...). I to chyba jest wykonywane na komputerze. Więc pytanie: robisz to Imci na swoim laptopie, czy jest jakaś ciężka maszyna? Tak, czy inaczej, zawsze jest w tym błąd, związany z arytmetyką "skończonej precyzji". W rozwinięciu dziesiętnym ile występuje cyfr po przecinku?
Czy jest to analiza numeryczna obrazów z topologii?
Interesuję się teorią układów dynamicznych i od 20 lat święcie jestem przekonany, że tam zawsze jest chaos. Czy Ty, Imć Waszeci, być może też poszukujesz chaosu, bo widzę, że zwracasz uwagę na występowanie cykliczności.
Czy w swoich rozważaniach obserwujesz/obliczasz układy hamiltonowskie, pomijasz tarcie, czy lepkość? W związku z tym, czy stosowałeś matematyczny model Henona? A może też tak być, że to o co tu się pytam, to już dzisiaj starocie, bo macie inne, lepsze modele i równania. Czy spotkałeś się z pracami Miszaikowa i Mrozowa. Oni chyba już udowodnili, że w każdej dynamice jest chaos. A to by się zgadzało z moim doświadczeniem.
To tyle na razie.
Pozdrawiam obu Panów.
|
|
|
Roz Sądek @Autor
Proszę wykazać błędy w moim rozumowaniu.
==========
Popełnił Pan ca 20 błędów. Po pierwsze, pisząc i umieszczając tu artykuł, spodziewał się Pan merytorycznej dyskusji...
|
|
|
jazgdyni @Ptr
Ależ pan wspaniale myśli! Co ja zawarłem w trzech felietonach Pan tu skondensował. Oryginalnie i po swojemu,
Matematyka... tak, jak najbardziej. Niedawno napisałem o słowie najdłuższym na świecie, o kodzie, który dano nam, byśmy powoli rozwiązali - o DNA. I po raz setny przywołuję Jana Ewangelistę i będę przywoływał bez końca, bo słowo, kod, myśl, informacja, to obok materii i energii trzeci niezbędny od początku element Wszechświata i człowieka. Słowo tworzy prawa natury, słowo kieruje ruchem planet i galaktyk. A mózg jedynej, w pełni świadomej istoty myśli słowami. Chciałbym, żeby mój pies też myślał słowami, ale na 90% tego nie robi.
Więc św. Jan i proszę o chwilę skupienia
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. (…) Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,1-5.9-12).
Pozdrawiam z całym szacunkiem
Ps. Czy dualizm PO - PIS? Powiedziałbym - a może nawet contrarium. |