Otrzymane komantarze

Do wpisu: Jeszcze o porozumieniu Morawiecki – Netanjahu
Data Autor
Dark Regis
Owszem, do tego sojuszu zostaliśmy wciągnięci przez ubecję z WSW, która stała się "naszymi draniami" dla amerykańskiego wywiadu. Zostali "odwróceni" (m.in. o tym mówił Wroński), cokolwiek miałoby to znaczyć. Nie tylko USA było tu czynne. Michalkiewicz ładnie to podsumował wyliczając absolwentów amerykańskiej "szkoły liderów" ich znaczącą pozycję w polskiej polityce (ja mówiłem też o stypendystach Fulbrighta), a następnie gładko przeszedł do wymieniania "szkół liderów" rosyjskich, francuskich i pod opieką BND. Nie będzie łatwo, bo USA musi zrozumieć błąd, uznać że zaszły nowe okoliczności i zacząć wycofywać się z tego kryszowania komunistycznych łajdaków, albo będzie pogłębiał się kryzys w tym regionie. A kto na tym skorzysta?
Dark Regis
Gowin jest aktualnie w Chinach. Pachnie to jednak domykaniem każdej potencjalnej pozycji, żeby nie wypuścić niczego z rąk, a nie realną polityką dla dobra kraju. Trójmorze? Możemy zapomnieć, bo z powodu prowadzenia polityki w tym stylu powstanie jedynie jeszcze większa trójkolonia pod cudzym zarządem.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Dokładnie tak - mielismy iść z Niemcami na Moskwę. Nie było innej bardziej rozsądnej  opcji. To jest właśnie ten problem. Nie można z punktu widzenia jednostki " gdyby ktos panu zajął gospodarstwo " ekstrapolować na całe społeczeństwo tak samo jak nie można traktować gospodarki z punkt widzenia Jasia . K. Proszę spojrzeć na Francję -  i mieli Resistance - cokolwiek to ma znaczyć i mieli Vichy. Pewnie, że się szczycimy państwem podziemnym - ale jakie skutki jego działania były to juz mniejsza z tym.  Nie sądzę, że stoimy po dwóch stronach barykady. Każdemu  kto Polska jest ważna jest po tej samej stronie mimo różnic w podchodzeniu do pewnych spraw.  Ja czytam pana wpisy zawsze z ciekawością. Mała Chorwacja wygrywa z Ruskimi właśnie. Pzdr
Ryszard Surmacz
@ rolnik z mazur Czytałem wiele Pańskich wpisów i ceniłem je. Dziś natomiast jesteśmy w dwóch różnych światach. Na takim sposobie myślenia nic, prócz własnej klęski, nie można zbudować. Co znaczy "głupio ją straciliśmy"? Czy mieliśmy iść z Niemcami na Moskwę, czy z Ruskimi na Berlin? Dysproporcja sił decydowała o tym, że patrząc z boku, ktoś może powiedzieć "głupio". Gdyby Panu ktoś zajął gospodarstwo lub firmę, to postronny obserwator też mógłby powiedzieć, że bronił się Pan "głupio". I do czasu ogłoszenia wyroku nie miał by Pan nic do powiedzenia. Polacy są w podobnej sytuacji. A opinię o Państwie Podziemnym pozostawię bez komentarza. Natomiast zgadzam się z Panem co do opinii współczesnych Polaków, których nikt w Polsce nie potrzebuje. Gdy porówna Pan społeczeństwo polskie z okresu II RP z tym tzw. z III RP, to wyłania się obraz dramatyczny. Ale co ma to wspólnego z II RP? W rodzinie mam podobna sytuację. 
Ryszard Surmacz
@ Marek1taki Odnośnie punktu 2. w sojuszu amerykansko-izraelskim nie znaleźliśmy się z własnej woli, i jest to prawidłowość, która towarzyszy nam od czasów upadku państwa polskiego. Od tamtego czasu były albo Niemy/Prusy, albo Rosja, albo Francja/Anglia. Rząd nie wydał nas na pastwę opiekunów, tylko sam się znalazł w jego centrum. I chwała mu za to, że podjął działania. Rząd Tuska takich działań nie podejmował, a liczne procesy pokazują, że mieliśmy do czynienia raczej z mafią, niż rządem. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Zgadzam się z Panem, że ucieczka od prawdy prowadzi do tragedii i porównanie z biernością propagandy w sprawie zagrożenia rosyjskiego w 1939 r., jest zasadne. Dlatego protestuję przeciwko modelowi informacyjnemu w TVP - to nadal piaskownica. TVN jest tendencyjny, ale mimo to ma lepszy serwis informacyjny. Kurski zamiast patrzeć na słupki poparcia i wydawać pieniądze na populistyczne programy, powinien poprawić swój serwis informacyjny. Natomiast przyznam się, że też dziwi mnie tak marna propaganda zagrożenia rosyjskiego w II RP. Prawdopodobnie nie wierzono, że Rosja zaatakuje...  Dziś na tym wilczym polu, jakim jest dzisiejsza Europa, ogłoszenie na cały świat, że Polacy nie mordowali Żydów, że istnieje antypolonizm, że istniało Polskie Państwo Podziemne, jest wielki sukcesem. Dla nas oświadczenie nie jest szokiem, ale dla Euro-Ameryki - jest! I nie możemy tego odrzucać jako niebyłe lub nieważne. To są podwaliny nowych czasów, być może nowej Polski, na których można budować racjonalne konstrukcje. Natomiast jeżeli uwierzymy w sukces i przestaniemy się angażować w budowę nowej Polski, co jest zupełnie możliwe, to będzie to oczywiście klęska. Ale nie możemy mówić, że porozumienie Morawiecki-Netanjahu nic nie jest warte. To walkower. Dysproporcja sił jest duża, ale nie sądzę, aby Polacy nie obudzili się w pewnym momencie i dali się zakuć w kolejne kajdany. System trzymający tych, którzy chcą nas zniewolić już się wali. Mówią to wręcz wszyscy. Ładne porównanie: "od sanacji do PKWN". Myślę jednak, że nowa sytuacja już do końca pozwoli nam wyzwolić się z tej zależności. Jak zawsze podkreślam, o wszystkim zadecydują nowe elity i ich jakość. Pozdrawiam  
Anonymous
Poza punktem drugim nie można mówić o rozbieżności, lecz o zgodności. W ocenie faktów chodzi o realizm, a nie o propagandę. Udawanie przez polityków i dziennikarzy, że nie tylko nic się nie stało, a jeszcze odnieśliśmy sukces prowadzi ludzi do ogłupienia. Pozwala na ucieczkę od rzeczywistości i podatność na kolejne manipulacje. Rozbija jedność Polaków  w sytuacji zagrożenia. Ułatwia wrogie przejęcie. Porównać to można do sytuacji z IX 1939r., kiedy III Rzeszę przedstawiano jako agresora, z którym prowadzono wojnę, a w stosunku do sowieckiej Rosji propagandowo zastosowanie schowanie głowy w piasek. I konsekwencje polityczne i propagandowe są oczywiste, oni nie napadli na nas, tylko wkroczyli by się zaopiekować. Mamy podobną sytuację. Rząd wydał nas na pastwę opiekunów. Stawia się w jednym szeregu z rządem Tuska i Kopacz. Widać zresztą po głosowaniu w sprawie ustawy o IPN. Ta podatność polityków na manipulacje sprawiła przeskok od sanacji do PKWN. Z wnioskiem o Chinach zgadzam się całkowicie. Padają niekiedy zarzuty, że z Chinami nie, bo marksistowskie z przekonania. To istotny fakt, ale marksizm jest niestety ideologią panującą globalnie, z UE, Rosją i USA włącznie. Pozdrawiam.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
I to jak kwestjonuję !  Odzyskanie niepodległości to szczęśliwy zbieg wydarzeń i niewątpliwy interes niemiecki.  Niepodległość odzyskaliśmy na dwadzieścia lat a potem szybko ją ( głupio )  straciliśmy i praktycznie tkwimy w tych sanacyjnych mrzonkach  dalej - ot takie są to skutki - gdyż nic nie zrozumieliśmy z tego co sie stało i dalej dzieje. . A Państwo Podziemne w czyim było interesie ? Chyba tylko po to istniało, by Anglikom łatwiej było i po to, by  resztki polskich  elit wygubić do końca. Proszę się rozejrzeć wokoło i odpowiedzieć na pytanie - czym jest dzisiaj Polska i czym są Polacy ?  Powiedzmy sobie szczerze, że Polaków w Polsce nikt nie potrzebuje. Z mojej rodziny praktycznie cała młodzież wyjechała jak nie do Anglii to do Niemiec.  I tak to niestety wygląda, że nie będzie z kim tej nowej Polski budować. Pozdrawiam ro z m.   
Ryszard Surmacz
@ Marek1taki @ rolnik z mazur Czyli zostałem skrytykowany. No dobrze, ale: Ad. 1 Nie widzę tu sprzeczności. Wielokrotnie właśnie w taki sposób ujmowałem rzeczywistość Europy Środkowo-Wschodniej. Ta część świata nie będzie i nie chce i nie może być  odrębną  cywilizacją, choć Polska ma do tego podstawy. O przejęciu dominacji w Polsce, w artykule piszę - nie dosłownie, ale kontekst jest wyraźny. Ad 2. Oddzielenie tych dwóch tendencji jest niezbędne, choćby obie były fałszywe. Fakt ten daje wiele przyczółków i stwarza fakty dokonane. Sojusz, chciany czy też nie, ulokował nas w sytuacji kontaktowej. Proponuje Pan kontestację i nic więcej? To jest kpina, bo grozi totalna klęską. Przykład odgórnej przyjaźni polsko-niemieckiej powinno nas wiele nauczyć. Ad 3. Oczywiście w Europie Środkowo-Wschodniej są trzy strefy, ale one w dalszym ciągu są płynne. O granice poszczególnych stref trwa wciąż walka. Najbardziej nieprzewidywalna jest strefa rosyjska. Ad 4. Bez zastrzeżeń, ale Polski tak czy siak nie sposób wyeliminować - jest największym państwem. Chyba, że wymordują nas wszystkich. Giełda jest zmienna jak pogoda. Bank Morgana w Polsce jest zagadką. Z ostatnim zdaniem zgadzam się całkowicie, Natomiast o wszystkim, jak zwykle zadecydują ludzie - kadry i ich jakość. I na koniec zmarnowaliśmy okazję do ułożenia się z Chinami. Pomagali nam oni w 1956 i 1981 r. Dziś sytuacja polityczna, patrząc od strony Chin, nie zmieniła się. Zmieniły się tylko fakty dokonane, które mogą ulec zmianie. Dziękuję i pozdrawiam  
Ryszard Surmacz
Oczywiście, zła historia jest nauka złej polityki. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, kwestionuje Pan jakość przedwojennych elit? Owszem, można z różnych punktów widzenie je krytykować, ale bez nich nie byłoby niepodległego państwa. Czy wyobraża Pan sobie, że obecne elity są w stanie pokonać takie trudności, jakie napotkała młoda II RP? Czy nie widzi Pan różnicy choćby w poziomie wykształcenia, poczuciu odpowiedzialności za państwo, stopnia proporcjonalnego rozwoju gospodarczego? A skąd się wzięło  Polskie Państwo Podziemne - ewenement na skale światową? Przepraszam. jakie negatywne skutki II RP ponosimy do dzisiaj? Można wyznawać ideę narodową, ale nie można negować faktów. Pozdrawiam
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
I tak to niestety wygląda jak Marek 1 taki pisze.  A jeśli ktos ma jakieś złudzenia to sam jest sobie winien.Ratuj sie kto może. Pzdr
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
" Elity II RP zdały swój egzamin. A jak zachowają się obecne? Budowa Polski zaczyna się w 2018 r." Jak zdały  ten egzamin to skutki  ponosimy do dzisiaj. A może zacznijmy budować od pojutra to będziemy mieli dwa dni wolnego. Dlaczego ta ironia ?  Zła historia jest nauka złej polityki. Pzdr.
Anonymous
1. "Amerykanie potrzebują Rosji przeciwko Chinom, ale Polska może stać się ofiarą rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Państwem Środka. Dlatego tak ważne było nawiązanie polskich kontaktów z Chinami, zanim Amerykanie przybyli do Polski. Tamten czas zmarnowano, o czym wielokrotnie pisałem" Właśnie. Polska jest nieruchomością w niepowtarzalnej lokalizacji. Grupie trzymającej USA (i Izrael) nie chodzi o powstanie konkurencyjnego imperium opartego na konkurencyjnej cywilizacji. O sojuszu nie ma zatem co marzyć. Chodzi o przejęcie ziemi, ludności i aktywów niematerialnych i prawnych. 2. Izrael jest tu tylko narzędziem używanym w ramach przemysłu holokaust i oddzielanie ich, jak urabia nas Orzeł, jest wrogim PRem. Zagrywka dobry Netanyahu i zła propaganda antypolska nie wiadomo skąd się biorąca, dobre interesy z Izraelem, a nie taki zły akt 447. Trudno o większą kpinę z Polaków. To całkiem jak bratanie się z Rosją po Smoleńsku przy dźwięku rozbijanego wraku, nagonce na pilotów i wszystkich wierutnych kłamstwach. Trzeba otworzyć wieko i tej trumny ze zbezczeszczoną pamięcią. 3. Są dzisiaj widoczne w Europie Środkowo-Wschodniej trzy strefy od morza do morza. Prawdopodobnie ucierające się między USA, Rosją i Niemcami od rozmów poprzedzających szczyt NATO. I bez udziału Chin. A.strefa niemiecka: zmierzająca do Bałkanów przez Czechy, Austrię i być może Węgry (właśnie zacieśniono współpracę wojskową nczas.com) B.strefa wpływów USA: od brexitu, przez Polskę po Ukrainę i Rumunię (na Słowacji też zadziałali kelnerzy) C. strefa rosyjska: od Białorusi po Krym 4. Polska z Ukrainą wystarczają do kontrolowania sytuacji politycznej między Europą Zachodnią a Rosją w trakcie rozgrywki z Chinami. Do kontroli handlu i czerpania z niego korzyści. Izrael został operatorem strategicznym. Właśnie giełdy nawiązały współpracę niezalezna.pl a jeszcze niedawno akcje giełdy izraelskiej były wystawione na sprzedaż, ale nie dla warszawskiej GPW. parkiet.com Minister gospodarki już 28 I mówił o inwestycjach izraelskich, które nas zinnowują. Już wcześniej "udało" się ściągnąć z USA bank karany w tym kraju za nadużycia finansowe. Prosta droga do uwłaszczenia się na Polsce, do kreowania na nas aktywów dla podtrzymania USD. Potencjalnie do przejęcia polskich roszczeń za IIgą wojnę światową, co zresztą już ma miejsce, skoro przemysł holokaustu wyciąga ręce po mienie po obywatelach II RP, którego spadkobiercą jest Polska, nazywane bezspadkowym. W tej sytuacji nie jest potrzebny samodzielny sojusznik - lider Trójmorza, ani Polacy myślący w kategoriach narodowego interesu i wspólnoty państw.
Do wpisu: Jeżeli sukces, to co dalej?
Data Autor
Dark Regis
W kwestii rozpoznawania stylów w muzyce elektronicznej, znalazłem taki oto fajny program: techno.org Weźmy na tapetę np. trance. Najprostszym w odbiorze stylem transu jest tzw. uplifting trance. Jest on dobrze scharakteryzowany w Wiki, jako utwór starający się wprowadzać słuchacza w stan euforyczny za pomocą specjalnie dobranych jasnych dźwięków oraz przerwą w środku (nazwaną drop) z charakterystycznym słodkim brzmieniem plus sztuczki. Najłatwiej jest trafić na tego typu utwory właśnie w audycji ASoT. Jako przykład zaproponuję tu utwór, który wzbudził mój entuzjazm w linkowanej już wcześniej składance japońskiej: 7 Skies – Sushi: youtube.com Na początku jest typowa "pompka", czyli wprowadzanie w nastrój i temat. Od 1:07 zaczyna się drop, który właśnie ilustruje to, o czym pisałem wyżej. Od 2:07 wyraźnie słychać cechę stylu progressive; 3:03 to już beat przypominający techno; 3:17 to rozwijanie tematu podanego w dropie, w tle zaczyna być słychać takie drapanie, jakby kot ganiający za piłką próbował zawrócić na śliskiej podłodze, to jest taki delikatny rave. Często utwory są poprzedzane i kończone takim regularnym bitem, który jest opcjonalny i służy głównie do tego, żeby zanurzać go w rozmaitych składankach, na przykład nakładając kawałkami dwa utwory na siebie. Drugi styl to będzie bardzo delikatny psytrance. Charakteryzuje się on takim lekko kosmicznym brzmieniem, dużą ilością pogłosów, ech i takim wyraźnym drapiącym dźwiękiem syntezatorów. To również jest uplifting w stylu psy, gdyż używa jasnych dźwięków i ma delikatny miły w brzmieniu drop (początek ok. 4:15). Również przypomina techno gdyż trans się z niego wywodzi. Tu również jest rodzaj lekkiego rave'u startujący ok. 4:40: Phaxe - Swing King: youtube.com Bardzo podobny do psytrance jest goa. Jest to zakodowana w nazwie częstotliwości używana w tym stylu = 604, zaś z drugiej strony rzeczywiście wiąże się z indyjską prowincją Goa, gdzie odbywają się festiwale muzyki EDM. W tym stylu spotykamy wiele różnych odmian, ale widać już rave w pełni rozwinięty i typowy bit. Total Eclipse - Time: youtube.com Idąc tym szlakiem, można jeszcze wyróżnić tribal, który jest słyszalny w poprzednim utworze i jest nawiązaniem do muzyki plemion ze świata, a najczęściej do charakterystycznego brzmienia bębnów. Historia powstawania tych styli jest w filmie "Liquid Crystal Vision": youtube.com Po wysłuchaniu tych paru utworów w różnych odmianach stylu trance szybko dojdzie Pan do wniosku, że podany wcześniej utwór zespołu Tripswitch pt. "Silver" w wersji Otta, to już jest kompletnie inna, wyższa liga. Tu widać, jak to określiłem, shift w spektrum muzycznym w kierunku jazzu. Swobodnie można być tłem dla jakiegoś filmu TV.
Dark Regis
Co do współczesnej muzyki elektronicznej, to jest to teoretycznie możliwe lecz praktycznie niewykonalne, gdyż niektóre style różnią się minimalnie i ja sam często sprzeczam się ze znajomymi o zaklasyfikowanie pewnych kawałków. Warto czytać podpowiedzi, zainteresować się innymi utworami danego artysty, miksera itp. śladami. Na przykład Sordid Affair (Maceo Plex) ma cechy zarówno stylu deep house, jak i vocal trance. Można o nim mówić jako o stylu chillout jak i dance. Niektórzy klasyfikują go także do stylu melodic techno. Generalnie techno od deep house różni się tempem i biciem, czyli w którym momencie następuje owo "um" i "tz", albo czy jest to "tz" czy jakieś inne "bam" :), ponieważ właśnie o techno mówi się, że to takie "umtz umtz umtz". Na przykład to jest melodic techno: youtube.com Proszę sobie przypomnieć jak mówiłem o tzw. groovie. Groovie to w zasadzie osobny styl z eksponowana sekcją perkusji, lecz ja tam rozciągnąłem to pojęcie na coś, co ostatnio określiłem mianem szkieletu. To właśnie tu najszybciej rozpoznaje się dany styl. Podobnie linkowany ostatnio Tripswich gra różną muzykę, od dubstepu (z charakterystycznym "dropem" czyli muzycznym zrzutem bomb zamiast refrenu;) po dub z elementami psytrance lub nawet EDM (elektroniczna muzyka taneczna). Dub generalnie jest stylem lub raczej techniką, która odwraca naturalną hierarchię ścieżek w utworze, gdzie na wierzch wyciągane są te, które zwykle były  pod spodem, czyli sekcja rytmiczna basowa i perkusyjna. Słychać wtedy często jak muzyka w charakterystyczny sposób "kuleje" podobnie do reggae. Chociaż podobieństwo może być minimalne jak tu: youtube.com To jest właśnie dub z powodu tych sekcji basowych. Hard techno i część Minimalu jest praktycznie nie do słuchania i dlatego nazywam to waleniem w rury i w beczki. Podobnie jest z metalem i industrialem, lecz perełki nawet tam się zdarzają. Trance jest dość łatwy do odgadnięcia, bo charakteryzuje się takimi charakterystycznymi "wkrętkami" na początku i później i charakterystycznym wyciszeniem oraz czasami zanikiem rytmu w środku. Zresztą jak jest głos, to najczęściej śpiewa o "dream" lub "fly" i wtedy jest wszystko jasne :))) To jest typowe techno trance, choć czasem to "umtz umtz" nie jest wyraźne: youtube.com Wspomniany Minimal lub dark techno, to ogólnie dość mroczny gatunek, ale to nie powinno być żadnym kryterium oceny. Nim właśnie zajmuje się mój znajomy muzyk. Można go jednak łatwo pomylić z muzyką house. Najgorzej jest jednak z muzyką klubową, gdyż co klub, to osobny styl, np. Ibiza. Ta skromna lista z Wikipedii powinna pomóc: en.wikipedia.org Z czasem umiejętność rozpoznawania rodzajów muzyki sama przyjdzie. Na przykład aksamitny psydub: youtube.com
Dark Regis
To był w zasadzie koniec cyklu bajek i zamknął go "Sen", w którym plastycznie opisałem realia wojny zakończonej grzybem atomowym w Warszawie, a który mi się właśnie przyśnił poprzedniej nocy. Oczywiście "iskra", jak każda osoba na czacie, wymyśliła sobie jakąś legendę, bardziej lub mniej prawdziwą - australijską - co jest zupełnie nieważne, ale najgorsze było to, że nagle znikła. Pewnie Pan sobie tego nie wyobraża, ale wtedy nagle dziesiątki generalnie nieznanych sobie ludzi zaczęło błąkać się od pokoju do pokoju z jednym pytaniem: "Jest iskra? Była? Nie wiesz co się z nią stało?" Nigdy już więcej się nie pojawiła, a mi w spadku pozostał czyjś pokój o nazwie "Płomień i deszcz". Może założył go Rutra, czyli Artur ze swoim nieodłącznym żółwiem 8], może Tashunke, albo Jaskier, nie wiem... Tak powstał drugi cykl "Forms",  czyli po prostu małe formy, oparty na filozoficznych rozmowach o życiu i - jak stwierdził mój znajomy - wierszu różewiczowskim. "Liść" to jest właśnie utwór z tego okresu, napisany do piosenki "Songbirds" Evy Cassidy. Po formach, a w zasadzie równolegle, przyszedł czas na poważne tematy i założyłem wtedy stronę internetową, gdzie umieściłem te wszystkie starsze perełki i zająłem się literaturą. Głównie popularno-naukową. "Recycler", bo tak go nazwałem obracał się w sferze szeroko pojętej futurologii i filozofii nauki. Może dziś nie przywiązywałbym do tego żadnej wagi, zapomniałbym lub się nawet wyparł, gdyby nie fakt, że kilkadziesiąt płyt z całym projektem rozeszło się w między czasie po Polsce ;) W takich okolicznościach wypieranie się czegokolwiek byłoby po prostu śmieszne. W maju 2005 roku odszedł mój ojciec i zaprzestałem dalszych prac nad tym projektem. Strasznie mi się wtedy rodzina posypała na przestrzeni zaledwie kilku lat, czego ślady odbiły się na zawsze w wierszu o brakującej strunie do utworu Bacha "G string Air": youtube.com To właśnie ten przypadkowy powrót do muzyki klasycznej przesądził o moim zanurzeniu się w ambient jednak czat już się kompletnie zmienił i nie było tam już czego szukać. Ostatnią muzą była Cornelia. Kilka rozmów z czasów przed "Rozmowami..." było tak niezwykle inspirujących, że do dziś żałuję, że zapisałem tylko drobne ich fragmenty. Na przykład rozmowa z Galadrielą, czy Rachelą, której fragmenty są w Formach, albo rozmowa z Erin, po której nie pozostał nawet kurz. Oczywiście rozmawiało się tam również o polityce, ale po dziś mieszać fiołki ze zwykłym GWnem ;) "Nie trzeba stylu nastrajać ulicznie Ni Ewangelii brać przez rękawiczkę; Być zacnym ckliwo, być podłym praktycznie, Zapełniać próżnię-sensu przez potyczkę, I rejterować... lubo - heroicznie!..."
Dark Regis
Liść to był mój eksperyment na przełomie roku 2003-2004. Powstał on pod wpływem rozmów z różnymi ludźmi na czacie Onetu z lat 2000-2003. Była tam wtedy taka specyficzna wspólnota niezależnych artystów, którzy udzielali się m.in. pisząc wspólnie wiersze w projekcie Multipoezja. W pokoju Kultura odbywały się regularnie bitwy na rymy i podobne eventy. Jednym słowem czat tętnił życiem. Z tamtego niesamowitego okresu udało mi się zrobić parę "fotek". Mam tu na myśli coś w rodzaju zrzutów z ekranu, czyli zapisów toczonych rozmów. Pozwolił mi na to specjalny program napisany przez zapaleńców o nazwie "WEQ - Czarodziejka czata". Dawał on nie tylko możliwość zapisu całej rozmowy do plików, lecz także pozwalał na wyrażanie swoich uczuć i emocji za pomocą kolorów. Proszę sobie wyobrazić taką rozmowę, gdzie jedna osoba mówi kolorami jesieni, czyli np. od szarości, przez żółć, czerwień do brązu, kolejna pisze "ukwieconą" łąką, a jeszcze inna sentymentalnym błękitem wpadającym w fiolet. To było coś niesamowitego, gdy chodziło o poezję. Do tego dochodził osobny zestaw emoticonów, kompletnie różny od onetowego i możliwość utajnienia fragmentu rozmowy na kanale głównym - rodzaj szeptu. Pisałem już tu kiedyś, jak to wyglądało. Zamiast po pracy walić się do wyra ludzie pędzili zobaczyć co się dzieje na czacie, a potem siedzieli do bladego świtu. Ja wtedy pracowałem w Warszawie w firmie, dojeżdżałem codziennie samochodem, a po powrocie opiekowałem się siecią komputerową. Wieczorami młodzież, głównie na wakacyjnym wypoczynku w internacie, przychodziła pograć w gry i połazić po stronach. Oczywiście wtedy odkryłem audycję ASoT (a State of Trance), a także radia na Winampie i odtąd rozmowom zawsze towarzyszyła muzyka. Po pewnym czasie odkryłem, że ta muzyka nie tylko mnie nastraja w odpowiedni sposób, ale wręcz wpływa na treść tego co piszę i jak to opisuję. Podzieliłem się moim spostrzeżeniem ze znajomymi i zaczęliśmy na dobre eksperymentować. Pierwszy cykl tekstów roboczo nazwałem "Rozmowy z Emą". Była to przypadkowo poznana dziewczyna z Wrocławia, która zgodziła się mi "muzować". Zacząłem się bawić formą bajki, opowiadanej i tworzonej na gorąco pod wpływem tego, co akurat działo się w pokoju czata. Głównym wątkiem była rozmowa z Emą, której opowiadałem te bajki ;), lecz w między czasie do pokoju wpadali przypadkowi ludzie i to nie koniecznie grzeczni. W zapisie rozmów zachowały się fragmenty, gdy treść bajki zmieniała się nagle po wtargnięciu intruza, albo w puencie pojawiał się dialog mój i Emy, który podsumowywał to zajście. Jednak któregoś dnia do pokoju zawitał "śpiew deszczu". Była to prawdopodobnie jakaś dziewczyna, która zaczęła mówić mi wiersz przypominający tekst utworów Rubika. Zacząłem podrzucać rozmaite skojarzenia i okazało się, że wiersz skręcał w tym kierunku. Początkowo niezgrabnie, lecz pod koniec już bardzo wyraźnie. W końcu Ema zniknęła, a muzowaniem zajęła się "iskra dziecię ognia". Raczej nie był to ów cudowny śpiew deszczu, chociaż...
Ryszard Surmacz
Ad.1 Jeszcze chyba nie dojrzałem do odbioru tego typu, ale podoba mi się tło. A Liść Pan dokończył? Przy okazji mam prośbę. Oczywiście, nie musi Pan jej spełnić, ale gdyby w wolnej chwili mógł Pan wypisać ważniejsze style we współczesnej muzyce i podać jedną, dwie odnogi przy każdej? Czyli co z czego powstało. Taka skala byłaby dla mnie bardzo pomocna w zorientowaniu się i wyłapaniu pewnych niuansów. Pozdrawiam
Dark Regis
Proszę też koniecznie zobaczyć oryginał wraz z tekstem. Rzadko kiedy udaje mi się aż tak dokładnie odmalować słowami, muzyką i obrazem to, co czułem po stracie Maluszka. Tekst piosenki Royksopp traktuje oczywiście o kobiecie, więc nie wszystko należy brać dosłownie, ale przemyka blisko nerwów tych uczuć, które mimowolnie ściskają krtań. Jeśli pamięta Pan jeszcze naszą rozmowę o Liściu, to tak właśnie rozumiem możliwość przekazywania wrażeń na odległość. Oczywiście nie jest to tak doskonałe urządzenie jak SwądBlaster, o którym żartowaliśmy sobie z kolegami na Politechnice jako o hipotetycznej karcie rozszerzeń do PeCeta przekazującej zdalnie zapachy, ale już blisko, blisko... Kto wie ;) Röyksopp - Sordid Affair: youtube.com "All that we were, / all that we knew… / …fading away…". Czyli: "Wszystko, czym byliśmy / wszystko, co znaliśmy... / ...znika..." Żeby już pozostać w tym nastroju, może jeszcze utwór, ale już nie Royksopp, który u osób wrażliwych może wywoływać chorobę lokomocyjną. Jednak nie tak dawno na innym blogu zachwycałem się filmami z YT pokazującymi różne regiony świata z perspektywy maszynisty. Początkowo śmiałem się z tego i pytałem, czy są też filmy pokazujące jak trawa rośnie, lecz po obejrzeniu kilku natychmiast się zreflektowałem. Zwiedzanie bez ruszania tyłka z domu. No to posłuchajmy ATB "My Everything": youtube.com Nie wiem dlaczego, lecz niezwykle lubię te dźwięki, które przypominają mi nieco grę na soplach zimą. Pewnie to skutek nadmiernej ilości muzyki z audycji "a State of Trance" w przeszłości. Oczywiście mam na myśli coś takiego, jak grupę "Above and Beyond" i piosenkę "Stealing Time": youtube.com Prawda, że niezwykle zniewala? I do tego ten tekst.... "I'm stealing time from my own life All the hours that God sends I'm flying high on my red eye And winding down the windows I'm stealing time from my own life All the hours that God sends My future is a valentine Stolen in the perfect crime And as the hours go flashing by I'm winding down the windows And I know I'm living out of line But with a blazing smile I'll die" Dobranoc.
Ryszard Surmacz
Dzięki za następny tomik. Będziemy przerabiać.
Dark Regis
To może teraz znów o muzyce... Pewnie Pan zna ten motyw, który został uznany za najsmutniejszy utwór świata, a który stał się znakiem szczególnym filmu Platoon (Pluton). Chodzi o Adagio for Strings, czasem nazywany też Agnus Dei, napisany przez Samuela Barbera. Nie wybrałem tego kawałka przypadkowo, tak samo jak jak nie nawiązałem przypadkowo do muzyki cerkiewnej rosyjskich kompozytorów w poprzednich odsłonach. To kwestia nastroju. Miesiąc temu na zawsze odeszła moja ukochana koteczka, moja mała muza, która słuchała wraz ze mną tej całej muzyki, o której pisałem. Odeszła w swoje piąte urodziny. Jeśli myśli Pan, że koty nie są muzykalne, to się Pan myli ;) Chociaż akurat nie to było w niej najcenniejsze. Agnus Dei - Samuel Barber: youtube.com W sierpniu poprzedniego roku szczęśliwie przeszła ciężką operację i już myślałem, że zachowam ją na długie lata. Gdybym miał w jakiś sposób opisać nastrój, który mi towarzyszył przez ten miesiąc, to odwołałbym się raczej do Czajkowskiego: youtube.com A na drugą nóżkę Czesnokowa lub Rachmaninowa: youtube.com youtube.com No ale jest już 1 lipiec, zatem przejdźmy do jaśniejszych krain. Pasuje tu idealnie psybient downtempo. Refleksja, skupienie, spojrzenie wgłąb siebie i to coś, co ja czasem określam terminem "shponglizacja". Utwór nie wydaje się zbyt popularny, na pewno nie jest dla miłośników discopolo, ja jednak z jakiegoś względu widzę w nim pewne walory. Tripswitch - Silver (Ott Remix): youtube.com Tu to samo, lecz dla miłośników mniej minimalistycznych i ascetycznych wideoklipów. Sam przyznaję, że bardziej adekwatny, bo takie dzieła wymagają głębokiego fotela: youtube.com Zespół Tripswitch tworzy generalnie taką właśnie muzykę jak słychać, w szeroko pojętym stylu dub. A bez dubu co? ;) Tak jest! Bez dobrego dubu wieczór jest stracony. Oto przykład jak muzyka może wyłaniać się tajemniczo z tła i spoza kupy kamieni (ok. 1:40): Tripswitch - Stereogram: youtube.com "Only corrupted souls would dislike this, time to heal them too. This is too amazing for words... " Jeśli woli Pan coś wyrazistszego, czyli przesuniętego w ramach spektrum muzycznego ku jazzowi, to proponuję: STS9 - The Spectacle (Ott Remix): youtube.com Albo taką OTTo małą "shponglizację":] Terra Nine - No Return ( Ott Remix): youtube.com
Dark Regis
Teraz przejdę do prostszego stylu. Nie jest to może najdoskonalsze dzieło, ale można na jego przykładzie zobaczyć, jak dobry i chwytający za serce motyw (Eduarda Artiemjewa z "Syberiady") jest stopniowo owijany w konkretny styl, a pod koniec zauważy Pan dlaczego stale mówię o tym, że muzyki we współczesnej rytmicznej muzyce elektronicznej należy szukać gdzie indziej niż się jej spodziewamy. Ona po prostu płynie, przepływa gdzieś ponad tym zwyczajnym rusztowaniem widzianym z klasycznej perspektywy. Ten styl tutaj, to psytrance. Ustawiłem start na ten charakterystyczny moment (około 1:11): Oakenfold - Resurection: youtube.com Nieco inną szkołę miksowania i strategię prezentuje Maceo Plex, który o nowe elementy ubogacił utwór Röyksopp. Tu głównym instrumentem pozostaje ludzki głos oprawiony w muzykę oraz rytm. Potraktujmy to jak odtrutkę na niezbyt wybitną poprzednią kreację: Röyksopp - Sordid Affair (Maceo Plex Remix): youtube.com Można powiedzieć, że przy tym utworze się rozstaliśmy. Koteczka leżała na moim brzuchu w wyraźnie niewygodnej dla niej pozycji, wbijając pazurki w koszulę i mruczała z rozkoszą. Dla podtrzymania tego specyficznego nastroju znalazłem jeszcze coś orientalnego i, jak się wydaje, wyjątkowego. Właśnie teraz buszuję w tym japońskim zbożu i jak znajdę tam coś naprawdę nowego i odkrywczego, to się znów zamelduję. Pozdrawiam.
Ryszard Surmacz
@ xena2012 Powiedziałbym - dajmy szansę, bo coś się zaczyna dziać, chyba dobrego. Brakuje mi wyraźnie współdziałania obywatelskiego i społecznej kontroli. Szczegółów nie znamy, ale kierunek (na dziś) jest dobry. I ma Pani rację, poparcie nie może być bezwarunkowe - w stosunku do każdej władzy. Wychodzenie z podległości to bardzo trudna rzecz, zwłaszcza tej mentalnej. A Wałęsa... no cóż...
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Może i można zobaczyć mój tekst jako odnoszący się do cywilizacji, ale gdybym miał taki zamiar, pisałbym inaczej. Chodakiewicza warto słuchać, ale on ma amerykański punkt widzenia, z wszystkimi skrzywieniami. I to się raczej nie zmieni. To taki łagodniejszy casus Brzezińskiego Porzucenie narodowości etnicznej na rzecz narodowości imperialnej jest mrzonką, to coś w rodzaju innego Europejczyka, który miał być Europejczykiem narodowym - cała Rzeczpospolita Obojga Narodów zaświadcza sobą, że coś takiego nie może zaistnieć. Ponadto nie zaistniało ani w USA, ani w ZSRR, i nigdzie. Oczywiście, idea międzymorza nie narodziła się w Stanach. Ale czy ma ona szansę powodzenia w Europie Środkowej, mam wątpliwości. Narody i państwa w tej części świata dzielą zbyt duże różnice interesów i podległości, ale też nieuzasadnione zawiści. Zbyt łatwo jeszcze mogą je rozbić Rosja, Niemcy, czy nawet Turcja. Ponadto Austria też wykazuje swoje chęci imperialne. Ale po osłabieniu Rosji i Niemiec, uwolnione zostaną inne mechanizmy, które być może doprowadzą do takiej syntezy - jeżeli oczywiście pacyfikacji nie dokonają Amerykanie z przyległościami. Tak czy siak, nie będzie ona jednak nigdy unią na zasadzie unii polsko-litewskiej, czy obecnej UE. Nie pójdą na to ani Litwini, ani Ukraińcy, ani Czesi, ani Słowacy. Mogą pójść Węgrzy, Chorwaci, Gruzini; Rumunia jest jeszcze zagadką, także zagadką jest Serbia. Pozostała, południowa część E. Śr. to już ambicje tureckie i austriackie. Austriaków można zmarginalizować, ale Turków już dużo trudniej. Moim zdaniem, dopiero po skrystalizowaniu się państw E. Ś-W i zdefiniowaniu czego chcą, będzie można rozmawiać na temat daleko wspólnej luźnej federacji. Ale to kwestia przyszłości i stosunku do Amerykanów... albo Chińczyków. Muzyka. Ma Pan rację, to "przebłyski wieczności" - dobrze powiedziane. Fragment, w którym wyróżniał Pan  "pochłaniania innych kultur" przez kulturę polską, ja doskonale rozumiem. Kultura polska jest do tego, jakby w sposób nnaturalny, do tego przygotowana. Na kanwie muzyki, literatury, sztuki jest to całkiem możliwe. Natomiast na innych polach, raczej nie. Tylko jak Pan ten proces nazwie "imperialnym" natychmiast straci on swoją istotę i energię. Są słowa, które zabijają. Myślę, ale mogę się mylić, że najbardziej do tego nadaje się muzyka, w której melodia jest językiem. Jagiellonia jest nasza i wspólna, tak, ale bez słów. Serdecznie pozdrawiam.
Dark Regis
W rzeczywistości w każdym akapicie poruszył Pan temat dotyczący w jakiejś mierze Intermarium, co wykazałem umieszczając link z Chodakiewiczem. On tam mówi to samo, co ja myślałem pisząc. Jedynie nie zgodziłem się z jego tezą, że najważniejszym czynnikiem łączącym ten obszar będzie hub energetyczny na terenie Polski. Zresztą on również podał później dodatkowe dwa powody, dla których projekt ten może się powieść. Najważniejszy z nich zależy od porzucenia idei narodowości etnicznej na rzecz narodowości imperialnej, jagiellońskiej. To właśnie próbowałem powiedzieć podczas poprzedniego naszego spotkania z muzyką. Nie jest tak, jak mówi Chodakiewicz, że on i jego koledzy z USA jako jedyni wymyślili ideę międzymorza i rozwijają ją od 15 lat. Ja niezależnie myślę o tym już od przełomu wieków. Tyle tylko, że ja nie mam dojścia do amerykańskiego establishmentu i nie lobbuję ;) Jestem jednak żywym dowodem na to, że idea ta kiełkuje niezależnie w wielu miejscach w polskich głowach i dlatego nie należy się obawiać tego, czym straszy profesor - wygaśnięcia projektu i braku zainteresowania nim zaraz po zaprzestaniu aktywnego lobbowania w USA i przy niepodjęciu odpowiednich kroków w Polsce. Ta idea jest wciąż żywa i z powodzeniem przeżyje obecną polską klasę polityczną. Ciągłość elit (z PRL, PRL-bis) w naszym przypadku byłaby zgubna. Poczekajmy na małolatów, nie pali się. Pozdrawiam i zazdroszczę Panu zapału, z jakim dąży Pan do celu. Muzyka to pasja, radość, przebłysk wieczności, a dla wielu ludzi całe życie. Gdybym był trochę młodszy, to wróciłbym do gitary, choćby elektrycznej. Niestety już nie te palce :/ Najlepszy okres na uprawianie muzyki to ogólniak. Potem już najczęściej na życiowe pasje zaczyna brakować czasu oraz chęci. Ale szanse są zawsze, więc proszę nie składać broni :) Na czym to ja ostatnio skończyłem? Aha, na muzyce cerkiewnej. Pytanie o ten rodzaj muzyki nie było zawieszone w próżni. Wiązało się z wymienionymi na wstępie kompozytorami rosyjskimi. Potem przeszedłem do muzyki współczesnej w stylu folk, techno i, o ile pamiętam, powiedział Pan, że nie lubi discopolo. To zabawne, ale żaden z tych utworów to nie było discopolo, gdyż polska linia tego stylu mocno nawiązuje do muzyki cygańskiej, klezmerskiej, bazarowej, w czym bardziej przypomina italo disco, niż ruskie czastuszki. Jest oczywiście osobny nurt "discopolo" związany z Białorusinami zamieszkałymi na Podlasiu, ale to kompletnie różne brzmienia. Właśnie bardziej przypominające zespół Rokiczanka z ziemi lubartowskiej. Mi chodziło o ten aspekt kultury, o którym mówił w wykładzie Chodakiewicz, czyli o przestawienie polskiej kultury na pochłanianie innych kultur, na tory imperialne, co doprowadzić ma do fenomenu dawnej Jagiellonii, kiedy ludzie różnych narodowości sami pragnęli zostać Polakami. Jak dla mnie, to jest doskonała idea.
xena2012
Sukcesów raczej nie widzę,tylko co najwyżej sukcesiki.Więcej euforii i chwalidupstwa i gadulstwa premiera mających przykryć widoczną gołym okiem podległość wobec Izraela niż prawdziwych korzyści..A co dalej okaże się przy uchwalaniu ustawy reprywatyzacyjnej,naturalnie jesli pani Azari na to pozwoli.W przeciwnym razie wrócimy do punktu wyjscia i znowu rzad bedzie się wił w lansadach i ukłonach i wycofywał rakiem.Mimo wszystko nadal kibicuję rządowi choć poziom mojego zaufania jest coraz mniejszy rozumiem bowiem jak w ciężkich warunkach pracuje ta ekipa.Dodatkowo Wałęsa szykuje się do siłowego odsuniecia obecnego rządu i prezydenta a W-wie ma czekac na niego 100000-czna armia Warszawiaków.