|
|
Ryszard Surmacz Witam!
Oczywiście Friedmana warto studiować, ale, jeżeli mamy być liderami Międzymorza, to takiego Friedmana z jego instytutem musimy mieć u siebie. Polska musi odzyskać swój rdzeń kulturowy. jeżeli tego nie zrobi, nic nie będzie w stanie zmienić. Mózgi muszą poszerzyć swoje horyzonty. Musimy odbudować etos polskiego tradycyjnego inteligenta - tego, który był w stanie zbudował Polskie Państwo Podziemne.
Może to zabrzmi nieskromnie, ale do sześciu punktów, które Pan wymienił, nie potrzebna jest matematyka. Wynikają one z logiki dziejów. Mało znam świat arabski, ale poza nimi wymienione punkty wymagają dużego przygotowania kulturowego - czyli szerokiej wiedzy pozaźródłówej. W tej wiedzy pozaźródłowej szczególnie dobrze wypadali Polacy w II RP (dziś ona wygląda tragicznie). W tym względzie zawsze polecam książki prof. Anny Pawełczyńskiej. To jedna z najwybitniejszych umysłów po II wojnie - zupełnie niedoceniana.
1. Nie po to powstał Izrael, aby Arabom poluzowano - problem musiał się rozlać na sponsorów;
2. Arabskiej wiosny nie przewidziałem (brak wiedzy);
3.Konflikty chińsko-japońskie, w przypadku sukcesu gospodarczego nasilić się muszą na podobnej zasadzie, co rabacja galicyjska;
4. Rosja ekspansję ma w swojej naturze, będzie przeć dotąd dopóki sama nie padnie, upadek ma już zapisany w geopolityce
5. Ukraina dla Rosji ma charakter sakralny, bez Ukrainy nie ma Rosji, wojna wisiała na włosku;
6. tradycyjnym elementem polityki rosyjskiej jest oczyszczanie sobie przedpola, skłócanie organizacji, ludzi i narodów to rosyjski system.
Nie chwaląc się w tym samym czasie wydałem swoją "Geopolitykę", obejmującą nieco mniejszy obszar opisu. Pewnych myśli nie opisałem, bo uważałem je za zbyt śmiałe. Dziś trochę żałuję. Muszę już wychodzić...
Pozdrawiam. |
|
|
Zygmunt Korus Panowie, Janusz, Ryszard, oby! Oby wyszło na Wasze. Z całego serca chciałbym Polski silniejszej. Tylko moje indywidualne chciejstwo nie ma w tym względzie żadnego sprawczego znaczenia - wszystko potoczy się nieznanym zygzakiem poprzez tajemne manowce. Wolę czytać dobrą poezję, także najnowszą, jeśli jest udana.
Ukłony.
|
|
|
Ryszard Surmacz Panie Zygmuncie to, co Pan pisze jest niby logiczne, ale na poziomie rezygnacji. A ma Pan dzieci, i to malutkie... W zasadzie można i tak - własny wybór.
Rzecz w tym, że cywilizacja się wali, i to kompletnie. Jedynym narzędziem jej obrony jest już tylko siła fizyczna. Amerykańska. Ja też nie chciałbym żyć na Zachodzie, choć oni prawdopodobnie wyjdą lepiej w nadchodzących rozgrywkach, niż my. Mistycyzm pozwala na ucieczkę i oderwanie się od spraw codziennych. Miałem kolegę, twierdził, że jest mistykiem, odrywał się niemal od ziemi i unosił - wie Pan co dziś robi? Śpiewa mantry. Twierdzi, że to jego droga.
Ażeby postawić, choć jedną nogę na ziemi, trzeba odzyskać coś, co jest najbardziej dziś zwalczane - tożsamość. A tożsamość, wcześniej czy później, rodzi patriotyzm. A patriotyzm podpowiada obronę swojej własności i stanu posiadania państwa i narodu. Pan oczywiście doskonale o tym wie. Ale tak pro forma. Tożsamość wymaga też pogłębiania własnej wiedzy historycznej i kulturowej. Bez tej wiedzy, nie jesteśmy w stanie obronić niczego. Niczego. Łykniemy największą bzdurę. I na tej drodze idziemy, jak w pochodzie pierwszomajowym - ławą. Orkiestra gra.
A pisanie ma tę zaletę, że następuje jakaś wymiana myśli. Być może niewiele ona daje, ale proszę zapytać siebie, co byłoby, gdyby jej nie było? Rezygnacja niczego się nie zmieni. Rezygnacja zmienia nas. Z PRL-u wyszliśmy jeszcze jako tako, natomiast najgorszy okres odnotowujemy, właśnie wtedy, gdy rezygnacja, a właściwie zachwyt Zachodem osiągnął swoje apogeum - tzw. III RP. Zaczęliśmy wyśmiewać swoje państwo, swoja kulturę i siebie samych. Dziś najgorsza jest bylejakość i nadal utrzymujące się wszystko - na niby. Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witaj
Napisałeś: - "...jakby na to nie patrzeć, wychodzi samo gdybanie. Pana i wszystkich pozostałych - twórców doktryn politologicznych...". A potem, że wszystkim kieruje opatrzność.
Ja taką postawę, wydaje mi się, rozumiem. Nie każdy musi być zainteresowany w dociekaniu przyszłości świata. Podejrzewam, że mocno siedząc we włoskiej kulturze, filozofia - co bedzie, to bedzie = cosa sarà, lub jak bardzo popularne i znane na całym świecie:
Que será, será
Whatever will be, will be
The future's not ours to see
Que será, será
bardziej Ci odpowiada, niż żmudne, analityczne rozsupływanie węzła gordyjskiego, gdzie, na dodatek, splątano wiele różnych nitek.
U mnie tak jest, że praktycznie całe życie zajmowałem się diagnozowaniem, potem często naprawianiem, albo projektowaniem, co wymagało głębokiego zastanawiania się nad konsekwencjami moich poczynań.. Tak polubiłem specjalistów od przewidywań.
Sarkazm w stosunku do tzw. zachodnich elit jest w pełni uzasadniony. Oni tam zawsze rozgrywają doraźną krótką piłkę, nie zwracając uwagi na długofalowe konsekwencje. Nie jest jeszcze w pełni przyswojone to powiedzenie o ruchu skrzydełek motyla gdzieś w Amazonii, który to ruch spowoduje niedługo potem, potworny huragan w Japonii. To własnie od tego jest matematyczna teoria chaosu. Małe zmiany warunków początkowych mogą prowadzić do wielkich efektów w przyszłości. Bośniacki nacjonalista Gawriło Princip, czy nawet znacznie bardziej wykształcony jego szef, Dragutin Dimitrijewic, zapewne nawet przez chwilę nie pomyśleli, że zabójstwo arcyksięcia Franza Ferdynanda doprowadzi wkrótce do śmierci milionów ludzi. Ciekawa jest natomiast postawa Angeli Merkel i to, co się potem wydarzyło. Czy kanclerz sama, od siebie podjęła decyzję zaproszenia uchodźców? Jak to się stało, że niemalże natychmiast po zaproszeniu, miliony ludzi było już gotowych i zaczęło wędrować na Berlin. Logiczne byłoby, gdyby fala uchodźców trwała latami i nie była taka gwałtowna. A wniosek jest taki, że ktoś bardzo manipuluje i źródło społecznych zachowań może być skrycie sterowane.
To jest głęboki temat, a ja nie chcę siedzieć i czekać, co się wydarzy, tylko usiłuję sam rozgryźć, co może się wydarzyć. I zapewniam - nie jest to gdybanie. Dlaczego? Bo istnieją naukowe, matematyczne podstawy, by móc analizować i wyliczyć prawdopodobieństwo zdarzeń. A im lepsze narzędzia się stosuje, tym wyniki nabierają pewności.
Serdeczności
|
|
|
..."Licz na tych, którzy nie zawodzą: pierwszym jest Bóg, drugim - Ty sam.".."To one who has faith, no explanation is necessary. To one without faith, no explanation is possible"......"Ten ktory juz wie,nie ma potrzeby mowienia"..Sw.Tomasz z Akwinu
Cay ten "Zachod" to ciagla kontynuacja przez 500 ostatnich lat ,Historia Podbojow,Okupacji,Imperializmow,Kolonizacji,Zniewalania,Rabunkow,Gwaltow i nastepujacych jedna po drugich Wojen..do dzisiaj..A jak zniszczyli i wymordowali sasiadow.. i nie bylo co niszczyc to rzneli sie i mordowali miedzy soba....
Oni nigdy nie potrafili zyc w Pokoju..To Narody Poganskie ,czczace Mamone i Bahometa..nawet sie z tym juz nie kryja :youtube.com
Nie ma sie na czym wzorowac..A ci ktorzy uwazaja inaczej to zwyczajni glupcy..Temoignage czlowieka ktory zyje 36 lat na Zachodzie..
ps Chorzow-Klucze Dawida-godzina uwielbiania..
|
|
|
jazgdyni Panie Ryszardzie
Zygmunt, obawiam się, że wciąż jest euklidesowy. Stąd ta tajemnicza opatrzność. Jakoś większość nawet bardzo inteligentnych i dobrze wykształconych ludzi nie może, albo tylko nie chce, pogodzić się z bezspornym faktem, że wszystkim rządzi chaos. Lecz najlepsi z naukowców, głownie matematyków i fizyków, a potem za nimi przdstawiciele nauk biologicznych, odkryli i krzyknęli: - hola, hola! - chaos to nie żaden bałagan totalny i ustawiczne dążenie do entropii, z niemożnością przewidzenia niczego, czyli spojrzenia w przyszłość, lecz ściśle i dosyć precyzyjna nowa domena - matematyka chaosu. Powstały i zostały opisane i wyjaśnione układy dynamiczne, które w naszym wszechświecie zawsze są nieliniowe, Takie są zachowania kosmosu, rozwój i upadek gwiazd, życie przyrody, pogoda na Ziemi, a także ruchy na giełdzie, epidemie chorób i bardzo ważne - historyczne przemiany w społeczeństwach. W fizyce i technice też dużo tak działa, z tymi nowymi pojęciami, jak fuzzy logic, mandelbroty, bifurkacje i atraktory.
I właśnie - historia i przyszłość, a atraktory. Od dawna już wiemy, że historia kołem się toczy. Że jest cykliczna. Lecz nigdy nie wraca do tego samego punktu. Bo nie porusza się po kole, czy elipsie, lecz właśnie po tym specyficznym atraktorze. Gdy już taką trójwymiarową, otwartą krzywą znajdziemy dla przemian społecznych, z przeszłością, która jest historią, to z dużym prawdopodobieństwem daje się określić, co może być w przyszłości. Analiza matematyczna takich zjawisk wymaga potężnych mocy obliczeniowych.
Jednakże, by to dobrze zrobić,i uzyskać wiarygodne wyniki, to musi proces i analizy nadzorować bardzo mądry człowiek. Taki Francis Fukuyama, któremu mądrości i szacunku nikt nie odbierze, nie poradził sobie z prognozowaniem, gdy 25 lat temu napisał słynny esej "Koniec historii". Dużo bardziej się sprawdził, a obecne lata pokazały trafność analiz, Samuel Huntington. Jego główna teza opisana w "Zderzenie cywilizacji i przeobrażenie porządku świata" (1996) właśnie się dzieje na naszych oczach. Dwadzieścia lat później, jak książka została opublikowana. Czy nie jest tak właśnie - "Huntington, opisując geopolitykę po zakończeniu zimnej wojny stwierdził, że politykę zdominują w przyszłości starcia między cywilizacjami. Przyszłe konflikty zbrojne będą się toczyć nie między państwami, ale między cywilizacjami. Źródłami konfliktów międzynarodowych staną się różnice kulturowe, wywodzące się z podziałów religijnych. Współczesny świat zmienia się w arenę walki i rywalizacji między ośmioma głównymi cywilizacjami."
1/2 cdn
|
|
|
jazgdyni 2/2
Jednakże wszystkich politologów stanowczo przebija George Friedman. Z dziesięciu prognoz, które publicznie przedstawił, sprawdziło się osiem. A gdy w 2008 opublikował słynne "Następne 100 lat", to już przez minione 10, aż sześć prognoz geopolitycznych się sprawdziło. Są to:
1.Kontynuacja Walki z Islamskim ekstremizmem – powstanie ISIS
2. Wiosna Arabska
3. Konfrontacja Japońsko – Chińska (kryzys ekonomiczny w Chinach )
4. Odbudowa stref wpływów przez Rosję
5. Wojna na Ukrainie
6. Rozbijanie jedności wewnątrz Nato / UE
biegunwydarzen.pl
Podkreślę - ON TO NAPISAŁ I WYDAŁ 10 LAT TEMU.
Najciekawsza jest jednak prognoza na 2020 rok, w której Friedman przewiduje rozpad Rosji. (!)
Bardzo dużo uwagi Friedman poświęca Polsce. Scenariusz przewiduje, że wiek XXI będzie czasem wzrostu pozycji Stanów Zjednoczonych, osłabienia Rosji, Niemiec, Francji i Chin i pojawienia się nowych potęg, jak Japonia, Turcja i Polska. Jest przekonany, że powstanie Międzymorze, którego Polska zostanie liderem. Bardzo też rozbudujemy nasze przyjazne stosunki z Turcją. A rozpad Ukrainy, który nastąpi, bo Rosja bez Ukrainy istnieć nie może, niesie ciekawe konsekwencje dla Polski (Tej nowej - silnej).
Panowie, życzę Wam i sobie 100 lat, byśmy mogli obserwować fałsz, albo trafność prognoz. Najbliższa, istotna będzie już za parę lat, czyli rozpad Rosji. Osobiście podejrzewam, że Donald Trump zdoła skutecznie zablokować, bądź swoimi dostawami wykończyć Nord Stream 2, co może być początkiem rosyjskiej katastrofy.
. |
|
|
Zygmunt Korus No to zapytajmy o mądrość tych zachodnich elit... Co to wiedzą, niby na pewno, jak u nich będzie. Na podstawie tego, jak już jest.
Fr. Mordy we własnej populacji podczas i po Rewolucji Francuskiej. Obecny skutek kolonializmu - tzw. obcy na paszportach Centrum.
De. Miliony zabitych w samych Niemczech (to z historii ostatnich dwu wojen); skutek szaleńczych decyzji Makreli teraz.
GB. Wyspiarze? Poprawność polityczna, gender, LGBT, eutanazja, idiotyzmy na co dzień, jak w domu wariatów - chciałby Pan tam emigrować, tam zarabiać, żyć? Bo ja nie.
PL. Wolę Polskę bez tych niby elit i z bałaganem, jaki widzę dookoła.
Dlatego jestem coraz bardziej bliski mistycznemu pojmowaniu losów swojego i świata. Nie mam za grosz zaufania do wiedzy własnej jak i innych. Czytam tylko ze względu na piękno języka, składni, umiejętności wyrażania, głębi myśli - ale nijak tego nie odnoszę do możliwości sterowania globem, krajem, nawet rodziną. Fajnie Pan pisze - i tyle (mam na uwadze niektóre akapity, bo z wieloma się nie zgadzam, gdyż uważam je za przejaw pięknoduchostwa). Dotyczy to także kilku innych ludzi pióra (rzecz jasna z rozmaitych względów), nie tylko na tym forum. Konkludując: nie wierzę w skuteczność naszego "wymądrzania się". Ot, takie tam składanie liter, żeby nie zapomnieć zbierania myśli jako tako do kupy... Przynajmniej w moim wydaniu. Stawiam sobie jak najniższe cele i takąż samoocenę. Można by to więc nazwać "ciepłe bamboszki" - niech i tak będzie. |
|
|
Zygmunt Korus Panie Ryszardzie, jakby na to nie patrzeć, wychodzi samo gdybanie. Pana i wszystkich pozostałych - twórców doktryn politologicznych i różnej maści komentatorów. Historia niby uczy faktów, ale tak naprawdę nie uczy niczego. Co przed nami...? - przerasta świadomość ludzkości. Bo przyszłość i tak nas stale zaskakuje. Jest nieprzewidywalna - choćby Pan na głowie stanął.
Co jest obecnie dobre dla Polski? A co w przyszłości? Jest ktoś, jakiś Salomon, co wie?
Geopolityką rządzi OPATRZNOŚĆ!!! Nie ma mądrych... na same niewiadome w czasoprzestrzeni i łbach ludzkich - tych u steru, bo masy się nie liczą...
Pozdrawiam. |