Otrzymane komantarze

Do wpisu: Twórzmy dobre państwo
Data Autor
Dark Regis
Pan Michalkiewicz znalazł bardzo ciekawy przypadek zaprzaństwa naszych elit "patriotycznych". Wystarczy porównać jak ochoczo odznacza się u nas orderami Grossów i innych żydów, a kompletnie ignoruje np. zasłużonych Węgrów. Źródło: youtube.com Niestety jeszcze nie znalazłem w sieci niczego na ten temat. Jest jeszcze premier Węgier Pál Teleki: wprost.pl
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Dokładnie jakie społeczeństwo takie państwo. Bo niby skąd mają się brać te elity, no chyba że z państwa położonego w Palestynie. A CPK jest potrzebne do nowej operacji most. Pzdr
Dark Regis
OK czyli potrzeba ludzi, którzy mają minimum rok prac ręcznych (np. praktyki nawet po szkole średniej), minimum rok prac w swojej specjalności na niskim stanowisku (praktyki studenckie), minimum rok doświadczenia z własną działalnością w dziedzinie produkcji lub usług, a mile widziany byłby jeszcze jakiś egzamin kompetencyjny przed startem w wyborach. Tymczasem wybieramy ludzi, którzy mają minimum rok w partyjnych młodzieżówkach i oddziałach trolli, minimum rok naparzanek i pyskówek na wiecach oraz w mediach, minimum rok kadzenia jakiemuś prezesowi lub baronowi, a mile widziana jest gotowość do minimum rocznej odsiadki za przekręty i afery. To nie wygląda dobrze. jak spojrzę na takiego pana Szczerbę, panią Gasiuk-Pihowicz, ewentualnie kukuńków typu Petru, to aż chce się instytucji kwestionującej dyplomy wyższych uczelni na podobnej zasadzie, jak za wykroczenia zabiera się prawo jazdy. Wtedy model @Autora mógłby zacząć działać.
Jabe
Z tym wyższym wykształceniem to faktycznie kulą w płot. Jeśli już, to powinni być wybierani ludzie, którzy pracują na swoim, którzy doświadczyli, jak to państwo faktycznie działa. To nie wystarczy, ale mam wrażenie, że w mentalności rządzących samodzielność obywateli się zupełnie nie mieści, góruje za to ideał ciemnego luda. To nas doprowadzi do klęski.
Anonymous
P.S. Bohaterowie obrony II RP nadal są dzieleni linią Cursona. Pamięć o obrońcach Grodna jest w polskim społeczeństwie szczątkowa. Za PRLu kara za to, że strzelali do Rosjan, a w III RP, że przed utworzeniem wschodniej flanki NATO. W Najwyższym Czasie pamiętano: nczas.com
Anonymous
"Brak polskiej myśli państwowej, a więc idei absorbującej polskie umysły i serca; brak mitu, wokół którego moglibyśmy się skupiać i tworzyć państwo, przekłada się bezpośrednio na bezideowość i niewiarę we własne twórcze siły." Tracimy czas, bo w cywilizacyjnym chaosie podejmuje się decyzje doraźne, pod wpływem szkodliwych ideologicznie doktryn jak unijny marksizm albo religia holokaustu. M.in.upaństwowienie szlachetnych intencji przynosi efekty opaczne. To co jest motorem w fundacjach dobroczynnych, w ministerstwach i niższych urzędach prowadzi do rozwiązłości socjalnej. Dochodzi dziecinada zachowań polityków w sprawach wagi państwowej. Poziom przygotowania obywatelskiego wynika z propagandowej roli szkół i mediów, które przygotowują do świata, w którym nie ma miejsca dla państw suwerennych, a państw opartych na starych wartościach szczególnie. Dominuje selekcja polityków, którzy kraczą tak jak wrony są przyzwyczajone, a przekraczanie granic politycznej-poprawności kończy się ostracyzmem. Mimo tego trwamy. Brakuje jednak kumulacji kapitału zarówno w sensie duchowym jak i materialnym. Oba są trwonione i to nawet już nie na bieżąco, ale stwarzane są sytuacje polityczne wikłające nas w pętlę duchowej i materialnej dekapitalizacji. To się rymuje z dekapitacją. Mimo pesymizmu serdecznie pozdrawiam.
Ptr
"wśród elit niemieckich wciąż żywa jest idea niesienia swiatu cywilizacji ..." -  raczej stała jest tylko idea narzucania Europie swojej woli. Najpierw w X w. była to dobra idea rozszerzania chrześcijaństwa, ale już wtedy wiedzieliśmy , że niezupełnie. Potem w XIII w idea chrystianizacji mieczem. Potem idee reformacji, pruskiej organizacji państwa, dążenia do porządku imperialnego. W obliczu fiaska tych idei - do idei totalitarnych. Potem idea modernizacji i liberalizmu w tym moralnego, aż do dzisiejszej idei multikulturalizmu. A jutro będą to idee ze świata orwellowskiego. Stałe jest dążenie do bycia w awangardzie i sprzedawania najnowszego produktu cywilizacyjnego. A to bywa bardzo zmienne i zwodnicze. Idea cywilizacji obejmuje także jej błędy, które mogą stanowić główną część jej zawartości. Kto to wie? A więc stałe wydaje się tylko nakłanianie do przyjecia niemieckich rozwiazań, a nie konkretne rozwiązanie.  
Dark Regis
Dodam jeszcze, że sytuację z wyborami i ich skutkami bardzo dobrze skomentował Roman Mańka. Wygląda na to, że po koszmarnym wypadku wraca powoli do formy (tu mówi o wypadku: youtube.com ). Czy sfałszowano wybory samorządowe w 2014 roku? Próba wyjaśnienia tajemniczej sprawy: youtube.com "Do Sejmu nie powinny też wchodzić osoby bez wyższego wykształcenia" - Odwrotnie. Do sejmu nie powinni wchodzić posiadacze dyplomów wyższych uczelni (post)komunistycznych, podobni tym z totalnej opozycji. Oni już niejednokrotnie wyraźnie pokazali ludziom, że ich dyplomy są GWno warte. Dlatego dopóki nie urealni się dyplomów wyższych uczelni, dopóty będą się w polityce szarogęsić kopernikariusze i marksiści, czyli zła inteligencja wypierająca na zmywaki dobrą.  
Do wpisu: Anna Pawełczyńska. Zamiast Księgi Pamiątkowej
Data Autor
Ryszard Surmacz
Tak. Tak to idzie. Pawełczyńską, którą znałem osobiście, od lat próbuję zainteresować Polaków, ale jak dotąd - to jak po grudzie. A to był bardzo wybitny umysł. Jej książki powinny być lekturami w szkle średniej. To była Kobieta, która doskonale rozumiała współczesne czasy, nie bała się mówić i ostrzegać. Jej książki na bazie tradycji polskiej, patriotyzmu i wartości budują to oczekiwanie, na które czekała. Wystarczy je poznać i pomyśleć. No, ale pojawił się problem - trzeba czytać! 
Anonymous
Dziękuję za zogniskowanie uwagi na rzeczach ważnych, bo prawdziwych. "Pawełczyńska poruszała sie w czterech obszarach: tradycji polskiej, patriotyzmu, wartości i… oczekiwania." Oczekiwanie... wymaga zgody w trzech pierwszych obszarach, by mogły prowadzić do celu. Zgoda wymaga zrozumienia. Zrozumienie wymaga poznania prawdy.
Do wpisu: Pożegnanie Siostry
Data Autor
Ryszard Surmacz
Dziękuję. W takiej sytuacji poezja pojawia się samoczynnie, a to, co wchodzi na "papier"- to taka forma improwizacji. Ma Pan rację, mogą być tam wątki, które autor zauważa zwykle dopiero, gdy swój tekst przeczyta po jakimś czasie. Chodziło mi jednak o refleksję zewnętrzna (że tak powiem), bowiem, to co się przytrafiło mojej Siostrze, może przytrafić się również wielu innym osobom. Jestem przekonany, że u niej zadecydowały czynniki zewnętrzne. Do czasu szale się równoważą, ale jest taki moment, gdy jedna idzie mocno w dół, i wówczas już nie ma ratunku.
Ryszard Surmacz
Dzięki. A gdyby nawet udało się człowiekowi przezwyciężyć śmierć, to trudno wyobrazić sobie, co byłoby dalej? System ekonomiczny, ludzka pazerność, emerytury, jaka byłaby ludzka kondycja, itd? Świat i sami ludzie nie wytrzymaliby takiego obciążenia.  To rozwiązanie, które jest, jest chyba optymalnym. A my - ludzie mamy przynajmniej zajęcie - przezwyciężać śmierć. Obawiam się, że przezwyciężyć śmierć możemy tylko po śmierci. Duch nie umiera. Serdecznie pozdrawiam.
jazgdyni
Panie Ryszardzie! Pięknie Pan przeżywał okrutną traumę. Nie ma co tu pisać, bo słowa w takim momencie wydają się nietaktem. Zawsze to jest osobiste przeżycie. Potworne. Uświadomić sobie, że coś bardzo ważnego traci się na zawsze. Niech pociechą będą te tajemnicze słowa z Biblii, które, jak mniej więcej pamiętam, brzmią - ... nadejdzie taki moment, że śmierć zwyciężymy. Serdeczności
Kazimierz Jarząbek
Wartościowy utwór (proza czy wiersz) często zawiera wątki, których sam autor nie zauważył. Pański tekst ma kilka takich tematów. Dlatego, wczoraj natychmiast udostępniłem go na moim fb. Smutne rozważania i bardzo cenne, K.J. 
Ryszard Surmacz
Wielkie dzięki. Tak, jest taki moment, że rodzina zaczyna po prostu znikać. Moi rodzice są kresowianami. Na podstawie zjazdów też miałem okazję poznać ją taką, jaka była zanim wymordowali jej znaczną część podczas II wojny lub po jej zakończeniu - wszyscy po kolei. I dziś już mogę powiedzieć, że po niej już nawet ślad nie pozostał. Żyje jeszcze Mama, która też została poniżona przez siostrzeńców. No, w sumie nie wyszło jej to na złe, ale śmierdzący fakt pozostał. Takich rodzin, jak moja i Pańska, po której tylko mgła pozostała, jest znacznie więcej. I żaden instytut socjologiczny czy historyczny nie prowadzi w tym kierunku badania.  Ale ja ten artykuł napisałem bardziej ku przestrodze właśnie dla tych, którzy znaleźli się w warunkach, w  jakich musiała żyć moja Siostra.  Serdecznie pozdrawiam
Dark Regis
Cóż tu powiedzieć. Gdy w latach 90 spotykaliśmy się rodzinnie w leśniczówce dziadka na święta lub z okazji ślubów lub chrzcin, wydawało się, że będzie to trwało wiecznie. Zjazd taki to było kilkadziesiąt, a na weselach nawet kilkaset osób. Pamiętam wesele wiejskie u Deców, na które zaproszono niemal 400 osób. Cieszyliśmy się z tego, że jesteśmy jedną wielką zgodną rodziną. Szczęście jednak nie mogło trwać wiecznie. Wkrótce do leśniczówki sprowadziła się banda cwaniaków z Warsiawy bawiąca się w myślistwo. Czyli po prostu jakieś pomyje liberalne z WSI, "polska" elyta, peerelczycy. Byli to głównie lekarze z WKU, ordynator, powiatowi prawnicy, prezes jakiejś chemicznej pralni, stare trepy i pospolite urzędasy skarbówek. Wszystko jowialne i wiecznie przy wódeczce. Coś w podobie Bula z Budy. Początkowo zajęli tylko starą kuchnię letnią, potem przebudowali stary chlew, byli grzeczni, użyteczni i mili. Jak muzułmanie, gdy są w mniejszości. Gdy rok później sprowadzili tam swoich ziomów z koła do gospodarstwa sąsiada, nagle maski opadły. Oszukali dziadka i po napojeniu wódką dali do podpisania jakiś kwit o zrzeczeniu się majątku. Nie było leśniczówki, więc dziadek stracił rezon - przestał czuć się dumną głową rodu. Nie wiedzieliśmy tylko jeszcze, że skończyła się także rodzina. Dalej spotykaliśmy się rodzinnie już u innych, lecz to co było wcześniej, ten klimat i szczęście nigdy nie wróciło. To był koniec. Przytłoczony tym wszystkim dziadek zmarł w 2004, a zaraz po nim w 2005 mój ojciec. Śmierć nie dawała nam wytchnąć aż do 2009 roku. Przynajmniej jeden pogrzeb rocznie robił się już jakimś mrocznym standardem. Odeszła moja cioteczna siostra w wieku zaledwie dwudziestu paru lat. Zachorowała na raka trzustki, będącego powikłaniem po Czarnobylu. Była wtedy na studiach, wciąż roześmiana. Na pogrzebie był chyba cały jej rok z uczelni w Białymstoku. Niebawem jej śladem odeszło dwóch wujów, obie babcie. Dalsza rodzina. Wszystko to na przestrzeni kilku lat. Nabrałem wtedy wielkiego dystansu do życia. Musiałem się na nowo zdefiniować. Siedząc po Wigilii przed komputerem próbowałem te wszystkie okruchy życia pozbierać, opisać, zachować dla dzieci i wnuków, lecz mnie to wszystko zwyczajnie przytłoczyło. Okazało się, że byłem jedyny, komu w ogóle wpadł do głowy "głupi" pomysł nagrania kamerką laptopa babci, cioci, innych. Reszta miała jak zawsze "większe problemy" i "musiała zarabiać na chleb". No cóż... Ustawiłem wtedy z kostek domina szereg i pchnąłem końcową kostkę palcem. W bladej poświacie ekranu komputera kolejno, jedna za drugą, kostki przewracały się i w końcu nie została ani jedna. Wtedy pomyślałem, że ja też kiedyś odejdę i też nikt się tym nie przejmie. Cóż... życie.... youtube.com Dlatego wiem co Pan teraz przeżywa i szczerze współczuję. Przynajmniej tyle mogę dziś zrobić: youtube.com
Do wpisu: Wschód kontra Zachód
Data Autor
Ryszard Surmacz
Witam! Oczywiście Friedmana warto studiować, ale, jeżeli mamy być liderami Międzymorza, to takiego Friedmana z jego instytutem musimy mieć u siebie. Polska musi odzyskać swój rdzeń kulturowy. jeżeli tego nie zrobi, nic nie będzie w stanie zmienić. Mózgi muszą poszerzyć swoje horyzonty. Musimy odbudować etos polskiego tradycyjnego inteligenta - tego, który był w stanie zbudował Polskie Państwo Podziemne. Może to zabrzmi nieskromnie, ale do sześciu punktów, które Pan wymienił,  nie potrzebna jest matematyka. Wynikają one z logiki dziejów. Mało znam świat arabski, ale poza nimi wymienione punkty wymagają dużego przygotowania kulturowego - czyli szerokiej wiedzy pozaźródłówej. W tej wiedzy pozaźródłowej szczególnie dobrze wypadali Polacy w II RP (dziś ona wygląda tragicznie). W tym względzie zawsze polecam książki prof. Anny Pawełczyńskiej. To jedna z najwybitniejszych umysłów po II wojnie - zupełnie niedoceniana. 1. Nie po to powstał Izrael, aby Arabom poluzowano - problem musiał się rozlać na sponsorów; 2. Arabskiej wiosny nie przewidziałem (brak wiedzy); 3.Konflikty chińsko-japońskie, w przypadku sukcesu gospodarczego nasilić się muszą na podobnej zasadzie, co rabacja galicyjska; 4. Rosja ekspansję ma w swojej naturze, będzie przeć dotąd dopóki sama nie padnie, upadek ma już zapisany w geopolityce 5. Ukraina dla Rosji ma charakter sakralny, bez Ukrainy nie ma Rosji, wojna wisiała na włosku; 6. tradycyjnym elementem polityki rosyjskiej jest oczyszczanie sobie przedpola, skłócanie organizacji, ludzi i narodów  to rosyjski system. Nie chwaląc się w tym samym czasie wydałem swoją "Geopolitykę", obejmującą nieco mniejszy obszar opisu. Pewnych myśli nie opisałem, bo uważałem je za zbyt śmiałe. Dziś trochę żałuję. Muszę już wychodzić... Pozdrawiam.
Zygmunt Korus
Panowie, Janusz, Ryszard, oby! Oby wyszło na Wasze. Z całego serca chciałbym Polski silniejszej. Tylko moje indywidualne chciejstwo nie ma w tym względzie żadnego sprawczego znaczenia - wszystko potoczy się nieznanym zygzakiem poprzez tajemne manowce. Wolę czytać dobrą poezję, także najnowszą, jeśli jest udana. Ukłony.  
Ryszard Surmacz
Panie Zygmuncie to, co Pan pisze jest niby logiczne, ale na poziomie rezygnacji. A ma Pan dzieci, i to malutkie... W zasadzie można i tak - własny wybór. Rzecz w tym, że cywilizacja się wali, i to kompletnie. Jedynym narzędziem jej obrony jest już tylko siła fizyczna. Amerykańska. Ja też nie chciałbym żyć na Zachodzie, choć oni prawdopodobnie wyjdą lepiej w nadchodzących rozgrywkach, niż my. Mistycyzm pozwala na ucieczkę i oderwanie się od spraw codziennych. Miałem kolegę, twierdził, że jest mistykiem, odrywał się niemal od ziemi i unosił - wie Pan co dziś robi? Śpiewa mantry. Twierdzi, że to jego droga. Ażeby postawić, choć jedną nogę na ziemi, trzeba odzyskać coś, co jest najbardziej dziś zwalczane - tożsamość. A tożsamość, wcześniej czy później, rodzi patriotyzm. A patriotyzm podpowiada obronę swojej własności i stanu posiadania państwa i narodu. Pan oczywiście doskonale o tym wie. Ale tak pro forma. Tożsamość wymaga też pogłębiania własnej wiedzy historycznej i kulturowej. Bez tej wiedzy, nie jesteśmy w stanie obronić niczego. Niczego. Łykniemy największą bzdurę. I na tej drodze idziemy, jak w pochodzie pierwszomajowym - ławą. Orkiestra gra. A pisanie ma tę zaletę, że następuje jakaś wymiana myśli. Być może niewiele ona daje, ale proszę zapytać siebie, co byłoby, gdyby jej nie było? Rezygnacja niczego się nie zmieni. Rezygnacja zmienia nas. Z PRL-u wyszliśmy jeszcze jako tako, natomiast najgorszy okres odnotowujemy, właśnie wtedy, gdy rezygnacja, a właściwie zachwyt Zachodem osiągnął swoje apogeum - tzw. III RP. Zaczęliśmy wyśmiewać swoje państwo, swoja kulturę i siebie samych. Dziś najgorsza jest bylejakość i nadal utrzymujące się wszystko - na niby.  Pozdrawiam
jazgdyni
Witaj Napisałeś: - "...jakby na to nie patrzeć, wychodzi samo gdybanie. Pana i wszystkich pozostałych - twórców doktryn politologicznych...". A potem, że wszystkim kieruje opatrzność. Ja taką postawę, wydaje mi się, rozumiem. Nie każdy musi być zainteresowany w dociekaniu przyszłości świata. Podejrzewam, że mocno siedząc we włoskiej kulturze, filozofia - co bedzie, to bedzie = cosa sarà, lub jak bardzo popularne i znane na całym świecie: Que será, será Whatever will be, will be The future's not ours to see Que será, será bardziej Ci odpowiada, niż żmudne, analityczne rozsupływanie węzła gordyjskiego, gdzie, na dodatek, splątano wiele różnych nitek. U mnie tak jest, że praktycznie całe życie zajmowałem się diagnozowaniem, potem często naprawianiem, albo projektowaniem, co wymagało głębokiego zastanawiania się nad konsekwencjami moich poczynań.. Tak polubiłem specjalistów od przewidywań. Sarkazm w stosunku do tzw. zachodnich elit jest w pełni uzasadniony. Oni tam zawsze rozgrywają doraźną krótką piłkę, nie zwracając uwagi na długofalowe konsekwencje. Nie jest jeszcze w pełni przyswojone to powiedzenie o ruchu skrzydełek motyla gdzieś w Amazonii, który to ruch spowoduje niedługo potem, potworny huragan w Japonii. To własnie od tego jest matematyczna teoria chaosu. Małe zmiany warunków początkowych mogą prowadzić do wielkich efektów w przyszłości. Bośniacki nacjonalista Gawriło Princip, czy nawet znacznie bardziej wykształcony jego szef, Dragutin Dimitrijewic, zapewne nawet przez chwilę nie pomyśleli, że zabójstwo arcyksięcia Franza Ferdynanda doprowadzi wkrótce do śmierci milionów ludzi. Ciekawa jest natomiast postawa Angeli Merkel i to, co się potem wydarzyło. Czy kanclerz sama, od siebie podjęła decyzję zaproszenia uchodźców? Jak to się stało, że niemalże natychmiast po zaproszeniu, miliony ludzi było już gotowych i zaczęło wędrować na Berlin. Logiczne byłoby, gdyby fala uchodźców trwała latami i nie była taka gwałtowna. A wniosek jest taki, że ktoś bardzo manipuluje i źródło społecznych zachowań może być skrycie sterowane. To jest głęboki temat, a ja nie chcę siedzieć i czekać, co się wydarzy, tylko usiłuję sam rozgryźć, co może się wydarzyć. I zapewniam - nie jest to gdybanie. Dlaczego? Bo istnieją naukowe, matematyczne podstawy, by móc analizować i wyliczyć prawdopodobieństwo zdarzeń. A im lepsze narzędzia się stosuje, tym wyniki nabierają pewności. Serdeczności  
..."Licz na tych, którzy nie za­wodzą: pier­wszym jest Bóg, dru­gim - Ty sam.".."To one who has faith, no explanation is necessary. To one without faith, no explanation is possible"......"Ten ktory juz wie,nie ma potrzeby mowienia"..Sw.Tomasz z Akwinu Cay ten "Zachod" to ciagla kontynuacja przez 500 ostatnich lat ,Historia Podbojow,Okupacji,Imperializmow,Kolonizacji,Zniewalania,Rabunkow,Gwaltow i nastepujacych jedna po drugich Wojen..do dzisiaj..A jak zniszczyli i wymordowali sasiadow..  i nie bylo co niszczyc to rzneli sie i mordowali miedzy soba.... Oni nigdy nie potrafili zyc w Pokoju..To Narody Poganskie ,czczace Mamone i Bahometa..nawet sie z tym juz nie kryja :youtube.com Nie ma sie na czym wzorowac..A ci ktorzy uwazaja inaczej to zwyczajni glupcy..Temoignage czlowieka ktory zyje 36 lat na Zachodzie.. ps Chorzow-Klucze Dawida-godzina uwielbiania..  
jazgdyni
Panie Ryszardzie Zygmunt, obawiam się, że wciąż jest euklidesowy. Stąd ta tajemnicza opatrzność. Jakoś większość nawet bardzo inteligentnych i dobrze wykształconych ludzi nie może, albo tylko nie chce, pogodzić się z bezspornym faktem, że wszystkim rządzi chaos. Lecz najlepsi z naukowców, głownie matematyków i fizyków, a potem za nimi przdstawiciele nauk biologicznych, odkryli i krzyknęli: - hola, hola! - chaos to nie żaden bałagan totalny i ustawiczne dążenie do entropii, z niemożnością przewidzenia niczego, czyli spojrzenia w przyszłość, lecz ściśle i dosyć precyzyjna nowa domena - matematyka chaosu. Powstały i zostały opisane i wyjaśnione układy dynamiczne, które w naszym wszechświecie zawsze są nieliniowe, Takie są zachowania kosmosu, rozwój i upadek gwiazd, życie przyrody, pogoda na Ziemi, a także ruchy na giełdzie, epidemie chorób i bardzo ważne - historyczne przemiany w społeczeństwach. W fizyce i technice też dużo tak działa, z tymi nowymi pojęciami, jak fuzzy logic, mandelbroty, bifurkacje i atraktory. I właśnie - historia i przyszłość, a atraktory. Od dawna już wiemy, że historia kołem się toczy. Że jest cykliczna. Lecz nigdy nie wraca do tego samego punktu. Bo nie porusza się po kole, czy elipsie, lecz właśnie po tym specyficznym atraktorze. Gdy już taką trójwymiarową, otwartą krzywą znajdziemy dla przemian społecznych, z przeszłością, która jest historią, to z dużym prawdopodobieństwem daje się określić, co może być w przyszłości. Analiza matematyczna takich zjawisk wymaga potężnych mocy obliczeniowych. Jednakże, by to dobrze zrobić,i uzyskać wiarygodne wyniki, to musi proces i analizy nadzorować bardzo mądry człowiek. Taki Francis Fukuyama, któremu mądrości i szacunku nikt nie odbierze, nie poradził sobie z prognozowaniem, gdy 25 lat temu napisał słynny esej "Koniec historii".  Dużo bardziej się sprawdził, a obecne lata pokazały trafność analiz, Samuel Huntington. Jego główna teza opisana w "Zderzenie cywilizacji i przeobrażenie porządku świata" (1996) właśnie się dzieje na naszych oczach. Dwadzieścia lat później, jak książka została opublikowana. Czy nie jest tak właśnie - "Huntington, opisując geopolitykę po zakończeniu zimnej wojny stwierdził, że politykę zdominują w przyszłości starcia między cywilizacjami. Przyszłe konflikty zbrojne będą się toczyć nie między państwami, ale między cywilizacjami. Źródłami konfliktów międzynarodowych staną się różnice kulturowe, wywodzące się z podziałów religijnych. Współczesny świat zmienia się w arenę walki i rywalizacji między ośmioma głównymi cywilizacjami." 1/2 cdn  
jazgdyni
2/2 Jednakże wszystkich politologów stanowczo przebija George Friedman. Z dziesięciu prognoz, które publicznie przedstawił, sprawdziło się osiem. A gdy w 2008 opublikował słynne "Następne 100 lat", to już przez minione 10, aż sześć prognoz geopolitycznych się sprawdziło. Są to: 1.Kontynuacja Walki z Islamskim ekstremizmem – powstanie ISIS 2. Wiosna Arabska 3. Konfrontacja Japońsko – Chińska (kryzys ekonomiczny w Chinach ) 4. Odbudowa stref wpływów przez Rosję 5. Wojna na Ukrainie 6. Rozbijanie jedności wewnątrz Nato / UE biegunwydarzen.pl Podkreślę - ON TO NAPISAŁ I WYDAŁ 10 LAT TEMU. Najciekawsza jest jednak prognoza na 2020 rok, w której Friedman przewiduje rozpad Rosji. (!) Bardzo dużo uwagi Friedman poświęca Polsce. Scenariusz przewiduje, że wiek XXI będzie czasem wzrostu pozycji Stanów Zjednoczonych, osłabienia Rosji, Niemiec, Francji i Chin i pojawienia się nowych potęg, jak Japonia, Turcja i Polska. Jest przekonany, że powstanie Międzymorze, którego Polska zostanie liderem. Bardzo też rozbudujemy nasze przyjazne stosunki z Turcją. A rozpad Ukrainy, który nastąpi, bo Rosja bez Ukrainy istnieć nie może, niesie ciekawe konsekwencje dla Polski (Tej nowej - silnej). Panowie, życzę Wam i sobie 100 lat, byśmy mogli obserwować fałsz, albo trafność prognoz. Najbliższa, istotna będzie już za parę lat, czyli rozpad Rosji. Osobiście podejrzewam, że Donald Trump zdoła skutecznie zablokować, bądź swoimi dostawami wykończyć Nord Stream 2, co może być początkiem rosyjskiej katastrofy. .
Zygmunt Korus
No to zapytajmy o mądrość tych zachodnich elit... Co to wiedzą, niby na pewno, jak u nich będzie. Na podstawie tego, jak już jest. Fr. Mordy we własnej populacji podczas i po Rewolucji Francuskiej. Obecny skutek kolonializmu - tzw. obcy na paszportach Centrum. De. Miliony zabitych w samych Niemczech (to z historii ostatnich dwu wojen); skutek szaleńczych decyzji Makreli teraz. GB. Wyspiarze? Poprawność polityczna, gender, LGBT, eutanazja, idiotyzmy na co dzień, jak w domu wariatów - chciałby Pan tam emigrować, tam zarabiać, żyć? Bo ja nie. PL. Wolę Polskę bez tych niby elit i z bałaganem, jaki widzę dookoła. Dlatego jestem coraz bardziej bliski mistycznemu pojmowaniu losów swojego i świata. Nie mam za grosz zaufania do wiedzy własnej jak i innych. Czytam tylko ze względu na piękno języka, składni, umiejętności wyrażania, głębi myśli - ale nijak tego nie odnoszę do możliwości sterowania globem, krajem, nawet rodziną. Fajnie Pan pisze - i tyle (mam na uwadze niektóre akapity, bo z wieloma się nie zgadzam, gdyż uważam je za przejaw pięknoduchostwa). Dotyczy to także kilku innych ludzi pióra (rzecz jasna z rozmaitych względów), nie tylko na tym forum. Konkludując: nie wierzę w skuteczność naszego "wymądrzania się". Ot, takie tam składanie liter, żeby nie zapomnieć zbierania myśli jako tako do kupy... Przynajmniej w moim wydaniu. Stawiam sobie jak najniższe cele i takąż samoocenę. Można by to więc nazwać "ciepłe bamboszki" - niech i tak będzie.
Zygmunt Korus
Panie Ryszardzie, jakby na to nie patrzeć, wychodzi samo gdybanie. Pana i wszystkich pozostałych - twórców doktryn politologicznych i różnej maści komentatorów. Historia niby uczy faktów, ale tak naprawdę nie uczy niczego. Co przed nami...? - przerasta świadomość ludzkości. Bo przyszłość i tak nas stale zaskakuje. Jest nieprzewidywalna - choćby Pan na głowie stanął. Co jest obecnie dobre dla Polski? A co w przyszłości? Jest ktoś, jakiś Salomon, co wie? Geopolityką rządzi OPATRZNOŚĆ!!! Nie ma mądrych... na same niewiadome w czasoprzestrzeni i łbach ludzkich - tych u steru, bo masy się nie liczą... Pozdrawiam.