Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wschód kontra Zachód
Data Autor
Ryszard Surmacz
Witam !! Nie do końca. Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Anglicy mają mniej więcej opanowaną i opisana swoją przeszłość. Wiedzą czego się trzymać, jak się zachowywać. Tam państwo działa nieprzerwanie, nikt też nie wymordował im elit. My najpierw przez 123 lata mieliśmy zabory, a więc nie było możliwości na dokonanie syntezy własnych dziejów. Potem 19 lat wolności - ale cóż to jest wobec ciemności trzech różnych zaborów - szczególnie, gdy zaczynało się od zera? W czasie II wojny i po jej zakończeniu wycięto nam niemal całą tradycyjną inteligencję. Kto miał nauczyć Polaków prawdy? A bez tego niczego nie da się skleić.Nic podobnego nie działo się ani w Niemczech, ani we Francji, Anglii itd. Przyszłość, oczywiście, nie jest przewidywalna, ale nie aż tak,  aby przed nami była czarną dziurą. Geopolityka posługuje się swoimi prawami i tam przynajmniej wiadomo co jest możliwe, a co nie. Wbrew temu, co Pan pisze, dość łatwo określić co jest dobre,a co złe dla Polski. Tu nie trzeba Salomona, wystarczy logika, wiedza historyczna i wyczucie. Oj, Panie Zygmuncie widzę, że wszedł już Pan w jakieś ciepłe bamboszki. Pozdrawiam. PS. To, że mamy kiepskie elity, to fakt.
Czesław2
Panie Januszu, dziś Trump, jutro kto inny. Proszę pamiętać, że w USA demokracja jest zależna od FED-u. Drukowanie kasy przyznane sobie prawem kaduka przyszło w nowożytnych czasach z USA. I nie zrobiło to państwo USA, tylko biznesmen.Teraz tego prawa strzegą rakiety. Mogę rozróżniać demokrację w USA i w ZSRR, jednak nie stawiałbym jankesów na pomniku.
Ryszard Surmacz
Tak, analizy Friedmana są ciekawe, lecz to są analizy pisane "z oddali". Obama je pomijał, być może, że Trump ma inne zdanie. My musimy mieć swoje. Ale te swoje nie mogą się ograniczać do perspektywy PRL, lecz muszą obejmować całe tysiąclecie istnienia i nieistnienia państwa polskiego. Analiza krótsza niż 300-letnia z zasady musi być fałszywa. Uwarunkowania: 1. bardzo bym chciał, aby broń atomowa nie była użyta, ale chyba nie ma takiego przypadku w dziejach, aby coś nowego nie było użyte, dla podboju drugiego. Doktryna zastraszania obowiązuje do użycia bomby atomowej; 2. nie wiem, czy dzisiejszy hegemonizm amerykański można uznać do pozytywny? Cywilizacja się wali. A w USA, podobnie jak w Polsce, musi dojść do przesilenia i wyjaśnienia podstaw aksjologicznych, wówczas jej wpływ może okazać się pozytywnym; 3. Polska nie może podłączać się pod wojenną (lub pokojową) doktrynę amerykańską, musi mieć swoją - nie wolno być tępym wykonawcą, trzeba mieć płaszczyznę do twardej rozmowy; Polska musi być silnym bastionem, Amerykanie powinni być pierwszym sojusznikiem, ale to my bronimy, lub nie, swoich małych granic, Amerykanie bronią dużych granic. 4. Nie wykluczam, może Pan mieć rację, tym bardziej, że na horyzoncie nie widać żadnej polskiej myśli i żadnego męża stanu. Jakim jesteśmy sojusznikiem pokazała ustawa IPN-owska i stosunek polskiego rządu do amerykańskiej ustawy 447. Podobno Czaputowicz jednego z dwóch projektodawców tej ustawy w Kongresie odznaczył jakimś polskim medalem... Skoro tak jest, to rzeczywiście pozostał nam Friedman i pozostało udrożnienie wszystkich dziur, jakie każdy z nas ma, bo tak będziemy dymani. Z Ukrainą, podejrzewam, że sprawa jest jednocześnie otwarta i sakralna. Rosja nie wyobraża sobie własnego państwa bez Ukrainy. Patrząc na sytuację Ukrainy warto docenić macierzyste położenie obecnej Polski. Gdyby było inaczej, to my mielibyśmy wojnę. Polska powinna bronić przede wszystkim ziem odzyskanych, bo właśnie tu jest miękkie podbrzusze naszego istnienia jako państwa. Niemcy. To państwo nie wygra już żadnej większej batalii, tym bardziej, że nadal kuma się z Rosją. Tak, jak pisałem, Amerykanie przygotowując się do roszad światowych muszą podporządkować sobie i Niemcy i Francję. Tu nie może być żadnych wątpliwości. Być może że zostaną ponownie podzielone lub same się podzielą. Polska jest naturalnym sojusznikiem USA, ale pod warunkiem, że sami podniesiemy się do poziomu partnera. Amerykanom teraz chodzi o kasę i nie widząc oporu władują nam tu największe swoje badziewie, pod każdym względem. Taka jest polityka. Trump kontynuuje coś co kontynuowane być musi - w tej czy innej formie, gwiezdne wojny. Do Międzymorza jest dwóch pretendentów: Amerykanie i Chińczycy. Amerykanie weszli do Polski i mają przewagę. Ale rzecz w tym, że my nie mamy ludzi do takiej inicjatywy i może być ona zrobiona wyłącznie za pomocą siły - ekonomicznej lub fizycznej. Pozdrawiam.
Ryszard Surmacz
Dokładnie tak. W polskiej geopolityce, bo jest trochę ludzi na ten temat piszących, jest dużo gadania, powielania, ale jakoś żadna koncepcja urodzić się nie może. Dlaczego? No właśnie, to co Pan pisze: nie ma nie tyle wyznaczonego celu, ale też nie widać odwagi do jego wyznaczenia. Ba, zaryzykowałbym twierdzenie, że wieść niesie wiele konkretnych rozwiązań, ale jeszcze sytuacja nie dojrzała do włączenia samodzielnego myślenia i jeszcze nikt nie odważył się zrobić to szybciej, niż można. Z dwóch powodów: że nie zostanie zrozumiany i że zeżrą go wróbelki. A gdy już sytuacja dojrzeje, to wówczas zawsze  rodzi się pytanie czy zdążymy? I to jest nasz polski problem.
Anonymous
Interwencjonizm ma zalety w w strategii państwa, ale jest realizowany jak cel sam w sobie pod pozorem, że wolny rynek jest utopią albo dyktatem. Wolny rynek działa tam gdzie jest wolny wybór a nie monopol korporacji, dotacje dla sieciówek, wojna handlowa. Poszerzenie wolnego rynku było nam potrzebne przez otwarcie na EWG a nie było nim nałożenie kagańca UE. Na przykładzie warzywniaka przerabialiśmy to w stanie wojennym: w sklepach państwowych był ocet, a na straganach można było kupić coś do jedzenia - wolny rynek działał tam gdzie był. W UE nie tylko nie ma wolnego rynku, skoro jest przeregulowany, ale te regulacje służą uznaniowej interpretacji. Tego nie było drogą pprzez Joaniny, Nicee i Lizbony doszliśmy do wojny z Niemcami w petach rzekomej  przyjaźni. To tak jak z prywatyzacją. Złodziejska wyprzedaż po 89tym przedsiębiorstw, ziemi czy kamienic jest wskazywana jako patologia prywatyzacji i nieefektywność własności prywatnej. Jednocześnie ta własność prywatna zyskuje uznanie władzy po uważaniu, całkiem przeliczalne uznanie. Bo władzuchna przecież wie lepiej co jest dobre i z kim realizować interwencjonizm.
Anonymous
Żeby przed zagrożeniem uciekać do przodu trzeba mieć cel i doktrynę działania. To nie jest obecnie określone, dlatego niewiarygodne działania nie zyskują zaangażowania w polityce wewnętrznej i zewnętrznej. Chaos i bezsilność zagłuszane są propagandą. Jakaś stabilizacja jednak następuje, bierność przynosi też owoce - kumulacji kapitału obok jego trwonienia. Z braku siły i pomysłu jesteśmy zdani na bieg wypadków. Np. odnośnie Nord Stream 2 i sąsiedniej Białorusi ciekawe fakty i analizę przedstawia Marek Budzisz marekbudzisz.szkolanawigatorow.pl
Anonymous
Dziękuję. Przy okazji zrozumiałem opory Kopernika przed publikacją Re revolutionibus wynikające ze świadomości ułomnej precyzji metod pomiarowych, a także wpisanie tych spekulacji wydrukowanych z udziałem zaangażowanych heretyków na indeks dzieł zakazanych. "Zarówno zwolennicy jak i krytycy dzieła Kopernika natychmiast zwrócili uwagę, iż zmiany położenia Ziemi spowodowane jej ruchem obiegowym wokół Słońca, powinny wywoływać okresowe zmiany widomych pozycji gwiazd (zjawisko nazywane jest paralaksą roczną gwiazd). Zaobserwowanie takich zmian byłoby oczywistym i rozstrzygającym dowodem na rzecz słuszność teorii kopernikańskiej, zmuszającym do ostatecznego odrzucenia modelu geocentrycznego. Niestety, bardzo mała dokładność pomiarów kątowych osiągana w drugiej połowie XVI wieku, ponieważ wciąż jeszcze posługiwano się instrumentami przeziernikowymi, uniemożliwiła wykrycie tego zjawiska. Nawet wspomniany już wcześniej, najznakomitszy obserwator, Tycho de Brahe, nie zdołał wykryć żadnych zmian położeń gwiazd. Znając dokładność swych pomiarów, de Brahe oszacował, że gdyby Kopernik miał rację, gwiazdy musiałyby się znajdować co najmniej 700 razy dalej niż Saturn. Głęboko przekonany o niewielkich odległościach do gwiazd, de Brahe odrzucił teorię Kopernika i zbudował własny, obecnie już zapomniany, model geo-heliocentryczny. Fiasko pomiarów paralaks gwiazd na długie lata przedłużyło spór o poprawność modelu heliocentrycznego." interklasa.pl
jazgdyni
Witam Bardzo interesujące analizy i dające dużo do myślenia. Nieskromnie powiem, że też o tym myślę dużo, bo intuicyjne czuję, że jesteśmy w trakcie dziejowego przełomu i za kilka, kilkanaście lat, świat będzie zupełnie inny. W swych rozmyślaniach o przyszłości, które od lat przelewam na papier, często opieram się na prognozach Friedmana, gdyż wykazał on, że można mieć do niego zaufanie. Swoje rozważania warunkuję paroma wstępnymi warunkami: 1. Broń atomowa nie będzie użyta. Nadal obowiązuje doktryna zastraszania. 2. Jeśli nie sam Donald Trump, to jego kontynuatorzy konsekwentnie będą realizować ideę amerykańskiego hegemonizmu, w dobrym tego słowa znaczeniu. 3. Jeżeli pkt.2, to Polska stanie się silnym bastionem amerykańskich i/lub natowskich sił zaporowych. Ciekawe, czy Ukraina sama chciałaby się podzielić, przy silnych naciskach z obu stron świata. Uważam to za możliwe. I czy konsekwencją tego, byłoby jakieś sfederalizowanie, bądź inna forma współistnienia z Polską. Dla Rosji rozwiązanie problematyczne, bo za jakiś czas Białoruś mogła by mieć te same pomysły. Friedman przewiduje powolny upadek Niemiec wkrótce. Wyłącznie z przyczyn gospodarczych. Obecna siła Niemiec to eksport. Gdy on się załamie, to Niemcom będzie ciężko. A USA może to zrobić. Przy niewielkim wysiłku i uzyskując przy tym duże zyski. Choćby gotów jestem sobie wyobrazić upadek tych Lidlów, Kauflandów, czy OBI, gdy Stany pchną do Polski i całej wschodniej Europy dziesięć razy silniejsze amerykańskie sieci 7-Eleven, Wal-Mart, Cosco, czy Kroger. Jest jeszcze jedna niesłychanie istotna sprawa, o której dosyć cicho, bo informacja jest wytłumiana, lecz Amerykanie już w sposób zdecydowany i pełną parą rozpoczęli budowę floty kosmicznej. To nie ma być, jak sobie ktoś wyobraża Star Wars i pojedynki w kosmosie, tylko - ochrona własnego terytorium i co jest nowe, orbitalnej infrastruktury satelitarnej (choćby GPS i geostacjonarna dystrybucja informacji). To już nie stare SDI - Strategic Defense Initiative, lecz raczej programy SBI - Space Based Interceptor i Brilliant Pebbles. Trzeba zabezpieczyc swoje tory przesyłu informacji i telemetrii, czyli zdalnego pozyskiwania informacji, oraz kontroli i sterowania zdalnego odległymi obiektami. Oczywiście, oprócz roli defensywnej będzie też ofensywna. Czemu ruskim, czy chinolom nie zniszczyć newralgicznych satelitów? Więc nowy wyscig się rozpoczął, a Amerykanie są już dwa kroki do przodu. Jako niepoprawny optymista wierzę za Friedmanem, w gwałtowną i zakończoną dużym sukcesem, budowę Międzymorza. A, że to przy okazji rozwali UE w obecnym kształcie, to pewne. Pewnie powrócą do pierwotnej EEC (po naszemu EWG). Obecnie rozmyślam, czym zastąpić demokrację. Pozdrawiam
Moj Boze.. Takiego odlotu to nawet "mistsz Pasierbiewicz" nie miewa... Panie Surmacz..Wez sie pan za jakas pozyteczna prace..Fizyczna najlepiej..Pozwala przeciazonemu mozgowi wypoczac... Przy calej tej panskiej gramotnej poczciwosci oraz  pretensjami i tesknotami za "intelektualizmem ,elit II RP" pragne przypomniec ,ze zyjemy w 2018 AD... Niechze sie pan na "rany boskie" zdecyduje za kogo pan chce uchodzic..Proroka czy kanapowego patriote a'la II RP..
Ryszard Surmacz
No tak, ale ucieczka do przodu wymaga określonego ekwipunku, zasobu wiedzy, solidarności, a my katolicy całkiem przejęliśmy już protestancki sposób myślenia, łącznie z Kościołem. Gdzie tu uciekać? Dokąd więc ta droga prowadzi?
Ryszard Surmacz
Wyliczenia greckie podobno się potwierdzają.  A z ta planetą, to sprawa nie jest prosta, bo najpierw musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd u nas tylu kosmitów? Ekonomistą nie jestem, ale uważam, że interwencjonizm państwowy musi być, chociażby dla wyrównania dysproporcji wynikających z przewagi państw silniejszych ekonomicznie lub dla blokady wrogich przejęć. Wolny rynek jest utopią służącą ekspansji silniejszego. Dyktat wolego rynku zawsze prowadzi do nieszczęścia. Poszczególne państwa muszą mieć swój głos, czasami nawet tzw. złoty głos. Najlepszym przykładem jest dziś Polska. 
Dark Regis
Nie potrzeba żadnych założeń o kosmitach i ingerencji obcych cywilizacji. Grecy byli naprawdę dobrzy w te klocki: "Już w drugim wieku przed naszą erą Hipparch (ok. 190-125 p.n.e.) bardzo dokładnie wyznaczył odległość Księżyca od Ziemi. Na podstawie analizy wyników obserwacji zaćmień Słońca stwierdził, że odległość do Księżyca wynosi 59 promieni Ziemi. Jak łatwo policzyć, odległość wyznaczona przez niego różni się zaledwie o 2% od współcześnie przyjmowanej średniej odległości Księżyca. Posługując się dokonanym przez Arystarcha błędnym oszacowaniem stosunku odległości Księżyca i Słońca, Hipparch wyliczył także, że odległość do Słońca jest 1200 razy większa od długości promienia Ziemi, czyli w przeliczeniu na nasze współczesne jednostki długości, wynosi 7.6 milionów km. Podane przez Hipparcha błędne oszacowanie odległości Słońca było powszechnie akceptowane aż do XVI wieku naszej ery." interklasa.pl
Anonymous
"czy stać nas tylko na ucieczkę, czy też na obronę własnego stanu posiadania?" Na ucieczkę za późno. Na obronę też. Zostaje ucieczka do przodu.
Anonymous
Hm... Kto by nam powiedział czy wierzyć Grekom w zakresie geometrii? Jakiś meloman może? Jeśli się jednak zastanawiamy nad zależnościami od innych cywilizacji, to może przemianę ołowiu w złoto opracowano na Proxima Centauri? Szukano odpowiedniej planety, której mieszkańcy przyjmą za dobrą monetę piramidę finansową opartą na marksizmie-keynesizmie.
Ryszard Surmacz
Dziękuję, ale to bal na ostrzu brzytwy. Wydaje mi się, że mamona jest silniejsza od przyłożonej broni atomowej do łba - z obu stron. Zastanawiam się też skąd starożytni Grecy znali tak dokładne wyliczenia odległości ziemi od księżyca? Czy przypadkiem nie przejęli tych wyliczeń od cywilizacji, która miała podobne problemy do naszej?
Anonymous
Pisząc o konsekwencjach powiedział Pan wszystko. Rozgrywanie konfliktów jest dochodowe, ale trzeba je stwarzać. To wymaga zachodu. I wschodu oczywiście też.
Do wpisu: „Poprzez naród do państwa”
Data Autor
Dark Regis
Oczywiście, że tak i nie mam tu bynajmniej na myśli muzyki atonalnej. Po prostu nasze ucho automatycznie wychwytuje subtelne różnice w częstości drgań powietrza, które odróżniają konsonanse od dysonansów. Proszę porównać częstotliwości poszczególnych nut i oktaw.  Skale muzyczne są oparte właśnie na tych częstotliwościach, które nie kłócą się ze sobą. A są naprawdę różne: Scales i linki poniżej: en.wikipedia.org Najprostszym instrumentem, na którym można zagrać daną nutę, jest hexeditor, który pozwala na zapisanie sinusoidy o zadanym okresie w pliku WAV. Im dłuższy jest to okres, tym niższy dźwięk generuje. Modulacja, czyli drobne wygibasy na tych sinusoidach to odpowiednik barwy instrumentu. Każdy instrument ma swoją charakterystykę. Gdy stworzono karty muzyczne (np. SoundBlaster), to wymyślono jednocześnie formaty plików muzycznych, które pozwalają na zapis "nut dla danego instrumentu" (format MID). Spowodowało to automatyczną kompresję dźwięku. Reprezentacją konkretnego instrumentu stały się tzw. fonty muzyczne, analog fontów dla liter języka. Początkowo był to właśnie standardowy charakterystyczny dla danego instrumentu fragmencik WAV-a. Teraz, żeby obniżyć ton można było rozciągnąć ten wzorzec, albo skurczyć go uzyskując wysokie tony. Nakładając różne wersje fontu na siebie można było uzyskiwać inne barwy i pogłos. Oczywiście dziś technika ta rozwinęła się znacząco i nie ma już "typowego" fontu dla danego instrumentu jak w formacie MID, lecz każdy producent np. syntezatorów wymyśla własne, wg. niego lepsze od innych lub tylko po to, by ominąć prawa autorskie do fontów muzycznych innych firm. Jeśli chce Pan dowiedzieć się więcej o "falach" czyli WAV-ach, to najprościej jest skorzystać z jakiegoś prostego i darmowego programu, który go nie tylko pokaże, ale nawet pozwoli edytować i dodawać efekty specjalne. Przypomnę, że format MP3 jest to po prostu skompresowany odpowiednią metodą plik WAV. Ja osobiście lubię prosty szybki programik stworzony przez społeczność SourceForge o nazwie Audacity: audacityteam.org Po skonfigurowaniu program ten zapisuje to, co słyszy na danym sterowniku (karta muzyczna, mikrofon, mikser itp.). Początkowo wykorzystywałem go do nagrywania z filmów obcojęzycznych fraz, których zapis znałem, co pozwalało mi na zilustrowanie tekstów właściwą wymową ściągniętą z jakiegoś autochtona. Można tak zrobić z językiem angielskim, jeśli ktoś się czuje w nim jeszcze słabo, i po zastosowaniu wzmocnienia, spowolnienia oraz innych filtrów po prostu usłyszeć to, co ktoś tam zabełkotał na filmie. Idealne dla tłumaczy. Ja wykorzystywałem go jeszcze w ten deseń do języka francuskiego oraz japońskiego. To naprawdę działa. Jeśli chodzi o muzykę, to polecam zajrzeć do opcji Generuj. Np. Generuj/Tone 440 Hz daje ścieżkę złożoną z nuty C. Można edytować równocześnie wiele ścieżek.
Ryszard Surmacz
Proszę Pana, pisałem kiedyś, że jestem matematyczną nogą. To, co kiedyś musiałem zdać, nauczyłem się i zaliczyłem, ale dziś wszystko już zapomniałem. Pozostał mi jednak szacunek do matematyki. Czuję, ze muzykę jestem w stanie opanować, matmy, niestety, już nie. Z Pańskiego zapisu dowiedziałem się jednak, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Z pewna przesadą zapytam jednak: czy  można skomponować jakiś utwór z pominięciem nut ograniczając się do zapisu matematycznego? Pozdrawiam
Dark Regis
W pewnym sensie na filmie widać linie rezonansowe odpowiadające poszczególnym tonom gammy przy ustalonej częstotliwości drgań. Używam określenia "w pewnym sensie", bowiem dla płyty trójkątnej lub eliptycznej linie te będą przebiegały zupełnie inaczej - są funkcją tego, co się dzieje na brzegu, czyli też tego jak wygląda ten brzeg. Tu mamy akurat kwadrat, bo wtedy są symetrie. To trochę więcej niż oglądanie na innych filmach obrazków dla kolejnych wyższych częstotliwości. Gdy rozwiązujemy równanie struny drgającej, to mamy pewne wartości rezonansowe, czyli punkty w jakiejś przestrzeni parametrów. Dla drgających powierzchni są to linie, a dla drgających objętości (np. powietrza w rurach) są to powierzchnie. Każde porządne równanie różniczkowe ma swoje sytuacje rezonansowe, co opisał w swoim podręczniku Arnold, a równania fizyki w szczególności. Mówi się, że rozwiązaniami równań drgania struny są funkcje harmoniczne. W szkole mówią dzieciom, że to są takie funkcje okresowe jak sinusy i cosinusy i różne ich kombinacje. A co jest dalej? Otóż funkcje holomorficzne, czyli różniczkowalne w dziedzinie zespolonej, są kombinacjami dwóch sprzężonych funkcji harmonicznych u+iv. Gdy podzielimy przez siebie dwie funkcje holomorficzne, to wyjdzie funkcja meromorficzna, która ma bieguny (gdzie ucieka do nieskończoności) i zera. Cały wykład podstawowej analizy zespolonej właśnie traktuje o własnościach tych funkcji, zer oraz biegunów. Czyli możemy się domyślać, że będziemy mieli też do czynienia z pewnymi drganiami, tylko nie wiadomo jeszcze czym są tu "funkcje okresowe". Oczywiście są sinusy i cosinusy zespolone, które są funkcjami zespolonymi, analitycznymi i całkowitymi, czyli określonymi na całej płaszczyźnie zespolonej i mającymi rozwinięcie w szereg w każdym punkcie. Dodatkowo rozwinięcia sinusa i cosinusa są odpowiednio nieparzystymi i parzystymi (pomnożonymi przez i) wyrazami rozwinięcia funkcji eksponencjalnej exp(x)=cosx+isinx), czyli exp jest też okresowa o okresie 2πi. Zaskakujący może być fakt, że funkcje hiperboliczne, czyli hiperboliczny sinus i cosinus konstruuje się podobnie z szeregów rozwinięć, ale okresy mają w osi wartości urojonych. Mają też podobny związek z funkcją exp: exp(x)=coshx+sinhx. Widzimy więc, że mogą być funkcje okresowe w dwóch różnych kierunkach, a to prowadzi wprost do funkcji eliptycznych i podobnych, które już są meromorficzne (mają zarówno zera jak i bieguny). Są to funkcje dwuokresowe (uogólnienia funkcji trygonometrycznych). To właśnie z tego składają się te dziwne rozwiązania równań drgania membrany czy kwadratowej płyty. A co jest dalej? Dalej jest całe morze zagadnień, które zapierają dech w piersiach. Na przykład dalsze uogólnianie okresowości prowadzi do form i funkcji modularnych, a jeszcze dalej do form i funkcji automorficznych. Tu już trzeba znajomości teorii grup i pierścieni. A co jest dalej? Dalej jest właśnie teoria strun i próba wielkiej unifikacji :))
Ryszard Surmacz
Cha, cha, to odgłosy z sali przesłuchań lub z tomografu.
Ryszard Surmacz
@Imć Waszeć Zdaję sobie doskonale sprawę, że język mówiony (pisany) nie jest w stanie dorównać językowi muzyki. Ale mimo wszystko, stojąc nad przepaścią, dam ten krok do przodu. Nie liczę na skrzydła Ikara, lecz na ten efekt, który towarzyszył mu przy ich zakładaniu. I co więcej, będę musiał opanować chęć wyrzucenia kartki z zapisanym tekstem. A propos, czasami mam chęć położyć się w jakiejś łódce i poddać się jej kołysaniu na wietrze, na fali. I tak trwać, aż do pierwszej iluminacji, do pierwszej prawdy. Kołysanie jest potrzebne, jak niesłyszalny rytm. Być może ma Pan rację, że to matematyczne modele prowadzą nas do odkrycia prawdy. Tylko musi Pan wiedzieć, że odkrycie prawdy matematycznej, nie oznacza odkrycia prawdy zunifikowanej. Po wyliczeniu tego, co można wyliczyć, może okazać się, że świat wyliczony zupełnie nie pokrywa się ze światem odczuwanym. Tak, jak duch i ciało - ogólnie istnieją osobno, ale na jakiś czas, może czas eksperymentu, łączą się w całość... i nic z tego nie wychodzi. Początku świata nie można opisać słowem, ale można opisać muzyką. Czy nie czeka nas kolejny wieki romantyzm? Pozdrawiam
Dark Regis
youtube.com youtube.com
Abraham theme Vangelis ...youtube.com
KITARO...The Light Of The Spirit..Silk Road...
Dark Regis
Jest kilka programów dotyczących geopolityki na Wrealu24. M.in. cykl programów Romana Mańki, a także porozrzucane rozmowy na innych kanałach z różnymi ciekawymi ludźmi, jak powiedzmy Jacek Bartosiak. Faktycznie, Rojst to patologiczna ale jednak rzeczywistość. Mniej więcej tak widzą nasz kraj w niedalekiej przyszłości decydenci z zachodu i władcy Unii. Mix Agima utrzymany w takim wolnym (downtempo) housie jest po prostu zniewalający. To jest kraina chilloutu. A oto podobne utwory w tym tempie: 1) James Hersey - Coming Over (Filous Remix): youtube.com 2) Teemid - Crazy feat. Joie Tan (Gnarls Barkely Cover): youtube.com 3) Haring - Us: youtube.com W kwestii muzyki i projektu wszechświata, to za mało mam tu miejsca na wytłumaczenie fenomenu, dlaczego akurat rytm i dlaczego równocześnie nie. Przede wszystkim zaś to, czym jest w zasadzie muzyka. To bardzo skomplikowana kwestia i trzeba sięgnąć zarówno do analitycznych podstaw teorii chaosu, jak też do twardej algebry, żeby zobaczyć zręby pewnej rzeczywistości poza zmysłami made in Chłopski Rozum. Z drugiej strony już pisałem o zafascynowaniu Rogera Penrose'a pewnym zagadnieniem nierekurencyjności parkietaży, które prowadzi do problemu, co może policzyć idealny komputer i co w ogóle można jeszcze policzyć w świecie. Czy świat rzeczywisty wymyka się naszym modelom obliczeń? Dlaczego więc udaje się nam znajdować tak wiele praw i reguł w obserwacjach? Jako zupełnie początkująca rasa kosmiczna jesteśmy jeszcze zbyt prymitywni w warstwie pojęciowej i mamy zbyt zdrewniałą percepcję, żeby pewne rzeczy wysłowić i do tego je sobie trwale przyswoić. Jesteśmy jak ludzie kolumba w roku 1492. Prymitywni i dzicy. Nie umiemy nawet radzić sobie z pojmowaniem grawitacji. Gdy kilka miesięcy temu zadałem proste pytanie "Jaka jest siła grawitacji we wnętrzu nasze planety?", to zapanowała ogólna konsternacja. Tymczasem to właśnie matematyczne modele, a nie fizyczne obserwacje prowadzą nas wprost ku wielkiej unifikacji, czyli kwantowej teorii grawitacji. youtube.com PS: Tu wszędzie jest muzyka i są pewne rytmy: en.wikipedia.org scholarpedia.org community.wolfram.com Te owalne orbity, ich rozłożenie w przestrzeni i liczba, są wynikiem zaokrągleń w równaniach modeli, ale jednocześnie istnieją w sposób realny. Torusy KAM i zagadnienie m-krzywych (maksymalna liczba składowych spójnych krzywej zadanej wielomianem n-tego stopnia) są ze sobą związane. Wygląda więc na to, że natura się przed nami sama upraszcza. Incepcja... Hans Zimmer - Time (Pen Perry Remix): youtube.com