|
|
Ryszard Surmacz Witam !!
Nie do końca. Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Anglicy mają mniej więcej opanowaną i opisana swoją przeszłość. Wiedzą czego się trzymać, jak się zachowywać. Tam państwo działa nieprzerwanie, nikt też nie wymordował im elit. My najpierw przez 123 lata mieliśmy zabory, a więc nie było możliwości na dokonanie syntezy własnych dziejów. Potem 19 lat wolności - ale cóż to jest wobec ciemności trzech różnych zaborów - szczególnie, gdy zaczynało się od zera? W czasie II wojny i po jej zakończeniu wycięto nam niemal całą tradycyjną inteligencję. Kto miał nauczyć Polaków prawdy? A bez tego niczego nie da się skleić.Nic podobnego nie działo się ani w Niemczech, ani we Francji, Anglii itd.
Przyszłość, oczywiście, nie jest przewidywalna, ale nie aż tak, aby przed nami była czarną dziurą. Geopolityka posługuje się swoimi prawami i tam przynajmniej wiadomo co jest możliwe, a co nie. Wbrew temu, co Pan pisze, dość łatwo określić co jest dobre,a co złe dla Polski. Tu nie trzeba Salomona, wystarczy logika, wiedza historyczna i wyczucie. Oj, Panie Zygmuncie widzę, że wszedł już Pan w jakieś ciepłe bamboszki. Pozdrawiam.
PS. To, że mamy kiepskie elity, to fakt. |
|
|
Czesław2 Panie Januszu, dziś Trump, jutro kto inny. Proszę pamiętać, że w USA demokracja jest zależna od FED-u. Drukowanie kasy przyznane sobie prawem kaduka przyszło w nowożytnych czasach z USA. I nie zrobiło to państwo USA, tylko biznesmen.Teraz tego prawa strzegą rakiety. Mogę rozróżniać demokrację w USA i w ZSRR, jednak nie stawiałbym jankesów na pomniku. |
|
|
Ryszard Surmacz Tak, analizy Friedmana są ciekawe, lecz to są analizy pisane "z oddali". Obama je pomijał, być może, że Trump ma inne zdanie. My musimy mieć swoje. Ale te swoje nie mogą się ograniczać do perspektywy PRL, lecz muszą obejmować całe tysiąclecie istnienia i nieistnienia państwa polskiego. Analiza krótsza niż 300-letnia z zasady musi być fałszywa.
Uwarunkowania:
1. bardzo bym chciał, aby broń atomowa nie była użyta, ale chyba nie ma takiego przypadku w dziejach, aby coś nowego nie było użyte, dla podboju drugiego. Doktryna zastraszania obowiązuje do użycia bomby atomowej;
2. nie wiem, czy dzisiejszy hegemonizm amerykański można uznać do pozytywny? Cywilizacja się wali. A w USA, podobnie jak w Polsce, musi dojść do przesilenia i wyjaśnienia podstaw aksjologicznych, wówczas jej wpływ może okazać się pozytywnym;
3. Polska nie może podłączać się pod wojenną (lub pokojową) doktrynę amerykańską, musi mieć swoją - nie wolno być tępym wykonawcą, trzeba mieć płaszczyznę do twardej rozmowy; Polska musi być silnym bastionem, Amerykanie powinni być pierwszym sojusznikiem, ale to my bronimy, lub nie, swoich małych granic, Amerykanie bronią dużych granic.
4. Nie wykluczam, może Pan mieć rację, tym bardziej, że na horyzoncie nie widać żadnej polskiej myśli i żadnego męża stanu. Jakim jesteśmy sojusznikiem pokazała ustawa IPN-owska i stosunek polskiego rządu do amerykańskiej ustawy 447. Podobno Czaputowicz jednego z dwóch projektodawców tej ustawy w Kongresie odznaczył jakimś polskim medalem... Skoro tak jest, to rzeczywiście pozostał nam Friedman i pozostało udrożnienie wszystkich dziur, jakie każdy z nas ma, bo tak będziemy dymani.
Z Ukrainą, podejrzewam, że sprawa jest jednocześnie otwarta i sakralna. Rosja nie wyobraża sobie własnego państwa bez Ukrainy. Patrząc na sytuację Ukrainy warto docenić macierzyste położenie obecnej Polski. Gdyby było inaczej, to my mielibyśmy wojnę. Polska powinna bronić przede wszystkim ziem odzyskanych, bo właśnie tu jest miękkie podbrzusze naszego istnienia jako państwa.
Niemcy. To państwo nie wygra już żadnej większej batalii, tym bardziej, że nadal kuma się z Rosją. Tak, jak pisałem, Amerykanie przygotowując się do roszad światowych muszą podporządkować sobie i Niemcy i Francję. Tu nie może być żadnych wątpliwości. Być może że zostaną ponownie podzielone lub same się podzielą. Polska jest naturalnym sojusznikiem USA, ale pod warunkiem, że sami podniesiemy się do poziomu partnera. Amerykanom teraz chodzi o kasę i nie widząc oporu władują nam tu największe swoje badziewie, pod każdym względem. Taka jest polityka.
Trump kontynuuje coś co kontynuowane być musi - w tej czy innej formie, gwiezdne wojny. Do Międzymorza jest dwóch pretendentów: Amerykanie i Chińczycy. Amerykanie weszli do Polski i mają przewagę. Ale rzecz w tym, że my nie mamy ludzi do takiej inicjatywy i może być ona zrobiona wyłącznie za pomocą siły - ekonomicznej lub fizycznej.
Pozdrawiam. |
|
|
Ryszard Surmacz Dokładnie tak. W polskiej geopolityce, bo jest trochę ludzi na ten temat piszących, jest dużo gadania, powielania, ale jakoś żadna koncepcja urodzić się nie może. Dlaczego? No właśnie, to co Pan pisze: nie ma nie tyle wyznaczonego celu, ale też nie widać odwagi do jego wyznaczenia. Ba, zaryzykowałbym twierdzenie, że wieść niesie wiele konkretnych rozwiązań, ale jeszcze sytuacja nie dojrzała do włączenia samodzielnego myślenia i jeszcze nikt nie odważył się zrobić to szybciej, niż można. Z dwóch powodów: że nie zostanie zrozumiany i że zeżrą go wróbelki. A gdy już sytuacja dojrzeje, to wówczas zawsze rodzi się pytanie czy zdążymy? I to jest nasz polski problem. |
|
|
Anonymous Interwencjonizm ma zalety w w strategii państwa, ale jest realizowany jak cel sam w sobie pod pozorem, że wolny rynek jest utopią albo dyktatem. Wolny rynek działa tam gdzie jest wolny wybór a nie monopol korporacji, dotacje dla sieciówek, wojna handlowa. Poszerzenie wolnego rynku było nam potrzebne przez otwarcie na EWG a nie było nim nałożenie kagańca UE. Na przykładzie warzywniaka przerabialiśmy to w stanie wojennym: w sklepach państwowych był ocet, a na straganach można było kupić coś do jedzenia - wolny rynek działał tam gdzie był. W UE nie tylko nie ma wolnego rynku, skoro jest przeregulowany, ale te regulacje służą uznaniowej interpretacji. Tego nie było drogą pprzez Joaniny, Nicee i Lizbony doszliśmy do wojny z Niemcami w petach rzekomej przyjaźni.
To tak jak z prywatyzacją. Złodziejska wyprzedaż po 89tym przedsiębiorstw, ziemi czy kamienic jest wskazywana jako patologia prywatyzacji i nieefektywność własności prywatnej. Jednocześnie ta własność prywatna zyskuje uznanie władzy po uważaniu, całkiem przeliczalne uznanie. Bo władzuchna przecież wie lepiej co jest dobre i z kim realizować interwencjonizm. |
|
|
Anonymous Żeby przed zagrożeniem uciekać do przodu trzeba mieć cel i doktrynę działania. To nie jest obecnie określone, dlatego niewiarygodne działania nie zyskują zaangażowania w polityce wewnętrznej i zewnętrznej. Chaos i bezsilność zagłuszane są propagandą. Jakaś stabilizacja jednak następuje, bierność przynosi też owoce - kumulacji kapitału obok jego trwonienia.
Z braku siły i pomysłu jesteśmy zdani na bieg wypadków. Np. odnośnie Nord Stream 2 i sąsiedniej Białorusi ciekawe fakty i analizę przedstawia Marek Budzisz marekbudzisz.szkolanawigatorow.pl |
|
|
Anonymous Dziękuję. Przy okazji zrozumiałem opory Kopernika przed publikacją Re revolutionibus wynikające ze świadomości ułomnej precyzji metod pomiarowych, a także wpisanie tych spekulacji wydrukowanych z udziałem zaangażowanych heretyków na indeks dzieł zakazanych.
"Zarówno zwolennicy jak i krytycy dzieła Kopernika natychmiast zwrócili uwagę, iż zmiany położenia Ziemi spowodowane jej ruchem obiegowym wokół Słońca, powinny wywoływać okresowe zmiany widomych pozycji gwiazd (zjawisko nazywane jest paralaksą roczną gwiazd). Zaobserwowanie takich zmian byłoby oczywistym i rozstrzygającym dowodem na rzecz słuszność teorii kopernikańskiej, zmuszającym do ostatecznego odrzucenia modelu geocentrycznego. Niestety, bardzo mała dokładność pomiarów kątowych osiągana w drugiej połowie XVI wieku, ponieważ wciąż jeszcze posługiwano się instrumentami przeziernikowymi, uniemożliwiła wykrycie tego zjawiska. Nawet wspomniany już wcześniej, najznakomitszy obserwator, Tycho de Brahe, nie zdołał wykryć żadnych zmian położeń gwiazd. Znając dokładność swych pomiarów, de Brahe oszacował, że gdyby Kopernik miał rację, gwiazdy musiałyby się znajdować co najmniej 700 razy dalej niż Saturn. Głęboko przekonany o niewielkich odległościach do gwiazd, de Brahe odrzucił teorię Kopernika i zbudował własny, obecnie już zapomniany, model geo-heliocentryczny. Fiasko pomiarów paralaks gwiazd na długie lata przedłużyło spór o poprawność modelu heliocentrycznego."
interklasa.pl |
|
|
jazgdyni Witam
Bardzo interesujące analizy i dające dużo do myślenia. Nieskromnie powiem, że też o tym myślę dużo, bo intuicyjne czuję, że jesteśmy w trakcie dziejowego przełomu i za kilka, kilkanaście lat, świat będzie zupełnie inny. W swych rozmyślaniach o przyszłości, które od lat przelewam na papier, często opieram się na prognozach Friedmana, gdyż wykazał on, że można mieć do niego zaufanie.
Swoje rozważania warunkuję paroma wstępnymi warunkami:
1. Broń atomowa nie będzie użyta. Nadal obowiązuje doktryna zastraszania.
2. Jeśli nie sam Donald Trump, to jego kontynuatorzy konsekwentnie będą realizować ideę amerykańskiego hegemonizmu, w dobrym tego słowa znaczeniu.
3. Jeżeli pkt.2, to Polska stanie się silnym bastionem amerykańskich i/lub natowskich sił zaporowych.
Ciekawe, czy Ukraina sama chciałaby się podzielić, przy silnych naciskach z obu stron świata. Uważam to za możliwe. I czy konsekwencją tego, byłoby jakieś sfederalizowanie, bądź inna forma współistnienia z Polską. Dla Rosji rozwiązanie problematyczne, bo za jakiś czas Białoruś mogła by mieć te same pomysły.
Friedman przewiduje powolny upadek Niemiec wkrótce. Wyłącznie z przyczyn gospodarczych. Obecna siła Niemiec to eksport. Gdy on się załamie, to Niemcom będzie ciężko. A USA może to zrobić. Przy niewielkim wysiłku i uzyskując przy tym duże zyski. Choćby gotów jestem sobie wyobrazić upadek tych Lidlów, Kauflandów, czy OBI, gdy Stany pchną do Polski i całej wschodniej Europy dziesięć razy silniejsze amerykańskie sieci 7-Eleven, Wal-Mart, Cosco, czy Kroger.
Jest jeszcze jedna niesłychanie istotna sprawa, o której dosyć cicho, bo informacja jest wytłumiana, lecz Amerykanie już w sposób zdecydowany i pełną parą rozpoczęli budowę floty kosmicznej. To nie ma być, jak sobie ktoś wyobraża Star Wars i pojedynki w kosmosie, tylko - ochrona własnego terytorium i co jest nowe, orbitalnej infrastruktury satelitarnej (choćby GPS i geostacjonarna dystrybucja informacji). To już nie stare SDI - Strategic Defense Initiative, lecz raczej programy SBI - Space Based Interceptor i Brilliant Pebbles. Trzeba zabezpieczyc swoje tory przesyłu informacji i telemetrii, czyli zdalnego pozyskiwania informacji, oraz kontroli i sterowania zdalnego odległymi obiektami. Oczywiście, oprócz roli defensywnej będzie też ofensywna. Czemu ruskim, czy chinolom nie zniszczyć newralgicznych satelitów? Więc nowy wyscig się rozpoczął, a Amerykanie są już dwa kroki do przodu.
Jako niepoprawny optymista wierzę za Friedmanem, w gwałtowną i zakończoną dużym sukcesem, budowę Międzymorza. A, że to przy okazji rozwali UE w obecnym kształcie, to pewne. Pewnie powrócą do pierwotnej EEC (po naszemu EWG).
Obecnie rozmyślam, czym zastąpić demokrację.
Pozdrawiam |
|
|
Moj Boze..
Takiego odlotu to nawet "mistsz Pasierbiewicz" nie miewa...
Panie Surmacz..Wez sie pan za jakas pozyteczna prace..Fizyczna najlepiej..Pozwala przeciazonemu mozgowi wypoczac...
Przy calej tej panskiej gramotnej poczciwosci oraz pretensjami i tesknotami za "intelektualizmem ,elit II RP" pragne przypomniec ,ze zyjemy w 2018 AD...
Niechze sie pan na "rany boskie" zdecyduje za kogo pan chce uchodzic..Proroka czy kanapowego patriote a'la II RP.. |
|
|
Ryszard Surmacz No tak, ale ucieczka do przodu wymaga określonego ekwipunku, zasobu wiedzy, solidarności, a my katolicy całkiem przejęliśmy już protestancki sposób myślenia, łącznie z Kościołem. Gdzie tu uciekać? Dokąd więc ta droga prowadzi? |
|
|
Ryszard Surmacz Wyliczenia greckie podobno się potwierdzają. A z ta planetą, to sprawa nie jest prosta, bo najpierw musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd u nas tylu kosmitów?
Ekonomistą nie jestem, ale uważam, że interwencjonizm państwowy musi być, chociażby dla wyrównania dysproporcji wynikających z przewagi państw silniejszych ekonomicznie lub dla blokady wrogich przejęć. Wolny rynek jest utopią służącą ekspansji silniejszego. Dyktat wolego rynku zawsze prowadzi do nieszczęścia. Poszczególne państwa muszą mieć swój głos, czasami nawet tzw. złoty głos. Najlepszym przykładem jest dziś Polska. |
|
|
Dark Regis Nie potrzeba żadnych założeń o kosmitach i ingerencji obcych cywilizacji. Grecy byli naprawdę dobrzy w te klocki: "Już w drugim wieku przed naszą erą Hipparch (ok. 190-125 p.n.e.) bardzo dokładnie wyznaczył odległość Księżyca od Ziemi. Na podstawie analizy wyników obserwacji zaćmień Słońca stwierdził, że odległość do Księżyca wynosi 59 promieni Ziemi. Jak łatwo policzyć, odległość wyznaczona przez niego różni się zaledwie o 2% od współcześnie przyjmowanej średniej odległości Księżyca. Posługując się dokonanym przez Arystarcha błędnym oszacowaniem stosunku odległości Księżyca i Słońca, Hipparch wyliczył także, że odległość do Słońca jest 1200 razy większa od długości promienia Ziemi, czyli w przeliczeniu na nasze współczesne jednostki długości, wynosi 7.6 milionów km. Podane przez Hipparcha błędne oszacowanie odległości Słońca było powszechnie akceptowane aż do XVI wieku naszej ery."
interklasa.pl |
|
|
Anonymous "czy stać nas tylko na ucieczkę, czy też na obronę własnego stanu posiadania?"
Na ucieczkę za późno. Na obronę też. Zostaje ucieczka do przodu. |
|
|
Anonymous Hm... Kto by nam powiedział czy wierzyć Grekom w zakresie geometrii? Jakiś meloman może?
Jeśli się jednak zastanawiamy nad zależnościami od innych cywilizacji, to może przemianę ołowiu w złoto opracowano na Proxima Centauri? Szukano odpowiedniej planety, której mieszkańcy przyjmą za dobrą monetę piramidę finansową opartą na marksizmie-keynesizmie. |
|
|
Ryszard Surmacz Dziękuję, ale to bal na ostrzu brzytwy. Wydaje mi się, że mamona jest silniejsza od przyłożonej broni atomowej do łba - z obu stron.
Zastanawiam się też skąd starożytni Grecy znali tak dokładne wyliczenia odległości ziemi od księżyca? Czy przypadkiem nie przejęli tych wyliczeń od cywilizacji, która miała podobne problemy do naszej? |
|
|
Anonymous Pisząc o konsekwencjach powiedział Pan wszystko. Rozgrywanie konfliktów jest dochodowe, ale trzeba je stwarzać. To wymaga zachodu. I wschodu oczywiście też. |