Otrzymane komantarze

Do wpisu: Najkrótsza historia upadku
Data Autor
Zygmunt Korus
Panie Ryszardzie, gość chce teraz powtórzyć "sukces" tużpowojenny. Sowiecki. 44-52. Potem był zdaje się inny. Tyż czy nie tyż, wicie, rozumicie, może nie sowiecki? Ten stalinowski był pierwszy, czy potem, po 1952 może?... Do Pańskiego znakomitego artykułu gościu proponuje manowce, jakieś łamańce historyczno-myślowe, udające udokumentowaną "prawdę i fakty". Ruskie. Kremlowskie. Nawet nie PRL-u, bo ta mutacja komuny przyszła potem. Osóbka-Morawski bohater! PKWN. Trzeba mieć nieźle narąbane w głowie. A kysz!
Ptr
Ciekawie napisane, tak , że warto niektóre fragmenty sobie jeszcze raz przeczytać. Pierwotnie nie miała to być walka plemion, ale obudzenie się narodu. I chodziło o zamianę złych i antypolskich zasad na te właściwe i leżące w polskim interesie narodowym. Opozycja próbuje narzucić narrację , że nowe zasady są tylko zasadami plemiennymi, a więc służą tylko walce plemion. A więc pozornie nie dotyczy to zwykłego człowieka. I rzeczywiście, nie udaje się skutecznie wdrożyć zasad uniwersalnych, uzdrawiających sytuację, a walka przyjmuje formę rywalizacji o chwilową przewagę medialną.  Ale w mojej opinii jeden czynnik jest o kluczowym znaczeniu w tym sporze. Władza ustawodawcza jest demokratycznie wybrana, wykonawcza jest w dużym stopniu pod kontrolą ustawodawczej tak  jak powinno być. Ale w mojej opinii trzeba stwierdzić, że władza sądownicza nie dziala właściwie. Sądownictwo nie jest niezależne. Ono działa pod dyktando polityczne. I mam tu na mysli wpływy lub dyktando polityczne opozycji i polityków europejskich na SN. W praktyce sprawy obojętne polityczne może takie sądownictwo rozstrzygać ,ale w sprawach kluczowych , czyli praktycznie wszystkich gdzie chodzi o władzę i kapitał, trzeba się spodziewać wyroków politycznych , na zlecenie polityczne. Tego nie da się ukryć. Udawać ,że jest normalnie. Zdrowa i uczciwa część sądownictwa , chcąc nie chcac, obiektywnie , jest uwikłana politycznie w przestępczy proceder. Osobista wina i zaangażowanie może być żadna , a odpowiedzialność jest. Tak jak niezaangażowanie obywatela nie zwalnia go z pewnych obowiązków i odpowiedzialności. Naród się męczy , bo nie działa trzecia władza. Nie jest realizowana obiektywna praworządność w sprawach najważniejszych. Plemiona grają na czas. Będą pozorne rozstrzygnięcia wyborcze , ale polityczne sądownictwo będzie blokowć realne zmiany. Czyli w zgodzie z polityką unii będzie blokować wolę polskiego suwerena, to znaczy wyłączy podstawowa funkcję państwa narodowego.
Ryszard Surmacz
Myślę, że Pan wie lepiej co trzeba zrobić. 
Dark Regis
Kysz inspekcjo robotniczo-chłopska :)
mjk1
Szanowny Panie, to co napisałem o rozwoju gospodarczym II RP to nie dyrdymały z PRL-u, tylko dane z roczników statystycznych tejże II RP. PRL-u wtedy nie było. Nie dzisiejsi politycy i nie komuniści a rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego stanął, po II Wojnie Światowej przed dużo większymi problemami niż politycy II RP i w ciągu zaledwie trzech lat, zrobił więcej niż te sanacyjne ancymonki w ciągu dwudziestu. Jak pisałem wcześniej, nawet ten łysol z Krakowa nie był w stanie tego zatrzymać i komuchy musiały posunąć się do kradzieży wypracowanego w tym czasie przez społeczeństwo kapitału. Naprawdę nie wie Pan, czy udaje, że od 1944- 1952 roku pomiędzy odrą a Bugiem była Rzeczpospolita Polska. Rzeczpospolita Polska, która nie miała nic wspólnego zarówno z tym sanacyjnym dziadostwem jak i późniejszym PRL-owskim. Proszę mi więc nie wmawiać jakich ciągotek do PRL-u. Jakby jeszcze napisał Pan co należy zrobić, co konkretnie należy zrobić i w którym miejscu Pan to ujął byłbym wdzięczny.      
Przed zjazdem albo [po koniecznie musicie złozyc kwiaty na grobach powojennych ojców założycieli a panu znanych -jeden adresik podam Cmentarz Nowodziewiczy Moskwa [trzeba dać łapówkę dozorcy ] a warto bo tylu ich tam gnije ! ZSL wybrał tez swojego patrona i fałszywie sie tam modlili a za fałsz sa wreszcie tam skąd wyszli !
Ryszard Surmacz
Trzeba zejść na ziemię, a nie powtarzać dyrdymały z PRL. Gdyby dzisiejsi politycy stanęli przed takimi problemami, jaj II RP, to po prostu by się z...li. Ja Panu napisałem od czego trzeba zacząć i co trzeba zrobić, ale skoro Pan woli ciągnąć PRL, to nie mamy o czym mówić.
Z dalekiego siewiera twja droga do zapadu który jest początkiem i końca w Lublinie. Narobiłes się jak zwykle opierając sie na cudzych przemysleniach a twoje to byc moż to tylko teoria dotycząca PSl,teoria bo nie ma zwiazku z rzeczywistościa i historią. Ta kompilacja to dowód ,że z gówna bata nie ukręcisz !
Ryszard Surmacz
Nie mam tu nic do dodania. "Czas ptaków", rozumiem, że jest to tytuł Pańskiej przyszłej książki. Cieszę się Pan do niej wraca. To ważny temat i chyba wciąż mało opisany. Pewnego razu jechałem autobusem do Darmstadt (koszmarna jazda), za moimi plecami siedziała młoda para, jeden ze Śląska, druga z Polski centralnej, oboje studiowali w Heidelbergu. Szkoda, że nie miałem możliwości notowania szczegółów, ale był to klasyczny przykład repolonizacji i to w patriotycznym wydaniu. Dopiero w Niemczech ci ludzie dowiedzieli kim są naprawdę. Wcześniej zajmowałem się Śląskiem. Tam są tysiące przykładów właśnie takiej metamorfozy, specyfika polega na tym, że w obydwie strony. Prof. Kłoskowska wydzieliła trzy fazy asymilacji lub trwania: 1. wrogość (obronna), 2. przyzwyczajenie, 3. tolerancja. Od siebie dodam, że z każdego poziomu można przejść w asymilację. Ale często przejawia się ona strachem, brakiem woli obrony tożsamości lub ma charakter ekonomiczny. W czasie wojny jest niebezpieczna dla kraju pochodzenia, muszą udowadniać że nie są wielbłądami. Niemcy sadowią się tu w ekstremie. Ale ogólnie z Polonią jest bardzo różnie. Zachęcam do napisania. Druga książka również czeka, to zapewne te teksty muzyczne, które podaje Pan na mojej poczcie. To rzecz naprawdę niezwykła. Wystarczy broszura. Pozdrawiam
mjk1
A co to takiego wielkiego stworzono przez 20 lat tej „wspaniałej” II RP? Odpowiem Panu. Po micie najdłuższej wojny nowoczesnej Europy, stworzyliśmy największe dziadostwo ówczesnej Europy. Ta „wspaniała” RP z numerem II do końca swoich dni, nie osiągnęła poziomu rozwoju z okresu zaborów. W żadnym z zaborów. Dla porównania wyśmiewani i pogardzani przez nas Czesi, w przeciągu tych samych 20 lat przegonili gospodarczo Austrię – ich odwiecznego zaborcę. Ten, odmieniany przez wszystkie przypadki, sukces portu w Gdyni, podsumował sam jej twórca. Za pożyczone na nią pieniądze mogliśmy wybudować dwie „Gdynie” a mamy tylko jedną. Powojenny rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego w przeciągu zaledwie trzech lat zrobił więcej, niż ta sanacyjna sitwa w przeciągu dwudziestu. Nawet ten łysol z Krakowa, zwany żelaznym premierem, nie potrafił zatrzymać tego rozwoju i w 1950 r. trzeba było okraść społeczeństwo z wypracowanych w tak krótkim czasie dóbr. Potem już poszło „jak z płatka”. Biedotą przecież najłatwiej rządzić. Szanowny Panie, co trzeba zrobić i czego chcemy, my chcemy, wiemy doskonale. Ja cały czas pytam o to samo: JAK MAMY TO ZROBIĆ!!!          
Dark Regis
"zbyt tam dużo indywidualistów" - dokładnie. Właściwie nie tyle indywidualistów co po prostu wykształciuchów postpeerelu. Wystarczy się wsłuchać nie tyle w słowa, co w treści, które obracają się głównie wokół warzechowania "JA mam do powiedzenia". Wspominałem już, że trzeba myśleć zupełnie inaczej, czyli jak zrealizować cel. Kolejność jest taka: doktryna-polityka-przywódcy, zaś w polskim grajdołku próbuje się to robić zawsze na odwrót. To doktryna powinna definiować cele polityczne, a w trakcie realizacji celów powinno się dobierać najlepszych przywódców. To samo tyczy się politycznych prekursorów oraz korzeni, czyli też potencjalnego pogodzenia idei Dmowskiego z Piłsudskim. Proszę zauważyć, że ja postawiłem tę kwestię na samym końcu. W ogóle uważam, że powinno się najpierw spróbować stworzyć coś nowego, kompletnie nową koncepcję polityki polskiej, dostosowaną do obecnej sytuacji geopolitycznej i lepiej dopasowaną do posiadanych środków. Bowiem nawet ślepy widzi, że odwoływanie się stale do Dmowskich, Piłsudskich, Sobieskich lub Chrystusów daje jedynie okazję dla tępaków, cwaniaków lub nierobów do wpasowania tyłka w jakiś tron. Krzyczeć puste hasła to może ulica, ale nie elita. Elita ma tworzyć koncepcje i przewodzić w ich realizacji. Co do dyskutantów z konferencji, zgadzam się z tymi obserwacjami. prawdopodobnie perełki kryją się jeszcze w drugim szeregu. Jednak poobserwujmy to jeszcze chwilę, zanim zaczniemy znów krytykować. Elita, jak Pan mówi kadrówka, musi się wyłonić oddolnie "z pracy dla Polski" i nie być związana z rozmaitymi akademickimi koteriami lub wydziałami prawa (casus Dudy), bo wyraźnie widać, że tą drogą powstają jedynie mosty do starego i słusznie minionego albo do nowego globalistycznego. Jeden pies na mój gust. Celem powinna być też sanacja polskich uczelni wyższych, żeby przestały pompować do krwioobiegu państwa te wszystkie obezwładniające toksyny i ideologiczne trucizny, jak internacjonalizm, polszewizm, fałszywą wyrozumiałość, uwłaczającą pokorę, marksizm, filosemityzm, poczucie niższości, czy kult boga Papiera (wystarczy spojrzeć na te tępe, bezmyślne i zakłamane gęby magistrów, doktorów i profesorów z PO, KOD i Małośmiesznej, żeby zrozumieć o co mi chodzi). Tak, "czas ptaków" to taka literacka metafora. Kiedy pojawiają się ptaki? Kiedy zaczynają śpiewać, przynosząc radość i nadzieję? No właśnie wtedy, kiedy będą wybory do EP. Wędrowne ptaki to jest ta nasza odrzucana diaspora na całym świecie, ale są także gatunki, które dotąd zimowały. Ich czas już nadchodzi. Kiedyś zachęcił mnie Pan do napisania książki. Długo się z tym pomysłem nosiłem, lecz teraz wiem o czym chciałbym napisać powieść. O wpływie emigracji na ludzi, ich związki, pojęcia, którym się posługują. O emigrantach zewnętrznych oraz wewnętrznych, którzy wreszcie chcą powracać do Ojczyzny, bo paradoksalnie emigracja nauczyła ich na nowo miłości do Niej. Jeśli czytał Pan uważnie poezję Norwida, to tkwi to tam jak szkło w oku.
Ryszard Surmacz
Z perspektywy geopolitycznej wynika, że najpierw musimy znaleźć sobie punkt odniesienia - a więc znaleźć w miarę idealną rzeczywistość (oczywiście ziemską), do której chcemy dążyć.Bez tego zabiegu będziemy, jak ćmy we mgle: będziemy, jak bezwiedne dziwki, które nie wiedzą  kim jesteśmy i dokąd dążymy. Od lat głoszę, że naszym punktem odniesienia jest II RP. Dlaczego? Dlatego, że była prawdziwie niepodległa i skupiła wokół siebie ludzi, którzy chcieli mieć Polskę i zmieniać ją w tym kierunku, aby przetrwała. Sukcesy były i to duże. Przegrała nie z powodu braku umiejętności rządzenia się, lecz przemocy i zmowy byłych zaborców. Czy możemy odwoływać się do PRL i okresu "S"? Nie, bo PRL była państwem satelickim, które podtrzymywało niechciany reżim. "S" była wielkim ruchem, ale ruchem socjalnym z perspektywą robotniczą. Polskiej inteligencji, spadkobierców 1920 i Polskiego Państwa Podziemnego już prawie nie było. Głoszenie kontynuację idei "S", jest zamknięcie się w perspektywie PRL. Nonsens. Takim samym nonsensem jest wyciąganie jakichś jej niedoskonałości II RP (powstała niemal z niczego i była nasza) lub różnic pomiędzy poszczególnymi przywódcami. Gdyby nie było Piłsudskiego, nie byłoby ani Rozwadowskiego, ani roku 1920 itd. Dyskusja na tym poziomie jest stratą czasu.  A więc II RP, ona stworzyła podstawy dla naszej niepodległości, które z pewnymi zmianami trzeba kontynuować. Najważniejszą z nich jest wspólnota myślenia i działania. To ona uratowała nas przed jeszcze większymi stratami w II wojnie. Żydzi wykazali się brakiem solidarności i zapłacili holocaustem. Czy ten model odszedł w siną dal? Nie, on będzie powielany przy każdej nadarzającej się okazji - dla rabunku, który jest wpisany w żywot na tej ziemi. A więc wspólnota celów i jedność myślenia. Polacy, wbrew temu co uważamy samy, nie są aż tak rozproszeni. Trzyma nas to, co stworzono przez 20 lat jeszcze II RP - coraz słabiej, ale jeszcze trzyma. Fakt ten ujawnił się w Marszu Niepodległości. I to jest, jak dotychczas, jedyną naszą informacją i nadzieją. Na tym przykładzie widać do jakiego stopnia jesteśmy ogłupieni.  Za punktem odniesienia musi iść budowa struktur i poważne ich traktowanie, tzn. nie jako trampoliny własnej lecz element dobra wspólnego. Lustracja członków każdej kadrówki oraz zabezpieczenie im spokojnej pracy, a więc środków do życia, jest warunkiem powodzenia.  Każdy koń musi dostać odpowiednia ilość owsa, by mógł ciągnąc pod górę. Trzeba też stworzyć system wyróżniania i nagradzania ludzi zasłużonych, odważnych i prawych, wyraźnie odcinający się od dotychczasowego. Itd. Po prostu, bez punktu odniesienia, kadr i programu nic nie będzie.
Jabe
To kłamstwo, że II RP była państwem zdrowym.
Ryszard Surmacz
O!, "Czas ptaków". Bardzo górnolotnie Pan to ujął. Spojrzałem do Wikipedii i w chwili wolnej przesłucham francuskich spektralistów. To bardzo ciekawa lekcja. Ale jeżeli to prawda, to rzeczywiście zaczynamy dobry czas. Tylko u Polaków z tą wspólną tonacją jest bardzo różnie. Ale muszę przyznać, że na ten czas czekałem i czekam nadal. Grunwald już od jakiegoś czasu wypowiada się patriotycznie. No, ale mając takie nazwisko, trudno inaczej. Natomiast co kumulacji prawicowej, jestem dość chłodnym obserwatorem, Ogólnie mówiąc, zbyt tam dużo indywidualistów. Obecność młodego Bartyzela, gwarantuje rozłam. Jakubiak ma szanse na stworzenie jakichś struktur. Przeszedł szkołę u Kukiza. Bosak ciągle dojrzewa. pamiętam go jeszcze, jako młodego. Duuży postęp. Sośnierz, jako europoseł ma dystans i większy obszar oglądu. Sommera znam najmniej. Wadą wszystkich jest chęć gadania. Krótko, jeżeli wszyscy wejdą w tworzenie wspólnego programu, a więc książki, dyskusje na dobrym poziomie, bez endeckich fobii; jeżeli wykażą wolę jedności i syntezy; jeżeli zrezygnują z indywidualizmu i zaczną dążyć do stworzenia wspólnej przyszłej Polski, to jest jakaś szansa. A więc Waszmość tych "ale" i "jeżeli" jest dużo do przebrnięcia. Jedno jest pewne - ruch narodowy jest potrzebny.  Ale mnie osobiście najbardziej interesuje synteza ruchu narodowego z piłsudczykowskim. Początek został zrobiony już przed wojną. Twórcami byli płk. Koc, mjr Wenda, późniejszy dyrektor Instytutu Zachodniego w Poznaniu - prof. Zygmunt Wojciechowski i inni. To ma przyszłość. I kurs nie na partie, lecz jedną wspólna Polskę.  Jest wspólna wartość - Marsz Niepodległości i tego nie można zmarnować. Wszyscy musimy (!) się zmienić. Nie odgórnie (nic schematycznego), lecz oddolnie, ale nie nazbyt demokratycznie. Kadrówka musi być. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Witam! Nie, no Panie Zygmuncie, trzeba jeszcze trochę pooddychać. Ale już w Polsce dzieją się rzeczy niezwykłe. Na sprawę Gadowskiego przyszło mnóstwo osób. Niektórzy przyjechali aż z Australii. Tego wcześniej nie było. A z TVP nie było nikogo. Dzięki, jestem normalnym facetem, a komplementy, jakoś od dzieciństwa ciężko znoszę. Czasami sam się zastanawiam dlaczego. Ale skoro tak, to mam do Pana jedną tylko prośbę - w "Polihymni" mają jeszcze książki Pawełczyńskiej (tanio), proszę sobie kupić kilka i przeczytać (tel. 81,746-97-17). Tam Pan dopiero odkryje szeroki świat. Nie będzie Pan żałował. I polecam ją każdemu. Ale "Głowy hydry" tylko już na allegro. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Wczoraj wróciłem późno i szybko poszedłem spać. Dziś po kawie otwieram komputer i... Dzięki, dzięki. Zajął się Pan tu na NB czymś niezwykle ważnym - zdrowiem. Politykujemy, politykujemy, ale zapominamy, że w polityce trzeba mieć zdrowie. Inne spojrzenie na ten temat jest konieczne, bo rockefellerowskie podejście nie zdaje egzaminu. Lekarze na antenach radia i tv mówią o podejściu holistycznym, a w rzeczywistości, dla własnych korzyści, propagują leczenie bez końca, aż do samej śmierci. W wielu przytpadkach lekarze sa mało przydatni, a na pewno mało skuteczni. A więc hasło "lecz się sam" jest jak najbardziej adekwatne, bo gdy przychodzi się do medyka, to często pyta co ma zapisać. Sam kiedyś miałem taki przypadek. Moja reakcja wówczas była dość bezpośrednia. Na szczęście zmilczał... Także polecam Pańskie artykuły innym, właśnie takim, którzy mają dłuższe problemy ze zdrowiem. Pozdrawiam
mjk1
Pewien francuski wojskowy, bardziej znany jako Napoleon Bonaparte powiedział kiedyś, że stado baranów dowodzone przez lwa jest groźniejsze od stada lwów dowodzone przez barana. My mamy niestety półmilionowe stado baranów dowodzone przez baranów. Potwierdził to właśnie przed chwilą (TVP Info 8:30) jeden z aktualnie dowodzących stadem, niejaki Marek Kuchciński odnosząc się do zamieszek we Francji. Powiedział dokładnie, że Emmanuel nie ma poparcia wśród Francuzów w przeciwieństwie do rządu PiS, który w dniu święta niepodległości poparło pół miliona rodaków. Marszałek  nie jest moim idolem, ale tę akurat jego ocenę, ocenę nie wprost oczywiście w pełni popieram, że dowodzący stadem z 11 listopada, dali się ograć jak barany. I teraz konsekwentnie i uczciwie od początku do samego końca: żeby cokolwiek zmienić w naszym kraju należy wiedzieć co należy zrobić, chcieć to zrobić i zrobić. My niestety przede wszystkim nie wiemy co należy zrobić. W dyskusji pod ostatnim wpisem Zygmunta Korusa napisałem co m. in. należy zrobić, aby rozpoznać, że przywódcy RN nie są podstawionymi pionkami przez rządzący układ. Nie mam jednak monopolu na prawdę. Nie muszę też wcale mieć racji. Powiedzcie mi więc, jakie będzie to pierwsze posunięcie tej kolejnej jedynie słusznej zmiany, które cokolwiek zmieni na lepsze i co tym lepszym ma być? Na dzień dzisiejszy niestety, szczytem naszego planowania strategicznego, jest to co bardzo trafnie opisał nasz wieszcz narodowy w epopei, też narodowej  „ … szabel u nas wiele, szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele i jakoś to będzie”. Pytam więc, jak będzie?  
Dark Regis
Wspomni Pan jeszcze moje słowa, że potrzebna nam będzie niezależna sieć portali (i to na całą Europę) odpornych na ataki lewactwa. Na razie Narodowcy dojrzewają do tego pomysłu, ale bez tego rodzaju synchronizacji będą nici z wprowadzeniem do EP odpowiedniej liczby właściwych ludzi, by spróbowali przesterować Unię na bezpieczne wody (link z konferencji). Nie możemy dziś patrzeć tylko lokalnie, bo nas w końcu marksiści z islamistami nakryją kapciami. :[ Na przykład znów zorganizują coś takiego, bo ja zaczynam widzieć w tym prowokację podobną do "holokaustu" w skali mikro. Tego sznytu nie można przeoczyć bez zdiagnozowanej ślepoty, a sam rzeczony był wielkim fanem Izraela: theguardian.com PS: Niech Pan rzuci okiem na adres mojego portalu. Gdy go zakładałem, to miał nazwę "forumotion.eu", a dziś ma "forumpolish.com". Wie Pan dlaczego tak zrobili? Dla celów automatycznej cenzury i blokowania treści pomiędzy różnymi krajami, czyli coś w rodzaju takich stref dla filmów DVD lub gier na konsole. Chcą nas odizolować i wykańczać pojedynczo. I jeszcze jedno. Wrzucenie tego linku nawet z lewackiego Guardiana skutkuje ok. minutowym zawieszeniem się ładowania Naszych Blogów. ORMO czuwa :)))
Zygmunt Korus
@ Imć Waszeć Dużo się od Pana nauczyłem, gdzie "grzebać" w sieci. Wyłapałem już teraz sam wcześniej te same głosy i odnośniki. Janusz Hryniewicz i Jerzy Grunwald, z którymi naradzaliśmy się w Chorzowie przed wyjazdem na Marsz Niepodległości, wspominają tam w studio o moich precyzyjnych wyliczeniach 400 tys. uczestników w Warszawie. Podają liczbę ostrożną, bo ja ich przekonywałem na podstawie konkretnych faktów, że było tam nas co najmniej pół miliona. Przy okazji wrzucam tutaj nowinkę: są już inicjatywy, żeby powoływać w terenie kluby Marszu Niepodległości. A w najbliższym czasie ma się odbyć po cichu (za zamkniętymi drzwiami) zjazd "funkcyjnych Narodowców". Mam nadzieję, że moje/nasze (obopólne) oczekiwanie - wielki patriotyczny front na rzecz prawdziwie ojczyźnianej Polski, wreszcie ruszy, oby skutecznie, do przodu. Oby!
Dark Regis
Zaczyna się "Czas Ptaków" :) Dobra analiza, choć ja nie widzę tego w aż tak czarnych barwach. Polecam: 1. Jerzego Grunwalda: youtube.com 2. Jednoczenie prawicy: Jakubiak, Bosak, Sośnierz, Sommer i Bartyzel Debata „Co dalej z polską prawicą wolnościową?” - youtube.com Już osiągnęliśmy dużo, a stać nas na dużo więcej.
Zygmunt Korus
No nie!... Dech mi zaparło!!! Tak lapidarnie napisanej politologicznej diagnozy bieżącego status quo Polski dawno nie czytałem. Chapeau bas! Przy takiej liczbie cytatów, jakie należałoby z tego artykułu podawać dalej jako tzw. złote myśli, nie śmiem nawet odważyć się na jakikolwiek merytoryczny komentarz (nie mówiąc o polemicznym), poza niniejszym zachwytem. Oczywiście postaram się, panie Ryszardzie, rozmnożyć polubienia.
Kazimierz Jarząbek
Bardzo wartościowy artykuł. Nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, ale warto ze zrozumieniem tę publikację przeczytać. Dlatego udostępniam ten wpis zarówno na swojej stronie FB, jak i w sześciu wielotysięcznych grupach, do których należę. Autora pozdrawiam i proszę o więcej takich rozważań, Kazimierz Jarząbek
Do wpisu: Chmura niekompetencji
Data Autor
Anonymous
@Ryszard Surmacz. Scenariusze konsumuję jako widz. Plaga jest ogólnoświatowa. Od 10 lat powstaje niemal sam chłam.  Coraz częściej reklamy są ciekawsze od filmów. Są zwięzłe, mają treść i emocje. Poprawiła się technika, za to  uwiąd pomysłów, albo negatywna selekcja ze wzgl. na wypieranie lepszych produkcji przez gorsze w warunkach konkurencji o wymogi propagandowe. Dotyczy to także Holywood. Skądś bierze się potrzeba robienia remake'ów. Historia i życie piszą najlepsze scenariusze, tylko trzeba pieniędzy, czasu i woli odejścia od propagandy nachalnej i niezgodnej z rzeczywistością. Swoją drogą jesteśmy przyzwyczajeni do np. gry aktorskiej ze swojego pokolenia. Dla mnie śp.JanŚwiderski był odrobinę teatralny, ale w dobrym znaczeniu słowa - piszę na podstawie Teatru Telewizji. Aktorzy z lat 60tych byli dla mnie optymalni. Potem tej "teatralności" ubywało, aż zostali sami "naturszczycy". Podejrzewam, że działa też efekt, który opisuję jako zespół mariaci. Nie tylko w Meksyku dzieci dziedziczą miejsce układzie zawodowym nawet wówczas gdy brakuje genów na talent.
Ryszard Surmacz
No cóż, na temat TVP trudno się nie zgodzić. Tu nie o seks chodzi, lecz o to, że w odcinku noszącym tytuł "Drogi do niepodległości" nie było praktycznie nic więcej niż łóżko. I to jest poziom, o którym Pan pisze. Do cholery, trzeba mieć coś do powiedzenia. A jeżeli chodzi o popieranie PiS, już o tym rozmawialiśmy, niech Pan jakąś rozumną alternatywę zaproponuje? Tak niestety było przez ostatnie 200 lat, z wyjątkiem okresu międzywojennego. 
Niby wszystko było ale żaden scenarzysta rodem nawet z KC by nie napisał ,że ktoś taki jak jaruzel nie odda ducha a raczej z niego nie wysśie opiekunka z głową pod kocykiem ....! Zastanawiam się jak sie was pozbyć bo nie tylko zabieracie innym tlen  ale smród nawet już przez rozszerzony osobisty pas zieleni i tak sie przebija Napłodiła komuna swoich bękartów bez liku i nie wiadomo co z wami zrobić...w eszelony i na stepy ,jest to jakieś rozwiązanie !?