Otrzymane komantarze

Do wpisu: Co to jest „punkt odniesienia”?
Data Autor
Anonymous
"się otoczył" to może nie, ale z natury rzeczy został otoczony. Tak ma każdy szef, na każdym poziomie. Na poważnie politycznym poziomie, to już nie są pospolici klakierzy, tylko osoby starannie wyselekcjonowane. Prezes ma wybór jak my między Komorowskim a Dudą. W miarę upływu czasu kolejne osoby w jego otoczeniu są odpalane, a nowi "lgną", więc nie sądzę, że przetrwamy ten eksperyment.
Czesław2
To też a propos moralności. wykop.pl Wpis trochę bez sensu, bo wcięło mi poprzedni wpis. Pisałem, ze dla mnie punktem odniesienia jest moralność oparta na dekalogu. Nawet, jeśli ktos nie wierzy w siłe wyższa, jeśli w dekalogu w miejsce Boga umieści moralność, nic się nie zmieni.
Dark Regis
Tak, Marsz Niepodległości rzeczywiście pchnął pewne sprawy do przodu. Zwłaszcza uwypuklił potrzebę jednoczenia się przeciwko wrogom, chcącym nas obezwładnić i rozdrapać. Dziwi mnie jednak to, że mimo tych wszystkich szumnych deklaracji o dumie i honorze, jakoś nikt nie spróbował zrobić sprawy o zniesławienie komunistycznym i żydowskim oszczercom. Przypomnę słowa (już po raz któryś z rzędu) rabina Schudricha o Polakach na marszu: 1. 2017: Naczelny rabin Polski spotkał się z Kaczyńskim. Teraz opowiada, jak Polskę opanował "RAK": natemat.pl 2. 2018: Naczelny rabin Polski – Michael Schudrich obraża polaków biorących udział w Marszu Niepodległości. „To faszyzm, to jest hańba”: wolnosc24.pl Cytaty: "Nie ma wystarczającej reakcji, ponieważ z taką nienawiścią należy walczyć do końca." - czyli np. zabijać Polaków niosących takie hasła za pomocą snajperów jak w Palestynie. "– A jak patrzył Pan na marsz 11 listopada w Warszawie to widział Pan, że maszeruje patriotyzm czy faszyzm? – Faszyzm. To jest skandal! To jest źle. Proste nie ma miejsca dla mnie w Polsce i dla innych żydów. Tak oni chcą, tak oni powiedzieli. I to nie jest coś nowego, tak było też przed wojną. Przed wojną byliśmy także przeciwko takim głosom i teraz tak samo jesteśmy przeciwko. – odpowiedział Michael Schudrich." Jesteśmy więc już zupełnie oficjalnie dla nich rakiem na "naszym kraju". Skoro oni o nas kłamią, to my mówmy o nich prawdę. Całą historyczną prawdę. :/  
Ryszard Surmacz
Zamieniłbym to dziś (niestety) bezosobowe "my" na konkretnie - II RP. "My" byliśmy za Piastów, Jagiellonów, podczas zaborów, w II RP i w PRL. Oczywiście, punktem odniesienia musi być Polska, ale takie ujęcie, to bardzo duża i trudna perspektywa. Aby ją zrozumieć społeczeństwo, przez edukację, musi być do niej przygotowane. Dziś, niestety nie jest. Druga RP jest państwem i strukturą, którą stworzyliśmy sami, choć powstała za polityczną zgodą Francji i Stanów. W tym kontekście słowo "sami" jest tu najważniejsze, bo na tej podstawie możemy określić swoją wartość, swoje możliwości i swoje cele. Cele państwa i narodu od 1918 r. niewiele się zmieniły. Oczywiście, nie odtworzymy II RP, ale tam jest najbardziej zbliżony wzorzec, bez którego nie ruszymy do przodu. Polskie społeczeństwo musi to zrozumieć, bo brak punktu odniesienia, oznacza brak tego Archimedesowego punktu oparcia na którym chciał on stanąć, by poruszyć z posad ziemię... Mickiewicz napisałby "bryłę świata". Marsz Niepodległości jest nasz. Demokratycznie ujmując, reszta powinna się dostosować. Ale ośrodka nadal brak.
Jabe
Czyli dla Pana punktem odniesienia jest PRL. II RP była dobra, bo wówczas o niej źle mówiono. Podobnie jak dziś PiS jest dobry, bo PO jest złe.
Anonymous
Takim punktem odniesienia jesteśmy my w stosunku do tzw.Zachodu i posttatarsko i postcarsko a wciąż sowieckiego wschodu. Coś nas jednak odróżnia. To my jesteśmy punktem odniesienia w relacji do człowieka unijnego i radzieckiego. Nie pasujemy do tego. W 1918 też nie pasowaliśmy i stąd wycie medialne, i stąd polityczna anatema na setną rocznicę. Nawiasem mówiąc był propagandowy bojkot wewnętrzny tej rocznicy przez ograniczenie do 11 XI 2018. To wypaczenie. Prawie nikt nie wspomniał o Radzie Regencyjnej i tysiącach Polaków.
Ryszard Surmacz
Cd. - Gdyby taki stan dewastacji przydarzył się współczesnym politykom, to mówiąc krótko szybko by się z...li. I ślad po Polsce zaginąłby.  A tym czasem musiała od razu stanąć na wysokim poziomie, bo tego wymagał ówczesny świat... Ach, Proszę Pana, gdyby nie II RP, to dziś nie byli byśmy w stanie obronić żadnego antypolskiego argumentu. Chyba, że po rusku albo niemiecku. I choc ten jeden argument przeważa wszystkie Pańskie. Kto dezawuuje II RP ten akceptuje PRL, albo brak mu wyobraźni. I uwaga na koniec, tekst pisałem zupełnie beznamiętnie, proszę nie doszukiwać się jakichś złośliwości z mojej strony. Na tym zakończę. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Widzi Pan, problem jest w tym, że my zupełnie nie znamy swojej przeszłości. Cały czas taplamy się w komunistycznej interpretacji. I właśnie taki  mamy punkt odniesienia. Proszę wybaczyć, ale Pański komentarz jest tego dowodem. Nie pisze Pan o punkcie odniesienia, lecz o swoich wyimaginowanych krzywdach. "Wyimaginowanych" dlatego, że dość dobrze znam argumentację ludzi lub ich potomków, którzy przeszli przez zabór pruski. Wy tego nie widzicie, ale Wasz obraz jest obrazem chłopskim i na tym poziomie się zatrzymał. Opis świata z poziomu tej kultury zawsze ma taki sam wymiar. Na tych właśnie kompleksach oparł się sowiecki komunizm, z którym, paradoksalnie,  spotkaliście się gdzieś w połowie drogi. Czasami tak bywa, że dwa światy, zupełnie niezależnie do siebie  spotykają się gdzieś, tam "w terenie". Kultura chłopska ma swoje walory regionalne, swój urok, swoje śpiewanie i muzykowanie. Ba, jest inspiracją dla kultury wyższej. Ale, dobrze Pan wie, nigdy nie będzie kulturą reprezentatywną, czy partnerską ponieważ ma inny zasięg i zupełnie inną perspektywę. I właśnie te cechy decydują o specyfice regionalnej, a co za tym idzie - braku uniwersalności. Na koniec muszę Pana zapytać o Pański punkt odniesienia? Jak pisałem już w pierwszym akapicie, to właśnie on decyduje o wymiarze i przydatności człowieka. Kwalifikuje go, który ma przydatność na małym planie, czy też dużym. Mały plan nie oznacza niczego złego, ale wyznacza on rolę służebną w stosunku do kultury lub działań wyższych kategorii. I to jest prawo natury, zmienić jej nie można. Duży plan zobowiązuje do znajomości małego planu (inaczej mamy do czynienia z bufonadą lub wyobcowaniem), ale jego wykorzystania ma, niestety, charakter instrumentalny. I to jest też prawo naturalne. Dziś dramat polega na tym, że w Polsce mamy pomieszanie tych dwóch planów i w efekcie końcowym wychodzi bigos, którego tylko bezkrytyczni są w stanie zaakceptować. Prym w tego rodzaju poziomie wiedzie TVN i TVP. "Dlaczego wstyd?" Dlatego, że już pisałem o tym wcześniej. Oczywiście, że wszystko trzeba badać, ale w sposób obiektywny, bez z góry założonych urojeń. To punkt odniesienia decyduje o stopniu przybliżenia się do prawdy. Zaręczam Panu, że prawda nie będzie taka, jak Pan chce. Jeżeli punktem odniesienia jest krzywda, czy wyuczone w PRL-u, albo jeszcze w Prusach mity, to nic z tego nie będzie. Druga RP była państwem oczekiwanym, wymodlonym i przedyskutowanym. Najlepsze opracowania historyczne ukazywały się właśnie na przełomie XIX/XX w. Była nasza i niepodległa. I to jest wystarczający argument do badań i właściwego krytycznego opisu. Po 123 lata niewoli, w trzech różnych zaborach, niemal cudem jest, że w ogóle powstała. Oczywiście nie mogła narodzić się jako "cudowne dziecko", tak samo, jak chata chłopska nie będzie natychmiast pałacem, czy biedak bogaczem. Demoralizacja trzech zaborców musiała wówczas siedzieć jeszcze głęboko w głowach. Cdn.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
" Przeciwko niepodległej Polsce okresu międzywojennego słyszy się tak absurdalne argumenty, że aż wstyd ich tu przytaczać.". Dlaczego wstyd ? Trzeba tą  przeszłość konstruktywnie przepracować - żeby mieć ten punkt odniesienia. Polska racja stanu skończyła się po potopie i do tej pory nie powstała z kolan co widzimy każdego dnia. Nie jest tu winny ani Duda ani Morawiecki ani tym bardziej prezes.  Po prostu nie są w stanie przeskoczyć własnego cienia - taka karma.  Pzdr
Jabe
Wcześniej nie za bardzo mogła. Kluczem jest kondycja obywateli.
Tamburyn
"Kosmopolityzm i sobiepaństwo magnaterii nie były jeszcze najgorsze. Dopiero pojawienie się po potopie szlachty gołoty – warstwy wynajmującej swoje prawa polityczne magnatom i obcym państwom ...." W powyższym wywodzie zastosowane zostało zaprzeczenie przez zaprzeczenie czyli potwierdzenie. Tak więc jednak magnateria najbardziej szkodziła.
Jabe
Kosmopolityzm i sobiepaństwo magnaterii nie były jeszcze najgorsze. Dopiero pojawienie się po potopie szlachty gołoty – warstwy wynajmującej swoje prawa polityczne magnatom i obcym państwom – skierowało Rzeczpospolitą na drogę upadku. Dopóki głos miała warstwa zależna od pomyślności państwa, a jednocześnie dumna i materialnie dostatecznie samodzielna, by nie ulegać łatwo obcym wpływom, Rzeczpospolita była potężna. Dziś takich ludzi nazywamy warstwą średnią. Myślę, że nie przypadkiem jej pierwociny są stale tłamszone – mogłaby być ona stabilnym fundamentem czegoś trwałego. By pełnić swoją rolę, warstwa taka musiałaby być samodzielna. Stąd pomysły, by jej pomagać, w ten sposób ją neutralizując. Dziś obywatel ma być zależny od władzy, od aparatu partyjno-państwowego, ma być jej wdzięczny – ideałem jest gołota. Nasz problem polega właśnie na tym, że nie mamy odpowiedniego punktu odniesienia na przestrzeni ostatnich stuleci. II Rzeczpospolita, którą Pan tu stręczy, pokazała swoją wartość rozsypując się po raptem dwóch dekadach. W istocie był to kraj rządzony przez sitwę kolesiów, niepraworządny, opresyjny, cisnący obywateli podatkami i roztaczający wizję własnej wielkości, jak się okazało zupełnie bez pokrycia. Państwo pozorów. Niektórzy do dziś nie potrafią się z tej ułudy otrząsnąć, choć sromotny upadek II RP jest faktem wydawałoby się niezaprzeczalnym.
Do wpisu: Najkrótsza historia upadku
Data Autor
Dark Regis
No tak, ale ta władza stała się podwykonawcą pewnych sił zewnętrznych jeszcze w czasie, kiedy my nie wiedzieliśmy, czy będziemy zależni i w jaki sposób od tych finalnych sił zewnętrznych. Chodzi mi np. o lata 90-te, przed wstąpieniem do UE. Trochę to skomplikowanie zabrzmiało, ale jest to problem kluczowy dla zrozumienia naszego obecnego położenia. Czyli kto zachował komunistyczną kastę bez uszczerbku i wspierał oligarchię oraz w jaki sposób ta cała struktura została wylizingowana Niemcom, dominującym małymi kroczkami UE.
Ryszard Surmacz
Proszę podać jakiś link do tego co Pan pisze. Chętnie przeczytam
mjk1
@ Ryszard Surmacz. Mija się Pan z prawdą Panie Ryszardzie. Ja doskonale wiem co należy zrobić i kilkakrotnie tu o tym pisałem. Mogę powtórzyć jeżeli jest Pan zainteresowany. Ja pytam o Wasze propozycje, bo jak na razie, nie macie żadnego pomysłu, oprócz pobożnych życzeń a zabicie wymienionych ancymonków nie jest chyba poważną propozycją. Pozdrawiam.    
Ryszard Surmacz
@mjk1 Chodzi Pan jak po kolędzie z pytaniem "co robić". "co robić"??? Ja Panu odpowiem. A więc proszę się mocno trzymać: trzeba cofnąć się w czasie i zabić Marksa, Engelsa, Lenina, Stalina i Hitlera. Wówczas świat potoczy się zupełnie innym torem i nie będzie musiał szukać Pan odpowiedzi na swoje pytanie.
Ptr
Gdyby władza sądownicza działała nie możnaby manipulować rzeczywistością np w sprawie inscenizacji urodzin. A tak jest to władza podwykonawcza sił politycznych i to zewnętrznych.
mjk1
Powodzenia wiec życzę w naiwnym i bezkrytycznym popieraniu, tym razem, Ruchu Narodowego. Rozczarowanie przyjdzie jak zawsze i szybciej niż Pan myśli. Przypomnę na pewno i mimo wszystko pozdrawiam.
Zygmunt Korus
Powołując się na zdrajców Polski i PKWN nie mam ochoty brać Pańskich wywodów na poważnie. Poważnie!
Jabe
To mentalność polskiego urzędnika skarbowego, który stara się jak najwięcej wycisnąć z poddanych. Trawę strzyże się więc równo przy ziemi, żeby nic nie zagłuszyło krzaczków wyrosłych w czasie transformacji i pieczołowicie podlewanych drzew sprowadzonych z zagranicy. Rzekomo polskie państwo nie pozwoliło samoistnie wyrosnąć klasie średniej. Dobra zmiana zmieniła tylko tyle, że teraz jest więcej tego samego.  
Ryszard Surmacz
Tak, ale jest kolejny problem - mentalność polskiego biznesmena, która przenosi się na całe społeczeństwo. Streszcza się w haśle: "liczy się tylko kasiorka". Pieniądze muszą być, ale niezwykle ważne jest ich pochodzenie. I oczywiście cel - czy skupiamy swoje siły dla szmalu, czy chcemy zbudować Polskę. A jak chcemy, to jaką? Tak grupa Bąkiewicza zrobiła na mnie dobre wrażenie. Ale to młode i jeszcze dziewicze chłopaki. Moim zdaniem RN musi się przemodelować, odrzucić fobie i stworzyć myśl, ale taką, która buduje i dopuszcza racjonalny dialog. Piłsudczycy nie stworzyli nic, może zrobią to narodowcy? Gdy państwo się wali czas na naród. Ale naród musi mieć swoje państwo.
Dark Regis
No tak, ale my się znów skupiamy na Winnickim i Bosaku, a zapominamy o celu do zrealizowania. Nie chodzi o to, żeby wszystko na prawo upchnąć w RN, bo taki konstrukt jest zbyt łatwo obrzydzić (obżydzić?) metodami medialnymi z pomocą eurokratów. Chodzi o to, żeby stworzyć chociaż pozory różnorodności, które zaktywizują różne elektoraty na prawo od PIS, także takie, które mają pewne obiekcje co do narodowców. Właśnie dlatego trzeba stawiać na konfederację, a nie jedną partię i na jakiś rodzaj Rady Regencyjnej, zamiast samych liderów RN. Trzeba także obudzić w ludziach poczucie znaczenia w polityce i brania odpowiedzialności za własne sprawy i za kraj. Inaczej nic z tego nie wyjdzie. Czy widzieli Panowie film z młodymi działaczami Stowarzyszenia Marsz Niepodległości (to ci od Bąkiewicza)? No właśnie. Dlatego trzeba patrzeć dziś szerzej niż telewizor. Na mój gust, gdyby Jakubiak wcale nie flirtował z wojskówką, to nie miałby dziś browarów. Ale to szczegół, bowiem są jeszcze gorsze zagrożenia niż szeregowe trepy - żkomunistyczna oligarchia mająca w kieszeni media, sądy i polityków.
Ryszard Surmacz
Tak, ale tę walkę, jak na razie przegraliśmy. Z sądownictwem jest gorzej, niż przed zmianami. Teraz Bruksela będzie miała bezpośrednie przełożenie. Juz wcześniej dochodziły stamtąd głosy, że prawnicy sa prawnikami nie polskimi, lecz europejskimi. I tu w Polsce już chyba niewiele możemy zrobić. Jak zwykle, zmiany fundamentalne najpierw muszą się dokonać poza Polską. Potem to idzie dalej. Ale ogólnie jestem ciekawy, na ile musieliśmy ustąpić, a na ile spapraliśmy. Bo przygotowani do takich rozgrywek, ani rząd, ani społeczeństwo nie jest. Orban Węgrom powiedział wprost o co chodzi, u nas nadal naród uważany jest za masę baranów, którym trzeba pokazywać kolorowe balony.
mjk1
Panie Zygmuncie a cóż ja mogę poradzić na to, że nie zna Pan historii własnego kraju tego okresu. Jeżeli w TVN-e nie było, Wyborcza nie napisała i w odnowionej patriotycznej i naszej już telewizji nie ma, nie znaczy wcale, że tego okresu nie było. Okresu kiedy Polska rozwijała się najszybciej w Europie. Oczywiście komuchy miały od początku nad tym pełną kontrolę, jednak na ten rozwój pozwoliły. Nie mieli wyjścia.  Jak już społeczeństwo postawiło gospodarkę „na nogi” przejęli wszystko w dość szybkim tempie a ludzi okradli z wypracowanego kapitału w jeden dzień, dokładnie w jedną noc. Powinno Pana zastanowić dlaczego nawet komuchy się tym okresem nie chwalą. Generalnie jednak nie o to chodzi, choć wszystko łączy się w jedna całość. Akurat pod pańskim ostatnim tekstem napisałem od czego należy zacząć. Chodzi o to, że doprowadziliśmy do sytuacji, że własne pieniądze musimy kupować. Jeżeli tego nie zmienimy, będziemy tylko i wyłącznie pogrążać się aż do tragicznego końca. Jeżeli jednak nie zgadza się Pan z tym, proszę napisać co pan proponuje. Proszę odpowiedzieć na konkretne pytanie, bo wyzywać od stalinowców, komuchów, ruskich troli czy porąbańców, każdy głupi potrafi. Pozdrawiam.    
Zygmunt Korus
@ Ryszard Surmacz oraz Imć Waszeć A propos: youtube.com W dyskusji o Federacji dla Rzeczypospolitej najlepiej "zanęcał" Jakubiak, twórca tej idei. Jeśli nie jest, jako były trep, kolejną emanacją wojskówki (jak wróble ćwierkają), a przy tym (tym bardziej) będzie trzymany za uzdę przez Narodowców, to może coś z tego być... W sensie potrzebnej partii politycznej innej niż PiS. Dającej nowe nadzieje na lepszą Polskę. Na mnie jednak najlepsze wrażenie podczas tego panelu zrobił Bosak. Gadał fachowo i mądrze, lapidarnie i konkretnie, z niekwestionowaną wiedzą i praktycznym rozeznaniem w temacie, świetny polityk, już dojrzały w stu procentach. Obserwowałem go od dawna, jak się krystalizował. To samo działo się z Winnickim. Kopiuję komentarz w ich obronie, bo wciąż traktuje się ich jak chłoptasiów, pod wpisem  @ Gniewko: Winnicki i Bosak to dziś najlepsi posłowie w POLSKIEJ części parlamentu. Najodważniejsi i najmądrzejsi. Trzeba umieć słuchać ze zrozumieniem co mówią, kogo reprezentują i jakiego są formatu. Pójdę na całość i walnę bez ogródek: pan Kaczyński ostatnio, zwłaszcza jeżdżąc po kraju i agitując na rzecz swoich z góry przegranych "wałachów" w terenie, ale także podczas innych konferencji czy wystąpień sejmowych, proszę wybaczyć, gdyby  z nimi, młodymi narodowcami, stanął w szranki sam na sam w debacie publicznej, to by wypadł jak zaśniedziały ramol, co nie umie do pięciu zliczyć, zebrać myśli, ujawniając przy tym bezwiednie, że nie wie, gdzie się znajduje na ziemi i we współczesnym świecie. Bolesne to, ale wcześniejsze symptomy schyłku prezesa stały się smutną i gorzką prawdą, która jest już nie do podważenia, a rola naszego bohatera nie do obronienia. Król, pardon, Naczelnik okazał się nagi. Winnicki czy Bosak mogliby być lepszymi premierami i prezydentami, w miejsce tych, jakich mamy "dzięki" panu Kaczyńskiemu obecnie. Proszę więc sobie nie wycierać zajadów Winnickim (czy Bosakiem), tylko obiektywnie studiować co mówią i czym się zajmują, a także ku czemu zmierzają. Dajmy sobie już wreszcie spokój z rzekomym geniuszem taktycznym i strategicznym przywódcy PiS-u, którego realna wybitność sprowadza się do cichego, acz porywającego grania na fujarce - jako Szczurołapa (miano nadane przez Michalkiewicza), który ma nas wyprowadzić jak redyk w pole, jasno już określone i głośno wyartykułowane jako POLIN. Poprzez Unię, bez nacji właśnie, bo tylko wtedy enklawa jidisz będzie mogła znaleźć się bezproblemowo i funkcjonalnie w nowej, zmienionej strukturze ustrojowo-terytorialnej, powstałej w miejsce dotychczasowej, która jako spoiste, narodowe państwo polskie zniknie z mapy Europy. Finita la commedia! [ naszeblogi.pl... ] Kto tego nie widzi i tego zagrożenia nie "czyta" i nie przewiduje, ten jest już potencjalnym parobkiem u Niemca, Żyda i innych panów-oligarchów.