|
|
Teutonick Rywalizacja Beitaru z Bundem lub jak kto woli Maccabi z Happoelem o rozciągnięte ścierwo tego czy innego kraju charakteryzuje tak naprawdę lwią część naszych najnowszych dziejów. Ale ktoś tym ścierwojadom za judeuszowe srebrniki ulega, ktoś dopuszcza ich do zastawionego stołu... |
|
|
Dark Regis Nie sami siebie, tylko robią to oszołomy i skołowańcy, a siłę przewodnią stanowi michnikowszczyzna wszelaka. No to jacy sami? No i właśnie tu tkwi oścień tego bezczelnego i bezprecedensowego w dziejach świata ataku na polski majątek narodowy (tak samo jak w 1989). Od czasów Bundu i podobnych jaczejek, gdy żądali autonomii jako oni, teraz się wycwanili i żądają opuszczenia pokładu polskiego okrętu jako my. Trudno nam aż taką bezczelność dopuścić do świadomości, bo jesteśmy cywilizacją łacińską o korzeniach chrześcijańskich. Inną cywilizacją. Ale nie oznacza to, że nie powinniśmy rzeczy nazywać po imieniu. Wolno nam. |
|
|
Ryszard Surmacz Edukacja jest podstawą budowy świadomości obywatelskiej i patriotycznej. I oczywiście, tu klęska na całej linii - na poziomie podstawowym, średnim i wyższym. Na uczelniach brakuje jednego pokolenia. Ale ostatnio dowiedziałem się, że w szpitalach też. Z kraju uciekło więc jedno pokolenie!!! Autorytety zwalczane były i nadal są. Po 1945 r. równaliśmy do bolszewizmu, dziś równamy do skrajnego liberalizmu. Wymierają ostatni (Olszewski), zwory trzymają się już na zawiasach, napiera bylejakość i miernota. Z coraz większą siłą. Będzie kolejny Potop. Rzecz w tym, że sami siebie wypędzamy z własnego kraju. Czy był już kiedyś taki przypadek w historii? Mam nadzieję, że się mylę!! |
|
|
Dark Regis Walczą, bo widzą, że Polska jest słaba, a nasi włodarze nawet nie zamierzają walczyć. Na pochyłe drzewo nawet koza skacze. |
|
|
Dark Regis Trzeba wymienić "edukację", najlepiej przez transfuzje. To edukacja hoduje wyborców. Były trzy lata i można było wychować piętnastolatków na obywateli. A co zrobił rząd PIS? Dalej uczy ich naciągania prezerwatyw na ogórki. Tak to właśnie wygląda. Nie zrobili nawet minimum tego, co było możliwe do zrobienia bez totalnej wojny z Brukselą. Dlatego właśnie skonstatowałem, że Kaczyński nie jest żadnym strategiem, ale że się zaplątał w sytuację, która go przerosła i szuka teraz ciemnego miejsca, gdzie można się schować i przeczekać. Czekać oczywiście na Godota. Skąd to wiadomo? Ano z postępów obcej agentury na polskiej ziemi, która grzeje "aferę" Srebrnej i to nieskładne beczenie, które ma być obroną. Widać po prostu kto bezapelacyjnie panuje - nie bójmy się tego powiedzieć otwarcie - nad polem bitwy, a kto się cofa na całej linii. Potrzeba nam wodza, a tego nie wyłoni selekcja negatywna w postaci wykaszania z polityki każdego, kto zagraża betonowi PIS. |
|
|
Ryszard Surmacz Właśnie. |
|
|
Ryszard Surmacz Ani Konrad Wallenrod, ani Jeden Wiersz, który zmienia świadomość niczego tu nie załatwią, skoro tej świadomości ni ma. Ni ma! Z naszej psychiki i naszej duszy zostało wypreparowane to, co dawało nam siłę w czasach zaborów, w II RP i jeszcze w pierwszych latach po II wojnie. Dziś zeszliśmy na poziom kultury chłopskiej, która nie walczy o ideały, o wyższe cele. Dowodem tego jest zachowanie młodzieży - najlepszym wyjściem i zemstą na Polsce jest ucieczka na Zachód. I ta droga jest ciągle otwarta; tam zarobią więcej będąc robotnikiem i "fizykiem". Mało kto zauważa, że wracając stamtąd, u siebie w Polsce też stają się robotnikami. Czym sobie rekompensują tę rysę na honorze? Ano, z jednej strony tęsknotą za czymś, co już nie wróci, a z drugiej pokazywaniem na każdym kroku pogardy dla swojej ojczyzny w miejscu swojego zamieszkania. To są ludzie wysadzeni z siodła, a tacy zasilają różne KOD-y itp. Tak, że dziś wszystko, jak zwykle, spoczęło na ludzkiej przyzwoitości. Której ze świecą szukać trzeba. |
|
|
Ryszard Surmacz Oczywiście, że problem leży w systemie. System generuje patologie, dziś już tak ewidentne, że tylko debil może tego nie zauważyć. Jednak trzeba dodać, że w zdrowym społeczeństwie wszelkie klany i patologie zastają w sposób kulturowy (a więc jakoby samoczynnie) wypreparowane i owinięte w kokon prawa lub ostracyzmu. Dziś takich tendencji nie widać na horyzoncie. Dziś każdy każdego ożyna i wszyscy są zadowoleni, że to i tam mogą coś skubnąć. Nie widzą, że grube pieniądze wyciągane są nam z tylnej kieszeni. Nie widzą również, że np. w Lublinie rakowcom postawiono kontener, który jest widoczny jak Pałac Kultury w Warszawie. Pomalowano go na tak jaskrawe kolory, że widoczny jest zapewne z księżyca. Tam mają się znaleźć się wszyscy, jak podczas wojny na Majdanku. Kiedyś chcąc odwrócić kierat wystarczyło zatrzymać konia; dziś kierat mentalnościowy może zatrzymać tylko wojna. W wyborach samorządowych wszyscy zostaliśmy zrobieni w c... Połykani jesteśmy, jak zahipnotyzowana żaba. I jeszcze te anormalne protesty...
I co Waszmość, na kogo głosować? |
|
|
xena2012 A jak chce się Pan bawi w Konrada Wallenroda?Przecież Polska jest takim tortem,że o jego smakowite kawałki walczą już się hamując ,,wielbiciele' z całego świata. |
|
|
Teutonick Wkleiłem ponownie swoją trójpolówkę spod innego tekstu bo jakoś mi się tak częściowo zgrała tematycznie:) |
|
|
Teutonick Bez spełnienia tych warunków mamy szansę przepoczwarzyć się z biegiem lat jedynie w zbiorowisko - w miarę sytych bo nie najgorzej karmionych aby tym lepiej wypełniać swoje powinności - niewolników. Gorzej, że cała zaawansowana myśl technologiczna również spoczywa w owych obcych, niekoniecznie szczególnie przyjaźnie nastawionych, rękach. I tego z dnia na dzień nie damy nijak rady przeskoczyć. Tak więc być może faktycznie jedyne co nam pozostaje do zrobienia, to zabawa w Konrada Wallenroda. Tyle, że istotnym jest aby wszyscy jej czołowi uczestnicy właściwie pojmując jej sens, zdawali sobie sprawę z tego w czym tak naprawdę uczestniczą bo i sam Naczelnik nie będzie przecież żył wiecznie, a nie ma gwarancji, że jego następcy nie spuszczą z oczu właściwego celu tej gry. Tymczasem jednak może faktycznie jedyną alternatywę w zastanej sytuacji stanowić musi droga przez mękę pokonywana pod gudłajskim batem, podczas której starać musimy się jakoś pomimo przeciwności okrzepnąć nieco jako państwo, aby docelowo zrzucić także owo znienawidzone jarzmo, wybijając się ostatecznie na realną niepodległość. W końcu i 123 lata zaborów nas nie zmogły, dlaczego nie mielibyśmy przetrzymać najgorszego i tym razem? Ponoć nadzieja umiera ostatnia…
|
|
|
Teutonick A może ktoś uznał (tak jak swego czasu Marszałek, a przed nim także paru innych), że w sytuacji gdzie do tej pory istniało kilka nakładających się na nasz nieszczęsny los realnych ośrodków właścicielskich z centralami umiejscowionymi poza naszymi granicami, należałoby ostatecznie postawić na jeden wybrany spośród nich, tak aby móc przynajmniej w jakimś zakresie uwolnić się od pozostałych, a następnie spróbować - na ile to możliwe - wzmocnić się pod parasolem ochronnym tejże wskazanej kurateli. Czyli silna gospodarka przekładająca się z czasem na silną armię, na którą nakłady należałoby tyleż sukcesywnie, co diametralnie zwiększać, a transze kolejnych podwyżek obejmujących pozostających w jej szeregach umiejscawiać nie na poziomie 500, ale co najmniej 1500 zł po to chociażby, aby po zawieszeniu powszechnego poboru na kołek (jeszcze jedna zbrodnia poprzedniej władzy) ochotnicy walili do niej drzwiami i oknami, aby z kolei rekruterzy mieli w kim przebierać, a winno się zaś to wszystko odbywać nawet kosztem ukrócenia spodziewanego coraz większego konsumenckiego rozpasania społeczeństwa (rzecz jasna obok podjętych działań mających na celu m. in. zapewnienie odpowiedniego zaplecza demograficznego), co z kolei wymagałoby skończenia raz na zawsze z fałszywym fetyszem pseudodemokracji, a do tego z kolei potrzebna byłaby silna armia, obdarzona świadomą wyzwań i zagrożeń kadrą – a więc niejako powróciliśmy do punktu wyjścia.
|
|
|
Teutonick Trzeba przyznać, że kolejne niezbyt dyplomatyczne wybryki poruszającej się po naszych krajowych salonach z wdziękiem wyliniałej słonicy w składzie porcelany amasadoressy, reprezentującej na naszym tutejszym poletku pewne najbardziej ponoć przez Polaków umiłowane spośród różnych i przeróżnych, za to każdorazowo niezwykle przyjacielsko usposobionych do nas mocarstw, posiadają dla naszej polskiej sprawy ten jeden pozytywny aspekt, że otwierają oczy temu czy innemu zaślepionemu owym „przyjacielskim usposobieniem” niedowiarkowi na to jak się w istocie sprawy mają. A mają się tak, że realne struktury decyzyjne owego niezwykle przyjacielsko usposobionego mocarstwa, podobnie jak wiele innych realnych struktur decyzyjnych rozkwitających jak grzyby po deszczu pod każdą niemalże szerokością geograficzną (bo tam gdzie znajduje się mamona, mnożąca się na lichwiarskich oprocentowaniach, tam w ślad za nią musi zawitać i rzeczywista władza), już dawno zostały zawłaszczone przez przedstawicieli jednego i tego samego, słynącego wszem i wobec ze swojej legendarnej wręcz szczodrości tudzież rozrzutności, plemienia, które - jak zresztą pokazała także w pełni ubiegłoroczna sprawa ustawy o niemiłosiernie wręcz obecnie przeczołgiwanym IPN – jakimś dziwnym trafem nie jest już do nas równie przyjacielsko usposobione.
|
|
|
Jabe W ’39 mieliśmy patriotycznych żołnierzy, ale nie mieliśmy kompetentnych dowódców na stanowiskach. Ryba psuje się od głowy. |
|
|
Dark Regis Ma Pan całkowitą rację. Lojalność państwa w stosunku do obywatela jest tu zerowa. Ponadto jest to rozwiązanie systemowe, a więc drobne dłubanie tu i tam, którym chce świat zbawiać PIS, nic tu nie da. Dlatego właśnie zdolni Polacy najczęściej wyjeżdżają lub emigrują wewnętrznie i nie identyfikują się z tym państwem. Efektem ubocznym takiego podejścia "liberalnego" są takie właśnie klany Adamowiczów i Kulczyków, które nie czują żadnych obowiązków wobec innych Polaków. |