Otrzymane komantarze

Do wpisu: Inżynier czy humanista?
Data Autor
Zygmunt Korus
Przez przypadek ta notka wpisuje się komplementarnie w cytaty i ich omówienia dr Anny [obok: naszeblogi.pl ]. No i zachęcam, by przejrzeć sobie od A do Ż cytaty z Einsteina [ pl.wikiquote.org ]. Ciekaw jestem, czy Wasza cała trójka, tak się intelektualnie napinająca, będzie coś więcej wiedzieć - powiększy stan swego oświecenia? Jawicie mi się już teraz jako SIMULACRUMY. [Uśmiechnijcie się!]
Dark Regis
Przypomnę tylko jedną z moich wypowiedzi dotyczących świadomości wg naukowców i również kontynuacja nastąpi jutro. Muszę zgromadzić narzędzia ;) Otóż specjaliści od kognitywistyki doszli do błędnego wniosku, że istotą świadomości, a w zasadzie samoświadomości (samo oglądu) jest dostatecznie duża i skomplikowana sieć połączeń, w której zachodzą jakieś procesy fizyczne lub chemiczne. Oczywiście procesy te są rozumiane "płasko", tylko i wyłącznie jako pewne obliczenia modelowe w znanych naukowcom teoriach (nie mylić teorii i modelu z rzeczywistością!). Czyli nic nie mówi się tu o jakichś nieznanych specyfikach zachowania związków chemicznych i wiązań, a także innych nieznanych oddziaływaniach, kwantowych tajemnicach i dodatkowych wymiarach, nieskończonych rozciągłościach i niepodzielnościach. W wyniku tego rozumowania grupa naukowców postanowiła stworzyć sztuczny mózg i uzyskać w nim efekt świadomości, prowadząc wszystkie potrzebne obliczenia na odpowiednio silnych i szybkich maszynach (znów przypominam, że chodzi o model, a nie o rzeczywistość). To miała być właśnie ta słynna Sztuczna Inteligencja. Ja podałem tylko jeden przykład, który pozbawia te mrzonki fundamentu i zarazem dachu: obliczenia (wyniki) niczym się od siebie nie różnią. Nie ma znaczenia, czy oblicza to superkomputer, czy pokolenia benedyktynów ślęczących z liczydłami nad zabazgranymi w szlaczki kartkami papieru. Jeżeli wzory są takie same, to i wyniki obliczeń będą (o ile nie będzie pomyłek) takie same. Gdzie tu jest miejsce dla jakiejkolwiek świadomości? No bo gdyby udało się ją jakoś wzbudzić w obliczeniu komputerowym, to musiałaby się także pojawić w obliczeniu za pomocą kartki i ołówka. Wolna bo wolna, byłaby ona częścią "wyniku" każdego rodzaju obliczenia. Nawet takiego, gdzie w sieci dróg całej Europy poruszają się pomiędzy sąsiednimi skrzyżowaniami tragarze z workami śmieci. W jednym węźle zostawi taki stare trampki, zabierze spaloną żarówkę, zaś w innym wymieni obierki po kartoflach na stary monitor VGA. Taka tam dziwna "chemia". Tu również powinna z czasem powstać bardzo powolna świadomość, skoro postuluje się jej pojawienie w dwóch poprzednich przypadkach. Innego wyjścia nie ma. Czymkolwiek jest ta mityczna świadomość, to na pewno nie obliczeniem, a także nie ma związku z prędkością żonglowania wzorami.
jazgdyni
Witam! Ale się z tobą rozprawię! Tylko jutro.
Do wpisu: O dobrobycie
Data Autor
AntoniW
Czy mogę prosić na priv kontakt mailowy do Pana? Moja Mama poszukuje kontaktu do Pana - znajoma jeszcze z czasów pracy w branży budowlanej na Górnym Śląsku. 
Ryszard Surmacz
Dzięki, dr Przybył jest bezcenny.
Dark Regis
"Cywilizacja polska"... Go To link powyżej.
Ryszard Surmacz
Witam! Widzisz, problem z cywilizacją polską jest taki, że do świadomości przeciętnego Polaka nie może dotrzeć nawet termin, a co dopiero treść z nim związana. Przecież to takie wstydliwe. Nie dociera też sama istota - rodziła się na pograniczu nie kultur, lecz cywilizacji. Z tego powodu nie może być mowy o żadnej peryferyjności, czy niższości. Narodziła się i żyła przez kilkaset lat. Przechodziła przez różne meandry, aż została zabita w PRL. Ale nie dobita. Dobijają ja sami Polacy, a dokładniej, ten bolszewizm, który w nas siedzi i którego nie chcemy w odwecie wyplenić. Ucieczka od cywilizacji polskiej, to ucieczka od samych siebie. Więcej, jest ona naszym naturalnym polem rozwoju, leżem, nawet arkadią. Druga RP szła w bardzo dobrym kierunku, była odpowiedzią na pytanie, jak sobie poradzić w nowej rzeczywistości i jaką przyszłość Polakom zapewnić. To w okresie międzywojennym stworzyliśmy, w ciągu 20 lat, najbardziej adekwatny typ społeczeństwa. Tamta Polska nie umarła, ale właśnie dlatego musiała właśnie zostać zamordowana. Okres przełomu XX/XXI wieku, to jeden z najmądrzejszych okresów w polskiej literaturze naukowej. Z tej mądrości korzystała cała II RP. Dziś ze świecą trzeba szukać jej śladów.  Cywilizacja polska, oczywiście istnieje, tylko wymaga wielu piór i jeszcze wielu opracowań - nie pracą pieczeniarzy i tych przestraszonych, lecz przez umysły w pełni niepodległe. Nie może to być jednak dyletantyzm, bo temat zostanie spalony. Tak, potrzebne jest myślenie imperialne, podczas, gdy samo słowo w nas powoduje już przerażenie. Dobrobyt, to też kwestia świadomości. W dzisiejszym społeczeństwie nie stworzy się długotrwałego dobrobytu. Jako ludzie, na pracę  jesteśmy skazani - od czasu wygnania z Raju i dotąd, dopóki nasze życie będzie uzależnione od jedzenia i wydalania. Tak, dobrobyt to min. pewne wyciszenie i długotrwała perspektywa pewności egzystencjonalnej. Pomiędzy Niemcami a Rosją, dobrobyt nam nie grozi. To ciągła walka o wartości podstawowe: wolność, niepodległość państwa, ludzkie traktowanie, godziwą płacę, dobre wykształcenie i ciepłą wodę w kranie. Na naszym ruchomym terytorium państwowym wciąż pracujemy bardziej na innych, mniej na siebie. Niewolnictwo zostało nam wpisane w geny w okresie zaborów. II RP była wyzwoleniem, ale zdecydowanie nie dla wszystkich. Za dużo zginęło nas w czasie II wojny i w PRL. Dziś decyduje masa i model postpeerelowski. Polski korporacjonizm, to efekt właśnie tych zniewalających czynników - tak mi się wydaje. W III RP młodzież dała sobie wpisać wyścig szczurów. I to jest dopiero klęska. To tak pokrótce. Pozdrawiam
jazgdyni
Hej,hej, hej! Wydaje mi się, że rozmyślamy/pracujemy w temacie równolegle. Ponieważ ja jestem z połowy listopada, więc zapewne jestem młodszy i nie mam prawa pierwszy przechodzić na ty, ale niech tam - rozmawiamy przecie o dobrobycie. Tysiąckrotnie już, gdy temat schodzi na dobrobyt, przywołuję najsłynniejsze stwierdzenie Adama Smitha - Państwo jest bogate bogactwem obywateli. Masz pewną zadrę dotyczącą szeroko pojętego niewolnictwa, Też widzę ten problem, aczkolwiek mam wątpliwości, czy Rzeczpospolita była tu właściwym miejscem do rozważań. Chyba nigdy nie było w Polsce drastycznego wyzysku i uciemiężenia. Parę lat temu, jeszcze gdy portal nie był ruską tubą, produkowałem się na Neonie24 (wtedy była inna nazwa). Jeden z poważnych blogerów zaczął lansować ideę cywilizacji polskiej. Ja, całkiem świeżo po lekturze Konecznego i poszufladkowaniu sobie wersji rozwoju społeczeństw, wyśmiałem go. A dzisiaj zacznynam udowadniać, że istniała oryginalna cywilizacja polska, nieco różniąca się od tej europejskiej - łacińskiej. I wydaje mi się, że należy zacząć przyjmować taką perspektywę w rozważaniu Polski piastowskiej, jagiellońskiej, czy saskiej. Obecnie jestem skoncentrowany na zapomnianej idei i faktach Rzeczypospolitej Imperialne, w kontekście tworzenia się koalicji Trójmorza. Wracając do "dobrobytu" to wydaje mi się, że jest to stan bardzo subiektywny. Czy Tusk Zielonej Wyspy dając obywatelom grilla, piwo i Taniec z Gwiazdami zapewniał im dobrobyt? Coś mi się zdaje, że wielu rodaków było usatysfakcjonowanych. Jakoś wszyscy na razie pomijają problem pracy. Praca dzisiaj nie jest dobrowolnym wysiłkiem, tylko przymusem. Czy to nie pachnie ogólnoświatowym niewolnictwem? A produkcja wszystkiego, w tym żywności jest tak wielka, że ogromne ilości się wyrzuca, utylizuje lub marnuje. Coś tu wyraźnie nie gra. Pisałem o tym przywołując kolejnego miliardera - wizjonera Carlosa Slim Helu, o 10lat starszego od nas, więc nie gówniarza, który w swoim imperium wprowadza trzydniowy, po 12 godzin, tydzień pracy i udowadnia, że w takiej pracy jest nie tylko lepszy klimat, więcej radości, ale i znacznie wyższa wydajność. Tu widzę poważny element do rozważań w temacie niewolnictwa. A na dodatek ze zgrozą patrząc na polską odmianę korporacjonizmu, mam podejrzenia, że ktoś ponownie zakłada uzdę na pysk narodu, tym razem dając domek na kredyt, suva przed domem i weekendowy reset za pomocą koki, chlania na umór i imprezowania. Na razie tyle. Pozdrawiam
Dark Regis
Bzdury Panie mjk. Proszę posłuchać wykładów dr Jana Przybyła o romantyzmie polskim, a tam zobaczy Pan te prawdziwe, dziś nieosiągalne elity polskie. Choćby tu: youtube.com
Ryszard Surmacz
Wie Pan, Pański tekst przeczytałem do połowy, dalej - nie da rady. Jest Pan nastajaszczym produktem komunistycznym o wykrzywieniu narodowym (tak to się wówczas chyba mówiło). Następnym razem proszę się już nie wysilać. Po co Pan czyta moje wpisy?
mjk1
Nie wiem co robi Admin i dlaczego puścił taki tekst. Wydaje mi się, że na tym portalu treści pornograficzne są zakazane. Dlaczego? Dlatego, że podobnego pie…nia naprawdę próżno w sieci szukać. Do rzeczy jednak. Historycznie tzw. Rzeczpospolita nigdy nie była wzorem do naśladowania. Wzorem do naśladowania dla nikogo. Przede wszystkim nigdy nie miała elit. Elit, które dbały o pomyślność własnego narodu. Zawsze miała sprzedajne elity, które dbały tylko i wyłącznie o własny interes, kosztem reszty społeczeństwa, które było bezlitośnie wyzyskiwane, jak żadne inne. Ta” wspaniała” Rzeczpospolita z kolejnymi numerami, lub bez, była ostatnim państwem w Europie, która stosowała niewolnictwo. Okres nie rozliczony do dzisiejszego dnia. Nie rozliczony przez nas samych. Dlatego też, kiedy z krakowskich Oleandrów wyruszyła kamaryla pod wodzą bandyty spod Bezdan, ludzie okiennice zatrzaskiwali. Okiennice zatrzaskiwali, bo im się Rzeczpospolita  z niewolnictwem kojarzyła. I nie pomylili się.  Po micie najdłuższej wojny nowoczesnej Europy, stworzyliśmy, już całkiem realne, największe dziadostwo ówczesnej Europy. Przypomnę tylko, że pod względem dobrobytu mieszkańców, ta „wspaniała” II RP, zajmowała drugie od końca miejsce w Europie i nigdy nie osiągnęła poziomu dobrobytu z okresu zaborów. W żadnym z zaborów. Faktem niezaprzeczalnym jest, że nikt nie chciał narzuconego nam po 1945 roku ustroju zwanego socjalizmem, który z socjalizmem miał tyle wspólnego, co kino „Łuna” z lotem na księżyc. Nikt rozsądny  jednak nie chciał powrotu tego sanacyjnego dziadostwa, które odtworzyliśmy z całym jego „urokiem” w postaci biedy, bezdomności i głodu. Najgorsze jest jednak to, że my sami nie potrafimy wyzbyć się syndromu niewolnika i niewolniczej mentalności. Widać to, nie tylko w kraju, ale gdziekolwiek na świecie, w jakimkolwiek skupisku polskiej społeczności. Jak tylko komukolwiek uda się osiągnąć sukces, od razu odcina się od reszty rodaków. Dokładnie tak samo jak niewolnik, który wychodząc za stanu niewolniczego z pozostałymi niewolnikami nie chce mieć nic wspólnego. Dopóki więc nie zdamy sobie sprawy, że wszystko, tylko i wyłącznie od nas zależy, nic w kraju się nie zmieni. Na lepsze nie zmieni. Nikt inny tylko my musimy wiedzieć, co należy zmienić, chcieć to zmienić i zmienić. Niestety my, nie dość, że nie wiemy co należy zmienić, to nawet nie chcemy wiedzy tej posiąść. To nikt inny, tylko my sami jesteśmy do niczego. Inni to tylko wykorzystują dla własnych korzyści a na naszą zgubę.                
Teresa Bochwic
Piękna panorama historyczna. I wnioski o elitach
Do wpisu: Kilka komentarzy 2
Data Autor
Ryszard Surmacz
Nie będę się z Panem przekomarzał, ale widzę, że mentalnie bliżej jest Panu do Niemiec niż do Polski. Pan nawet nie wyczuwa niestosowności tego, co Pan pisze. Na tym zakończę.
Pani Anna
Zdzichu okazuje się być  przwdziwym "znafcom" kobiet jak widać.
wielkopolskizdzichu
Piszesz Pan o wywyższaniu się i jednocześnie na podstawie parodniowych obserwacji wyciągasz wnioski, ot logika.  Nie rozumie Pan tego, że w XXI w. budowanie struktur społeczeństwa na legendach, konfabulacjach i przekłamaniach ma krótkie nóżki.  Podobnie jak kupowanie głosów  socjałem.  Obowiązkiem państwa polskiego jest rozbudowywanie wzajemnych obywatelskich relacji. A to dlatego że nie żyjemy w Rosji, Niemczech lub w Chinach, ani w USA. Komuniści przejęli władzę powołując się na legendę piastowską, Gomułka i Moczar na wspólnotę podziemia włączając w to AK. ​Pan chce stworzyć nowego obywatela opowieściami o II RP. Rząd obecny, na siłę  wpaja przekonanie o doniosłej roli podziemia  powojennego, robiąc z każdego gostka w rogatywce, rabującego mleczarnie, bohatera. To co dzieje się dookoła Powstania Warszawskiego to jest kompletna chryja. Schowano skrzętnie tragedię 180000 cywili ponieważ nie pasuje to do obrazu Powstańca przed którym uciekają tchórzliwi Niemcy.  Bilans zysku i strat nie pozwalałby na radosne śpiewanie piosnek powstańczych, puszenie się partyjnych bonzów i bieganie pyzatych dzieci z biało-czerwonymi opaskami. Tacy jak Pan, w balona robicie naiwnych i siebie samych.
wielkopolskizdzichu
Komunistyczne uczelnie, mają wpływ na decyzje kobiet? Niech Pan posłucha wypowiedzi hierarchów KK i Rydzyka, jaką rolę przewidują dla kobiety w Polsce pod rządami PiS.  Kobiety, którym PiS uratował budżet od pierwszego do pierwszego głosują na tą partię. Te, którym socjal pisowski realizowany między innymi z ich kieszeni nie jest potrzebny, na Polskę,  według projektu Rydzyka, nie zagłosują. PiS swoją obłędną polityką medialną wpycha każdą rozsądną kobietę, albo w strefę nieuczestniczenia w wyborach, albo w ramiona KE..
Ryszard Surmacz
Tak, i to jest pytanie! Kobiety w naszej kulturze były bardzo szanowane przez mężczyzn, ale też kobiety szanowały swoich mężów. Polska była silna rodziną. To nie uczelnie ją rozwaliły, choć to właśnie kobieta decyduje o spójności rodziny, o jej jakości, poziomie i trwaniu. To raczej upadek cywilizacji i związana z tym demoralizacja - świat reklam oparty jest na najniższych instynktach, na podgrzewaniu chuci. Z obu stron. I nie jest to przypadek. Architekci chcą osłabić męski testosteron i podnieść żeński sugerując, że robią to dla uniknięcia wojen. Proszę zauważyć, że wśród młodzieży pojawił się rodzaj nijaki. Faceci nie dają rady, kobiety zaczynają brać górę, ale nie w sposób tradycyjny, dbając o rodzinę, lecz na wzór "nowoczesny". Efekt jest taki, że żaden mąż nie może być pewny żony, a żona męża. Dzieci pochłania zawartość internetu. I ten krąg przerwać może tylko powszechna tragedia, nic więcej. Taka to siła. Ale jak Chińczyków wypuszczą, to i z tym wszystkim zrobią porządek. Ale nie tak, jakbyśmy chcieli. 
Ryszard Surmacz
Dla Pana papka była przez II wojną i papka jest drugiej wojnie. Nie wiadomo więc co tą papka nie jest. Drogi Panie Zdzisiu, może Pan posiąść całą wiedzę świata ziemskiego i pozaziemskiego, ale jak nie nabędzie się Pan identyfikował z własnym państwem, własną kulturą i narodem, to do śmierci pozostanie Pan niezidentyfikowanym obiektem ludzkim, którego nic i nikt nie będzie w stanie zadowolić. To droga przez mękę, na własne życzenie. Niepodległość, to przede wszystkim sposób myślenia, ale w ramach własnej kultury, bo poza nią, to już anarchizm. Polska kultura posiada szerokie ramy, ale ma też nieprzekraczalne granice. Inna specyfikę mają Ślązacy, inną Wielkopolanie, inna jest na Podlasiu i Lubelszczyźnie, inną mają górale. Wynoszenie siebie, czy swojej mikrokultury ponad inne i to jeszcze w pogardliwy sposób, jest po prostu głupotą. Pisałem już Panu kiedyś, że kilka dni spędziłem najpierw w Berlinie, potem w następne w Poznaniu. Nie widziałem różnicy. Proszę się nad tym głęboko zastanowić. Głęboko, bo z tego wypływa refleksja, którą można streścić: tak bardzo bym chciała, ale jeszcze bardziej nie chcę. To tyle i bez urazy.    
Czesław2
Trzeba by jeszcze zastanowić się, dlaczego partię promującą dewiacje popiera 30% wyborców, w tym podobno w/g sondażu CBOS 65% kobiet, w większości z wyższym wykształceniem. Może po prostu przyczyna jest w "uczelniach" masowo produkujących mgr na kierunkach, które oblegane są przez kobiety. Jakie to kierunki, nie trzeba wymieniać. Krótko mówiąc, dwa pokolenia wychowane w uczelniach o komunistycznych korzeniach zrobiło swoje.
wielkopolskizdzichu
Niepodległość wymaga wiedzyi, a nie propagandowej papki którą Pan i podobni serwują Polakom od 1944 roku.
Ryszard Surmacz
Może użyłem zbyt dużo słów. To może krócej: dopiero wprowadzenie gender i LGTB zaczyna nas wyrywać z wirtualnej rzeczywistości. I teraz ważne zdanie dla ogólnego oglądu. My Polacy zapomnieliśmy, że żyjemy na historycznej autostradzie, na której prawom ruchu podlega całe 1000 lat naszych dziejów. One tam wciąż żyją i domagają się uznania. Uznanie jest sensem naszego oporu. Druga RP w stosunku do dzisiejszej Polski jest punktem odniesienia, dlatego, że pokazuje na czym polega wolność, co to jest niepodległość i co to jest polskość. Tamta Polska była broniona czynnie do 1963 r., obecna nie może się dogadać w sprawach fundamentalnych i już od dawna jest bezbronna. Oczywiście, że trzeba dyskutować, ale chaos, jaki się pojawił nie rokuje niczego dobrego. Media biją pianę, politycy zbierają punkty, niektórzy się odgrażają, ale gdy przyjdzie stanąć na barykadach, trzeba będzie się wysilić, to zostaną babcie i dziadkowie, u pozostałych jakoś chętnych do tego nie widać. Polacy, jak zwykle się wykrzyczą, a dzieci pozostawione zostaną samym sobie. Jak na zachodzie. Mój wpis jest jasny: jak to się dzieje, że 5 procent obywateli potrafi wciągnąć w bezsensowną dyskusję 95 procent polskiego społeczeństwa? Dodam więc, dlaczego 95 % Polaków nie jest w stanie LGTB potraktować, jak intruza i wpuszcza sobie szczura do domu, a potem zaczyna z nim jeszcze dyskutować. Dyskusja oznacza jakąś równoprawność i do pewnego stopnia jakąś akceptację. Czy to nie jest jasne? Nie dyskutuje się z każdym, lecz dyskusja musi mieć odpowiedni poziom, a dyskutant odpowiednie przygotowanie i dobrą wolę. Czy to jest "dziwna normalność"? Nie, to podstawa do poważnego traktowania nas przez innych. No widzi Pani, tylko dwa zdania, a tak trudno je zrozumieć. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Panie, Pana nie jest już nic w stanie wyleczyć. Pan nawet nie wie co to jest niepodległość. W Prusach takie pojęcie nie istniało. 
Ptr
Czy PiS dysponuje jakimiś tytułami literatury, pod którymi mógły się podpisać ? (Może PiS nie potrzebuje tego. Tak też można ze względu na walkę polityczną. Ale na dłuższą metę  trzeba też mieć silną tożsamość.) Albo na przykład w TVP INFO mieć 10 min. program w weekendy , gdzie reklamowano by jakieś wartościowe książki, koncerty, inne imprezy, kultury wysokiej, albo przynajmniej zawierającej jakiś ciekawy wkład intelektualny i nie będące ofensywą neomarksistowską. Takie programy jak Dance, czy disco polo uznajmy za neutralne, niezbędnik pop. Ale potrzebne coś co daje do myślenia. Prawda jest taka , że cała intelektualnie ciekawa sfera jest poza głównym nurtem zjednoczoej prawicy, nie mówiąc już o opozycji.    Był i jest problem. Nie dziw , że ludzie są wkurzeni. Demokracja jest chorym systemem. Sprowadza się do zarządzania nastrojami przez środowiska mające kasę , media i w zasadzie działa w skali międzynarodowej. W oparciu o trendy geopolityczne. Dlatego ciągle usprawiedliwiamy wszelkie błędy PiS, które jest niesuwerenne i nic nie może.  Z drugiej strony prawica zanim wyartykułuje hasła buntu ( co właśnie robi )  musi przedstawić alternatywny program. Czyli pozytyw. 
Ryszard Surmacz
To prawda, ale drugą prawda jest też to, że jak rząd da się wziąć na huki, to sam stworzy na siebie skuteczną metodę, za pomocą której go rozbiją. To jest walka o polską świadomość i po to wybraliśmy rząd, aby pomógł nam tę pustą dotąd kulturową bańkę wypełnić treścią. Skuteczność wrzasków wyzwala poczucie bezkarności. Problem jest więc poważny i trzeba podejść do niego poważnie. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Może być uderzenie w 500+, ale również można to określić, jako: nie chcieliście uchodźców, macie LGTB; jak obronicie się przed tym, to damy wam następną pigułę, aż do skutku. Od jednego z lewaków słyszałem takie stwierdzenie: PiS ma ciągle jakiś problem: wczoraj uchodźcy, dziś LGTB. Pocieszeniem jest jednak to, że nasza kultura dobrze sobie radzi w okresach napięć - jednoczymy się. Tym razem droga jest jednak dłuższa, bo ten obraz o którym Pan pisze, a który ma czekać nas za 20 lat, dziś jest już faktem. Flejostwo i bylejakość królują. Proszę zapytać młode dziewczyny (te normalne), jaki mają problem ze znalezieniem równie normalnego faceta? Kwestia kultury - oczywiście, rynek książek, teatru, filmu, ba, każda dziedzina, może prócz muzyki, to rozkład. Płaci się za opluwanie chrześcijańskich i polskich wartości. Z tego można dobrze żyć. Ewangelia, chcemy czy nie, była ona i jest podstawa naszej cywilizacji. Niestety, sam Kościół ma z nią problemy.  A jak są głębokie, świadczy fakt, że księża kryją się, chcąc uchodzić za cywilów. Widać to dobrze w pociągu, czy autobusie podczas rozmów, zwłaszcza telefonicznych. Ogólnie, problem jest poważny.