Otrzymane komantarze

Do wpisu: Na Anioł Pański
Data Autor
angela
Obrazek z dzieciństwa. Wracam ze szkoły do domu, pachnie obiadem, jest ciepło, słonecznie, drzwi otwarte na zewnątrz , mama obiera ziemniaki, dzwonią na Anioł Panski, mama odmawia, Anioł pański zwiastowal Pannie Maryi.... I wieczny odpoczynek....  Odmawia za swojego brata, i placze. Miał 36 lat, zmarł na raka.  Często to widzę jak słyszę dzwony,  i odmawiam za bliskich zmarłych. Dla mnie dzwony w południe, nawołują do pamięci za zmarłych, że upominaja się oni od nas o modlitwę do Maryi, za ich dusze. Żebyśmy się zatrzymali i pomyśleli o nich, a potem następni pomyślą o nas.
St. M. Krzyśków-Marcinowski
To tylko blog, aczkolwiek w tym rodzaju pisania można zmieścić wszystko. Pańskie uznanie wskazuje poniekąd, jaki powinien być kierunek starań autorów, również tych dalszego planu.  Dziękuję i pozdrawiam.
Jarosław Banaś
Świetna proza, refleksyjna. Pozdrawiam.
Do wpisu: Przeznaczenie
Data Autor
Anonymous
Szanowny Janie, Mam nadzieję, że to przypadek i mylne skojarzenie. Moje myślenie życzeniowe nie jest problemem. Problemem jest myślenie życzeniowe decydentów. Co jest skutkiem "mostu", o którym zapomniałem, albo nie wymieniłem?
Anonymous
Szanowny Janie, Czemóżby amnezja? W nawiązaniu do wątku finansów, a w tym zadłużenia, dodałbym plan Balcerowicza z zamrożeniem kursu złotego na poziomie 9500starych złotych od I 1990 do V 1991r. To też wygląda na interwencję wierzycieli. Zwłaszcza, że całkiem jawnie ten plan był przygotowany przez Sachsa (określającego się mianem socjaldemokraty co nie przeszkadzało go nazywać wolnorynkowym i krytykować za "odchylenia prawicowe"). Jeffrey Sachs "pomagał" w wielu krajach. Jeżeli nie było to działanie by poprawić ściągalność długów, to co to było? Obecnie, gdy zadłużono nas jeszcze bardziej, wdrożono plan Morawieckiego. Człowieka wykreowanego przez system bankowy. Przypadkowa zbieżność nazwisk z Morawieckim, który widział się ostatni ze śp. Michałem Falzmanem?
Jan1797
Szanowny Marku, Ja jednak o skutku "mostu" pisałem. <Przypadkowa zbieżność nazwisk z Morawieckim,> Może nie przypadkowa, lecz kontekst myślowy mylny.  
Jan1797
Cóż było dalej Szanowny Marku, amnezja? Wybory w 1993 — do Sejmu i Senatu, zarządzone przez Wałęsę zakończyły się zwycięstwem ugrupowań skupionych w koalicji SLD, zawiązało rząd z PSL-em a później; itd., przez 20 lat — marsz po rozum, z krótką przerwą. Mimo wszystko pozdrawiam.
Anonymous
"W roku 1973 stan zadłużenia w walutach wymienialnych przekroczył ówczesny poziom rocznych wpływów z eksportu w tych walutach." "W 1980 zadłużenie zagraniczne w walutach wymienialnych osiągnęło poziom 24,1 mld USD (66,3 mld w 2011 USD)" "W 1981 roku rząd gen. Jaruzelskiego poinformował Klub Paryski o wstrzymaniu spłat zadłużenia zagranicznego w wysokości 25,5 miliarda USD" "W latach 1981–1989 średnie oprocentowanie zadłużenia sięgało 10%. Z sumy około 27 mld dolarów odsetek zapłacono nieco ponad 12 mld dolarów, zaś około 15 mld dolarów powiększyło stan zadłużenia." pl.wikipedia.org Polska nie była wyjątkiem w bloku wschodnim. Radziecka Rosja przegrała wyścig zbrojeń, gdyż z powodu uprzemysłowienia i kolektywizacji spadła produkcja rolna a wydobycie ropy osiągnęło kres wzrostu i nie wystarczyło na import zboża. X 1986 w Rejkiawiku spotkali się Regan z Gorbaczowem X 1988 w TV pokazali Wałęsę z Miodowiczem 6 II-5 IV 1989 okrągły stół 15 II1989 ustawa o FOZZ - FOZZ skupywał długi, czy był narzędziem wierzyciela do kontroli dłużnika? (1990 początek operacji most)  
Jabe
Komuniści utrudniali obrót ziemią – Historia kołem się toczy.
Do wpisu: Malarz nieznany: „Orchidea”
Data Autor
Zygmunt Korus
Bardzo w miarę ładnie i trafnie unaocznił Pan czynnik intelektualny (w tym wypadku trud zgłębiania wiedzy o dziele) w odbiorze estetycznym. Roman Ingarden się kłania. Z tym, żeby odbiorca recenzji obrazu wiedział o czym mowa, czyli co ma mieć pod powiekami, najważniejszy (zazwyczaj na początku) jest jego opis. Z użyciem słów, które mają funkcje właśnie obrazowania. Ale generalnie czyta się to... - nie jest źle, wypadło całkiem całkiem...
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Nie  mam przygotowania akademickiego ani po linii humanistycznej ani artystycznej. Wdzięczny więc jestem za dobre słowa i rady, odnoszące się do konstrukcji opisu obrazu. Potwierdzam, że często błędnie spodziewam się w swoich narracjach  raczej większego, a nie małego, zakresu wiedzy słuchacza w omawianym temacie. Tutaj tym bardziej, gdyż, jak się mi wydawało, wszystko na załączonej ilustracji widać. A przecież niewiele osób czytało „Łowców roślin” Michaela Tyler-Whittle’a. Kogo tam obchodziła, jeśli nawet jest hodowcą kwiatów, historia gatunku storczyka o spolszczonej nazwie kaleja (dowiedziałem się o niej niedawno) – tę właśnie odmianę widzimy na obrazie. Sam ten akt malarskiego zapisu dla wieczności, w czasach bez fotografii i możliwości łatwego rozpowszechniania informacji, jest świadectwem odwagi autora, bez porównania większej niż w dobie dzisiejszej ujawnienie swoich emocji i myśli na jakimś blogu. Wymieniona książka oraz inne źródła pozwalają na przyjrzenie i zastanowienie się nad zjawiskiem mody przeobrażającej się w pasję a potem jakieś szaleństwo, ogarniające spore grupy społeczeństw. Tak właśnie było z poszukiwaniem i chęcią posiadania egzotycznych gatunków. Potem, jak zwykle, na bazie marzeń o bogactwie i sławie, powstał zwyczajny biznes, gdzie emocje funkcjonują na poziomie zwykłych zakupów. Zapaleńcom, którzy nie chcą poddać się tego rodzaju standaryzacji, pozostają jakieś ekstra rojenia… Jak wyglądają moje? Ano, myślę, że z uwagi na wiek malowidła ten kwiat na obrazie jest może jedynym prawdziwym, oryginalnym - prosto z dżungli. Przejrzałem sporo ilustracji tego gatunku i stale widziałem wyraźne różnice. Wzięły się one z nieustannego krzyżowania roślin w szklarniach, „doskonalenia”,  poszukiwania form coraz to nowszych. A tamtej dżungli już nie ma.    
Pani Anna
No i znowu mnie Pan ... no, nie chcę użyć tego wyrażenia, które Pana denerwuje, więc powiem - poruszył.
Do wpisu: Pięćdziesięciu dwóch
Data Autor
Jan1797
<Zdarzenie w kościele spowodowało, że odstąpiłem od zamiaru przedstawienia swoich poglądów> Napisałem niedawno Czy nie sądzicie Państwo, że należałoby postawić pytanie, jak się mądrze zwrócić uwagę starszej pani, w czym uczestniczy i pytanie z pozoru przeciwne, są tacy, którzy oczekują autentycznych uwag? Może nie w kościele, choć uważam inaczej, trzeba konsekwentnie wyjaśniać, że na paletę tęczy; torebki, parasolki, chorągiewki w miejscach dla nas świętych windery musimy odpowiedzieć przemyślana symboliką życia nie zapominając o symbolice odpustów. Dzisiaj rano, pyszna kawa plus piernik kętrzyński z orzechami włoskimi, cudo i nie przypadkowo uruchomiony cnn. Miny komentatorów tu nietęgie 0: 1, kolejna operacja false flag, spaliła na panewce. Są takie konta na twetterze, cztery Panie, wstępuję, gdy zadania dnia trudne, dzisiaj spokojnie mogę zajrzeć wieczorkiem. Pozdrawiam, Jan.
Pani Anna
Miło jest tutaj przeczytać czasem coś, co nie skłania człowieka do rzucenia ciężkim słowem, choćby tylko w myśli, w kierunku autora. Skłonność do refleksji na życiem i dodatkowo nad sobą, to nie jest coś, co spotyka się tutaj często. Nasze Blogi reklamują się jako forum myśli niezależnej, jednak ostatnio jest to miejsce, w którym można, po przeczytaniu 80% wpisów blogerów i 90% komentarzy zwątpić w ludzką inteligencję. 
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Z jednej strony mam ochotę także wleźć w polityczne błoto i szykowałem się do przedstawienia swojego poglądu dotyczącego „Rządów Dżender” (to tytuł), ale  ulegam presji faktów i spisuję spontanicznie to, co wisi nad całym moim i innych życiem. Jakie to fakty? Proste i jednocześnie niewytłumaczalne doświadczenia, jakie przytrafiają się, myślę, każdemu. Z tym, że ja nie umiem przejść koło nich obojętnie i rzutują bezpośrednio na moje plany i postępowanie, kiedy innym łatwo przychodzi lekceważenie ich. 22.10. 2018, kiedy wychodziłem z kościelnej ławki po zakończonym nabożeństwie różańcowym (Klarysew, Konstancin-Jeziorna) moje nogi zostały zablokowane z nagła przez jakiś przedmiot. Był to długi parasol typu gender. Jego właścicielka, siedząca za mną starsza pani uśmiechnęła się przepraszająco. Niby nic, ale taki sam złożony parasol, wiszący w pewnym  publicznym miejscu, miał być „gwoździem” mojego wpisu na NB na temat gender. Zdarzenie w kościele spowodowało, że odstąpiłem od zamiaru przedstawienia swoich poglądów i umieściłem refleksję mniej polityczną, którą Pani tak życzliwie skomentowała. Dzięki. Trochę mnie to użyte przez Panią określenie „zawsze” krępuje – jestem typem, któremu nieobce jest wdawanie się w karczemne burdy. Aby pozostać w nurcie mi przypisanym,  umieszczam tę rzecz o storczykach.  
Pani Anna
Zawsze potrafi Pan chwycić człowieka za serce. Miła odmiana tutaj na tych blogach.
Do wpisu: Zbawienie
Data Autor
Teutonick
Coś w tym może być - bo i z nimi jedynymi nie miałem nigdy do czynienia - choć nasze kolejne nierządy całymi latami robiły wiele aby ich do nas zniechęcić
Zbychbor
Drugim takim sąsiednim narodem są Białorusini.
Teutonick
A my w 38 braliśmy czynny udział w podziale Czechosłowacji (zresztą całkowicie słusznie). I cóż z tego wynika? Dziś Słowacy to chyba jedyny z naszych sąsiadów, którego społeczeństwo jako ogół darzy nas niekłamaną sympatią. Winniśmy tego nie zaniedbać, pielęgnować ten sentyment. A co do tekstu o bieszczadzkich cmentarzyskach, to jakoś tak mi się z dawnych czasów skojarzyło: youtube.com
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Dzięki. Do Słowaków nijak nie mogę mieć pretensji. Biorę ich ówczesną postawę za  drobne historyczne zawirowanie. W  mentalności osób tej narodowości, jakie spotkałem w swoim życiu, nie było nawet śladu uprzedzeń. Właściwie to zawsze byłem zaskoczony brakiem różnic między nami.  Problemem jest niezmienny brak poczucia winy u Niemców oraz nienawiść Żydów do Polaków - organizowana i odwzajemniona. I to są prawdziwe problemy naukowe, bez względu na to, czy uchwała o IPN będzie miała taki kształt lub inny. Wczoraj niespodziewanie wziąłem udział w rozmowie z panią, która przypomniała mi cały zastęp podobnych kobiet z okresu mojego dzieciństwa. Wszyscy dorośli mieli wtedy za sobą przeżycia okupacyjne - 6 lat tego! Opowiadała o swoim sąsiedzie, według mnie psychopacie, nienawidzących wszystkich wokół, szkodzącym w wymyślny sposób, napadającym werbalnie i nie tylko - próbującym przejeżdżać samochodem dzieci, dorosłych i zwierzęta; nasyłającym bez powodu  na sąsiadów straż miejską. Mojej rozmówczyni, z racji jej wysokiej pozycji społecznej i zamożności, łatwo byłoby się z tego otoczenia wyprowadzić albo poszukać sposobu na spacyfikowanie typa. Ona jednak z całą rozwaga podchodzi do tego inaczej. Pogodziła się z tym. Co ciekawe, chyba nie jest osobą wierzącą (ja się za takiego przedstawiłem, ona odpowiedziała na to, że jest inna). Uznała łobuza z integralną część świata, z prawem do istnienia.  - Dlaczego to robisz? - Bo taki jestem? Pani wyraziła to ładniej, posługując się przypowiastką: - Dlaczego mnie ugryzłeś, skoro ci pomogłem? - Bo jestem skorpionem.    Pozdrawiam
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Bardzo fajnie się czyta. Lubię Haska jako pisarza. W związku ze zbliżajacą sie pamietna datą to   chciałbym dodać, że Słowacy obok Niemców i Sowietów byli  trzecim agresorem w 1939. Trzy dywizje piechoty brały czynny udział w napaści na Polske a jedna z nich już 1.09 zajeła Zakopane. Pzdr.
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Kiedy się trafi do Łupkowa, skojarzenia tego miejsca z Haszkiem są natychmiastowe, gdyż dobrze jest tu reklamowane schronisko o nazwie "Radosne Szwejkowo". Na tablicy za stacją, która informuje o śladach niemieckiego pomnika cytowane są słowa Haszka o tym miejscu. Do mrocznego życiorysu Czecha odniosłem się na NB w styczniu 2014: "Czytając Haszka". Masońska propaganda w jego stylu stała się dziś głównym kanałem przekazu społecznego.
Trochę jestem zdziwiony (pozytywnie), że wplątał Pan Haszka w swoją podróż i w dodatku prawdziwie odsłonił haszkowską nienawiść do katolicyzmu, tym bardziej, że                    "Szwejk " bezkrytycznie jest oceniany jako arcydzieło (czeskego bohatera, chyba- w prostej linii od Achillesa,Aleksandra Wielkiego,Cezara czy Ivanhoe).
Do wpisu: Mordor
Data Autor
Pani Anna
Może by pomogło, gdyby gospodarz zilustrował swoją opowieść obrazkami?:-))
Czytam i nie kojarzę, kto tu niby przegiął z poprawnością polityczną? Bolek z Lolkiem broniący się przed zwolnieniem? Młody z zarządu spanikowany linią obrony gości, których zamierzał zwolnić? Czy może w końcu zarząd, w skład którego wchodzi niekontrolowany niezbyt doświadczony gość, przez którego zespół zamiast zmiejszyć się o dwie osoby to stracił conajmniej osiem?