|
|
seafarer Jeszcze raz o ilości pokoleń. Bardzo mocno podkreśla Pan upływ czasu i ilość pokoleń. Czy ilość pokoleń podważa ustalenia B.Sykesa co do pochodzenia Europejczyków od siedmiu tylko kobiet? I drugie pytanie. Czy ilość pokoleń (więcej niż 6 tys) podważa wiarygodność badań genetycznych, które wykazują, że ludzkość pochodzi od jednej kobiety? |
|
|
Ptr youtube.com
Poles and Slavs the Blonde haired Aryans.wmv |
|
|
Dark Regis Ja wszystko rozumiem. Lecz myślę matematycznie i dla mnie nie ma takiego pojęcia "niezależnie od liczby pokoleń" ;) Zatem podyskutuję sobie z B.Sykesem.
Wystarczy zauważyć, że na osi czasu gdzieś jednak wystąpiło te 7 istotnych mutacji w genach, poczynając od czarnej Ewy. Co najmniej 7, gdyż nic nie wiemy o tych, które wystąpiły, a następnie zanikły wraz z nosicielkami oraz o tych, które być może gdzieś się jeszcze skrywają w wioskach zabitych dechami, gdzie nie dotarli naukowcy z pipetami. Jest możliwy jeszcze inny przypadek, gdy na skutek mutacji powstaje znów dawno zanikły wariant lub mutacja w wariant istniejący. Bez uwzględnienia tych przypadków badania te nie spełniają warunków, kiedy można je uznać za naukowe.
Ostatni przypadek umieszczam osobno, ponieważ wydaje mi się, że jeszcze nikt nie przeprowadził takich badań (mogę się mylić). Chodzi o samo pochodzenie mitochondrialnego DNA, które nie pojawiło się w komórkach człowieka, tylko na dużo wcześniejszym etapie ewolucji, jak teoria endosymbiotycznego pochodzenia tych organelli tłumaczy ich obecność. A więc dany mtDNA może przenosić się pomiędzy gatunkami, gdy ze starego powstaje nowy. To by rzuciło nowe światło na zagadnienie bliskości naczelnych. Jest też zjawisko heteroplazmii.
Co zaś do estetyki tekstu, stylu komunikacji z czytelnikiem, zaskakujących metafor, to książka ta należy niechybnie do spektrum postmodernistycznego. Nie mówię, że to źle, ale warto czasem rozejrzeć się wokół po temacie. Przykład to Y-chromosomalny Adam (również popularnonaukowy ale chodzi o ilustrację problemu):
wprost.pl |
|
|
mada najbardziej mnie dziwi jak one prostują sobie włosy? |
|
|
seafarer Niezależnie od ilości pokoleń geny pozostają genami. A w notce (tak jak zaznaczyłem to w przypisie) przedstawiłem to, co napisał B.Sykes w swojej książce 'Seven Daughters of Eve' |
|
|
Anonymous A gdzie czarna Ewa?
Po tylu pokoleniach chodzenia do kosmetyczki? Też pytanie. |
|
|
Dark Regis A wie pan ile pokoleń z grubsza przeminęło przez 45 tys. lat? Bierzemy kalkulator i liczymy: 45000:20=2250. Wziąłem tu wiek 20 lat rodziców, kiedy pojawia się na świecie potomek, a więc jest to liczba grubo zaniżona i z pewnością przekracza 2500 pokoleń. Podobnie możemy policzyć ile pokoleń przeminie przez 5 tys. lat. To 250 przy naszych założeniach. Mojżesz to gdzieś koło 13 wieku pne. (3300 lat temu) Abraham około 2000 tys. lat pne. (4000 lat temu). Od tego momentu trzeba liczyć pokolenia wstecz aż do Adama i Ewy. Ile ich było i co mówi o tym Stary Testament? Wiemy, że podaje to precyzyjnie.
W każdym razie 4000:20=200, czyli 2250-200=2050 pokoleń od pańskiej Ewy imieniem Ursula do Abrahama. A gdzie jest ta czarna Ewa na tej osi czasu liczonej w pokoleniach? 20 tys. pokoleń do naszych czasów? 100 tys.? Gdyby to było nawet te marne 20 tys., to kilka zwojów Starego Testamentu opasałyby cały glob (40 tys. kilometrów).
Szacuje się, że około 100 tys. lat temu homo sapiens dotarł na Bliski Wschód, czyli też do Eufratu. Z tego wynika, że około 5000 pokoleń upłynęło od tamtego momentu przy naszych zgrubnych założeniach, a lepszym przybliżeniem jest 6000. A gdzie czarna Ewa?
Zawsze mnie bawi to mylenie dwóch różnych porządków, paradygmatu naukowego i mniemanologii mitologicznej. Jednak daje się zauważyć, że od pewnego czasu prace naukowe, które choć zahaczą nieznacznie o starożytność, cechuje od razu odnoszenie treści do Starego Testamentu. Nie do logiki, nie do zdrowego rozsądku, ale do jednego pisma, którego spisywanie rozpoczęło się gdzieś w okolicach XIII wieku pne. max XV. To właśnie z powodu tego ziejącego dysonansu pojawili się na świecie kreacjoniści i wyliczyli "prawdziwy" wiek całej planety co do dnia.
Niejacy Zecharia Sitchin, Immanuel Velikovsky, Drunvalo Melchizedek robią prawdziwe szpagaty, żeby to wyjaśnić w inny sposób. Np. ludzie żyjący po 1000 lat. Zresztą niech pan sam sobie wyrobi zdanie o tym:
youtube.com |
|
|
seafarer Zgadza się, nie musiał. Ale 'teoria' z siostrą sprawia, że ludzie z tamtych czasów stają się realni i bliscy. |
|
|
seafarer Dzięki za miłe słowa. A co do europejskości. Jak się okazuje wszyscy tutaj, jesteśmy Europejczykami (z babci, prababci :)) I podziały na starą i nową Europę nie mają żadnych podstaw (przynajmniej genetycznych). |
|
|
Jabe Człowiek z lodowca nie musiał mieć siostry. Po prostu on i Marie Mosley mieli względnie niedawnego wspólnego przodka po lini żeńskiej. Nawiasem mówiąc, wziąwszy pod uwagę cały genom, najbliżej mu jest do współczesnych Sardyńczyków, którzy są w miarę czystymi potomkami pierwszej fali rolników kolonizujących Europę. |
|
|
marsie Ładne to. I takie "pozytywnie europejskie", co dzisiaj nie jest zbyt częste. Pozdrawiam! |