Otrzymane komantarze

Do wpisu: Morze złe ...
Data Autor
seafarer
Witam Pana, nie mam pewności co Pan ocenił na pałę. Jeżeli wartości literackie opowiadania to nie będę dyskutował :) Jeżeli natomiast kwestię, kto w tamtej sytuacji powinien był wykonać przełączenie na sterowanie awaryjne to przeoczył Pan fakt, że mechanik zajęty był usuwaniem przyczyny awarii (co jest w tekście zaznaczone). A ponadto, żeby daną sytuację oceniać to trzeba znać realia. Historia, którą opowiedziałem działa się 25 lat temu i na statku, który też miał też ponad 20 lat. To był mały statek typu 'coaster' i na takim statku jest tylko jeden mechanik (ETO oczywiście też nie ma). I jeszcze słowo w sprawie procedury sterowania awaryjnego. Owszem przełączenia na sterowanie awaryjne dokonuje mechanik ale samo sterowanie awaryjne leży w gestii oficera pokładowego. A gdzie jest czyje miejsce w czasie sterowania awaryjnego? Zwracam uwagę, że w sytuacji 'emergency', oprócz rozkładów i procedur obowiązuje także 'master's overiding authority'. Również pozdrawiam i dobrej pogody życzę. Ps.: A ponadto tak jak Pan napisał (że prowadzi szkolenia dla wszystkich) każdy członek załogi obowiązany jest znać każdą procedurę awaryjną. Załączenie przez I-go oficera sterowania awaryjnego było zastosowaniem tej zasady. I pierwszy oficer znał procedurę. Przeczytanie instrukcji to był swojego rodzaju 'cross check' przed wykonaniem samej czynności (w notce jest sformułowanie - 'aby upewnić się, że pamięta procedurę prawidłowo').
jazgdyni
Witam kolejnego Marynarza! Przykro mi, ale od razu pała na początek. Tak się składa, że kursy sterowania awaryjnego osobiście przeprowadzałem przy wszystkich alarmach na statku, czyli praktycznie, raz, dwa razy w miesiącu. I to kursy dla wszystkich, podkreślam WSZYSTKICH, członków załogi. Dodam jeszcze, że przy bardzo skomplikowanych maszynkach sterowych, na przykład, gdy statek miał dwa stery. II oficerowi specjalnie się nie dziwię, bo przy sterowaniu awaryjnym jego miejsce jest właśnie na mostku. W Pańskiej sytuacji ręczne sterowanie na dole winien wykonywać personel techniczny, zazwyczaj starszy mechanik - mechanik wachtowy - ETO. Przynajmniej u nas były takie standardy Pozdrawiam i życzę łagodnej pogody
Captain Nemo
Bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce- te nocne harce na pogłębiarce... Kilo wody pod stopą ;-)))
Słoń Podwawelski
Burza na morzu szalała, Piorun pier... w szlupę, Qur... się burty trzymała a Bosman pier... ją w du...ę.
Do wpisu: Wisła - przywrócić blask królowej
Data Autor
seafarer
'Ja tam wolałbym, żeby przy rzekach nie dłubano' W Niemczech, Holandii (i innych krajach Zach. Europy) 'dłubali'. I mają z tego korzyść!!!
seafarer
Unia narzuca dekarbonizację. To w dużym stopniu wyjaśnia sprawę polskiego węgla.
Jabe
Ja tam wolałbym, żeby przy rzekach nie dłubano. Co nie oznacza, że jestem przeciwny transportowi wodnemu co do zasady. Zapewne trochę dróg wodnych by się przydało. Ale, jak powiedziałem, w tym kraju tak już jest, że im coś lepsze, tym więcej trzeba do tego dopłacać. Kolej ma mniejsze koszty, więc brakuje jej pieniędzy. Te kanały też by były zapewne państwowe, więc byłyby ciężarem dla gospodarki.
Jabe
Jakiej koniunkcji?
seafarer
A wcześniej, za Batorego (w czasie konfliktu z Gdańskiem) cały handel szedł przez port w Elblągu. Dzięki za gratulacje.
Zygmunt Korus
Za Sobieskiego polskie zboże płynęło z Sandomierza do Gdańska, a stamtąd do Francji. Zresztą nadrzeczne spichrze przy Wiśle są na to dowodem. A i cała logika podboju Rzymian na tej KLASYCE się opierała: zdobyć teren lądem, spławić dobra do portu morskiego spławną rzeką. Tę ponadczasową REGUŁĘ bardzo konkretnie Pan opisał - gratuluję!
Zygmunt Korus
" Stąd wniosek, że budżet korzyści płynących z transportu wodnego może zwyczajnie nie wytrzymać." Tylko podziwiać ten rodzaj koniunkcji!!! A może by tak wsadzić coś do lewej kieszeni prawą ręką sięgając przez głowę...? Pan to potrafi, prawda...
seafarer
Transport wodny nie jest konkurencją (dla drogowego i kolejowego) ale uzupełnieniem. Dlatego warto inwestować w regulacje rzek.
Węglowe nabrzeże przeładunkowe ma tez inne zalety... Można polski węgiel ze Śląska Eksportować. Aż dziw bierze że w dzisiejszych czasach kiedy na całym świecie taki nacisk kładzie się na ochronę środowiska... nie robi się żadnej reklamy że Polska ma zasoby czystego i wysokokalorycznego węgla koksującego. Zalety są aż nadto widoczne... po co transportować i spalać 3 tony niskokalorycznego i zanieczyszczonego węgla z Ukrainy, Rosji czy Australi kiedy można transportować tonę węgla wysokokalorycznego... który przy spalaniu da tyle samo energii i nie pozatyka drogich filtrów? Reklama dźwignią handlu
Jabe
W transporcie osobowym jest tak, że z podatków uzyskanych z transportu drogowego dotuje się państwowe koleje, które są chronicznie niedoinwestowane. Stąd wniosek, że budżet korzyści płynących z transportu wodnego może zwyczajnie nie wytrzymać.
seafarer
Na Renie, Łabie, Dunaju, Sekwanie, Guadalquivir (w Hiszpanii), Tamizie - nie ma betonowych brzegów. A towary wożą. I nie wykluczone, że ruski węgiel również.
Czesław2
Proponuję od Wisły do Gdańska 10m wysokości betonowe brzegi i można będzie wozić z portów ruski węgiel na Śląsk.
Do wpisu: Dzień Kolumba.Dlaczego Wikingowie nie skolonizowali Ameryki?
Data Autor
seafarer
Chyba tak. Ale Helge Ingstad w swojej książce The Viking Discovery of America podaje: 'Arriald'. I stąd taka pisownia w notce.
"Pierwszym biskupem Grenlandii został biskup Arriald" .. miało chyba być "Arnaldr" Pozdrawiam
Do wpisu: Miłosz, murzyn Silvano i lord Berkeley
Data Autor
seafarer
"nie jednemu psu burek" Tak. Ale nie jest też wykluczone, że biskup G.Berkeley pochodził z tej samej rodziny (ale osiadłej w Irlandii) co i lord Berkeley o którym jest notka. 'George Berkeley ... known as Bishop Berkeley ... was born at his family home, Dysart Castle, near Thomastown, County Kilkenny, Ireland, the eldest son of William Berkeley, a cadet of the noble family of Berkeley' en.wikipedia.org
seafarer
Fakt, to było w 1980r. Mnie jednak Nobel Miłosza zawsze kojarzył się ze stanem wojennym. Okazuje się, że pamięć zawodna jest. Nie sprawdziłem i stąd ta pomyłka. Poprawiłem tekst, żeby nie raziło. Dzięki za zwrócenie uwagi i pozdrawiam.
Kazimierz Koziorowski
"nie jednemu psu burek"... Berkeley to nazwa miasta w ktorym ma siedzibe university of california. nazwa miasta pochodzi od nazwiska biskupa g.berkeley.
Francik
Coś się szanownemu panu chronologia rypła. Miłosz dostał Nagrodę Nobla w 1980 r., a nie w stanie wojennym. Tak więc opis sytuacji, że gdy ta wieść dotarła do Polski człowiekowi (stłamszonemu przez stan wojenny) robiło się raźniej na sercu nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ta wieść dotarła do Polski w szczytowym okresie siły Solidarności, i tak nam było bardzo raźno na sercach. A Miłosz zdążył jeszcze odwiedzić Polskę w czasach solidarnościowego karnawału - sam uczestniczyłem w jednym ze spotkań z noblistą.
Do wpisu: Koniec syreniego śpiewu Platformy
Data Autor
zrozumiala --POlszewia to zaklamana partia ubecko--kacapska z rytem teutonskim...POlonofobem na czele!!!
Do wpisu: Czy warto zajmować się Gowinem?
Data Autor
Czy warto zajmować się Gowinem? Pytanie, które zastępuje obecnie w publicznej debacie znacznie ważniejsze pytanie: "Quo vadis, Polsko?" Ale skoro już padło... Otóż uważam, że nie ma potrzeby w szczególny sposób zajmować się p.Gowinem. Gowin, jeden ze współtwórców Platformy Obywatelskiej przez cały czas był jej żarliwym obrońcą. Z uporem godnym lepszej sprawy bronił Platformy, rządu PO - PSL a także samego Tuska. Był i jest naszym, pisowskiego ludu, przeciwnikiem politycznym. W sprawie tak dla nas ważnej, tragedii smoleńskiej, zachowywał się haniebnie. Jego stanowisko w sprawach światopoglądowych nie było, jak katolikowi przystoi, jednoznaczne. Uważam go za słabego polityka z całym szacunkiem dla intelektu, wykształcenia i wiedzy a także kultury osobistej. Fakt, że w Krakowie zdobył tak wiele głosów stanowi niezaprzeczalny kapitał polityczny, którego jednak nie potrafił należycie wykorzystać. Nie wydaje się, by był postacią takiego formatu, która byłaby w stanie zbudować nową, znaczącą siłę polityczną po prawej stronie. Nie ma takich szans na to w porozumieniu z PJN czy SP - to marginalne partyjki, w których zresztą jest nadmiar wodzów. Także Marek Jurek (by podjąć pomysł p.Tomkowicza) nie wchodzi w rachubę, zbyt wiele ich dzieli. O PiSie nawet nie wspominam - Jarosław Kaczyński na to nie pozwoli i nie ma co dawać się zwodzić kurtuazyjnym spotkaniom, uśmiechom czy duserom.W Platformie Gowin jest już odstrzelony, nie ma żadnych szans na zajęcie poważnego stanowiska w nowych władzach (o ile do wyborów dotrwa jako członek PO). To samo dotyczy jego przyszłości w wyborach europarlamentarnych i do Sejmu/Senatu. Dla mnie Gowin jest już politycznym trupem, tylko on sam jeszcze tego nie dostrzega. Listem "do przyjaciół w PO" pogrążył się ostatecznie. A zatem, powtórzę, nie warto zajmować się panem Gowinem.
Do wpisu: Niedziela Zesłania Ducha Świętego w porcie Odda w Norwegii
Data Autor
Tradycja majenia domow galazkami brzozowymi jest w dalszym ciagu zywa na terenie Malopolski i Podkarpacia. Troche smiesznie to wyglada, ale tez i cieszy, kiedy majone sa wejscia do blokow mieszkalnych. Jak jest w innych regionach, nie sprawdzalem. Wydaje mi sie jednak, ze ten zwyczaj w dalszym ciagu trwa i z pewnoscia bedzie trwal na wsiach i w malych miasteczkach na calym terenie Polski. W duzych miastach upadl. (Pierwsze czytanie podczas mszy świętej, na dzisiejsze Święto zaczyna się od następujących słów: „Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu.”) Natomiast Ewangelia zaczyna sie od: "Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami" Sluchajac dzisiaj - tych przeciez znanych slow, wstrzasnal mna jakis dziwny dreszcz. Znak to jakis, czy co ? Nie widzialem jeszcze ksiedza kobiety. Jednak, nie wiem czemu, raza mnie dziewczynki ministrantki i "cywilne siostry" rozdajace komunie - co juz uwazam za swietokradztwo. Swiat sie zmienia. Wydaje mi sie, ze gdyby kosciol zamiast przystosowywac sie do nowinek, potrafil trwac przy tradycji, uzyskal by znacznie wiekszy szacunek. W Kanadzie kosciol pada - chyba wlasnie dlatego. W Polsce zyje - mimo nawet wewnetrznych probach jego zniszczenia. Nie mowiac juz o zewnetrznych.